Każdemu z nas codziennie przytrafiajÄ… siÄ™ różne „numery.” Czasami nas to Å›mieszy, czasami denerwuje lub dziwi. Warto o nich opowiedzieć, bo wtedy dostrzegamy, że nie jesteÅ›my sami. Å»e, inni też miewajÄ… pecha lub też zdarzajÄ… siÄ™ im zaskakujÄ…ce, a czasem po prostu Å›mieszne przygody. CzytajÄ…c o „przygodach” innych, mamy nieraz ochotÄ™ krzyknąć: O –Qrde, co za życie!
A oto kilka historii, którze przydarzyÅ‚y sie naprawdÄ™. Trudno uwierzyć? Niekoniecznie. Przecież nie od dziÅ› wiadomo, że to życie pisze najlepsze scenariusze.
O-Qrde, ale numer!
„Do dziÅ› Å›ni mi siÄ™ ten koszmar! Na plaży w BuÅ‚garii opalaÅ‚am siÄ™ toples. Przysnęłam. ObudziÅ‚ mnie... dzieciak wiszÄ…cy przy mojej piersi! Å»eby byÅ‚o jasne - obcy dzieciak, bawiÄ…cy siÄ™ w piachu obok. Przerażona matka tÅ‚umaczyÅ‚a, że wÅ‚aÅ›nie odstawiÅ‚a synusia od piersi i tak zareagowaÅ‚ na widok mojego biustu! SSaniem.”
„JechaÅ‚am pociÄ…giem. PoszÅ‚am do Warsu i normalnie zgubiÅ‚am swój przedziaÅ‚. MyÅ›laÅ‚am, że odczepili po drodze, ale pociÄ…g nie miaÅ‚ przystanku. PrzebiegÅ‚am caÅ‚y pociÄ…g. Nie ma! PrzypomniaÅ‚am sobie, że przechodziÅ‚am obok przedziaÅ‚u konduktorów. PoszÅ‚am i pytam: czy nie wiedzÄ…, z której strony przyszÅ‚am. Na szczęście pociÄ…g byÅ‚ prawie pusty, to pamiÄ™tali. Spojrzeli tylko dziwnie i pokazali: z tamtej. Nomen omen jechaÅ‚am na konferencjÄ™ naukowÄ… na temat choroby Alzheimera.”
„WybraÅ‚am siÄ™ dziÅ› do Reala. Najpierw do Å‚azienki. Po wyjÅ›ciu z niej poszÅ‚am na halÄ™. Przechadzam siÄ™ pomiÄ™dzy stoiskami. Co niektórzy ludzie mijajÄ…c mnie oglÄ…dajÄ… siÄ™ z dziwnymi uÅ›mieszkami. Co ze mnÄ… ?! Nagle czujÄ™ muÅ›niÄ™cie na tyÅ‚ku, odwracam siÄ™ w momencie, gdy jakiÅ› facet cofa rÄ™kÄ™. Już miaÅ‚am go zrugać, ale usÅ‚yszaÅ‚am, że miaÅ‚am zawiniÄ™tÄ… spódniczkÄ™ za majtki (STRINGI !) i on jÄ… wÅ‚aÅ›nie Å›ciÄ…gnÄ…Å‚. Qurde, spódniczka powiewna, już mi siÄ™ takie zawiniÄ™cia zdarzaÅ‚y, ale tym razem przeoczyÅ‚am”.
„Już tak mam, że wystarczy, że lekko dotknÄ™ siÄ™ czegoÅ› i już mam siniaki. Teraz latem wyglÄ…da to wyjÄ…tkowo paskudnie. JadÄ™ wczoraj autobusem, czytam książkÄ™. Na przeciwko mnie siada niezÅ‚e ciacho. PrzyglÄ…da mi siÄ™, potem wstaje i daje mi jakÄ…Å› kartkÄ™. Kurde, idzie zaryw. WiÄ™c siÄ™ uÅ›miecham obiecujÄ…co. Facio wysiada, jeszcze na przystanku mi macha i pokazuje na komórkÄ™. Rzucam siÄ™ na kartkÄ™, pewnie zostawiÅ‚ numer. Owszem zostawiÅ‚. UlotkÄ™ fundacji "Stop przemocy w rodzinie"! Z numerem telefonu!”
„DziÅ› jechaÅ‚am pociÄ…giem i czytaÅ‚am książkÄ™. Jak przyszedÅ‚ konduktor, podaÅ‚am mu bilet i legitymacjÄ™. DÅ‚ugo nie oddawaÅ‚ i w koÅ„cu pyta: Pani Sylwia? - Tak - odpowiedziaÅ‚am. PopatrzyÅ‚ dziwnie. ZbaraniaÅ‚am, jak oddaÅ‚ mi legitymacjÄ™. W Å›rodku byÅ‚a karteczka z agencji towarzyskiej, którÄ… wczeÅ›niej wyjęłam zza szyby samochodu i wrzuciÅ‚am do torebki. A na niej byÅ‚o: "GorÄ…ca Sylwia - non-stop".
O- Qrde, ale love!
„SpÄ™dziÅ‚am dziÅ› noc ze swoim chÅ‚opakiem. Nagle, w najbardzej intymnym momencie, on do mnie mówi: Gabi. Kurde, Gabi, to imiÄ™ jego suczki!”
„DziÅ› mój facet wreszczcie kupiÅ‚ mi bieliznÄ™. Tylko 4 numery za małą! O, byÅ‚ dumny jak paw, a ja wiÅ‚am siÄ™, żeby tego nie zaÅ‚ożyć, bo majteczki weszÅ‚yby mi tylko na udo! Czyż on, kurde, chce mi coÅ› powiedzieć?”
O- Qrde, ale ludzie!
„RobiÅ‚am obiad ja i koleżka z zawodu kucharz. On zajÄ…Å‚ siÄ™ robieniem kotletów, ja w tym czasie kroiÅ‚am ogórki na mizeriÄ™. Nagle sÅ‚yszÄ™: posoliÅ‚aÅ› ogórki? - Nie, nie posoliÅ‚am PatrzÄ™ na niego, a on dalej robi te kotlety. Zaczęłam obierać ziemniaki. Nagle sÅ‚yszÄ™ znowu: posoliÅ‚aÅ› ogórki? - Nie nie posoliÅ‚am. Ten nic zlewka. WiÄ™c myÅ›lÄ™ sobie posolÄ™ te ogórki i bÄ™dÄ™ mieć Å›wiÄ™ty spokój. SÅ‚yszÄ™ znowu: posoliÅ‚as ogórki?- Tak, posoliÅ‚am. Co Ty, zwariowaÅ‚aÅ›?! Teraz wodÄ… podejdÄ…!”
„Dzisiaj byÅ‚am u dietetyka. KazaÅ‚ mi przynieść swoje zdjÄ™cia. PokazaÅ‚am mu, jak kiedyÅ› ważyÅ‚am 20 kg mniej. Tutaj to byÅ‚am szczupÅ‚a - mówiÄ™. "Pani nie byÅ‚a szczupÅ‚a. Pani byÅ‚a w szczupÅ‚ej fazie swojej otyÅ‚oÅ›ci."- powiedziaÅ‚.”
O-Qrde, ale rodzinka!
Spotykam siÄ™ z mÅ‚odszym facetem. Nie powiedziaÅ‚am mu jeszcze, ile mam lat. ByliÅ›my dzisiaj razem na urodzinach brata. Gadamy, jemy, pijemy,a brat nagle siÄ™ wyrywa: To ile ty jesteÅ› mÅ‚odsza ode mnie, 5 lat? To jak ja koÅ„czÄ™ dziÅ› 45, to ty ile koÅ„czysz? Qrde, ten niby "mój" omal siÄ™ nie udÅ‚awiÅ‚.
O-Qrde, ale zakup!
„Dziewczyna chciaÅ‚a, żebym przywiózÅ‚ jej z coÅ› oryginalnego z Kuwejtu. Czasu nie byÅ‚o, wpadÅ‚em do H&M. WziÄ…Å‚em bransoletkÄ™, odskrobaÅ‚em napisy, aby wyglÄ…daÅ‚a na takÄ… arabskÄ…. PrzychodzÄ™ dziÅ› do pracy, a ona ma na rÄ™ce takÄ… samÄ…. Macha i brzÄ™czy mi przed oczami: Zobacz, jakÄ… Å‚adnÄ… sobie kupiÅ‚am wczoraj bransoletkÄ™ w H&M. KosztowaÅ‚a tylko 40 zÅ‚. O kurde.”
O-Qrde, ale praca!
MiaÅ‚am w pracy dyżur interesantów. WróciÅ‚am do pokoju, a szefowa pyta: jak dziÅ› byÅ‚o? MówiÄ™, że przyszÅ‚a wariatka w pe.....ChciaÅ‚am powiedzieć w peruce, ale spojrzaÅ‚am, na szefowÄ…, która nosi od jakiegoÅ› czasu perukÄ™. ZawiesiÅ‚am gÅ‚os i dokoÅ„czyÅ‚am: w pelisie. Szefowa uÅ›miechnęła siÄ™ ze zrozumieniem. Wiadomo, że wariatka, ciepÅ‚o na dworze, a ona w pelisie chodzi.
O-Qrde, ale dzień!
„O kurde, chyba już nigdy nie wsiÄ…dÄ™ na rower! A byÅ‚o to tak. DziÅ› upaÅ‚, wiÄ™c zaÅ‚ożyÅ‚am bluzeczkÄ™ z goÅ‚ymi plecami, wiÄ…zanÄ… na karku żeby siÄ™ nieco opalić. Przejeżdżam wÅ‚aÅ›nie przez skrzyżowanie, prawdÄ™ mówiÄ…c jestem na Å›rodku, gdy czujÄ™, jak mi siÄ™ rozwiÄ…zuje wÄ™zeÅ‚ od bluzki na karku. Bluzeczka OPADA, a ja zostajÄ™ z goÅ‚ym biustem na Å›rodku skrzyżowania! O kurde, faceci zaczynajÄ… trÄ…bić, a ja zap... z powiewajÄ…cym biustem jak najszybciej, bo nie umiem kierować jednÄ… rÄ™kÄ…! Ale wstyd!”
„MiaÅ‚am mÄ™czÄ…cy tydzieÅ„. W piÄ…tek, mój organizm siÄ™ zbuntowaÅ‚. Nie usÅ‚yszaÅ‚am budzika. Kiedy otworzyÅ‚am oczy i zobaczyÅ‚am godzinÄ™, wystrzeliÅ‚am z Å‚óżka jak rakieta i rzuciÅ‚am siÄ™ pod prysznic. Po paru minutach zorientowaÅ‚am siÄ™, że woda dziwnie klei mi siÄ™ do skóry. A to, kurde, byÅ‚a piżama...”
„ZaÅ‚ożyÅ‚am szlafrok, który maÅ‚o, co skrywa. Nagle dzwonek. Otwieram. A tu stoi... ksiÄ…dz. Z wizytÄ… duszpasterskÄ…. Parafia duża, nie zdążyÅ‚ do wszystkich. Podczas caÅ‚ej wizyty Å›ciskaÅ‚am rÄ™kÄ… szlafroczek, baÅ‚am siÄ™ usiąść, wszak byÅ‚am goÅ‚a! Księżulo chyba nawet tego nie zauważyÅ‚.”
„Wczoraj rano urodziÅ‚ mi siÄ™ syn. ByÅ‚em przy porodzie. W pewnej chwili schyliÅ‚em siÄ™ do torby pod Å‚óżkiem porodowym i w tym samym momencie sÅ‚yszÄ™ pytanie lekarza: Mdlejemy, rzygamy...? Szczerze odpowiedziaÅ‚em: Wyjmujemy aparat.”