Login lub e-mail Hasło   

Gangi w amerykańskim wojsku

Prawie 12 proc amerykańskich żołnierzy mają za sobą kryminalną przeszłość. Ale jest dużo tych, które mają też kryminalną przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
Wyświetlenia: 349 Zamieszczono 31/07/2018

Członkowie najistotniejszych gangów ulicznych, więziennych i motocyklowych odbywają służbę w jednostkach w USA, a także w międzynarodowych bazach wojskowych należących do USA. Niemniej 57 gangów infiltrują swoich ludzi w wojsko. Z różnych powodów, ale najczęściej to trening, bojowe doświadczenie, dostęp do broni i amunicji. To wszystko pozwala bandom skutecznie walczyć na ulicach miast z innymi gangsterami.

Przykłady rozszerzającego się zjawiska gangów operujących w Armii Amerykańskiej, niepokoi największych specjalistów zagadnienia. FBI opublikowało raport, z którego oszacowań wynika, że w amerykańskich siłach zbrojnych jest zrzeszonych blisko 50 tys. osób.

Skala zjawiska określona została przez FBI, wprost, jako “zagrożenie dla sił porządkowych i bezpieczeństwa narodowego”. Znaki “markowania terytorium” spotkać można nawet w wojsku okupującym Irak i Afganistan, a graffiti gangów malowane są na ścianach czy samochodach wojskowych. Żołnierze-członkowie gangów operują znanymi sobie sygnałami, znaczą się gangowymi tatuażami i używają rekwizytów związanych ze światem przestępczym.

W roku ubiegłym kryminalne biuro wywiadowcze US Army przeprowadziło dochodzenie w 91 sprawach związanych z działalnością gangów w armii. Specjaliści twierdzą jednak, że wszczęte śledztwa obejmują być może zaledwie około 1 procenta występującej tego typu kryminalnej aktywności w armii.

Co zatem stało się z reputacją Armii Amerykańskiej, która wypracowywała sobie swój wizerunek przez wiele lat odważnej działalności? Rozpoczęte wojny w różnych rejonach świata, prowadzone w ramach i imperialnej polityki, zwiększyły zapotrzebowanie na żołnierza, a z racji słabnącego zainteresowania młodzieży amerykańskiej perspektywą służenia za niskopłatne “mięso armatnie”, należało obniżyć standardy kandydatów. Od 2003 roku aż 425 tysięcy rekrutów Armii otrzymalo specjalne “rozgrzeszenie” ze swojej kryminalnej przeszłości.

Armia Amerykańska staje się zbiorowiskiem ludzi o nieodpowiednich dla tego typu służby cechach. W takim razie, po co zaprosiliśmy takich żołnierzy do naszego kraju?

Oni cie zabiją (z cyklu Kogo zaprosiliśmy do naszego kraju) cz. 2

Podobne artykuły


15
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1705
15
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1084
14
komentarze: 56 | wyświetlenia: 1162
13
komentarze: 23 | wyświetlenia: 1510
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1484
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 881
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 826
12
komentarze: 75 | wyświetlenia: 730
12
komentarze: 32 | wyświetlenia: 463
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 434
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 558
12
komentarze: 16 | wyświetlenia: 281
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 393
11
komentarze: 30 | wyświetlenia: 456
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Koniecznie musi się pan zwrócić do Władymira Władymirowicza o bratnią pomoc panie Kamiński. W armii rosyjskiej to jest nie do pomyślenia. Tam by zostać żołnierzem trzeba być ministrantem 40 lat.

Ten artykuł chyba na zlecenie Russia Today.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska