Login lub e-mail Hasło   

Telenowela z reprywatyzacją w tle – remake biblijnej opowieści

W opowieści biblijnej, ktoś odkupił czyjeś prawo do jego dziedzictwa za "miskę ryżu".
Wyświetlenia: 62 Zamieszczono 15 dni temu

Bardzo dawno temu w opowieściach biblijnych, bohater w porozumieniu z matką, kierując się chciwością i prywatą, kusząc miską soczewicy, nabył od Ezawa pierworództwo. Takie zawarcie transakcji nie wystarczyło. Sprzedający nie mógł sprzedać tego, co sprzedał. To nie on decydował o tym, kto przejmie majątek po ojcu. Takie sprawy rozstrzygało prawo i o tym decydował nestor rodu, który dawał swoje błogosławieństwo następcy, a on nie myślał łamać prawa i wprowadzać niezgody w rodzinie. Był problem.

Chętnym na dziedzictwo był brat, więc mógł brat zabić brata i... , ale to nie jest ta opowieść. Mieli inny plan. Senior rodu był już stary i oślepł, a  nie był też za inteligentny. Wystarczyło porozumieć się z matką. Syn oszukał kalekiego ojca, a żona męża, wspólnie zwiedli nestora rodu, a ten przekazał błogosławieństwo nie temu komu chciał i jak nakazywało prawo, a młodszemu synowi. Był problem, ale oni uważali, że wszystko jest „de iure”, formalnie zgodnie z obowiązującym prawem, gdyż błogosławieństwo zostało przekazane, a młodszy syn, że starszym zawarł już umowę w tej sprawie.

Jednak, życie to życie. Rezultatem oszustwa nie była radość zyskujących i podziw brata, rodziny i sąsiadów. Konsekwencją tych działań, był długi konflikt w rodzinie.

Opowieść biblijna, wydaje się nieprawdziwa, jakby była wyssana z palca. W głowie się nie mieści, aby sprzedać coś wartościowego, tak tanio. I czy można uznać przekazanie dziedzictwa, gdy zostało ono uzyskane dla nieupoważnionej osoby, przez oszustwo?

Treść tej opowieści przypomina telenowelę z pożądliwością, nienawiścią i intrygami w tle. Matka z synem wykorzystuje kalectwo męża, by go oszukać i nie jest ukarana. Okrada z dziedzictwa własnego syna. A przebiegły brat, wykorzystuje brata. I są zwroty akcji. Starszy brat nie uznaje „umowy”. Młodszy, zamiast korzystać z prestiżu i pozycji, musi uciekać. Ratuje życie, jednak mając „błogosławieństwo”, uważa że to on został okradziony i nienawiść jest z obu stron. Dopiero po latach następuje w rodzinie zgoda. To typowa fabuła dla telenoweli, a nie saga o historii rodziny. W mądrej opowieści, żona byłaby ukarana. Uzyskane oszustwem błogosławieństwo odebrane. Syn zostałby napomniany i wszystko wróciłoby do normy.

Mamy podobną "telenowelę" i dziś. Występują w niej nie-spadkobiercy, czyściciele kamienic, cierpiący lokatorzy, niemoralni „urzędnicy”. Widać wyrywane rury i zalewane mieszkania, zostaje zamordowana lokatorka. Boją się zasnąć zastraszeni lokatorzy. Widać zadowolonych krętaczy i bierną policję, niemrawe sądy i dziwne wyroki.

Toczy się walka o przetrwanie do jutra. Lokatorzy szukają dokumentów, udowadniają, że roszczenie jest bezzasadne. Na przeciw nich stają sądy, gdzie lokator jest rzeczą a nie jest stroną procesu, więc nie ma prawa, aby coś powiedzieć. Urzędnicy udają, że osoby obce dla byłego właściciela mają prawa do odzyskania nieruchomości, a sąd jak notariusz, nie wnika w istotę sprawy. Następuje zwrot akcji. Teraz jest komisja sejmowa. Wypowiadają się lokatorzy. Następuje odbieranie nieruchomości. I kolejny zwrot akcji. Miejscy urzędnicy zaskarżają decyzję korzystną dla miasta. Wyroki sądu ponownie oddają nieruchomości nie-spadkobiercom. Fabuła się rozwija, są emocje, chwilowo niknie nadzieja. Naiwni widzowie wściekają się, płaczą, współczują, oczekują zwrotu akcji i on z pewnością nastąpi. To świetny temat na telenowelę, która może być światowym hitem. Dla rozsądnego człowieka brzmi to jednak niewiarygodnie, jak treść każdej telenoweli. Taki widz zadaje sobie pytania, czy to możliwe? A co na to prawo? Przecież wiadomo od początku, że to jest bezprawne.

Co sprzedaje i może sprzedać, sprzedający „roszczenie”? Niewiele.

Spadkobiercy nie mogąc uzyskać zwrotu nieruchomości, nagabywani do sprzedaży swoich praw, jako spadkobierców, zrzekali się tego prawa na rzecz osób trzecich. Po wyzbyciu się swojego „prawa do ubiegania się o zwrot nieruchomości” na rzecz osoby trzeciej, ten ktoś otrzymywał od miasta ziemię i budował tam apartamentowiec. Łamanie prawa przechodziło bez okrzyków oburzenia. Prawo uczestniczyło w tym procederze, jako „kaleki regulator”. Z czasem doszło do kolejnych absurdów.

Czy można skutecznie odkupić czyjeś prawo do skorzystania z prawa?

Nie można.

Zastanówmy się nad prostym przykładem. Osoba niewidoma nie korzysta z miejskiej komunikacji, z której może korzystać bezpłatnie. Odkupujemy od tej osoby jej „prawo”. Czy możemy już korzystać z komunikacji bezpłatnie? Byłby to absurd. Ktoś zapyta, czy jesteśmy niewidomi. Nie. Nie należą się więc bezpłatne przejazdy, gdyż bezpłatne przejazdy są dla osób niewidomych, tak jak prawo do ubiegania się o zwrot nieruchomości jest przeznaczone dla spadkobierców i kwitek nabycia praw, do praw..., nic nie daje.

Inny przykład. Podpisujemy z hrabią umowę cywilną, że kupujemy jego tytuł. Ma on ten tytuł i prawa do niego. Płacimy mu. Możemy zawrzeć taką transakcję, ale takie „kupno” nie daje praw posiadania do tego czegoś, są to prawa niezbywalne. Trzeba być hrabią, by mieć tytuł hrabiowski, trzeba być spadkobiercą, by skutecznie występować o zwrot nieruchomości.

Inny przykład. Od kobiety w ciąży kupujemy jej prawo do korzystania z usług poza kolejnością. Ładnie to nazywamy, aby brzmiało to poważnie. Nazywamy to, „przywilejem kolejkowym”. A ona zrzeka się swojego prawa do „przywileju kolejkowego” :). Możemy zawrzeć taką umowę kupna/sprzedaży. Taka umowa, ona nic nie znaczy dla obowiązującego prawa.

Określone jest, kto jest beneficjentem: Kobieta w ciąży, niewidomy, hrabia, spadkobierca i nie można sprzedać praw do zysków wynikających, że: ślepoty, ciąży, posiadania tytułu naukowego czy honorowego, czy z powiązania rodzinnego, upoważniającego do bycia spadkobiercą, tak by ktoś mógł z tego skorzystać, gdyż albo się takie prawo posiada, będąc tym kimś, albo nie.

Gdyby: spadkobiercy, niewidomi, hrabiowie czy kobiety w ciąży posiadali specjalne talony, upoważniające do nabycia czegoś konkretnego, można byłoby to sprzedać i wtedy z tego mogłyby korzystać inne osoby. To coś przypisane byłoby do usługi a nie do osoby. Sprzedający miałby coś do sprzedania, co byłoby jego własnością, którą może sprzedać, a nie prawem tej osoby. A tak, prawo jest przypisane do konkretnych osób. I takie jest prawo. To jest prawnicza logika.

Dozwolone jest, podpisanie umowy kupna-sprzedaży tytułu hrabiowskiego, ale kupujący nie staje się hrabią. Można sprzedać prawo do ubiegania się o zwrot nieruchomości..., jednak kupujący taką umowę, nie staje się spadkobiercą byłego właściciela. Posiadający prawo do ubiegania się o zwrot nieruchomości w ramach reprywatyzacji zbywa się swojego prawa, ale kupujący nie nabywa tego prawa.

Umowę cywilną można zawrzeć o dowolnej treści, nawet bezsensowną i jest to zgodne z prawem. Jednak ponad prawem cywilnym stoi prawo administracyjne. Umowa cywilna nie jest w stanie „zmienić” prawa administracyjnego (np. pozwalać handlować prawem do bycia czyimś spadkobiercą). To prawo administracyjne może zmieniać i oceniać zapisy umów cywilnych.

Czy można odkupić (na podstawie umowy cywilnej) od spadkobiercy jego prawo do ubiegania się o zwrot nieruchomości po przodkach – można. Czy urząd miasta i sąd może taki dokument uznać? Nie może. Ponieważ proces reprywatyzacyjny, zwraca nieruchomości spadkobiercom, a nie osobom trzecim. Zwraca tylko spadkobiercom. To jest warunek (sine qua non), niezbędnie musi być on spełniony, do dokonania zwrotu nieruchomości. A spadkobierca nie może sprzedać praw do samej nieruchomości, gdyż nie jest jej właścicielem a nawet nigdy nie był w posiadaniu tej nieruchomości.

Spadkobierca sprzedając „roszczenie”, nie sprzedaje niczego co kiedykolwiek realnie posiadał, albo co należało do niego, może jedynie sprzedać w umowie cywilnej swoje prawo do skorzystania z prawa do ubiegania się o zwrot nieruchomości, czyli roszczenie jako sam zapis na papierze. Aby kupujący takie roszczenie, realne nabył prawo do pozyskania tego czegoś, to niewątpliwie sprzedający, jeszcze musiałby kupującego adoptować. Wtedy kupione roszczenie, byłoby realnie możliwe do wykorzystania i zobowiązywałoby sąd do poważnego rozpatrzenia żądania zwrotu nieruchomości spadkobiercy i takie przykłady wykorzystania prawa, są znane z historii. Gdzie osoba obca jest adoptowana i zostaje legalnym spadkobiercą.

Jaki będzie finał tych spraw?

Sprawa biblijna została opisana bardzo, bardzo dawno temu. Jednak, aby mogło dojść do tamtej transakcji, musiała tam współpracować: wiarołomna żona i jej nieuczciwy syn, i wystąpić kaleki nestor rodu, którego można było prowadzić, jak na sznurku, by zyskać coś nienależnego. Wtedy jako zapłata wystarczyła miska soczewicy dla głodnego i intryga pary chciwców: matki i syna.

Dziś nie ma w opowieści młodszego brata, a jest ktoś obcy, kto chce przejąć czyjeś dziedzictwo. A tracą ci, którzy nie uczestniczą w tym procederze, prawdziwi spadkobiercy i mieszkańcy nieruchomości. Tym pierwszym miasto nie śpieszyło się z oddaniem nieruchomości, nie zabiegało o to. Inaczej nie byłoby tej sprawy. Ci drudzy, mieszkańcy, oni nie są dla sądu, nawet stroną procesu. To ruchomości w mieszkaniu. Czasem zalegające tam od kilkudziesięciu lat czy od kilku pokoleń.

Wydaje się, że logika jest nieubłagana a podobieństwo obu przykładów oczywiste. Czy wygra prawo?

W opowieści biblijnej, konflikt rodzinny trwał latami. Tak i tu, następują zwroty akcji a sprawa dzikiej reprywatyzacji nie ma końca. W telenoweli, po wielu zwrotach akcji wygrywają ofiary nieuczciwych działań i następuje zgoda w rodzinie, tak też było w opowieści biblijnej, choć nie całkiem wygrali ci, którzy powinni. A jaki będzie finał tego serialu? Tego nie da się przewidzieć, ale to czego doświadczamy prosi się o ekranizację. Taki serial będzie bardziej atrakcyjny i emocjonujący, i prawdziwy, niż opowieść znana z Biblii.

Podobne artykuły


95
komentarze: 44 | wyświetlenia: 15144
36
komentarze: 35 | wyświetlenia: 2357
35
komentarze: 94 | wyświetlenia: 3491
31
komentarze: 29 | wyświetlenia: 5979
31
komentarze: 26 | wyświetlenia: 2397
29
komentarze: 18 | wyświetlenia: 3879
28
komentarze: 9 | wyświetlenia: 2644
28
komentarze: 43 | wyświetlenia: 1884
26
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2289
25
komentarze: 7 | wyświetlenia: 5004
24
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1643
25
komentarze: 55 | wyświetlenia: 7606
24
komentarze: 17 | wyświetlenia: 2811
23
komentarze: 75 | wyświetlenia: 2351
 
Autor
Artykuł



  Koriolan,  15 dni temu

Cóż ...
W/g mnie porównanie z opowieścią biblijną jest trochę naciągane. W biblii chodziło o błogosławieństwo, czyli przymierze z Bogiem. Wiemy, że młodszy syn zdobył to błogosławieństwo a Bóg je uznał i nawet do dzisiaj naród wybrany to potomkowie Judy a nie Ezawa. Opowieść potwierdzają, że rzeczy z tego świata są nic nie warte a znaczenie mają tylko skarby nie z tego świata.
Tutaj ludzie chamrają się o byle co tracąc z oczu to co najważniejsze ...

@Koriolan: Interesujące spostrzeżenie. Z dziedzictwem przekazano też przymierze z bogiem? Ja to uważałem za element duchowy, spotykany w bajkach. Badając to, wynikałoby że Bóg poparł wycyckanie brata i oszukanie starego ojca, z którym miał obowiązujący pakt? A jednocześnie był Bogiem sprawiedliwym i wymagającym. Jest tu dysonans. Jedno przeczy drugiemu. Można się dopatrzyć takiego przyzwolenia „bo ...  wyświetl więcej

  Koriolan,  14 dni temu

@Janusz Nitkiewicz: chyba ściągnąć Boga do Brukseli i postawić przed tamtejszym trybunałem ...

  Koriolan,  14 dni temu

@Janusz Nitkiewicz: a poważniej ...
To zależy jak kto traktuję historię. My, w sensie Ty i ja i inni Polacy, europejczycy, Amerykanie itd. jesteśmy wytworem kultury mającej źródło w historii Żydów. Możemy to uznać za bajkę lub za historię z warstwami zrozumienia.
Bajka to bajka ...
Ale gdy uznamy, że coś w tym jest to na pewnej warstwie jest tak jak piszę. Jest pewne pojęcie z ...  wyświetl więcej

  Koriolan,  14 dni temu

@Janusz Nitkiewicz: ad Boga
Ogólnie każdy ma swoje pojęcie Boga.
Ja mam dość kontrowersyjne spojrzenie na Boga ale jeśli chcesz to możemy pogadać ...

  Hamilton,  14 dni temu

@Koriolan: kontrowersje u ciebie występują średnio 75 razy na minutę. Przegadacie pół wieku.

@Koriolan: Historycznie, to jesteśmy pod wpływem kultury i prawa Rzymskiego, które czerpało z Grecji. I dopiero Rzymski katolicyzm, łączy nas z wierzeniami Żydów, ale kultury ich nie przejmujemy z tą wiarą. „… potomek Abrahama w linii dziedziczenia błogosławieństwa”. Gdy zrozumieć ten zapis, to brzmi to po prostu obrzydliwie. Specjalnego błogosławieństwa nie dostaje lud, a przechodzi z majątkiem. ...  wyświetl więcej

@Janusz Nitkiewicz: "Protestantyzm zwrócił na to uwagę, ale też miał w pogardzie ludzi (możliwość ich zbawienia), będącymi poza ich wyznawcami" - Dokładnie. Dlatego, mimo iż bliżej mi do protestanta niż katolika to uważam, że protestantyzm nie spełnił swojego zadania. Martwa litera i dogmat nie może być ważniejsza od człowieka. Bo jak mówi Pismo, nie może być blisko Boga ten, kto ma w pogardzie drugiego.

  Koriolan,  14 dni temu

@Janusz Nitkiewicz: ogólnie masz rację. To bardziej kultura rzymska niż żydowska. Mi chodziło raczej o spuściznę religijną a nie prawno majątkową. Katolicyzm jest wynikiem Rzymian z mocnym religijnym akcentem religii żydowskiej zwłaszcza wierzeń i nauk Jezusa. Stąd w skrócie nazwałem, że jesteśmy spadkobiercami judaizmu. Napisałem to błędnie.

  Koriolan,  14 dni temu

@Janusz Nitkiewicz: w/g mnie żadna religia nie spełniła i raczej nie spełnia swojej funkcji prowadzenia ludzi do Boga ani katolicyzm, ani protestantyzm ani świadkowie Jehowy i inni.
Moim zdaniem z dość prostej przyczyny ... Braku zrealizowanych nauczycieli.
Myślałem, że kerenor jako wolnomyśliciel jest lepszy ale w/g mnie nie.
Tym niemniej droga do Boga jest odnaleziona i wytyczona ...

  Hamilton,  14 dni temu

@Koriolan: ogólnie masz rację. Katolicyzm jest wynikiem Rzymian tak jak różniczka jest wyniczkiem odejmowanka.

  Hamilton,  14 dni temu

@Koriolan: 'droga do Boga jest odnaleziona i wytyczona ...' Przez Koriolanka i krzywego Mańka. Kori trzeba postawić znaki drogowe by ludzie się nie pozabijali.

  Hamilton,  14 dni temu

@szubrawiec: córka studentka dzwoni do ojca:
- tato zostałam prostytutką.
- ty szmato, zakało, ja cię..
- tato nie denerwuj się, nie musicie mi już przysyłać tych 2 tys, teraz ja wam wyślę co miesiąc, na wakacje możemy z mamą jechać na Karaiby, mam już niezłe autko ..
- kim ty zostałaś ?
- no mówię, prostytutką.
- córuś, przepraszam, ja zrozumiałem protestantką.

  Koriolan,  15 dni temu

Fajne są słowa Jezusa ...
Gdy brat sądzi się z tobą o szatę ...
Daj mu szatę i dodaj płaszcz ...

@Koriolan: Kori ty to byś z tej miłości dodatkowo przestrzelił kolana bratu swemu. Ziejesz nią od 3 lat nieustannie. Hi hi.

@Hamilton: to jest właśnie Twoje heitowanie. Piszesz pod artykułem ale nie piszesz o artykule.
Twój komentarz ma na celu jedynie GNOJENIE mnie.
Nie chcesz rozmawiać, argumentować a jedynie gnoić.
Nie ma sprawy, pisz tak dalej ...

  Hamilton,  15 dni temu

@Koriolan: zauważ, że zdecydowana większość twoich komentarzy nie dotyczy artykułu. Jesteś 'miszczem' pierdolenia o sobie i o wszystkim i o niczym.

Slodzi Pani ? Nie, pieprze !!

  Koriolan,  14 dni temu

@zakrawarski: :-)))



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska