Login lub e-mail Hasło   

Wyzwolenie ludzkości - Babel - prawdziwe znaczenie znanego mitu - cz.1

"Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona.""Logika zaprowadzi Cię z punku A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi Cię wszędzie "Albert Einstein
Wyświetlenia: 224 Zamieszczono 18/05/2018

Uwaga!!! Artykuł jest tylko i wyłącznie proponowaną przeze mnie inną wersją wydarzeń znanego mitu. Jest tylko teorią, która może jest a może nie jest bardziej prawdopodobna od historii nam znanej. Mam nadzieje, że zaciekawi Państwa i zachęci do refleksji i przemyśleń. Z góry przepraszam jeśli są tam jakieś błędy, które mogą razić znawców tematu. To tylko moja...wobraźnia.

Miłego czytania!

Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona.

Logika zaprowadzi Cię z punku A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi Cię wszędzie

Albert Einstein

Słyszeliście zapewne o monokulturach i organizmach jednorodnych?

Tzw. monokultury są bardzo podatne na infekcję – natomiast kultury genetycznie zróżnicowane są niezwykle żywotne. Przykłady zna świat natury. Organizmy jednorodne nie przeżywają losowych – bądź planowanych „awarii”.

Czy wszyscy ludzie mówiący kiedyś jednym językiem nie byli pewnego rodzaju monokulturą?

Zakładając, że poprzez język może się przenosić „wirus” ( a jak postaram się wykazać na prostych przykładach – może ) ludzkość przed wydarzeniami związanymi z mitem o „wieży Babel” była bardzo podatna na jego atak i ewentualne „skażenie”.

Według ciekawej hipotezy z którą się spotkałem - jedynym czynnikiem, który uratował świat przed zbiorowym „szaleństwem” jednorodności i nijakości jest „Babel” – czyli ogólne niezrozumienie dzielące świat na rasy, narody, grupy – przeciwdziałające rozprzestrzenianiu się „metawirusa”, którego istnienie zakładam. Jeden lud, jeden jednorodny organizm działający na tym samym algorytmie – był łatwym celem dla „metawirusa”.

Babel doprowadziło do językowej eksplozji, co przyczyniło się do powstania wielkiej różnorodności pośród ludzi. Prawdopodobnie było to działanie zaplanowane – ale jego celem nie było wcale utrudnienie ludziom współpracy. Tak naprawdę zdarzenie to powołało ludzi do życia. Wyrwało ludzi z marazmu i skostniałych wzorców, „wypchnąło” pociąg z torów i umożliwiło „jazdę” w dowolnym kierunku.

Jak to było z tym jednym językiem dla wszystkich ludzi?

Ludzki mózg to biologiczny komputer. Język podstawowy ( sprzed Babel ) o którym będe pisał to pierwotny „język programowania” ludzi - do dziś zapisany ( ale „nakryty” przez język wyuczony) w głębokiej strukturze mózgu. Język o który mi chodzi jest językiem wspólnym dla wszystkich ludzi ( dziś komunikaty w nim nazywamy „przekazem podprogowym”).

Głębokie struktury mózgu są podstawowymi połączeniami sieci neuronów istniejącymi m. in. po to abyśmy mogli nauczyć się „języka nabytego” ( taka językowa infrastruktura - „fundament” - pierwotny system operacyjny – jak np. kiedyś DOS w komputerach z Windowsem ).

Mamy język podstawowy - „jądro systemu” - i język nabyty - „nakładkę” - system operacyjny.

Język struktury głębokiej wspólny wszystkim ludziom jest niszą w której przetrwały wcześniejsze fazy naszego rozwoju społecznego. Zapewne jest powiązany z terminem „nieświadomości zbiorowej”, który wykuł Jung – ktoś kto „odblokuje” do niego dostęp nabędzie unikalne zdolności.

Teraz trochę o pierwotnych społecznościach ludzkich – sprzed Babel, które użytkowały język podstawowy tak jak my dzisiaj swoje języki nabyte. Społeczność cywilizacji Sumeru rozwijała się dzięki prostym, werbalnym regułom, które nazywano „ME”.

Religia, magia i medycyna – są w Mezopotamii powiązane tak ściśle, że próba rozdzielenia ich jest zajęciem próżnym i z góry skazanym na niepowodzenie. Sumeryjskie „zaklęcia” ukazują bliski związek między religią, magią i sztuką – powiązań tych nie da się rozłożyć na czynniki pierwsze bez wypaczania sensu całości”

Sumerowie - „wierzyli w istnienie od najdawniejszych czasów fundamentalnych, niezmiennych i jednorodnych mocy i obowiązków – norm i standardów, zasad i reguł znanych jako „ME” - odnoszących się do do kosmosu i jego składników, do bogów, ludzi i miast, państw oraz zróżnicowanych aspektów cywilizowanego żyvcia” - oba cytay powyżej pochodzą z książki „Mity o przebiegłym bóstwie Enki” ( Kramer, Samuel Noah, Maier i John R. - 1989r. )

ME” - były algorytmami – małymi programami / instrukcjami dla ludzi. Stanowiły niezbędny element na drodze z jaskiń – do zorganizowanej społeczności rolniczej. Przykładowe „reguły ME” dotyczyły np. orania i sadzenia w odpowiedniej porze roku, wypieku chleba, budowy domu. Bardziej zaawansowane „ME” dotyczyły prowadzenia wojen, dyplomacji – czy praktyk religijnych ( na zasadzie – jeżeli x=1 zrób to i to – przykładowo ). Postępując dokładnie według wytycznych – każdy mógł „uruchomić” każde „ME”.

Wszystkie umiejętności niezbędne do przetrwania samowystarczalnej kultury – spisane w formie „ME” znajdowały się w świątyni ( „bazie danych” ), którą zarządzał król-kapłan „EN” ( „administrator systemu”). „ME” były spisywane na glinianych tabliczkach, przekazywane ustnie albo z głowy do głowy ( poprzez „nam-shub” czyli zapewne komendę w języku podstawowym, którą spokojnie możemy potraktować jak „zaklęcie”).

Jedynym twórcą i głównym „straznikiem” „ME” dla ludzi był ENKI. Odpowiadał także za „gis-hur” ( słowa klucze ) i za „wzory rządzące wzsechświatem”. Według mitologii sumeryjskiej tylko on posiadał unikalną zdolność tworzenia nowych „reguł” - można powiedzieć, że był programistą komputerowym – jeśli przyjmiemy, że ludzki mózg to biologiczny komputer. Dysponował on kompletnym zbiorem „ME” na dyskach z jakiegoś metalu – i wygląda na to, że był on głównym zwierzchnikiem królów kapłanów – i on to właśnie rozdysponowywał „ME”.

Jeśli „ME” miało postać uprzedmiotowioną przechowywano je najczęściej w świątyni – gdzie każdy mógł się udać i skorzystać z „ME” do których miało się zapewniony dostęp ( zapewne istniały jakieś „poziomy dostępu” do „ME” w zależności od obowiązującej hierarchii). Człowiek pobierał np. „ME” - instrukcję wykonania krzesła – po czym „uruchamiał” program – poprzez swój „system operacyjny” ( zainstalowany na biologicznym komputerze – mózgu ). Wykonywał po kolei operację a po ich wykonaniu – miał gotowe krzesło. Program mówił: „zrób to i to – jeżeli wykonany efekt jest taki a taki – zrób to i to” itd.

Każde „ME” było swoistym „wirusem” powołanym do życia przez jego twórcę. I tu np. „ME” pieczenia chleba – po jego powstaniu społeczność zdobyła nowe możliwości przetrwania – zasada ta jest doskonale skorelowana z prawem doboru naturalnego. Ludzie, którzy wiedzieli jak upiec chleb żyli lepiej i dłużej od tych, którzy nie wiedzieli – przez co wydawali na świat więcej potomstwa ( potomstwa „zainfekowanego” „ME” pieczenia chleba – wirusa w postaci samopowtarzalnej informacji ). Kultura sumeryjska – ze świątyniami pełnymi „ME” była zbiorowiskiem wirusów, które nagromadziły się przez tysiąclecia – tych wirusów którym „się powiodło”. Jeśli zdekodujemy wirusa genetycznego do informacji A-T-G-C to okaże się, że poprzez język w którym się porozumiewamy również przekazujemy sobie informacje, które mogą być wirusami – zarażającymi bardziej lub mniej w zależności od ich treści ( religie czy ideologie –metawirusy, przepis na szarlotkę czy wspomniany chleb – „zwykłe” wirusy ).

Centralna baza danych ( świątynia i jej EN ) gwarantowała nie tylko dostęp do różnych „ME” ale również ich wykonanie w odpowiednim czasie. Systemem odniesienia dla „ME” - były gwiazdy, które były pewnym – powtarzalnym i niezmiennym wyznacznikiem skuteczności „ME”. Np. wspomniany algorytm dotyczący orania i siania – był skuteczny w 100% tylko w określonych przedziałach czasowych. Niektóre proste „ME” - takie jak np. chleb, krzesło, ubranie itd. działały zawsze ( zależały tylko od dostępności surowców ). Inne mogły zadziałać tylko w konkretnym czasie. Zapewne te najbardziej złożone dotyczyły rzadkich koniunkcji planet i gwiazd – a odnosiły się one do „ME” których mechanizmów my nie rozumiemy do dziś – i nie umiemy np. zbudować piramid ( swego czasu rozbawiła mnie rewelacja w mediach – „odkryliśmy kolejnną planetę w naszym układzie słonecznym – co potwierdziło informacje zdekodowane z sumeryjskich tablic”. Wygląda na to, że swoją wiedzą znacznie nas oni dystansowali ).

Tak więc – gwiazdy były obserwowane przez królów-kapłanów ze specjalnie w tym celu wzniesionych budowli. Sumerowie budowali wieże „sięgające nieba” - pokryte astronomicznymi diagramami ( zigguraty ). EN przyglądał się gwiazdom i w odpowiednim czasie uruchamiał odpowiednie algorytmy niezbędne do zdrowego i sprawnego funkcjonowania społeczności ( np. wspomniane już oranie i sianie ). W ten sposób cywilizacja miała zapewnione wszystko co potrzebne we właściwym czasie. Wszystko działało jak w zegarku – i faktycznie był to mechanizm.

Sumeryjskie słowo oznaczające „umysł” lub „mądrość” brzmi tak samo jak słowo oznaczające „ucho”. Sumerowie mieli „zamiast” głów uszy – byli biernymi odbiorcami informacji ( jak maszyny ).

W jakimś momencie historii rasę ludzką – organizm jednorodny - zainfekował „metawirus”, który towarzyszy nam od tej pory. Mit o upadku człowieka ( lub o wygnaniu go z raju ) jest zapewne wspomnieniem tego zdarzenia. Wirus otworzył „puszkę Pandory” i plagi spadły na DNA człowieka ( w mitach za infekcje odpowiada kobieta: Pandora, Ewa, Helena, Lilit, Asherah itd. ) - wirusy ospy, grypy itd. Zdrowie i długowieczność minęły bezpowrotnie. Plagi zapoczątkowane przez ten wirus osiągnęły z czasem stały – wysoki poziom.

Upadek kultury sumeryjskiej – społeczności informatycznej opartej na regułach „ME” - stanowi przejaw aktywności metawirusa, który we tym przypadku zaatakował głębokie struktury mózgu ale można podejrzewać, że w jakiś sposób zakodował się też w DNA.

Sumerowie znajdowali się w ślepym zaułku – wykonywali te same – stare „ME” i nic się nie zmieniało – ludzie w ogóle nie myśleli, degenerowali się i cofali. Być może tak miało być – człowiek miał być tylko biorobotem – który wykonywał by zlecone pracę. Jeśli tak – oznaczałoby to, że ENKI ( twórca ludzi w mitologii Sumeru ) zrobił dla ludzi to co Prometeusz – wyzwolił ich.

Różnica między tymi historiami jest taka, że Prometeusz nauczył ludzi rzeczy, dzięki którym przestali się po Ziemi „błąkać” bez celu. Z kolei ENKI spowodował, że przestali oni powielać i kopiować gotowe – zastane wzorce ( w myśl zasady – kto się nie rozwija – ten się cofa ) - a zaczęli wymyślać i tworzyć nowe rozwiązania ( na wzór Stwórcy ). Uważam, że to ta sama opowieść.

ENKI – neurolingwistyczny haker, potrafił programować ludzkie umysły ( połączone w sieć – patrz nieświadomość zbiorowa ) za pomocą strumieni danych werbalnych ( nam-shub ). Niewątpliwie był on istotą przychylną ludziom, co bardzo wyraźnie podkreślają mity. Doszedł do wniosku, że ludzkość – aby przetrwać i ewoluować – musi wyzwolić się z okowów „wirusowej” cywilizacji.

Stworzył swój „nam shub” - będący „antywirusem” - rozprzestrzeniający się tymi samymi drogami co „ME” i metawirus. „Nam shub” ENKI trafił do głębokiej struktury mózgów i przeprogramował ją. Od tamtej pory nikt już nie rozumiał sumeryjskiego ani żadnego języka podstawowego wywodzącego się ze struktury głębokiej. Ludzie – odcięci od wspólnego pnia – zaczęli tworzyć nowe języki, które miały ze sobą niewiele wspólnego. Stare „ME” przestały działać a nikt nie mógł napisać nowego, zablokowało się dalsze przenoszenie metawirusa.

Ludzie musieli „wykombinować” sami co robić aby przetrwać – zostali „zmuszeni” przez ENKI do używania wyższych funkcji mózgu. Stracili „tory” po których dotąd schematycznie się poruszali – ale w ten sposób zyskali świadomość – mogli myśleć na własną rękę. W ten sposób ENKI wyzwolił rasę ludzką. Dał im ogień.

Ludzie przestali być robotami – zaczęli rozmyślać o takich abstrakcyjnych pojęciach jak „Bóg”, dobro i zło etc. Z tamtego okresu pochodzi słowo Babel, które oznacza „bramę Boga”. Przez tę bramę – otwartą przez ENKI i jego „nam-shub” Bóg dotarł do ludzi. Babel jest bramą w naszych umysłach. Bramą, która wcześniej była zamknięta.

ENKI wyzwolił nas od metawirusa, dał nam umiejętność myślenia i przeniósł nas z jednorodnego świata materialistycznego w świat dualistyczny – binarny – obejmujący to co fizyczne i to co duchowe. Początkowo na Ziemi panował chaos i zamęt. Enki i jego syn – Marduk – próbowali zaprowadzić porządek – zastępując stary system „ME” zbiorem praw – kodeksem Hammurabiego. Ludzie mogli „rządzić” się sami - było dobro i zło – zarówno jedno i drugie niosło ze sobą konsekwencje, które ( w przypadku zła ) regulował kodeks. Było to częściowe zwycięstwo ENKI.

W kolejnej części artykułu napiszę o tym jak metawirus odnalazł drogę do naszych głów ( bo w DNA trwał uśpiony cały czas ) poprzez religię – i co tak naprawdę robił tu Chrystus ( kontynuator dzieła Enki ).

Bezpośrednią inspiracją do napisania artykułu była książka Neala Stephensona pt. „Zamieć”.

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 2024
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1761
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1166
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1082
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1021
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 999
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 334
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 932
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 745
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1071
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 599
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 918
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





B777 : Intrygujący artykuł, trudno mi o sobie powiedzieć żebym był wtajemniczony
w tego rodzaju zawiłości ale splatają się tu elementy wiedzy dostępnej ogólnie.
Niewykluczone że coś w tym jest, w każdym bądź razie warto przeczytać, pozdrawiam :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska