Login lub e-mail Hasło   

Nie zabijaj!

Być może starzy ludzie wiedzieli, jaki to ból wkładać sobie do brzucha czyjąś agonię.
Wyświetlenia: 270 Zamieszczono 22 dni temu

 

 

"Tylko na nas spójrzcie. 
Wszystko jest na wspak, 
wszystko jest do góry nogami. 
lekarze niszczą zdrowie, 
prawnicy niszczą sprawiedliwość, 
uniwersytety niszczą wiedzę, 
rządy niszczą wolność, 
główne media niszczą informacje 
a religie niszczą duchowość."

 

 

Marzy mi się = powiedział mój przyjaciel-  by Papież Franciszek wiernym zakazał zabijania zwierząt; zgodnie zresztą z przesłaniem Biblii, która jasno powiada: ludzie mają się opiekować zwierzętami a do jedzenia mają owoce i rośliny.

Oczywiście zgodziłem się z moim Przyjacielem, że już nadszedł czas by "królestwo zwierząt" zaczęło się bronić przed okrucieństwem "królewstwa ludzi".  Po przyjściu do domu odszukałem taki oto fragment z tekstów T. Terzaniego (znanego pisarza i dziennikarza włoskiego). Moja historia odrzucenia mięsa jako pokarmu jest podobna do tu poniżej opisanej.

"Pewnego wieczora stary milioner chciał, żebym zjadł z nim i jego rodziną kolację. Zaprosił mnie do jednej ze słynnych restauracji przy Wellington Street, które zawieszają przy wejściu ociekające tłuszczem pieczone prosięta, natomiast na ulicę wystawiają, jakby to były akwaria, szklane wanny, w których pływają najlepsze ryby, homary i langusty, w oczekiwaniu, aż przechodzący klient powie: "To!", i zwierzę zostanie wyłowione oraz przyrządzone zgodnie z zamówieniem.

Nieprawdą jest, jak twierdzą niektórzy, że to Biblia poprzez swoją boską zachętę, żeby człowiek się rozmnażał w świecie, nad którym on, tylko on, ma "władzę", stworzyła przemoc ludzkiej rasy wobec innych stworzeń. Chińczycy doszli do tego samego bez Biblii. Przez tysiąclecia gotowanie każdego zwierzęcia z zastosowaniem wyrafinowanych tortur było częścią ich kultury, której zresztą żadna władza ani ideologia nie odważyła się nigdy przeciwstawić.


Patrzyłem na te piękne ryby w wodzie, na prosięta zawieszone na hakach i myślałem o tym, jak to człowiek, i to nawet nie cierpiący nędzy i głodu, zawsze znajdował dziwne usprawiedliwienia dla swojej przemocy w stosunku do innych żyjących istot. Dziś jeszcze dla uzasadnienia corocznej masakry setek milionów kurczaków, jagniąt, świń i krów wysuwa się na Zachodzie argument, że do życia potrzebne są proteiny. A słonie? Skąd one biorą proteiny?

Tego samego rodzaju był argument, za pomocą którego jeden z przyjaciół próbował przekonać Gandhiego, aby porzucił ortodoksyjnie wegetariańską tradycję swojej rodziny. Powiedział mu, że niewielu Anglików było w stanie zdominować miliony Hindusów właśnie dlatego, że jedli mięso. To czyniło ich silnymi. Jedynym sposobem, aby ich pokonać, było zostać jak oni mięsożercami. 


Tak więc pewnej nocy dwaj przyjaciele idą nad brzeg rzeki i po raz pierwszy Gandhi zjada kęs koziego mięsa, zdradzając w ten sposób wiarę swoich rodziców i całej swojej kasty. Ale czuje się bardzo źle. Nie trawi i za każdym razem, kiedy próbuje zasnąć, wydaje mu się, że słyszy w żołądku beczenie zjedzonej kozy. Opowiada o tym w swojej autobiografii. Przez całe dalsze życie Gandhi nie tknął więcej kawałka mięsa, nawet w latach swoich studiów w Anglii, gdzie wszyscy mówili mu, że bez tego nie będzie w stanie znieść zimna.

Ja - przez moje wychowanie - nigdy się nie zastanawiałem, czy jestem wegetarianinem, czy też nie. Kiedy byłem dzieckiem, w moim domu jedzenie mięsa było czymś normalnym, jeśli mogliśmy sobie na to pozwolić. Zdarzało się to zwykle w niedzielę. Kiedy Angela i ja przyjechaliśmy w 1994 roku do Indii, obydwoje byliśmy mięsożerni i trwało to jeszcze przez jakiś czas. Raz w tygodniu pojawiał się w drzwiach naszego domu muzułmanin z nieskazitelną walizką, z której wyciągał zakrwawione paczki z wołowymi polędwicami i befsztykami. Pewnego dnia Dieter, nasz niemiecki przyjaciel, fotograf, pokazał mi na ulicy stado krów otaczających śmietnik z zamiarem zjedzenia plastikowych toreb, kartonowych pudełek oraz gazet, i powiedział:
- Oto, co jesz wraz z pięknym mięsem, dostarczanym przez twojego muzułmanina. I pomyśl o ołowiu z całego tego zadrukowanego papieru!


Miał absolutną rację. Choć nasz muzułmanin pozwalał sobie na ubój krów, które wyznawcy hinduizmu uznają za święte, na pewno nie miał specjalnego pastwiska ze świeżą trawą, na które mógłby posyłać swoje ofiary. To, co nam przynosił, było kawałkami słabowitych krów z ulicy, odżywiających się odpadkami.


To był bodziec, żeby przestać jeść mięso. Potem, z upływem czasu, zdałem sobie sprawę, że nie traktując już zwierząt jak pożywienie, zacząłem inaczej na nie patrzeć i postrzegać je coraz bardziej jako inne żyjące istoty, jako na swój sposób część tego samego życia zaludniającego i budującego świat. W tej chwili odrzuca mnie już sam widok befsztyka, zapach przyrządzanego mięsa wywołuje mdłości, natomiast myśl, że ktoś może hodować zwierzęta tylko po to, żeby je zabijać i zjadać, sprawia mi ból.

Doskonale "racjonalny" sposób, w jaki my, ludzie, hodujemy zwierzęta po to, by je zabijać - obcinając ogony świniom, tak żeby te idące z tyłu nie odgryzały ich tym z przodu, natomiast dzioby kurczakom, aby, oszalałe z niemożności poruszenia się, nie atakowały innych - stanowi znakomity przykład barbarzyństwa rozumu.
Ale przecież również warzywa to życie! - słyszę od zagorzałych mięsożerców, głuchych na wszelkie argumenty, jakby przy zrywaniu pomidora sprawiało się roślinie taki sam ból, jak przy duszeniu kurczaka, albo jakby można było posadzić z powrotem udziec jagnięcy tak, jak sadzi się kapustę lub sałatę. Warzywa są po to, żeby je jeść. Zwierzęta nie! Najbardziej naturalnym pożywieniem dla człowieka jest to wyprodukowane przez ziemię i słońce.

Milioner nie nadchodził. Patrzyłem na prosięta i pytałem w duchu tych, którzy mieli je zjeść: "Czy słyszeliście kiedykolwiek krzyki dochodzące z rzeźni?". Trzeba, żeby wszyscy je usłyszeli, zanim wbiją widelec w befsztyk. W każdej komórce tego mięsa jest potworność tej przemocy, trucizna tego nagłego, ostatniego strachu umierającego zwierzęcia. Moja babcia była, jak wszyscy, mięsożerna, ale pamiętam, że mówiła, aby nigdy nie jeść dopiero co ubitego mięsa. Trzeba było zaczekać. Dlaczego? 


Być może starzy ludzie wiedzieli, jaki to ból wkładać sobie do brzucha czyjąś agonię. Przecież to. co eufemistycznie nazywamy mięsem, to tak naprawdę są kawałki zwłok, części nieżyjących, zamordowanych zwierząt. Dlaczego robić z własnego żołądka cmentarz?


Jeśli nadarza się okazja, Angela wciąż jada mięso. Dla mnie to niemożliwe. Ale nie jest to już kwestia zdrowia, pochłaniania ołowiu z gazet przeżuwanych przez krowy na ulicy. To problem moralny. Oto mały, piękny sposób zrobienia czegoś przeciw przemocy: postanowić nie jeść więcej innych żyjących istot."

 

Dodam od siebie: Zabijanie zwierząt i ich zjadanie niszczy zdrowie i cofa w duchowym rozwoju.

 

Podobne artykuły


15
komentarze: 35 | wyświetlenia: 1379
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1170
13
komentarze: 10 | wyświetlenia: 982
12
komentarze: 9 | wyświetlenia: 480
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 295
11
komentarze: 2 | wyświetlenia: 512
10
komentarze: 4 | wyświetlenia: 765
10
komentarze: 24 | wyświetlenia: 223
10
komentarze: 20 | wyświetlenia: 403
10
komentarze: 4 | wyświetlenia: 781
10
komentarze: 41 | wyświetlenia: 955
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 263
10
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1249
10
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1917
10
komentarze: 6 | wyświetlenia: 881
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  trabant,  22 dni temu

jest różnica pomiędzy jedzeniem dla przyjemności i jedzeniem z konieczności. to przykre, ale jedzenie niewielkich ilości mięcha przynajmniej w chłodnych porach roku dla wielu osób jest koniecznością zdrowotnom. wg tego artykułu Dalaj Lama, jadajoncy mięcho z powodu zdrowia też okrutnikiem cofnietym duchowo jest. gratuluje dobrego samopoczucia i pozdrawiam.

@trabant: " "jest różnica pomiędzy jedzeniem dla przyjemności i jedzeniem z konieczności. ... "
Tak samo jak jest różnica pomiędzy zabijaniem z konieczności, a zabijaniem dla przyjemności.
Oczywiście trudno odróżnić przyjemność od emocjonalnej konieczności, która to została wpojona w postaci podświadomego przekonania. Najlepiej rozwijające się biznesy, opierają się na podświadomych p ...  wyświetl więcej

@trabant: Czyli "nie zabijaj"- biblijne chuja warte,-Abraham i Izak tergo dowodem

  trabant,  22 dni temu

tak se myśle że propagujonc niejedzenie miensa albo medytacje albo ochrone życia nienarodzonego wartałoby zaczońć od wyobrażenia se ludzi, którzy mogom mieć inaczej, jakoś na opak. jak zabraknie takiego wyobrażenia to propagowanie może sie łonczyć z pogardom i przemocom werbalnom - wobec na ten przykład Eskimosów .

@trabant: Spokojnie. Proces odchodzenia od jedzenia mięsa jest powolny ale wydaje się nieuchronny. Coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że zwierzęta dysponują tymi samymi uczuciami co i ludzie. Zwierzęta też myślą. Nie posiadają jedynie samoświadomości. Przyzwyczajenia jedzeniowe dla ludzi są trudne do zmiany. Jedzenie mięsa nie jest karalne. Eskimosi? Jasne, że specjalnie nie mają wyboru ...  wyświetl więcej

@MarcinSz: Czyli jeszcze pare schabowych zdążymy zjeść ? :))))

@MarcinSz: Czy Tobie się już udało odejść od jedzenia mięsa definitywnie ?
Jeśli tak to jaką drogą do tego doszedłeś ?

  MarcinSz,  21 dni temu

@pokrzywiony: Definitywnie od około 30 lat - kiedy skończyłem pracę w Zespołach Filmowych ( byłem tak fizycznie i psychicznie wykończony, ze przekonany byłem, że mi niewiele życia zostało.) Ale przypadkowo (lata 90 -te) pojawiło się w Polsce wiele książek z New Age. Byłem tą wiedzą zafascynowany i organizowaliśmy z żoną, w domu, spotkania ludzi, którzy "postanowili rozwijać się duchowo" (wspólne m ...  wyświetl więcej

@MarcinSz: Dokładniej mi chodzi o sposób przełączenia organizmu na inną dietę, takie wyparcie starych nawyków żywieniowych nowymi. Pewien opis procesu tego przełączania z rozpiską na poszczególne etapy ?
Same argumenty przemawiające za osiągnięciem jakiegoś celu to za mało, by to się dokonało. :)
Ps. Tak na marginesie zapytam czy znasz jakiś sposób na gościec postępujący ?

Szacowane tempo wymierania gatunków zwierząt na Ziemi to jeden gatunek co 25 minut. Codziennie przestaje istnieć kilkadziesiąt niepowtarzalnych ptaków, ssaków, gadów, płazów i ryb. Większości nie uda nam się nawet zobaczyć. W tej chwili żyje już tylko mniej niż jeden procent spośród wszystkich gatunków zwierząt, jakie kiedykolwiek istniały

Każdego roku zabijanych jest o pół miliarda zwierz

...  wyświetl więcej

@MarcinSz: ma Pan racje. tyle że potenpianie miesożerców prowadzi do podziału na dwie frakcje i para idzie w gwizdek czyli wzajemne dogadywania i szukanie argumentów za swoim. jakby nie omawiać czci miensożercom to łatwiej byłoby skierować energie na wynegocjowanie wspólnego celu . na przykład donżymy do calkowitego zmniejszenie spożycia miensa o 80%.

  MarcinSz,  21 dni temu

@trabant: Znakomity pomysł. Pozdrawiam Serdecznie

@trabant: ja donżem do zmniejszenia sporzycia miensa do 100 % ale od jótra.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska