Login lub e-mail Hasło   

O szczęściu z innej strony

...
Wyświetlenia: 675 Zamieszczono 13/02/2018

"Mam prawo do szczęścia" ... na pewno?

W podstawówce a później w gimnazjum od zawsze uczono, że w świecie człowieka występują co najmniej dwa rodzaje praw:

1) prawo naturalne - np. prawo do życia

2) stanowione - przy czym zawsze zaznacza się, że prawo stanowione nie może być sprzeczne z prawem naturalnym i służy do regulowania życia społecznego.

Napisałem "co najmniej" gdyż są jeszcze prawa wynikające z dogmatów religijnych - jednak w przypadku chrześcijaństwa, prawa wynikające z wiary są klasyfikowane jako prawo naturalne.

Jak to ma się do szczęście?

Wystarczy sobie wyobrazić prawo regulujące poziom szczęścia człowieka.

Żeby żyć, człowiek musi pracować ale nie każda praca sprawia przyjemność zatem nie w każdej pracy człowiek czuje się szczęśliwy i spełniony. Gdyby prawo narzucało obowiązek szczęścia dla każdego człowieka, taki pracownik miałby dwie możliwości:

1) pozwać obecnego pracodawcę, że nie utworzył w miejscu pracy stanowiska, w którym poszkodowany pracownik czułby się szczęśliwy

lub

2) pozwać właściciela firmy,, który odrzucił CV poszkodowanego, a który ma w swoim miejscu pacy stanowisko spełniające wszystkie cechy wyczerpujące zagadnienie "szczęścia" u poszkodowanego.

Czym w takim razie jest szczęście jeśli nie prawem?

Szczęście to przywilej - przywilej osób doceniających odpowiednie wartości czy zjawiska z otaczającego go świata ale też przywilej osób, mających poukładane życie.

Można też mieć cholerny bałagan w życiu i też poczuć się szczęśliwym. Długotrwałe odczuwanie szczęścia w takim przypadku będzie spowodowane np. poukładaniem spraw istotnych w życiu, które przeszkadzają w zwróceniu uwagi na coś, co sprawia człowiekowi przyjemność.

Gorzej, jeśli kwestia realizacji szczęścia staje się obsesją - obsesyjne posiadanie majątku może wiązać się z wpadnięciem w pracoholizm lub kradzieżami czy przekrętami. Obsesyjne dążenie do szczęścia, sprawi, że nie tylko nie osiągnie się stanu szczęścia ale jeszcze ryzykuje się utratą tego, co do tego pory człowiek zbudował.

Reasumując:

Jeśli cieszy cię widok kwitnącej róży - poczujesz się szczęśliwy odwiedzając okoliczne rosarium w odpowiedniej porze roku.
Jeśli cieszy cię pływanie - poczujesz się szczęśliwy idąc na basen

Wymieniać można w nieskończoność ale niezależnie od tego, co lubymi robić i co nam przynosi szczęście - zawsze będzie to naszym przywilejem a nie prawem stanowionym.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1433
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1099
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 799
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1054
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 366
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 476
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1114
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 852
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 645
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 659
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 995
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 448
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1458
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 704
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Wszystko fajnie, tylko dlaczego mało kto potrafi wyprowadzić własną definicje szczęścia i podąża za tą ogólną ?

  trebor1,  13/02/2018

@pokrzywiony: a jaka jest ogólna definicja szczęścia?

@trebor1: Według wiki szczęście jest emocją, spowodowaną doświadczeniami ocenianymi przez podmiot jako pozytywne

@trebor1: Wygrana w TOTO ?

@nokiaasia: dzięki ;-)

@pokrzywiony: taka wygrana realizuje mnóstwo potrzeb co sumarycznie gwarantuje pewne szczęście - może komuś choremu w rodzinie życie uratować, innemu zapewnić dach nad głową - stabilizacja w życiu prowadzi do poczucia szczęścia ;-)

@nokiaasia: niektórym wystarczają ziółka i są przeszczęśliwi..

"Prawo naturalne np. prawo do życia". Punkt widzenia zależy gdzie posadzimy tyłek. Łańcuch pokarmowy jest prawem naturalnym. Stojąc na jego czele łatwo jest pieprzyć o wyższościach siadając po mszy do schabowego, pieczonego indyka lub wigilijnego karpia. O futerku z szynszyli lub kołnierzu z lisa nie wspomnę. Karp pewnie unikałby chrztu, a krowy masowo emigrowały do Indii.

@Hamilton Starszy: ""Karp pewnie unikałby chrztu, a krowy masowo emigrowały do Indii. ""
Karp najchetniej uniknlaby Swat Bozego Narodzenia ....w Polsce !
Skad ty to wszystko bierzesz ?
Nie pamietam abym ci to przekazal ?!

@zakrawarski: ze starej kartki na deputat węglowy.

@Hamilton Starszy: Pamietam, pamietam !
Kiedys w sinej przeszlosci (prl)
czytal, ze transport cukierkow -krowki- zostal zwrocony do Polski
bo to byla profanacja swietosci, czy cos takiego ! Ten czlowiek i jego bogowie !

  erin,  14/02/2018

Za moich czasów nie było gimnazjów więc nie zostałam zaopatrzona w tę wiedzę. I może to klucz do mojego szczęścia. Może brak świadomości tego, co je generuje jest jego przyczyną samą w sobie:)) Albo wynika z mojej przekory. Im bardziej życie próbuje mi je wydrzeć, tym bardziej mówię cholerze "nie" i jestem szczęśliwa.

  trebor1,  15/02/2018

@erin: tak jak napisałem - szczęście to przywilej ;-)
Twoja przekorność (jeśli faktycznie jest determinantą), która sprawia, że częściej czujesz się szczęśliwa oznacza, że dostarczyłaś sobie właśnie tego przywileju szczęścia ;-)

  erin,  15/02/2018

@trebor1: wychodzę z prostego założenia: sama odpowiadam za swoje szczęście:) jak w powiedzeniu "będę szczęśliwa choćbym miała sobie to szczęście narysować",i tak sobie bazgram:D



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska