W co wierzy ateista
|
|
|
W Polsce, ojczyźnie Jana Pawła II, ateiści znajdują się nieco na uboczu. W przekonaniu mieszkańców innych państw funkcjonujemy jako kraj o silnie zakorzenionym katolicyzmie.
|
|
Wyświetlenia: 24.740
|
Utworzony: 11/11/2006
|
Ta funkcja wymaga zalogowania. Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta, załóż je korzystając z przycisku przy formularzu logowania w górnym panelu.
Wstaw poniższy kod na swoją stronę, a odwiedzający będą mogli przeczytać ten artykuł bezpośrednio na niej.
Kod:
Ktoś, kto nie wierzy, nie jest nihilistą, a ktoś, kto wierzy, nie jest aniołem Gdy człowiek spotyka się z dalszą rodziną, to lepiej już beknąć głośno przy stole, niż powiedzieć, że jest się ateistą – mówi Tomek Żukowski, młody polonista związany z ateistycznym pismem „Bez dogmatu”. Wtóruje mu Katarzyna Chmielewska, też młoda autorka: – To charakterystyczne dla polskich relacji rodzinnych, że mama z tatą ukrywają przed ciotkami i wujkami, że ktoś tu jest niewierzący. W Polsce, ojczyźnie Jana Pawła II, ateiści znajdują się nieco na uboczu. W przekonaniu mieszkańców innych państw funkcjonujemy jako kraj o silnie zakorzenionym katolicyzmie. Tymczasem ateiści w Polsce to spora grupa społeczna. Obok znanych osób ze świata polityki i mediów tworzą ją też zupełnie zwykli ludzie w różnym wieku, o różnym wykształceniu i korzeniach. Mówią, że nie wierzą w Boga, uznają za to potęgę nauki, natury. I siłę rozumu, jeżeli nie swojego, to z pewnością wielkich ludzi tego świata. Na przykład minister Magdalena Środa, pełnomocniczka rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, przyznaje, że jest niewierząca, a wiarą interesuje się trochę tak jak ornitolog ptakami. – On nie fruwa, ja nie wierzę. Ale fascynuje mnie wiara i podziwiam ludzi wierzących, tak jak ktoś niepływający pływających – mówi. I dodaje: – Etyka chrześcijańska to niezwykle interesująca, spójna teoria, ale są też inne: utylitaryzm, kantyzm, etyka troski, etyka cnoty. Ktoś, kto nie wierzy, nie jest automatycznie nihilistą, a ktoś, kto wierzy – aniołem. Gdy patrzę na wykrzywioną w nienawiści do wszystkiego i wszystkich twarz Giertycha, zadaję sobie pytanie: na czym polega jego wiara i jak rozumie on zalecenie miłości bliźniego? I myślę sobie, że per saldo jest wielu ateistów znacznie lepiej rozumiejących moralne wezwanie chrześcijaństwa niż poseł Giertych i że osobiście wolałabym, by takich katolików było jak najmniej. Także znany socjolog, prof. Janusz Czapiński, głośno mówi o swoim ateizmie: – Człowiek jest tak skonstruowany, że kiedyś to ostateczne pytanie o Boga musi sobie zadać. I gdyby kierować się tylko tym, co mówi nauka, w końcu trafilibyśmy na pytanie bez odpowiedzi. Można wtedy próbować gasić w głowie to ostrzegawcze światełko, co nie znaczy, że wątpliwości nigdy już nie powrócą. Tylko ludzie kompletnie bezrefleksyjni, jacyś drobni pijaczkowie czy degeneraci nie szukają odpowiedzi. Anja Orthodox, znana piosenkarka grająca ostrą muzykę, jest ateistką. Wierzy jednak w ideały, uniwersalne wartości nadrzędne. Dla niej to dobro i miłość. Jedna z jej piosenek, „Miraż”, jest o człowieku, który dopiero na łożu śmierci zorientował się, że żył złudzeniami. Że religia to złudzenie. Jej zdaniem, ateistów w Polsce jest o wiele więcej, niżby się wydawało. – Zachwycaliśmy się, że w stolicy na mszę w intencji papieża przyszło tysiące ludzi – mówi. – Ale Warszawa to milionowe miasto. Ateistów tu nie brakuje. Ci ostatni mają jednak swoją listę zarzutów, która zaczyna się od tego, że wierzący nie dają im spokojnie działać w sferze publicznej, tak jak powinno się to odbywać w demokracji. – Marzy mi się kraj skonstruowany według republikańskiej normy: ja swój ateizm zostawiam za drzwiami, kiedy wchodzę w sferę publiczną. Inni zostawiają tam swój buddyzm, katolicyzm, judaizm. I wszyscy spotykamy się jako równi. W szkołach nie ma krzyża, ale też nie ma lekcji ateizmu – mówi Tomek Żukowski. I przekonuje zaraz, że nie jest istotne, ilu jest w Polsce ateistów. Gdyby był tylko jeden na dziesięciu wierzących, to i tak dla tej jednej osoby trzeba stworzyć warunki do swobodnego życia społecznego. Na tym polega wolność w demokracji. Kim jest ateista? Dr hab. Bohdan Chwedeńczuk jest filozofem na Uniwersytecie Warszawskim. Nigdy nie ukrywał przed swoimi studentami, że jest niewierzący. – Są trzy odmiany ateizmu. Pierwsza to ateizm bezrefleksyjny, odpowiednik teizmu bezreflesyjnego. Żywiołowo uznaję, że nie ma Boga, i nie zastanawiam się więcej nad tym. Po drugie, ateizm refleksyjny: odrzucam wiarę w Boga, kierując się generalnie tym, że nie widać racji przemawiających za jego istnieniem. I po trzecie, mamy ateistów semantycznych, do których się zaliczam, czyli takich, którzy nie wiedzą, jakie znaczenie przypisywać słowu Bóg. Bo chyba nie ma co szukać pod tym pojęciem jakiegoś siwobrodego starca – mówi. – A filozoficzne pojęcie Boga, istoty wszechmocnej, nieskończenie dobrej itp., obciążają znane od wieków i nierozwiązane sprzeczności: skoro jest wszechmocny i nieskończenie dobry, dlaczego toleruje zło? Krótko mówiąc, ateista semantyczny uważa w ślad za ateistami starożytnej Grecji, a w czasach nowszych za Feuerbachem, Marksem, Freudem i innymi, że religia to mitologia, nad którą można się zastanawiać, skąd się wzięła, nie zaś, czy jest prawdziwa. Także prof. Barbara Stanosz, filozofka i publicystka, ma swoją definicję ateizmu, która polega na tym, że razem z wiarą w Boga ateista odrzuca wiarę w nadprzyrodzoną naturę moralności. Moralność uważa za swoistą niepisaną umowę, którą wspólnoty ludzkie zawierają po to, by uczynić znośnym nasze wzajemne współżycie. Warunki tej umowy są nam przyswajane we wczesnym dzieciństwie metodą kija i marchewki. Potem poddajemy je mniej lub bardziej krytycznej analizie. – Ateista nie jest skłonny stawiać ludziom zbyt wygórowanych wymagań – na przykład nie żąda, by człowiek „kochał bliźnich jak samego siebie”. Wystarczy, jeśli będzie ich traktował przyzwoicie, nie czyniąc innym tego, czego nie chciałby, by jemu czyniono, i pomagając innym w sytuacjach, w których sam chciałby, aby ktoś przyszedł mu z pomocą – mówi. – Nie widzę powodu, dla którego taką postawę miałoby się uważać za amoralną. Moja droga do ateizmu Zdaniem niewierzących, każdy z nas rodzi się ateistą i nie ma co podejrzewać noworodka o jakąś naturalną religijność. Dopiero życie wtłacza w nas określony sposób myślenia. – Myślę, że wszelkie teizmy są teoriami, które wprowadzają terror psychologiczny. Ja pochodzę ze zdecydowanie katolickiej rodziny i mam wrażenie, że dzięki temu jestem bardziej zaangażowany w to, co robię – mówi o sobie Michał Kozłowski, młody redaktor naczelny pisma „Bez dogmatu”. I opowiada: – To dziwne, ale mój katecheta pożyczał mi książki filozoficzne. Wśród nich znalazły się i takie, które teraz nazwalibyśmy nieprawomyślnymi. Nietzsche, Sartre. Moi rodzice nie byli zadowoleni z tych lektur. Mówili, że mi je zabiorą, ale nigdy do tego nie doszło. Pytali: dlaczego nam to robisz, co złego ci zrobiliśmy? Michał ma za sobą chrzest, komunię i bierzmowanie: – Gdy prymas Glemp mówi, że w Polsce jest 95% katolików, to mnie też do tej grupy zalicza. Katarzyna Chmielewska dodaje, że ateizm jest „naturalny”, a religię zaszczepia się człowiekowi, najskuteczniej we wczesnym dzieciństwie. Katolickie wychowanie decyduje o sukcesie religii. Kiedy człowiek zaczyna myśleć samodzielnie, uświadamia sobie, że jest ateistą. – Nudziłam się potwornie podczas mszy, zwłaszcza kazania wydawały mi się prymitywne i głupie – mówi. – To był mój pierwszy krok do ateizmu. Teraz w rodzinie o ateizmie dla świętego spokoju nie rozmawiamy. – A mnie fascynowała z początku religia ze względów estetycznych – mówi Tomek Żukowski. – Nigdy nie powiedziałbym, że msza jest nudna. Ma swoją dramaturgię. To rodzaj bardzo wysmakowanego teatru. A przynajmniej tak było kilka lat temu. Kadzidła, dobre obrazy, do tego barokowy kościół. Lubiłem czytać św. Jana od krzyża. Miałem jakieś kilkanaście lat i otwierał się przede mną wspaniały świat wyobraźni. Żeby jednak poruszać się w nim swobodnie, trzeba mieć trochę wolności. I wtedy właśnie zacząłem odkrywać, że Kościół absolutnie tej wolności nie zapewnia, a od połowy lat 80. w jego działaniach coraz więcej jest kiczu. Obok mojej parafii Świętej Trójcy jest muzeum archidiecezji. Pamiętam, że odbywały się tam koncerty. Kiedyś poszedłem na wieczór poezji Herberta, którego wtedy uwielbiałem. I nagle mnie otrzeźwiło. Gabriela Zaborowska, studentka z Uniwersytetu Warszawskiego, choć jest ateistką, na religię chodziła prawie do końca szkoły podstawowej. Zrezygnowała w siódmej klasie, przez pewnego katechetę, który na lekcjach opowiadał o Urbanie, tygodniku „NIE” i antykoncepcji jako o dziele szatana. O religii jakoś tam nie było. Dlatego któregoś dnia po prostu wstała i wyszła. Miała dość. Prof. Czapińskiego do wiary też zniechęcił sam Kościół, ten przedsoborowy. Źle się czuł w świątyni, nie rozumiał mszy odprawianych po łacinie. Świat przed kościołem i w środku bardzo się od siebie różniły. – Mama wymuszała na mnie, żebym chodził na mszę. A ja kręciłem się w tym czasie po okolicy i potem mówiłem, że byłem – wspomina. I przekonuje, że jego dzieci pod tym względem mają absolutną swobodę. Do niczego ich nie przekonuje. Najstarsza córka się nie ochrzciła, syn tak. – Co zrobi moje najmłodsze dziecko, jeszcze nie wiem. Do ateizmu dochodzi się rozmaitymi drogami, wytyczenie jednej, dominującej nie ma sensu. – Najczęściej stajemy się ateistami pod wpływem uświadomienia sobie sprzeczności między religijną a naukową wizją świata. Sprzeczności, którą współcześni rzecznicy wizji religijnej starają się ukryć – mówi prof. Stanosz. Moralność ateisty Skoro ateista odrzuca istnienie Boga, odrzuca też dany przez niego ład i porządek moralny. Skoro tak, jest istotą amoralną. Tak mówią czasem wierzący. Co na to ateiści? – W co wierzę? W ciągłość, inaczej trudno byłoby żyć. Tę ciągłość dają mi dzieci i to, co udało mi się stworzyć. Bóg nie jest jedynym źródłem oświecenia moralnego. Może też nim być społeczeństwo. Bo ludzi łączy coś zdecydowanie więcej niż wiara – przekonuje prof. Czapiński. – Nie mówię, że ateiści są lepiej czy gorzej skonstruowani. Niemniej uważam, że większa część naszego społeczeństwa nie zniosłaby stresu związanego z samodzielnym poszukiwaniem odpowiedzi na pytania egzystencjalne. Bohdan Chwedeńczuk zauważa, że słowo wierzyć ma dwa znaczenia: ufać bez dania racji, przyjmować to, co podane do wierzenia, i drugie – uznawać na podstawie jakichś świadectw czy racji. O sobie mówi, że w tym pierwszym znaczeniu w nic nie wierzy. Z kolei Andrzej Dominiczak z Fundacji Sapere Aude (odważ się myśleć samodzielnie) przekonuje, że nie można powiedzieć, w co wierzy każdy ateista, gdyż niewierzący bardzo się od siebie różnią. Łączy ich to, że odrzucają istnienie Boga, różnią natomiast drogi, jakimi do niewiary dochodzą, i wnioski, jakie z niej wyciągają. – Ja na przykład krytykuję religie i chwalę ateizm przede wszystkim ze względu na ich społeczne konsekwencje. Mniej interesuje mnie, czy ktoś w istnienie Boga wierzy, czy nie wierzy, bardziej, że religie i Kościoły są dzisiaj głównym zagrożeniem dla wolności i racjonalności. Krytykuję teizm, bo religia umacnia postawy dyskryminacyjne i autorytarne, zagraża postępowi w nauce, bezdusznie popiera przemoc w rodzinie, broniąc nienaruszalności tej struktury, nawet gdy zamienia się ona w piekło dla kobiet i dzieci – tłumaczy. I przekonuje, że takie surowe tępienie teizmu nie odbiera mu poczucia humoru. – Kilka lat temu prowadziliśmy na przykład w Internecie kampanię na rzecz sklonowania Jana Pawła II. Był to rodzaj żartobliwego odwetu za papieskie nawoływanie do ograniczenia wolności badań naukowych. Ateiści tłumaczą, że gdy chodzi o decyzje moralne, to oni są dla siebie ostateczną instancją. Jeżeli spotykają się z jakąś sytuacją życiową, to nie ma innego wyjścia, tylko samemu się z nią uporać i ponieść potem wszelkie konsekwencje swoich decyzji. – Kieruję się bardzo prostą zasadą: w swoim postępowaniu maksymalnie ograniczam ból innych ludzi i własny – mówi Tomek Żukowski. – Tymczasem człowiek wierzący kieruje się systemem zakazów i nakazów, które często wchodzą w konflikt z laicką instytucją moralną. Dekalogiem, który często nie przystaje do rzeczywistości. Na przykład dlaczego mam czcić swoich rodziców? Szanować, i owszem, podobnie, jak każdego. Albo „nie zabijaj”. Norma jak najbardziej słuszna. Ale historia pokazała już nieraz, że ludzkość ma olbrzymie problemy z jej przestrzeganiem. Tym bardziej gdy zabija się w tzw. słusznej sprawie. Człowiek od małego jest wychowywany w przekonaniu, że nie wszystko mu wolno. To oczywiste, że za jakiś uczynek może cię spotkać nagroda lub kara. Jedynie tacy radykałowie jak markiz de Sade mogą wyciągać absurdalne wnioski typu, że skoro nie ma Boga, to liczy się na przykład siła. Ta ostatnia jest tylko pseudowartością, niczym więcej. – Nie jest prawdą, że jedynie religia jest gwarantem i źródłem ładu moralnego – dodaje Magdalena Środa. – Ład ten znali Grecy, choć nie mieli jednego boga. Moralny ład znają buddyści czy plemiona Trobriandów, które badał Malinowski. Źródłem ładu moralnego może być społeczeństwo, rozum czy dobre teorie filozoficzne. Możemy być moralni, gdy nauczymy się przewidywać skutki naszych działań wobec innych i pobudzimy własną wrażliwość; gdy zaczniemy się lubić i tolerować, a nie nienawidzić. Nie jest też powiedziane, że ludzie wierzący są moralnie lepsi niż niewierzący lub że wyznawanie katolicyzmu chroni przed niegodziwością, korupcją czy indyferencją moralną. Stereotypy niewiary Wokół ateistów narosło sporo stereotypów. Między innymi, że to wyłącznie komuniści, zwolennicy aborcji i eutanazji, wolnych związków i że swoją działalnością burzą naturalne struktury społeczne. – Nie wiem, czy warto dyskutować z tymi stereotypami – mówi Andrzej Dominiczak z Fundacji Sapere Aude. – Że ateista jest człowiekiem amoralnym? W takim razie Czechy lub Estonia, gdzie ludzie wierzący stanowią niewiele ponad 20% społeczeństwa, powinny być krajami rozpasanego bezprawia i rozpusty, a za kraje najbardziej spustoszone przez komunistyczną propagandę trzeba by uznać np. Japonię, Szwecję i Holandię, gdzie religia nie ma wpływu na stanowione prawo ani obyczaje polityczne. Gabriela Zaborowska mówi, że jest za aborcją, eutanazją, przeciw Kościołowi, ma lewicowe poglądy. – I w żadnym wypadku nie uważam się za gorszego człowieka od tych ludzi, którzy myślą inaczej niż ja – przekonuje. – Mam swoje autorytety, najwspanialsze, jakie mogą być. To moja mama i tata. Dzięki nim uważam się za moralnego człowieka. Zdaniem Bohdana Chwedeńczuka, nie ma więc żadnego logicznego związku między byciem ateistą a radykalnym opowiadaniem się za aborcją i eutanazją. Można z powodzeniem być niewierzącym i bardzo konserwatywnym człowiekiem jednocześnie. Kolejnych stereotypów nie brakuje... – Jak trwoga to do Boga. Katolicy myślą, że ateistą można być, kiedy się jest zdrowym i młodym. Lęk przed śmiercią nawróci nawet najbardziej zatwardziałego ateistę na katolicyzm – mówi Katarzyna Chmielewska. – Oczywiście, zdarza się niekiedy, że ateiści nawracają się przed śmiercią, ale nie jest to żadna reguła. Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na to, że właśnie religia intensyfikuje lub nawet produkuje strach przed śmiercią, a co więcej, katolicyzm skutecznie wmawia ludziom, że z lękiem takim radzi sobie dobrze tylko religia. Tymczasem to mit. – Nie sądzę, by wiara dodawała coś do życia społecznego, choć niewątpliwie jest ważna w sferze życia prywatnego, w odpowiedzi na pytania egzystencjalne wierzących. Ale ateiści też dają sobie radę z własną egzystencją, mimo że nie mają gotowych recept na sens życia – dodaje minister Środa. – W Polsce niechętnie używa się słowa ateizm. To brzmi trochę jak marksista czy nihilista, choć nie ma z tymi terminami nic wspólnego. Lepiej mówić o sobie: człowiek wątpiący, agnostyk, fideista, deista lub sceptyk. Agnostyk to niewątpliwie najszlachetniejszy termin i wielu z elegancją mówi o sobie właśnie tak. Zdaniem ateistów, wierzący nie dopuszczają do siebie myśli, że można w Boga nie wierzyć. – Czasem ludzie usiłują mi wmówić, że na pewno w coś wierzę. Takie dyskusje mnie osłabiają – denerwuje się Anja Orthodox. – Nie jestem złym człowiekiem, ale są u nas w kraju przygłupy, które utożsamiają ateistę z satanistą. Wierzący wolą raczej mówić o chwilowym pogubieniu się w życiu. To przekłada się na wszystkie kontrowersyjne tematy. Na przykład gdy człowiek ciężko chory, ale w pełni władz umysłowych mówi, że chce umrzeć, to religia tłumaczy to w ten sposób: on woła o więcej miłości. Bo człowiek nie może chcieć umrzeć. Ateiści a sprawa wiary Taki właśnie klasycznie teistyczny sposób patrzenia na ludzi niewierzących reprezentuje ks. prof. Feliks Lempa, teolog i prawnik, który szerszej publiczności dał się poznać, występując jako rzeczoznawca w procesie Jerzego Urbana o obrazę papieża Polaka. Mówi, że szanuje ateistów i ich przekonania, ale traktuje ich jako ludzi poszukujących – w domyśle – Boga. Takie osoby – zdaniem księdza profesora – mają wciąż zastrzeżenia, które przeszkadzają im w spontanicznym przyjęciu wiary. Ale powroty są możliwe. Często postawa ateistyczna bierze się z pewnego stanu umysłu (ducha), który może minąć. Wyważone stanowisko osoby duchownej nie jest zbyt powszechne. Ateiści przekonują, że w polskiej kulturze jest bogaty repertuar środków służących ich represjonowaniu. Głównie werbalnych, na szczęście. – Religia jest społecznie niebezpieczna, a Kościołów absolutnie nie powinno się dopuszczać do udziału w życiu politycznym. Dlaczego? Wszyscy inni uczestnicy życia politycznego są równi w tym sensie, że grają wyłącznie za pomocą sił i środków doczesnych. Natomiast Kościół i ci wszyscy, którzy na nim się opierają, wnoszą do gry coś niesprawdzalnego, czym można straszyć i uwodzić – wyjaśnia dr hab. Bohdan Chwedeńczuk, który próbował kiedyś ocenić, kierując się statystykami kościelnymi, ilu jest w Polsce katolików. Wyszło, że to jakieś 25%, jeżeli za kryterium katolicyzmu uznać praktyki i wierzenia. Cała reszta to właśnie polski katolicyzm, ceremonialny, koniunkturalny, a niekiedy histeryczny. I dlatego, jak przekonuje Andrzej Dominiczak, temat pokolenia JP2 to nonsens, produkt medialny. – Pokolenie JP2 jest zupełnie abstrakcyjnym hasłem. Oprócz „kochajmy się” i „jesteśmy jedno”, czyli graniem na emocjach, nie stoją za tym żadne realne podstawy życia społecznego. Poza tym ile my tak naprawdę robimy sobie z tego, co mówił papież? – zastanawia się Michał Kozłowski. – Był jednym z najbardziej zagorzałych przeciwników interwencji w Iraku. Tymczasem cała prawica, łącznie z tą najbardziej prokościelną, zawsze była za wojną. Inna rzecz to kara śmierci. Przy bardzo ostrym papieskim sprzeciwie partie takie jak PiS zbijają na tym polityczny kapitał. Jednak są też ateiści, którzy podziwiali papieża. Na przykład Ula Romańska, studentka. – Gdy zaraz po jego śmierci wyły na ulicach syreny, zatrzymywałam się razem z innymi ludźmi – mówi. Przyznaje, że ma kolegów ateistów, którzy w tym czasie wychodzili, śmiali się. – Dla mnie to była jakaś infantylna demonstracja. Chcę, żeby mnie szanowano, dlatego szanuję innych. Choć myślę, że ateizm wymaga dużej aktywności moralnej i myślowej. W przeciwieństwie do wiary, która opiera się na hasłach. Wtóruje jej Przemek Sieradzan, student Nauk Politycznych UW, który uważa Kościół za mentalne więzienie. – Przeszkadza mi dogmatyzm katolików, ich brak skłonności do jakiejkolwiek refleksji. Odrzucam chrześcijańskie epatowanie winą i czynienie z pokory etycznego ideału – mówi. – Nie potrzebuję autorytetu mesjaszy ani duchownych. Uznaję tylko zasady, które nadaję sobie sam. Jeśli zaś chodzi o dekalog, akceptuję tylko trzy jego przykazania: nie zabijaj, nie kradnij i nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu. – Kościół w Polsce ma uprzywilejowaną pozycję i znajduje się poza wszelką krytyką. Ta szczególna pozycja nie sprzyja życiu publicznemu w naszym kraju – ucina Magdalena Środa. – Kościół ma zbyt wielki wpływ na życie wszystkich obywateli, a brak krytyki – jak sądzę – nie sprzyja i samemu Kościołowi. Po śmierci papieża, który jednoczył moralnie Kościół, ta instytucja albo będzie musiała zredefiniować swoją rolę, albo straci na znaczeniu i wpływach, choć nadal pozostanie potęgą instytucjonalną i ekonomiczną. W końcu Kościół będzie też musiał uznać, że w Polsce są ateiści. Ludzie moralni, uczciwi, mądrzy. Tyle że niewierzący w Boga, Kościół i w sens trwania tej instytucji. Gdzie warto zajrzeć? www.ateista.pl – artykuły poświęcone ateizmowi, najczęściej zadawane pytania i wątpliwości. Strona ma także swoje forum dyskusyjne ateista.blog.pl – dziennik internetowy ateisty www.racjonalista.pl – teksty kwestionujące wyższość ludzi wierzących nad ateistami, autorzy nawołują do wyraźnego rozdziału Kościoła od państwa bezdogmatu.webpark.pl – strona internetowa pisma „Bez dogmatu” Paulina Nowosielska, współpraca Bronisław Tumiłowicz Artykuł opublikowany w serwisie Ateista.pl za zgodą redakcji Tygodnika Przegląd. źródło: ateista.pl
| Nie zostawiaj dziecka samego w Internecie. Visikid pozwala kontrolować, czy Twoje dziecko bezpiecznie korzysta z komputera - visikid.pl |
| Czy religia może ograniczać Twój rozwój? Pierwsza polska książka która mówi prawdę o religii. - bog-einsteina.zlotemysli.pl |
| REKLAMA |
 |
Mój ulubiony artykuł. Moim zdaniem na lekcjach religii obowiązkowo powinno się przerabiać takie zagadnienie. Raz, że uwiarygodniłoby to idee religii w szkole samej w sobie, a dwa, że dałoby to pseudokatolickim uczniom do myślenia. Może wywnioskowaliby, że ateizm to jednak nie jest samo ZŁO. |
 |
To ateista w coś wierzy? Coś takiego. |
 |
A myślałeś, że teiści mają monopol na wiarę? Mnie np. zawsze dziwiło dlaczego ludzie błędnie powiązują wiarę w boga z wyznawaniem religii. Nie widzę pomiędzy tymi sprawami związku. |
 |
Jestem Ateistą prawdziwym poznałem Wszystkie z głównych religii i wszystkie odrzuciłem (również kilka "sekt" ) Wierze w boga i wierze że każda z tych religi miała wspaniałych Filozofów i Wizjonerów których należy słuchać, ale nie podzielam żadnej z tych Religi bo według mnie "religie" w przeciwieństwie do ich twórców manipulują nami :( Pozdrawiam autora . |
 |
hehe ale zaprzeczasz sam sobie, chyba że tworzysz nową definicję ateizmu..nie można być ateistą i wierzyć w Boga... |
 |
Właśnie. Ateista to ten, który nie ma przed sobą żadnych bogów. Może mu chodziło o teistę, który zakłada, że bogowie istnieją. Może z rozmachu napisał A....a może nie? może nie wie co to ateizm a co to teizm? |
 |
Ateista >człowiek odrzucający tezy Bóg po polsku> "Pan" czy panem wszechświata nie jest on sam więc bóg to wszystko.... a żadna z tez(religii) nie wspomina czysto o takim wizerunku tylko próbuje spersonifikować Boga. Widzę nie rozumie pani pojęcia Ateista... to o czym pani i pan mówią to bezbożnik/ człowiek nie wierzący..... |
 |
"Pierwotnie przymiotnik ἄθεος atheos (przedrostek przeczący ἀ a + θεός theos, bóg) znaczył po grecku "pozbawiony wiary w bogów"." - za Wikipedią. Jednak chyba w definicji chodzi o Boga/Bogów ergo nie można być ateistą i wierzyć w Boga. |
 |
ok może trochę pojechałem po bandzie :D Ateista to człowiek nie wierzący w znane tezy o Bogu.. :) |
 |
"Widzę nie rozumie pani pojęcia Ateista" - widzę, że jest odwrotnie:) Tak dla spokojności: ateista - niewierzący w istnienie Boga lub bogów, zwolennik ateizmu; ateusz (książkowo)(Słownik języka polskiego) ateista - ateusz, bezwyznaniowiec, niewierzący, bezbożnik (Słownik synonimów) teista - wierzący, wyznawca(Słownik synonimów) chyba już wszystko jasne:) |
 |
więc jak pani nazwie człowieka który nie wierzy w BOGA a wie że pan wszechświata to prostu cały wszechświat. Każdy jego element przecież coś robi, pani ja itd.przecież również zmieniamy w jakimś stopniu obraz wszechświata bo znajdujemy się w nim i działamy. Decydujemy w jakimś stopniu o wyglądzie wszechświata. A mając wolną wolę przecież wybieramy co będziemy robić w naszym życiu każdego dnia.. więc wszechświat jest sam sobie panem. a pan to bóg a nie Bóg. Jednym zdaniem nie wierzę w Boga ale wiem że wszechświat ma pana bo się rozwija trwa więc nie jest martwy coś nim operuje , my wszyscy. Zna pani pojęcie słownikowe słowa ateista i bardzo dobrze. Słowo "Bóg" które pojawia się w tej definicji jeśli oznacza tyle co jego dosłowne tłumaczenie,"pan" sprawia że ta teza opisuje kogoś kto nie wierzy w żadnego pana nad sobą.Czyli jest wedle tej tezy również anarchistą w końcu nie ważne czy to Bóg czy bóg nie wierzy w żadnego z nich.. |
 |
Anarchiuszu ! Zostałes sprowadzony do poziomu Monity i pokonany doswiadczeniem . Poetycko to jesteśmy snem wyrzeżbionym mysla w absolucie/ciemnej materii/astralu . Raczej wierzymy w inteligentny sens tej egzystencji, a dla tych co wierza w bezwarunkowa Miłość wszystko jest optymistyczne, radosne . Nasza dojrzała swiadomość w jesieni życia to zaspokojona ciekawość Boga . Punkty dla autora artykułu: 1
|
 |
Możesz się zwracać do mnie w drugiej osobie liczby pojedynczej, nic mi się nie stanie:) "więc jak pani nazwie człowieka który nie wierzy w BOGA a wie że pan wszechświata to prostu cały wszechświat." - Nazwę go teistą. "Jednym zdaniem nie wierzę w Boga ale wiem że wszechświat ma pana bo się rozwija trwa więc nie jest martwy coś nim operuje , my wszyscy." - Jeśli twierdzisz, że wszechświat ma swojego pana (my, ludzie, nim jesteśmy), którego nazywasz bogiem, to znaczy, że jesteś teistą. Powtarzam - teista - człowiek, który twierdzi, że bóg, Bóg, bogowie istnieją. I nie ważne czy będzie to Latający Potwór Spaghetti, Niewidzialny Różowy jednorożec, Koń na wrotkach, Bóg czy człowiek. "Zna pani pojęcie słownikowe słowa ateista i bardzo dobrze." - dlaczego miałabym nie znać? Jak mogłabym operować jakimś pojęciem, nie znając jego znaczenia? "Czyli jest wedle tej tezy również anarchistą" - trafne spostrzeżenie. |
 |
"Anarchiuszu ! Zostałes sprowadzony do poziomu Monity(...)" - Mogę cię pocieszyć: nie jest źle. Mogło być gorzej. Anarchiuszu, powinieneś odczuwać ulgę, że nie zostałeś sprowadzony do poziomu swistaka (www) :) Tak z ciekawości: jaki jest poziom Monity? Wg jakich kryteriów go oceniasz? I dlaczego tak nisko:)? W jaki sposób Anarchiusz został sprowadzony do poziomu Monity? Ciekawe także jaki jest poziom świstaka.... "(...)i pokonany doswiadczeniem ." - a to ciekawe, o jakim doświadczeniu mowa? |
 |
Doskonały, ważny i potrzebny artykuł. Przy okazji warto przypomnieć, że Polska jest krajem notorycznie łamiącym przekonania innych. Drażni mnie to, że w Polsce jest tak: niech każdy wierzy w co chce ale... tylko jeśli jest to Bóg w ujęciu chrześcijańskim. Kościół katolicki u nas permanentnie łamie prawo wolności przekonań brutalnie narzucając się ludziom. --- Jestem ateistą refleksyjnym. Punkty dla autora artykułu: 13
|
 |
Jestem katoliczką z wyboru. Mimo to drażni mnie to, iż zdeklarowani katolicy nic nie robią sobie z przykazaniami naszej wiary. Do kościoła często chodzi się na pokaz. Spowiedź i rozgrzeszenie (często nadużywane) daje prawo do popełniania nowych grzechów. Dla mnie nie jest istotne, kto wierzy a kto nie. Istotne jest to żeby być dla siebie po prostu człowiekiem. Zauważać innych i w razie potrzeby pomagać. Do tego nie trzeba być chrześcijaninem (i obnosić się z tym, bo większość Polaków gania do kościoła). Całkowicie zgadzam się z artykułem. KAŻDY MA PRAWO WIERZYĆ, W CO TYLKO ZECHCE! Zgadzam się również, że wiara nie powinna przenosić się na „pole” polityki. Ale cóż przecież to jest potężny oręż który wykorzystują „wielcy” (niekoniecznie wierzący) by zdobyć poparcie „maluczkich”. Pozdrawiam wszystkich :-) Katatonia Punkty dla autora artykułu: 30
|
 |
Bylem kiedys katolikiem i sie tego wstydze. biblia mowi ze kto w niego nie wierzy idzie do piekla wiec wieksza polowa ludzkosci bedzie w piekle siedziec? teraz jestem tylko ja i swiat ktory mnie otacza i bez zadnego boga... Zyje mi sie dobrze a wcale nie modle sie o szczescie |
 |
biblia mowi ze kto w niego nie wierzy idzie do piekla wiec wieksza polowa ludzkosci bedzie w piekle siedziec? Jak może być "większa i mniejsza połowa" ?! Przecież połowy są zawsze równe. |
 |
Tak gwoli ścisłości. Ks. prof. Florian Lempa, nie Feliks. Swoją drogą bardzo w porządku człowiek, miałem z nim zajęcia z prawa kanonicznego. |
 |
świetny artykuł. osobiście jestem osobą wierzącą, ale jakoś nie przekonuje mnie instytucja kościola. myłe że gdyby takie artykuly byly przerabiane na lekcjach religii to chyba niewilele osob chodziloby na religie. |
 |
Na gruncie polskim utarlo sie przekonanie,ze kto stwierdza,ze jest 'niewierzacy' musi od razu byc zaszufladkowany,jako ateista a co za tym idzie komunista.Czlowiek zas wierzacy,to na sto procent Katolik.A gdzie zaszufladkowac wszystkich,przeciez istniejacych 'innych'?Religijnosc to duchowosc wypaczona.Ateizm,to brak duchowosci.Tak,jak Katolik pada na twarz przed autorytetem Biblii i 'nieomylnosci'paiezy,tak Ateista pada na twarz przed autorytetami naukowymi.Ateizm kojarzy sie rowniez z materializmem naukowym i pseudoracjonalizmem.Jedna i druga indoktrynacja prowadzi do prania mozgu i zwalnia jednostki od naprawde racjonalnego myslenia,albowiem obie strony maja podane gotowe wytyczne 'na tacy'.Milo jest spac spokojnym snem,gdy sie nie docieka i nie analizuje,bo nie ma takiej potrzeby.Sama wiara wystaczy za wszystko.Ktos zapytal 'to Ateista w cos wierzy?'Tak,wierzy w to,co przymierzy:-)We wszystko,czego dotknie makroskopowo i organoleptycznie.W dodatku przydalyby mu sie mocniejsze okulary,bo przez te krotkowzrocznosc,mozna sie zabic o najblizszy slup,albo o...wlasna bude. Punkty dla autora artykułu: 2
|
 |
Dlaczego ludzie tak usilnie próbują zwalczać wiarę. Jesteś ateistą ? To sobie nim bądź, ale nie obrażaj przekonań innych ludzi i nie staraj się im czegoś wmówić na siłę. Nie odnoszę się tylko i wyłącznie do tego artykułu, ale do ogółu artykułów, które pojawiają się w tym serwisie. |
 |
Icewind, odpowiedź na swoje pytanie znajdziesz w artykule "Dlaczego religia jest złem?" cz.1 i cz2. W tym miejscu tylko dodam, że jeśli wyznawcy danej religii i instytucja ich kościoła w szczególności narzucają swe prawa wszystkim obywatelom państwa oraz wyłudzają od niego ogromne środki materialne na swoje potrzeby i prowadzą aktywne działania polityczne na dużą skalę, to nie tylko ateiści mają moralny i obywatelski obowiązek stanowczo zaprotestować. Takie myślenie przejawiają także umiarkowani katolicy, ale po prostu boją się swoich ekstremistów i fundamentalistów, a w najlepszym przypadku są przez nich zagłuszani. |
 |
"ateiści mają moralny i obywatelski obowiązek stanowczo zaprotestować" nie ingeruje w to co wierzysz ty czemu chcesz ingerować w to co wierze ja ? Kościół niczego nie narzuca, każdy człowiek ma wolną wolę. Chcę należeć do wspólnoty kościoła więc to robię z nie przymuszonej woli. Chcę dawać na tacę robię to choć nie muszę. Dlaczego widzę tu tyle nienawiści i czemu nazywacie siebie ateistami ? Ateista to człowiek który po prostu nie wierzy, a nie stara się przekonać innych ludzi, że też powinni nie wierzyć. |
 |
Jeszcze jeden ważny moment: "Kościół niczego nie narzuca, każdy człowiek ma wolną wolę. Chcę dawać na tacę robię to choć nie muszę." Otóż składki wiernych na Krk wynoszą tylko kilka % sumy wyprowadzanej corocznie z budżetu państwa. Oficjalnie wynosi to 5 mld PLN, nieoficjalnie 10 - 15 mld PLN, nie licząc wartości ziemi zawłaszczanej niezgodnie z elementarnymi przepisami powszechnie obowiązującego prawa. Więc rzeczywiście nie musisz dawać na tacę. |
 |
Icewind, potwierdzasz znany fakt, że religia zamienia myślenie refleksyjne na schematyczne i dogmatyczne. Kto przeczyta obie nasze wypowiedzi łatwo to dostrzeże. A teraz sam spróbuj ponownie ponownie przeczytać i zrozumieć mój poprzedni komentarz. i uświadomić sobie na czym wspomniana polega różnica. Będę wdzięczny za powiadomienie o rezultacie próby. Pozdrawiam :- ) |
 |
Probusie ! Bez Boga nie ma Duszy , a bez niej jesteś konstytucyjnie kawałkiem mięsa, które po zepsuciu należy zutylizować . Taki jest obecnie polityczno ateistyczny trend lobbowany przez system korporacyjno militarystyczny Dlatego Twoja logika jest porazajaca i wkurzajaca dla tych co przekonali sie osobiscie o duchowym apekcie ludzkiej egzystencji . Popełniasz jako człowiek światopogladowe harakiri . Rób to sobie w zaciszu domowych pieleszy a nie na publicznym forum, chyba , że to Twoja sowicie wynagradzana praca jaka wykonuje wielu sprzedajnych naukowców znajduj.acych sie na moralnym dnie . Punkty dla autora artykułu: 1
|
 |
@ świstak "Filozofia zaczyna się tam, gdzie kończy się religia, podobnie jak przez analogię chemia bierze początek u kresu alchemii, astronomia zaś zajmuje miejsce astrologii." Ch. Hitchens |
 |
Swistaku, a może to religia sprowadza cię do nic nie znaczącego kawałka "duszy", który można zutylizować albo co gorsza męczyć przez wieczność jeżeli nie dostosuje się do jej zasad? Czy jesteś w obliczu Boga? Prochem i w proch się obrócisz. Gdyby życie stało się nadrzędną wartością to czyż możnabyłoby wysyłać armię w imię boże, czy terorysta wysadzłby się w imię wartości religijnych, czy mordowano by ludzi oskarżając ich o herezje? Czy istniało życie przed katolicyzmem? Czy naprawdę starożytni Grecy, Rzymianie, Hindusi, Słowianie to były amoralne bestie bez duszy i zasługują tylko na wieczne cierpienia w piekle? Nie chcę odzierać cię z twojej duchowości, wręcz przeciwnie chciałbym aby ona się jak najbardziej rozwijała gdyż topozwala być lepszym ale czy Bóg ustami swoich przedstawicieli nie ogranicza cię w tym rozwoju? |
 |
Roszpunek ! Kazdy człowiek jest dla Boga partnerem a moze byc przyjacielem . Po zrozumieiu tego faktu dopiero żyjemy pełnia zycia, w sposób odpowiedzialny, bez utozsamiania sie z religia , narodowoscia, wykształceniem, zawodem itp. Kiedyś byłem naukowym ateista zakochanym w Lemie . Po przeżyciu NDE zainteresowałem sie duchowym aspektem naszej egzystencji. Relgia tak jak naukowy ateizm to protezy intelektualne zastepujace samodzielne myslenie i poszukiwanie sensu zycia . Nie chce Ci odbierac tej przyjemności scigania króliczka . Punkty dla autora artykułu: 1
|
 |
Robercie ! Chciałem zwrócic uwagę na to jaki los chcą wysmazyc człowiekowi, a więc i sobie, krótkowzroczni politycy negując z prawodawstwa wiarę i duchowość człowieka . Chcą go okraść z godności , wolnośći i honoru czyniąc z niego równowaznik pierwiastków chemicznych jakie zawiera ciało ludzkie . Punkty dla autora artykułu: 1
|
 |
@ świstak Piszesz, - krótkowzroczni politycy negują z prawodawstwa wiarę i duchowość człowieka. Chcą go okraść z godności, wolności i honoru - Nie wydaje ci się że religia chrześcijańska jest jest w Polsce zbyt faworyzowana? Że byt dużo pozwala się jednej religii? Jeżeli nie będzie równouprawnienia dla innych religii czy ateizmu, to staniemy się państwem wyznaniowym, wzorem państw islamskich. Obywatelami Polski są nie tylko katolicy. Co z innymi wyznaniami? Co z agnostykami czy ateistami? Gdzie jest tolerancja? Bo w katolicką nie wierzę. Nie mam nic przeciwko religiom, ale niech utrzymują się ze składek swoich wiernych. Niech, nie uzurpują sobie prawa do stanowienia kodeksu postępowania zgodnego z ich nauką, jako obowiązującego dla wszystkich. Niech zajmą się swoja trzódką. Innych niech zostawią w spokoju.A swoją drogą: dlaczego myślisz że tylko chrześcijanie mają godność, honor i są wolni? Będąc ateistą jestem tego wszystkiego pozbawiony? Ateista musi być np. zwolennikiem klonowania człowieka? Zapewniam cię że tak nie jest. |
 |
Robert ! KK to maczuga w rękach Benedykta . Wperdzielaja ja korniki-szkodniki ale jeszcze można nia walnąć kazdego jajogłowego i oszołoma politycznego na całym swiecie . Polski kler niekiedy zachowuje sie jak tłuste szczury w spichlerzu . Sa tak spasione , ze straciły instynkt samozachowawczy . Na szczęście Polacy potrafia wykorzystywac instrumentalnie siłę KK , jego pozycje i przywileje . Zyjemy w warunkach nieprzyjaznego obywatelom państwa którego urzednicy zaprzedaja sie tak samo nieprzyjaznej człowiekowi Uni . KK to jedyna siła której boi sie ONZ i G20 . Ja nie odbieram ateistom duchowości tylko trąbie na alarm by nie dali sie cynicznym politykom robić w materialistycznego konia bo jak koń trojański też ma duszę . Punkty dla autora artykułu: 1
|
 |
@ Świstak Przyrównywać kościół do maczugi w rękach Benedykta? Ciekawe porównanie.Maczuga ta może walnąć każdego oszołoma politycznego na całym świecie? A co będzie jeżeli maczuga ta straci wyczucie i zacznie walić na oślep? Były już w historii takie przypadki. Wyprawy krzyżowe. Święta inkwizycja. Watykańska Kongregacja Nauki Wiary której przewodził kardynał J.Ratzinger, jest kontynuacją Św.Inkwizycji! Wiedziałeś o tym? Cyt. " Zyjemy w warunkach nieprzyjaznego obywatelom państwa którego urzednicy zaprzedaja sie tak samo nieprzyjaznej człowiekowi Uni . KK to jedyna siła której boi sie ONZ i G20" . Chyba sam nie wierzysz w to co piszesz? UE to szatan, ale dotacje z UE to cacy? I kto tu jest oszołomem! |
 |
@ swistak "Relgia tak jak naukowy ateizm to protezy intelektualne zastepujace samodzielne myslenie . " "Bez Boga nie ma Duszy , a bez niej jesteś konstytucyjnie kawałkiem mięsa, które po zepsuciu należy zutylizować ." Ciekawe, rozumiem że wierzysz w Boga ale nie ograniczasz się kanonami żadnej wiary. Przypuszczam iż twoje teorie o partnerstwie a może nawet przyjaźni z Bogiem są efektem przeżyć NDE. Chętnie bym coś więcej poczytał o twoich doświadczeniach, jestem nawet gotów zrezygnować ze ścigania króliczka :). Przekazujesz też wiele nowych teorii: a to o klonowaniu ateistycznego człowieka, a to o negoaniu w prawodastwie wiary i duchowości czy chęci pozbawienia człowieka godności, honoru czyniąc z niego równoważnik pierwiastków chemicznych- czy wskażesz źródło tych teorii? |
 |
w wielkim skrócie: ihmo ateista nie wierzy, kieruje się rozumem i filozofią życiową. Sam się mogę zdefiniować jako ateistę, który ma bliskie poglądy satanizmowi filozoficznemu. |
 |
. W co wierzy ateista? Ateista nie wierzy. Ateista wie na pewno! Co wie na pewno? Czytaj tutaj: http://eiba.pl/2bqp . |
 |
Prosz emnie poprawic jesli sie myle ale ateista kategorycznie odrzuca istnienie boga nieomal podobnie jak fanatyczny wyznawca odrzuca wszelka mozliwosc ze bog nie istnieje... Osoba ktora przyujmuje MOZLIWOSC istenienia pewnego bytu wyzszego, boga to agnostyk. Sama koncepcja pojmowania boga moze byc rozna. W panteizmie np. Bog jest tozsamy wszechswiatowi... |
 |
A jeżeli nawet ktoś "kopnął' ten świat i wszystko zaczęło się kręcić, to dlaczego ludzkość musi przez tyle wieków walić głową o ziemie bijąc pokłony wszechmogącemu. Przecież on gdzieś ma "Kowalskiego" na jakiejś tam odrobinie krążącej we Wszechświecie. Z jakiego powodu u innego człowieka zwanego Klechą, mam zdawać sprawozdanie (spowiadać się) ze swojej prywatnej działalności. Wszechświat istnieje i zmienia się. Kogo we Wszechświecie obchodzi czy "Kowalski" miał dobry lub zły dzień?. Ludzie wierzą ponieważ są mistrzami lenistwa. Po co trudzić się, uczyć się poznawać Wszechświat? Wystarczy uwierzyć w jakiegoś tam boga, aby w razie czego mieć alibi po swojej śmierci. Nikomu wiara nie zaszkodziła. A gdzie jest własna mądrość? Ale nastaną czasy, że człowiek wierzący będzie się wstydził swojej ciemnoty. Już teraz normalną rzeczą jest dyskusja na temat wiary, istnienie ludzi niewierzących. Jeszcze 15 lat temu takie fora były nie do pomyślenia. Ludzie mądrzeją i wykorzystują własny umysł. Ci którzy mówią że zostali nauczeni wiary i nie mogą się jej wyzbyć, są ludźmi chorymi. Żadna teoria naukowa takich ludzi nie wyprowadzi z transu wiary. Przyjdą czasy że na głowę państwa wybrany zostanie człowiek trzeźwo myślący, pozbawiony wiary w gusła i przekazy, mity i legendy rodem ubiegłych wieków. Dla mnie obecny prezydent Polski stojący z biskupem trzymającym kropidło, tworzy groteskowy widok, ni jak pasujący do 21wieku. Na koniec wiernym proponuję ruszyć troszkę mózgownicą, poznajcie sami troszkę Wszechświat, opatrzcie w jakim jesteście miejscu na tle Wszechświata, co świat od was oczekuje. Na pewno nie oczekuje od was zdrowaśki. Pozdrawiam |
 |
Więc tak. Jak byliśmy małymi dziećmi to wszyscy wierzyliśmy w świętego Mikołaja, dopóki nie uświadomiliśmy sobie, że go nie ma, tak samo jest z bogiem - wierzymy w niego dopóki nie uświadomimy sobie, że on nie istnieje. |
Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
|
 Proszę czekać...
|
|
Autor
Artykuł
Rekomendowany: 24 razy
Czytający on-line: 1
Licencja:
Wszelkie prawa zastrzeżone
Dodatkowe informacje
Grupy
O artykule w internecie
Odwiedza nas 1.200.000 osób miesięcznie!
|