Login lub e-mail Hasło   

Czy życie jest piękne?

Emocje opadły ... więc powtórka - a co tam?
Wyświetlenia: 250 Zamieszczono 14 dni temu

Czy życie jest piękne? 

"Życie jest bardzo skomplikowane i daleka jestem od stwierdzenia, że przede wszystkim jest piękne. Nawet jeśli tak jest, to jest to piękno, za które odbiera sobie sowitą zapłatę, a to chyba trochę nierówna zależność."

(Joanna)

 

„Anioł i Śmierć” 

 Na zdjęciowym planie omalże nie wpadłem w sam środek wybuchu ... ledwo uszedłem z życiem - tak to się mówi. To był mój błąd... Wziąłem głęboki oddech i poczułem się w ramionach Anioła. "Żyjesz?" - zapytał nachylając się nade mną reżyser.... 

A Anioł szeptał: „Boisz się Śmierci, prawda? Spójrz, ona siedzi ci na ramieniu i uśmiecha się. Uwierz, że to ona może być twoją najlepszą nauczycielką życia.”

„Nie boję się śmierci ale jestem jej ciekaw” – skłamałem wtedy. Anioł zamilkł i przysiadł na moim lewym ramieniu, a Śmierć rozpostarła ramiona w przywitaniu i pokiwała z aprobatą głową:

"Witaj. Postaraj się a zostaniesz moim uczniem.”- zachichotała z prawego ramienia. Anioł i Śmierć wciąż są moimi nauczycielami i ani na chwilę nie opuszczają moich ramion. Zastanawiam się; czy nie są to tylko dwie maski tej samej istoty, gdzieś tam ukrytej w moim wewnętrznym świecie? Najogólniej wyjaśniając; Anioł i Śmierć, nie konkurując z sobą, uczą mnie pokory i milczenia. Ci zadziwiający nauczyciele mówią do mnie wieloma ustami spotkanych ludzi.

 Priorytetowym celem życia, jaki wynoszę z tych nauk, jest, że „być” jest dużo ważniejsze niż „mieć”, i to bycie muszę realizować, na podobieństwo wody – nie wadzić nikomu i być jednocześnie pożytecznym.

Czy życie jest piękne?

Śmierć u najbliższych ... rani i sprawia, że łzy płyną nam z oczu? On „opuścił swoje ciało” . To piękne hinduskie określenie, aby odrzeć śmierć ze smutku! My też tego próbujemy, mówiąc „przeniósł się na tamten świat”, „przeszedł do lepszego życia”, jednak w gruncie rzeczy wciąż z tego powodu rozpaczamy.

Oto epizod, z bardzo wielu, które pozwoliły mi dojrzeć „światełko w tunelu” i pewność, że podążam w miarę dobrą drogą. Gdzie ta droga prowadzi? Odpowiem z serca i umysłu, i z całą szczerością: „Nie mam zielonego pojęcia. Ale w każdym momencie życia jestem gotowy by: ”Wsiąść do pociągu byle jakiego i nie dbać o bagaż ani o bilet…” Minęło kilka lat...

Pod lodem

(opowiadanie)

Spojrzałem na archiwalną fotografię i wróciły mi wspomnienia. Byłem o włos od zagubienia w zupełnie mi nieznanych światach. Uratowała mnie intuicja  - wielki dar nie mieszczący się w procedurach, intelekcie a nawet doświadczeniu. To musiał być podszept .... anioła?

 

Było to wiele lat temu kiedy nurkowanie swobodne było w powijakach a nam – bardzo młodym ludziom – przyświecała dewiza: "życie jest przygodą dla odważnych albo niczym".

Stasio – przyjaciel - poprosił mnie o pomoc w zimowych badaniach dna Zatoki Puckiej. Pojechaliśmy do Kuźnicy wyposażeni w sprzęt nurkowy. Zabraliśmy tez sanki, narty, namiot, sprzęt biwakowy i rzecz jasna specjalne siekiery do rąbania lodu.

Po kilku dniach nabraliśmy wprawy w wybijaniu przerębli, a pod wodą w rozróżnianiu 5 roślinek potrzebnych do badań. Celem badań były robaczki żyjące na tych roślinkach. By robaczki nie uciekły przy wyrywaniu roślinek, na każdą z nich trzeba było naciągnąć torebkę plastikową i związać ją jak najszybciej gumką recepturką. Była to iście – zegarmistrzowska robota wymagającą koncentracji i spokoju.

Byłem już pod wodą około półgodziny. Po wielu próbach udało mi się w końcu zebrać komplet roślinek łącznie z robaczkami. Zacząłem szukać liny asekuracyjnej, którą byłem przewiązany w pasie. Chciałem dać sygnał, że wracam na powierzchnię.

Liny nie znalazłem. W pierwszej chwili pomyślałem, że zaplatała się gdzieś na moich plecach o aparat. Zrobiłem pierwszy błąd: szybko popłynąłem by linę naprężyć i dać w ten sposób sygnał asekurującemu koledze. Zadyszałem się tylko – liny zdecydowanie nie było.

Dotarło do mojej świadomości – jestem na dziesięciu metrach głębokości,  mam nad sobą warstwę lodu, nie mam pojęcia gdzie znajduje się wybity przerębel, do najbliższego brzegu zatoki jest co najmniej kilometr, powietrza mam na kilkanaście minut. Uspokoiłem oddech i popłynąłem do góry pod lód. Zrobiłem drugi błąd: wyjąłem nurkowy nóż i zacząłem odłupywać lód. Była to beznadziejna praca – lód był półmetrowej grubości. Zrezygnowany opadłem na dno.

Nie chce tak umrzeć – pomyślałem.

Rozejrzałem się i znalazłem upuszczone torebki z roślinkami. Zacząłem płynąć po dnie , po śladach pozostawionych przy wyrywaniu roślinek. Ślady się skończyły. Nie widać było w górze światła z przerębla. Zdałem sobie sprawę, że za chwilę skończy mi się powietrze i „usnę”.

Leżąc na dnie, na plecach, wpatrywałem się w światło sączące się przez warstwę lodu. Przymknąłem oczy i napłynęły do mnie obrazy: rozpacz rodziców, żony, smutek przyjaciół. Zacząłem się modlić prosząc o ratunek ... o cud powrotu do bliskich.

Gdy otworzyłem oczy zauważyłem nade mną przesuwający się jakiś „cień”. Popłynąłem za nim. Po chwili odnalazłem asekuracyjną linę leżącą na dnie. Z góry oświetlał ją strumień światła padający z przerębla. Na drugim końcu liny uśmiechał się Staszek  – zostawił linę na dnie...

bo ŻYCIE JEST PIĘKNE -  z łatwością  może zrozumie to ten , kto go omalże nie stracił. A cena za to zrozumienie? Hmmm... Joanna ma rację... 

 fotki - zima w Płaskiej

 

Podobne artykuły


11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 688
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 728
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 473
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 910
10
komentarze: 7 | wyświetlenia: 765
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 688
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 760
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 459
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 721
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 621
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 473
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 424
9
komentarze: 34 | wyświetlenia: 511
9
komentarze: 124 | wyświetlenia: 518
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 465
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  KoLo,  14 dni temu

A ta treść już chyba była?

  Koriolan,  13 dni temu

Dla mnie JEST ...

  podobny,  13 dni temu

A dla mnie to wciąż ucieczka w słowa, która jest jak pęknięcie kolejnego wrzodu zapomnienia. Ile jeszcze słów musi paść, by usprawiedliwić odległe w przeszłości cierpienie? Nie zapomni o tym nigdy umysł, a tym bardziej ciało. Cos popycha autora do ciągłej ekspiacji uczuć w formie obserwacji. Nosi homonto zniewolenia uczuć, gdy był … młodzieńcem. Coś pchnęło go w samotność rozmyślania i bliskości z ...  wyświetl więcej

@podobny: Coś w Pana komentarzu jest niepokojącego... Napisał Pan o sobie , prawda. Pozdrawiam Serdecznie

  Koriolan,  10 dni temu

@podobny: hmm ...
Nie widzisz zmian na tym świecie ?
Tutaj wszystko jest zmianą ...
A więc autor jest na drodze ...
Jest jak Ty, może tylko nie widzi swej ucieczki w słowa.
A czy Ty jesteś już czystym diamentem, niezmiennym przez wieczność ?

  trabant,  10 dni temu

@podobny: wisz pan jak myśli bolom to może sie rozchodzić o niezaleczonom traume. som jusz teraz metody leczenia minimalizujonce ekspozycjem na syf i zasadniczo bez gadania o pszykrych sprawach. nazywajom sie bottom up czy jakoś tak.

  trabant,  10 dni temu

@trabant: znaczy że bazujom na pracy z niższymi kawałkami muzgu niż ten od myśli i poniekond omijajom myślenie.

  Hamilton,  9 dni temu

@Koriolan: bo tylko Kori i podobny nie używają słów. Obaj milczą, a Kori całymi godzinami od rana do wieczora. Kilkanaście tysięcy razy.

A ja pogodzona jestem że śmiercią. Szanuję Jej nieuchronność i czasami żałuję, że każe na siebie czekać. Czyż nie ta Dama w czerni jest w stanie ulżyć naszym wszystkim troskom i problemom? Czego się boisz skoro zawsze wiedziałeś, że to Ona ma władzę nad wszystkim bezgraniczną. Pogódź się z Nią, popatrz jak pięknie wygląda w tym stylowym kapeluszu i szeleszczącej krynolinie z tafty. Dziś możesz być ...  wyświetl więcej

@Joanna E.: Prawda... Joanno... prawda. Śmierć to znakomity Nauczyciel. Możliwe, że dzięki Niej przyszliśmy na ten świat i dzięki Niej ciągle nań wracamy. Wydaje się nawet, że troszkę za każdym powrotem... wracamy mądrzejsi. Nie jesteśmy, dla przykładu, już ludożercami ... chociaż ciągle wielu z nas (ludzi) zabija bliźnich i zwierzęta. Ale takie jest życie... powoli... powoli... i mamy nadzieje, że ku Dobru. Prawda?

@Joanna E.: Ha, ha, ha … i z tym problem mają ludzie, że dopiero umrą … a póki co będą wnikliwie obserwować życie i cierpieć … A przecież śmierć za życia jest na wyciagnięcie ręki! Stan nieistnienia, każdy z nas może osiągnąć, już za życia - trawiącego i srającego - na ziemi.

Tylko zaprzestań myśleć. Nie pozwól by opętała ciebie modła nieskończonego powielania myślenia i powielania … cierp

...  wyświetl więcej

  Hamilton,  3 dni temu

@podobny: hahaha - Miruś jednym słowem musimy zrezygnować ze słów i wsłuchiwać się w twój bezsensowny słowotok na temat teorii słowa. Idę się poobrażać na słowa i zamieniam się w słuch co Miruś ma do wydalenia.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska