Login lub e-mail Hasło   

Zostawił mnie ojciec

Tylko rówieśnik z moich stron zrozumie gorycz tamtych lat
Wyświetlenia: 494 Utworzony: 30/12/2009

Ucieczkę ojca do Polski w 1944 roku pociągiem wiozącym Kościuszkowców na front pamiętam .Pracował wówczas pod przebranym nazwiskiem na stacyjce kolejowej w Warapojewie .. .W tym dniu  z Adamowic niosłem mu jedzenie .Szedłem przez zagajniki ,by wścibscy sąsiedzi nie dowiedzieli się dokąd wędruję.Mimo ucieczki z rodzinnej wsi  enkawudzisci śledzili nas i tropili ojca! .Kiedy podawałem mu  koszek z jedzeniem pociąg zbliżał się , lokomotywa buchając parą , gwiżdżąc ,sapiąc ciągnęła olbrzymi sznur wagonów z żołnierzami , śpiewali polskie piosenki i machali do nas  rogatywkami.. Pociąg gwałtownie zahamował aż iskry rozsypały się pod kołami.  Zołnierzy wyskakiwali z wagonów i rozbiegli po krzakach Ale jeden z nich podszedł do ojca i zagadał: „Jerzy nie poznajesz mnie?”Wskakuj do wagonu jeśli nie chcesz zginąć w kazamatach. Był to znajomy gajowy z lasów bratanka Pilsudzkiego, wywieziony w 1939 roku na Sybir . Walczył pod Lenino ,a teraz jedzie na Berlin .

Ojciec przytulił mnie  mocno do siebie i  powoiedzial „bądź opiekunem rodziny” po czym z koszykiem wskoczył do wagonu razem z tym gajowym. Lokomotywa sapiąc powoli ruszyła, buchając kłębami pary i  coraz szybciej mknęła ciągnąc sznur wagonów . Stałem bosy wpatrzony w ostatni wagon który tez zniknął zastawiając zwężające się na leśnym horyzoncie cieniutkie tory ,Lzy jak paciorki leciały z oczu , becząc pobiegłem do  jego kolejowej kuźni Na palenisku żarzył  jeszcze rozpalony ogień ,na kowadle leżała  jego brudna  koszula .Powiesiłem ją na szyję jak relikwię. Usiadłem na torach i gorzko płakałem, łzy paciorki spadały na brudną od sadzy koszulę Dopiero znajomy  kolejarz  nakłonił mnie do powrotu i radził by nikomu o ucieczce ojca.nie mówić.. Wracałem do domu  ścieżką,ukrytą wśród zagajników .Smutek był przeogromny, łzy jeszcze większe .Wylane łzy  w moim rodzie i  łzy ludzi z  tamtych stron to  morze  zabarwione krewią  Ale wtedy tak nie myślałem.. Nie chciałem  tylko roztawać się ze ścieżką wydeptaną bosymi nogami. Biegałem po niej samotnie tam i z powrotem wołając :tatusiu wróć!A koszula zroszona łzami ciągnęła mnie do kuźni Dopiero wybuchy za wzgórzem i gwiżdżące szrapnele ścinające wierzchołki drzew popędziły mnie do domu. To saperzy minami złomowali niemieckie czołgi ,armaty i rozbite samochody. Na polach niemieckiego sprzętu wojennego było mnóstwo..Granaty,amunicja,pociski,miny karabiny dla chłopców były zabawkami dzięki którym wielu z nich poleciało do nieba ,pozbyło się ręki,nogi i oka, Z zabawy granatem i zapalnikami mam pamiątkę na nodze i palcu do dzisiaj ,mogłem z powodzeniem wylecieć w niebo, tylko opóźniony zapłon spowodował,ze syczący granat odrzuciłem  ,  Pokiereszowany  odłamkami  biegłem do domu wrzeszcząc wniebogłosy .Rany goiły się długo,nie przeszkadzało to jednak w gromadzeniu arsenału,wujkowi w Hrewlaniach podkradłem pistolet schowany w snopkach zboża, w dziupli znalazłem karabinek -z odciętą lufą! Był jeszcze karabin niemiecki bez kolby którym na cmentarzu uczyłem strzelać brata , cudem został żywy , strzał z bliskiej odległości padł samoczynnie opalając mu  włosy,kula przeleciała tuz obok ucha .Bron gromadzilem z zamiarem  walki z tymi co nas scigają i przesladują .A moze chcialem zorganizowac oddzial zbrojny.?Mialem mnistwo planow militarnych.

Zapłakany zbliżałem się do wioski,a miny nadal rozrywały  czolgi niemieckie.Słonce zwisało nad lasem ,kiedy  zobaczyla mnie mama. skulonego na ganku ..Zmęczonego położyła do łózka, przytulony do ojca koszuli usnąłem .We śnie był ojciec i sapiący pociąg .Wiele jeszcze deszczowych i mroźnych nocy przespałem wtulony w koszulę, a każda z nich była bajką z tysiąca i jednej nocy ,wędrowałem w nich tylko z ojcem. Prowadził za rękę jak kiedyś na brzeg rzeki łowić uklejki…Mijały tak dnie,tygodnie, miesiące, koszula zastępowała ojca .Dzięki jej przychodził w każdą noc. Szedłem z nim na spotkanie wschodu słońca nad Berezyną. Letnie barwy jej brzegów i ciche,miękkie mgły pochylone nad przezroczystą wodą witały spokojem i ciszą. Tylko wysoko przelatywały nad nami dzikie kaczki ,w sitowiu trzepotały gęsie..Ojciec wybierał miejsce na wędkowanie obok dzikich jabłonek. Wrzucałem do wody przynętę z chleba i kaszy. Spławiki z sosnowej kory, z włosia końskiego żyłka przymocowana do leszczynowej tyki i na końcu najważniejszy przyrząd haczyk wykonany z igły stanowiły całość wędki . Siedziałem obok ojca wpatrzony w spławik kołyszący się w zakolu rzeki obok małych kaczątek. Lepszego odpoczynku i dzisiaj nie znajdziesz!

'

 

 

 

 


Poleć artykuł:  Ustaw jako status na GGWrzuć na Wykop.plDodaj na Śledzik.plOpublikuj na Facebook
Podobne artykuły
31
wyświetlenia: 3777
42
wyświetlenia: 1836
24
wyświetlenia: 1372
18
wyświetlenia: 1019
19
wyświetlenia: 1106
Powiązane tematy



Jest to tak barwne, tak obrazowe, że aż widać ten las, tego chłopca, ten sen. Słychać ten pociąg, te granaty i te łzy. To jak materiał na piękny scenariusz dla filmu.

Pani Ewa jak zwykle mnie rozpieszcza , w słowach jej czuję zapach Tej pięknej z listkiem figowym oraz smak owocu zakazanego..Z autopsji znam jego nawet gorycz.Sączyłem ją NA kresach razem z mlekiem Z PIERSI mojej pięknej mamy .pozdrawiam

Piękny tekst. Pozdrawiam w nowym roku!

Panie Przemysławie za pochwalę dzięki,,a moje życzenia zwykle nie spełniają się w całości,lecz jeśli w sercu czasami skowronek głośniej piosnkę zadzwoni,a w jednym listku zielonym wiosna zapachnie z daleka-to proszę wiedzieć,ze tam jest cząstką moich życzeń!
.Pozdrawiam!

  Gamka  (www),  01/01/2010

Fantastycznie jak zwykle P.Szymonie
Życzę w 2010 rok również takich samych dobrych tekstów i artykułów które miałam okazję przeczytać w 2009 :)
Wszystkiego Najlepszego w Nowym 2010 roku :)
Gamka

Punkty dla autora artykułu: 50

A Gamka łaskawie niech weźmie w podzięce to samo i jeszcze więcej.Do zobaczenia na szklaku!

Drogi Panie Szymonie. Wyjeżdżam na krótko...Zdążyłem przeczytać. Tekst jest świetny...Pozdrawiam. Do przeczytania Lech G.

Punkty dla autora artykułu: 55

Udanej [podróży!

Niesamowicie barwny obraz. Każdy obraz mimowolnie tworzył mi się w głowie. Tekst przesączony emocjami i nieudawanym, szczerym bólem.

Prawdziwie się wzruszyłam.
Piękny tekst.

Punkty dla autora artykułu: 100

No cóż mila Pani,życie bez wzruszeń ,to jak wiosna bez kwiatów.Dziękuje za nie z całego serca wiem, zapachniały dla mnie bzami i niezapominajkami.A dzieciństwo jakie by nie było wraca po latach jak bumerang.Życzę Pani jak najdłuższej mlodosci.Pozdrawiam i dziękuje za nagrodę



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 
Autor
1
wyświetlenia: 116
5
wyświetlenia: 103
1
wyświetlenia: 144
2
wyświetlenia: 59
14
wyświetlenia: 629
4
wyświetlenia: 106
Artykuł

Akcja Lubię czytać!


O EIOBA
Artykuły
Odkrywaj
Publikuj
Społeczność
Książki
Statystyki
Użytkownicy online: 79
Zarejestrowani: 17.862
Komentarze: 43.479
Artykuły: 9.531
EIOBA Świat

© 2005-2010 grupa EIOBA. Wrocław, Polska