Login lub e-mail Hasło   

Przygody Wisusa Wirusa

Ten tekst to niby bajka, może pastisz a nawet parodia. Wynik nastroju wywołanego przez pandemię.
Wyświetlenia: 238 Zamieszczono 29 dni temu

  Przygody Wisusa Wirusa

Malutki, niewidoczny gołym okiem Wisus Wirus od urodzenia mieszkał w przytulnej norce. Ale jego rodzice właśnie zmarli, więc chciał zobaczyć jak wygląda życie poza norką. Nie wiedział jak się wydostać bo nie miał ani rączek, ani nóżek tylko malutkie wypustki. Aż tu pewnego dnia usłyszał jakiś chrobot i zobaczył mały jasny punkcik. A potem pyszczek jakiegoś zwierzątka. Skorzystał więc z okazji i przyssał się do noska. W ten sposób wydostał się poza dotychczasowy, bezpieczny dom.

Zwierzątko poruszało się powoli przed siebie dzięki czemu Wisus mógł spokojnie zobaczyć nowe otoczenie. Wszystko tu było nieznane, wielkie i hałaśliwe dlatego wystraszyło wiruska. Zeskoczył więc ze zwierzątka i przyczaił się na drewnianym pojemniku w którym było dużo większych od niego zwierzątek ze skorupą na plecach. Leżały na sobie i chyba było im bardzo niewygodnie, bo jeden nawet śpiewał:

O, jak mi smutno

O, jak mi źle

Kto uwolni mnieee.

Wirusek wtoczył się do skrzynki i radośnie skakał ze skorupy na skorupę. Ale wszystkie zwierzątka były smutne i nie chciały z nim ani rozmawiać, ani się bawić dlatego skakanie szybko mu się znudziło. Z trudem wdrapał się po drewnianym słupku aż na stół pełen różnych kolorowych kształtów. Były tam zielone podłużne, czerwone okrągłe małe i duże, wielkie zielone i trochę mniejsze żółte. A obok jeszcze mniejsze jasnozielone i fioletowe. Aż mu się w oczach mieniło od tych różnorodnych kolorów. Zaś mieszanka zapachów kręciła w nosie.

Powoli przyzwyczajał się do hałasu, zapachów i ruchliwych wielkich istot. Postanowił odpocząć i przysiadł w metalowej skrzyneczce z kolorowymi papierkami i metalowymi krążkami. Jednak było tam bardzo niespokojnie bo człowiek stojący przy stole ciągle tam sięgał – wyjmował i dokładał zawartość.

Wisusek już miał stamtąd wyskoczyć gdy usłyszał:

- Cześć, jak się masz?

Obejrzał się i zobaczył kilka podobnych do niego istot. Ucieszył się.

- O, jak fajnie. Myślałem, że sam jestem na całym świecie.

- Ależ nie, jest nas tu mnóstwo. Ludzie nas nie widzą, więc nie przeszkadzają nam żyć i rozmnażać się.

- Nazywam się Wirus Dorodny – przedstawił się największy. Jestem przywódcą naszej bandy. Pochodzimy z różnych miejsc. Ten tam to Wirus z Nosa, obok niego Wirus z Ucha a jego brat to Wirus z Oka. Za nimi trojaczki Wirus z Warg, Wirus z Języka i Wirus z Migdałków.  Chodź z nami, pozwiedzamy świat.

Wisusek chętnie dołączył do grupy, bo czul się bardzo samotny.

Ruszyli w drogę kręcąc się wokół kolegów, to wyprzedzając, to zwalniając, przez wszystkie kolorowe owoce i warzywa. Zatrzymali się na kabaczku, który nagle włożono do plastikowej czerwonej torby gdzie było ciemno, duszno i wilgotno. Spodobało im się to  nowe miejsce.

 - Ach, jaka fajna przygoda – pomyślał Wisusek.

Człowiek, który zrobił zakupy zaniósł torbę do auta i wstawił ją do bagażnika. Zaciekawione wirusy wyszły z torby i  natknęły się na grupkę nowych kumpli. Od razu się zaprzyjaźnili. Weszli wszyscy z powrotem do torby i bawili się w berka śmiejąc się i pokrzykując.

Samochód przystanął, otworzyła się klapa i człowiek zabrał torbę.

Zaniósł ją do domu gdzie wysypał wszystkie owoce i warzywa na stół.

W tej chwili do kuchni wbiegły dzieci i każde z nich wzięło jeden owoc.

- Poczekajcie, trzeba je umyć – zawołał ich tata.

Ale dzieci nie posłuchały i wpiły się zębami w jabłka, gruszki i śliwki.  Wisus  poczuł się w ustach dziecka doskonale. Jego towarzysze także.

Zaczęli ślizgać się po języku, obijać o policzki i skakać po migdałkach.

Radośnie i głośno śpiewali:

Och, jak nam dobrze

Och, jak nam wspaniale

Lubimy tu być

Bo dobrze nam żyć

I nie boimy się wcale.

Napisano w drugiej połowie kwietnia 2020

Podobne artykuły


11
komentarze: 22 | wyświetlenia: 736
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1093
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1013
10
komentarze: 11 | wyświetlenia: 649
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 777
9
komentarze: 36 | wyświetlenia: 871
9
komentarze: 16 | wyświetlenia: 516
9
komentarze: 44 | wyświetlenia: 907
9
komentarze: 56 | wyświetlenia: 526
9
komentarze: 13 | wyświetlenia: 614
9
komentarze: 3 | wyświetlenia: 443
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1239
9
komentarze: 33 | wyświetlenia: 863
8
komentarze: 1 | wyświetlenia: 576
8
komentarze: 27 | wyświetlenia: 258
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Piknie pani Odko!;-) Z humorkiem i jajeczkiem, pzdr.

  Koriolan,  29 dni temu

@Wybrakowany skunks: nie podrywaj Alodii seksoholiku...
Nie masz swojej żony?

@Koriolan: nie odebrałam tego jako podrywu tylko jako dowód na poczucie humoru

@Wybrakowany skunks: dziękuję :)

  Koriolan,  29 dni temu

@alodia1949: wiem....
Z Tobą to nie ma nic wspólnego. To tylko ja mam nastrój by kopać Skunksa...

  Hamilton,  29 dni temu

@Koriolancio: wiemy, a jak już tak wszystkim dokopiesz to moczysz to swoje czerwone, spocone, obleśne i obolałe dupsko w nocniku całą noc. I tak już prawie 4 lata.

@Koriolan: ma żonę, ale chyba poszedł w ślady 'łuśficunego miszcza' z eioby i ślini się na portalach randkowych z czerwonym nosem przyklejonym do ekranu laptopa..

@Koriolan: Widzę, że interesuje Cię tylko hejt ... cóż, musisz jeszcze trochę popracować nad sobą, a tymczasem; spadaj w odmęty trollu wydęty.

@Wybrakowany skunks: nie używaj przy Korim takich brzydkich słów jak 'praca' bo dostanie konwulsji, padaczki i sraczki.

  Koriolan,  29 dni temu

@Wybrakowany skunks: he he he...
Jestem mściwy... Lubię jak do ludzi wraca ich zło...

  Hamilton,  29 dni temu

@Koriolan: wiemy Korciu. O tobie już pieśni śpiewają :
https://youtu.be/fUhOM7wyQpY



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska