Login lub e-mail Hasło   

Pożądliwość

Każdego roku zabijanych jest o pół miliarda zwierząt mniej. Tylko dlatego, że ludzie jedzą mniej mięsa
Wyświetlenia: 263 Zamieszczono 18 dni temu

 

Szacowane tempo wymierania gatunków zwierząt na Ziemi to jeden gatunek co 25 minut. Codziennie przestaje istnieć kilkadziesiąt niepowtarzalnych ptaków, ssaków, gadów, płazów i ryb. Większości nie uda nam się nawet zobaczyć. W tej chwili żyje już tylko mniej niż jeden procent spośród wszystkich gatunków zwierząt, jakie kiedykolwiek istniały Więcej

 

 Każdego roku zabijanych jest o pół miliarda zwierząt mniej. Tylko dlatego, że ludzie jedzą mniej mięsa

 

Krowa |Krowa | (Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gaz

  • Decyzja jednej osoby o tym, żeby zacząć żyć inaczej, nic nie zmieni? To nieprawda. Dzięki temu, że od 2007 roku ludzie na całym świecie jedzą mniej mięsa, rocznie zabijanych jest o 500 mln zwierząt mniej

Kiedy zaczynamy do kawiarni chodzić w własnym kubkiem, zamiast kupować papierowy, kiedy kupujemy produkty w szklanych opakowaniach, zamiast w plastikowych, segregujemy śmieci i wreszcie ograniczamy jedzenie produktów pochodzenia zwierzęcego, zwykle zewsząd słyszymy: to, że ty jeden zaczniesz coś robić inaczej, i tak nic nie da. To nieprawda. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez „The Humane Society of the United States”, amerykańską organizację walczącą o prawa zwierząt, od 2007 r. każdego roku zabijanych jest o pięćset milionów zwierząt mniej, tylko dlatego że ludzie zaczęli jeść mniej mięsa i że wzrosła świadomość konsumpcji produktów pochodzenia zwierzęcego.W Stanach ilość spożywanych produktów odzwierzęcych od dziesięciu lat regularnie spada – o 10 proc. na osobę. Jeśli w 2007 roku 9,5 miliarda zwierząt hodowlanych zostało zabitych, to już w 2014 roku ta liczba spadła o 400 milionów. W ciągu ostatnich pięciu lat ten spadek się utrzymywał. Jeśli wciąż będzie się tak działo, to wcale nie muszą minąć długie lata, zanim produkty zwierzęce całkowicie znikną z naszych talerzy. Rekordzistami pod względem jedzenia mniejszej ilości mięsa są Szwedzi. W 2017 roku spożyli najmniej mięsa od trzydziestu lat. Obecnie każdy Szwed je rocznie o 2,2 kg mniej mięsa niż przed 1990 rokiem.
Dlaczego tak się dzieje? Na pewno nie dlatego, że coraz więcej wegan przekonuje swoich bliskich do przejścia na dietę roślinną. Mówienie komuś, że robi źle i że ja wiem lepiej, jak powinien się odżywiać, zwykle nie działa. Działa za to edukacja i uświadamianie. Pomaga też internet. Równolegle na popularności zyskują roślinne blogi kulinarne i kolejne grupy dla wegan na Facebooku, media głównego nurtu publikują wegańskie przepisy, w dużych miastach w Polsce każdego miesiąca pojawiają się nowe bezmięsne bary i restauracje, na Netflixie puszczane są filmy dokumentalne tłumaczące, jak jedzenie mięsa wpływa na zdrowie, jak zwierzęta traktowane są w hodowli przemysłowej i jak ta hodowla wpływa na środowisko. Autorzy nikogo nie przekonują, oni tłumaczą i pokazują alternatywę. I właśnie to działa. Bo to, że każdego roku zabijanych jest coraz mniej zwierząt hodowlanych, nie oznacza, że wszyscy zostaliśmy weganami. Ale że coraz więcej osób świadomie podchodzi do tego, jak się odżywia. Zostają weganami na trzydzieści dni, robią sobie bezmięsne poniedziałki lub piątki – dla zdrowia, środowiska, zwierząt ograniczają się i pokazują, że nie trzeba radykalizmu, żeby coś zmienić, wystarczy zmiana podejścia i otwartość.

 Dziesiątki milionów osób - w tym 11 milionów to dzieci do lat pięciu - umierają co rok z powodu uleczalnych chorób lub takich, którym można zapobiec.

Na świecie co rok umiera z głodu około 30 milionów osób. Porównajmy - w ciągu pięciu lat druga wojna światowa spowodowała śmierć 50 milionów. Teraz w ciągu pięciu lat umiera z głodu trzy razy więcej - 150 milionów My akurat należymy do około 20% szczęśliwców żyjących w krajach uprzemysłowionych, nie cierpimy głodu, a przynajmniej nie taki jak np. w krajach Afryki. Tak więc cierpienie istnieje, a to, że akurat teraz nas ono nie dotyka nie oznacza, że tak będzie zawsze, nie znamy przyszłości, ale jedno wszakże możemy przewidzieć - starość, chorobę i śmierć.

Zdaję sobie sprawę, że kiedy jest się pięknym i młodym, lub tylko pięknym... To istnienie cierpienia nie jest tym, o czym się myśli i zauważa. Nawet, jeśli jest gdzieś tam obecne to przyćmiewają go sprawy bieżącego życia, imprezy, dziewczyny itd. Jednak, gdy z jakichś powodów zabraknie tego wszystkiego to cierpienie wypływa na wierzch właśnie jako efekt braku tego czegoś, co jak nam się wydaje jest sensem życia. Może akurat to nie jest zbyt przekonujące, ale wystarczy sobie uświadomić ilu ludzi na świecie głoduje, ilu traci swych bliskich, ile żon i dzieci jest maltretowanych, w każdej minucie gdzieś tam ludzie przeżywają dramaty. Sam istnienie cierpienia uświadomiłem sobie w sytuacji, która mogłaby być typową moralizatorską opowiastka gdyby nie to, że jest prawdziwa. Nazywam ją opowieścią wigilijną, bo zdarzyła się właśnie w wigilię BN, wieczorem. W ten szczególny wieczór jechałem sobie właśnie do domu, wiadomo, w nastroju raczej wesołym, myślami będąc już przy kolacji i wolnych świątecznych dniach. Gdy zobaczyłem na drodze błyskające światła radiowozów i karetek wiedziałem, że zdarzył się jakiś wypadek - nic szczególnego jeszcze jeden do statystyk policyjnych lub wieczornych faktów w TV. Jednak, gdy przejeżdżałem obok rozbitych wozów zobaczyłem na drodze ciało mężczyzny a w pewnej odległości paczkę owiniętą kolorowym papierem leżącą w okruchach szkła. Wtedy nagle pojawiła mi się przed oczami krótka wizja - żony tego człowieka, która czekając na męża właśnie poprawia nakrycia stołu, zobaczyłem też dzieci bawiące się koło choinki, wszyscy w radosnym nastroju, takim jak mój oczekują na powrót głowy rodziny. Nie doczekają się... Wizja trwała ułamek sekundy, ale wrażenie, które pozostawiła utkwiło mocno w mej pamięci. Przecież to mógł być każdy, nawet ja...Dalej pojechałem sobie powolutku i ostrożnie a świąteczny nastrój gdzieś się ulotnił. Nie chcę nikogo przygnębiać tym przykładem, ale zrozumienie istoty cierpienia i jego wszechobecności jest bardzo ważne, doprowadza, bowiem do odkrycia prawdy o rzeczywistości i tym samym do stanu oświecenia, przy którym ziemskie przyjemności przypominają lizanie cukierka przez papierek. Stan ten jest podstawą istnienia wszystkich istot, jest od nas nierozłączny i tylko zaciemnienia umysłu, które razem wzięte tworzą „ego” nie pozwalają nam jasno widzieć prawdy. Cierpienie jest odczuwane w umyśle, tam też należy szukać jego przyczyn i sposobów pozbycia się ich. Jedną z właściwości naszego umysłu jest to, że zapominamy o nieprzyjemnych chwilach i bez głębszego wglądu nie jesteśmy w stanie spojrzeć całościowo na życie. Cierpienie jednak jest obecne zawsze i nie mam tylko na myśli wyraźnego, czysto fizycznego bólu, ale też cierpienie duchowe jak smutek, zmartwienia, rozpacz i subtelne objawy niezadowolenia, braku czegoś, nie wiadomo czego, takie poczucie, że wszystko nie do końca jest takie jak być powinno według naszych wyobrażeń. Możemy ignorować takie uczucia, ale na dłuższą metę nie da się ich upilnować, kiedyś wybuchną w postaci depresji, ataku złości czy też agresji.

Właściwie nie ma rzeczy, która w ostateczności nie przynosiłaby cierpienia, nawet przyjemności jak dobre jedzenie czy seks w nadmiarze stają się nieprzyjemne, powodują ból i cierpienie a nawet śmierć. Zdaje się, że było to przedstawione w jakimś filmie o siedmiu grzechach głównych („Siedem”). W tej produkcji psychopata –„zbawca” uśmiercał ludzi za pomocą metod, które jednocześnie były słabościami tych osób. Więc: Żarłoka tuczył jedzeniem aż do pęknięcia żołądka, próżną dziewczynę oszpecił a potem pozostawił wybór – życie lub śmierć, (wybrała to drugie), panienkę lekkich obyczajów... Wiadomo, co. Choć film nie filozoficznych przemyśleń to jednak ten motyw świetnie i obrazowo pokazuje jak przyjemności zmieniają się w cierpienie. My jednak przyzwyczailiśmy się do jego istnienia tak, że nie zauważamy go i tym samym nie przychodzi nam do głowy myśl, że może być inaczej, że ten stan jest jakiś dziwny i sztuczny.

Uczucia, których nie dopuszczamy do świadomości stają się przyczyną poszukiwania szczęścia w posiadaniu przedmiotów i ludzi, nie zdajemy sobie przy tym sprawy, że wszystko, co możemy zgromadzić będzie istniało tylko przez „chwilę”, nie zabierzemy niczego poza wrota śmierci.
Pomimo, że nie ma niczego, co mogłoby nam dać tak poszukiwane trwałe szczęście to jednak ciągle biegamy w nieustającym poszukiwaniu. Biegamy nie tam gdzie trzeba i w niewłaściwy sposób potykając się zderzając i depcząc podobnych nam „sportowców”. Inni oczywiście robią to samo powodując chaos, w którym naprawdę trudno jest cokolwiek odnaleźć. W ten sposób przeszkadzając sobie nawzajem napędzamy tylko koło cierpienia i pewnego dnia budzimy się „z ręką w nocniku”. Nagle widzimy, że życie, które jak nam się wydawało ciągle próbowaliśmy złapać po prostu przeleciało gdzieś bokiem w czasie, gdy my zajęci byliśmy zdobywaniem i gromadzeniem dóbr, planowaniem przyszłości czy rozpamiętywaniem przeszłości. Teraz jednak zbliża się śmierć, która wcale nie zapowiada końca cierpienia a tylko chwilową przerwę, po której wszystko zacznie się od nowa.
Czym jest więc cierpienie?
Wiemy już, że jego przyczyną jest niewiedza, która dzieli rzeczywistość na ty, ja, oni itp. Otóż wydaje mi się, że cierpienie jest właśnie podziałem pierwotnej jedności i tęsknotą za nią. Zauważmy, że pojawia się zawsze, gdy brakuje nam upragnionych przedmiotów i ludzi bądź, gdy jesteśmy z nimi rozdzielani.

informacje z zasobów internetu

   

 

Podobne artykuły


15
komentarze: 35 | wyświetlenia: 1379
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1170
13
komentarze: 10 | wyświetlenia: 982
12
komentarze: 9 | wyświetlenia: 480
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 296
11
komentarze: 2 | wyświetlenia: 512
10
komentarze: 4 | wyświetlenia: 765
10
komentarze: 24 | wyświetlenia: 226
10
komentarze: 20 | wyświetlenia: 404
10
komentarze: 4 | wyświetlenia: 781
10
komentarze: 41 | wyświetlenia: 955
10
komentarze: 13 | wyświetlenia: 271
10
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1249
10
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1917
10
komentarze: 6 | wyświetlenia: 881
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  trabant,  18 dni temu

a może tzw droga środka - nie fszyscy som doskonali. do niektórych trafi argument mniej miensa ale wyższej jakości - z nieprzemysłowych hodowli gdzie zwierzenta nie som menczone i dobrze jedzom a argument że muszom być wege żeby cośtam to nie. z rużnych powoduf.

"Na temat spożywania mięsa Budda powiedział, że ciała już zabitych zwierząt można zjadać, natomiast nie powinniśmy się zgadzać na

...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska