Medytacja w biegu jest bardzo przyjemna i naturalna.
To potrafi całkowicie pochłonąć. Ważne, aby stać się w pełni tą czynnością, którą wykonujemy. Zachowujemy ciszę i odczuwamy przyjemność biegu. Nigdzie nie musimy dobiec. Po prostu biegniemy bez celu. To bardzo odprężające, mijamy wszystko i wszystkich w spokoju. To mijanie jest swobodne, nic nas nie ogranicza.
Zgrywamy oddech z niepowtarzalnym rytmem własnych kroków, uważnie oddychamy, nie walczymy z myślami. Wszystko może się dziać bez wysiłku, jeśli na to pozwolisz. Wiatr wieje zawsze tam gdzie chce. Bądź więc jak wiatr, daj sobie wolność wyboru. Jedność, stopienie się z egzystencją sprawia, że wszystko, nie tylko bieg możemy uczynić niezwykłym. Pozwól sobie na duchową przemianę i poczucie przenikania. Stopy miarowo wiodą nas przed siebie. Chłodny powiew odświeża ciało, pozwala na rozluźnienie i doświadczenie przestrzeni. Chłoniemy przyrodę, której jesteśmy częścią.
Tu i teraz spotykamy pełnię życia. Nie warto biegać jedynie dla jednego celu zdrowia – kiedy jesteśmy spięci i nie mamy czasu.
Liczy się poczucie „ja jestem”, „jestem wolny i swobodny”. „Jestem jak wiatr, i mogę pokierować sobą jak zechcę”. Pobiegnij i stań się rzeczywistością, poczuj siebie jak nigdy dotąd. Rób to świadomie, niech nic innego się nie liczy w tym błogosławionym momencie. Nie trać kontaktu z otaczającym światem lecz łagodnie obserwuj. Pozostań „biegiem”.