Login lub e-mail Hasło   

Nie truj dziecka szczepionkami!

Chciałabyś, aby Twoje dzieci rozwijały się poprawnie i cieszyły się dobrym zdrowiem do późnej starości? Gdy zobaczysz kalendarz szczepień dla Twojego dziecka, przeanalizuj go.
Wyświetlenia: 27.781 Utworzony: 08/10/2007
Zastanawiałaś się dlaczego ostatnio tak wiele dzieci cierpi na autyzm, ADHD (syndrom nadpobudliwości psychoruchowej) i ma trudności w nauce? Chciałabyś, aby Twoje dzieci rozwijały się poprawnie i cieszyły się dobrym zdrowiem do późnej starości? Uniknęły depresji, sklerozy, schizofrenii, syndromu chronicznego zmęczenia, artretyzmu i Alzheimera? Głównym winowajcą obecnej sytuacji jest rtęć zawarta m.in. w szczepionkach. Dlatego, gdy zobaczysz kalendarz szczepień dla Twojego dziecka, przeanalizuj go dokładnie.

Rtęć jest drugim, po plutonie, najbardziej toksycznym pierwiastkiem na ziemi. Rtęć z jednego termometru może zatruć małe jezioro. Zalecenia Agencji Ochrony Środowiska podają za bezpieczną dawkę 0,1 mikrograma/kg masy ciała dorosłego człowieka dziennie. Tymczasem rtęć była (przed wydaniem odpowiedniego zakazu pod koniec ubiegłego stulecia) dodawana do kropel do oczu, preparatów dla szkieł kontaktowych, sprejów do nosa, kremów antykoncepcyjnych, kremów na hemoroidy, zastrzyków przeciw alergiom i wielu innych substancjach. Oprócz tego obecna jest w naszym środowisku w dymach z fabryk spalających węgiel, rybach i owocach morza i w takich ludzkich wynalazkach jak żarówki fluorescencyjne, termometry, urządzenia do mierzenia ciśnienia krwi, a nawet w bardzo niebezpiecznych metalowych plombach dentystycznych (zawierają 50% rtęci!).

Najbardziej niebezpiecznym źródłem zatrucia rtęcią w obecnych czasach są jednak szczepionki. Do konserwacji wielu z nich używa się środka o nazwie Thimerosal, który zawiera 49,6% etylortęci. Biorąc pod uwagę wzrost ilości szczepień, często wykonywanych jednego dnia, ilość kumulowanej rtęci osiąga poziom nawet 100-krotnie wyższy niż bezpieczny dla dorosłego człowieka. Np. tylko szczepionka Hep B (przeciwko bakterii powodującej m.in. zapalenie opon mózgowych) podawana noworodkom przekracza zalecany limit 36 razy.

Wstrzykiwanie domięśniowe omija jeden z głównych mechanizmów obronnych ludzkiego organizmu - trakt żołądkowo-jelitowy. W przypadku małych dzieci, których układ immunologiczny i nerwowy nie jest jeszcze w pełni dojrzały, jest to bardzo niebezpieczne. Np. proteina Metallothionein (MT) zawarta w każdej komórce ludzkiego ciała i odpowiedzialna za detoksykacje metali ciężkich i opiekę nad układem odpornościowym staje się w pełni rozwinięta dopiero u dziecka 3-letniego. Jak wiele rtęci wstrzykujemy mu do tego czasu skoro pierwsze obowiązkowe szczepienia otrzymuje w pierwszej dobie swojego życia?

Skutki zatrucia rtęcią są bardzo poważne. Rtęć ingeruje w działanie enzymu potrzebnego do trawienia glutenu i kazeiny, stąd nadwrażliwość ludzi zatrutych rtęcią np. na wszystkie produkty mleczne. Rtęć wywołuje również uszkodzenie systemu odpornościowego, który nie radzi sobie z bakteriami naturalnie występującymi w naszym organizmie np. z candidą. Przerost tego grzyba wywołuje tzw. cieknące jelito - stan, w którym uszkodzona powierzchnia jelita przepuszcza niestrawione cząsteczki do obiegu krwi, co wywołuje alergie. Osoby zatrute rtęcią często są alergikami.

Ponadto rtęć osłabia zdolność usuwania infekcji wirusowych i drożdżowych, powoduje wytwarzanie przeciwciał antymózgowych (organizm atakuje samego siebie), zmienia zdolność mózgu do usuwania niepotrzebnych komórek mózgowych lub neuronów i w poważny sposób wpływa na uszkodzenie mózgu. Spustoszenie, które sieje w organizmie ma bardzo poważne konsekwencje w jego funkcjonowaniu. Najważniejsze objawy zatrucia rtęcią, to:
  • zaburzenia sensoryczne,
  • drętwienie ciała,
  • nadwrażliwość na dźwięki, dotyk
  • osłabione rozpoznawanie twarzy,
  • nieostre widzenie i zawężenie pola widzenia,
  • bezsenność,
  • drażliwość i nagłe wybuchy złości,
  • unikanie kontaktów społecznych,
  • niepokój,
  • utrudnione wysławianie się,
  • zaburzenia słuchu
  • zmieniony smak,
  • osłabienie pamięci krótkotrwałej,
  • spowolnienie reakcji,
  • utrudniona koncentracja.
Wymienione wyżej objawy często występują przy takich schorzeniach jak ADHD i autyzm. Potwierdzono, że rtęć jest bardziej toksyczna dla chłopców, co poważnie łączy zatrucie rtęcią z autyzmem. Kiedy w Kalifornii zwiększono w ciągu 20 lat ilość szczepień z 8 do 33, to liczba przypadków autyzmu wzrosła ponad 1000%! Dzięki rodzicom dzieci autystycznych i badaczom zajmujących się tym problemem, rtęć wycofano z wielu produktów (np. roztwór do soczewek kontaktowych wycofano w 1998r.). Urząd ds. Żywności i Leków w USA nałożył na producentów szczepionek obowiązek wyeliminowania thimerosalu ze szczepionek. Co ciekawe, został on usunięty ze szczepionek weterynaryjnych prawie 20 lat temu, gdyż obawiano się, że jest zbyt niebezpieczny. Producenci szczepionek prawdopodobnie wiedzieli o ryzyku zatrucia rtęcią już 40 lat temu.

Niestety, kreatywność producentów szczepionek nie zna granic. Coraz częściej proponują nam połączone szczepionki. Popularną i szczególnie groźną jest MMR (trzy szczepionki podawane naraz: odra, świnka i różyczka). Co jakiś czas ogłaszają też możliwość kupienia szczepionek na 5 czy 6 chorób. Rodzice, nie dajcie się zwieść! Podając taką szczepionkę być może oszczędzicie dziecku kilku ukłuć, ale zaryzykujecie wystąpienie poważnych chorób!

Jak bezpiecznie szczepić dzieci?

  1. Stosować szczepionki nie zawierające thimerosalu - należy dopytywać i żądać!
  2. Unikać szczepionek skojarzonych (zawierają więcej środków konserwujących z rtęcią lub innymi metalami ciężkimi) - podawać pojedyncze szczepionki przeciw odrze, śwince i różyczce, w osobnych zastrzykach w różnych dniach. Można np. podać szczepionkę przeciwko odrze w wieku 15 miesięcy, przeciwko różyczce w 27 miesiącu, przeciwko śwince w 39 miesiącu.
  3. Robić jak najdłuższe przerwy pomiędzy szczepieniami - 6 miesięcy pomiędzy żywymi szczepionkami (odra, świnka, różyczka) to czas idealny, ale 3 miesiące są okresem rozsądnym.
  4. Używać fiolek zawierających pojedynczą dawkę - zawierają znacznie mniej środków konserwujących
  5. Nie szczepić dziecka chorego lub w okresie rekonwalescencji.
  6. Zapewnić zalecaną dzienną dawkę witaminy A przez 3 dni przed i w dzień podania zastrzyku. Niemowlętom podawać witaminę C po 150mg 2 razy dziennie, a małym dzieciom po 300mg 2 razy dziennie przez 3 dni przed i w dzień podania zastrzyku.
  7. Dostosować kolejność szczepień do potrzeb dziecka - np. zakażenie wirusowym zapaleniem wątroby typu B następuje poprzez aktywność seksualną, nadużywanie narkotyków albo poprzez zakażenie od matki przy porodzie. Jeśli matka nie należy do grupy podwyższonego ryzyka, nie ma potrzeby szczepienia dziecka (można opóźnić to szczepienie nawet do 12 roku życia dziecka).
  8. Jeśli to możliwe wykonać badanie wskaźników immunologicznych przed powtórzeniem dawek - obecnie są to dość drogie testy krwi. Wiele dzieci uodparnia się po pierwszej dawce i nie wymaga dawek przypominających.
  9. Nie szczepić powtórnie, gdy wystąpiła negatywna reakcja na konkretną szczepionkę.
  10. Nie szczepić noworodków.


W Polsce niestety bardzo trudno znaleźć pojedyncze szczepionki, warto więc pomyśleć o sprowadzeniu ich z zagranicy. Jeżeli nie możemy tego zrobić, spróbujmy odwlec te szczepienia. Może się to okazać trudne, gdyż w Polsce jest obowiązek wykonywania szczepień - rodzice straszeni są wysokimi mandatami i sprawą w prokuraturze. Najlepiej poproś swojego lekarza pediatrę o napisanie odroczenia.

Ponadto, aby uniknąć zatrucia rtęcią, należy pamiętać, że rtęć przenika z organizmu matki do płodu, a także znajduje się w jej mleku. Dlatego odradza się wszelkie szczepienia w czasie ciąży (np. przeciwko grypie), a także zaleca usunięcie wszystkich metalowych plomb.

Skoro zatrucie rtęcią spowodowane jest szczepionkami, to dlaczego nie wszystkie dzieci są zatrute? Wrażliwość na rtęć i zdolność organizmu do detoksykacji jest bardzo zróżnicowana i często uwarunkowana genetycznie. Niektóre dzieci szybko pozbywają się rtęci, u innych pozostaje ona na tyle długo w organizmie, że mocno wiąże się z mózgiem i innymi organami.

Co robić, gdy podejrzewasz u swojego dziecka zatrucie rtęcią?

Istnieje wiele różnych testów badających zatrucie rtęcią, jednak najmniej inwazyjnym i niedrogim testem jest analiza materiałów śladowych czyli badanie włosów. Badanie to pozwala na ustalenie obecności metali ciężkich w organizmie. Jeżeli wynik okaże się wysoki, należy rozpocząć odpowiednie leczenie.

Pierwszym krokiem jest usunięcie wszystkim metalowych plomb u dziecka. Dopiero wówczas można rozpocząć chelatyzację (gdyby zacząć podawać dziecku z plombą te substancje, plomba by się rozpuściła i jeszcze bardziej zatruła organizm). Niestety, trudno jest znaleźć lekarza, który będzie posiadał odpowiednią wiedzę na temat chelatyzacji. Można spróbować poszukać wśród niekonwencjonalnych lekarzy np. homeopatów, lub w ostateczności rozpocząć odtruwanie samodzielnie.

Substancje chelatyzujące usuwające rtęć to DMPS (2,3 dimercaptopropanesulfonate sodium), DMSA (2,3 meso DiMercaptoSuccinic Acid) - nazwa rodzajowa :Succimer, nazwa handlowa : Chemet, i LA (alpha lipoic acid). Tylko ostatnia substancja pokonuje barierę krew-mózg i umożliwia oczyszczenie mózgu z rtęci.

Aby dziecko czuło się lepiej jeszcze przed i w trakcie chelatyzacji, możesz podawać mu suplementy witaminowe, szczególnie witaminy B i C oraz cynk i magnez.

Chelatyzacja może potrać od 6 miesięcy do 2 lat. Im wcześniej, tym lepsze rezultaty. Po leczeniu dzieci często mogą wrócić do normalnej diety i ustępują im alergie. Co najważniejsze, często ustępują objawy takich chorób jak autyzm czy ADHD.

W razie wątpliwości odnośnie wykonywania szczepień oraz odtruwania warto przejrzeć forum rodziców dzieci na stronie www.dzieci.org.pl/cgi/forum/ikonboard.cgi

W opracowaniu tego ciekawnika pomogły mi źródła zamieszczone na powyższym forum a także na stronach grupy Yahoo "Autism - Mercury". Porady dotyczące szczepień pochodzą z publikacji: dr med. Bryan Jepson "Zrozumieć Autyzm - Podstawy fizjologiczne i biomedyczne opcje terapii zaburzeń autystycznego spektrum" (Dziecięce Centrum Biomedyczne stanu Utah, 2003).

 

Magdalena Prus
ciekawnik.pl - warto wiedzieć!
[ciekawnik.pl to platforma, której celem jest budowanie natchnionego i bardziej świadomego społeczeństwa wiedzy] 


Podobne artykuły



Fajnie, że ten temat toksyczności szczepionek został tak jasno opisany!

Hm. A teraz się szczepi dzieci takimi "kombajnami" czyli nawet trzema szczepami bakterii w jednej szczepionce. Brr! Aż strach pomyśleć co się w organizmie takiego malutkiego człowieczka dzieje!

Nie chce szczepić ! Jak uniknąć szczepionek obowiązkowych.

  Anarchiusz  (www),  02/04/2008

To jest Problem wolności człowieka nie zaszczepisz się obowiązkową szczepionką czekać cie może nawet więzienie :/
A tak swoją drogą uodparniając się na "stare" wirusy przyśpieszamy tylko ich ewolucję "Co się odwlecze to nie uciecze" my niestety przestaliśmy ewoluować aż strach się bać!

Ludzie przestali ewoluować! I to mnie przeraża. Trafnie to bardzo ująłeś anarchiuszu! Trafnie! Człowiek zaczął robić wszystko to, co jest przyczyną jego zguby :-(

Świat stworzyła istota doskonała jako twór doskonały, min. Ewolucję
My jako istoty niedoskonałe tworzymy rzeczy jeszcze mniej doskonałe, które mają zastąpić nam ewolucje :-/ zobaczymy kto w tym wyścigu wygra.( Ja się nie lecze farmaceutycznie od 5 lat, od pełnoletności, w końcu "to co nas niezabija czyni nas siliejszymi" to czemu mam oddawać swoją siłę jakimś lekom)

Jeżeli nie chcesz szczepić swoich dzieci, to musisz w przychodni napisać oświadczenie w którym nie wyrazisz na to zgody a odpowiedzialność weźmiesz na siebie.

Dla mnie artykuł -bomba! Świetnie, że takie informacje są podawane. Sporo wiedziałem na tema szczepionek - tu dowiedziałem sie jeszcze więcej. Gratuluję.

Nareszcie! Gdzieś w środku czułam, ze szczepionki są złe... postanowiłam, że jeśli będę miała dzieci nie będę ich szczepić (pomijając szczepienia do których sie nas zmusza), tylko nigdy nie miałam argumentów w rozmowach z "mądrymi dorosłymi ludźmi" Pozdrawiam

i dalej nie będziesz miałą argumentów w rozmowie z 'dorosłymi', a tymbardziej w dyskusji z osobami z wiedzą medyczną. żeby mieć argumenty, trzeba umieć je poprzeć wynikami porządnych, dobrze przeprowadzonych badań epidemiologicznych. a z tego co wiem nie pojawiły się do tej pory wiarygodne prace podważające zasadność szczepień.

  Mirosław T  (www),  28/05/2008

Artykuł o zupełnie dwóch różnych sprawach:

1) Sprawa szczepień - bardzo zły i szkodliwy artykuł

2) Sprawa ratowania po zatruciu rtęcią - dobry, choć lepiej samemu nie ratować, a wezwać pogotowie i ratowanie uzgadniać telefonicznie z lekarzem (czasami problemem dla lekarza jest nie tylko fakt zatrucia, ale i technika odtruwania, która mogła być w danych okolicznościach błędna)

Odnoszę subiektywne wrażenie, że autor nawołuje zbyt ekscytująco do podważenia zasadności niektórych szczepień. Czytając komentarze, utwierdzam się w obawach. Gorąco więc przestrzegam: NIE PODWAŻAJCIE DECYZJI LEKARZA, który uważa za słuszne zaszczepić Was lub Wasze dziecko, z banalnego(!) powodu, czyli tylko dlatego, że na Eioba przeczytaliście artykuł ze zdaniem cytuję: "gdy zobaczysz kalendarz szczepień dla Twojego dziecka, przeanalizuj go dokładnie".

Jak rodzic, który nie zna się na leczeniu (bo np. skończył szkołę mechaniczną lub budowlaną) może odważyć się na "dokładną analizę" i ewentualne negowanie decyzji lekarza np. rodzinnego? Wyobrażacie sobie paraliż jaki mógł by nastąpić, gdyby każdy pacjent "negocjował" z lekarzem i kazał się przekonać, że to nie zaszkodzi jego dziecku?!? Czy szczepionka "zawiera" rtęć lub inną substancję, o której przeczytał na amatorskich stronach www?

Autor powinien zastanowić się, jakie okropne skutki mogą nastąpić, gdy czytelnik z umysłem jaki miał Kubuś Puchatek (czyli umysłem misia "o bardzo małym rozumku"), zbyt mocno przejmie się i ODMÓWI szczepienia wbrew sugestiom lekarza.

Zagotowało się we mnie , gdy przeczytałem ten artykuł.
Myślę, że jest on w stanie uczynić wiele szkody dzieciom, gdy przeczytają go przestraszone i nie ufające swoim lekarzom matki.!
Wakcynologia jest zaawansowaną nauką o wieloletniej tradycji , podbudowana wiedzą z immunologii , alergologii i doświadczeniem wielu pokoleń lekarzy.
Pisząc taki artykuł, który może wpłynąć na zdrowie dzieci , autor powinien podać swoje dane , wykształcenie i kompetencje do wypisywania takich bredni.
Od dość dawna wiadomo, że szczepionki skojarzone są bezpieczne i skuteczne. Szczepienie szczepionkami "pojedynczymi " bezsensowne, niewykonalne i wręcz głupie.
Wszyscy od wielu dzisiątków lat szczepienie byliśmy skojarzonymi szczepieniami przeciw : błonicy, tężcowi, krztuścowi, równocześnie otrzymywaliśmy też szczepienia przeciw polio. Nie obserwowano istotniejszych działań ubocznych, niż po monowalentnych szczepieniach.
Rtęć, jest składnikiem thiomersalu, środka konserwującego i wzmagającego immunologiczne działania szczepionek. Jest w nich w sladowych ilościach i to tylko w szczepionkach wielodawkowych.
Dzisiejsze kupowane w aptekach szczepionki jednodawkowe są bez thiomersalu, a w wielodawkowych jego ilości są śladowe, nikomu nie szkodzą . Żadane badania tego nie potwierdziły.
Zapewniam Was, ze profesorowie medycyny szczepią swoje wnuczki nowoczesnymi szczepieniami dostępnymi dziś w aptekach lub znajdującymi się w kalendarzu szczepień.
Szczepionki nie są złotym środkiem bez działań ubocznch, oczywiście, ze je mają, ale nie szczepienie dzieci jest nie tylko głupotą, ale wręcz przestępstwem
Taki artykuł w pewnym sensie można by nawet uznać za namawianie do niego!

  ulmed,  26/06/2008

Temat szczepień wcale nie jest taki oczywity.Chętnie przeczytam opinie po przeczytaniu książki; Ian Sinclair 'Szczepienia-niebiezpieczne, ukrywane fakty'.
To nie jest książka napisana z sufitu. Obejmuje analizę badań, przemyśleń, naukowców, często laureatów nagrody Nobl'a. My nie znamy żadnych opini przeciwnych. Mamy prawo je znać. Dlatego podaję ten tytuł. Może po przeczytaniu dyskusja się rozwinie.

widziałem kilka cytatów z tej książki, większość skupia się na tym, że gdzieś jakaś szczepionka nie zadziałała a gdzieś zabrakło możliwości przeprowadzenia masowych i długotrwałych szczepień. brakuje mi też dokładniejszych danych o wypowiadających się lekarzach, w jakich placówkach badawczych pracują, czym się zajmują i co opublikowali. bez tych informacji nie uwierzę, że lekarz jest autorytetem, a nie na przykład nawiedzonym lekarzem rodzinnym w małej wiosce który głosi kontrowersyjne poglądy i nie ma żadnych wiarygodnych danych na poparcie swoich tez.
gdyby wakcynologia nie dawała wyników, nikt nawet nie pomyślałby że można ją upowszechnić. a NFZ nie refundowałby szczepionek, które nie działają.
Więcej szkody przynosi jedzenie fast-foodów niż te straszne szczepionki, porównajcie sobie współczynniki chorobowości chociażby zależnego od stylu życia nadciśnienia i jakiejkolwiek choroby, w której występuje potwierdzony naukowo związek przyczynowo-skutkowy z podawaniem szczepionek.

Po pierwsze: amalgamaty dentystyczne uwalniają tylko śladowe ilości rtęci, z czego większość w trakcie aplikowania do ubytku. Widziałem bardzo dobrze przeprowadzone badanie (nie jestem w stanie ich teraz odnaleźć) w których obserwowano dużą grupę osób z wypełnieniami amalgamatowymi przez wiele lat i jednoznacznie wynika z nich, że rtęć z plomb jest nieszkodliwa i uwalnia się jej do organizmu mniej niż przyjmowane jest z pokarmem.
Po drugie: szczepionki powstrzymały kilka najgroźniejszych chorób, których epidemie potrafiły zabić w ciągku roku kilka milionów ludzi. To, że dziś nie boimy się dźumy czy gruźlicy to wyłącznie zaleta masowych szczepień.

W innych podobnych artykułach wyczytałem nawet, że szczepionki to sztuczne zastępowanie układu odpornościowego. Mam nadzieję, że nikt nie da się nabrać na takie bzdury i pamięta z lekcji biologii że szczepienia pobudzają układ odpornościowy bez stwarzania zagrożenia ze strony toksyn bakterii czy aktywności wirusa.

uważam że takie artykuły są bardzo szkodliwe i tworzą niebezpieczną modę na ignorowanie prawdziwej medycyny, czego skutkiem są coraz częstsze przypadki samodzielnie leczących się osób trafiających do szpitala w ciężkim stanie z niewydolnością wielu narządów. Nie po to prawdziwe autorytety przez lata prowadzą badania nad chorobami, i coraz doskonalszymi lekami i szczepionkami żeby zupełnie to olewać i myśleć że własnymi siłami wygra się z drobnoustrojami. Wytworzenie odporności może trwać kilka tygodni, a niektóre bakterie i pasożyty w tym czasie zdążą kilka razy zabić dorosłego, silnego i w pełni zdrowego człowieka.

Ciekawi mnie jakie jest stanowisko autorki nt. szkodliwości szczepień na choroby tropikalne dla osób wybierających się między zwrotniki...

Nie wiem jak autorka, ale na podstawie częstego bywania w Indii i innych krajach cieplejszych powiem, że szczepieni znacznie częściej zapadają na choroby tropikalne niż nieszczepieni, chociaż tych ostatnich jest mniej. Po części jest tak pewnie dlatego, że nikt nieszczęśników zaszczepionych na kilka chorób tropikalnych nie uprzedził, że chorób tropikalnych jest dużo więcej, a tylko na niektóre są szczepionki. To potem wracają z chorobami jakich istnienia nie podejrzewali. A ratowałem już zaszczepionych ignorantów, z chorób na leczenie których trzeba było jechać z powrotem do Indii, bo w Polsce nawet w Instytucie się nikt na nich nie znał albo leków nie mieli... Ci niezaszczepieni boją się zachorować i bardziej dbają o siebie, uważają co piją i co jedzą, byle czego nie tkną, nie kąpią się w miejscach zakazanych, bo zwykle skażonych etc. A zaszczepieni ignoranci myślą że są na wszystko odporni, a tak nie jest. Taka szara i prozaiczna rzeczywistość.

Jeśli ma ktoś jakieś objawy chorobowe po powrocie z krajów tropikalnych takich jak Indie, niech nie idzie broń Boże do zwykłego lekarza, tylko natychmiast do Instytutu Medycyny Tropikalnej. To moja prozaiczna rada. Czasem objawy chorób tropikalnych mogą zacząć się kilka tygodni lub kilka miesięcy od powrotu z wycieczki, a bywają paskudztwa:(

Brawo! Nareszcie odwazne głosy i nareszcie jakaś dyskusja nt.szczepień. Wszystkiem zwolennikom szczepień chcę przypomiec, że nawet w Karcie Praw Pacjenta jest napisane, że może on odmówic świadczeń, które mu się należą ( szczepienie to świadczenie). Ale mamy taki kraj, że Karta Praw Pacjenta swoje a ustawa swoje, czyli trzeba lawirować jak się da. Czyli albo idziesz do pediatry, dajesz w łapę i masz odroczenie, albo w Sanepidzie podobnie rzecz załatwiasz.
A propos doświadczeń, chcę zapytać czy ktoś ma potwierdzenie tezy, że dziecko nieszczepione gorzej przechodzi np ospę? Są jakieś badania? Dowody? Nie ma, bo wszyscy się szczepią. Czyli tu się szczepimy, nabijamy kasę producentom a i tak chorujemy na choroby zakaźne.
Kolejne pytanie: jestescie pewni drodzy zwolennicy szczepień, że to właśnie szczepionki wyeliminowały niektóre choroby, a nie wzrost poziomu higieny w XIX wieku? Rozumiem, że brak sanitariatów np we Francji czy Anglii nie był przyczyną cholery, dzumy, gruźlicy?Gruźlica, przypominam, jest nazywana chorobą z brudu.
I na koniec: do Afryki posyła się tyle szczepionek, wręcz szczepienia na skalę masową, co organizacja, to chce szczepić Afrykę i co? Jaki mam yskutek? Mizerny. A może trochę ich ucywilizować, może jakieś sanitariaty zbudować, może nauczyć dbać o higienę na "nasz" sposób?
Ja mojego dziecka w ogóle nie szczepiłam. A już na pewno nie dałabym noworodka. Rozwija się pięknie i jakoś nie czuję, że coś mu grozi alo żeby był zagorżeniem dla innych. Medycyny nie skończyłam, budowlanki też nie, ale jak jako matka i człowiek, który nie ma rozumu Kubusia Puchatka, znam wiele sposobow, aby pomoc w chorobie swojemu dziecku i z tego korzystam. Lekarzy unikam jak się da i powiem Wam, że,bardzo dobrze mi z tym.

Żadnych kibli i umywalni dla Afryki, bo się nie da na szczepionkach zarobić:) Był taki plan, żeby odsalanie wody morskiej robić i wodę słać rurociągami dla Afryki, żeby się murzynki piaskiem nie musiały myc, ale koncerny projekt uwaliły brutalnie. Mało wody, dużo brudu, duży zysk ze szczepień i duża umieralność murzynków. Ku Klux Klan bogaty, wilk syty, owca zdechła.

  enthilza,  06/01/2009

Szczepionki to syf jakich malo. Sie przyzwyczailismy, ze szczypionka dobra na prawie wszystko. Tymczasem czlowiek ma swoj wlasny i najlepszy system walki z chorobami, ale w dobie koncernow farmaceutycznych, zapominamy o tym - o ukladzie immunologicznym. Najlepszym tego przykladem jest terapia Gersona, ktora stawia na ten wlasnie uklad immunologiczny, a efety sa tego zdumiewajace - setki osob wyleczonych z raka.

Wklejam fragment art. Walter'a Last'a "Czy większość chorób powoduje system medyczny ?" - który pokazał się w NEXUSIE ( numer: maj-czerwiec 2008 ).

Szczepionki są z dumą przytaczanym przykładem oficjalnej (lekowej) medycyny eliminującym budzące strach infekcje wieku dziecięcego, które szerzyły się w dawnych wiekach. Jednak statystyka i wykresy obejmujące dłuższe okresy czasu mówią coś zupełnie innego. Poczynając od lat 1850-1900
liczba przypadków szkarlatyny, dyfterytu, kokluszu i odry spadła o 90 procent, zanim jeszcze wprowadzono przeciwko nim szczepionki. Chociaż wyniki różnią się w zależności do kraju, jest to z pewnością prawdą w odniesieniu do Anglii, Stanów Zjednoczonych i Australii. W Anglii liczba przypadków kokluszu spadła o 98,5 procent, zanim jeszcze szczepionki stały się powszechnie dostępne, zaś liczba przypadków odry o 99 procent. Liczba przypadków gruźlicy spadła o 87 procent, zanim antybiotyki stały się dostępne, i o 93 procent przed wprowadzeniem szczepionki BCG. Liczba zgonów z powodu gorączki reumatycznej (choroby gośćcowej) zmniejszyła się przed wprowadzeniem penicyliny o 86 procent.37 Te spadki mają więcej wspólnego z instalacjami wodno-kanalizacyjnymi niż ze szczepieniami.
Są również dane statystyczne wskazujące na to, że wraz z wprowadzeniem szczepień wzrosła częstotliwość zgonów z powodu chorób, przeciwko którym prowadzono szczepienia. Inne niekorzystne efekty uboczne przypisywane nowoczesnym szczepionkom to tak zwana śmierć łóżeczkowa (SIDS - Sudden Infant Death Syndrome), ogromny wzrost przypadków autyzmu i ADHD oraz zespół potrząsanego dziecka (miejscowy wylew w mózgu), który spowodował osadzenie wielu niewinnych rodziców w więzieniu. Eksperci uporczywie zaprzeczają istnieniu związku między szczepionkami i autyzmem, tym niemniej dziwi nagła eksplozja przypadków autyzmu po zwiększeniu liczby szczepień w ostatnich dekadach przy jednoczesnym braku jakiejkolwiek alternatywnej przyczyny. Autyzm jest
praktycznie nieznany wśród dzieci amiszów, które w zasadzie w ogóle nie są szczepione. Doniesienia podają, że dzieci szczepione mają o 150 procent więcej neurologicznych zaburzeń w porównaniu z dziećmi nieszczepionymi.*(38)
Kolejny ciekawy aspekt odnoszący się do statystyk dotyczących szczepień naświetlił dr Archie Kalokerinos.*(39) Pracując z Aborygenami w odległych regionach australijskiego buszu zauważył, że
w wyniku szczepień umierało co drugie dziecko. Ponieważ do zgonów dochodziło przeważnie około trzech tygodni później, nie wiązano ich ze szczepieniami, jako że możliwość wystąpienia reakcji na szczepienie ograniczono do 2 tygodni po nim. Dr Kalokerinos rozwiązał ten problem i położył kres poszczepiennym zgonom, podając niemowlakom przed szczepieniem duże dawki witaminy C. Zniknęła również śmierć łóżeczkowa. Jego postępowanie spotkało się z szyderstwem i wrogością ze strony innych lekarzy i w rezultacie niemowlęta wciąż niepotrzebnie umierają.

....Statystyki dowodzą, że kiedy dochodzi do strajku lekarzy, liczba zgonów w dotkniętej tym strajkiem społeczności gwałtownie spada.... ( Tyle od W.Lasta. - jeśli ktoś chce cały art. proszę o emila : idasmw@tlen.pl )

Analizując statystyki i badania naukowe, odpowiedź wydaje się jednoznaczna – o zdrowiu nie wiemy
prawie nic. Odpowiedzialność za swoje życie i zdrowie zrzucamy na lekarzy i służbę zdrowia;
podobnie jak za wychowanie i wykształcenie dzieci – na system szkolnictwa, a status materialny – na
rząd, pracodawców i system opieki społecznej. Brak wiedzy przeradza się w ignorancję, a brak
odpowiedzialności - w działania wbrew prawom natury.

Pierwszym i najważniejszym krokiem do poprawy (zachowania) swojego zdrowia jest wiedza,
świadomość zagrożeń i przejęcie całkowitej odpowiedzialności za swoje postępowanie.

Punkty dla autora artykułu: 2
  ulmed,  22/01/2009

Odpowiedzialność za siebie? A cóż to takiego. Mamy państwo, służbę zdrowia to przecież ich, a nie nasz problem.
Autyzm, atopowe zapalenie skóry, zespół niespokojnych nóg- to my mamy i musimy się z tym borykać. Tu nie ma nic do rzeczy, co Ty myślisz i czujesz.
Nie zgadzasz się zaszczepić dziecka to problemy masz pewne i grzywna też grozi. Jak tu wziąć odpowiedzialność za siebie, za rodzinę.
Aborygeni uciekali przed tymi w białych fartuchach. Oni znali tylko szamanów, czy trzeba było ich uszczęśliwiać?

  thot,  29/03/2009

Genialny artykuł :) dobrze znać prawdę, sam byłem całe życie truty szczepionkami- teraz o tym wiem :/

Punkty dla autora artykułu: 100

Stara prawda: należy bywać u lekarzy, gdyż lekarze muszą z czegoś żyć - należy wykupywać lekarstwa, gdyż aptekarze także muszą z czegoś żyć - ale jeśli uważasz, że sam też musisz żyć, wykupione lekarstwa po prostu wyrzuć...
Mam rozwiniętą miażdżycę, od wielu lat. Powyższą zasadę stosuję od dwudziestu lat i osiągnąłem to, że choroba dalej się nie rozwija. Od tylu więc lat, pomimo starzenia się, wchodzę na trzy i pół piętra bez kłopotu, powyżej odpoczywam.
Nie karmiony dziesiątkami lekarstw, czuję się za to całkiem nieźle.
Dodam jeszcze, że do meritum artykułu, z rzucających się w oczy powodów, nie należy podchodzić bezkrytycznie.

Punkty dla autora artykułu: 100
  g0ldi,  09/07/2009

W szczepieniu wykorzystuje sie martwe lub uspione szczepy bakterii lub nieaktywne wirusy - celem jest wytworzenie przeciwciał. Czy warto szczepić dzieci? Układ odpornościowy człowieka rozwija się wraz z wiekiem. Każdy noworodek po urodzeniu posiada tzw. odporność wrodzoną – są to m.in. naturalne przeciwciała, które zostały przekazane dziecku w okresie życia płodowego oraz w czasie karmienia piersią. Jednak przeciwciała te w sposób naturalny giną ok. 3-6 miesiąca i wówczas układ immunologiczny małego dziecka jest zbyt słaby, aby bronić się przed wirusami i bakteriami. Ponadto choroby zakaźne (bakteryjne i wirusowe) szczególnie łatwo rozwijają się u najmłodszych dzieci. Niektóre z chorób mają ciężki przebieg z powikłaniami, a nawet prowadzą do zgonu. Jedynie szczepienia są w stanie uchronić dziecko przed chorobami zakaźnymi zagrażającymi jego zdrowiu i życiu. Wielu chorobom można zapobiec, podając szczepionkę tak szybko po urodzeniu dziecka, jak to jest możliwe. Dzięki postępowi biologii molekularnej i inżynierii genetycznej opracowuje się szczepionki coraz bezpieczniejsze i skuteczne nawet u najmłodszych dzieci. zreszta radze sobie wejsc na te stronke http://www.mp.pl/ tam jest taki artykul ogólne wytyczne dotyczące szczepień ochronnych. zalecenia amerykańskiego komitetu doradczego ds. szczepień ochronnych - link nie chcial mi sie wlepic wiec trzeba go sobie znalezc

1. Lekarze są skutecznie manipulowani przez przedstawicieli handlowych i często niewiele wiedzą poza tym, co dostaną w odpowiednio spreparowanych materiałach
2. Koncerny mają "w kieszeni" takie osoby jak np. prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego i intensywnie lobbują na rzecz stworzenia praw, dzięki którym będą miały zagwarantowaną sprzedaż szczepionek
3. Badania bezpieczeństwa szczepionek rutynowo są tworzone w taki sposób, aby wykazać ich bezpieczeństwo i jak ktoś się nie zna, to nie wie, gdzie jest oszustwo. Najczęstszym oszustwem jest zmiana definicji placebo - z soli fizjologicznej na szczepionkę bez wirusa. W ten sposób liczba i rodzaj efektów ubocznych są porównywalne w grupie kontrolnej i w grupie testowej i szczepionka jest uznawana za bezpieczną.
4. Dane są rutynowo przedstawiane tak, aby wykazać skuteczność szczepień, a dane kontrowersyjne są pomijane lub ukrywane.
5. Lekarze dostają pieniądze za udział w badaniach tzw. fazy IV, gdzie lek dostępny na rynku jest testowany pod kątem bezpieczeństwa już na pacjentach. Każdy doktor dostaje swoje pogłówne. Jeśli przedstawi wyniki niepomyślne, jego udział w badaniu i współpraca (czyli źródło dodatkowego dochodu) kończą się.
6. Różnego rodzaju stowarzyszenia na rzecz walki z chorobą X często są finansowane z budżetu reklamowego koncernów farmaceutycznych i nie są w żaden sposób "niezależne".
7. Wprowadzenie produktu na rynek poprzedza kampania świadomościowa, która ma za zadanie rozdmuchać temat i uczynić z niego większy problem, niż jest on w rzeczywistości. Dlatego panie krzyczące czerwonymi literami uważam za ofiary marketingu koncernów farmaceutycznych.
Wielu lekarzy którzy zalecają szczepienia - własnych dzieci nie szczepią, bądz odwlekaja je do 2 roku zycia. Jaki jest sens w szczepieniu dziecka przeciw gruźlicy w pierwszej dobie życia?!

Witam

Na początku zaznaczam iż nie jestem ani zwolennikiem ani przeciwnikiem szczepionek.
Moje pytanie jako rodzica brzmi dlaczego kwestia sporna szczepionek jest tak mało poruszana w mediach ( same slogany i ogólniki) – to mnie dopiero irytuje.

W Internecie znalazłem taką wypowiedz:
Za bezpieczną dawkę 0,1 mikrograma/kg masy ciała dorosłego człowieka dziennie
Np. tylko szczepionka Hep B (przeciwko bakterii powodującej m.in. zapalenie opon mózgowych) podawana noworodkom przekracza zalecany limit 36 razy.
Byłem u neurologa z dzieckiem na konsultacji i pytam co myśli o dawkach rtęci i pokrewnych substancji/ Odpowiedz: szczepionki Sa 100% bezpieczne, wiec pytam jaka jest norma a jaką dawkę zawiera szczepionka np. DTP Odpowiedz lekarza: wymijająca – nieduża i niegroźna.
Czyli kolejny ogólnik i slogan. Dla mnie jasną odpowiedzią była by: tutaj ma pan ulotkę i skład szczepionki a to jest przyjęta norma – i nie mam więcej pytań.

Proszę mi jeszcze wyjaśnić jedną rzecz. Pytanie może banalne  Szczepionka zawiera osłabiony lub nieżywy szczep wirusa który wskutek podania stymuluje układ odpornościowy do obrony.
Skoro dziecko w pierwszej dobie i kilku następnych miesiącach nie ma jeszcze w pełni wykształconego układu odpornościowego więc ………………… po co się podaje szczepionke tak wcześnie.

  tadeusz,  13/07/2009

Zdrowie jest zyt cenne żeby je powierzać lekarzom i oszustom,którzy sami sobie fundują badania,aby udowodnić że ich trucizny są cacy i ludzie ich potrzebują.Słowa uznania dla autora atykułu.Piszę bo bardzo mnie poruszyła wiara co niektórych osób w badania naukowe,powiedzcie skąd się biora ludzie bezkrytycznie wierzący w medycynę naukową?
Ludzie obudźcie się!.Wszystkich którzy chcą się dowiedzieć skąd się wziął zawód lekarza odsyłam do książki "Ziołolecznictwo"-Witold Poprzędzki,Warszawa 1989,strona 12.Rockefeller fundował młodym ludziom studia medyczne za free warunek,musieli leczyć według jego wytcznych, do dzisiaj niewiele się zmieniło.Lekarzowi nie wolno się posłużyć środkiem nienaukowym nawet wtedy gdy ten środek jest skuteczny dla pacjenta!.Lekarz to taka maszynka do robienia kasy,zamknięta przepisami mocodawców.w razie nieoczekiwanej śmierci pacjenta nie bierze się pod uwagę tego co lekarz mógł zrobić dla nieszczęśnika ale fakt czy wszystko było zgodne z wytycznymiTak jest uczony i tak musi leczyć bo jak nie to komisja lekarska i dostaje kopa.Był taki przypadek w zeszłym roku (lub dwa lata) gościowi chcieli nogę uciąć,lekarza który mu ją uratował,oskarżono o posługiwanie się środkiem nienaukowym.Co to jest środek nienaukowy?to taki o którym profesor nie wie (albo nie chce wiedzieć) to i studentów nie uczy,albo raczej mu nie wolno uczyć.Dlatego uważam że lekarze to ludzie ograniczeni jeśli chodzi o pradziwą medycynę.
Polecam ten artykuł http://www.eioba.pl/a93459/ban(...)_ujeciu - bardzo fajne zdjęcia można zobaczyć,co można wyciągnąć z człowieka przy pomocy bańki,opeacja bez noża,bez usuwania narządów i okaleczania człowieka,można wyciągać skrzepy wielkości żółtka, kurzego jajka z serca,głowy bez potrzeby żarcia prochów przez całe życie.Ale to nienaukowe,pewna pani onkolog wręcz mi zarzuciła że to barbarzyństwo!
Badania naukowe owszem, ale tylko to się stosuje i wprowadza w życie co jest wygodne dla koncernów (odkrycia które mogą coś zmienić w zakresie zdrowia nigdy nie ujrzały światła dziennego),to co przynosi zysk,co przynosi korzyść, nie ludziom(ci się nie liczą) tylko koncernom.Nasilenie chorób i epidmii rozpoczęło się właśnie wtedy gdy medycyna akademicka wzięła sprawy w swoje ręce i mimo tych wszystkich cudownych odkryć jest coraz gorzej.Coraz częściej słyszy się o eutanazji.Mnożą się coraz to groźniejsze choroby.
Prośba do wszystkich zwolenników lekarzy i aptek,nie zachwalajcie tej jedynie słusznej medycyny i nie wprowadzajcie zamętu,dopóki sie nie dowiecie jakie cuda mogą zdziałać zioła i metody naturalne.
Dlaczego ta jedynie słuszna jest skazana na niepowodzenie? (albo powodzenie jeśli chodzi o zagładę ludzkości)
Leczy się objawy a nie przyczyny chorób.Prawdziwy lekarz przeprowadzi wywiad z chorym,dowie się w jakim środowisku mieszka,co ma na ścianch,jaka wykładzina na podłodze,w jakich warunkach pracuje,jak się odżywia i będzie się starał ustalić co jest przyczyną choroby.Lekarz rodzinny z reguły już ma gotową receptę.Na nadciśnienie środek obniżający ciśnienie,ból nogi maść przeciwbólowa,astma śródki rozszerzające drogi oddechowe.Wszystkie te środki nie usuną choroby ale chwilowo zminimalizują objawy i o to chodzi bo pacjent wcześniej czy później zjawi się ponownie.Bardzo często po takiej terapii chemicznej, z nowymi problemami.Pozdrawiam

Minister Zdrowia Ewa Kopacz ujawnia niepokojace informacje w TVN24 na temat polityki dotyczacej szczepionek na A/H1N1

http://www.eioba.pl/a113536/ew(...)ormacje

.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 
Autor
Dodał do zasobów: Rafal Kinde
Artykuł
Dodatkowe informacje
O artykule w internecie

Nasza-Klasa.pl


O EIOBA
Artykuły
Odkrywaj
Publikuj
Społeczność
Statystyki
Użytkownicy online: 555
Zarejestrowani: 17.223
Komentarze: 39.427
Artykuły: 9.005
Książki
EIOBA Świat

© 2005 grupa EIOBA.