Login lub e-mail Hasło   

Dzieci roślin

-
Wyświetlenia: 271 Zamieszczono 20 dni temu

Ciepło spomiędzy wąskich uliczek, snuło się wraz z nim w górę. Ocierało pokryte kurzem lico, podrażniając klejące ze zmęczenia oczy. Purpurowe znamię na skroni tętniło wybijane przez granatowe żyły. By masywnej postury, co jeszcze bardziej uwydatniało gdy się pochylał, opierając zaciśniętą pięścią o chropowate stopnie schodów. Dysząc, zrzucił z siebie długą pelerynę, odsłaniając na ramionach pasma wypalonej powłoki.
Ze skórzanej butli wysypał na świeże rany czarny proszek. Przenikał tkankę, maskując ubytki organicznego płaszcza ochronnego. Z karku wyrastały mu zakorzenione w lędźwiach pędy winorośli, zaplatając wieniec na głowie. Dojrzewające kiście jasnych kulek pokryła sadza.
Szła za nim otulona młodymi, świeżo zerwanymi, liśćmi własnoręcznie spiętymi szwami z pajęczych nici. Zielone loki roślin, chwytały kosmyki długich włosów lekko nimi potrząsając. Spod krzewiastych zarysów głowy wyłaniała się drobna twarz.
Bose stopy kobiety zostawiały wilgotne ślady, które zwabiały spragnione owady.
Na tym wzgórzu, winnice przepełnione były beczkami. Zakorkowana przeszłość tamtych pól z namiastką przodków. Sprawiała, że czuli się coraz bardziej wyobcowani. Zaraza dotknęła pierwotnie ukształtowany cykl życia. Plamy z pustki zataczały coraz szersze kręgi.
Powłócząc kończynami, zbliżali się do muru. Po przekroczeniu drewnianej bramy ukazał się im stos z korków. Potłuczone butelki tworzyły tafle mieniących się ostrych krawędzi.
Z wystających wież dziedzińca unosiły się kłęby pary z drażniącym odorem cierpkiej substancji. Wyczuwał go, zadzierając wysoko głowę.
Dziewczyna przyglądała się jego każdemu ruchowi. Ponowny grzmot połączony z tłuczonym szkłem rozległ się po okolicy.
Drewniana skrzynia wyleciała przez okno. Zdążył ją odepchnąć na bok. W jego przysychające ciało wbiło się jedno z żeber spadającego za nią mięsożercy ze sporymi guzowatymi przerostami na piszczelach. Korzonki zwisały do kostek, plącząc się niczym nie zawiązane sznurowadła.
- Krew! - krzyczała, rozdzierając paznokciami sukmanę towarzysza.
- Zostaw, zanim nią przesiąkniesz. - Odepchnął ją.
Z podkulonymi nogami wymachiwała ramionami, usiłując złapać równowagę.
- Wytropią cię, pozwól mi. - Długi pęd skierowała w zraniona miejsce. Nadgryziony wypuszczał kleistą ciecz.
Zasyczał, narastające ból i pieniąca się wydzielina rozrywała resztki kościstych drzazg.
Uderzenia potężnych skrzydeł pokryły ich cieniami. Przestraszyła się, odrywając gwałtownie od niego.
Ścisnął ją za przeguby dłoni. Szarpiąc, wył zaciekle, ciągnąc do podziemi zamczyska.
Nad ich głowami krążyło stado zdziczałych chimer. Dawniejsze posągi uwolniły poczwary.
Wpadli w ciemną celę, zatrzaskując za sobą metalowe kraty.

Podobne artykuły


16
komentarze: 17 | wyświetlenia: 1305
16
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1564
15
komentarze: 27 | wyświetlenia: 837
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 872
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 329
13
komentarze: 1 | wyświetlenia: 614
13
komentarze: 45 | wyświetlenia: 924
13
komentarze: 32 | wyświetlenia: 625
13
komentarze: 15 | wyświetlenia: 908
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 870
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 445
13
komentarze: 48 | wyświetlenia: 813
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 274
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 331
12
komentarze: 10 | wyświetlenia: 702
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Oj! Strach mnie obleciał ... uleciał w Górę i Piorunem wystrzelił tuż obok mnie. Stałem bezradny więc zacząłem się śmiać... wtedy poklepał mnie po plecach. Cześć koleś - wykrztusił , pośliznął się, upadł i zniknął w kałuży. Pojęcia nie mam co o tym sądzić. Świat jest taki przedziwny i zabawny... Buziaki

  podobny,  19 dni temu

Czy to jest o śmierci i strachu przed bólem umierania? Przecież smierć to jest to, czego z niepewnością/pewnością oczekują wszyscy - dlaczego trzeba nia straszyć, tak jak sie straszy dzieci w bajkach ...?

@podobny: Pojęcia nie mam. Ludzie lubią być straszeni.HORROR! Reagujemy błyskawicznie na zagrożenie i na negatywne zdarzenia. PRZETRWANIE! Ale gdy chcesz kogoś przekonać do miłości to długo musisz do niego mówić by to zaakceptował. Gdy go zaś obrazisz .. odpowie natychmiast. Tak to jest dziwacznie... Dużo w nas ze zwierzaków pozostało.. rzecz jasna dzięki ewolucji lub inkarnacjom jak ktoś woli. Uściski Braciszku

Dziękuję Wam za komentarze. :) Pozdrawiam



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska