Login lub e-mail Hasło   

Kurt Cobain - Nirvana

Artykuł wokaliście zespołu Nirvana, od momentu powstania zespołu do jego upadku.
Wyświetlenia: 13.751 Utworzony: 22/12/2006
Artykuł o moim ulubionym wokaliście. Od momentu powstania zespołu Nirvana do jego upadku.
 
Oryg. tytuł: "The sun is gone. He still has a light "

Zbliża się wieczór. W jednym z europejskich miast szykuje się prawdziwa muzyczna rewolucja. Już od kilku godzin słychać wrzaski i piski zniecierpliwionych młodych ludzi. Kilkutysięczny tłum zaczyna wariować, gdy na scenie pojawia się szczupły chłopak o nienagannym wyglądzie; ubrany w rozciągnięty sweter i wydarte jeansy. Tuż za nim podążają dwaj inni mężczyźni. Wszyscy doskonale wiedzą kto dzisiejszego wieczoru będzie lśnił na deskach estrady. The show begins...

Początki

Tak właśnie można przedstawić trzech chłopaków, którzy powołali do życia kultowy zespół - Nirvanę. Nirvana stała się prawdziwą inspiracją dla całego pokolenia lat dziewięćdziesiątych, kiedy to w 1991 roku na sklepowych półkach pojawiła się (a raczej szybko z nich znikała) najbardziej pożądana płyta tamtego okresu. Mowa jest o albumie "Nevermind" oraz promującym ją krążku "Smells Like Teen Spirit", który nadaje rytm pozostałym kawałkom stanowiąc w ten sposób wspaniałą mieszankę wybuchową. Ikona muzyki grunge nie narodziła się jednak w dniu wydania samego albumu. Narodziny jej nastąpiły znacznie wcześniej, a mianowicie w dniu 20 lutego 1967 roku. Data na pozór niczym nie odróżniająca się od pozostałych; jednakże dla wielu młodych ludzi na całym świecie zwiastuje niezwykłe wydarzenie. Nic dziwnego, że po dziś dzień młodzi ludzie oznaczają ową datę czerwoną kartką w kalendarzu. W tym właśnie dniu w niewielkim miasteczku w Seattle urodził się Kurt Donald Cobain - człowiek niezwykły, niemal legenda, którego głos napawa zdumieniem i podziwem niejednego melomana.

Trudne dzieciństwo

Jest przełom lat 60 i 70. W jednym z ubogich domów mieszka zwyczajna rodzina. Głową domostwa jest mechanik samochodowy, dziećmi zaś opiekuje się Wendy O\'Connor - z zawodu kelnerka. W kącie siedzi drobniutki chłopak o niezwykle niebieskich oczach i tryskąjącej życiem twarzyczką. Jest szczęśliwy.
Kilka lat później. Widzimy tą samą rodzinę, aczkolwiek coś jakby się zmieniło. Nie słychać już radosnych śpiewów i rozmów. Niebieskooki chłopak jest już zupełnie innym dzieckiem. Wszystko to za sprawą wydarzenia, które wstrząsnęło chłopcem pozostawiając głębokie rany. Rozwód. Zdumiewające jest to jak owe wydarzenie wpłynęło na psychikę 6-letniego chłopca, który widzi otaczający go świat oczami dorosłego człowieka - pełnego frustracji i żalu. Mały chłopak nie potrafi zapanować nad własnym losem. Rozwód staje się przepaścią, z której nigdy nie zdoła się uwolnić. Od czasu rozwodu jego rodziców chłopiec nie miał rodziny. Jego rodzice związali się z innymi osobami, a o Kurta nikt nie dbał. Często pomieszkiwał u krewnych, którzy uzywali pasa jako główne narzędzie wychowawcze. Niekiedy tułał się po okolicy w nadziei na poprawę losu. Nie miał stałego miejsca zamieszkania. Nocował pod mostem rzeki Wishkah...

Muzyka muzyka muzyka [?]

Kurt jako małe dziecko był odtrącany przez najbliższych. Nigdy nie posiadał wielu przyjaciół i często wdawał się w bójki. Jego rodzina, jak wspomniałam wyżej, rozpadła się gdy miał 6 lat. Nikomu niepotrzebny i wyobcowany, zastanawiał się, co mu przyniesie życie (które wkrótce tak bardzo się odmienia). W wieku około 17 lat postanowił poświęcić się muzyce - jego największej pasji. Jego marzeniem było założenie własnego zespołu muzycznego. Miał to być zwykły zespół, jakich na rynku muzycznym było wtedy multum. Przyszłość jednak okazała się bardziej kolorowa niż Kurt mógł się spodziewać. Jego marzenie o własnym zespole spełniło się.
Razem z przyjacielem, Krisem Novoselickiem, założył niezbyt lubiany i popularny zespół. Początki były trudne, ale grali z prawdziwą pasją do muzyki. Po licznych porażkach i zmianach perkusistów, powstała Nirvana. Nazwa zespołu oznacza w buddyzmie stan wyzwolenia od cyklu narodzin i śmierci. W skład zespołu wchodzili: Kurt Cobain - śpiew i gitara, Chris Novoselic - basista oraz Dave Grohl - perkusista. Razem odnieśłi sukces na międzynarodową skalę, a ich piosenki nadal są uwielbiane przez ogromne rzesze ludzi na całym świecie, Sławę zespołu przyniósł album "Nevermind", który stał się najlepiej sprzedającym album lat dziewięćdziesiątych. Utwór "Teen Spirit" stał się hymnem pokolenia mimo nieprzychylnych recenzji.
Droga do sławy była kręta i wyboista, ale Nirvana udowodniła, że jest w stanie pokonać wszelkie trudności. Po sukcesie płyty "Nevermind" muzykom jakby woda sodowa uderzyła do głowy. Cobain zaczął sięgać po narkotyki, Kris tęgo popijał, natomiast Dave zasłynął z upodobania do cielesnych ekscesów. Szybki styl zycia, jaki odtąd towarzyszył muzykom, sprawił, że na dalszy plan odsunęła się muzyka, dzięki której przecież formacja zdobyła tak ogromną popularność.

Kurt-Courtney

W 1991 roku Kurt poznał, za sprawą innego muzyka, najważniejszą osobę w jego życiu, Courtney Love. Była ona wokalistką formacji Hole i słynęła z ekscentrycznego trybu życia. Wielu ludzi jest zdania, że to włąsnie przez nią Cobain zmienił swoje życie na gorsze. Pani Love była powodem wielu problemów, jakie na swojej drodze spotykał zespół. To właśnie Courtney, z pozoru niewinna narkomanka, jest podejrzewana o tajemniczą śmierć muzyka w 1994 roku. Na dodatek media do dziś nazywają ją "matką z piekła rodem". I mają rację! Pytanie pozostaje tylko jedne: co Kurt widział w tak despotycznej postaci, jaką była Love? W jaki sposób manipulowała (jakże kruchą) psychiką lidera? Ona miała po prostu "to coś". Każdy ją słuchał i dokładnie wypełniał jej prośby. W iście perfekcyjny sposób potrafiła wykorzystywać ludzi z pozytywnymi profitami dla własnej osoby. Jednak Kurt kochał ją i miał o swojej małżone jak najbardziej pozytywne zdanie: "Nie jestem już tak neurotycznym, rozchwianym osobnikiem jak dawniej. Przedtem czułem, że stale jestem sam, mimo że miałem mnóstwo przyjaciół, no i zespół. Courtney pomogła mi spojrzeć na Nirvanę z pewnego dystansu; uświadomiła mi też, że moje życie nie musi się kręcić wyłącznie wokół zespołu, że potrafię sobie poradzić bez niego, jeśli będę musiał".
19 sierpnia 1992 roku przyszła na świat Frances Bean. Nawet będąc z łonie matki, była oczkiem w głowie tatusia. Kurt ubóstwiał ją na każdym kroku: bezustannie zabierał ją na koncerty czy sesje zdjęciowe. Miłość do córeczki stała się silniejsza od wszystkiego. Nawet od kryzysu w małżeństwie. Jak się później okazało, między Kurtem a Courtney nie działo się najlepiej od samego początku. Kurt pragną wystąpić o rozwód i prawo do opieki nad córeczką. Wydarzenia jednak potoczyły się zupełnie inaczej...

Śmierć...

Każda legenda pozostawia po sobie jakiś ślad. Z Kurtem było tak samo. Chłopak przybył z małego, siejącego pustką miasteczka i z dnia na dzień zdobył serca milionów ludzi na całym świecie. W 1994 roku zostało odkryte jego ciało. Miał odstrzeloną prawie całą głowę. Samobójstwo czy morderstwo? To pytanie nurtuje niemal wszystkich wielbicieli. Są to jedynie słowa, ale czy one muszą pozostawać bez odpowiedzi?
Po śmierci Kurt Cobain stał się legendą, wspominaną i przywoływaną w piosenkach, książkach i filmach. Za swoją pasję zapłacił najwyższą cenę. Warto na koniec przytoczyć słowa Adolfa Koberla: "Człowiek może i powinien całym sercem cieszyć się swoim życiem. Jest ono przecież dobrym, Bożym darem, który stał się jego udziałem. Lecz trzeba pomyśleć także o tym, że nie mamy tutaj stałego miejsca i że wszelka wspaniałość tej ziemi, szczególnie bogactwo i sława, są przemijające".


Artykuł The sun is gone. He still has a light. zaczerpnięty z serwisu www.free-art.pl.

Podobne artykuły
25
wyświetlenia: 46921
11
wyświetlenia: 71509
20
wyświetlenia: 6955
22
wyświetlenia: 2296
10
wyświetlenia: 31562
11
wyświetlenia: 13355
7
wyświetlenia: 6834
Powiązane tematy



  radek_1  (www),  23/12/2006

Całkiem fajny artykuł, ale czuję pewien niedosyt :)

  traktor,  29/12/2006

Niedosyt... no można było napisać więcej, ale od czego jest Google? Ja EIOBY używam do znalezienia fajnych tematów, czasem dowiedzenia się czegoś ciekawego o nich, ale to Google jest zawsze finalnym miejscem wszystkich poszukiwań.

  radek_1  (www),  09/01/2007

Dla niego zabić? A co Ci da "zabicie się dla niego", przecież on nie żyje, to co mu z Twojej śmierci, nawet Cię nie zna. Bez sensu, totalnie :P

No właśnie, przecież on się nie zabił dla "idei", tylko dlatego że brał zbyt dużo prochów i miał przez to depresję.

Taaa. On se łeb odstrzelił bo miał przejarany mózg. Ot co!

Pamiętam, że jak byłem młodszy, mogłem godzinami słuchać Kurta i jego zespołu.

Ja myślę, że brakuje tu tylko kilku fotek.

"Wielbiciele Bogów umierają młodo, by później żyć wiecznie w Ich towarzystwie" Nie tylko Kurt umarł młodo między innymi Jim Morrison,Janis Joplin którzy również byli legendą muzyki rockowej.Bob Marley też za staro nie umarł. Wszyscy ci ludzie zrobili tak wiele w tak krótkim czasie dla muzyki
CHWAŁA IM ZA TO. Artykuł ogólnie dobry trochę za mało wiadomości.

Gratuluję, ten artykuł został wyróżniony i znajduje się na liście grupy "Najlepsze z najlepszych" ( http://www.eioba.pl/g9/najleps(...)epszych ).

Bardzo wyczerpały mnie uwagi na temat Nirvany i Kurta typu: "kocham Cię Kurt!", lub "Tylko nastolatki mówią kocham Cię Kurt, jakie one są głupie... Zabiła bym się dla niego" Moi drodzy, bardzo chciałbym poruszyć jedną kwestię, która bardzo mnie dotyka, mianowicie mediacja Nirvany oraz gdybanie, co by było, gdyby Kurt żył.. Ale on nie żyje! Możesz sobie płakać droga nastolato.. Możesz się użalać nad jego losem.. Zastanów się tylko: Ale czy to przyniesie jakiś efekt? Jeżeli nie potrafisz sobie na nie odpowiedzieć, pomogę Ci: NIEEE! Oczywiście szanuję Kurta i jego twórczość.. Nie rozpaczajcie drodzy fani.. Jak napisał on w "liście pożegnalnym".. Zamierzał skończyć "karierę", a jeżeli by jednak zmienił zdanie.. to jedynie pod naciskiem... To dlaczego umarł, zabił się, przedawkował, to główne tematy poruszane w artykułach tego typu, lub komentarzach zdeterminowanych wielbicieli.. Jedno pozostaje trwałe, zarówno dla mnie jak i dla Kurta Cobaina, odrzucamy media...

PS: Nie chciałem urazić niczyich poglądów, lub idei. gdyby jednak to nastąpiło, bardzo przepraszam.. I proszę o skomentowanie mojego komentarza.. (masło maślane) A tak jeszcze na marginesie Post Scriptumu.. Mam 14 lat, czy różnie się od rówieśników?

Ten oto artykuł pisałem na lekcji informatyki.. Bardzo dużo robimy na zajęciach, prawda?

szkoda faceta ale cóż wszystko co fajne szybko sie konczy. artykuł fajny

  jepan,  18/02/2008

Powiem tyle Zajebisty Koleś miał ciężką przeszłość. Tak naprawdę był w tym wszystkim za długo samotny, samotny z swoimi wszystkimi problemami i to wywarło piętno którego nikt nie jest w stanie określić i nikt po za nim samym nie może wiedzieć jak to było(no chyba ze go zabili ale nie mi tego osądzać), samobójstwo czy morderstwo. Każdy ma swoją rację ale czyż ta racja nie opiera się na czyiś słowach?? Więc spostrzeżenie "ja uważam ze go zabili" jest na poziomie papieru toaletowego. Po prostu człowiek pod pewnym wpływem emocji jest w stanie wyrządzić sobie krzywdę którą uważa za najlepszy w danej chwili wybór. Czy gdyby nie doszło do śmierci czy był by on tak dalej na ustach świata, po prostu nadszedł by dzień w którym przeszedł by na emeryturę, może tego się bał, może po prosty miał wszystkiego dosyć i chciał żeby takim go zapamiętano, człowiekiem młodym u szczytu sławy... Szkoda ze tak się stało a jak to było zabójstwo to morderce za@#bał bym gołymi rękami.

tak.... też bym go (może ładniej powiem;)) ZABIŁA nawet gdybym potem miała iśc siedziec ale zawsze to zabije dla idola...

Krótki... ale ok ...
Kurt był wielki .Szanuje go i zawsze tak pozostanie. Do ''nieznany'' po jakiego grzyba chcesz się zabic? naprawde nie rozumiem Cie... Dużo to nie zmieni... Osobiście myśle że on ma to wszystko w dupie i mało tego pewno sie tam przewraca ze śmiechu co niektóre dzikie ''nirrffaanki'' robią xD i za to go lubie. A zginął myślę bo miał silną depresje narkotyki chorobą żołądka i tą głupią żone. Nie wytrzymał chłop ze sławą... I tyle. :D :P chociaż...

Peace, love, Empathy.[*]

[*] [*] [*} Za wszystkich wielkich artystow ktorych juz z nami nie ma. Powinno powstawac wiecej takich artykolow chociaz troche bardziej obeszerniejszych.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 
Autor
Dodał do zasobów: Adam Tikacz
Artykuł
Dodatkowe informacje
Grupy O artykule w internecie

Nasza-Klasa.pl


O EIOBA
Artykuły
Odkrywaj
Publikuj
Społeczność
Statystyki
Użytkownicy online: 547
Zarejestrowani: 17.223
Komentarze: 39.419
Artykuły: 9.005
Książki
EIOBA Świat

© 2005 grupa EIOBA.