Login lub e-mail Hasło   

Najważniejsza jest inwencja

Szkoda, że w naszym kraju gospodarkę wodną traktuje się mało poważnie. Zapewne wkrótce to się zmieni i zacznie się rozpaczliwa walka ze stepowieniem i wysychaniem, bo kli...
Wyświetlenia: 777 Zamieszczono 02/09/2019

Szkoda, że w naszym kraju gospodarkę wodną traktuje się mało poważnie. Zapewne wkrótce to się zmieni i zacznie się rozpaczliwa walka ze stepowieniem i wysychaniem, bo klimat się zmienia, bo wyschnięte lasy spalają się szybko, bo woda zamiast utrzymywać wilgotność gleby bezproduktywnie ucieka do morza. Łatwiejsze od walki z katastrofą byłoby chyba nie dopuszczenie do niej, które wymaga nakładów przede wszystkim na uczenie ludzi jak racjonalnie zagospodarowywać płynącą w rzekach wodę. Nic nie działa w ten sposób, że w obliczu klęski suszy i braku wody w kranach nagle znajdą się ludzie z odpowiednią inwencją, którzy będą od razu wiedzieli co zrobić, żeby taką katastrofę zażegnać. Trzeba takich ludzi wychować i wykształcić.

Wydaje się, że nawet w naszym kraju jest wiele przykładów, na których można by taką naukę oprzeć chociażby poprzez rozpowszechnianie dobrych i korzystnych rozwiązań. Niestety takiej działalności nie zauważam, Wody Polskie na przykład chwalą się tylko swoimi osiągnięciami, tak jakby w polskiej gospodarce wodnej nikt inny nic dobrego nie zrobił. Bardzo dużo dobrej roboty zrobili Prusacy i Niemcy czego raczej nie powinno się pomijać ani przemilczać. Podczas gdy dla Polaków żyjących w innych częściach kraju i pod innymi zaborami gospodarka wodna była pojęciem dość abstrakcyjnym na Śląsku, Pomorzu i Mazurach powstawały kanały i drogi śródlądowe oraz sztuczne zbiorniki, regulowano rzeki.

W okresie międzywojennym Polacy jakby poszli za ciosem w gospodarce wodnej, być może naśladując Niemców. Nie było im lekko i nic nie szło gładko, zaporę w Porąbce budowali prawie przez 20 lat. Porozbiorowa Polska nie była bogatym mocarstwem tylko biednym posklejanym krajem, brakowało wszystkiego, w samej Warszawie żyło około 20 tysięcy osób bez mieszkań. Znajdowali się jednak ludzie z inwencją, którzy mieli wizje i plany uwzględniające gospodarkę wodną oraz umiejętności, żeby te plany wprowadzać w życie pomimo ogólnokrajowych trudności. To dzięki nim powstawały elektrownie wodne na Wdzie i dzięki nim powstał projekt Kanału Ślesińskiego częściowo przed II wojną zrealizowany.

Dzięki inwencji przedwojennych inżynierów jeziora konińskie mają się dzisiaj  dobrze i tworzą precyzyjny organizm. Można podczas suszy pompować do nich wodę z Warty, a połączenie Kanału z rzeką zabezpieczone jest wrotami przeciwpowodziowymi. Gdy pozom wody w jeziorach wzrasta na skutek opadów można ją spuszczać do Noteci i Gopła. Inne jeziora w naszym kraju nie są tak odporne na suszę.

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 113 | wyświetlenia: 1623
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 672
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1178
11
komentarze: 298 | wyświetlenia: 745
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 663
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1038
10
komentarze: 143 | wyświetlenia: 632
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 523
10
komentarze: 0 | wyświetlenia: 529
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 402
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 971
10
komentarze: 10 | wyświetlenia: 392
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 482
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 379
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 456
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





ciekawa lekcja))



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska