Login lub e-mail Hasło   

Spotkanie z duchem

Od tych wydarzeń minęło już ponad półwieku ,a mnie się wydaje jakby to było dopiero miesiąc temu, a może i mniej.
Wyświetlenia: 699 Utworzony: 22/01/2010

Rok pełen wrażeń jak z bicza strzelić-przeleciał .Szacunek u dzieci i  rodziców dodawały  animuszu. Maleńka wieś oddalona od zgiełku miasta była namiastką mojego dzieciństwa , czułem jej puls życia  sercem i myślałem Na wiosnę  w sadzie  postawię małą pasiekę(kolo miczurinowskie)Rożne  inwestycje kołatały w głowie .Siedziałem pochylony nad Wallenrodem Mickiewicza i zastanawiałem jak ucielesnić jego idę tu i teraz? Pracuję w strukturach,których nienawidziłem, próbowałem uciec  na zachod i mam  na pamiątkę  -kulę w ramieniu. Noszę płaszcz na dwóch ramionach.Mam  jakby   dwie i więcej twarzy1Trzeba kłamać aby przetrwać,a szczerość nie popłaca. Gorzko to doswiadczyłem organizując ucieczkę  z wojska. Ale czy jestem  szczerym dla siebie?Nocne koszmary  wyciągały pazury i budziły ze snu a, każdy napotkany mundur wzbudzał niepokój.Nie bylem więc pewny śiebie chociaz  drugi rok  żyłem na zrehabilitowanej wolnosci.Ale  dzieciaki ich rodzice  rozpraszały ponure wspomnienia.. Nie bylem wprawdzie ich gwiazdą przewodnią,ale potrzebowali mnie na co dzień. Dzieciaki po LEKCJACH NIE CHCIALY WRACAC DO DOMU,a rodzice przesiadywały godziny w kancelarii. Pisałem  podania i prośby do czynników partyjno- rządowych o ulgi podatkowe, przedterminowe zwolnienie krewnych z więzienia i odroczenie służby wojskowej.I to  dodawalo mi  otuchy i pewnosci siebie. Bywało,ze wracałem opóźnionym autobusem z niedzielnej balangi ,a dzieci nie zależnie od pogody i pory roku na przystanku stały skulone w gromadkę jak kuropatwy  i czekały na  moj przyjazd.. Snieg im prószył na czapeczki .Na mój widok rozjaśniały im buziaki  ,z rozwartymi ramionami jak ptaki fruwały na spotkanie. I brały się za dłonie i szliśmy na skróty ścieżką przez zagajniczki śpiewając nasz hymn "tańcowała igła z nitką. Woźna na ganku zmiatała śnieg i  uśmiechając się na nasz  widok powiadała"dzięki Bogu zguba się odnalazła" Przynosiła garnek gorącego mleka z miodem i nalewała nam do szklanek. I to mnie zobowiązywało być dla nich człowiekiem z otwartym sercem. Kierownik szkoły , nauczyciel i intelektualny doradca dla mieszkańców od wszystkiego w jednej osobie -czy to nie za wiele-zadawałem sobie pytanie. Napawało to jednak faceta w wieku 24 lat dumą. Tylko babcia od Aldonki była lepsza,znała przepis na lekarstwa od siedmiu boleści i nikomu go nie zdradzała,a ja potrafiłem tylko pisać podania i prośby,chodzić na wycieczki i las zamieniać w klasę,a na falach jeziora rysować dzieciom bajki o świteziankach,rusałkach i w miarę ucieleśniać morzenia mojego dzieciństwa,KIEDY BOSY BIEGALEM DO LASU PO BOROWKI,BY NA STOLE WIGILIJNYM BYLO CO POSTAWIC. Medytacje o przeszłości i przyszłości przerwało głośne stukanie w drzwi. Przez szybę zobaczyłem zaśnieżony daszek z orzełkiem i serce z zakołatało jak ptaszek w klatce. Czyżby znowu chcą mnie aresztować,ale za co?Nerwowo szukałem klucza i odruchowo chciałem ociekać przez okno ,jak wtedy z automatem .Ale za drzwiami spokojny głos rozwiał niepokój.Jestem lenniczy i chciałem się zapoznać. Bez ceregieli postawił na stole półlitrową czystą kapslowaną,a obok położył pieczoną dziczyznę .a dubeltówkę oparł na parapecie okna. No to zaczynamy zebranie partyjne. Jestem Jurek,a ty Szymon i wiem to już od dawna .No to siup w nasz partyjny dziób. Gul gul i musztardówki były puste. No to jeszcze na drugie kopyto,a potem to już na spokojnie delektując się popijaliśmy jak przedwojenni szwagrowie w żydowskiej knajpie. Leśniczy wygłaszał referat na okoliczność środowiska ,a ja słuchałem , dolewałem gorzały i protokołowałem w pomięci jego słowa. Nalewka babuni rozwiązała mu całkowicie język , hamulce moralne tez rozluźniła. Gadał jak najęty. Podkręciłem  knot w  zakopconej lampie i zasłoniłem firanki. A on patrząc na okno,zaczął mówić o duchach. Okna skrzypiały i w kancelarii fruwały zeszyty-,kiedy mnie nie było,.a kiedy

byłaś wszedłem w słowo-to łózko skrzypiało. Tak dawałaś im czadu,ze się rozwaliło i musiałem go spalić . Tak było,każda gziła się jak bura suka i za sztanca trzymała by tylko tu być. Ale mam trzy gromady i dwie duże parafie.,a w spodniach  tylko jednego robola.. Teraz we dwóch to  z nimi pohulamy. Na pierwsze to i owo pojedziemy za przejazd kolejowy. Tam  dwie dziewuchy. Starszą   rypię od kilka miesięcy,ojciec bierze drzewo z lasu,a córka płaci w naturze. A  druga  będzie  twoja,osiemnastoletnia dawno nie prawiczka,cztery klasy szkoły podstawowej.Tabliczki mnozenia nauczysz ją w lozku  waląc   trzy rzay po trzy razy i jeszcze raz nad ranem . Słyszalnym ,ze duchy szkolę omijają, okno nie skrzypią-powiedzial  rozpinajc guziki w mundurze.Tak,omijają  -odpowiedzialnym. Sam już nie wiem co z tymi duchami jest-westchnął i wychylił łyczek nalewki. To samo myślę co ty,chociaż w dzieciństwie na Kresach duchów balem się bardziej niż wilków -powiedziałem w zadumie i myślami znalazłem się na glinianym piecu,kiedy za oknem szalała zamieć,a rodzice byli poza domem. Nie myślałem ,ze jesteś za Buga-wyrwał mnie z zadumy. Mówisz poprawnie. Ale tej ostatniej nauczycielki co nago leciała  w nocy to mi zal, była patriotyczna,co i raz z wisielca robiła powstańca. Do leśniczówki  od niej  wracałem  wypompowany do cna.

Na stole obok książki leżała deklaracja o przyjecie do PZPR. Jurek spojrzał na nią i powiedział,ze podobną wypełniał siedem lat temu i teraz ma święty spokój,opłaca składki,glosuje na tak i nikt go nie nazywa czarną reakcją Płaci składki,podnosi rękę na tak. Nie krytykuje ,a potakuje..Wiedziałem już to po wyścigi pokoju wokół gromady,ale odpowiedziałem ,ze deklarację dał sekretarz 'polewaj" miesiąc temu ,a zabieram się do niej jak pies do jeża .Podpisz ją,nie chodzi o jakość im tylko o ilość"Muszą wykonać gromadzki plan werbunku  członków . Dla partii nie jest ważne co myślisz,tylko ,ze ją akceptujesz,a ona ma monopol na wszystko ,jest twoim duchem świętym. I jak chcesz na powierzchni żyć  miej to  na uwadze. Po czym wychylił do dna ostatni kieliszek nalewki spojrzał na fosforyzującą tarcze zegara "Wołga""i powiedział zakładając na ramie dubeltówkę:"kończymy nasze zebranie."Jutro mam gości z powiatu ,przed snem pomysł o naszej dalszej przyjaźni. Uścisnął dłoń Zamknąłem drzwi i dołożyłem kilka polanek do pieca ..Pod poduszką  leżał niemiecki bagnet. znalazłem go w okopie, na trzeci dzień po przyjeździe do Polski, a teraz na wszelki wypadek był moją obroną..Leżałem w łóżku z rękoma pod głową i porządkowałem wnioski z tego spotkania.;.Sztamę z nim trzymać opłaca się z prestiżowych względów,ale nie pozwolić tylko by wszedł w zakamarki mojej duszy..Był w wieku gospodyni księdza Jana Magdy. .I kiedy tylko o niej wspomniałem leśniczy wyleciał z głowy,a pojawiła się ona  jak wtedy, na pochyłym drzewie zakryła oczy i na brzegu jeziora dosiadała mnie  namiętnie aż  do dna. I błogi nastrój jak pierzyna otulał, a w piecu trzaskały dopalające się drewienka i jakoby pachniały sosną. Do okna zaglądał za za chmur księżyc i rzucał podłużne promienie po podłodze i  razem z nim zaglądały kołyszące się gałęzie rozłożystej lipy. .Naga Magda na rzęsach nuciła mi lubieżną kołysankę i jak anioł unosiła w senne marzenia. A lampa już dawno zgasła i w piecu żarzyły się tylko małe płomyki i rzucając światełka na drzwi oświetlały zakopcone jej szkiełko. I nie widziałem  czy to jawa czy sen Ale kiedy poczułem między nogami lodowaty dotyk i przed oczyma zobaczyłem pochyloną białą postać zdrętwiałem z przerażenia,ze to duch jednak i po mnie przyszedł i żałowałem ,ze o nitce i igle księdzu na spowiedzi nie powiedziałem ,a duch pochylał się i chłodną rękę pchał  coraz wyżej i wtedy jakąś nadzwyczajną silą na oślep- ugodziłem ducha bagnetem. Zaskowytał przeraźliwie i osunął się obok łózka,Zerwałem się  z pościeli i zamierzałem ugodzić  jeszcze raz,ale wtedy usłyszałem błagalny głos kobiety:nie zabijaj mnie proszę. Księżyc oświetlił jej twarz i poznałem,ze to była ta ,co nie miała dzieci,a przychodziła na każde zebranie rodzicielskie. Szarpnąłem za prześcieradło,które udawało ducha i wtedy z ramienia jej pociekła krew na podłogę. Bagnetem rozerwałem na kilka części prześcieradło   i zabandażowałem nim ramię tak jak mnie uczono w szkole oficerskiej podczas zajęć sanitarnych. Przestała jęczyć,a tylko dygotała jak galareta i nie mogła  wstać z odłogi. Zapaliłem lampę,a ona wciąż siedziała. Wytarłem bagnet z resztek jej krwi i stałem nad nią jak kolek w plocie i nie wiedziałem co dalej począć,a bagnet w dłoni błyszczał złowieszczo i ona znów zaczęła skomleć" ,daruj,daruj, jesteś taki dobry".Jak się tu dostałaś -wykrztusiłem. A ona wyjaśniła,ze przez  okienko w piwnicy .Byłat bardzo szczupła i cienka w pasie. I  wcieliłem się w śledczego który mnie cztery lata temu zakutego w kajdany przesłuchiwał , bil po twarzy , zrzucał z krzesła  i nazywał szpiegiem zgniłego imperializm! Podniosłem jej głowę na wysokość swojego wzroku i krzyknąłem patrz mi w oczy! Chcesz żyć na wolności to mów  jak na spowiedzi,a le żachnąłem się,gdyż pamiętałem skutki szczerości swojej spowiedzi ,więc dodałem- mów żebym uwierzył,a potem sobie się wyspowiadasz po bożemu. I zaczęła plącząc opowiadać dlaczego to robiła,dlaczego nie chciała by w tej szkole kto ktokolwiek dzieci uczył. Posadziłem ją na krzesło i słuchałem długiej opowieści,a smutkiem chwytała za serca. Wynikało z niej,ze jest Warmiaczką, w 1945 roku jej matkę i młodszą siostrę w tej szkole przez trzy doby gwałcili żołnierze ,jej udało się uciec,ugryzła za przyrodzenie porucznika i wyskoczyła przez okno ,a kiedy wojsko odjechało wróciła z lasu , na ławkach szkolnych leżały dwa nagie ciała .W wiosce nie było żywego ducha i wtedy grzebiąc ich w szkolnym sadzie znienawidziła Polaków. A przecież czekała na nich cala rodzina, mimo namowy nie ciekała razem z Niemcami. a potem nie chciano jej wypościć z kraju..Nie nadałem tej sprawie dalszego biegu .Tak jak igła z nitką została moją tajemnicą ,aż do dnia tego. Znałem machinę sprawiedliwości tamtych czasów z własnych doświadczeń i gdyby trafiła w jej tryby zostałaby zmiażdżona , konałaby latami za kratkami..

Rano po tym wydarzeniu woźna przyniosła do pokoju drewienko i świeże mleko. stawiając Konefkę na podłodze zauważyła plamy krwi .Co się stało-zatrwożyła się Nic nadzwyczajnego-krew pociekła z nosa. I cala już wieś wiedziała,ze mnie z nosa krew leciała. A babka od Aldonki  przyniosła specjalne nalewki od nosa i chrypki,były znakomite.Warmiaczka po tygodniu od tego wydarzenia poprosila  bym napisał jej prozbę  o zezwolenie na wyjazd z Polsi. . W 1958 roku wyjechała,zastawiła mnie modlitewnik w języku  staropolskim po babce.Zegnając sie  całowała mnie i całowała ,a łzy jej jak paciorki leciały po twarzy. Potem z Berlina przychodziły od niej pocztówki ,a na nich figurowała ta sama data , przypominała zimny dotyk między nogami i zakrwawiony   bagnet  Kiedyś  szef powiatowego urzędu bezpieczeństwa rozmawiając o dawnych duchach, zapytał się z uśmiechem .,a czemu otrzymujesz pocztówki z jednakową datą ? .Odpowiedziałem,proszę zapytać się duchów.-wy macie dostęp wszędzie . . Za Gierka do Niemiec Wschodnich Polacy jeździli do pracy i na handel,a ja pojechałem na zaproszenie do Berlina ..Na spotkanie wyszla stara,chuda z pomarszczoną twarzą kobieta , wyglądała jak duch w operze. Prowadziła mnie po rękę,a obok  nas grupa młodych i starych Niemców klaskała  w dłonie i szwargotała Maine Gott. Maine Gott"Mój Boże, mój Boże W prezencie od niej do Polski przywiozłem motorower "Simson"Żegnając się na Aleksander Plac prosiła,by o tych co lezą w sadzie szkolnym nikomu nie mówić. Słowa dotrzymałem. W wieku emerytalnym tam dopiero pojechałem. Szkoła stała zaniedbana z powybijanymi szybami,a drzwi były zabite deskami I tylko lipy były te same i pachniały jak w tedy lipcowym miodem,Jakiś pan idąc drogą zapytał kogo szukam .Odpowiedziałem szukam śladów mojej młodości. W sadzie szkolnym nie było drzew owocowych i moich uli,ale stała za to duża kapliczka za napisem "wybacz im Jezu".Ufundowała ją-jak się dowiedziałem od nowych mieszkańców wsi-jakaś zwariowana stara Niemra A ja widziałem ,ze to uczynił duch. .Pamiętał o swojej matce i siostrze młodszej ,którym życie zabrali  żołnierzy tylko dla tego,ze one czekały na nich i nie uciekały razem z faszystami.


Poleć artykuł:  Ustaw jako status na GGWrzuć na Wykop.plDodaj na Śledzik.plOpublikuj na Facebook
Podobne artykuły
31
wyświetlenia: 3777
42
wyświetlenia: 1836
24
wyświetlenia: 1372
18
wyświetlenia: 1019
19
wyświetlenia: 1106
Powiązane tematy



  Ivi  (www),  22/01/2010

chcemy wiedzieć

Punkty dla autora artykułu: 100

Napisałem dalszy ciąg zapraszam do przeczytania i oceny!

  feniks57,  22/01/2010

Tak , wojna wyzwala w ludziach najgorsze instynkty , tym większe , im większa bezkarność tych czynów. Swoimi wspomnieniami burzy Pan stereotyp zwycięzcy - człowieka bez skazy. Bo jak powiedział Zbigniew Nienacki cyt. "Zwycięzców się nie sądzi, ale tylko tych, co ponoszą klęskę". Czas odkłamać historię.
Panie Szymonie , niech Pan pisze swoje wspomnienia , jak widać trochę ludzi je czyta i to w różnym wieku. Niech poznają historię z różnych punktów widzenia i sami wyciągają wnioski.

Punkty dla autora artykułu: 50
  Ivi  (www),  22/01/2010

jak już kiedyś wspominałam bardziej cenie sobie wiedzę z opowiadań świadków poszczególnych sytuacji itd niż z podręczników:D
zresztą taka wiedza łatwiej wchodzi mi do głowy:D

OK,pracuję nad' lenniczym" i jego roli w moim życiu-jak dalszy ciąg.Dzięki za punkty

Zgadzam si,e z opinią Pana,a rownoczesnie dziękuję za uznanie.Myślę o dalszym ciągu.Będzie to" wspomniany juz leśniczy

Dziękuję za zachętę miła.Pozdrawiam serdecznie

Mial pan Panie Szymonie jakby nie patrzec bogate w doswiadczenia zycie i potrafi to opisac :)
Pozdrawiam Hanna

Przeminęło to z wiatrem,a wspomnienia mam istotnie urozmaicone i kiedy się nimi bawię to emocji nie brakuje.Przezywam to jeszcze raz ...Pozdrawiam

Późno ale szczerze, głosuję na artykuł.:)

Punkty dla autora artykułu: 100

Szczerość ważniejsza od czasu,co nagle to po diable.dziękuję i polecam cd. jak sadziłem z dziećmi las

  Gamka  (www),  25/01/2010

Panie Szymonie Pana opowieści to piękna historia na karty spisana, to żywe i prawdziwe obrazy ,które przemykają nam przed oczyma podglądając je przez otwarte okno:)
Dziękuje i czekam na ciąg dalszy
Pozdrawiam Gamka

Punkty dla autora artykułu: 100

Napisałem dla Pani cd. jak sadziłem socjalistyczny las.Dziękuję za punkty!



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 
Autor
1
wyświetlenia: 116
5
wyświetlenia: 103
1
wyświetlenia: 144
2
wyświetlenia: 59
14
wyświetlenia: 629
4
wyświetlenia: 106
Artykuł

Akcja Lubię czytać!


O EIOBA
Artykuły
Odkrywaj
Publikuj
Społeczność
Książki
Statystyki
Użytkownicy online: 66
Zarejestrowani: 17.862
Komentarze: 43.480
Artykuły: 9.532
EIOBA Świat

© 2005-2010 grupa EIOBA. Wrocław, Polska