Login lub e-mail Hasło   

Czy dziecko może być zagrożeniem dla związku?

Większość rozwodów ma miejsce, kiedy dziecko jest jeszcze małe, co jest okrutnym paradoksem życia rodzinnego.
Wyświetlenia: 963 Utworzony: 02/07/2009

Dziewięć miesięcy wysysa z kobiety wszystkie soki a dodatkowo zaburza pracę wielu narządów. Mamy  długie dziewięć miesięcy na przyswojenie fizycznych i emocjonalnych zmian. Potem kilka lub kilkanaście godzin potwornego bólu i maratońskiego wysiłku związanego z porodem. Regenerowanie strat trwa ok. 2 miesięcy, a w takim stanie kobieta przeważnie 24 godziny krąży wokół dziecka (karmienie, przebieranie, kąpanie, spacer, usypianie). Mężczyzni nie mają tej przewagi, bez względu na to jak są chętni, by w pełni uczestniczyć w wychowaniu dzieci. Oczywiście od zawsze wiadomo, że posiadanie dzieci to nie żarty, ale jak  bardzo zmieniają nasze życie wiedzą tylko Ci, którzy stali się rodzicami.

Bezdzietne pary są skoncentrowane głównie na sobie. Pragnienie posiadania dzieci zazwyczaj bierze się z więzi między partnerami, którą przypieczętowuje pojawienie się potomka. Ma ono jeszcze bardziej wzmocnić związek. Kiedy rodzi się pierwsze dziecko, w ich stosunkach zachodzi kolosalna zmiana. Zazwyczaj niezależnie jak mocno się kochali, pierwszym uczuciem jaki sie pojawia po narodzinach, jest potęga miłości do dziecka. W dobrze funkcjonujących parach, zarówno kobieta i mężczyzna czują, że im na sobie zależy i otrzymują wzajemnie potrzebne uczucie. Narodziny dziecka, mogą być jednym z najdonośniejszych wydarzeń w życiu, nawet jeśli borykają się z trudną opieką nad noworodkiem. Nowa odpowiedzialność zmienia pary, które wkroczyły w kolejny dojrzały etap swojej miłości. Postrzegają siebie i swoje dziecko jako nadzwyczajnych. Początkowo wszystko wygląda wspaniale. Dziecko jest darem, ale tylko wtedy, gdy jest na właściwym miejscu w priorytetach, za a nie przed partnerem.

Koncept, że dzieci są poważną siłą destabilizującą związek jest trudny do zaakceptowania w naszym społeczeństwie. Są duże szanse, że  będziemy temu zaprzeczać twierdząc, że akurat to nie zniszczy naszych relacji i zostanie z nawiązką wynagrodzone przez przyjemności i miłość, którą dzieci wniosą do naszego związku. Chcemy w to wierzyć.  Większość rozwodów ma miejsce, kiedy dzieci są małe, co jest okrutnym paradoksem dotyczącym życia rodzinnego. Rzecz jasna dzieci nie są bezpośrednią przyczyną rozwodów i rozstań, jednak stres związany z ich wychowaniem z pewnością niezmiernie wpływa na koniec wielu związków. Posiadanie dzieci może zarówno zmniejszać jak i zwiększać szanse powodzenia danej pary.

Młodzi rodzice zbyt dobrze znają etap, gdzie nie ma czasu na sen, na pobycie tylko we dwoje, na seks. Ile można mieć po codziennym cyklu związanym z opieką nad dzieckiem sił i czułości? Nowa tożsamość matki zdaje się kolidować z pożądaniem. Czy mężczyzni są świadomi z jakim wysiłkiem wiążą się i ile czasu zajmują obowiązki, które spoczywają na barkach młodej matki? Zazwyczaj po  przyjściu na świat dziecka, wychodzą na światło dzienne problemy z komunikacją, niedojrzałość i brak przygotowania do tej roli. Żyjemy w społeczeństwie, które wydaje się wysoko cenić aspekty życia rodzinnego. Dla kobiet intymne wyznania, emocjonalność i wspólne życie rodzinne. Dla mężczyzn zaspokajanie takich pragnień jak sport, gadżety, ogólne zainteresowanie seksem. Wiele partnerek, gdy już stanie się matkami, ma mało cierpliwości dla tych potrzeb i pragnień, w dużej mierze postrzegając je jako trywialne w porównaniu ze znacznie ważniejszą potrzebą, jaką jest opieka nad potomkiem. Nowa rola jako matka, zdaje się przyćmiewać jej rolę jako partnerki i kochanki.  Z drugiej strony wiele partnerów nie zauważa, że życie ich partnerek uległo radykalnej zmianie i zachowują się tak samo jak przed pojawieniem się dzieci. Nie mogą pojąć skarg kobiet zestresowanych obowiązkami zajmowania się domem i dzieckiem. Zachowują sie tak, jakby byli przekonani, że opieka nad dzieckiem jest łatwa i z natury kobieta jest do tego przygotowana, że jest łatwa w porównaniu z ich pracą poza domem. Najgorszy scenariusz jest wtedy, gdy partner uważa, że skarżą się tylko zepsute i leniwe kobiety.  Nic juz nigdy nie będzie takie samo. Choć niektórzy potrafią sobie poradzić ze zmianą optyki, dla innych zaś transformacja wystawia na zbyt bolesną próbę, której nie są w stanie przetrwać. Pojawiają sie takie odczucia jak:

wyczerpanie,

rozżalenie, że nie dostaję więcej pomocy,

rozgoryczenie, że nie dostaję więcej zainteresowania ze strony partnera,

poczucie ojca, że niesłusznie prosi się go by coś więcej robił,

poczucie matki, że jest przeciążona,

rosnące obopólne poczucie urazu,

poczucie braku uznania ze strony partnera,

zanik czułych, romantycznych, erotycznych uczuć (utrata libido).

Dodatkowa ilość pracy przy zajmowaniu się dziećmi jest wystarczająco obciążająca, ale staje się jeszcze trudniejsza, gdy style wychowania partnerów do siebie nie pasują. Powszechnym punktem zapalnym nadmiernie obciążonych rodziców, jest pora kładzenia dziecka spać. Kto nie zna historii o tatusiu czy mamie bujającej, noszącej dziecko kilka godzin a w końcu zasypianie razem z dzieckiem w jednym łóżku. Usypianie staje się polem bitwy, ponieważ dzieci regularnie sprzeciwiają się pójściu do łóżka o godzinie, którą wyznaczyliśmy. Zwyczajowy konflikt bierze się z różnic w chęci i umiejętności młodych rodziców do wyznaczania granic dzieciom i ich egzekwowania. Gdy partner nie zgadza się z naszymi technikami wychowania albo je atakuje, bardzo trudno nie zinterpretować je jako ataku na nasze umiejętności rodzicielskie. Kłopoty za znalezieniem wystarczającej ilości czasu dla siebie oraz konflikty wokół potrzeb dzieci, zwykle sięgają zenitu, gdy dzieci zaczynają chodzić a jeszcze nie są w stanie o siebie zadbać. Gdy maluchy zaczynają biegać, trzeba im praktycznie towarzyszyć nieustannie, z wyjątkiem chwil kiedy śpią. Możliwe, że partner sam wpadnie w role dziecka, by zdobyć uwagę partnerki, domagając się spełnienia tego, co było częścią ich zwykłego poprzedniego życia, tym samym staje się mniej kompetentnym ojcem i partnerem.

 

Czasami nadmierne oddalenie się  jednego  rodziców, powoduje poważne konflikty. Zbyt często stawia się dzieci na pierwszym miejscu a partnera na drugim. Ciągłe absorbowanie nimi może zmienić związek w bitwę miedzy dwojgiem, w którym jedno będzie przekonane o swojej nieomylności a drugie z poczuciem pokrzywdzenia. Rodzice nie zdają sobie sprawy, że ich naturalny wybór, by zawsze dziecko stawiać przed partnerem osłabia ich wzajemne stosunki, w rzeczywistości krzywdząc dziecko. Z pewnością nie sugeruję tu zaniedbywania dzieci, lecz o partnera trzeba się zatroszczyć. Bo co jest lepsze z punktu widzenia dziecka? Widok kochających sie rodziców, współpracujących ze sobą, czy widzieć ich nieszczęśliwych, pełnych gniewu i ukrytego żalu. Gdy staramy się być dobrymi rodzicami, wielu z nas zaniedbuje związek. Na dłuższą metę to kiepski wybór dla dziecka. Choć może się to przydarzyć obojgu rodzicom zazwyczaj to ojciec  popada w niełaskę, gdy matka jest coraz bardziej pochłonięta relacją z dzieckiem. Teraz mąż ma rywala, którego nie może pokonać.  Szokuje mnie jak wiele rodziców całkowicie zaniedbuje swoje relacje np. nigdzie nie wychodzą razem.

Dziecko ani nie scala, ani nie rozdziela rodziców. Rozdziela ich własna niedojrzałość. Ani matka, ani ojciec w efekcie nie mogą czuć się należycie docenieni. Staje się to bardziej złożone, jeśli życie intymne tej pary nie wraca do stanu sprzed narodzin dziecka. Słyszałam kiedyś taką radę, pamiętaj, że wyszłaś za męża nie za dzieci. Kiedy pierwszy raz ją usłyszałam, pomyślałam, że brzmi strasznie staroświecko i wiktoriańsko, ale jakże wiele w tym racji. Z jednej strony kobiety obok zmęczenia, nie dostrzegają męskich pragnień,  wystawiając swój związek na niebezpieczeństwo, ale to samo ostrzeżenie mogę kierować do mężczyzn, którzy ignorują zachowania partnerek. Kiedy dwoje ludzi zamienia się w troje a para walczy z wyczerpaniem, utratą libido, zmianami hormonalnymi po porodzie, brakiem prywatności i wolnego czasu. Trudno uwierzyć, że kiedykolwiek może powrócić, to co kiedyś zbliżyło ich do siebie. Bardzo niewielu jest się w stanie zgodzić, że być może w większości związków,  pojawienie się dzieci jest największym czynnikiem stresogennym i znaczącą przyczyną ich rozpadów.  Jeżeli nie będzie zachowana zasada złotego środka, posiadanie dzieci i trud ich wychowania połączony z życiem codziennym, może zmniejszyć szansę powodzenia. Kluczem w ustaleniu równowagi miedzy partnerstwem a rodzicielstwem, jest zrozumienie, że należy stawiać na pierwszym miejscu związek właśnie dla dobra dzieci.

 

 


Poleć artykuł:  Ustaw jako status na GGWrzuć na Wykop.plWrzuć na twitter.comOpublikuj na Facebook
Nie zostawiaj dziecka samego w Internecie. Visikid pozwala kontrolować, czy Twoje dziecko bezpiecznie korzysta z komputera - visikid.pl
Kurs przekazuje wiedzę umożliwiającą skuteczne przeprowadzenie programu nauki czytania i liczenia. Jest przeznaczony dla obecnych i przyszłych rodziców. - clkuk.tradedoubler.com
REKLAMA

Podobne artykuły


Powiązane tematy





  Tanda,  03/07/2009

Moj ojciec odszedl kiedy mialem 2 lata. Nie dziwi, ze nawet tego nie pamietam. Wzrastalem w tej swiadomosci, ze to normalne, ze nie mam ojca. Pozniej ta kobieta, z ktora odszedl, rzucila go. Jestem teraz kawalerem, byc moze dlatego, ze zwiazki sa tak niestabilne w dzisiejszych czasach, ze nie chce zrobic czegos takiego mojemu dziecku, ktore pojawi sie w naszym zwiazku, mimo ze wina moze lezec po drugiej stronie, a ja nie jestem w stanie zrobic tak aby nie doszlo do rozwodu.

  e-lena,  03/07/2009

To bardzo przykre doświadczenie i szkoda, że nie natrafił pan jeszcze na nikogo, kto by pokazał jednak życie z tej szczęśliwszej perespektywy. Bo nawet jeśli są jakieś lęki, zakorzenione z przeszłości, to nasza świadomość wątłości związków jest również ukierunkowywana przez ludzi, którzy nas otaczają i którym się nie udaje.

