
W dziesiejszych czasach istnieje bardzo wiele gatunków jak i podgatunków muzycznych. Każdy słucha właściwie czego innego, każdy ma swoje zdanie na temat danego piosenkarza, rapera, wokalisty, gitarzysty. Bardzo często to nasze zdanie dzieli nas na subkultury (Hip-hopowcy, metale, rastafarianie itp, itp.). Te subkultury często są zamknięte i prowadzą do podziału między ludźmi. Np : metalowi trudną się będzie dogadać z osobą słuchającą rapu. Nawiązanie kontaktu bywa trudne, ponieważ dzieli nas muzyka. W subkulturach również pojawia się pewien podział. Na tych prawdziwych i, nazwijmy to tak, początkujących. Tak samo jest w politycę. Anarchista nie byłby wstanie dogadać się z nacjonalistą, zbyt wiele ich dzieli. Często też ludzie mają mieszany gust. Tu trochę rapu, trochę rock'a. Nie trudno zauważyć, że taki podział istnieje już od bardzo dawna.
Muzyka dzieli się na dwie grupy.
1) Komercyjna, czyli łatwa w przekazie, często pokazywana w telewizji i zarabiająca kupę kasy.
2) Elitarna (nazwijmy to tak, nikogo tym chyba nie uraże?) - Posiadająca przekaz, rzadko (najcześciej w ogóle) nie pokazywana w telewizji.
Zespoły i wokaliści komercyjni często są oskarżani przez słuchaczy o tzw. "sprzedanie się". Termin "sprzedanie się" polega na zmianie swojej muzyki o 180 stopni. Najczęściej jest to przejście z kultury elitarnej na kulturę masową, komercyjną. Według mnie jest to zjawisko spowodowane brakiem pieniędzy. Wiadomo, że jak człowiek poczuje pieniądzę będzie ich chciał co raz więcej, nie przejmując się fanami, którzy kochają muzykę danego zespołu taką jaką była na samym początku. Sprzedanie się bardzo często owocuje utratą wiernych fanów, którzy pokochali zespół takim był przy narodzeniu. Jak wiadomo kultura masowa nie jest trwała. Wiele było przypadków takich semestrowych gwiazdek. Pobyli trochę w pudle, udzielali się w wielu wywiadach, a tu nagle baach i całe marzenie o amerykańśkim śnie znikało. Nie będę tutaj podawać przykładów, ale ostatnio bardzo często mówi się o sprzedaniu Chylińskiej.
Kultura elitarna to bardzo małe grono. Wręcz zanikające w muzycę podczas natłoku tych wszystkich Lady Gag i innych gwiazdek ameryki. Młoda osoba ma bardzo wielki problem w odnalezieniu swojej muzyki, ponieważ wręcz jest bombardowana wielowa piosenkami o tym samym, czyli - seks, pieniądzę, super laski i samochody. Aż się można zrzygać słuchając tego. No ale młoda osoba, dorastająca, bardzo często tego nie dostrzega i ślepo wchodzi w krąg kultury masowej. Kultura elitarna to zazwyczaj mało znane zespoły, które tworzą dla pasji i fanów, a nie dla pieniędzy.
Podział na te dwie kultury też wprowadza pewien podział wśród ludzi. Co prawda ludzi słuchających muzyki masowej jest znacznie więcej, ale podział jest dosyć nie znaczny i bardziej widoczny w sieci niż w realnym życiu.
Każda muzyka ma oczywiście swoje legendy, która co raz częściej zanikają. Przykładowo :
Rock posiada bardzo wiele legend. Polską legendą rocka zapewne jest Dżem.
Rap też posiada ich bardzo wiele. Eazy-E, 2pac czy Polski Magik z paktofoniki. Przy rapie chciałbym zauważyć tylko jedno. Wielu ludzi mówi "słucham hip-hopu". Mała wzmianka. Nie słucha się hip-hopu, bo jest to kultura. Słucha się RAPU, który jest jednym z elementów kultury hip-hopowej :) ale to tylko takie przypomnienie
Reggae ma Boba Marleya, pop Michaela Jacksona.
Ale jaki jest status legendy tak naprawdę? Czy aby zostać legendą trzeba umrzeć. Prawda jest jedna, twórczność tych osób bardzo często byłą zauważana dopiero po śmierci. Nie dawno umarł Michael Jackson i na pewnej stronie wskoczył z 45 miejsca wśród najbardziej słuchanych na pierwsze. Cóż, jak widać śmierć nieźle promuje. Nie chce tutaj potępiać czy coś takiego Jacksona, ale denerwuje mnie to trochę. Czemu ludzie zauważyli go dopiero po śmierci? Nagle wśród moich znajomych nastał wielki szał. Wszyscy nagle go zaczęli słuchać i uczyć się tego "moon walk'a". Ciekawe...
I tak na zakończenie :
Nie chce obrazić tutaj żadnego fana danego zespołu! Szanuje to czego słuchasz i nie chce nikogo prowokować do kłótni.