Login lub e-mail Hasło   

Religia dobrobytu

Jarosław Kaczyński pragnie dla Polski modelu bawarskiego, bo Bawaria, co dwukrotnie podkreślił podczas przesłuchania przed komisją hazardową, jest katolicka.
Wyświetlenia: 103 Utworzony: 05/02/2010

Podczas przesłuchania przed sejmową komisją hazardową, odpowiadając na pytanie posła SLD, prezes PIS Jarosław Kaczyński opowiedział się dla Polski za modelem bawarskim, bo choć Bawaria swego czasu była najbiedniejszym krajem niemieckim, nawet po ostatniej wojnie, to obecnie jest, jego zdaniem, jednym z najbogatszych landów i najporządniejszym, a przy tym jest "katolicka, katolicka, panie pośle".

Nie wiem, co dokładnie miał na myśli prezes Kaczyński, ale na pewno zasygnalizował, bardziej niż wyraźnie, jakiej Polski by sobie życzył — katolickiej. Spośród kilku cech współczesnej Bawarii, które wymienił, na powtórzenie zasłużyła właśnie ta. Taka wypowiedź w ustach nie prymasa Polski, nie wykładowcy katolickiej uczelni, nie publicysty "Frondy", ale prezesa najpoważniejszej partii opozycyjnej — musi niepokoić; i to chyba nie tylko członków mniejszości wyznaniowych, ale wszystkich, którym bliska jest idea rozdziału Kościoła od państwa, równouprawnienia Kościołów i związków wyznaniowych oraz wolności sumienia i wyznania.

Jednak wypowiedź prezesa Kaczyńskiego skłania do jeszcze jednej, głębszej refleksji. Mogę zrozumieć, że podoba mu się współczesna Bawaria, bo bogata, najporządniejsza i katolicka. Nie zozumiem natomiast, dlaczego prezes PIS podkreślił na początku swojej wypowiedzi, że jeszcze do okresu powojennego była najbiedniejszym regionem Niemiec. Może chciał pokazać, że skoro dla Bawarii był możliwy szybki skok cywilizacyjny, od biedy do dobrobytu, to może i dla Polski jest nadzieja na to samo. Zastanawiam się jednak, czy prezes Kaczyński zadał sobie kiedykolwiek pytania, dlaczego Barwaria do niedawna była najbiedniejszym krajem niemieckim i czy aby podkreślana przez prezesa katolickość tego landu nie miała na to decydującego wpływu.

Minęło nieco ponad sto lat od opublikowania dzieła „Etyka protestancka a duch kapitalizmu” traktującego o wpływie przekonań protestanckich na rozwój i kształt gospodarki kapitalistycznej. W obecnej dobie ciągłego jeszcze kształtowania się polskiego kapitalizmu, a jednocześnie odwoływania sie przez PIS do hasła odnowy moralnej, warto przyjrzeć sie temu dziełu i zdać sobie sprawę, że dobrobyt, którego wszyscy pragniemy, ma swoje źródła w odpowiednich postawach moralnych, a te ― we właściwych zasadach religijnych.

Autor dzieła, Max Weber (1864-1920), był niemieckim naukowcem o wszechstronnych zainteresowaniach z zakresu nauk społecznych. Zajmował się badaniami z zakresu historii, ekonomii, prawa, socjologii, polityki i religioznawstwa. Między innymi poszukiwał odpowiedzi na pytanie o stosunek między religią a gospodarką oraz o wpływ przekonań religijnych ludzi na ich zachowania w dziedzinie gospodarczej.

Tytułowy duch kapitalizmu to, według Webera, zespół postaw ludzkich przyjmowanych w gospodarowaniu, charakteryzujący się dążeniem do nieustannego powiększania kapitału, ograniczaniem wydatków do niezbędnego minimum, prowadzeniem specyficznego ascetycznego stylu życia oraz budowaniem zaufania w kontaktach gospodarczych przez pracowitość, rzetelność, dotrzymywanie zobowiązań i uczciwość w transakcjach handlowych.

Z badań Webera wynikało, że w początkach XX wieku protestanci stanowili w Niemczech bogatszą i bardziej aktywną gospodarczo część populacji. Źródeł takiego stanu rzeczy upatrywał w teologii i etyce protestanckiej.

Teologia protestancka (zwłaszcza kalwińska, a później purytańska) uznawała bogactwo za widoczny znak Bożego błogosławieństwa, a bogacenie się za działanie na chwałę Bożą. Obowiązkiem chrześcijanina było nie tylko poznanie Boga i wiara w Niego, ale również praca traktowana jako cel sam w sobie, środek niezbędny dla zachowania zdrowia duszy. Bogu poświęcało się całe życie, a nie tylko dobre uczynki, a dowodem tego poświęcenia było sumienne wykonywanie codziennych obowiązków. W konsekwencji etyka protestancka potępiała lenistwo i bezczynność, a pochwalała ciężką i systematyczną pracę. Pracować mieli nawet najbogatsi. Wypoczynek przysługiwał pracującym tylko w takim zakresie, jaki był niezbędny do zachowania zdrowia. Preferowano oszczędność i umiarkowanie, zwłaszcza w jedzeniu i ubiorze.

Zdaniem Webera, katolicyzm nie może wywołać podobnych efektów, gdyż nie stawia swoim wyznawcom tak wysokich wymagań w dziedzinie etycznej. Przeciętnemu katolikowi wystarczy, jeśli uczyni zadość tradycyjnym obowiązkom religijnym i od czasu do czasu spełni jakiś dobry uczynek, a jeśli nawet zrobi coś złego, to spowiedź przed księdzem uwolni go od poczucia winy i odpowiedzialności. Wszystko to sprawiało, że wpływ zasad religijnych na codzienne postępowanie wierzących był niewielki. Ponadto sprzyjał temu fakt, że — jak wyjaśnił Weber — przez długie wieki, aż do czasu XVI-wiecznej reformacji, katolicki ideał ascetycznego życia obecny był jedynie w klasztorach, a więc pozostawał bez większego wpływu na codzienne życie społeczeństwa.

Etyka protestancka nie tylko miała wpływ rozwój kapitalizmu, ale wciąż może mieć wpływ na sukces gospodarczy jednostek. Przykładem tego jest ponad 80-letni Ingvar Kamprad, twórca i do niedawna właściciel koncernu meblowego IKEA, jeden z najbogatszych obecnie ludzi świata, którego majątek oceniany jest na 53 mld dolarów. Kamprad jest Szwedem, a Szwecja krajem, w którym przez wieki dominował protestantyzm (luteranizm). Były właścieciel IKEI wywodzi się z biednego środowiska i zaczynał od drobnego handlu. Gdy zajął się produkcją mebli, przyjął zasadę stałego dążenia do obniżania kosztów, by móc sprzedawać produkty po niskich i przystępnych cenach. Tym zyskiwał sobie klientów. Do dziś podkreśla się jego skromność, pracowitość i wytrwałość, dzięki którym zbudował jedną z największych firm na świecie. Według Kamprada, w IKEI nawet sprzątaczki muszą się czuć ważne dla firmy w tym, co robią. Synowie Kamprada również pracują w firmie na takich samych zasadach, jak wszyscy inni pracownicy.

Przyszłym przedsiębiorcom Kamprad radzi:

  • Naucz się kochać ciężką pracę.
  • Nie rezygnuj z własnych pomysłów.
  • Bierz odpowiedzialność za podejmowane decyzje.
  • Naucz się przyznać się do błędów, wszyscy je popełniają.
  • Dobieraj współpracowników tak, aby uzupełniali twoje braki.
  • Przekonaj pracowników, że są dla firmy ważni.
  • Traktuj problemy jako wyzwanie.

Andrzej Siciński

 


Poleć artykuł:  Ustaw jako status na GGWrzuć na Wykop.plDodaj na Śledzik.plOpublikuj na Facebook
Podobne artykuły
18
wyświetlenia: 30254
24
wyświetlenia: 15132
8
wyświetlenia: 3471
7
wyświetlenia: 2687
26
wyświetlenia: 136382
25
wyświetlenia: 123398
141
wyświetlenia: 106560



  w84u6  (www),  05/02/2010

Z kontekstu artykułu wnioskuję, iż jakbym się nawrócił na protestantyzm, to mam szansę zostać bogatym?

Szanowny Panie.Czy Polacy mieszkający na terytorium Polski są w przeważającej większości katolikami? Są. Czy z napisanego przez Pana stronniczego artykułu wyziera nieposkromione marzenie, aby Polska była krajem protestantów( co przez długi czas, bardzo długi nie będzie realne, bo to tylko Pańskie pobożne życzenie). Tak odczytuję Pańską myśl przewodnią. Kręgosłup polskiej wiary ukształtował się przez wieki. Czy mniejszości religijne są w Polsce prześladowane, wyśmiewane, marginalizowane. Nie! Nie budujmy w naszym kraju drugiej Japonii na fundamencie teoretyzowania o wyższości protestantyzmu nad katolicyzmem - z całym dla niego (protestantyzmu) szacunkiem. Polska nie jest państwem wyznaniowym i dla każdego w niej jest miejsce.Jedność w różnorodności.A Bawaria jest rzeczywiście bogatym landem i mieszka tam ponad 90 procent katolików. I nie zaryzykuję twierdzenia, że jest bogatym i pięknym niemieckim krajem, bo katolickim ."Bogatym, ale przy tym katolickim". Gruess Gott.

Szanowny Panie, stronnicza to była wypowiedź prezesa Kaczyńskiego, byłego premiera, osoby aspirującej do ponownego zajęcia tego urzędu, gdyby PIS wygrało wybory. Jako polityk w kraju mimo wszystko wielowyznaniowym - co jego brat, prezydent RP, corocznie podkreśla na spotkaniach w pałacu prezydenckim z okazji Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan - nie powinien on publicznie składać tego typu deklaracji.

Jeśli zaś mój artykuł chce Pan uważać za stronniczy, to bardzo proszę. Tyle że różnica między mną a prezesem Kaczyńskim jest taka, iż ja nie chcę rządzić Polską i wpływać władczo swoimi decyzjami i poglądami na los wszystkich Polaków, a prezes Kaczyński, i owszem, chce. Stąd ja mogę być stronniczy do woli, a prezes Kaczyński nie powinien.

Stanowczo natomiast muszę zdementować zasugerowane mi "nieposkromione marzenie, aby Polska była krajem protestantów", bo tak jak Pan jestem realistą i nie wierzę, by to mogło nastąpić. Co nie znaczy, że nie żałuję, iż w XVI wieku Polska będąc o krok od przyjęcia reformacji luterskiej, nie zrobiła tego. Protestantyzm bowiem to nie tylko określona doktryna religijna, ale też wysoka etyka pracy, która w dużej mierze zaważyła na późniejszym powodzeniu materialnym krajów protestanckich. Wielu pisarzy i publicystów zauważało już pewną prawidłowość, że nawet najbiedniejsze kraje protestanckie są bogatsze niż nawet najbogatsze kraje katolickie.

Pyta Pan retorycznie, "czy mniejszości religijne są w Polsce prześladowane, wyśmiewane, marginalizowane" i zaraz sobie odpowiada, że nie, i to z wykrzyknikiem. To ja zapytam: Czy należy Pan do którejś z polskich mniejszości religijnych, że wypowiada się z takim zdecydowaniem i przekonaniem, jak jest naprawdę? Ja należę do mniejszości religijnej, której wielu członków czuje się marginalizowanych. Są zwalniani z pracy, czyni się im trudności w dostępie do edukacji i realizacji zawodowej tyko z powodu ich wyznania religijnego. Stawia się ich wobec niedopuszczalnego w nowoczesnym państwie prawa wyboru - albo wierności wyznawanym zasadom religijnym, albo pełnej realizacji edukacyjno-zawodowej. I dzieje się tak niekoniecznie dlatego, że ktoś chce nas specjalnie marginalizować. Najczęściej jest to wynikiem tego, że zarówno politycy, jak i urzędnicy administracji publicznej, przesiąknięci "katolickością" naszego kraju, nie są w stanie, a może nawet nie chcą się wczuć w potrzeby i problemy mniejszości wyznaniowych. Dlatego wypowiedź prezesa Kaczyńskiego tak mnie bulwersuje. Sprzyja on petryfikacji istniejącego, a dalekiego od doskonałości stanu rzeczy.

Dlatego też wcale nie oczekuję, by Polska była państwem wyznaniowym, wręcz przeciwnie (proszę sobie poczytać moje artykuły). Życzę natomiast wszystkim współobywatelom przyjęcia płynącej z protestantyzmu etyki pracy, wyjdzie nam to tylko na dobre.

Co do Pańskiego przekonania, że "Polska nie jest państwem wyznaniowym", polecam mój wywiad pt. "Państwo prawie neutralne. Prawie czyni wielką różnicę". Może zweryfikuje Pan nieco swoje postrzeganie zagadnień wyznaniowych po zapoznaniu się z nim. Czego Panu życzę, śląc serdeczne pozdrowienia:-)

Czy we współczesnej Polsce osoba podejmująca pracę wpisuje swoje wyznanie do formularza osobowego? Myślę,że nie. Jeżeli chodzi o zwalnianie z pracy panuje egalitaryzm: nowy ustrój - nie wiem jak go nazwać - pozwala pracodawcom zwalniać osoby zatrudnione pod byle pretekstem, w sposób dramatycznie brutalny, bo na ich miejsce czekają zastępy bezrobotnych.Nie słyszałem, aby wyznanie było przyczyną zwolnienia. Kaprys zwierzchnika - tak. Absolutnie nie zgadzam się z mitem, że mniejszości religijne są poddawane w Polsce represjom i stawiane są im warunki: albo, albo ...Piszę na skróty. Jeszcze raz powtarzam: Bawaria jest pięknym i bogatym landem niemieckim, a przy tym katolickim .Przy tym...Nie dlatego, że katolickim. To odpowiada na niektóre Pańskie zarzuty stawiane w Pańskim artykule. Proszę wybaczyć, że ten komentarz z przyczyn obiektywnych jest krótki.Z szacunkiem dla Pana i Pańskiej wiary.

Witam serdecznie. Tak mi się w życiu porobiło, że mniej więcej tyle samo lat mieszkałem i pracowałem w Polsce, ile w protestanckich krajach Europy. Bez nadmiernego teoretyzowania, z własnego doświadczenia, stwierdzic muszę, że stosunek do pracy w Polsce i gdzie indziej, jest znacząco różny. I to nie tylko w wymiarze traktowania pracy przez pracownika, ale i na płaszczyżnie socjologicznej- czytaj, stosunków miedzyludzkich. Generalnie. W protestanckich krajach Europy pracownik swoją pracę wykonuje uczciwie i rzetelnie. Nie jest w dobrym tonie np. spóźnianie się z przysługujących przerw. Ale , w ten sam sposób szef traktuje pracownika. Uczciwie i rzetelnie. Np. niewypłacenie płacy w terminie jest dyshonorem. Nawet, jakże powszechne w Polsce ściąganie na egzaminach, czy klasówkach np.w Danii, Holandii, Wielkiej Brytanii jest traktowane jak zwykłe uszustwo. U nas jak normę.
I znów generalnie, by nie zajmowac miejsca. Uczciwie pracujący człowiek w krajach protestanckich, niezaleznie od tego, jaką pracę wykonuje jest szanowany np. przez siąsiadów. Przez ostatnie lata wielokrotnie widziałem, a także brałem udział, w sobotnich pogaduszkach moich sasiadów i wspólnym grilowaniu. Jeden z nich jest lekarzem, drugi kierowcą karetki, trzeci właścicielem kancelarii prawnej a czwarty pracuje w ochronie centrum handlowego. Wszyscy są dobrymi przyjaciółmi. Nie do pomyślenia jest np. wyśmiewanie się przez młodzież z pracowników oczyszczania miasta, czy z pań woźnych w szkole. Każdy człowiek, który pracuje cieszy się uznaniem i szacunkiem.
Natomiast w sprawie równoprawnego traktowania przez państwo polskie kościołów i związków wyznaniowych nie będę się wypowiadał szerzej. Stwierdzę tylko, że w tym aspekcie konstytucja jest permanentnie łamana. I nikomu to nie przeszkadza.
I znów generalnie. W krajach protestanckich bycie uczciwym jest normą. W Polsce jeszcze niestety nie. Ileż to razy słuchałem jak to wspaniale przepraszam " zrobilismy szefa w ...", czy też jak "wkręcono" np. nauczyciela. Nadal powszechnie akceptowane jest kombinowanie, wkręcanie, robienie w (...). No ale, w czym problem? Wszak zawsze można iśc do spowiedzi...
Pozdrawiam i punktuję (:

Punkty dla autora artykułu: 200

Szanowny Panie.Nie wdając się w szczegóły.Mentalność Polaka cwaniaka, jego podejście do pracy, inklinacje do kombinowania, naskórkowa propaństwowość jest ewidentnym pokłosiem wielu lat zaborów, a potem okupacji, a następnie tzw, socjalistycznego etosu pracy("Czy się stoi, czy się leży...itp.). W żadnym stopniu nie wynika z religii, wiary...W państwach Starej Demokracji, tam gdzie nie miały miejsca demoralizujące, historyczne zdażenia takie jak w Polsce, tam gdzie jest ciągłość historycznego ładu prawnego i ekonomicznego, gdzie trwa klasa średnia: tak jak Pan słusznie zauważył - normalność, propaństwowość widać na każdym kroku.I tyle. Też byłem, żyłem, zobaczyłem. Z szacunkiem

Witam. Ma Pan 100% racji! Jesteśmy ( w pewnym sensie ) narodem zdeprawowanym przez historię, a zwłaszcza przez ideologię bolszewicką. Tkwi w nas homosowietikus. I to jest bezsporne. Bozsporne jest także, ze można byc normalnie uczciwym, bez wzgledu na wyznawaną religię czy światopoglad. Jednak, mam nadzieję, ze zgodzi się Pan z tezą, że etos pracy, uczciwości, rzetelności jest cechą konstytutywną dla kościołów protestanckich, a nie koniecznie dla kościoła katolickiego. Chcę byc dobrze zrozumiany. Absolutnie nie twierdzę, że jesteśmy nieuczciwi bo jestesmy( w wiekszości) katolikami. Ale twierdzą, że nacisk na bycie przyzwoitym, uczciwym, rzetelnym etc. w społecznościach protestanckich jest zdecydowanie większy niż w katolickich. Pozdrawiam serdecznie.

Tu nie ma powodu do wchodzenia w spór. Myślę mimo wszystko, że ludziom Starego Zachodu, czy to protestantom, czy katolikom (np. Bawaria) z samej natury, historii, wychowania etos pracy "naturalnie wszedł w krew". Pozazdrościć. Polakom to nie było dane. Z szacunkiem

Oczywiście, ze tak. Zresztą "poturbowanie" naszego narodu przez historię i wpływ tego na współczesnośc jest bardzo ciekawym i godnym opisania tematem. Niestety historia nas nie rozpieszczała. Rzecz jednak nie w tym by się umartwiac i hamletyzowac. Rzecz w tym, by umiec wyciagnac wnioski i próbowac budowac przyszłośc na zwyczajnej, codziennej przyzwoitosci. Pozdrawiam

Pełna zgoda.Szacunek

Całkowicie zgadzam się z tym poglądem,a umiłowani w katolickim Chrystusie powinni nauczyć się (znać historię Polski) iw kontekście wydarzeń europejskich,a dopiero dyskutować na temat tego ciekawego artykułu.Pozdrawiam

Kościół katolicki to hamulec cywilizacyjny, a kościoły narodowe służą narodowi a nie ideologii i obcemu państwu.Na pewno Polacy są bardziej pracowici od innych narodów, czy to wschodu, czy zachodu. My po prostu lubimy pracować dla siebie a nie dla ZSRR, Niemca, Żyda i innego cwaniaka, na których skazał nas KK.

Punkty dla autora artykułu: 300

A w jakiej to rzeczywistości Kościół katolicki skazał Polaków na pracę dla ZSRR, Niemiec, Izraela, ("i innego cwaniaka"?) Był taki obóz KL Dachau - stworzony specjalnie przez Niemców dla systematycznej zagłady księży. "Przez pracę"."Arbeit macht frei". Pan rozumiem popiera taką metodę wyniszczania "hamulca cywilizacyjnego".Pan nadczłowiek. Cóż...Były też carskie i bolszewickie zsyłki...Do pracy..."Hamulcowych" księży katolickich także mordowano w PRL. Pewnie według Pana słusznie.

model bawarski? to raczej model wzięty z Wermachtu,tak jak dziadek pewnego polityka.Pamięta Pan ten numer Kurskiego? w stosunku do Donalda?

Za mądrą ,lecz bardzo subtelną próbę pokazania wyższości protestantów nad polskimi katolikami z miłością bliźniego (z nożem w plecach) wielkie dzięki!



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 
Autor
Artykuł

Akcja Lubię czytać!


O EIOBA
Artykuły
Odkrywaj
Publikuj
Społeczność
Książki
Statystyki
Użytkownicy online: 432
Zarejestrowani: 17.880
Komentarze: 43.587
Artykuły: 9.546
EIOBA Świat

© 2005-2010 grupa EIOBA. Wrocław, Polska