Marta Tylenda, Albo hinduizm, albo nie żyjesz
|
|
|
Chrześcijaństwo to najdotkliwiej prześladowana religia świata. Rocznie za wiarę ginie aż 170 tys. wyznawców Chrystusa, blisko 250 milion...
|
|
Wyświetlenia: 152
|
Utworzony: 15/09/2009
|
Ta funkcja wymaga zalogowania. Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta, załóż je korzystając z przycisku przy formularzu logowania w górnym panelu.
Wstaw poniższy kod na swoją stronę, a odwiedzający będą mogli przeczytać ten artykuł bezpośrednio na niej.
Kod:
 |
 |
Chrześcijaństwo to najdotkliwiej prześladowana religia świata. Rocznie za wiarę ginie aż 170 tys. wyznawców Chrystusa, blisko 250 milionów jest prześladowanych. Paleni żywcem ludzie, gwałcone kobiety, w tym zakonnice, rodziny wyrzucane z domów to w Indiach ostatnio codzienność.
|
Zaczęło się tuż przed Świętami Bożego Narodzenia 2007 roku. Wówczas w stanie Orissa w ciągu miesiąca spalono trzynaście kościołów. Europejskie media tragiczną sytuację chrześcijan w Indiach zauważyły dopiero wiele miesięcy później, gdy napłynęła druga, gwałtowniejsza fala prześladowań. I niemal natychmiast o niej zapomniały. Tymczasem w demokratycznych Indiach ciągle giną ludzie, których jedyną winą jest ich wiara.
Paleni, gwałceni, kamienowani
Kiedy 24 sierpnia w zamachu zginęli przywódca nacjonalistów w Orisie Swami Laxamananada Saraswati i jego czterej towarzysze, mało kto przewidywał, że dla dziesiątek (według jednych źródeł), a nawet setek chrześcijan (według innych) oznacza to śmierć. Mimo że do zamachu niemal natychmiast przyznała się maoistyczna partyzantka, nacjonaliści odpowiedzialnością obarczyli wyznawców Chrystusa. – Trudno nawet komentować to, co wówczas działo się w Indiach. Paleni żywcem ludzie, gwałcone kobiety, w tym zakonnice, rodziny wyrzucane z domów. Wystarczy przejrzeć skrawki informacji, które do nas docierają, żeby włosy stanęły na głowie – mówi ks. Waldemar Cisło ze stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”.
Skrawki informacji wyglądają tak: Trzynastoletnia Rajni Majhi została spalona żywcem. Związano jej ręce i wrzucono do podpalonego domu. – Wciąż mam w uszach jej krzyk: „Ojcze, oni chcą mnie spalić!”. To były ostatnie słowa, które usłyszałem. Potem straciłem przytomność – wspomina ks. Edward Sequeira, misjonarz w stanie Orisa.
Twarz 14letniej Monany ginie pod bandażami. Dziewczynka została wielokrotnie zgwałcona. Następnie oprawcy oblali ją benzyną i podpalili.
Pastor Dibya Sundar Digal został ukamienowany. Jego ciało wrzucono do rzeki. – Rok temu na Boże Narodzenie tylko go pobili, teraz przyszli zabić – mówiła przerażona żona ofiary.
Ks. Bernarda Digala skatowano i porzucono w lesie, gdzie przeleżał całą noc. Lekarze walczyli o jego życie przez ponad dwa miesiące. Nie udało się go uratować.
Vikrama Nayaka oszalały tłum zakłuł na śmierć i poćwiartował.
Grupa fundamentalistów zamknęła w sierocińcu księdza i zakonnicę, a następnie podpaliła budynek.
O. Darek Michalski SJ, misjonarz przebywający w Indiach, spotkał osobiście o. Edwarda Sequeirę. – Słuchałem jego świadectwa, widziałem łzy w jego oczach. Mówił bez nienawiści. Jest w Orisie, by bronić swoich wiernych.
Misjonarz opowiada też o przypadkach rekonwersji. – Nacjonaliści łapią hinduskich chrześcijan i zmuszają ich do powrotu do swojej pierwotnej religii, ale nie wystarcza wyznanie wiary ustami. Zmusza się ich do palenia i niszczenia domów swoich współbraci chrześcijan oraz do niszczenia kościołów.
Uzbrojone grupy fundamentalistów ogłaszają w wybranych wioskach daty, w których przewidziały konwersję na hinduizm. Chrześcijanom, którzy się nie podporządkują, grożą kalectwem lub śmiercią. Uciekinierom konfiskują majątki. Na tych, którzy ze strachu przed śmiercią swoją i bliskich podpisują „dobrowolne” przejście na hinduizm, nakładają grzywnę. Powrót do pierwotnej religii muszą dodatkowo udokumentować zburzeniem chrześcijańskiej świątyni czy okaleczeniem, a nawet zabiciem niedawnego brata w wierze.
– Pogromy chrześcijan w Indiach są porównywalne z prześladowaniami, które miały miejsce w Darfurze. I tak samo były przemilczane – komentuje ks. Waldemar Cisło. Według stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” od sierpnia w Indiach zginęło ok. dwustu chrześcijan, rannych jest blisko 18 tysięcy. Trudno jednak ocenić, czy ta liczba rannych i zabitych odpowiada prawdzie. Oficjalnie rząd Indii mówi o 31 zabitych chrześcijanach. Jednak agencja AsiaNews, powołując się na anonimowego wysokiego urzędnika rządowego, podaje liczbę aż 500 zamordowanych wyznawców Chrystusa. Urzędnik miał osobiście wydać pozwolenie na kremację 200 ciał.
Wiadomo, że przynajmniej 70 tys. Hindusów musiało opuścić swoje domy. Spalono czterysta kościołów, kilkadziesiąt szkół. Na krzyżach i dachach zrujnowanych budynków zawieszano flagi hinduistycznych nacjonalistów. Organizacja All India Christian Council podaje, że fanatycy zburzyli 315 wiosek i spalili ponad 4,5 tys. chrześcijańskich domów.
Nacjonaliści: chrześcijanie niszczą Indie
Z raportu stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”, ogłoszonego 20 listopada, wynika, że chrześcijaństwo to najdotkliwiej prześladowana religia świata. Rocznie za wiarę ginie aż 170 tys. wyznawców Chrystusa, blisko 250 milionów jest prześladowanych.
Dlaczego w liczących ponad miliard mieszkańców Indiach, kraju szczycącym się demokratyczną tradycją i słynącym z religijnej tolerancji, zaczęto mordować chrześcijan? – To nie jest przypadek, ale zorganizowana, od dawna przygotowywana akcja – twierdzi ks. Cisło.
Siostra Prema ze Zgromadzenia Franciszkanek Misjonarek Maryi: – Wiedziałam, że prześladowania nadejdą, zastanawiałam się tylko, kiedy. Faszyści głoszący hasło: „Indie dla hinduistów” atakowali już muzułmanów i sikhów. Czekaliśmy, kiedy uderzą w chrześcijan.
Odpowiedzialnością za pogromy obarcza się nacjonalistów spod znaku Indyjskiej Partii Ludowej (BJP), głoszącej ideologię zwaną hindutva, sprowadzającą się do sloganu: jeden naród, jedno państwo, jedna religia. W 1998 roku BJP doszła w Indiach do władzy i otwarcie zaczęła atakować chrześcijan. W 2004 roku, mimo bardzo korzystnych sondaży, BJP sromotnie przegrała wybory parlamentarne. Zwyciężyła wówczas Partia Kongresu. Nie zmienia to jednak faktu, że nacjonaliści nadal rządzą północnymi i zachodnimi stanami. W dodatku mają ogromne szanse na wygraną w nadchodzących wyborach, które mają się odbyć do maja przyszłego roku. – Ich zwycięstwo to dla chrześcijan śmierć – przekonuje siostra Prema. To prawda, że nacjonalistyczny populizm i nagonka na wyznawców innej niż hinduizm wiary wzmacnia tylko popularność liderów tej partii. Najlepszym przykładem jest jeden z czołowych polityków BJP Narendra Modi, gubernator stanu Gudżarat, którego oficjalnie obarcza się odpowiedzialnością za pogromy hinduskich muzułmanów w 2002 roku. W Gudżaracie zginęło wówczas ok. 2 tys. osób. Modi miał nie tylko podżegać do pogromów, ale wręcz pomagać w ich przeprowadzeniu. Za szerzenie nienawiści nie tylko nie doczekał się kary, ale jeszcze w grudniu ubiegłego roku wygrał wybory na gubernatora (po raz trzeci).
Już teraz w sześciu z 28 stanów w Indiach obowiązują ustawy antywyznaniowe, zabraniające porzucania hinduizmu na rzecz innej religii.
Ekstremiści grają kartą przywiązania do bogatej kultury Indii i dumy z niej, jednocześnie oskarżając chrześcijan o jej niszczenie. – Widziałam niedawno film, który nagrali i rozprowadzali na płytach CD. Indie są tam przedstawione jako kraj o pięknej i bogatej tradycji, a chrześcijanie jako najeźdźcy, którzy chcą tę kulturę zniszczyć. Dowodem ma być m.in. „opanowywanie” przez nas szkół i szpitali. Lektor jako godny naśladowania przykład podaje Chiny, które oczyściły swój kraj z chrześcijan i tym samym uratowały swoją kulturę – opowiada siostra Prema. – A przecież chrześcijanie są w Indiach od dwóch tysięcy lat. Sama pochodzę z rodziny, która już od pokoleń wyznaje Chrystusa.
Źródłem ataków na chrześcijan nie jest jednak wyłącznie nacjonalizm. W Indiach mieszkają 24 mln wyznawców Chrystusa. Najpotężniejszy jest Kościół katolicki, który liczy aż 18 mln wiernych, prowadzi dziesiątki szkół, szpitali, ośrodków opieki, kształci analfabetów, pomaga wdowom i sierotom. – A bogatym Hindusom odbiera tanią siłę roboczą, bo wykształcony człowiek nie będzie pracował na roli, ale pojedzie do miasta szukać zajęcia – dorzuca siostra Prema. – Naszym celem jest podnosić godność ludzi, a to nie wszystkim odpowiada.
O. Michalski: – Chrześcijanie tu w Indiach dysponują nieruchomościami. Często motywem ataków jest chęć przepędzenia chrześcijan i przejęcia ich ziemi.
Zarobić na głowie księdza
Sheri Lazarus, misjonarka z organizacji Engineering Ministries International, boi się, że informacje o mordach dokonywanych na chrześcijanach przedstawią opinii publicznej fałszywy obraz Indii. – Hindusi nie są agresywni. To wspaniali ludzie. Za ataki odpowiada niewielka grupa, która sieje strach i chaos wśród pozostałych – przekonuje.
Jednak na nielicznych dostępnych zdjęciach z pogromów nie widać ubranych w mundury bojówkarzy, ale właśnie zwykłych ludzi, uzbrojonych w maczety i kanistry z benzyną. Jak to wytłumaczyć? – Nacjonaliści przekupują i wykorzystują prostych, niewykształconych ludzi, bezrobotnych. A takich w Orisie jest dużo – wyjaśnia siostra Prema. Według brytyjskiego „The Times” ekstremiści hojnie płacą za burzenie chrześcijańskich kościołów i domów. Jak podali dziennikarze, głowa księdza jest warta 250 dolarów. Dla wielu Hindusów to równowartość nawet półrocznych dochodów. Jedna czwarta ludności Indii żyje poniżej granicy ubóstwa. 40milionowa Orisa to jeden z najbiedniejszych stanów. Nie po raz pierwszy też morduje się tam chrześcijan. W 1999 roku Graham Staines, australijski misjonarz, i jego dwaj synowie zostali w Orisie spaleni żywcem. W 2005 roku z rąk fanatyków zginął też ksiądz Ardullos.
– Na południu, skąd pochodzę, fanatycy nie mieliby szans. Tam mamy ogromne, kilkutysięczne, bogate wsie, zamieszkane niemal w całości przez chrześcijan. Gdyby nacjonaliści chcieli tam wkroczyć, nie poszłoby im łatwo, polałaby się krew – zapewnia siostra Prema.
Boją się wracać do domów
Po sierpniowych i wrześniowych pogromach ponad 20 tys. ludzi trafiło do obozów dla uchodźców. Szybko jednak zaczęło brakować w nich jedzenia, pitnej wody i leków. Fatalne warunki sanitarne groziły wybuchem epidemii. Prawdopodobnie dlatego władze stanu, dodatkowo naciskane przez nacjonalistów, już w październiku zapowiedziały likwidację obozów. Tymczasem uciekinierzy panicznie boją się wracać do swoich wiosek. Większość z nich nie ma zresztą do czego wracać, bo ich domy i dobytek zostały spalone. Niektórzy boją się własnych rodzin. Sheri: – Trafiła do nas 20letnia dziewczyna, która żyje w permanentnym strachu. Jej ojciec razem z jakimś kapłanem odprawiał nad nią egzorcyzmy, chował pod łóżkiem magiczne przedmioty. Wszystko to miało rzucić na nią klątwę i skłonić ją do powrotu do pierwotnej religii.
W dżungli, w fatalnych warunkach, do tej pory ukrywa się kilkadziesiąt tysięcy chrześcijan.
Winni ciągle bezkarni
Poważnym problemem w ocenie sytuacji w Indiach jest dotkliwy brak informacji. O. Michalski: – Nikt nie wstawia się za chrześcijanami, media i rząd milczą, bo wkrótce odbędą się wybory. Zaangażowanie w sprawę mogłoby rządzącym odebrać głosy.
– Niewiele się mówi o sytuacji chrześcijan w Orisie, bo rząd nie chce tracić szczątków wizerunku bezpiecznego kraju – uważa Aneta Grabowska, wolontariuszka pracująca w Kalkucie w szkole dla dzieci prowadzonej przez siostry loretanki.
Milczą też światowe media. Zdaniem abpa Dominique’a Mamberti, szefa watykańskiej dyplomacji, to efekt szerzącej się chrystianofobii. – Trzeba do tego podejść z tą samą stanowczością, z jaką zwalcza się antysemityzm i islamofobię – ocenia abp Mamberti.
Ks. Cisło podkreśla, że w listopadowych zamachach w Bombaju zginęła porównywalna liczba niewinnych ludzi, ale to właśnie Bombaj, a nie Orisa, nie schodził z czołówek gazet. – Żyjąc w spokojnej Europie, zapominamy, ile wyrzeczeń muszą czasem ponosić chrześcijanie z innych stron świata, a o tym nie można milczeć.
Nie słychać też o karaniu winnych pogromów. Bojówki wciąż bezkarnie objeżdżają wioski i zmuszają chrześcijan do wyrzekania się wiary. Nacjonaliści czują się na tyle pewnie, że oficjalnie zapowiadają, iż może dojść do kolejnych zamieszek w dzień Bożego Narodzenia. – Słyszałam tylko o jednym przypadku, w którym jest szansa na wyrok. Chodzi o brutalny gwałt na siostrze zakonnej, publicznie, na oczach policjantów obnażonej i maltretowanej – opowiada Aneta Grabowska.
Trudno przewidzieć, co może się wydarzyć w Indiach w najbliższych miesiącach. Aneta Grabowska: – Sytuacja wygląda tak, że fundamentaliści mówią „albo przejdziesz na hinduizm, albo nie żyjesz”. To świadczy o tym, że na poprawę się nie zapowiada.
- MARTA TYLENDA absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, przez dziesięć lat, do 2008 roku była dziennikarką poznańskiego oddziału „Gazety Wyborczej”, swoje teksty publikowała też w „Życiu”, „Polityce” i „Gazecie Poznańskiej”, mężatka, mama trzyletnich bliźniąt, mieszka w Poznaniu.
Jeżeli powyższy tekst prowokuje do zabrania głosu, podzielenia się Twoimi przemyśleniami, bo zgadza się z Twoimi poglądami albo wzbudza Twój sprzeciw, rodzi pytania i wątpliwości, napisz do nas...
Zobacz też:
Podobne artykuły
Powiązane tematy
–, się, chrześcijan, indiach, jest, roku, albo, hinduizm, nacjonaliści, przez, społeczeństwo
 |
Kto zatem stworzył nasz Wszechświat? Czy był to hinduski bóg Brahma i jego Święta Trójca( Trimurti: bóg Brahma, bóg Wisznu i bóg Sziwa ), staroirański bóg Ahura Mazda, starojapoński bóg Ahura Toyota, słowiański bóg Świętowit( Światowid ), żydowski Jahwe, sumeryjski bóg Anu i jego Święta Trójca( bóg Anu, bóg Enlil i bóg Enki ), czy katolicka Trójca lub muzułmański Allah? Warto w tym miejscu zauważyć, że każda religia, w przeszłości i obecnie, ma swoje święte księgi. Każda z tych ksiąg inaczej opisuje Boga i historię stworzenia świata. Każda religia głęboko wierzy, iż jej nadprzyrodzone objawienia są najbardziej aktualne lub ostateczne. Czy któraś z tych wszystkich świętych ksiąg jest może bardziej święta niż inne? Jak mamy to odróżnić, która księga jest obiektywnie święta, a która nie? Co miało by o tym decydować? Jeżeli nie wymagamy żadnych empirycznych, logicznych lub innych racjonalnych dowodów od naszej religii, to elementarna uczciwość nakazuje nam, abyśmy również nie wymagali niczego od pozostałych. Jeżeli ślepo wierzymy w dogmaty naszej religii, to logicznie nic nie powinno nam przeszkadzać, aby również ślepo wierzyć w prawdziwość wszystkich innych religii. Niestety, doktryny religijne zawarte w świętych księgach najczęściej nawzajem się wykluczają, co niestety nie pozwala nam, by uznać je wszystkie za równie prawdziwe. Zatem ślepa wiara w te czy owe dogmaty w ostatecznym rozrachunku może okazać się niczym więcej, jak tylko kwestią gustu, wyrazem kulturowo-religijnego konformizmu, lub decyzją podjętą za nas przez naszych rodziców. Ślepa wiara może łatwo prowadzić w kierunku eskalacji wszelkiego rodzaju form absolutyzmu, fundamentalizmu, irracjonalizmu i fanatyzmu religijnego, a to z kolei prowadzi do ujawniania się głęboko zakorzenionych tendencji do wszelkiego rodzaju mniej lub bardziej subtelnych, nigdy nie kończących się świętych wojen. http://www.eioba.pl/a109895/cz(...)stnieje Warto przypomnieć, że Albert Einstein był przekonany, iż: „Religia przyszłości będzie religią kosmiczną. Powinna ona przekraczać koncepcję Boga osobowego oraz unikać dogmatów i teologii. Zawierając w sobie zarówno to, co naturalne, jak i to, co duchowe, powinna oprzeć się na poczuciu religijności wyrastającym z doświadczania wszelkich rzeczy naturalnych i duchowych jako pełnej znaczenia jedności. Buddyzm odpowiada takiemu opisowi. (...) Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej nauki, to jest nią buddyzm.” „Bóg urojony” to książka brytyjskiego biologa Richarda Dawkinsa. Dawkins zgadza się ze stwierdzeniem Roberta Pirsiga, że „jeżeli jedna osoba ma jakieś urojenia, nazywamy to szaleństwem. Jeżeli wiele osób cierpi na to samo urojenie, nazywamy to religią.” Richard Dawkins tak zcharakteryzował boga Jahwe ze Starego Testamentu: „Najstarszą z trzech religii Abrahama jest judaizm, który pierwotnie był lokalnym plemiennym kultem wyjątkowo antypatycznego bóstwa cierpiącego na chorobliwą wręcz obsesję na tle restrykcji seksualnych. Ten otoczony smrodem palonego mięsa zwierząt ofiarnych Bóg był przeświadczony o własnej wyższości nad rywalizującymi z nim innymi bogami, podobnie jak o wyjątkowości wybranego przez siebie plemienia pustynnych nomadów. [...] Bóg Starego Testamentu to chyba jeden z najmniej sympatycznych bohaterów literackich: zawistny ( i dumny z tego ), małostkowy i niesprawiedliwy typ, z manią na punkcie kontrolowania innych i niezdolny do wybaczania, mściwy i żądny krwi zwolennik czystek etnicznych, mizogin, homofob i rasita, dzieciobójca o skłonnościach ludobójczych ( oraz morderca własnych dzieci przy okazji ), nieznośny megaloman, kapryśny i złośliwy tyran. Thomas Jefferson miał podobne odczucia, gdy napisał: Bóg Mojżesza to istota o strasznym charakterze - okrutna, mściwa, kapryśna i niesprawiedliwa.” . |
 |
Dawno temu był taki dowcip o studencie, który miał zdawać egzamin z zoologii, ale zdążył się przygotować tylko z budowy mikrobów. Niestety na egzaminie dostał pytanie z anatomii słonia. Nie poddał się jednak, zaczął wymieniać z czego składa się słoń - że ma nogi, korpus, głowę, uszy, kły, no i trąbę, a w tej trąbie żyje mnóstwo mikrobów, które zbudowane są następująco... I tu już mówił długo i nie na temat. Mam wrażenie, że wykorzystuje Pan każdy artykuł, niezależnie od tematu, by atakować koncepcję osobowego Boga. W sumie ma Pan prawo. Prawo to jedno, a dobry smak to drugie. Jakby się Pan czuł, gdybym wykorzystał temat bezprzykładnego mordowania Pańskich współwyznawców, do kolejnego promowania jednej z zasad wiary mojego wyznania? Oczywiście w jednym zdaniu pochyliłbym się nad ich tragedią, by w dziesięciu następnych powiedzieć kolejny raz swoje. |
 |
no właśnie, ten komentarz ma się do artykułu tak, jak piernik do wiatraka |
 |
Nalezy sobie zadac fundamentalne i zasadnicze pytanie: z jakiego powodu "biali" chrzescijanie z Zachodniej cywilizacji jezdza po calym Swiecie probujac nawracac wszyskich, gdzie sie tylko da na katolicyzm lub chrzescijanstwo? Kto dal im takie prawo? Z jakich to waznych powodow jest to robione? Zostawcie tych ludzi w spokoju. Przestancie ich nawracac. Problem nie lezy w nich, tylko w was - w tych, co nawracaja. Ci ludzie sa ofiarami waszego ekspansjonizmu religijnego. . |
 |
-- " Mam wrażenie, że wykorzystuje Pan każdy artykuł, niezależnie od tematu, by atakować koncepcję osobowego Boga. W sumie ma Pan prawo. " Pan natomiast ma prawo promowac koncepcję osobowego Boga. Ja nie atakuje koncepcji osobowego Boga, bo nie ma takiej potrzeby. Mylnych koncepcji nie potrzeba atakowac, wystarczy, ze jasno wykarzemy wszystkie jej absurdy i sprzecznosci : http://www.lhundrub.jinpa.trip(...)ic.html . |
 |
"> "(...) z jakiego powodu 'biali' chrzescijanie z Zachodniej cywilizacji jezdza po calym Swiecie probujac nawracac wszyskich (...)? Kto dal im takie prawo? Z jakich to waznych powodow jest to robione?". Jako chrześcijanin mógłbym odpowiedzieć, że to prawo i zlecenie głoszenia ewangelii wszystkim narodom dał Jezus, ale Pan tego nie uzna za dobre uzasadnienie. Więc mam inne - robią to, bo są wolni i chcą to robić. Ci, którym głoszą, też są wolni i jeśli zechcą, to przyjmą to, co będzie im głoszone, albo nie. > 'Zostawcie tych ludzi w spokoju. Przestancie ich nawracac. Problem nie lezy w nich, tylko w was - w tych, co nawracaja. Ci ludzie sa ofiarami waszego ekspansjonizmu religijnego'. Czyli fanatyczni hinduiści palący żywcem hinduskich chrześcijan w północnych Indiach to też ofiary ekspansjonizmu religijnego chrześcijan? Proszę się zastanowić, co Pan pisze. |
 |
Do osoby, która dała minusa do mojego komentarza (bez oczekiwania na odpowiedź): To co, nie wolno nawet zasugerować czytelnikom Eioba, że podobny temat został poruszony gdzie indziej na Eiobie. Przecież to samo robi redakcja Eioba, publikując pod tekstem każdego artykułu rubrykę: Artykuły podobne. Tyle, że w tym wypadku "podobne" należałoby wziąć w cudzysłów, bo przykładowo w tej chwili artykułami podobnymi, wg redakcji Eioba, do artykułu o mordowaniu chrześcijan w Indiach są np.: "Dowcipy o Polakach za granicą", "Korzyści z przygotowania planu marketingowego" czy "Nagrody Darwina". W tym stanie rzeczy mam pełne prawo wskazywać w komentarzu na swoje czy cudze artykuły naprawdę podobne. Każda inna osoba ma oczywiście święte prawo postawić przy takim komentarzu swój anonimowy minus, tyle że, proszę mi wybaczyć, to bez sensu. |
 |
W Indiach nie prześladuje się chrześcijan za wiarę. Indie są tolerancyjne. W Indii, szczególnie w stanie Orissa, ale też kilku innych bezwzględnie tępieni są pedofile. I o tym autor zapomniał napisać. To burdele pedofilskie zostały spalone. A że prowadzili je księża chrześcijańscy, w zasadzie katoliccy to insza historia. W stanie Orissa zwyczajowe prawo nakazuje pedofila złapanego na gorącym uczynku dymania dzieci, dokładnie spalić żywcem, razem z lokalem w którym deprawacji dziecka dokonywał. I powiem, że bardzo dobrze. W Irlandii też tak powinni robić. Byłby spokój z sułtanowymi zboczęńcami, co myślą, że mogą z dziećmi robić co chcą i używać jak chcą. Już pięć stanów w Indii wprowadziło zakaz prowadzenia szkół dla dzieci przez chrześcijańskich duchownych, mnichów i zakonnice. Nie jest to atak na religię, tylko profilaktyka antypedofilska, bo się okazało, że większość chrzescijańskich szkół w tych stanach, to takie MAGDALENKI jak w Irlandii. an Rząd w Indii dużo mówi ... o potrzebie likwidowania pedofilii i zagranicznej turystyki pedofilskiej do Indii. A że biznes ten organizują chrześcijanie i księża, to tym gorzej dla chrześcijaństwa. A dla hindusitów duży plus za obronę praw dzieci do normalnego życia. |
 |
Pierwszy raz słyszę, choć czytałem o obecnych prześladowaniach chrześcijan w Indiach w różnych źródłach, żeby ktokolwiek podnosił argument, że jest to rodzaj odwetu za pedofilię uprawianą przez chrześcijan. Może Pan wskazać jakieś źródło. Czekam niecierpliwe. Niezależnie od tego Pańskich poszukiwań źródła tych rewelacji, z artykułu wynika, że prześladowania dotykają nie tylko katolickie duchowieństwo, do którego nawiązuje Pan w swoim komentarzu, podając przykład skandali pedofilskich w Irlandii, ale i wyznawców innych niż katolickie wyznań chrześcijańskich, które jak dotąd z żadnymi skandalami pedofilskimi łączone nie były. Ponadto mordowani są nie tylko duchowni, ale i zwykli wyznawcy, również osoby młode. Czy oni wszyscy są pedofilami? Jak małe dziecko i jak musiała gwałcić wspomniana w artykule 14-letnia chrześcijanka, że ją samą wielokrotnie zgwałcono, oblano benzyną i podpalono? Poza tym nawet pedofile mają swoje prawa i jeśli Indie chcą być demokratycznym i praworządnym państwem, to należy ich złapać, winę udowodnić i w majestacie prawa skazać. Więc gdyby nawet miał Pan rację, Pański komentarz byłby pochwałą samosądów. Trudno mi uwierzyć, że Pan to napisał. |
 |
O pedofilii chrześcijańskiej w Kościołach Indii jest bardzo dużo! Najwięcej w językach indyjskich takich jak Hindi, Urdu, Tamili, Bengali czy Telugu. Nie wiem jakie pan zna na tyle dobrze, żeby sobie poczytać. Bywam w Indii, czytam tamtejszą prasę, oglądam indyjską TV. Mówi się bardzo dużo o problemie z pedofilią chrześcijańską, nawet tak, że chrześcijaństwo to rodzaj zarazy moralnej, której duchowni niszczą kulturę indyjską. Nie chodzi tutaj o dogmaty wiary, bo to nikogo nie interesuje. Chodzi o burdele pedofilskie w chrześcijańskich szkołach i kościołach. A poczytać i po angielsku można jak kto sobie poszuka w linkach pierwszych z brzegu: http://alaiwah.wordpress.com/2(...)urches/ Stacje i media indyjskie każdy rzekomy pogrom chrześcijan pokazywały w kontekście linczu na pedofilach, rozpędzenia pedofilskiej sekty chrześcijan, etc. Pedofilia duchowieństwa chrześcijańskiego jest tam powszechnie krytykowana, chociaż po polsku próżno by szukać, jakiegoś poważnego opracowania tematu. To tak jak z przewodnikiem duchowym Matki Teresy, Donaldem McGuire. Pomija się milczeniem, że skazany raz na 7 lat i drugi raz na 25 lat więzienia za pedofilię... Tak skazany, że aż Watykan się gościa wyrzekł... |
 |
Czyli, wg Pana, chrześcijan w Indiach (również tych, którzy są Hindusami) należy mordować, gwałcić, wypędzać z domów i ograbiać z mienia w imię odpowiedzialności zbiorowej za przypadki pedofilii wśród jednostek uważających się za chrześcijan, choć faktycznie nimi nie będących. Oto co znalazłem na temat zjawiska pedofilii kazirodczej w Indiach, których kultura jest rzekomo niszczona przez chrześcijan. Poniższy fragment tekst pochodzi ze strony Stowarzyszenia Pomocy Dorosłym Ofiarom Nadużyć Seksualnych w Dzieciństwie: http://www.koniecmilczenia.ngo(...)is.html i jest autorstwa Lloyda deMause'a: Dzieciństwo w Indiach zaczyna się, według naocznych świadków, od tego, że niemowlęta są regularnie masturbowane przez matki - dziewczynki „aby lepiej spały,” chłopcy - „aby stali się bardziej męscy.” Dzieci hinduskie śpią w łóżku z rodzicami, a więc są świadkami, i zapewne uczestnikami, stosunków seksualnych między nimi. Są też często „wypożyczane” do spania z innymi członkami licznej rodziny, z czego powstało hinduskie przysłowie: „Jeśli dziesięciolatka jest dziewicą, to znaczy, że musi nie mieć braci, ojca, wujków ani kuzynów.” Dzieciństwo na Wschodzie jest tak bardzo rozerotyzowane, że jeden z zachodnich badaczy pisze: „Małe dziewczynki w Indiach tracą błonę dziewiczą z małymi chłopcami, powtarzając w zabawach lekcje seksualne udzielane im nieświadomie przez rodziców wskutek ogólnie panującego promiskuityzmu w życiu rodzin. Mimo że od wszystkich dziewczynek poniżej dziesiątego roku życia wymaga się nienaruszonej błony dziewiczej, kazirodztwo jest w Indiach regułą, a nie wyjątkiem.” Od wieków do hinduskiej tradycji należały małżeństwa z dziećmi. Kiedy w 1929 roku przegłosowano w Indiach prawo usiłujące położyć kres tym praktykom, rząd ugiął się pod naciskiem ogółu mężczyzn upierających się, że małżeństwa z dziećmi są bezwzględnie konieczne, gdyż małe dziewczynki są z natury ogromnie seksualne, więc muszą wcześnie wychodzić za mąż dla powstrzymania ich przed uwodzeniem dorosłych. „Kupidyn włada sercami dziewczynek od najmłodszych lat” - twierdzili. „Ich pragnienie seksualnego stosunku jest osiem razy większe niż u mężczyzn.” Wczesne małżeństwa popierały też często hinduskie matki, przyznając krótko, że jest to konieczne, aby uchronić ich córki przed gwałtami ze strony mężczyzn z rodziny. Mówiły, że „boją się zostawiać je w domu choćby na jeden wieczór, gdyż bez matczynego oka na sobie są wystawione na ataki pozostałych członków rodziny.” |
Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
|
 Proszę czekać...
|
|
Autor
Artykuł
Ulubiony: 0 razy
Czytający on-line: 1
Licencja:
Wszelkie prawa zastrzeżone
Odwiedza nas 1.200.000 osób miesięcznie!
|