Login lub e-mail Hasło   

Płomień miłości

Gdy serce jest czyste, wolne od wpływu intelektu, a umysł wolny od myśli, wówczas jawi się miłość
Wyświetlenia: 218 Zamieszczono 11 dni temu

 

 

"  Zaczynam powątpiewać czy miłość w ogóle istnieje. Co do mnie, sądzę że jestem na to za bardzo oczytana, zbyt współczesna i rozpaczliwie powierzchowna. Pomimo zdolności do błyskotliwej rozmowy wydaję się sobie głupia i nudna..."

 

Znamy wrażenia, namiętności, emocje, podniety i zaspakajające nasze pożądania rozkosze, ale czy znamy miłość?

Wprawdzie nieraz mówimy, że kochamy, ale nigdy całym sobą, zawsze coś zatrzymujemy dla siebie; nie fizycznie, fizycznie oddajemy się całkowicie, zwłaszcza na początku, ale może nawet i tu pozostaje jakaś reszta? 

Dlaczego nie ma w nas płomienia - miłości? Czemu nie pali się on jasno i czysto, bez nijakiego dymu? Czyśmy się stali aż tak wykształceni i sprytni? Czy obarcza nas za dużo wiadomości byśmy mogli czuć dogłębnie i prosto i żywić w sercu ten prawdziwy aromat? 

Być otwartym i pełnym ufności - to wrażliwość; a dawać i jednocześnie coś zatrzymywać - to twardość i niewrażliwość.

Człowiek otwarty i pełny ufności (bezbronny) nie martwi się jutrem, a więc od tego jutra jest wolny. A w tym co jest otwarte mieści się niezmiernie wiele; jest ono w stanie wyjść na spotkanie nieznanego.

Proste, pełne ufności, otwarte, jest też i piękne; a zamykające się w sobie jest tępe, niewrażliwe, ociężałe. Ociężałość i głupota zarówno jak i spryt, to formy samoobrony.

Otwieramy jedno okno, a inne trzymamy zamknięte, gdyż chcemy by świeży wiatr wlatywał tylko poprzez okno które myśmy świadomie wybrali. Nie wychodzimy sami w szeroką, otwartą przestrzeń; nie otwieramy też nigdy na oścież wszystkich okien i drzwi.

Wrażliwości nie nabywa się stopniowo, z biegiem czasu. Człowiek tępy i ociężały nigdy nie stanie się wrażliwy, tępy pozostanie tępym. Głupota nie może zmienić się w inteligencję; usiłować stać się inteligentnym jest po prostu niedorzecznością.

A przecież na tym polega jedna z największych naszych trudności: wciąż staramy  "stawać się" czymś większym i lepszym; ale tępota i ociężałość w nas trwają i wcale nie ustępują.

 Cóż więc mamy robić?

Gdy dając, zatrzymujemy chociaż trochę dla siebie, motywem jest zawsze strach że się to skończy, że się wyczerpie i nic w nas nie pozostanie.

Ale tylko gdy coś istotnie się kończy, może wychylić się bezdenne i niewyczerpalne.

Najczęściej w dawaniu naszym zwykle nic się nie kończy; dajemy mając dużo, czy też  mało ale oczekujemy czegoś w rewanżu. 

 Dym to pożądanie, czyli zazdrość, złość, rozczarowanie; dym to lęk przed uchodzeniem czasu, to pamięć, to doświadczenie. Nie ma w tym prawdziwego darowania.  Dzielenie się nie jest darzeniem; sama świadomość dzielenia się uniemożliwia głębszy kontakt- prawdziwe obcowanie.

Dym nie jest płomieniem, a my go najczęściej bierzemy za płomień i z nim go utożsamiamy. Bądźmy świadomi dymu, czyli tego co jest, nie starajmy się jednak rozpraszać go ciągłym dmuchaniem, chcąc ujrzeć płomień.

"Czy jest możliwe poznać w sobie ten płomień? Czy też jest on dostępny tylko nielicznym?"

 Obserwujmy dym cicho, uważnie, cierpliwie; rozproszyć go nie możemy, gdyż sami nim jesteśmy, ale gdy dym się rozejdzie, promień sam się ukaże. A ogień ten jest niezniszczalny, nie gaśnie nigdy. Wszystko ma swój początek, ma też swój koniec, prędko wyczerpuje się i niszczeje.

Gdy serce jest czyste, wolne od wpływu intelektu, a umysł wolny od myśli, wówczas jawi się miłość. Tylko to, co jest puste, bez zawartości nijakiej, jest niewymierne i niewyczerpalne.

Płomień nie zmaga się z dymem; tylko różne odruchy i reakcje ścierają się ze sobą wśród dymu. Płomień i dym nigdy ze sobą nie walczą, bo do walki potrzebny jest jakiś kontakt, jakiś stosunek, czy wspólna płaszczyzna, a cóż ten płomień może mieć z dymem wspólnego? Jeden się pojawia gdy drugi znika.

https://www.youtube.com/watch?v=AU1km1ZmNAQ&feature=youtu.b

 

Podobne artykuły


14
komentarze: 42 | wyświetlenia: 713
13
komentarze: 7 | wyświetlenia: 473
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1617
10
komentarze: 4 | wyświetlenia: 963
10
komentarze: 6 | wyświetlenia: 544
10
komentarze: 4 | wyświetlenia: 284
10
komentarze: 137 | wyświetlenia: 522
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 488
10
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2003
10
komentarze: 4 | wyświetlenia: 276
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 504
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 602
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1183
9
komentarze: 57 | wyświetlenia: 1703
9
komentarze: 15 | wyświetlenia: 220
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  gnostyk,  11 dni temu

@Marcin Sz Jak wirtuoz uderzyłeś Marcinku w struny wrażliwości ludzkiej, czy można
zdefiniować miłość... pisałem w którymś artykule że słowo kocham wybrzmiewa
tak jakoś bezradnie, nie pełnie, nie oddaje naprawdę tego co wyraża serce. W różnych
relacjach oznacza coś innego, trzeba potęgi zrozumienia żeby ogarnąć umysłem
miłość. Pewnie ten ogień który ją symbolizuje jest słusznym odniesieniem do tematu.
Cóż mogę więcej powiedzieć... Pozdrawiam Druhu :)

  trabant,  11 dni temu

no dobra ale tytuł jak w brukowcu od pyty bez zwionzku z tekstem

  Marcin Sz,  11 dni temu

@trabant: Nie do końca bez związku. Odpisuje w art. konkretnej kobiecie, która:
"Zaczynam powątpiewać czy miłość w ogóle istnieje. Co do mnie, sądzę że jestem na to za bardzo oczytana, zbyt współczesna i rozpaczliwie powierzchowna. Pomimo zdolności do błyskotliwej rozmowy wydaję się sobie głupia i nudna..."
To ta, po lewej stronie na moim obrazie na czerwonym tle malowana bo była ogn ...  wyświetl więcej

@trabant: OK. Zmieniłem tytuł. Dziękuję

  trabant,  11 dni temu

@Marcin Sz: ja też :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska