Login lub e-mail Hasło   

3 singielki i pies, czyli

styl życia, ale czy dobry?
Wyświetlenia: 1.246 Utworzony: 04/02/2010

Skoro ja jestem singlem, moja pierwsza przyjaciółka jest singlem i moja druga przyjaciółka także jest singlem i nic nie wskazuje na to, aby któraś z nas zmieniła ten stan rzeczy, postanowiłyśmy uroczyście, że za kilka lat ( powiedzmy optymistycznie: dziesięć ) każda z nas sprzeda swoje mieszkanie i kupimy dom, w którym razem zamieszkamy.

A kasy nam jeszcze zostanie na wymarzone podróże po świecie.

Podobno w  Europie  taki model życia powoli staje się zupełnie oczywisty.

To najlepsza alternatywa dla wylądowania w domu spokojnej starości.

My sobie ten nasz dom możemy nazwać jak chcemy, robić w nim co tylko zechcemy bez żadnych pań pielęgniarek czy opiekunek, które będą nas siłą zmuszały do jedzenia i spania w określonych godzinach, zupełnie jak w przedszkolu.

Wiadomo, ze jak mieszka się we trzy, to życie staje się weselsze, problemy łatwiejsze, a i herbatę ma kto podać, gdy któraś zachoruje na zapalenie płuc.

Gdy jedna nagle straci wzrok, pozostałe mogą na zmianę czytać jej nowości literackie i streszczać filmy.

Gdy druga dostanie żylaków i nogi spuchną jej jak bania, pozostałe będą robiły zakupy i mobilizowały ją do ćwiczeń.

Oczywiście każda z nas musi mieć swój pokój z telewizorem, odtwarzaczem dvd i przylegająca do pokoju łazienką. Każda będzie tez wyposażona w słuchawki, ponieważ mamy różne gusta muzyczne. Tylko salon z kominkiem będzie wspólny, bo plotkowanie przez ściany raczej odpada.

Mężczyźni mogą wpadać w odwiedziny, byle nie o tej samej porze i nie naraz.

Pieski i kotki raczej odpadają, to już ustaliłyśmy. No, może jeden wielki pies – na przykład dog – na nas trzy. Będziemy go wspólnie wyprowadzały na potrójnej smyczy. Jak pociągnie, to trudno.

Jak zwariujemy, to też razem.

Czyż to nie urocza perspektywa? W każdym razie na pewno realna.

O wiele bardziej niż znalezienie sensownego, czułego, kochającego, wiernego, lojalnego, szczerego, domowego, wrażliwego i inteligentnego faceta.


Podobne artykuły
Powiązane tematy



<<"sensownego, czułego, kochającego, wiernego, lojalnego, szczerego, domowego, wrażliwego i inteligentnego "- taki naprawdę może być tylko pies.....
a i jeszcze możecie się ewentualnie wzajemnie wymordować - jak u Agaty Christie - no bo spadek przecież jakiś będzie

Będziemy się podtruwały nawzajem i cichcem;-)

  pirx,  05/02/2010

A są "czułe, kochające, wierne, lojalne, szczere, domowe, wrażliwe i inteligentne" panie ?

Ja tam nie widzę niczego złego w takim modelu życia. Czasy się zmieniają i ludzie też. Nie każdy jest powołany i stworzony do małżeństwa. Jeden w tej roli sprawdzi się doskonale a inne wręcz przeciwnie. A co do szukania faceta? Jeżeli takowy się znajdzie to czemu nie, ale szukanie na siłę tylko po to żeby ludzie nie gadali i nie mieli powodu do plotek i obsmarowania mija się z celem. Nikt za nas nie umrze więc jeżeli nikomu w naszym życiu nie wyrządzamy krzywdy to na Boga dlaczego nie można żyć po swojemu, tylko odgórnie narzucany jest nam model życia i postępowania. To że jeden czuje się w takim układzie szczęśliwy nie oznacza, że drugi czuje tak samo.

Punkty dla autora artykułu: 100

NO PROSZE ! kochane, pomysł wcale nie jest 'odosobniony', od lat namawiam koleżanki na stworzenie za jakieś 10 lat Domu Kobiet - herbatka, brydzyk, liliowe kapelusze. Zwierzeta w zagródce bo niestety jestem uczulona.
wprowadziłam też inicjatywę w internet:
kobiety_kobietom_4.cafe.pl
pozdrawiam :)

Punkty dla autora artykułu: 150

to świetny pomysł

  gib,  06/02/2010

Doskonały pomysł!
Być może będzie nam dane usłyszeć kiedyś relację jak taki wynalazek funkcjonuje, oby była tak optymistyczna jak zapowiedź. Pozdrawiam.

  viverti,  08/02/2010

Utopia.

wcale nie.

Jeżeli chodzi o grupkę kobiety_kobietom zbierającą się wokół cafe - to bardzo fajna inicjatywa na towarzystwo do różnych 'wyjść i innych fajnych rzeczy' w sytuacji gdy coraz wiecej starych przyjaciółek coraz wiecej czasu poświeca swoim rodzinom a my onych nie mamy. Skoro to wyszło, to czemu nie Dom Kobiet? Obecnie mieszkam z koleżanką-współlokatorką i to ma swój sens :)

mieszkałam 4 lata z przyjaciółką i było bosko. A jak się nie ma rodziny to jest to pomysł na taki "dom starców", wesoły dom oczywiście. Na zachodzie to jest bardzo popularne, tam nawet grupa ludzi kupuje cala kamienice, no ale nas nie stać. Ja mam rzut beretem do znajomych ale jak kiedyś sie zwolni tam jakieś mieszkanie to się przeniosę (oni wynajmują na dożywocie w kamienicy u zakonnic w super miejscu na Kazimierzu)

No cóż, pozostaje tylko współczuć. Zapewne nie spotkają panie "sensownego, czułego, kochającego, wiernego, lojalnego, szczerego, domowego, wrażliwego i inteligentnego faceta". Nie będzie też dane paniom przeżyć miłości, rozterek, trosk właściwych związkom, nawet zdrady i głupoty partnera nie doświadczycie. Zapewne uznacie ten stan za normalny i dobry, jednak czy nie pozbawicie się części człowieczeństwa?
Moim skromnym zdaniem wszystkie korzyści i wspaniałości wspólnego życia z koleżankami ustępują przy jednym czułym uśmiechu mojej żony czy chwili gdy bezbronna składa głowę na moim ramieniu wtulając się we mnie.
Chyba każdy ma swoją połówkę może niezbyt sensowną, niekoniecznie wierną i szczerą, może nie wrażliwą i niezbyt inteligentną ale kochaną i jedyną, taką przy której chce się żyć i przenosić góry dla niej.
Pozdrawiam i mimo wszystko życzę aby panie spotkały na swej drodze tego jedynego.

co za bzdury! A cóż to przeszkadza by mieć faceta? Przecież nie będziemy mieszkały w jednym mieszkaniu. Nie, nie każdy ma swoją połówkę, bo trudno ją znależć. Mówię o prawdziwej miłości a nie o związku ze strachu przed samotnością panie roszpunek. Niekoniecznie wierna i szczera? To ja panu niestety współczuje. I pozdrawiam

Pani Kasiu na pani pytanie : "A cóż to przeszkadza by mieć faceta?" znajdzie pani odpowiedź za 5 może 10 lat, choć postawienie problemu jest idiotyczne bo cóż znaczy "mieć faceta"? To że trudno znaleźć drugą połówkę to prawda, ale trudno też znaleźć dobrą pracę i wiele innych rzeczy. Czy przestanie pani szukać pracy, dobrej pracy tylko z powodu że trudno taką znaleźć?
Z pani wypowiedzi jawi się pani jako cyborg jednocześnie pragnący miłości i zupełnie nieprzygotowany na jej przyjęcie, najlepiej czujący się w towarzystwie takich samych cyborgów.
"Mówię o prawdziwej miłości a nie o związku ze strachu przed samotnością" - nie pisze pani o prawdziwej miłości bo na jej temat nic pani nie wie, to tak jak ja pisałbym o prawdziwej naturze kwarków tylko dlatego że kiedyś usłyszałem słowo "kwark". Aby coś wiedzieć o miłości trzeba ją przeżyć, tu nie wystarczy wiedza z podręcznika i własne wymysły podlane wypowiedziami koleżanek :-)
PS. Dziękuję za wyrazy współczucia :-) choć jak sądzę wynikają one z niezrozumienia czytanego tekstu B-)
Pozdrawiam :-D

A może Pani Kasia już znalazła tą odpowiedź i teraz pozostaje jej utwierdzanie się we własnych przekonaniach, podsycanych i utrwalanych przez podobne jej koleżanki. Odnoszę czasem wrażenie, że tworzycie jakiś bardzo umiarkowany nieoficjalny ruch feministyczny (który nie neguje małżeństw).
Ja również współczuję, a najbardziej tego kota, który mam wrażenie stanowi substytut prawdziwej miłości. Nie lepiej byłoby przytulić się do ukochanej osoby, choćby związek był krótkotrwały i okazał się iluzją, niż tarmosić tego biednego kociaka? :))
A na zakończenie już tak bardziej poważnie. Byłem kiedyś w kilkuletnim związku opartym na prawdziwej miłości i już na samym jego początku przewidziałem, że nie przetrwa on zbyt długo. Wówczas mimo podobnego do Twojego Katarzyno sposobu myślenia, postanowiłem spróbować. Oczywiście zgodnie z moimi przewidywaniami nie przetrwał on próby czasu, ale naprawdę warto było spróbować, poczuć jak to jest, doświadczyć tego wszystkiego - choćby po to by zmienić swój sposób myślenia i zrozumienia dla innych. Być później lepszym dla siebie i innych - polecam. :)

  elba,  09/02/2010

Święta racja, drodzy Panowie! Do niczego nie prowadzi taki Babiniec! Trzeba budować związki oparte na prawdziwych uczuciach, bo tylko takie mają sens. Nie bać się zranień i oswajać ludzi. Spodobało mi się to określenie z książeczki o Małym Księciu, więc przytoczę tu kilka cytatów, może kogoś zainspirują:
1) Poznaje się tylko to, co się oswaja.
2) Jeśli mnie oswoisz, będziemy potrzebni jeden drugiemu.
3) Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić.
4) Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to, co oswoiłeś.

  pirx,  08/02/2010

"nie każdy ma swoją połówkę, bo trudno ją znaleźć". A tam zaraz trudno, w każdym monopolowym ich pełno ;)

dobre;-)))

Na pewno to lepsze od samotności. Na szczęście mam już takiego czułego, wiernego , kochającego...faceta, do którego zawsze mogę się przytulić, bo właśnie tego najbardziej chyba by mi brakowało.

najgorsza jest samotność we dwoje, stąd te moje refleksje czy jak to nazwać....

Na pewno tak, a z zaprzyjaźnioną osobą zawsze lżej i to jest całkiem realne wyjście.Wiem, że z moją przyjaciółką też mogłabym zamieszkać.

Pani Katarzyno, pomysł świetny więc życzę powodzenia..... i punktuję całość

Punkty dla autora artykułu: 500

To samo ja-OK!

Punkty dla autora artykułu: 600

Nie dziękuję bo ponoć to pecha przynosi;-)

Znam kilka "starych panien" i wszystkie są nieszczęśliwe choć tego nie pokazują, a ideałów nie ma i człowiek zawsze pozostanie człowiekiem. Co do odpowiedzi na pytanie czy to dobry styl życia, to moim zdaniem NIE.

moi znajomi mieszkają w jednej kamienicy i nie jest to żaden babiniec, faceci też są. spotykają się wspólnie, jak mają ochotę. Każdy szuka miłości, ale nic na siłę. A co to jest prawdziwa miłość wiem. Ale to sa moje sprawy osobiste nie mające nic wspólngo z zamieszczonym felietonem

  pirx,  10/02/2010

W jednej kamienicy nie znaczy w jednym domu . Z artykułu pani wynika chęć wspólnego mieszkania w jednym domu . I czym innym jest spotykanie się , gdy ma się ochotę, a czym innym wspólne mieszkanie . Czym innym też jest kupowanie kamienicy, czy też bloku, ze znajomymi, by mieć lubianych sąsiadów , a zupełnie czym innym jest kupowanie, wraz z przyjaciółkami domu . By zamieszkać z przyjaciółkami .
A tak swoją drogą, dlaczego mnie nawet przez myśl nigdy nie przeszło, by na starość mieszkać z kumplem pod jednym dachem . Kumpel jest dobry w knajpie ,przy piwie, albo gdy mecz trzeba rozegrać, lub pogadać o starych dziejach, czy problemach . Ale by za jego pomocą łatać samotność ? Jeśli w życiu powie się "A" należy powiedzieć i "B". I ponieść konsekwencje rzekomo świadomych wyborów .Jak się za młodu od chłopców wolało karierę , to trzeba w tym pozostać i do końca swoich dni żyć z tą karierą, albo samemu , ale nie z przyjaciółkami . To jest żałosne .

To bardzo praktyczne podejście do życia, W dzisiejszym świecie chyba nawet wskazane. Kiedyś panny tworzyły w podobny sposób zgromadzenia zakonne, tylko im przyświecała inna idea. Niemniej jednak dom, to szczególne miejsce i bez względu na to czy zamieszkiwać go będą singielki, single, czy rodzina, to i tak będą sobie świadczyć uczynki miłości bliźniego względem siebie i chyba o to chodzi, by móc na sobie polegać, nie tylko jak jest dobrze.

Szkoda, że tak mało jest osób zapobiegliwych. Niektórzy pewnie myślą, że dopiero na emeryturze im się życie zacznie i dlatego nie robią nic oczekując na nią, a potem jest zbyt późno na działanie.

bardzo idealistyczna wizja.dlatego chyba mało realna.

każdy związek, w którym nie ma przyjaźni nie ma żadnych szans. Jeśli nie ma rozmowy...

  pirx,  10/02/2010

A jak rozmawiać z "babą' , która w głowie ma tylko jedno- mieszkanie z koleżankami ? I jeszcze jest święcie przekonana , że to naturalne, normalne i nie widzi w tym nic złego . Z taką kobietą nie da się stworzyć związku . Bo jej z chłopem, choćby idealnym, zawsze będzie źle . Bo taka jest natura "starej panny " .

nie. tak robią ludzie niezależnie od płci, którzy przeżyli nieciekawe związki i nie chcą już się wiązać - mają do tego prawo. Rozmawiaj z innymi babami, pełno się garnie do związku.

  pirx,  10/02/2010

Mnie taki pomysł do głowy nie przyszedł . Nie wyobrażam sobie życia , pod jednym dachem z przyjacielem . zastanawiam się, jak takie pomysły ludziom w ogóle chodzą po głowie. Zrozumiałbym, gdyby była jakaś konieczność . Ale być dumnym z takiego stylu życia ? To chore ! Babciom wnuki niańczyć , a nie o głupotach myśleć !

Nikt nigdy nie ma w głowie tylko "jednego", ludzie sa bardziej złożeni

Na pierwszy rzut oka pomysł bardzo fajny. Sama mieszkam teraz z przyjaciółką, ponieważ jeszcze się uczymy. Nie wiążę z tym przyszłości, ponieważ uważam że to wyrok na samą siebie. Z góry skazujemy się na nieszczęśliwe, wręcz beznadziejne życie! A po co? Lepiej poczekać na miłość.
Pozdrawiam!

Na pierwszy rzut oka pomysł bardzo fajny. Sama mieszkam teraz z przyjaciółką, ponieważ jeszcze się uczymy. Nie wiążę z tym przyszłości, ponieważ uważam że to wyrok na samą siebie. Z góry skazujemy się na nieszczęśliwe, wręcz beznadziejne życie! A po co? Lepiej poczekać na miłość.
Pozdrawiam!

To jest pomysł na życie grubo po 50-ce i to nie jest skazanie. Ludzie żyją razem w jednej kamienicy - ile razy mam to powtarzać! - ale nie muszą.

  pirx,  10/02/2010

Przecież Pani, z całym szacunkiem napisała, że chce pani mieszkać z koleżankami i psem . I że każda będzie miałą swój pokój -- nie dom . Nie kamienicę . To jest pani sprawa . Każdy żyje jak chce . Mnie się taki styl nie podoba . Ale jeśli pani lubi ...

  madia,  10/02/2010

Świetny pomysł. Bardzo mi się podoba. Życzę Wam aby się udało :):)

no, może kiedyś....na razie to tylko felieton. Ludzie na zachodzie tak żyją... Prosze prixa to jest felieton, a nie że ja tak żyję. To jest pomysł na później. A to, co napisałam to felieton. A nie mój pamiętnik

Daj żyć innym pod warunkiem, że ...oni dają żyć tobie.

Człowiek ma tylko dwie możliwości przed sobą - albo mu coś odbije i wyjdzie za mąż (ożeni się), albo nie wyjdzie za mąż (nie ożeni się) i coś mu odbije. Trzeciej możliwości nie ma.

A tylko bliźniaki mogą wypróbować obie możliwości równocześnie.

Punkty dla autora artykułu: 100
  pirx,  11/02/2010

Pirx wie, że to jest felieton. Zawsze myślałem , że felieton przedstawia poglądy autora na dany problem . Ale widzę , że w Pani przypadku felieton znaczy wypisanie czegokolwiek, co ślina na język przyniesie .

nieprawda. Ale musiałabym cały artykuł napisać, a wydaje mi sie że jasno naświetliłam sprawę.

Jakie to smutne i śmieszne, że tak wiele osób uważa, że tylko związek daje prawo do szczęścia. Nie widzę, nic dziwnego, że autorka snuje wizje życia w wesołej komunie kobiecej, bo czemu by nie. Nie rozumiem, czemu jest przyjęte, że człowiek nie może być szczęśliwy bez partnera. Nie oszukujmy się, bardzo niewielki procent związków się udaje, reszta to jakaś farsa... Większość mężatek jakie znam są niezadowolone, jęczące i narzekające. Rozumiem, że uświadamianie singlom, jacy są nieszczęśliwi poprawia im humor. Za żadne pieniądze nie chcialabym mieć męża, tylko po to, żeby się do jego ramienia przytulać, albo nadawać sens własnemu życiu w spełnianiu jego potrzeb..
Gdyby więcej kobiet miała podobne podejście do pani autorki, byłoby mniej patologicznych, nieszczęśliwych rodzin i skrzywdzonych przez rodziców dzieci !

  pirx,  27 dni temu

"Gdyby więcej kobiet miała podobne podejście do pani autorki, byłoby mniej patologicznych, nieszczęśliwych rodzin i skrzywdzonych przez rodziców dzieci ! " No i wszystko jasne! Całe zło tego świata pochodzi od kobiet;) Więcej singielek i wszystkie problemy tego świata zostaną rozwiązane . Ludzkość po prostu wymrze i po kłopocie . Zawsze uważałem, że w naturze starej panny jest coś nieludzkiego .



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 
Autor
Artykuł

Akcja Lubię czytać!


O EIOBA
Artykuły
Odkrywaj
Publikuj
Społeczność
Książki
Statystyki
Użytkownicy online: 421
Zarejestrowani: 17.817
Komentarze: 43.233
Artykuły: 9.509
EIOBA Świat

© 2005-2010 grupa EIOBA. Wrocław, Polska