  Tanda,  04/07/2009

NIe chce i nie bede sie ludzil, ze cos sie w tym swiecie zmieni. Ten swiat jest miejscem rozpadu. Nie jestem pesymista, ale realista. Jest coraz wiecej rozwodow, poniewaz nie ma w zwiazku wspolnego celu. Tym celem dla mnie jest cos duchowego, poniewaz duchowe znaczy ponadczasowe, wieczne, pelne wiedzy i szczescia. Kiedy obydwie osoby to rozumieja i dzialaja zgodnie z tym rozumieniem to ten zwiazek przetrwa pomimo wzlotow i upadkow. A jak jakas nowa osoba pojawi sie w tym zwiazku to beda jeszcze bardziej zainspirowani aby wychowywac, dbac i dawac dobry przyklad ( o co ciezko w dzisiejszych czasach) tak aby pozniej, kiedy bedzie dorosla to bedzie gotowa stawic czola tej tymczasowej rzeczywistosci, gdzie wszyscy walcza o przetrwanie.

  Suki,  05/07/2009

Tanda podoba mi się twoje spojrzenie na związek - kiedy dwie strony mają jakiś duchowy cel to przetrwaja wszystkie burze i dziecko będzie dla nich wspaniałym wyzwaniem. Trzeba jednak podkreślić, że "do tanga trzeba dwojga", bo jak jedna strona jest świadoma i nawet na rzęsach staje to i tak nic pozytywnego się nie uda.

  Tanda,  05/07/2009

Tak to prawda, zarowno mezczyzna jak i kobieta powinni znac swoje obowiazki (zarowno materialne jak i duchowe) po to aby zwizek byl trwaly. Jezeli podchodzimy do zwiazku jak do zabawy (tak dla zabawy kotku) to nie wiem w jaki sposob ten zwiazek moze miec szanse przetrwania. Przy najmniejszej niezgodzie czy nieporozumieniu zwiazek ten skazany jest na rozpad, poniewaz skupiony jest na egocentrycznym pragnieniu zadowalania zmyslow. Jezeli podstawa zawierania zwiazku jest zycie seksualne to wczesniej czy pozniej bedzie frustracja i gorzki smak porazki. Powinno byc cos wiecej niz tylko zaspokojenie tych nisko-zmyslowych pragnien cielesnych.

Świetny artykuł!
Dziecko jest trudną próbą dla związku, można i należy się do tego przygotowywać we dwoje. Gdy para razem chodzi do lekarza, przygotowuje się do porodu i radzenia sobie z noworodkiem i niemowlakiem, znajduje czas na rozmowy i omawianie różnych scenariuszy na zapas szanse na sukces rosną. Chodzi o to aby trudne chwile przetrwać razem i się wspierać, choć często to kobiety odrzucają pomoc partnera, lub on sam się izoluje a to pierwszy krok do rozpadu. Dziecko może być zagrożeniem, ale także nowym światełkiem dla związku. Jeśli parę łączy tylko seks i pożądanie może ona nie przetrwać pojawienia się dziecka, które powinno przecież być owocem miłości i cementować związek.
Tanda, dziękuję za ciekawe opinie i obserwacje, życzę wszystkiego dobrego.

bardzo wartosciowe uwagi:))

dodalabym punkty, ale cos sie poknocilo



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 
Autor
REKLAMY GOOGLE
Artykuł
Dodatkowe informacje
O artykule w internecie



O EIOBA
Artykuły
Odkrywaj
Publikuj
Społeczność
Statystyki
Użytkownicy online: 241
Zarejestrowani: 20.513
Komentarze: 60.143
Artykuły: 11.158
EIOBA Świat

© 2005-2010 grupa EIOBA. Wrocław, Polska