Login lub e-mail Hasło   

Głębia

Najstraszniejsze są równania z wiadomą, której nie chcemy przyjąć do wiadomości… / Jerzy Lec / Jak wszem i wobec wszystkim chyba je...
Wyświetlenia: 484 Zamieszczono 16/02/2019

 

Najstraszniejsze są równania

z wiadomą,

której nie chcemy przyjąć do wiadomości…

 

/ Jerzy Lec /

 

 

 

Jak wszem i wobec wszystkim chyba jednak wiadomo, bodajże z ławy szkolnej, na planecie Ziemia życie rozpoczęło się najprawdopodobniej w środowisku wodnym. Zasiedlone tam organizmy od początku życia planety poprzez płynące w setki, a może tysiące lat wciąż ulegało różnym przekształceniom i ewolucjom, aż w końcu powstał – c z ł o w i e k, jeden z najdoskonalszych prawdopodobnie organizmów Ziemi. Od zawsze więc człowieka na pewno interesowało, by nie powiedzieć nawet fascynowało, miejsce jego pochodzenia – woda. Nieogarnięte, a nawet trudne do wyobrażenia powierzchnie, a szczególnie głębiny, od najdawniejszych już czasów tworzą idealną płaszczyznę tajemnic, przypuszczeń i marzeń co i jak może tam żyć ?!, jak i czy w ogóle może wyglądać ?!, czy człowiek mógłby tam żyć i panować nad wszystkim, pozostając jednocześnie swobodnym i niezależnym jak na lądzie?!...

Wiadomo, że około 2/3 całej powierzchni naszej Niebieskiej Planety oblewa woda (na 510 milionów km² całej powierzchni naszej planety, około 361 milionów km² zajmuje tzw. wszechocean, a zaledwie 149 milionów km² dopełnia ląd. Faktycznie to najprostsze wyliczenie wyjaśnia, iż 71 % powierzchni globu ziemskiego zajmuje wszechocean – oceany i morza. W ten sposób woda tylko… 12 krotnie przewyższa powierzchnie lądów.[1]  Na pewno przeważająca przestrzeń wodna, umiejscowiona jest na półkuli południowej tzw. oceanicznej, bo aż 80,9 % czyli 210 milionów km²).[2] Woda, która „od zawsze” kryła i czyni to nadal przed nami, wciąż czekające wielkie i małe, przerażające bądź oczekiwane, wesołe i smutne małe prawdy, albo też nieogarnione wprost zagadki i dziwności. Stopień obecnej technizacji życia ludzkiego, stwarza możliwości do coraz bardziej chcianego, bądź brutalnego, wdzierania się w głębiny, zarówno te rzeczne, jeziorne, morskie jak i wszech-oceaniczne. Współczesny człowiek może już dzisiaj ten wodny świat podglądać, filmować, podsłuchiwać, a nawet w pewnym sensie „modelować”. Może i stara się to czynić sam, bądź za pomocą użytecznej myśli technicznej – konkretnych urządzeń, a nawet  maszyn. Jednak nawet super najdoskonalsze technologie, będą zawsze go potrzebowały, mimo stworzenia mega-hiper najdoskonalszej sztucznej inteligencji… właśnie człowieka, chociażby po to, by je po prostu po raz pierwszy włączył – uruchomił. Tego samego człowieka, którego życie jak się wciąż okazuje jest śmiesznie krótkie, kruche i marne chociażby dlatego, że opiera się na ciągłym zdobywaniu i poszerzaniu niezbędnej do życia wiedzy. Taki stan trwa już od wielu setek tysięcy, a nawet milionów lat. Niestety, puenta świadomości podpowiada nam, iż próbując zbliżyć się do wodnego świata, trzeba będzie chyba nie tylko mieć możliwość go „dotykania”, ale należy do niego jednak poważnie wniknąć. I co gorsze, nie za ochroną stworzonych przez siebie specjalnych maszyn i urządzeń, ale formalnie… stać się jego nierozerwalną lecz integralną częścią, w pewien sposób naprawdę  <zjednoczyć się> z nim, inaczej… nigdy nie możemy liczyć na jego pełne opanowanie, a przecież ku temu chyba ostatecznie zmierzamy???

Oczywistym pozostaje również, iż środowisko wodne, jak każde inne zresztą, ma swoje charakterystyczne zabezpieczenia, które przeważnie nie były, nie są i nigdy nie będą zbyt przyjazne nawet dla takiej doskonałości, jaką jest bez wątpienia organizm człowieka. Dokonując próby jego skrótowego chociażby przybliżenia, na pewno należy mieć na uwadze kilka podstawowych, a właściwych jemu  i tylko jemu cech: 

  • przeciętna głębia wszechoceanu to około 3800 metrów; przy czym największe to tzw. głębia Witiaź w Rowie Mariańskim sięgająca 11.034 m licząc oczywiście od poziomu morza; głębia w okolicach Filipin: między Wyspami Karolińskimi a Mariańskimi, sięgająca 10.054 m; głębia Milwaukee w Rowie Puerto Rico sięgająca 9.219 m; głębie Oceanu Indyjskiego w granicach około 7.000 m; głębie Morza Arktycznego w granicach około 5.000 m; oraz głębie Morza Śródziemnego sięgające około 4.000 m;[3]
  • świat zwierzęcy znanego człowiekowi środowiska wodnego na lata 1970, to około 200.000 gatunków zwierząt, przy czym w morzach i oceanach żyje około 150.000 gatunków (generalnie podzielić go można na: pierwotniaki; gąbki i jamochłony; pierścienice, robaki i grupy pokrewne; mięczaki; skorupiaki; szkarłupnie; osłonice i lancetnik; strunowce; kręgowce morskie);[4]
  • świat roślinny natomiast to rozciągające się życie w strefie przybrzeżnej do głębokości około 200 metrów; generalnie dzieli się on na: roślinność planktonową, osiadłą roślinność morską, zielenice, brunatnice, krasnorosty, roślinność kwiatową;[5]
  • B a ł t y k

Morze Bałtyckie jest stosunkowo płytkie w porównaniu z innymi morzami. Średnia roczna temperatura wody waha się w granicach 3-16 °C i różni się od reszty mórz o około 10 °C. Jego znaczne śródlądowe zamknięcie, jak i obfity spływ dużej ilości rzek, decyduje, iż jego zasolenie jest mniejsze niż „otwartego morza”. Głębokość tego akwenu wodnego sięga granicy około 400 m, przy czym przeciętnie jest to granica 80 – 200 metrów. Na pewno jest jednym z najmniej przejrzystych mórz świata, ponieważ średnio poniżej 25-30 metrów wyklucza się występowanie życia roślinności spowodowane panującym mrokiem wody;[6]  

  • najogólniej woda morska zawiera w swoim składzie około 75 % zwykłej soli kuchennej, około 11 % chlorku magnezu i około 5 % siarczanu magnezu; to wszystko dlatego, iż bezsprzecznie na ten skład wpłynęła i dalej wpływa działalność ruchów tektonicznych Ziemi, oraz wypłukiwanie skał na dnie morskim, ale i wciąż trwająca działalność erupcyjna wulkanów zarówno na lądach, jak i na dnie morskim; w jakimś stopniu również oddziałuje na całość także cały potencjał słodkich wód rzeczno-jeziorno-źródlanych spływających do mórz i oceanów z lądów stałych, który w swoim składzie posiada nie tylko zanieczyszczenia powietrza, ale przede wszystkim, zanieczyszczenia powodowane życiem i działalnością ludzką; generalnie 1 dcm³ czystej wody słodkiej (pitnej)[7] waży na pewno mniej niż ten sam 1 dcm³ wody morskiej, który jest cięższy chociażby o rozpuszczone w niej sole (około 35 g);
  • Średni stosunek zawartości soli w wodzie morskiej oraz słodkiej[8]:

 

Sole

 

woda morska

%

 

woda słodka

%

chlorki

88,6

5,2

siarczany

10,8

9,9

węglany

0,3

60,1

związki azotu, fosforu, krzemu

0,3

24,8

 

Średnie zasolenie mórz i oceanów[9]:

 

Morza i oceany

 

Zasolenie

w ‰

Ocean Atlantycki

35,4

Ocean Spokojny

34,9

Ocean Indyjski

34,8

Morze Czerwone

38,8

Morze Północne

34,2

Morze Martwe

200,0

Morze Bałtyckie

·       Cieśnina Kattegat

·       Obrzeże Danii

·       Wyspa Rugia

·       Zatoka Gdańska

·       Zatoka Fińska

·       Zatoka Botnicka

7,8

30,0

10.0

8.0

7,0

2,0

1,0

 

  • czynnikiem nie bez znaczenia dla organizmu ludzkiego jest także na pewno fakt, iż człowiek żyje w innym niż woda morska środowisku i stąd zanurzanie się „na chwilę” jeszcze nie jest dla niego tragedią; ta rozpoczyna się dopiero w momencie gdy osoba ciągle musi to robić i czyni bez stroju ochronnego dla swojej skóry i oczu, a szczególnie nie chroni miejsc, które obmywa błona śluzowa, co może się niejednokrotnie kończyć bardzo poważnymi podrażnieniami skórnymi;
  • występuje stałe zasolenie wody morskiej; największe według prowadzonych badań oceanograficznych między 20 – 30° szerokości geograficznej północnej i południowej; średni stopień zasolenia to okolice równika, natomiast najmniejsze – wód okalających strefy wiecznej zmarzliny, czyli umiejscowienia wiecznych lodów polarnych; słona woda czy to morska czy też oceaniczna wywołuje na pewno przyspieszenie procesów korozyjnych wszelkich metali i urządzeń, które mają częsty lub stały kontakt z tego typu wodą;
  • poważnym utrudnieniem kontaktu ze środowiskiem wody morskiej jest jej gęstość, a ta sięga wartości około 780 razy większej od powietrza; przeciętny ciężar przy skokach stopnia zasolenia wody wynosi około 1,002 – 1,038 kG/dcm³.[10] Natomiast przeciętny ciężar właściwy dla ciała ludzkiego to wartość 1,021 – 1,098 kG/dcm³, stąd wypór wody nurkującego człowieka nie w pełni równoważy jego ciężar, dlatego też człowiek zanurzający się pod wodę, musi posiadać specjalnie ku temu stworzone obciążniki
  • stałocieplność człowieka to średnia temperatura około +37°C; przy czym w temperaturze około 34,5°C, człowiek faktycznie zaczyna zatracać postrzeganie własnych narządów słuchu jak i wzroku; jeżeli natomiast temperatura ludzkiego ciała spadnie aż do 29,5°C, organizm zawiesza funkcjonowanie ośrodka stałej kontroli temperatury w organizmie – zanika wówczas znaczna większość odczuć zmysłowych, w tym również odczuwanie bólu, znacznie rozszerzają się źrenice, ciśnienie krwi dość gwałtownie się obniża, a tętno zyskuje wartość około 40 uderzeń na minutę; natomiast jeżeli temperatura ludzkiego ciała spada do około 27°C, stopniowo ustaje proces oddychania, a organizm człowieka popada w stan swoistego „letargu” i „odrętwienia zimowego”;
  • inna ważna trudność, to temperatura wody oceanicznej, która posiada wartość przeciętną około +17,4°C, oczywiście w zależności od stopnia jej nasłonecznienia; natomiast średnia temperatura ciała ludzkiego to jak wiemy wartość około +37°C; dolna granica wahania temperatury uzależniona jest na pewno od stopnia zasolenia wody; ważny przy tym pozostaje fakt, że przeciętne wahania wód głębinowych zamyka się w poniższej wartości: około połowa oceanów ma wodę chłodniejszą niż +2°C, a tylko znacznie mniejsza ich część, wyższą niż +6° Te zestawienia wartości powodują, że człowiek nurkujący w wodzie o temperaturze +16°C bez skafandra, może w niej normalnie przebywać około 20 minut, natomiast w wodzie o temperaturze około +20°C już tylko… 40 minut; przeciętnie przyjmuje się, że wymiana ciepła niezbędna do ogrzewania ciała ludzkiego uzależniona jest na pewno od skoku temperaturowego, czyli tzw. termokliny. Zjawisko to z kolei w człowieku reguluje wewnętrzny proces spalania i wytwarzania ciepła na rzecz organizmu. Stąd jeżeli temperatura otoczenia spada, organizm zachowując własne bezpieczeństwo, doprowadza do zwężania naczyń w skórze, przez co zmniejsza powierzchnię wymiany tegoż ciepła (na skórze pojawia się „widoczny dreszczyk” w postaci tzw. stroszenia włosa i tzw. gęsiej skórki. Organizm ludzki jest jednak na tyle doskonały, iż w okresie kilku sekund, jest w stanie rekompensować odczuwalne zimno nadprodukcją ciepła nawet o 400 %. Jednakże ciało nurka zanurzonego w wodzie, nawet ubranego w kombinezon, dokonuje wymiany ciepła 25 razy szybciej pod wodą niż na powierzchni. Jeszcze szybciej ciepło to uchodzi w przypadku zastosowania tzw. stroju „suchego”, gdy ciało osoby nurkującej nie styka się bezpośrednio z wodą; faktyczne przewodnictwo cieplne wody pozostaje jednakże tylko… 28 razy większe niż powietrza, natomiast sama pojemność cieplna wody morskiej jest aż 4 krotnie większa niż powietrza;[11]
  • ośrodek doznań wizualnych – oko normalnego przeciętnego człowieka na głębokości 350-400 metrów pod powierzchnią wody wszechoceanu, naprawdę nie odbiera już żadnych wrażeń świetlnych; przy tym na pewno przejrzystość bądź tzw. przezroczystość wody wszechoceanu zależy od rodzaju oraz ilości znajdującej się w niej zawiesiny; inna ważna okoliczność to przezroczystość wody morskiej, czyli tzw. widzialność. Otóż dla Morza Bałtyckiego, jako jednego z najbrudniejszych (najbardziej zanieczyszczonych) akwenów morskich świata, widzialność ta sięga przy sprzyjających warunkach około 8 metrów (normalnie 1-3 metry), a np. w Morzu Śródziemnym – średnio około 40 metrów
  • kolejny ważny problem, to odbiór (widzenie) światła w wodzie. Wiadomo, że światło jest jedną z form promieniowania elekromagnetycznego o całkiem podobnych parametrach fizycznych jak promieniowanie podczerwone, bądź promieniowanie radiowe. Natomiast oko ludzkie, dzięki elementowi zwanemu siatkówką, pozostaje czułe na wychwytywanie światła w zakresie promieniowania od 390 do 760 nm[12]. Wtedy też potrafi człowiek, przynajmniej teoretycznie, rozróżnić około 100 odcieni barw. Otóż woda na pewno odbija, pochłania i rozprasza wszystkie promienie słoneczne, zmieniając ich barwę w kolorowe widmo według postrzegania człowieka. I tak na głębokości 1 metra widzialność promienia słonecznego jawi się widmem czerwonym; do 5 metrów – pomarańczowym; do 10 metrów – żółtym; do 15 metrów – zielonym; do 30 metrów – fioletowym; do 60 metrów – niebieskozielonym. Na głębokości około 400-600 metrów faktycznie zaczyna zanikać widzialność widma promieni słonecznych
  • osoba początkująca w nurkowaniu, zazwyczaj generalnie źle ocenia tak wielkość obserwowanego przedmiotu, jak i własną odległość do niego – widzi fałszywie obiekt większy i bliższy średnio o około 25 %:[13]

 

Odległość

oceniana wzrokowo w metrach

 

 

Odległość

rzeczywista w metrach

1 metr

1,33 metra

2 metry

2,66 metra

3 metry

3,99 metra

4 metry

5,32 metra

5 metrów

6,65 metra

 

  • dźwięk w postaci fali głosowej na powietrzu osiąga przeciętną prędkość około 343 m/s; w wodzie natomiast tylko… około 1400 – 1500 m/s; w betonie 3800 m/s, natomiast w stali około 5100 m/s. Oczywiście wszystko zależy jeszcze od temperatury, warunków atmosferycznych, środowiska (otoczenia) oraz zachowania wiatru. Ważne przy tym pozostaje, iż człowiek potrafi normalnie rozróżniać dzięki w zakresie od 16 do 20.000 Hz[14] na powierzchni. Wszystko dzięki budowie ucha wewnętrznego, które elementem tzw. ślimaka, potrafi wzmocnić dźwięk nawet pod 20 krotnie, natomiast zanurzeni w wodzie, eliminujemy zakres odbioru dźwięku błoną bębenkową na rzecz przewodnictwa kostnego kości czaszki. Jednakże układ wibracji specyfiki środowiska wodnego powoduje, że człowiek lepiej odbiera sygnały o wyższej częstotliwości. Niestety upośledzona zostaje wtedy jednak możliwość identyfikacji samego kierunku pochodzenia dźwięku;
  • ciśnienie w wodzie, wielce upraszczając, powoduje iż z każdą wartością 10 metrów w głąb wzrasta około… 1 atmosfery; dla przykładu normalnie napompowana piłka zanurzona na około 10 metrów zostanie ściśnięta do połowy swojej objętości, na 20 metrach głębokości tylko… do 1/3 objętości, a na głębokości 30 metrów… do 1/4 tej wartości. Stąd jeżeli pojemność płuc nurka sięga przeciętnie około 6 litrów powietrza, to przy nurkowaniu na około 30 metrów, ich objętość zmniejszy się do 1,5 dcm³ i jest to jeszcze ciągle w granicach normy. Przyjęto, iż właśnie 30 metrów w nurkowaniu bez aparatu oddechowego, to pierwsza ważna granica ludzkich możliwości. Każde głębsze zanurzenie, to niepotrzebne narażanie życia ludzkiego prowadzące pośrednio do nadmiernego sprężania płuc oraz patologicznych zmian komórkowych (stąd brak umiejętności wydychania powietrza z płuc, może prowadzić nawet do rozrywania pęcherzyków płucnych już w basenie przy nurkowaniu tylko na… 4 metry głębokości). Prowadzone badania specjalistyczne udowodniły, że bezpieczną granicą nurkowania z użyciem czystego tlenu z butli jest zaledwie 7,5 metra głębokości. Głębsze zanurzenie pozostaje możliwe tylko w przypadku wcześniejszego treningu, jednakże nie głębiej, niż tylko do 12 metrów. Człowiek w swoim naturalnym środowisku, korzysta jednak z mieszanki powietrznej: tlen, azot, dwutlenek węgla oraz minimalne ilości tzw. gazów szlachetnych: argonu, wodoru, neonu, helu, kryptonu i ksenonu. Sam proces oddychania wymusza wydalanie trującego dla organizmu dwutlenku węgla w ilości około 300 cm³ w ciągu minuty. I teraz należy mieć świadomość, iż w normalnych warunkach powierzchni atmosfery ziemskiej, wartość graniczną stanowi około 6 % dwutlenku węgla, to dla człowieka zanurzonego na 30 metrach głębokości ta norma wynosi już tylko …2 % i dlatego zbyt długa praca nurka korzystającego nawet ze sprężonego powietrza z butli, także powoduje szereg nieodwracalnych w większości komplikacji. W ten sposób np. przekroczenie bariery dopuszczalnego przebywania czasu na głębokości 30-45 metrów (a więc zaburzenia % nagromadzonego dwutlenku węgla), może wywoływać stan euforii oraz wzmożony stan pewności siebie; na 45-60 metrach nagłą gadatliwość i zawroty głowy; na 60-75 metrach może pojawić się niekontrolowany śmiech, trudności koncentracji, częściowe zaniki pamięci; na około 90 metrach już jednak przygnębienie i częstą dezorientację czasu i miejsca; natomiast na głębokości 105 metrów – zagrożenie utraty przytomności, jak i stała możliwość zatrucia czystym tlenem. Aby uratować organizm człowieka przez powyższymi schorzeniami jak i rozerwaniem na dużych głębokościach (nurek bez tlenu stanowi przecież rodzaj ściśniętego worka napełnionego powietrzem), z biegiem czasu zaczęto stosować mieszanki gazowe z gazami szlachetnymi. Tu jednak również stwierdzono u niektórych gazów działanie narkotyczne, m.in.: krypton już na głębokości 20 metrów, argon – 40 metrów, azot – 90 metrów, hel – do 500 metrów.[15]

batyskaf

Grafikę umieścił Patryk Nikitenko

Prawdą jest także jednak i fakt: im większa głębokość dla osoby nurkującej i wydłużający się czas przebywania przez nią na dnie, tym bardziej organizm ludzki rozrzedza krew nadmiarem rozpuszczonego w niej gazu. Doprowadza to do zjawiska podobieństwem butelki wody nasyconej dwutlenkiem węgla. Przecież w 100 gramach normalnej tkanki ludzkiej o temperaturze około 37 °C oraz normalnym ciśnieniu atmosferycznym znajduje się około 1,2 cm³ rozpuszczonego azotu. W ten sposób przeciętny wagowo człowiek posiada w sobie około 840 cm³ już rozpuszczonego azotu. Nie pozostaje to bez znaczenia dla procesu wynurzania się człowieka przebywającego przez pewien czas pod wodą – otóż gdy organizm ludzki się zanurza, pochłania znaczne ilości azotu z powietrza którym oddycha. Następuje wtedy rozpuszczenie tego gazu we krwi, a więc i w tkankach, co potęguje wzrost ciśnienia wyrównywanego do głębokości zanurzenia. Kiedy natomiast człowiek wynurza się spod wody, zachodzi sytuacja odwrotna. Jeżeli w tym momencie następuje to zbyt szybko lub gwałtownie, może powodować przed wszystkim poważne zatory naczyń krwionośnych, jak i limfatycznych, co wywołuje tzw. chorobę dekompresyjną (kesonową). Jedynym naprawdę skutecznym jak dotąd zabezpieczeniem przed powyższym niebezpieczeństwem, oprócz stosowanych środków farmakologicznych zwiększających odporność, pozostaje na pewno stosowanie podstaw dekompresji – odpowiednio wolnego wynurzania na powierzchnię, w czasie którego nadmiar azotu drogą naturalną opuści ludzkie ciało (przeniknie z tkanek do krwi, z krwi do płuc i nastąpi jego wydychanie);

  • wiadomo też, że jednym z „obrazów” detonacji materiałów wybuchowych, jest kumulacja ciśnienia gazów o wartości przekraczającej około 100.000 atmosfer; w zasolonej wodzie (np. wszechoceanie) prędkość rozchodzenia się głosu jest ponad 4 krotnie szybsza niż w powietrzu (wszystko zależy oczywiście od: masy ładunku, głębokości eksplozji, odległości od dna, głębokości zanurzenia płetwonurka oraz ułożenia jego ciała do fali uderzeniowej) – według ustalonych tabel bezpieczeństwa dla pływaków i płetwonurków, detonacja ładunku trotylu o wadze ok. 0,5 kg na głębokości 1 metra pod wodą będzie bezpieczna w odległości ok. 260 m dla płetwonurka znajdującego się na powierzchni; natomiast przy jego zanurzeniu na głębokość ok. 2 m, odległość bezpieczna to już tylko… ok. 330 metrów. Dla płetwonurka w skafandrze ochronnym natomiast, odległość dla niego całkowicie bezpieczna spada do… 120 m, wtedy płetwonurek winien „wystawić” najmniejsze powierzchnie ciała – np. stopy bądź głowę; jeżeli znalazł się w tym momencie na powierzchni wody – winien pływać na wznak;
  • przyjęte przez nas jako „normalne” ciśnienie stałe na powierzchni ziemi, to ok. 1,5 – 1,8 metra² siłą 15-18 ton; natomiast ciśnienie hydrostatyczne (oddziaływujące na ciało zanurzonego nurka ciągle wzrasta ze wzrostem głębokości i w ten sposób: na głębokości 20 metrów płetwonurek może oddychać powietrzem sprężonym do ciśnienia 3 atmosfer, tworząc w ten sposób równowagę dla całego organizmu mającą na celu zapobieżenie uszkodzenia jego narządów;

 

Wraz ze stworzeniem zabieranego pod wodę aparatu do oddychania, ludzkość wciąż domaga się w miarę najszerzej pojętego wejścia do obszaru głębin rzecznych, jeziornych, morskich, czy wreszcie oceanicznych. Ten szczególny pęd, widać nadto wyraźnie po zakończeniu II wojny światowej. Ludzie bliżej zaznajomieni z tą płaszczyzną, jak chociażby francuski komandor Cousteau, zainicjował nawet powstanie międzynarodowej organizacji umożliwiającej podwodne wyprawy bez względu na wiek  i płeć. Jest to oczywiście CMAS (Confederation Mondiale des Activites Subaquatiques). Organizacja ma jak w każdym państwie i swój polski odpowiednik – Komisję Turystyki Podwodnej, która wzorując się na ustaleniach międzynarodowych, w sposób rzeczowy i uporządkowany zajęła się „wprowadzaniem” w swoje działania oraz tajemnice wszystkich zainteresowanych tą problematyką. Regulaminy organizacji przewidują kilka podstawowych kolejnych stopni „wtajemniczenia”:

  • pierwszy najniższy stopień odpowiada = 1 gwiazdce
  • drugi stopień to etap średni = 2 gwiazdki
  • trzeci stopień to stopień wyższy = 3 gwiazdki
  • czwarty stopień to instruktor krajowy = 4 gwiazdki
  • piąty stopień to instruktor międzynarodowy = 5 gwiazdek

 

Postępująca w coraz bardziej zawrotnym już tempie nauka, inspirowana jak i poganiana przez technikę oraz odkrycia w otaczającym nas świecie, dosłownie coraz bardziej wymusza możliwość rozszerzania zakresu ludzkiej penetracji we wszystkich możliwych akwenach wodnych całego globu ziemskiego. Mało tego, prze nawet by więcej było w tym zakresie ludzkiej samodzielności pod wodą. By jednak stało się to w pełni realne, musi znaleźć rozwiązanie jeszcze kilkau „palących na wczoraj” problemów, otóż na pewno:

  • jak umożliwić człowiekowi swobodę oddychania na różnych głębokościach
  • jak umożliwić człowiekowi bezpieczne przebywanie w warunkach często miażdżących ciśnień panujących na znacznych głębokościach pod wodą
  • jak umożliwić człowiekowi swobodę przemieszczania się w tych warunkach

Na pewno podstawą tych wszystkich zagadnień jest to, iż człowiek żyje w innym środowisku, a chce zapanować nad środowiskiem gdzie warunki są zupełnie, choć nie do końca, inne. Inna olbrzymia płaszczyzna czekająca na swoje rozwiązania to fakt, iż nie jest przy tym obojętny człowiekowi jego stan fizyczny jak i psychiczny, wilgotność i temperatura w jakiej czuje się normalnie, czym gdzie i jak długo musi oddychać. Powszechnie wiadomo, że uznane za normalne są warunki sprężenia tlenu do ciśnienia około 2 kG /cm² (odpowiada głębokości zanurzenia na około 10 metrów pod wodę). Chcąc nurkować głębiej, potrzebne są już specjalistyczne mieszanki gazowe. Przy czym wiadomo, że w naszym ziemskim powietrzu zawiera się azot. Niestety, poddany ciśnieniu powyżej około 8 kG/cm² działa na organizm człowieka w sposób narkotyczny (stąd można go używać w mieszance do nurkowania ale tylko do głębokości 70-80 metrów). Aby schodzić jeszcze głębiej, potrzebne są już gazowe mieszanki sztuczne – do głębokości około 500 metrów można używać mieszanek z helu. Jeżeli nasz „apetyt” na głębokość pcha nas jeszcze niżej, należy najprawdopodobniej sięgnąć do kolejnego gazu obojętnego jakim jest ciągle jeszcze nie do końca zbadany we wpływie na ludzki organizm – wodór.[16] Otóż najprawdopodobniej z początkiem lat 80 XX wieku, kilka amerykańskich firm skupionych w Oceanic Equipment Corporation, zaczęło prowadzić badania i produkcję m.in. nad aparatem zwanym <elektryczne płuca> (elektrolung), który w sprzężeniu z wytwarzanym przez urządzenie prądem, zezwalał na przebywanie pod wodą na obojętnej głębokości, nawet przez czas 8-12 godzin. Niestety, jego słabą stroną była zbyt wielka wrażliwość na wszelkiego rodzaju uszkodzenia. Inną sferę badań w kwestii elektrolungu podjęła amerykańska marynarka wojenna, która wykorzystując działania prądu, starała się przekształcić ów aparat w tzw. sztuczne skrzela. Mało, proponowała podłączenie go bezpośrednio do aorty i do ludzkiego normalnego oddychania wykorzystać …tlen zawarty w wodzie morskiej bądź oceanicznej. Problemem zajął się głównie amerykański fizyk – Walter Rabb.

          Jeżeli pokusimy się i znajdziemy rozwiązanie na powyższy problem, pozostanie kolejny, wcale nie mniej ważny. Przebywając wiele godzin w wodzie bądź pod nią, i oddychając nawet „sztucznymi skrzelami”, musimy pilnie wkroczyć na płaszczyznę poruszania się w niej w ogóle. Jeden z amerykańskich inżynierów budownictwa okrętowego – Robert Taggart, prowadząc szereg różnorodnych badań ludzkiej wydolności w trakcie pływania nad i pod wodą, stwierdził, że przeciętny człowiek zużywa średnio 28,3 dcm³ tlenu na minutę i może rozwinąć moc około 0,3 KM[17]

          Największym jednakże i chyba odwiecznym problemem człowieka w bezkresnych przestrzeniach głębin, mimo coraz doskonalszej i super czułej techniki i aparatury, pozostaje fakt, że jest to jednak inna płaszczyzna dla człowieka pędzącego zdecydowaną większość życia w środowisku lądowym, a nie wodnym. W rezultacie ludzkie zmysły, w środowisku wodnym bardzo często go zawodzą, m.in. traci niezbędną ostrość widoczności, w głębinach traci orientację, nie potrafi w pełni ocenić ryzyka i grożącego mu niebezpieczeństwa, ani szybko ocenić zbliżającego się zagrożenia. Reasumując, na pewno w przestrzeni podwodnej na pewno brak mu po prostu …bratniej duszy. Bez wątpienia, takim przyjacielem przez wielkie „P” dla człowieka, od wieków pozostają wybrane „zwierzęta” morskie. Klasycznym przykładem prawdziwości tego twierdzenia pozostają chociażby zapiski i wspomnienia takich mędrców m.in. jak: Arystoteles, Herodot, Pliniusz bądź Plutarch. Wszyscy oni opisywali niezwykły przypadek chłopca z miasta-państwa Hippo, który przeżył w trakcie sztormu tylko dzięki uratowaniu go przez …delfiny. Podobny opis możemy spotkać także w traktacie datowanym na II wiek naszej ery pt.: „O naturze zwierząt” autorstwa Adianusa Claudiusa, opowiadający o zaangażowaniu delfinów w pomoc rybakom przy udanym odłowieniu ławicy ryb, którą „blokowało” przed ucieczką stado zaprzyjaźnionych delfinów…

          W obecnej teraźniejszości naszego życia, już oficjalnie od początku lat 60 XX wieku wiele stworzeń morskich,  m.in. delfiny, lwy morskie, grindwale, było i wciąż pozostaje na stałe „przyuczone” do służby współdziałania z człowiekiem. Dzięki temu, iż poddano je długotrwałym ćwiczeniom szkolącym, pomogły ludziom eliminować wiele niebezpiecznych towarów i ładunków z przestrzeni morskiej w postaci np. zagubionych ładunków jądrowych, niebezpiecznych ładunków bomb i torped z okresu II wojny światowej, skrajnie trujących środków chemicznych przypadkiem lub celowo zatopionych w głębiach morskich i oceanicznych, akcjach ratunkowych życia ludzkiego…   

Uprawianie sportów podwodnych, jak i turystyki podwodnej, czy też wszelkiego rodzaju badań związanych z dziedziną to na pewno również nowa i jedna z najbardziej dochodowych gałęzi hotelarsko-wypoczynkowo-rekreacyjnej. Samo szukanie podwodnych skarbów, czy też tylko …oglądanie i podziwianie podwodnego świata, ma oczywiście rzesze swoich gorących amatorów i zwolenników. Niestety, w tym „nowym” dla nas świecie wciąż czeka nas jednak wiele zaskakujących i nieprzewidzianych zdarzeń i niebezpieczeństw, które każda osoba – bez względu na płeć, wiek, doświadczenie i fascynacje – zanurzająca się w toń wodną, musi zawsze mieć na względzie. Otóż niektóre stworzenia żyjące w wodnym świecie, są wielokrotnie większe w stosunku do człowieka. Nie zagrażają mu jednakże tak długo, dopóki człowiek nie naruszy ich przestrzeni życiowej, bądź sam pierwszy nie zaatakuje. W większości więc, charakteryzują się łagodnością, mimo swojego przerażającego czasami wyglądu. Na pewno również należy unikać wszelkiego rodzaju organizmów kolcowatych, jak i nie chodzić boso po rafach podwodnych. Dlaczego?, ponieważ większość różnokolorowych zwierząt i roślin tam się znajdujących, w swoim specyficznym świecie na podstawie przystosowania do warunków życia, może powodować m.in. poparzenia lub nawet paraliż, których finałem może być już nie tylko wielodniowy trudny do zniesienia ból, ale nawet …śmierć. Nigdy też nie powinno zanurzać się pod wodę samemu, bez żadnego ubezpieczenia, bądź chociażby powiadomienia gdzie, co i ile czasu to będzie trwało.

Inna sfera tego wciąż bardzo tajemniczego dla nas świata, to jego bezwzględne wykorzystywanie, jak i czasami świadoma i straszliwa dewastacja. Otóż człowiek w swoim pędzie ku przyjemnościom i pomnażaniu realnych wartości dóbr doczesnych, często zachowuje się jak – niespełna rozumu straceniec – uważający się za przysłowiowy „pępek świata”, w braku poszanowania zarówno dla świata flory, jak i świata fauny, poprzez rosnące wartości trucia zarówno atmosfery, wód, jak i otaczającego nas środowiska. Na pewno wystarczy tylko starać się zrozumieć, że toczące się obok nas życie, nie jest ani lepsze od naszego, ani gorsze, jest po prostu inne… Z kolei patrzenie na fakt, iż woda na planecie Ziemia zajmuje około 2/3 całej powierzchni globu, trudno byłoby nie dostrzec, że wcześniej czy później również zostaniemy zmuszeni do sięgania ku obszarom wód po …żywność. Otóż dla przykładu, gdyby tylko spojrzeć na wydajność podwodnych łąk przykładem sowieckim z początku lat 80 wieku XX, to ich podwodna uprawa glonu jednokomórkowego Chlorella, skarmianego w postaci paszy dla drobiu i bydła, przekraczał około 20 razy plon uzyskiwany z 1 ha koniczyny … Jedna tona wysuszonych morskich glonów, zawiera w swoim składzie tylko (a może „aż”), około 16 kilogramów azotu, 178 kg soli potasowych oraz około 10 kg fosfatu. Nie sposób także pominąć w przerażającym tempie kurczące się złoża stanowiące wyjściową półproduktów energetycznych na lądzie dla człowieka, czego wszystkie ziemskie zbiorniki wodne również nie są pozbawione, Dla przykładu, samą wartość energii prądów przybrzeżnych, jak i pływów, szacuje się na około 3 miliardy kW,[18] natomiast energia rozbijanych o wybrzeże fal, to tylko około …2 miliardy kW…  

Faktycznie ostatni, coraz bardziej wymuszany wzrastającym postępem technicznymi i niepowstrzymanym dążeniem ciekawskiej części społeczeństwa i nauki „krzyk mody” współczesnego człowieka, to oczywiście skierowanie ku… batynautyce. Otóż od pewnego czasu, a ściślej od początku lat 60 XX wieku, gdy niezależnie od siebie dwóch badaczy: francuski badacz głębin – komandor J.Y.Cousteau oraz amerykański badacz świata podwodnego – E.A.Link, przeprowadzali pierwsze praktyczne próby, wciąż umacnia się, a nawet coraz bardziej cementuje pogląd, iż: „człowiek może żyć i pracować w warunkach podwyższonego ciśnienia…”.[19] Jednym z dowodów przemawiających za pozytywną realizacją tego pomysłu, były badania i opinie prof. J.B.S.Haldana. Otóż człowiek może jakoby być poddawany przez długie okresy, bez najmniejszego uszczerbku dla jego zdrowia, ciśnieniu około 2 atmosfer. Konkretnie chodzi w tym przypadku o umieszczenie człowieka – badacza, zwanego od tej pory – batynautą, akwanautą, bądź oceanonautą na znacznie  długie okresy do pracy w głębinach morskich bądź oceanicznych w pobliżu bariery 300 metrów pod powierzchnią  wody na wielkiej przestrzeni podwodnych szelfów, ziemskich mierzonych w ilości około 30 milionów km². Niestety, pracujący przy owych badaniach wysokiej klasy specjaliści medyczni i nie tylko, trafiają jednak na wciąż trudny do zaakceptowania problem, którego rozwiązanie wcale nie jest, i chyba nigdy nie będzie takie łatwe. Otóż ten swoisty stan pewnej <czasowej izolacji>, dotykający zarówno wymienianych batynautów, ale również i żeglarzy samotników, kosmonautów, bądź pilotów samolotów, wprowadza stwierdzone czasowe zaburzenia natury psychiczno-fizycznej, dające swój wyraz poprzez m.in.: halucynacje wzrokowe jak i słuchowe, rozkojarzenia koncentracji myślenia, huśtawkę nastrojów, zaburzenia pracy serca, powolność działania i ospałość, drżenie mięśni, a nawet podniecenie przypominające rodzaj narkozy powietrznej, skurcze mięśniowe, zawroty głowy i nudności. I w tym przypadku trudno powiedzieć, czy odpowiedzialne za to są tylko mieszanki powietrzne do oddychania na tych głębokościach (ścisłe przestrzeganie ich ilości i czasu korzystania z nich), czy nawet mimo życia w grupie „podwodniaków” („skazanych” tylko na siebie), ich odosobnienie od reszty społeczeństwa, a może ciężar odpowiedzialności psychicznej za powierzone i wykonywane zadania, lub stres psychiczny i emocjonalny z podejmowanych działań, bądź świadomość niebezpieczeństwa milionów ton wody nad głową i śmiertelnych ciśnień podyktowanych głębokością…       

 

 

 

LITERATURA:

  • Cousteau J.Y., Dumas F., Milczący świat, Warszawa 1957.
  • Demel K., Życie morza, Gdańsk 1974.
  • Droscher V.B., Świat zmysłów, Warszawa 1971.
  • Górski J., Podbój głębin oceanów, Warszawa 1964.
  • Grobicki A., Skarby na dnie mórz, Gdańsk 1974.
  • Gussmann J., Człowiek zdobywa głębiny, Gdańsk 1984.
  • Kopaliński W., Słownik mitów, i tradycji kultury, Warszawa 1991.
  • Mizerski W.(red.), Tablice fizyczno-astronomiczne, warszawa 2004.
  • Szymczak M. (red.), Słownik języka polskiego, t. 1-3, Warszawa 1978-1981.

Dolatkowski A., Ulewicz K. (red.), Zarys fizjopatologii nurkowania, Warszawa 1973.

[1] A.Dolatkowski, K.Ulewicz. (red.), Zarys fizjopatologii nurkowania, Warszawa 1973, s. 11.

[2] K.Demel, Życie morza, Gdańsk 1974, s. 32-33.

[3] Tamże, s. 38-43.

[4] Tamże, s. 60-81.

[5] Tamże, s. 82-95.

[6] Tamże, s. 359-391.

[7] dcm³ (decymetr sześcienny) – to jednostka miary w międzynarodowym układzie SI dotycząca objętości o wartości 1 litra, czyli 1000 cm³; Źródło: W.Mizerski (red.), Tablice fizyczno-astronomiczne, Warszawa 2004.

[8]  A.Dolatkowski, K.Ulewicz (red.), dz.cyt., s. 12.

[9]  Tamże, s. 13.

[10] kG (kilogram siły) - to jednostka miary w międzynarodowym układzie SI, wyrażająca wartość siły z jaką Ziemia przyciąga masę 1 kg w miejscu, gdzie przyspieszenie ziemskie wynosi 9,80665 m/s²; Źródło: W.Mizerski (red.), Tablice fizyczno-astronomiczne, Warszawa 2004.

[11] A.Dolatkowski, K.Ulewicz (red.), dz.cyt., s. 12.

[12] Nm (nanometr; wg starej nazwy – milimikron) – jednostka metryczna w międzynarodowym układzie SI wartościująca długość; 1 nm = jednej milionowej części milimetra, czyli jednej miliardowej części metra; Źródło: W.Mizerski (red.), Tablice fizyczno-astronomiczne, Warszawa 2004.

[13] A.Dolatkowski, K.Ulewicz (red.), dz.cyt., s. 17.

[14] Hz (hertc) – jednostka częstotliwości w układzie SI wartościująca dźwięk; okresowe zjawisko które powtarza się cyklicznie w czasie sekundy; Źródło: W.Mizerski (red.), Tablice fizyczno-astronomiczne, Warszawa 2004.

[15] J.Gussmann, Człowiek zdobywa głębiny, Gdańsk 1984, s.19-37.

[16] J.Gussmann, dz.cyt. s. 138

[17] KM (koń mechaniczny) – to jednostka miary w międzynarodowym układzie SI, wyrażająca moc 0,7355 kW, czyli pracę podniesienia 76 kG do wysokości 1 metra w czasie 1 sekundy; Źródło: W.Mizerski (red.), Tablice fizyczno-astronomiczne, Warszawa 2004.

[18] kW (kilowat) – jednostka mocy równa około 1000 W (wat) – jednostka główna mocy czynnej w układzie SI; moc w której praca wykonana w czasie 1 sekundy równa jest 1 J (dżula); Źródło: W.Mizerski (red.), Tablice fizyczno-astronomiczne, Warszawa 2004.  

[19] A.Dolatkowski, K.Ulewicz (red.), dz.cyt., s.197

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1516
16
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1014
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 951
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 890
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 794
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 836
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1019
13
komentarze: 75 | wyświetlenia: 1223
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 883
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 674
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 830
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 732
 
Autor
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska