Login lub e-mail Hasło   

Jak przeciwnika prywatyzacji cukrowni, banków i PZU skompromitowano

Jak przeciwnika prywatyzacji cukrowni, banków i PZU skompromitowano metodą "na wariata"? Krótka historia Gabriela Janowskiego Gabriel Janowski będąc posłe...
Wyświetlenia: 112 Zamieszczono 23/08/2018

 Jak przeciwnika prywatyzacji cukrowni, banków i PZU skompromitowano metodą "na wariata"? Krótka historia Gabriela Janowskiego

 

  

Gabriel Janowski będąc posłem kategorycznie sprzeciwiał się "dzikiej" prywatyzacji polskich cukrowni, sektora bankowego, energetycznego oraz PZU. Był niewygodny dla wielu ludzi forsujących wyprzedaż polskiego majątku. 16 stycznia 2000 r., tuż przed debatą na temat odwołania odpowiedzialnego za prywatyzację Emila Wąsacza, ktoś Janowskiemu dosypał do jedzenia narkotyk, a następnie wywlekł wprost przed dziennikarzy i kamery telewizyjne. Poszedł jasny przekaz: główny przeciwnik ministra Skarbu Państwa i orędownik jego odwołania jest niespełna rozumu.

 

W trakcie trwania III RP mogliśmy obserwować różne formy "likwidowania" politycznych przeciwników. Tajemnicze samobójstwa, ciężkie pobicia, podpalenia domów czy nawet morderstwa osób niewygodnych. To wszystko miało miejsce już w nowej Rzeczypospolitej, która przecież miała być inna od PRL. Fakty są jednak takie, że tam gdzie w grę wchodzi duży pieniądz, tam przestępstwa, spiski oraz przekręty są i będą występowały i to niezależnie od panującego ustroju. Historia Gabriela Janowskiego jest tego najlepszym przykładem.

          


       

Gabriel Janowski w PRL był pracownikiem naukowym, nauczycielem akademickim, doktorem nauk rolniczych. Pracował w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. W latach 80-tych ubiegłego wieku zaangażował się w działalność opozycyjną, za co był prześladowany przez komunistyczne władze. W 1980 roku powołał opozycyjny Związek Zawodowy Producentów Rolnych, a w marcu 1981 r. został jednym z liderów NSZZ Rolników Indywidualnych "Solidarność". W dniu wprowadzenia stanu wojennego został aresztowany i internowany w więzieniu na Białołęce, skąd w sierpniu 1982 przeniesiono go do obozu internowania w Strzebielinku. Przebywał tam do 18 listopada 1982 r.

W III RP Janowski został politykiem. Początkowo (1989 - 1991) był senatorem.
W wyborach parlamentarnych w 1991 roku, startując jako kandydat na posła, otrzymał najlepszy procentowo wynik wyborczy spośród wszystkich kandydatów na posłów w skali całego kraju

Janowski będąc posłem
kategorycznie sprzeciwiał się "dzikiej" prywatyzacji polskich cukrowni, sektora bankowego, energetycznego oraz PZU. Nie zgadzał się na to, aby polskie przedsiębiorstwa były sprzedawane za część swojej wartości. Mówił o tym głośno i przy każdej okazji, co nie mogło się podobać pewnym środowiskom, które na prywatyzacji polskiego majątku robiły fortuny. 

Niewygodnych ludzi można, albo
wyciszać, albo kompromitować. W przypadku Janowskiego wybrano tę drugą opcję.

16 stycznia 2000 r., tuż przed debatą na temat odwołania odpowiedzialnego za prywatyzację ówczesnego ministra Skarbu Państwa Emila Wąsacza, Janowski nagle zaczął się zachowywać zupełnie nieracjonalnie.
Na korytarzu sejmowym skakał jak małe dziecko, krzyczał, całował w rękę napotkanych mężczyzn. Co istotne - Janowskiego w takim stanie wywleczono wprost przed dziennikarzy i kamery telewizyjne. Dziś z perspektywy czasu nie mam wątpliwości, że zrobiono to specjalnie, aby pokazać, że główny przeciwnik ówczesnego ministra Skarbu Państwa i orędownik jego odwołania, jest niespełna rozumu i nie zasługuje na poważne traktowanie (a tym samym na poważne traktowanie nie zasługują tezy, które głosi).

Co o tym zdarzeniu mówił sam Janowski? Od samego początku uważał, że
padł ofiarą spisku, którego celem były wyeliminowanie go z życia publicznego. W 2010 roku stwierdził: - "W wyniku podstępnie podanych narkotyków, usiłowano mnie wyeliminować z polityki, jako wnioskodawcę wniosku o odsunięcie z rządu pana Emila Wąsacza za szkodliwą prywatyzację, sprzedaż banków, domów towarowych, PZU i innych dóbr. Nie udało się, więc sfilmowano mnie w takim stanie i pastwiono się aż do dzisiaj".

   


 

Janowski w 2000 roku stracił dobre imię, a jego dziwne zachowanie stało się powodem do drwin przez kolejne lata. Efekt tego wszystkiego był taki, że mało kto Janowskiego traktował już poważnie. Choćby mówił o prywatyzacji najmądrzejsze słowa i przedstawiał najtrafniejsze analizy, to i tak każdy miał przed oczami jego skakanie po sejmowym korytarzu, krzyki, szarpanie się i całowanie mężczyzn po rękach. Cel został osiągnięty - jeden z najgłośniejszych przeciwników "dzikiej" prywatyzacji polskich cukrowni, banków, sektora energetycznego i PZU został skutecznie skompromitowany metodą "na wariata".

  

Źródło: Gabriel Janowski (Wikipedia)
Źródło: Gabriel Janowski pozwał w trybie wyborczym Telewizję Polsat (GazetaKrakowska.pl)

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1716
17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1818
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1126
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1051
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 973
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 970
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 692
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1038
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 889
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 582
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 418
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 602
 
Autor
Dodał do zasobów: milord36
Artykuł

Powiązane tematy





To było 16 stycznia 2000 a 20 grudnia 2002 zostawił na mównicy woreczek, mówiąc, iż jest to „wąglik, rózgi na prezydenta i premiera, lista z nazwiskami zdrajców ojczyzny i setki listów od osób z informacjami o rozkradaniu majątku narodowego. Kilka lat mu podkładali te dopalacze a on ich nie widział i się wypalił. Kilku innych się nabzdryngoliło jak szkopy pod Stalingradem i też złośliwie nasłano n ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska