Liberum veto kanonizacji Karola Wojtyły!
|
|
|
"Wstyd mi. Prezydent stoi, kardynał stoi - a ja siedzę." - Jan Paweł II w czasie wizyty w Kalwarii Zebrzydowskiej, dn. 18 sierpnia 2002 roku.
|
|
Wyświetlenia: 3.359
|
Utworzony: 12/07/2009
|
Ta funkcja wymaga zalogowania. Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta, załóż je korzystając z przycisku przy formularzu logowania w górnym panelu.
Wstaw poniższy kod na swoją stronę, a odwiedzający będą mogli przeczytać ten artykuł bezpośrednio na niej.
Kod:
Na wstępie pragnę zaznaczyć, iż postać Karola Wojtyły jest mi bardzo bliska, ponieważ pochodzę z jego rodzinnych Wadowic. Jestem dumny, że mam możliwość żyć w mieście przesiąkniętym jego obecnością -nawet teraz, kilka lat po jego śmierci. Naszego najwybitniejszego rodaka nie trzeba nikomu przedstawiać, toteż pominę tę zbędną kwestię.
Spacerując po uliczkach, po których on spacerował, odwiedzając jego rodzinny dom oraz pobliski kościół, kawiarnie w których przesiadywał ze znajomymi oraz boiska na których grał w piłkę na pozycji bramkarza nie mogę oprzeć się wrażeniu, że kanonizacja zaszkodzi naszemu rodakowi, jego wizerunkowi wśród przyszłych pokoleń. A przecież to właśnie młodzi w każdym zakątku świata byli dla Wojtyły zawsze -nawet na łożu śmierci, na pierwszym miejscu. Ojciec święty wolałby być dla nich przyjacielem, niż postacią z nieskończonego orszaku świętych. Moim skromnym zdaniem miejsce Jana Pawła II nie jest na ołtarzach, lecz na plakatach czy nawet na koszulkach, a celem naszego pokolenia powinno być uczynienie z niego postaci kultowej jak Che Guevary czy Boba Marley’a. Dobrym pomysłem byłoby np. powołanie do życia festiwalu muzycznego im. Karola Wojtyły –coś na wzór Festiwalu Muzycznego im. Ryśka Riedla, który choć odszedł już 15 lat temu wciąż porywa za sobą kolejne pokolenia młodzieży.

Spójrzmy prawdzie w oczy: jakie szanse na zostanie idolem będzie miał dla przyszłych pokoleń ktoś z szeregującym przedrostkiem „św.”? Ile macie idoli wśród kanonizowanych przez kościół katolicki? Czy waszymi idolami są św. Kolbe albo św. Faustyna czy może raczej Kuba Wojewódzki, Marek Koterski, Jacek Kaczmarski? Postacie świętych wydają nam się zbyt wielkie, zbyt odległe, zbyt niedoścignione, po prostu nie stają się idolami, a co za tym idzie skazane są na obrastanie w kurz, jak świecznik stojący na ołtarzu. Za 10, 15 lat ciężko będzie „wypromować” wśród młodych wizerunek papieża, kolegi z boiska, sceny teatralnej, spływu kajakowego, kogoś o kim szuka się dodatkowych informacji w Internecie, z kim chce się utożsamiać.
Mój rodak zasłużył na kanonizacje. Należy jednak postawić sobie pytanie czy, taka byłaby jego wola? Chciałbym, aby za kilkanaście lat młodzi mówili o papieżu: „szkoda, że go nie znałem/-am, to był naprawdę równy gość!”.
~Tomasz Brusik
Podobne artykuły
Powiązane tematy
kościół, święci, wiara, polska, życie, papież, watykan, kraków, wadowice, kanonizacja, religia, idol, autorytet, ojciec święty
 |
Nie wiem, jak dobierane są "Podobne artykuły", ale te tutaj są - choćby sądząc po tytułach - absolutnie niepodobne do artykułu pana Tomasza. Rzekłbym nawet, że ich obecność tutaj jest niestosowna. |
 |
Wygląda na to, że artykuły losowane są w wielkiego bębna z kategorii 'życie', jednak jak łatwo zauwarzyć -'życie' ma bardzo różne odcienie ;] |
 |
Małe sprostowanie: Sławny polak - nie, wielki. To spora różnica. Proponuję spojrzeć chociażby na jeden z jego wyczynów "wielkości". kościół Katolicki oskarżony o pedofilię, sporo szumu w stanach, wiadomości wrzą. Co robi nasz Sławny polak? Prosi o przebaczenie dla tych tzw. księży. A może by tak więzienie? odseparowanie? wyciągnięcie konsekwencji? zadość uczynienie moralne, finansowe. Mam znajomych, którzy przechodzili przez seminaria, bo myśleli, że to dobra droga. Ich opowieści są bardzo ciekawe i szokujące. Ci ludzi często do dzisiaj nie potrafią się otrząsnąć z szoku, po tym co tam przeżyli, co widzieli. Nie chcą o tym mówić głośno a wiecie czemu? Bo się boją potępienia, że ich słowa zaszkodzą "wielkiemu kościołowi". Czy to przypadkiem nie podpada pod manipulację? Mam nadzieję, że któregoś dnia nabiorą odwagi. Poczytajcie może o wyczynach naszego polaka co? a okaże się, że więcej mamy powodów do wstydu za jego słabość i marionetkowość niż za to, co mu się przypisuje. MYŚLCIE ludzie, przestańcie tylko biernie przyjmować informacje podawane przez życzliwe (czyt. manipulowane) media! Pamiętajcie, że KK to instytucja, która bardzo upodobała sobie pomysł panowania nad wszystkimi. Wdraża to z sukcesem niestety od kilkunastu wieków, kładąc kolejnych tzw. wiernych na kolana. MYŚLCIE. |
 |
Święta racja, podejrzewam, że ludzie bardzo rzadko mają jakiekolwiek pojęcie o tych "wielkich uczynkach" JP2, a tych niechwalebnych w ogóle nie dopuszczają do myśli. "Wielki polak" to hasło reklamowe, które ludzie jedynie bezmyślnie powtarzają. |
 |
Co do myślenia, akurat nie mam z tym kłopotów, ale Pana post pokazuje, że to wcale nie musi być norma społeczna. Jeśli z rozmów z kilkoma niedoszłymi kapłanami oraz faktu, że kilku, może kilkunastu, a nawet niechby i kilkuset innych chce Pan wyciągać wnioski co do postawy, skądinąd bardzo słusznej, naszego wielkiego rodaka, to ja Panu bardzo współczuję. Ludzie, którzy występują z seminariów czynią to dlatego, że nie mają świadomości własnej słabości i gorszą się. Tak samo jak Pan się gorszy, że ksiądz może być pedofilem. Powiem Panu więcej, może być nawet gwałcicielem i mordercą, dokładnie tak samo jak Pan czy ja. Bo o tym decyduje bardzo wiele czynników, a słabość człowieka i pokusy są nieodłącznymi atrybutami naszego życia i często warunki, w których się znajdziemy powodują, że możemy zachować się niekoniecznie tak, jakbyśmy chcieli. Jeśli czegoś nie robimy, to wcale nie dlatego, że jesteśmy tacy wspaniali, tylko, że Bóg trzyma nad nami swoją rękę (nad ateistami również). Jasne, że nie jesteśmy zwierzakami i mamy wolną wolę, poczucie moralności czy różnie pojmowanej przyzwoitości. To jednak nie obroni nas w pewnych okolicznościach przed zrobieniem czegoś, czego wcale zrobić nie zamierzaliśmy. Czy nigdy nie miał Pan ochoty kogoś zabić? Jest Pan całkowicie pewien czemu Pan tego nie zrobił? Dlatego, że ma Pan tak wysublimowaną moralność, a może strach przed więzieniem, przed ostracyzmem społecznym, przed rodziną własną, albo zemstą rodziny potencjalnej ofiary? Bo jak rozumiem lęk przed Bogiem był na miejscu ostatnim... Czytał Pan o eksperymencie Milgrama, żeby już nie sięgać dalej? To zachęcam. Link poniżej. http://pl.wikipedia.org/wiki/E(...)ilgrama Śmieszą mnie ludzie, którzy mówią: "Ja różne rzeczy mogę mówić, ale tego co on/ona, to bym na pewno nie zrobił nigdy w swoim życiu" Kiedyś, w jednej z homilii usłyszałem powyższe zdanie z takim oto komentarzem: "Jeśli ktoś tak mówi, to czeka go jeszcze w życiu wielki upadek". Oby te słowa nie były dla Pana prorocze, czego i sobie życzę. Wracając do oceny zachowania naszego Ojca Świętego, na wiadomość o pedofilii, to prośba o wybaczenie i o modlitwę jest jak najbardziej na miejscu. Jakie odszkodowanie można dać komuś kto przeżył traumę i to tam, gdzie mógł się jej spodziewać znacznie mniej, niż gdziekolwiek? Pieniądze? Może dla Pana to właściwe rozwiązanie. Wszystkiego się na pieniądze przeliczyć nie da. Na całe szczęście zresztą... A co do faktu pedofilii i innych zachowań, które wg Pana nie powinny występować w stanie kapłańskim. Otóż, jeśli szatan kusi człowieka mocno, to księdza 10x silniej, a biskupa 100x silniej, słusznie zakładając, że zgorszenie będzie większe, a więc odpływ wiernych od kościoła również. Na szczęście nadal jest to margines, a odpływ wiernych, póki co, w Polsce jeszcze nie wygląda tak, jak w wielu tzw. "oświeconych krajach", gdzie poprawność polityczna zastąpiła wiarę. Co do pomysłu autora, żeby zaniechać kanonizacji, uważam, że jest to pomysł niemądry, wynikający raczej z fałszywie pojmowanej roli idoli w naszym życiu. Próba "zawłaszczenia" w taki sposób Ojca Świętego przez pokolenie ludzi, którzy mieliby przestać go odróżniać od Jacka Kaczmarskiego, nie mówiąc już o innych wspomnianych "idolach" jak Kuba Wojewódzki, Doda czy wielu popularnych celebrytów, a może i postaci takich jak Che Guevara, (bo koszulki z podobizną mordercy nadal się nosi), byłoby czymś strasznym. Sprowadzanie postaci JPII do parteru, żeby nie powiedzieć błota, to nie jest metoda, ani na przyciągnięcie młodych ludzi do kościoła, ani na poszerzenie jego popularności, czego akurat robić nie trzeba. Jan Paweł II był przyjacielem ludzi, co nie znaczy że ma być teraz "fajnym kolesiem", którego się wyprasuje na koszulce i to wystarczy... Nie wystarczy. A jeśli jest świętym, co jest dla wielu oczywiste, to z pewnością powinien zająć miejsce wśród tych, których kościół czci. I jeszcze jedno, wolą żadnego świętego nie było zostanie świętym, bo istotą życia jest ciągłe dążenie do świętości, która, jak powiedziała Bł. Matka Teresa z Kalkuty, nie jest luksusem dla niewielu, tylko obowiązkiem każdego. Dążyli więc wszyscy, ale nie po to, żeby ich wyniesiono na ołtarze, bo to by oznaczało pychę, a święci byli m.in. dlatego święci, że cechowała ich pokora.... |
 |
Kanonizacją zajmują się odpowiednie organy Kościoła.Proces kanonizacji jest długotrwały i skomplikowany.Po zakończeniu i szczesliwym przeprowadzeniu kanonizacji zostaje się świętym. Co innego jest sława i popularność świecka ......gwiazdy estrady ,filmu,sportu.......Jan Paweł II jest w trakcie procesu kanonizacyjnego.Proces trwa obecnie i jest to proces kościelny.To są dwie różne sprawy ,zupełnie nieporównywalne ! |
 |
Świetny komentarz i dziękuję za link do Wikipedii (choć o prezerwatywach akurat mówi ona co innego) - artykuł o eksperymencie Milgrama zadziwiający. Dobrym przykładem jest także niemiecki film "Eksperyment" na prawdziwej historii, polecam. |
 |
Witam;) zgadzam się z autorem artykułu ponieważ wiem jak myślą młodzi ludzie i myślę że zaszkodzi wizerunkowi Karola Wojtyły kanonizacji, przynajmniej w oczach młodych ludzi.... Inni mogą myśleć odmiennie, nie mówię że moje zdanie jest zdaniem całej polskiej młodzieży;] |
 |
Dzieki Zbigniewie za swoja cenna opinie. Ja tylko dodam, ze trudno jest mi przyjac kogokolwiek za slawnego, kto czerpie przyjemnosc z jedzenia niewinnych cielat, ktore przymusowo oddzielane sa od matki, a pozniej obydwoje bezlitosnie zarzynani i krajani, po to aby zadowolic "wyszukane" podniebienia. Pozniej ta "slawna" osoba odstawia ta "diete" tylko dlatego, bo zagraza jej zdrowiu. Mozna zapytac, czy ja sam w swoim zyciu nie sprobowalem cieleciny. Odpowiem, ze tak. Brzydze sie samym soba, za to ze wkladalem taki pokarm do ust. Teraz jestem wege od ponad 17 lat. Amen. |
 |
Tanda, moim zdaniem twój komentarz nijak sie ma do reportażu. Oo Do 3 akapitu chciałam odrzucić ten artykuł, jednak chcąc nie chcąc zgadzam się z nim w pewnym stopniu. Trafne spostrzeżenia o których sama wcześniej nie pomyślałam. ;) |
 |
No to wczytaj sie jeszcze raz w artykul, a potem w moj komentarz. Byc moze po jakims czasie znajdziesz powiazania. Bo dla mnie jest to oczywiste. Pozdrawiam. |
 |
Krzysztofie dziękuję za merytoryczna odp. wiele to dla mnie znaczy. Pozwolę sobie odp. kolejny raz tym razem zadam kolejne niewygodne pytanie - przepraszam, ale nie lubię hipokryzji a Kościół Katolicki (zresztą jak większość wyznań) w tym cechuje. Otóż, tak sobie myślę (tym razem, to czysto moje rozważania), dlaczego człowiek, nawet jeśli to wielu ludzi a nie jeden, czyni się władnym określania, kto jest świętym? Wszyscy, według wierzeń Chrześcijaństwa są sądzeni tylko przez Boga, to on w myśl słów "jest sędzią sprawiedliwym". Dlaczego więc to ludzie decydują kto ma być wyniesiony na piedestał? Czy to przypadkiem nie jest chore? |
 |
Dogmatem, przyjętym przez Kościół, na podstawie upoważnienia Chrystusa, danego Piotrowi i jego następcom, jest nieomylność (w sprawach wiary) papieża. Jeśli tak, to może on dokonać kanonizacji, czyli uznać kogoś za świętego. Pierwsze kanonizacje odbywały się wprawdzie bez udziału papieża, bo była to inicjatywa samych chrześcijan, którzy uznawali kult osób oddających życie za wiarę. Tak naprawdę, to świętym może być każdy, ale nie każdy będzie kanonizowany. Nie widzę w tym hipokryzji. Jeśli są dowody na to, że ktoś może być wzorem dla innych chrześcijan, to czemu o tym nie mówić głośno. Myślę, że bez kanonizacji, która nadaje pewną uroczystą formę przyjęciu danej osoby w poczet świętych, choć dla samych zainteresowanych to nie ma znaczenia, być może łatwiej by było o nich zapomnieć. W ten sposób są na stałe zapisani w historii kościoła. Jest jeszcze jeden aspekt. Żeby ktoś został uznany za świętego, trzeba wykazać, że za jego wstawiennictwem wydarzył się jakiś cud. Zwykle lista cudów jest długa i wybiera się tylko kilka, albo nawet jeden, którego nie można podważyć w żaden sposób. Tak więc nie jest to jakieś "widzi mi się" purpuratów, przeciwnie, często inicjatywa uznania kogoś za świętego wychodzi właśnie od ludzi, a nie od władz kościelnych... |
 |
Krzysztofie rozumiem, że czytałeś biblię a ściślej mówiąc Nowy testament. Ja czytałem i to 2 razy, bo lubię Jezusa. I niestety ale niczego o prawie kanonizacji tam nie wyczytałem. Wspomniał aby wybaczać, aby nieść dobrą nowinę, mówił, że jeśli będziesz miał wiarę jak ziarnko gorczycy, wszystko będzie dla Ciebie możliwe. Dlaczego papież, 1-szy po Bogu nie ma chociaż tak małej wiary? To mnie zawsze zastanawiało. Piszesz "Jeśli są dowody na to, że ktoś może być wzorem dla innych chrześcijan, to czemu o tym nie mówić głośno.", hm... mówić o nim a czynić go świętym, sprzedawać jego wizerunki, których przecież Bóg zakazał - chyba o tym wiesz? to zupełnie inna bajka. Wybacz, że tak na Tobie siadłem, ale czasem po prostu nie mogę patrzeć jak rzekomo inteligentni ludzie stają się tak zaślepieni. |
 |
Nic nie rozumiem,z tego co mi wiadomo zwracano się do niego "ojcze święty".Ojcem to on raczej nie był,chyba że o czymś nie wiem?.Teraz sie dowiaduję że świętym też nie był tylko dopiero ma zostać!,strasznie to wszystko zawiłe |
 |
Tadeusz, podobają mi sie twoje rozważania :) |
 |
Święty ? za niektóre wojny ... ? za miliony chorych na AIDS w Afryce, (bo kondom to grzech...) ? ok, Iwan Groźny też jest czczony wsród prawosławnych... tak jak Stefan Bandera na Ukrainie... |
 |
Prezerwatywy nie chronią przed AIDS. Tu akurat Kościół ma rację, że najlepsza jest wierność jednemu partnerowi... |
 |
O! I to jest właśnie przykład kompletnej niewiedzy, którą się wykorzystuje jako argument przeciw Kościołowi w kwestii potępiania prezerwatyw. Większość niedouków jest przekonana, na podstawie szerzonej w mediach propagandy, że prezerwatywa ratuje przed AIDS i innymi chorobami. Tymczasem mikropory w prezerwatywie (nie da się przy obecnej technologii wyprodukować lepszej) posiadają średnicę 5 mikrometrów. Plemnik ma średnicę 3 mikrometrów. Zarazki kiły i rzeżączki mają jeszcze mniej ,a HIV zaledwie 0,1 mikrometra! Jest zatem 50x mniejszy. Przechodzi sobie "na luzie, w rozpiętej bluzie". Plemnik już trudniej, dlatego liczba ciąż (ok. 14%) jest znacznie niższa niż zakażeń HIV. To są dane WHO, a nie żadnej organizacji kościelnej, żeby była jasność. Skuteczności prezerwatywy, to 60 - 67%. Co znaczy, ni mniej, ni więcej, tylko tyle, że polecanie jej zamiast wstrzemięźliwości seksualnej, jest niczym innym, jak skazywaniem 30-40% użytkowników prezerwatyw na chorobę lub śmierć. Kto zatem jest winien śmierci tych kilkudziesięciu procent ludzi, którym się nie udało uchronić przed wirusem HIV, bo zaufali prezerwatywie i permisywnemu stylowi życia seksualnego? Może papież? Czemu nikt nie wytoczył dotychczas żadnego procesu producentom prezerwatyw, a o papieżu, który nie poleca przecież rozwiązłego trybu życia, jakiś niedouczony baran, bo trudno inaczej to określić (przepraszam wszystkie barany, bo to poczciwe zwierzątka), może napisać coś takiego jak wyżej? Do tego jeszcze trzeba mieć odrobinę, takie tyci, tyci, rozumku, żeby wiedzieć, że ani Chrystus, ani Kościół niczego nie zabrania, bo każdy ma wolną wolę i może sobie używać prezerwatywy do woli. Kościół może tylko wskazywać drogę i proponować rozwiązania, które chronią życie. Jeśli ktoś uważa, że głowa służy jedynie do tego, żeby nosić na niej czapkę, to nie przeczyta danych statystycznych, ani badań publikowanych w British Medical Journal z Kanady Szwecji i Szwajcarii, gdzie stwierdza się wyraźnie, że liczba zachorowań znacznie wzrosła, a nie zmalała wskutek promocji prezerwatyw. W przypadku chlamydii, w Kanadzie liczba zachorowań po intensywnej promocji "bezpiecznego seksu" w szkołach i mediach, wzrosła od 1998 roku trzykrotnie! Dla zainteresowanych link do pełnego tekstu (w oryginale) http://www.bmj.com/cgi/content(...)637/185 Jeśli ktoś chce się zabić, to papież mu nie przeszkodzi. Proszę tylko go nie obwiniać za to, że w tych krajach afrykańskich, w których słuchano z uwagą nauk Ojca Świętego (Kenia, Uganda) i wdrożono programy promocji właściwych zachowań (żeby była jasność, nie zrezygnowano z prezerwatyw) - zmniejszenia przypadkowych kontaktów seksualnych o 20-30%, to osiągnięto wyniki znacznie lepsze (spadek rozprzestrzeniania się wirusa z 30% w 1980 do 6,5% obecnie). Na drugim biegunie jest Botswana, gdzie model walki opierał się głównie na prezerwatywie. Wydano na ich promocję ponad 13,5 mln dolarów, a odsetek zachorowań jest trzykrotnie wyższy. Wielka Brytania, stosująca od lat permisywny styl edukacji (w tym rozdawnictwo prezerwatyw, nawet już od 13-ego roku życia, a tabletki wczesnopornnej w części szkół już od 11 roku życia, nawet bez wiedzy i zgody rodziców) ma najwyższy wskaźnik wczesnych ciąż w Europie, a zapadalność na chlamydię przenoszoną drogą płciową wzrosła o 223% od 1996 roku (badania z 2006). Dramatycznie wygląda też liczba aborcji (w 2004 roku 41% ciąż w grupie 17-latek zakończyło się właśnie w ten sposób). Tak więc proszę nie pisać głupot, bo prezerwatywa nie jest żadnym remedium. Może stanowić jedynie dodatek do programów abstynencji, które akurat w znacznej części są zbieżne z nauką Kościoła. |
 |
pudło, czytałam, że są specjalne prezerwatywy, uzywa się ich wtedy, gdy jest zagrożenie zakażenia się, |
 |
Nie zgadzam się z Tobą. Jan Paweł II miałby być traktowany na równi ze zbrodniarzem Che Guevarą? Ze skandalistą Jakubem Wojewódzkim? Osobiście jako konserwatysta ma pewne zastrzeżenia do 'naszego' Papieża, ale nawet jeśli miałbym być przeciwnym jego kanonizacji, to nie z tego powodu co Ty. |
 |
Ale głos dostajesz, za ciekawą opinię :) Dobrze, że ludzie nie boją się wygłaszać i kontrowersyjnych treści, to wzbudza dyskusje i jeśli ona jest na poziomie to wszystko jest w porządku. |
 |
Dzisiaj miejsce papieża jest na naszej klasie! W końcu w ten sposób można oddać mu hołd! |
 |
Po przeczytaniu artykułu byłem skłonny choć częściowo zgodzić się z autorem, ale zmieniłem zdanie. Póki co, to pokolenie, które znało Jana Pawła II powinno uświadamiać to młodsze kim był jaki był - oczywiście zakładając, że chcemy aby o nim pamiętano. (Ja chcę). Ale z czasem tak czy inaczej stanie się on symbolem, bez względu na to, czy festiwale będą czy nie (Poza tym są ŚDM). Nie mówię tutaj o najbliższych 10 czy 20 latach, ale czas już tak działa, w końcu nie będzie ludzi, którzy pamiętali go za życia i nie da się utrzymać "kultu" papieża w takiej formie z jaką spotykamy się teraz. |
 |
nie rozumiem;co komuś może przeszkadzać w kanonizacji Papieża Jana PawłaII ?Zastrzeżenia może mieć jedynie Ali Agcza i jego mocodawcy ! |
 |
Ali Agcza też nie, bo się z papieżem pojednał i zawsze ciepło o nim mówił... a mocodawcy? No, może... chociaż dla służb specjalnych to już chyba mało istotny problem... ;-) |
 |
Po co nam kolejny bożek do czczenia? Czy nie wiecie,że tylko Bogu chwała. |
 |
Jeśli autor tak rozpoczyna swój artykuł : "Na wstępie pragnę zaznaczyć, iż postać Karola Wojtyły jest mi bardzo bliska, ponieważ pochodzę z jego rodzinnych Wadowic", to nie czytam dalej - nie warto.Dobrze,że nie mieszkałeś w Braunau w 1939 - tam gdzie narodził się wielki wódz. |
 |
Witaj Napisałeś w swoim artykule: ``Mój rodak zasłużył na kanonizację. Należy jednak postawić sobie pytanie czy, taka byłaby jego wola?`` Jest takie duże prawdopodobieństwo, że nie czytasz Tomku Pisma Świętego. Ja wiem, że Ty dla twojego rodaka (piszę ``rodak`` z małej litery świadomie), byś pragnął bardziej obwoluty Beatlesów, czy może innych sławnych ludzi częstokroć widzianych w TV. Twój tekst sprawił, że i ja postawiłem podobne do Twojego, pytanie: `` Należy jednak zastanowić się nad tym, czy taka byłaby Wola Pana Boga?`` Otwieram zatem Biblię i sprawdzam nauki papieża Jana Pawła II, z Naukami Ewangelicznymi. Wiedząc o tym, że przecież ten komentarz nie może przekraczać pewnej przyzwoitej długości, powiem tylko o kilku naukach papieża i porównam je z Naukami Zbawiciela. Papież Jan Paweł II, namawiał i to stanowczo, by ludzie oddali się pod opiekę ``Marii``, by się do niej modlili i jej powierzali całe swoje życie. Jednak Apostoł Piotr, ten sam Piotr, który ponoć jest ``skałą`` w katolickim kościele, przeczy nauce Karola Wojtyły. Posłuchaj co o Panu Jezusie, mówi Jego uczeń: ``I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni.`` Dzieje Apostolskie 4:12 Tak Tomku, Bóg Ojciec Ustanowił Tylko Swego Syna, by Ten Mógł Przyprowadzić owieczki do Swojej Owczarni. I każdy człowiek wierzący, na dźwięk obcego głosu, to znaczy mówiącego inaczej niż na przykład wymieniony wcześniej Apostoł Piotr, każdy człowiek, powtarzam, powinien nauczyciela, który mówi inaczej – opuścić! Dlatego i ja odszedłem od, jak powiadasz: ``Twojego idola``. Taka Jest Wola Boga Ojca Tomku, by w Synu Jego poszukać ukojenia i miłości. Inny przykład: Przykazania z Góry Synaj, a w szczególności, Przykazanie Drugie i Czwarte, przez Twojego papieża zostały z Dekalogu wyrzucone. Nie wolno Tomku, wykonywać żadnych figur i obrazów Pana Boga. Nie wolno klękać przed nimi i nie wolno oddawać im pokłonu. Biblia, nazywa taki czyn bałwochwalstwem. Jeśli chodzi o Czwarte Przykazanie, to nigdy Mojżesz na Górze Synaj, nie usłyszał z Boskich Ust, Słów: ``Pamiętaj, abyś dzień święty święcił``. Nigdy! Podam Ci stronę. Sam przejrzyj, zastanów się, poczytaj i… pomódl się do Pana Jezusa. On, jeśli zechce, Pomoże Ci zrozumieć, że człowiek, o którym napisałeś artykuł, nie był, w najmniejszym nawet stopniu, sługą Pana i Boga, Jezusa Chrystusa. Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci byś zrozumiał. P. S. Oto link: http://www.katechizm.opoka.org(...)1-3.htm Na dole, po lewej stronie, zaznaczone są Przykazania Boże z Góry Synaj, z Dwóch Biblijnych Ksiąg. Po prawej, znajdziesz Wersję Katechetyczną, skróconą, bez Dwóch Przykazań, o Których pisałem wyżej. 57K.O. |
 |
Tak samo jak Pan się gorszy, że ksiądz może być pedofilem. Powiem Panu więcej, może być nawet gwałcicielem i mordercą, dokładnie tak samo jak Pan czy ja. Bo o tym decyduje bardzo wiele czynników, a słabość człowieka i pokusy są nieodłącznymi atrybutami naszego życia i często warunki, w których się znajdziemy powodują, że możemy zachować się niekoniecznie tak, jakbyśmy chcieli. Jeśli czegoś nie robimy, to wcale nie dlatego, że jesteśmy tacy wspaniali, tylko, że Bóg trzyma nad nami swoją rękę (nad ateistami również). Jasne, że nie jesteśmy zwierzakami i mamy wolną wolę, poczucie moralności czy różnie pojmowanej przyzwoitości. To jednak nie obroni nas w pewnych okolicznościach przed zrobieniem czegoś, czego wcale zrobić nie zamierzaliśmy. Panie Krzysztofie, a może przemowi do Pana statystyka? Przypadki pedofilii i homoseksualizmu zdarzają się wśród księży katolickich znacznie częściej niż w innych grupach zawodowych. Moim zdaniem winien jest celibat. Przypadki pedofilii wśród popów i pastorów są o wiele rzadsze. Także statystycznie |
 |
Ksiądz nie może byc pedofilem,gwałcicielem,mordercą itd.Tak jak nie może być w/w sędzia,prokurator,policjant,lekarz,adwokat itd. Są takie zawody w których istnieje szczególna moralność i etyka.Dlatego dostanie się do tych zawodów jest szczegolnie trudne i są one dla wybrańców,nie dla wszystkich ,kto chce.Dobór do tych zawodów pozostaje w rękach i jest pod kontrolą różnego rodzaju ciał społecznych(izba adwokacka,izba komornicza itd).Rownież w seminariach duchownych przeprowadzana jest selekcja kandydatów na księży.....dlatego ksiadz nie może być pedofilem,gwałcicielem....do tego żeby zostać księdzem potrzebne jest powołanie!Uzasadnienie celibatu też jest wytłumaczone przez religię... |
 |
Trochę z innej beczki. W jaki sposób udaje ci się wklejać zdjęcia w tekst? Po pierwsz, że jest ich kilka. Po drugie, że są dokładnie tam gdzie chcesz. |
Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
|
 Proszę czekać...
|
|
Autor
Na świat przyszedł w oddalonych o 298 km od Konina Wadowicach.
Artykuł
Rekomendowany: 1 razy
Czytający on-line: 1
Licencja:
Wszelkie prawa zastrzeżone
Odwiedza nas 1.200.000 osób miesięcznie!
|