Login lub e-mail Hasło   

Tybet - historia

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://ratujtybet.org/infopage.php?id=11
Istnieje niebezpieczeństwo, że naród tybetański i jego dziedzictwo kulturowe znikną z powierzchni Ziemi. To kwestia życia lub śmierci. Jeżeli zatriumfuje śmierć, nie pozostanie nic
Wyświetlenia: 3.298 Zamieszczono 18/09/2006
"Żadnemu tyranowi nigdy i nigdzie nie udało się stłumić odwiecznego pragnienia ludzi, aby żyć w wolności - aby myśleć, co chcą, działać w sposób jaki uważają za najlepszy dla wspólnego dobra, i żyć jak ludzie, a nie jak roboty lub niewolnicy. Nawet jeśli Chińczycy zetrą na proch nasz święty kraj, Tybet powstanie z tego popiołu jako wolne państwo, nawet jeśli miało by nam to zabrać wiele czasu. Żadnemu imperium nie udało się długo trzymać ludzi w kolonialnej niewoli."
J.Ś. XIV Dalajlama

stan wojenny, Lhasa 1989Choć status "dawnego" Tybetu bywa przedmiotem ideologicznych dysput i polemik, nie ulega wątpliwości, że w latach 1913-1950 kraj ten spełniał wszystkie warunki państwowości uznawane przez prawo międzynarodowe: posiadał naród, terytorium oraz niezależny od obcych władz rząd, który sprawował na owym terytorium władzę wewnętrzną, utrzymywał stosunki i zawierał traktaty z innymi państwami. Po inwazji Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (1949-50) rząd ten bezskutecznie apelował o pomoc świata i próbował bronić elementarnej niezawisłości Tybetu, negocjując z Chińczykami.

Mieszkańcy wschodniego Tybetu chwycili za broń już na początku lat pięćdziesiątych w odpowiedzi na prześladowania, towarzyszące wprowadzaniu komunistycznych reform w północnej i wschodniej części kraju. Krwawe represje w tych prowincjach zmusiły do ucieczki tysiące osób, potęgując antychińskie nastroje w Tybecie centralnym, gdzie Pekin początkowo prowadził bardziej umiarkowaną politykę. 10 marca 1959 roku mieszkańcy Lhasy, obawiając się, że chińscy żołnierze uprowadzą Dalajlamę - najwyższego politycznego i duchowego przywódcę Tybetu - otoczyli jego rezydencję. Zgromadzenie przerodziło się w falę niepodległoąciowych demonstracji, te zaś - w powstanie. Kiedy stało się jasne, że nie ma już żadnych szans na rozmowy i negocjacje, Dalajlama zdołał opuścić Lhasę i dotrzeć do Indii. W jego ślady poszło ponad osiemdziesiąt tysięcy Tybetańczyków. Powstanie zostało krwawo stłumione.

Rozpoczął się, jak mówi Dalajlama: "Najgorszy okres w naszej ponaddwutysiącletniej historii. Istnieje niebezpieczeństwo, że naród tybetański i jego dziedzictwo kulturowe znikną z powierzchni Ziemi. Sytuacja jest bardzo poważna: to kwestia życia lub śmierci. Jeżeli zatriumfuje śmierć, nie pozostanie nic".

Podobne artykuły


14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 777
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 836
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 838
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 179
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 593
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 668
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1227
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1400
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1337
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 891
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 634
11
komentarze: 3 | wyświetlenia: 751
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 397
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 515
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 655
 
Autor
Dodał do zasobów: Tatiana
Artykuł

Powiązane tematy





Obecny Dalajlama był w młodości gościem w hitlerowskim Berlinie. Są zachowane fotografie jak pobiera tam wśród Nazistów nauki.
Hitlerowska swastyka to religijny znak buddystów.

Zapomniał chyba o tym, co robili jego nauczyciele?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska