Medytacja Transcendentalna (TM) - Fakty i Mity Apologetyki
|
|
|
Czym jest Medytacja Transcendentalna? Kim był nieżyjący już guru zespołu The Beatles, Maharishi Mahesh Yogi? Jak TM pomaga jak metoda relaksacyjna w psychoterapii?
|
|
Wyświetlenia: 5.493
|
Utworzony: 27/10/2007
|
Ta funkcja wymaga zalogowania. Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta, załóż je korzystając z przycisku przy formularzu logowania w górnym panelu.
Wstaw poniższy kod na swoją stronę, a odwiedzający będą mogli przeczytać ten artykuł bezpośrednio na niej.
Kod:
Medytacja Transcendentalna - Encyklopedycznie
Uważa się, szczególnie na Zachodzie, że nauczenie się Medytacji Transcendentalnej (z ang. Transcendental Meditation, TM) jest jedną z najlepszych i najprostszych inwestycji, jakich możemy dokonać, by poprawić nasze zdrowie, zwiększyć poczucie szczęścia i osiągać sukcesy.
Medytacja Transcendentalna to pojęcie mające dwa podstawowe znaczenia. W szerszym sensie, jest to każda medytacja, mająca na celu wykroczenie poza dualizm ego, poza pełen sprzeczności i dwoistości świat zewnętrzny, przekroczenie wąskiego rozumienia siebie jako oddzielnego od reszty świata bytu. Medytacja Transcendentalna w różnych formach uczona jest przez wiele grup jogi, relaksacji, psychoterapii, a także w celach religijnych (medytacja chrześcijańska). W węższym sensie, nazwa ta została rozpowszechniona przez Maharishi Mehesh Yogi dla prostego wedyjskiego zestawu ćwiczeń medytacyjnych opartych głównie na powtarzaniu sylabicznych Matrika- mantr, czyli głosek alfabetu Sanskrytu. Medytacje te zostały szeroko rozpropagowane przez organizację Maharishi Foundation Ltd., założoną przez Maharishi Yogi, która zajmuje się propagowaniem kursów i materiałów szkoleniowych. Istnieje wiele badań, które dowodzą korzystnych dla zdrowia i zbawiennych dla psychiki skutków medytacji transcendentalnej. W większości zostały one sfinansowane przez niezależne od TM kliniki i instytuty naukowe, nie trudno zatem ocenić, że przedstawiają rzetelne wyniki.
The National Institutes of Health (NIH), czyli Narodowy Instytut Zdrowia w USA do 1999 roku przeznaczył na naukowe badania efektów Medytacji Transcendentalnej w chorobach serca ponad 21 milionów USD. W 1999 roku, NIH przyznał państwową nagrodę, grant naukowy w wysokości 8 milionów USD dla Maharishi University of Management (MUM) za ustanowienie pierwszego centrum badawczego specjalizującego się w naturalnej medycynie prewencyjnej dla mniejszości w USA. Instytut badawczy o nazwie Institute for Natural Medicine and Prevention rozpoczął działalność w dniu 11 października 1999 roku na Wydziale Fizjologii i Zdrowia Uniwersytetu w Fairfield w stanie Iowa, który istnieje tam od 1974 roku. To są zdarzenia na podstawie których można oceniać rzeczywistą wartość czy użyteczność Medytacji Transcendentalnej jako techniki terapeutycznej. Istniejący od 1973 roku MUM ufundowany przez Maharishi Madesh Yogi jest obecnie jedną z bardziej prestiżowych prywatnych uczelni w USA spełniajacych restrykcyjne wymogi dla szkolnictwa wyższego. Jednym z bardziej znanych promotorów Ruchu TM oraz medycyny naturalnej i ajurwedy jest Deepak Chopra. Techniki TM praktykuje wiele osób publicznych, artystów i polityków, takich jak: komik Jerry Seinfeld, Dolly Parton, Andy Kaufman, The Beatles, Beach Boys', Mike Love, Stevie Wonder, Al Jardine, muzycy jazzowi jak Charles Lloyd i Eric Kloss, aktorzy Stephen Collins, Hugh Jackman, Clint Eastwood, prezenter radiowy Howard Stern, reżyser David Lynch, autor i wynalazca Itzhak Bentov, szkocki muzyk Donovan, aktorki Mia Farrow i Heather Graham i wiele innych jak znany polityk były prezydent Mozambiku Joaquim Chissano.
TM w Świetle Badań Naukowych
Medytacja Transcendentalna jest zasadniczo bardzo prostą, naturalną techniką uzyskiwania głębokiego odpoczynku i kontaktu z wewnętrznym źródłem kreatywności, energii i inteligencji, eliminowania stresu i promowania zdrowia oraz osiągania wewnętrznego szczęścia, które wzbogaca nasze codzienne życie. Każdy może się nauczyć Medytacji Transcendentalnej. Jest to łatwa i przyjemna metoda redukcji i eliminacji stresu. Stosuje się ją zasadniczo 2 razy dziennie: rano i po południu po 20-30 minut, leżąc lub siedząc wygodnie z zamkniętymi oczami. Medytacja Transcendentalna nie wymaga wysiłku, silnej koncentracji, zmiany stylu życia ani żadnych szczególnych umiejętności czy nawet wiary w jej skuteczność. Wystarczy regularnie medytować, by uzyskać efekty, gdyż TM jest w swej istocie techniką głębokiego odprężenia i relaksacji. Transcendentalnej Medytacji nauczyło się już ponad 7 milionów ludzi w każdym wieku, z różnym wykształceniem, pochodzących z wielu kultur i religii, praktycznie ze wszystkich krajów świata. Jej efekty jako skutecznej metody relaksacyjnej zostały potwierdzone ponad 600 badaniami naukowymi przeprowadzonymi w 200 niezależnych ośrodkach badawczych w 35 krajach. Specyficzne zmiany w organizmie, jak zmiany EEG wykresów fal mózgowych pokazują, że u osób medytujących współwystępują dwa typy fal - alfa i theta co oznacza, że osoby takie w tym samym czasie zarówno "czuwają", jak i "śpią". Badanie naukowe pokazują, że stan ani snu ani jawy zwany transcendentalnym rzeczywiście istnieje i jest faktycznie istotny dla głębokiej relaksacji i rozwoju twórczego myślenia, dla odstresowania i rozwoju kreatywności. Jest to stan w jakim zdarzają się cudowne uzdrowienia, szybka regeneracja tkanego, autoregulacja organizmu. Istnieją nawet pojedyncze doniesienia o cofnięciu się pod wpływem praktykowania TM zaawansowanego zespołu objawów AIDS u osób zakażonych wirusem HIV.
Badania naukowe, coraz liczniejsze, potwierdzają, że świadomość transcendentalna jest czwartym głównym stanem świadomości, odmiennym od czuwania, marzeń sennych i głębokiego snu. Joga definiuje to zjawisko jako stan ani jawy ani śnienia. Naukowcy mogą zidentyfikować świadomość transcendentalną, monitorując zmiany wzorca fal mózgowych, rytmu oddechu i poziomu metabolizmu. Pojawiające się w EEG fale alfa to zasadniczo płyki początek wchodzenia w stan transcendentalny. Ostatnimi laty, na przełomie XX i XXI wieku liczne badania tomograficzne coraz dokładniej badają mózg medytujących, pokazują liczne korzystne efekty relaksacyjnych systemów medytacji, w tym TM, a nawet pokazują jak medytacje wspomagają proces regeneracji komórek hipokampu mózgu. Badania naukowe wykazują, że osoby stosujące techniki Medytacji Transcendentalnej mają lepszą pamięć, jaśniejsze i bardziej uporządkowane myślenie, charakteryzują się większą kreatywnością i zdolnością koncentracji, są zdolne do efektywniejszego używania mózgu i pełni jego potencjału, mają wyższe IQ, lepsze oceny w szkole, większą czujność i rozwiniętą świadomość. Osoby te pokazują, że ich umysł jest bardziej czujny i że są w stanie pozostać spokojni, twórczy i skoncentrowani nawet podczas dynamicznej aktywności. Psycholodzy i psychoterapeuci na całym świecie polecają technikę Medytacji Transcendentalnej Maharishi Madesh Yogi szczególnie przy zastosowaniach dla pacjentów psychicznych cierpiących na rozmaite zaburzenia psychiczne przy których pojawiają się drgawki, niekontrolowane skurcze, czy też nieuzasadnione lęki. Wielu adeptów TM to osoby, które cierpiały na depresje i psychozy ze skłonnościami samobójczymi, ale dzieki TM ich stan uległ poprawie i stabilizacji pozwalającej na normalne życie.
Medytacja Transcendentalna jest prostym, naturalnym sposobem kontaktu z wewnętrznym źródłem kreatywności, energii i inteligencji na co dzień. W każdym z nas znajduje się bogaty, nieograniczony obszar twórczości, energii i inteligencji. Nasze zdrowie, szczęście i sukces w życiu zależą od tego, w jakim stopniu potrafimy z tego wewnętrznego źródła korzystać. W czasie Medytacji Transcendentalnej umysł i organizm wyciszają się i odprężają, by doświadczać niezwykłego stanu czuwania w spoczynku. W miarę jak umysł się wycisza, ciało coraz głębiej odpoczywa. W najbardziej wyciszonym stanie świadomości umysł transcenduje wszelką aktywność i doświadcza najprostszej formy świadomości pogłębionej jaką jest świadomości transcendentalnej. Badania wykazały, że doświadczanie świadomości transcendentalnej łączy się z większą kreatywnością, większą zdolnością uczenia się, wyższą inteligencją, większą koherencją EEG oraz lepszym funkcjonowaniem organizmu. Technika Medytacji Transcendentalnej jest łatwym i praktycznym, naukowo potwierdzonym sposobem przebudzania nieograniczonego potencjału naszego umysłu i organizmu, by cieszyć się lepszym zdrowiem, większym szczęściem i sukcesami w życiu. Badań na temat zdrowotnych korzyści płynących z rozmaitych metod relaksacji jest tak dużo, że stwierdzenia tu podane są nieomal banalnymi powszechnie już dobrzez znanymi truizmami. Uniwersyteckie i kliniczne badania nad Medytacją Transcendentalną prowadzono w takich prestiżowych ośrodkach naukowych jak Harvard Medical School, Yale Medical School, Stanford University, Princeton University, MIT, Purdue University, UCLA, UC Irvine, UC Berkeley, the University of Chicago, the University of Michigan Medical School, and the University of Texas. Wyklucza to jakieś naciąganie czy przebarwianie omawianych wyników przez ruch TM "na swoją korzyść" czy "w celach marketingowych" jak się czasem bezmyślnie w Polsce insynuuje.
Założyciel Ruchu i Geneza TM
Maharishi Mahesh Yogi (czyt. mahaariśi meheś jogi), Hindus z pochodzenia, który otworzył całościowy program nauczania Medytacji Transcendentalnej i zaproponował światu szeroki zakres praktycznych wedyjskich technik odnowy psychicznej i rozwoju świadomości. W dniu 1 stycznia 1958 roku Maharishi oficjalnie zainaugurował światowy ruch Medytacji Transcendentalnej (TM). Od tego czasu naucza tej techniki, pisze książki, udziela porad przywódcom rządów, wygłasza mowy na konferencjach dla naukowców, pedagogów i intelektualistów. Do końca XX wieku wyszkolił osobiście ponad 40 tysięcy nauczycieli Medytacji Transcendentalnej, otworzył tysiące ośrodków nauczania TM, szkół i uniwersytetów. Programy Nauki Wedyjskiej Maharishiego są stosowane w prywatnych firmach, instytucjach państwowych i w domach na całym świecie. W Polsce techniki Medytacji Transcendentalnej Maharishi Madesh Yogi są promowane i nauczane przez Polskie Towarzystwo Transcendentalnej Medytacji, które zostało zarejestrowane w 1989 roku jako organizacja promocji zdrowia i profilaktyki zdrowotnej. Kilka innych z pochodzenia organizacji także promuje te popularne w Indii i Tybecie w różnych szkołach jogi proste sposoby relaksacji, wyciszenia i redukcji stresów. Polsce TM wydaje czasopismo pt. "Dobre Wiadomości".
Mahesh Prasad Varna znany powszechnie jako Maharishi Mahesh Yogi, urodzony w dniu 12 stycznia 1917 roku w Jabalpur (Dżabalpur) w Indii, w stanie Madhya Pradesh, jako jedno z czworga dzieci leśniczego. Mahesh (czyt. Maheś) to oryginalne rodowe nazwisko, a "Maharishi" i "Yogi" to powszechnie stosowane w Indii tytuły opisujące jego pracę i pozycję duchową. Maharishi oznacza tyle, co Wielki Mędrzec, osobę do dużej wiedzy o zdolności do jej przekazywania. Yogi to po prostu zaawansowany adept, mężczyzna praktykujący jogę. Maharishi MY od 1939 roku przez około 13 lat non-stop zgłębiał praktyki medytacji jogi pod czujnym okiem swego mistrza Brahmananda Saraswati w ruchu TM uważanego za boskiego awatara i Guru Deva. Swami Brahmananda Saraswati, mistrz Maharishi Madesh Yogi w latach 1941-1953 pełnił zaszczytną funkcję Shankaracharya (czyt. Śankaraaćaarya) - duchowego lidera Jyotir Math, ulokowanej w Himalajach, północnoindyjskiej kwatery głównej hinduizmu. W 1941 roku Maharishi Madesh Yogi ukończył prestiżowe studia fizyki na Uniwersytecie w Allahabad (założonym w 1887 roku) zostając zaraz po ich ukończeniu osobistym sekretarzem Swami Saraswati, który został Shankaracharya. W latach 1953- 1955 Mahesh Yogi przechodzi trwające 2 lata medytacyjne odosobnienie w Uttarkashi, w Dolinie Świętych w Himalajach, gdzie jego własny Mistrz żył we wcześniejszych dekadach, razem ze swoim Guru, Swamim Krishananda Saraswati. W 1955 roku Maharishi rozpoczął nauczanie w rodzinnych Indiach, zgromadził licznych uczniów i uczennice, jednak nie odniósł tak wielkich sukcesów jak później na Zachodzie. Zakłada organizację o nazwie "The Spiritual Regeneration Movement" w 1957, w Madrasie, w Indii. W 1958 rozpoczął swoją pierwszą ogólnoświatową podróż, najpierw do Rangunu w Birmie, potem do Honolulu, pozostając w krajach południowo- wschodniej Azji przez ponad pół roku. W 1959 roku nauczał TM na Hawajach oraz w Kalifornii w USA.
Maharishi MY przybył nauczać do Londynu i innych miast Europy w roku 1959 i w 1960, założył tam Międzynarodowe Towarzystwo Medytacji (International Mediatation Society). W 1961 roku inicjuje pierwszy kurs dla nauczycieli TM z całego świata w Rishikesh w Indii. Dopiero od 1967 roku jego misja nauczania zaczyna przynosić konkretne owoce. Przyczyną tego przełomu było nawiązanie znajomości z Georgem Harrisonem, który wraz z zespołem The Beatles przechodzi silną fascynację nauką Maharishiego. George Harrison jako znany muzyk promował różne systemy Wschodniej filozofii i medytacji, także religijności, nawet nie będąc z nimi formalnie związany. Do Polski ruch trafił z tego, co wiadomo, w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. Na początku TM funkcjonowała jako sekcja przy Stowarzyszeniu Radiestetów w Warszawie, a od 1985 roku jako metoda terapii przy Polskim Towarzystwie Psychologicznym (PTP). Chociaż TM została zarejestrowana w Polsce jako osobne stowarzyszenie w 1989 roku po dziś dzień ma silne grono zwolenników stosowania TM w procesie psychoterapii pacjentów. Wielu psychologów i psychoterapeutów na całym świecie poleca Medytację Transcendentalną pacjentom, szczególnie tym z wewnętrznymi problemami dotykającymi spraw religii i sacrum, duszy, sensu istnienia i innych z dziedziny psychologii religii. Maharishi Madesh Yogi jest autorem przynajmniej 16-tu większych publikacji książkowych z zakresu kultury, filozofii i medycyny wedyjskiej.
Mahasamadhi Maharishi Mahesh Yogi
Maharyszi odszedł
W dniu 5 luty 2008 wieczorem odszedł z tego materialnego świata jeden z największych współczesnych hinduskich mistrzów duchowych - Maharyszi Mahesz Jogi, którego nazwisko zapisywane jest częściej w angielskiej transliteracji jako Maharishi Mahesh Yogi. Odszedł w pokoju około godziny siódmej wieczorem, na przełomie dnia i nocy. Umarł 5 lutego 2008 w swoim domu w holenderskim miasteczku Vlodrop, leżącym 125 mil na południowy- wschód od Amsterdamu, w którym kiedyś był franciszkański klasztor, a który razem z gruntem został wykupiony przez wspólnotę TM. Jego śmierć nie była spowodowana żadną chorobą, odszedł z powodu starości, z przyczyn naturalnych dla tak podeszłego wieku i co ważne zachowując jasną i czystą świadomość aż do chwili śmierci. Rozpropagował na całym świecie technikę medytacji zwaną Medytacją Transcendentalną, przynoszącą duchowe oczyszczenie i poprawę problemów w życiu dla wielu milionów osób praktykujących ją na całym świecie. Maharyszi zdobył uznanie głównych przywódców hinduizmu współczesnego. Był też mistrzem duchowym znanego zespołu The Beatles. Dwaj żyjący Betleasi, Ringo Starr i Paul McCartney wyrazili mu swój wielki szacunek wkróce po jego śmierci. Jako jego uczniowie darzyli Mistrza Maharishi wielkim szacunkiem od czasu pierwszego spotkania i młodzieńczej fascynacji. Jego śmierć przeżywał cały świat hinduistyczny, a na tradycyjnym pogrzebie obecna była Prezydent Indii pani Prathiby Patil. Tysiące sadhu, hinduskich ascetów, żyjących świętych Bożych podążyło do Allahabadu aby złożyć mu hołd razem z setkami tysięcy jego uczniów duchowych, inicjowanych z całego świata. W poniedziałek, dnia 11 luty 2008 odbył się wedyjski rytuał pogrzebowy zakończony kremacją zwłok.
Maharishi Mahesh Yogi jak na wybitnego jogina przystało odszedł w zaświaty czuwając w pozycji jogina, czyli w siadzie lotosowym w pozycji padmasana. Ceremonia pogrzebowa transmitowana była przez stację Sadhana TV, a przewodził jej Shankaracharya Północnej Matha Hinduizmu Swami Vasudevananda Saraswati Maharaj, jeden z czterech niezależnych papieży hinduizmu. Pokazuje to rangę i uznanie jakim się cieszył Mistrz Mahesh Yogi w świecie miliarda wyznawców hinduizmu. Wedyjski Rytuał Pogrzebowy Agni Samadhi odbywał się na specjalnej platformie, podwyższeniu zbudowanym na gruntach świątyni Maharishi'ego, która jest jeszcze w budowie, a znajduje się w pobliżu rzeki Ganges w Allahabadzie. Armia indyjska przysłała honorowy oddział żołnierzy którzy pożegnali odchodzącego Guru salwą honorową jak przystało wybitnym dostojnikom duchowym i religijnym hinduizmu. Formalnie było to uznanie zasług Maharishi Mahesz Yogi dla budowania pokoju i pracy na rzecz pojednania między narodami i kulturami religijnymi. Maharishi świadomie przygotowywał się do swojego odejścia w wyższą sferę bytu. Wszedł w to, co się w literaturze duchowej zwykle nazywa stadium Maha-Samadhi, Wielkim Wstąpieniem w Światłość, Dhi. Dnia 12 stycznia 2008 roku w swoje 91 urodziny zakomunikował swoim uczniom i wielbicielom, że jego praca na tym świecie została zakończona i że odchodzi w wieczyste milczenie. Aż do dnia śmierci zachował milczenie, a we wtorek odszedł w sposób elegancki, jak na Awatara przystało, w pozycji lotosu. Ostatnie tygodnie swego życia Maharishi Mahesh Yogi spędził pozostając w stanie Mauna Grata (Milczenia), gdzie studiował intensywnie wszelkie starożytne teksty indyjskie które stały się podstawą dla jego nauczania i propagowanych technik TM. Maharishi powiedział, że zrobił w swoim życiu wszystko to, co miał do zrobienia przychodząc na ten świat.
Hinduskie Akcenty w TM
Członkowie Ruchu Medytacji Transcendentalnej, nie są w swej istocie formalnie grupą religijną ani nie prowadzą religijnych aktywności hinduistycznych. Również sam Maharishi Madesh Yogi przyznaje oficjalnie, że TM nie wiąże się z religią i może być praktykowana spokojnie także przez ateistów. To, że w materiałach wewnętrznych ruchu występują jakieś kulturowe odniesienia do kultury, filozofii czy religii nie dziwi i jest konieczne. Człowiek Zachodu jest bardzo często ciekawy skąd się wywodzi konkretna technika, w jakim kontekście były używane historycznie różne słowa i pojęcia. I nie tylko ma prawo wiedzieć ale czasem i powinien wiedzieć, szczególnie jak ma danego systemu uczyć innych jako jego ekspert i nauczyciel.
W TM występuje w sumie niewiele akcentów z religii hinduistycznej, i innych, głównie o uniwersalnym charakterze, takich jak:
- Odniesienia do idei bezosobowego Boga w postaci wszędzie i we wszystkim obecnej energii zwanej "Brahmanem". Bez tego pojęcia nie da się powiedzieć nic o kulturze hinduskiej... Chrześcijaństwo w Biblii także naucza, że Bóg jest wszędzie, że jest Wszechobecny... i Niewidzialny... A wszechobecny, to taki co jest wszędzie... niewidzialny, to taki co nie ma osobowej stwierdzalnej postaci...
- Świat, a raczej jego trwałość jest "iluzją" (Maya), a nadmierne angażowanie się w sprawy ziemskie jest szkodliwe. O tym przekonuje bardziej nowoczesna fizyka kwantowa niż stara filozofia Indii...
- Wedle hinduizmu wystarczy się otworzyć na Brahmana, Wszechducha, Wszechżycie, co sprawi, że utracimy poczucie indywidualności i zjednoczymy się ze sferą sacrum w sobie odczuwaną. Wiedza ta występuje także powszechnie w katolickich grupach Odnowy w Duchu Świętym i Oazach, gdzie otwarcie na Ducha Świętego (po hindusku Brahmana) jest kluczowym przeżyciem.
- Wiedza o istnieniu ośmiu stanów świadomości (Koło Dharmy): czuwanie, sen z marzeniami, sen bez marzeń, świadomość transcendentalna, świadomość kosmiczna (kosmosu), świadomość boska (anielska, duchowa, niebiańska), świadomość jedności i świadomość Brahmana.
Przykładowo, wspomniana świadomość kosmiczna, a dokładnie świadmość kosmosu być może najbardziej jest zrealizowana u astronomów i kosmologów, którzy z racji wykonywanego zawodu muszą ją posiadać. W starożynej Indii uczono wiedzy astronomicznej i kosmologicznej tych, co próbowali osiągnąć świadomość kosmiczną. Uczono tego dokładnie po osiągnięciu i ugruntowaniu świadomości transcendentalnej, która jest poznawaniem swego wnętrza przez wgłębienie się w swoją własną duszę. Budowa wszechświata jak wiadomo nie jest łatwa do zrozumienia i ogarnięcia nawet przez fachowców od kosmologii. Paradoksalnie, dzisiaj łatwiej jest zdobyć wiedzę o budowie kosmosu i spróbować pojąć jak kosmos wygląda i funkcjonuje. Trzeba tylko dużo dzieł z zakresu kosmologii i budowy Wszechświata sobie przestudiować. Koncepcja Boga bezosobowego w filozofii jest bliższa rzeczywistości, a jak ktoś twierdzi, że jest inaczej, to niech mi pokaże tego osobowego, tak abym brodę mogł mu zaczesać. To co niewidzialne z konieczności jest bez postaci osobowej i tak musi być ujmowane, inaczej jest nielogiczne i irracjonalne. Z punktu widzenia kultury wedyjskiej uczenie medytacji w postaci technicznej dla zdrowia, dobrobytu, pokoju czy innych ziemskich celów nie wymaga z zasady przyjmowania żadnych szczególnych wierzeń systemowo- religijnych. Wielu mistrzów jogi twierdzi też, że umysł związany irracjonalnymi wierzeniami religijnej natury w sposób obsesyjny jest umysłem chorym, który leczyć trzeba, a nie słuchać. Znając obsesyjność ludzi Zachodu na punkcie wiary i wierzeń, słusznie robi Maharishi Madesh Yogi, że minimalizuje te tematy i zagadnienia jako i tak marginalne dla postawionych przed Medytacją Transcendentalną celów, takich jak poprawa zdrowia, relaks i wyciszenie.
Oficjalne Cele Ruchu TM
Począwszy od 1990 roku, Maharishi Madesh Yogi koordynuje globalną działalność Ruchu TM ze swej kwatery głównej, która znajduje się w małym miasteczku Vlodrop w wiejskim regionie Roerdalen w Holandii. Formalnie, organizacja poprzez którą technika TM jest nauczana to "The Global Country of World Peace" - Globalna Wioska Światowego Pokoju.
Omawiając naukę Medytacji Transcedentalnej warto również przytoczyć pokojowe cele, jakie postawił sobie i swojej organizacji Maharishi Madesh Yogi w Wytycznych Planu Światowego Pokoju. Są to:
1. Rozwój pełnych możliwości jednostki.
2. Podniesienie efektywności rządów.
3. Zrealizowanie najwyższego ideału edukacji.
4. Rozwiązanie problemów łączących się z przestępczością, nadużywaniem narkotyków i wszelkimi postępkami niosącymi nieszczęście rodzinie człowieczej.
5. Zwiększenie wysiłków na rzecz wykorzystania środowiska w sposób najrozumniejszy.
6. Zadośćuczynienie ekonomicznym aspiracjom jednostki i społeczeństwa.
7. Osiągnięcie celów duchowych ludzkości za życia obecnej generacji.
Aktualnie wiele organizacji humanitarnych, pokojowych, chrześcijańskich czy ekologicznych posiada tego rodzaju ogólnie sformułowane cele w swoich deklaracjach czy statutach i nie ma w nich nic niezwykłego.
Warto też pamiętać, że anglojęzyczna nazwa systemu "The Transcendental Meditation®" oraz jej skrót (TM®) są zastrzeżonymi znakami towarowymi, a to z uwagi na nadużywanie ich przez osoby niekompetentne w temacie medytacji i transcendencji. Właściciele marki zastrzegają też, że metody można nauczyć się tylko od licencjonowanego nauczyciela, a także, że nie można się jej nauczyć z książki, taśmy ani kasety video. Ma to w istocie zapobiegać podszywaniu się oszustów pod ten konkretny system, co jest dosyć popularne na Zachodzie, gdyż wiele osób i firm używa nazw popularnych i lubianych dla poprawy swego własnego image. Organizacja TM posiada w Indii siedzibę służącą celom oświatowo-edukacyjnym. Siedziba znajduje się w Rishikesh (czyt. Riszikeś) i jest to 58-pokojowy zabytkowy pałac, który jako zabytek niektórzy wyceniają na 750 tysięcy dolarów. Jak na liczebność organizacji jest to tak czy owak niewielka posiadłość. Propagowaniem TM na świecie zajmuje się kilka organizacji osobo- prawnych jak chociażby:
- International Meditation Society
- American Foundation for SCI
- Spirituals Regeneration Movement
- Students International Meditation Society
- Polskie Towarzystwo Transcendentalnej Medytacji
Dlaczego warto nauczyć się Medytacji Transcendentalnej?
- Transcendentalna Medytacja jest łatwa i przyjemna – ludzie w każdym wieku, pochodzący z wielu kultur i religii, z różnym wykształceniem mogą stosować tę prostą naturalną technikę.
- Korzyści pojawiają się natychmiast – w ciągu pierwszych kilku dni czy tygodni zauważamy pozytywne zmiany, które z upływem czasu się kumulują.
- Jaśniejsze myślenie – rozwijamy nasz pełny potencjał umysłowy, poprawiamy swą pamięć, rozwijamy kreatywność i intelekt.
- Lepsze zdrowie – ponieważ stajemy się bardziej wypoczęci i zrelaksowani, zwiększamy swą odporność na choroby, odwracamy efekty starzenia się, mamy więcej energii i jesteśmy bardziej żywotni.
- Bardziej harmonijne związki z innymi – nasze związki z ludźmi stają się bliższe, osiągamy większy spokój, pewność siebie, przeżywamy mniej lęków i stresu.
- Pokojowy świat - obniżając nasz własny poziom stresu i promieniując wpływem harmonii na otoczenie, przyczyniamy się do tworzenia pokoju na świecie.
- Osobisty rozwój – doświadczamy transcendentalnej świadomości na najcichszym poziomie naszego umysłu, rozwijamy wyższe stany świadomości i zmierzamy ku pełnemu oświeceniu.
- Sukces bez stresu – dzięki większej kreatywności i efektywności w życiu zawodowym robimy mniej, a osiągamy więcej.
- Transcendentalna Medytacja jest wyjątkowo cenna – badania naukowe nie potwierdziły skuteczności żadnej innej techniki osobistego rozwoju w osiąganiu tak wielu korzyści.
- Zmiana – zdecyduj, jak chcesz, by zmieniło się twoje życie i zacznij to osiągać dzięki regularnemu stosowaniu Transcendentalnej Medytacji.
Inicjacja i Członkostwo
Maharishi i Inicjowani Beatlesi
Adepci rozpoczynają swoją praktykę w ruchu od inicjacji - uroczystej ceremonii przyjęcia częściowo wzorowanej na prostej indyjskiej pudży, w czasie której uczą się szczegółowo całej techniki medytacji i otrzymują swoją prywatną mantrę - sylabę lub dwie z alfabetu Sanskrytu. Inicjacja ta chociaż w niezłej oprawie, nie ma charakteru hinduistycznego nabożeństwa, a bardziej jest podobna w duchu do ceremonii pasowania nowego rocznika studentów w szkole czy na uczelni o profilu filozoficznym. Zanim jednak to nastąpi kandydaci są zobowiązani do uczestnictwa we wstępnych wykładach, mających na celu nakreślenie i wyjaśnienie podstawowych mechanizmów TM, skadinąd słuszcie, bo trzeba żeby człowiek wiedział czym się będzie zajmować. Po inicjacji nowy członek ruchu oddaje się codziennej kilkunastominutowej zaledwie medytacji i dzieli się swoimi doświadczeniami ze swoim nauczycielem. Większość osób praktykujących w Polsce, szczególnie tych przyjętych w latach 1984- 1990 rekrutuje się wprost z kursów i gabinetów psychoterapii. Są to osoby wdzięczne za to, że TM dużo zrobiła dla ich zdrowia i życia, a często też jest to technika bedąca dla byłych pacjentów psychicznych jedyną metodą jaka stabilizuje ich psychikę i pozwala im normalnie żyć. Nic zatem dziwnego, że TM ma generalnie dobrą opinię nawet w normalnej katolickiej prasie, a to z uwagi na terapeutyczne dobroczynne skutki dla pacjentów psychicznych, którzy inaczej byliby skazani na wegetację w szpitalach zamkniętych lub być może skończyliby życie z powodu skłonności samobójczych.
Dobroczynne i pozytywne efekty Medytacji Transcendentalnej poznać też po tym, że nowi praktykujący trafiają do ruchu głównie przez swoich znajomych praktykujących TM, a w mniejszym stopniu po prelekcjach na temat medytacji czy nawet bardzo pozytywnych artykułach w prasie. Jeśli coś dobrze komuś służy to z łatwością poleci to innym i zachęci do tegoż innych potencjalnych użytkowników. Można powiedzieć, że TM to system, który promuje się sam przez swoich użytkowników zadowolonych z jego efektów. Niestety, tego zjawiska obawiają się i krytykują je najbardziej ci, którzy o medytacji i transcendencji nie mają pojęcia żadnego, jak przykładowo tak zwani antysekciarze i apologeci od rzekomej obrony wiary chrześcijańskiej, stowarzyszeni w kilkudziesięciu Ośrodkach (dez)informacji o sektach i nowych ruchach religijnych.
Inkwizycja - Bestia Jeszcze Żywa
Istnieje kilka internetowych serwisów apologetycznych należących do inkwizycji, które zaciekle zwalczają wszelkie ruchy i metody z pomocą insynuacji i pomówień, którym zależy najprawdopodobniej, żeby wszelki postęp naukowy czy wymianę kulturową pomiędzy cywilizacjami zahamować i zniszczyć. Używam terminu apologetyczny, bo są to serwisy ultrakatolickie i ultraprotestanckie, które próbują wstrzymać bieg historii i ich działalność jest niezgodna nawet z duchem i nauczaniem ich własnego systemu wierzeń. Takie postawy zwalczające wszystko, co ze Wschodu, to często wynik sięgania do wzorców z nieaktualnych już bulli inkwizycji i innej prostackiej orgii nienawiści do wszystkiego co się komuś ubzdurało, że jest niekatolickie albo niechrześcijańskie. Dochodzi już do swoistej schizofrenii religijnej, gdzie w tej samej parafii w jednej grupie przykościelnej istnieje klub medytacji chrześcijańskiej w którym uczy się kilku konkretnych technik medytacyjnych żywcem wziętych z buddyzmu zen, a w drugim klubie, który spotyka się w inny dzień tygodnia prowadzi się wykłady, że wszelka medytacja to dzieło szatana. Takie rozdwojenie ideologiczne jaźni to tak zwana schizofrenia społeczna, niewątpliwie. Zaliczam do szkodliwych serwisów apologetycznych te, które hurtem piętnują wszystko co im się nie podoba, skrzętnie pomijając przykładowo rzeczywiste walory terapeutyczne piętnowanych przez siebie z powodów czysto ideologicznych metod czy systemów. Czym innym jest rzeczowa krytyka czegokolwiek, a czym innym atakowanie i krytykowanie czegoś z powodów ideologicznych, skrzętnie to ukrywając. Można nawet powiedzieć, że dzisiejsza inkwizycja ma postać apologetyki, która zamiast bronić wiary swojej w sposób rzeczowy zajmuje się głównie znieważaniem innych balansując na granicy przestępstwa. Czasem to przypomina reakcję typu: "ja nie uznaję komputerów bo mają szarą obudowę" - ot fachowa i kompetentna ocena, pełna profesjonalizmu i obiektywności. Czysta "psychomanipulacja.pl" - dokładnie w takim wydaniu. Wolę już w życiu zdecydowanie artystów, którzy taką szarą obudowę komputera, która im się nie podoba przemalowują. W końcu farbki w sklepie dla artystów nie są drogie, pędzelek też, a i powód do narzekań znika trwale. Tutaj, są to ci artyści, którzy do buddyjskich medytacji zen dodali przymiotnik "chrześcijański" i spokojnie sobie praktykują, nic nie próbując zniszczyć.
Do niedawna psychoterapia także była piętnowana jako, że wiele używanych przez psychoterapię metod ma jawnie orientalne pochodzenie, nie tylko Gestalt czy Rebirthing. Oprócz tego psychoterapeuta taki wchodzi w kompetencje księdza lub pastora i grzebie w cudzej duszy! Zresztą do dzisiaj apologeci skrajnej ortodoksji religijnej atakują wiele metod uznanych w terapii jako wartościowe, nawet popularne kluby AA czy instytucje takie jak Monar, nie wspominająć o przypadku Przystanku Woodstock. A najśmieszniejsze jest pewnie to, że takie szkodliwe w swych intencjach i obłudnej dezinformacji serwisy apologetyczne potrafią mieć myląco sprytne nazwy jak "psychomanipulacja.pl", które wykorzystują właśnie do brutalnego psychomanipulowania opinią publiczną i siania zamętu, a nawet do judzenia przeciwko różnym grupom medytacyjnym czy uzdrowicielskim balansując na granicy prawa. Inna taka szkodliwa społecznie grupa występuje pod nazwą "sekty.net", tylko zapomina o sobie napisać, że reprezentuje w swej istocie ultraprawicowe poglądy, których nawet papież ani kościół już dawno globalnie nie uznaje i oficjalnie przynajmniej się ich wypiera, chcąc uchodzić za instytucję nowoczesną i postępową. Wydawało by się, że Konferencja Pokoju w Asyżu pod przewodem papieża Jana Pawła Drugiego położyła kres ciemnocie i zacofaniu oraz średniowiecznej inkwizycji. Jednakże po tym, co prezentują serwisy takie jak "sekty.net", "psychomanipulacja.pl", "bosko.pl" w kłopotniku, "effatha.org", "sekty.alleluja.pl" i kilka podobnych widać, że ultranegatywne siły oporu przeciwko postępowi, tolerancji i ucywilizowaniu się inkwizytorów walczą o swoje przeżycie ze zdwojoną siłą.
Jak złośliwi ze swej natury apologeci - inkwizytorzy zwalczają TM widać na przykładach informacji jakie podają w spreparowany perfidnie i złośliwie sposób. Przykładowo, serwis "psychomanipulacja.pl" podaje: "Maharishi skończył co najwyżej dwa semestry na wydziale fizyki Uniwersytetu w Alahabadzie, nigdy jednak nie podszedł do egzaminów." Fałsz polega na tym, że cieniasty autor w swoim 'ciamciaramcia" zapomniał napisać, że student w Indii zdaje egzaminy z każdego przedmiotu po każdym semestrze, podobnie jak w Japonii i wielu innych krajach. To znaczy, że jak Maharishi skończył "co najwyżej dwa semestry fizyki" to co najmniej dwa razy ZDAŁ wszystkie semestralne egzaminy, czego bardzo rygorystycznie się do dziś w Indii przestrzega. System egzaminacyjny pięknie opisał w swej "Autobiografii Jogina" inny Yogi, Paramahansa Yogananda, warto poczytać. O tym, jak wielu studentów zmienia kierunek studiów po zaliczeniu pierwszego roku, nie tylko w Indii ale także w Europie czy USA, włącznie z Polską apologetyczny serwis zapomniał wspomnieć, no ale przecież w swej nazwie ma "psychomanipulacja.pl" to zna się na swej robocie, tyle że nie tylko manipuluje ale prostacko kłamie licząc na niewiedzę i niskie IQ czytelników. O tym, że formalnie trwająca przynajmniej 12 lat nauka u Guru w Indii ma charakter studiów religijno- teologicznych też serwis zapomniał napisać, chociaż wspomina o 13-tu latach edukacji. Tyle się rzeczywiście wymaga, żeby zostać Magistrem nauk duchowych wedle systemu studiów bramińskich. I trzeba podkreślić, że na pewno nie każdy jest w stanie skończyć chociaż dwa semestry, czyli jeden rok fizyki na prestiżowym uniwersytecie, tym bardziej, że na takie studia trzeba też zdać wcześniej egzaminy wstępne. Ale co tam nauka u Guru, lepiej zajżeć na listę znakomitych absolwentów Uniwersytetu w Allahabad z 1941 roku, żeby sobie tam znależć nazwisko Mahesh Prasad Varna, bo jak wiadomo pod takim zwykłym nazwiskiem urodzeniowym, rodowym kończy się państwowe studia nawet w Indii a nie pod artystycznym czy duchowym nick'iem jogicznym, co stawiający zarzuty upierdliwi inkwizytorzy uwielbiają przemilczeć. Wydział Fizyki Uniwersytetu w Allahabad istnieje od początku historii tej uczelni, a jego laboratoria poważnie rozbudowano w latach 1922-23. Aktualnie ma sporo kierunków, które istniały już w czasach studiów Mahesha, a związanych z akustyką, spektroskopią, badaniem jonosfery, promieniowaniem rentgenowskim czy badaniami nad fotografią. Nacisk na ściśle naukowe i metodologicznie poprawne badania nad efektami medytacji to właśnie skutek studiowania fizyki na Uniwersytecie przez Maharishi Madesh Yogi.
Antysektowe krętacze i sektofoby w Polsce na stronie "psychomanipulacja.pl" i innych podają: "W 1976 roku sąd okręgowy w New Jersey, na wniosek obywateli twierdzących, że nauczanie TM w szkołach jest niezgodna z konstytucją USA (zabrania ona nauczania religii w placówkach publicznych), miał orzec, czy TM jest religią. W 1977 roku zapadł wyrok: "Niemożliwym jest inny wniosek jak ten, że nauczanie SCI/TM i pudża mają charakter religijny". Faktycznie taka sprawa przeciwko TM się odbyła, nie zakończyła się jednak w najniższej instancji stanowej o czym tylko mówi przytaczana sentencja. W istocie odbyła się dalej rozprawa apelacyjna przed "The United States Third Circuit Court of Appeals", czyli przed federalnym sądem apelacyjnym USA, który nie podzielił większości pokrętnych zarzutów stawianych przez ortodoksyjnych działaczy katolickich i muzułmańskich ze stanu New Jersey. W szczególności sąd apelacyjny odrzucił twierdzenie niższej instancji jakoby tak zwana inicjacyjna pudża w TM była ceremonią religijną. Sąd w uzasadnieniu wskazał na znacznie bardziej ceremonialne przyjmowanie członków i studentów w wielu ruchach i szkołach USA o zupełnie świeckim charakterze. Sąd zgodził się jednak, że na ówczesne czasy, a był to rok 1979, jeśli o apelację chodzi, organizacja TM nie dostarczyła dostatecznie przekonywujących wyników badań naukowych wskazujących na to, że TM może być uczona jako technika terapeutyczna. Po kolejnych sprawach i orzeczeniach ekspertów z tym związanych, ostatecznie w 1986 roku na szczeblu federalnym odpowiednie instytucje zaaprobowały TM jako metodę terapeutyczną, której można uczyć w placówkach oświatowych publicznego typu bez cienia wątpliwości. Apologeci łżą zatem w żywe oczy, przytaczają przy tym fakty, ale nieprawomocne i nieaktualne czyli grubo oszukane. Nie pisną ani słowem swej zakłamanej facjaty, że Sąd Apelacyjny nakazał ruchowi TM dostarczenia badań naukowych celem cofnięcia skutków prawnych decyzji sądu w stanie New Jersey i że ruch TM badań dostarczył. Niektórzy nie idą z postępem i zatrzymali się w ewolucji rozumu gdzieś w 1976/77 roku, a jak wiadomo w latach 1979-1990 Ruch TM doprowadził do tylu setek badań naukowych w ponad 200 prestiżowych klinikach, że przytaczanie sentencji z okresu panowania ciemnoty w stanie New Jersey - lata siedemdziesiąte XX wieku - nie da się ująć inaczej niż sentencją typu: "chorobliwie paranoidalna złośliwość psychomanipulantów od inkwizycji i ciemnogrodu". Pewnie na to, że ziemia krąży dookoła słońca też się gdzieś tam burzą i jeszcze twierdzą, że coś nie tak jest z Kopernikiem i jego poplecznikami.
Zastanawiające, że te same ośrodki antysektowe i antypostępowe, jeszcze kilka lat temu twierdziły hałaśliwie w swych papierowych publikacjach, że "internet jest wynalazkiem szatana". Dziś dla swych niewątpliwie szatańskich celów niszczenia tego czego nierozumieją i zrozumieć nie chcą jakoś nachalnie ten wynalazek w postaci internetu użytkują. Czyżby się inkwizytorzy przyznali w ten sposób po której są stronie? Chociażby za tę obłudę z wykorzystywaniem internetu przez tych, co twierdzą, że są po stronie Boga, a internet to dzieło szatana, uważam osobiście, że ci wszyscy inkwizytorzy "antycośtam" to umysły na maxa pokręcone, kwalifikujące się na badania pod kątem rozpoznania zaburzeń psychicznych i zaordynowania im fachowej terapii - chociażby i TM jako cenionej już nawet przez WHO formy psychoterapii. Osobnicy od apologetyki ultrakatolickiej i ultrachrześcijańskiej obojga płci potrafią wyciągać wnioski, takie chociażby, że ruch TM produkuje zaburzenia psychiczne. No bo to takie TM jak powszechnie wiadomo to metoda psychoterapii praktykowana przez pacjentów szpitali i gabinetów psycho- i musi dawać komuś jakieś objawy zaburzeń chociaż od czasu do czasu. Nie ma przecież idealnego leku ani metody na wszystko. Tak się kota za ogon kręci. Jednym słowem, kot w głowach apologetów - inkwizytorów jest tak pokręcony jak publikowane przez nich dyrdymały skierowane przeciwko temu czego nie są w stanie pojąć, zrozumieć ani uznać.
The Beatles, Lennon i Mia Farrow
Jak wiadomo, Maharishi Mahesh Yogi zaczął nauczać jogicznych technik medytacji transcendentalnej w 1955 roku, a do USA wprowadził metodę w 1959 roku. Jednak stała się ona znana szeroko na świecie po tym jak w jednym z jego wykładów i inicjacji w 1967 roku uczestniczyli członkowie zespołu The Beatles, którzy mówiąc o Mistrzu na swoich koncertach, rozpropagowali jego nauki i wypromowali tego Guru. Uczniami Guru Maharishi Mahesh Yogi były takie medytujące osobistości jak Mike Love z The Beach Boys, Clint Eastwood czy Deepak Chopra. Przez ponad 50 lat prowadzonego nauczania, Maharishi MY mobilizował swoich uczniów i wielbicieli do pracy na rzecz pokoju i usuwania ubóstwa z całej Ziemi. Walka z ubóstwem i akcje na rzecz pokoju są inspiracją dla wielu osób, jak chociażby dla Marii Mia Farrow, która pod wpływem nauk Mahesh Yogi adoptowała wietnamskie dzieci osierocone po zbrodniczej okupacji Wietnamu przez USA. Zespół The Beatles pierwszy raz zetknął się z Mistrzem Mahesh Yogi na jednym z jego wykładów w sierpniu 1967 roku w Walii, w czasie swoich poszukiwań sposobów osiągania wyższych stanów świadomości do jakiej dążyli poprzez swoje "Summer of Love". Zespół The Beatles w styczniu 1968 roku rozpoczął swój pobyt w Aśramie Maharishi Mahesh Yogi w Indii, co rozniosło się wielkim echem po całym świecie, jako, że była to jedna z najbardziej popularnych grup muzycznych w owych czasach, uwielbiana przez hippisów. Za zespołem zjechało też wielu fanów, fanek i yupies tego zespołu. Jak przyznał John Harrison, Maharishi był jednak niezadowolony ze swoich nowych uczniów z powodu zażywania przez nich narkotyków, popularnej Marychy (konopie) i LSD. Najbardziej wściekły na Mistrza Maharishi za krytykowanie ćpania był John Lennon, zresztą najbardziej uzależniony od LSD. McCartney po wielu latach od tego pobytu w Indii przyznał, że Maharishi miał rację z tymi reprymendami za ćpanie i że narkotyki do niczego dobrego nie prowadzą w życiu. David Lynch, inny wybitny uczeń Mistrza Mahesh Yogi w swoich wykładach dla studentów przyznaje, że 30 lat praktyki TM pozwoliło mu odkryć "ocean spokoju i równowagi", który jest inspiracją dla filmowej twórczości. W wywiadzie dla The Associated Press, David Lynch powiedział, że medytacja transcendentalna prowadzi go w każdym aspekcie jego życia. Wysoko ocenił też wkład Maharishi'ego w dzieło budowania pokoju pomiędzy narodami i religiami, nazywając dawcą fundamentów dla pokoju na świecie.
Z okazji pogrzebu Guru Hippisów jak niektórzy nazywali Mistrza Maharishi zdarza się oszołomom, chociażby z "Rzeczpospolitej" odgrzebywać dawno już nieaktualne pomówienia pod adresem Mistrza, jakoby z fankami zespołu The Beatles próbował uprawiać seks w swojej świątyni w Rishikesh w 1968 roku. Faktycznie, to rozpropagowanie indyjskiego Guru przez znany zespół wprowadziło w amok i histerię tak obrońców tradycyjnych ugrupowań chrześcijańskich w USA, które w ramach inkwizycji produkowały banialuki jak i liderów ruchu hippisowskiego, którzy próbowali uchodzić za guru na orientalny sposób, jak Charles Manson, rasistowski lider tzw. Rodziny Mansona. Prawda na ten temat może zbulwersować raczej wielbicieli zespołu The Beatles, niźli uczniów Maharishi. Nie jest tajemnicą, że tak członkowie zespołu jak i jego fani eksperymentowali z narkotykami, jednak dla nauki TM w głębszy sposób jest to nałóg absolutnie nie do przyjęcia. Stąd sam Mistrz jak i obsługa aśramu tłumek ćpunów traktowała dosyć obcesowo i chłodno, niezależnie od wsparcia jakiego Mistrzowi i TM zespół udzielił. Po pewnym czasie pobytu, Maharishi zażądał porzucenia narkotyków i zakazał ich posiadania i zażywania na terenie Aśramu. W eksperymentach z LSD przewodził John Lennon.
Niektóre fanki zespołu jak aktorka Maria Mia Farrow nie chciały się temu podporządkować. Mia Farrow przeżywała rozkład swojego związku miłosnego będąc w aśramie Maharishi, próbowała jakoś uporządkować swoje życie, wedle swego mniemania lecząc się narkotykami, aby zapomnieć o swoim bólu i zawiedzionych nadziejach. Jak pamiętają liczni świadkowie Mia Farrow zaćpała się w nocy, zaczęła nago śpiewać i tańczyć, a potem biegać po całym aśramie i dobijać się do wszystkich drzwi żądając seksu, robiąc ruchy i dźwięki frykcyjne, co spowodowało, że zgodnie z indyjskim zwyczajem, za taką rozróbę o charakterze skandalu seksualnego została siłą spakowana, ubrana i wyrzucona z Aśramu. Jej postawa, zachowanie i ekscesy pod wpływem narkotyków mogły zgodnie z indyjskim prawem doprowadzić nawet do zamknięcia Aśramu. Narkomańskie wybryki tego rodzaju aż po dziś dzień nie są tolerowane w Indiach, nie tylko w aśramach. Tak jak wszędzie na świecie, zakłócanie ciszy nocnej i wybryki "pod wpływem" bywają karalne, tak dyscyplinarnie jak i prawnie. Maria Mia Farrow musiała natychmiast opuścić Indie, inaczej byłaby skazana na długoletnie więzienie za sprofanowanie świątyni, nieobyczajne zachowanie, a za to kara jest w Indii jak wiadomo do 30 lat pozbawienia wolności. Kilka wypowiedzi Mia Farrow na temat brutalności usunięcia jej z aśramu Maharishi'ego, że była "usunięta gwałtem", że ją "dotykano i obmacywano", kiedy ją ubierano i wyrzucano z aśramu, zostały przerobione przez osoby wrogie misji Maharishiego na rzekome "usiłowanie gwałtu przez Maharishi'ego". Totalna bzdura wyssana z apologetycznych mózgów.
Gdyby Maharishi jako obywatel Indii współżył seksualnie z uczennicą na terenie Aśramu, to jak wiadomo z indyjskiego prawa, postawiono by mu zarzut profanacji miejsca kultu i skazano na karę do 30 lat pozbawienia wolności, z tego samego artykułu z którego Maria Mia Farrow została wydalona z Indii. A że obsługa pilnująca porządku w indyjskich aśramach to często też lokalni policjanci lub wojskowi, to niewątpliwie, zakładanie majtek i reszty odzieży siłą musiało być przez Mia Farrow odebrane jako czynność brutalna, gwałtowna i niechciana. Nie wydaje się możliwym założenie szarpiącej się furiatce w stanie narkotycznego amoku majtek bez stosowania brutalnych, policyjnych metod przymusu. I dobrze, że na tym się skończyło, bo w owych czasach za takie zachowanie hindusi bardziej ortodoksyjni potrafili taką osobę dokonującą profanacji nawet zlinczować. Można powiedzieć, że policja aśramowa, choć brutalnie, jednak 23-letniej fance zespołu i aktorce uratowała i tyłek i życie. A to, że działanie służb porządkowych zaszokowało zafascynowanych duchową miłością i błogością TM członków zespołu The Beatles, że ze strachu o karę 30 lat więzienia za ćpanie w Aśramie z niego zwyczajnie uciekli, to też prawda. Uciekli, ale praktykowali dalej i prywatnie reklamowali TM. Latanie o 2 w nocy po aśramie w narkotycznym transie i domaganie sie seksu od wszystkich włącznie z Guru nie świadczy dobrze o stanie umysłu i poczytalności osoby która tak robi. Maharishi nigdy wcześniej nie miał do czynienia z osobami uzależnionymi od narkotyków takich jak ganja (gandźa, konopie) ani LSD, a także spożywającymi alkohol w większych ilościach. Z uwagi na konieczność wyciszania skandalu jaki zrobiła Mia Farrow w Indii, a który oburzył ludność rdzennie hinduską, oficjalnie, członkowie zespołu podawali, że stracili zainteresowanie naukami Maharishi, jednak po cichu na ile się to dało praktykowali sami i studiowali nauki oraz wedle rachunków bankowych sponsorowali aśram Maharishi regularnie, a to najlepszy dowód prawdziwych intencji. Ktoś bowiem, kto by się wycofał z takiego ruchu, na pewno by go nie sponsorował.
Wspólne Zdjęcie Mistrza i Inicjowanych Uczniów
Harrison po kilku latach przepraszał oficjalnie Aśram Maharishi Mahesh Yogi za całe zamieszanie jakie z powodu Mia Farrow powstało, ale inkwizytorzy jakoś się tym nie przejęli i nie raczyli sprostować oraz usunąć swoich konfabulacji na temat. Jak wiadomo, kościoły czy w Indii aśramy służą do modlitwy i medytacji, a do latania z gołym tyłkiem i bzykania się także grupowo jak wiadomo służą burdele i agencje towarzyskie, i oczywiście nie należy tych miejsc ze sobą mylić. Mia Farrow także po latach, kiedy już wyrosła z ćpania i szaleństw młodości pytana przez zainteresowane osoby o wydarzenia w Aśramie twierdziła, że kocha mistrza Maharishi, jego nauki i jest wdzięczna za inspiracje do pracy dla pokoju na świecie i likwidacji stref nędzy. Widać zmądrzała w odróżnieniu od preparujących bzdurne sensacyjki apologetów. A że jej występ w stanie zaćpania w aśramie był przykry dla samego Maharishi i osób przebywających w Aśramie, to trzeba pamiętać, że taka sprawa to także wielokrotne przesłuchania wszystkich świadków zdarzenia i osób, które tam przebywały przed policją, odnotowane oczywiście w protokołach przesłuchań policji w Rishikesh. Kilka kolejnych tygodni trwały przesłuchania, które nie dotknęły członków zespołu The Beatles, jako że pozwolono im wyjechać. Gdyby zostali a nie uciekli w popłochu, to mogliby spędzić trochę w więzieniu za posiadanie narkotyków i ich zażywanie w miejscu kultu religijnego. A to byłoby na pewno przykre dla ich kariery oraz dla środowiska hippisowskiego, które po części przestraszyło się wycieczek do Indii w celu poszukiwania transowych wrażeń i doznań.
George Harrison i cała jego rodzina kontynuowała i dalej praktykuje TM. Paul McCartney, Cynthia Lennon, George Harrison, a także wielu innych pisało i mówiło, że historia podawana przez chrześcijańską prasę o rzekomym molestowaniu Mia Farrow nie jest i nigdy nie była prawdziwa. W wielu wywiadach jeszcze na długo przed swoją śmiercią, a także w jednym z ostatnich wywiadów tuż przed śmiercią sam John Ono Lennon wspomina, że Maharishi w jego ocenie jest bardzo miłym i sympatycznym człowiekiem i że on sam nie wie dlaczego tyle się źle o nim pisze i mówi. George Harrison praktykował TM aż do śmierci, a także był przyjacielem jednego z najbliższych współpracowników Maharishi'ego jakim jest Deepak Chopra. Uczennicą Maharishi Mahesh Yogi jest także Prudence Farrow, rodzona siostra aktorki Mia Farrow. Prudence Farrow, jak się wyraziła, nie wyobraża sobie aby jakieś powtarzane historie o rzekomym seksie jej siostry z Maharishim mogły mieć miejsce. Stwierdza też, że jej siostra niczego takiego nigdy nie opowiadała ani nie twierdziła, a gdyby jej siostra Mia coś takiego jej wyznała, to nie mogłaby praktykować TM.
Na fotografii od lewej: John Lennon, Mike Love z the Beach Boys, Maharishi, George Harrison, aktorka Mia Farrow, Donovan, Paul McCartney, aktorka Jane Asher i narzeczona McCartney'a.
Najciekawszym jest jednak, że Sexy Sadie z piosenki Lennona, którą to ksywkę niektórzy chcą na siłę powiązać z Maharishim i odnieść treść jego piosenki do mistrza TM, tak faktycznie odnosi się do kobiety, bo jest to ksywka typowo żeńska, noszona zresztą przez osobę z rodziny Mansona. Dokładnie, jak ktoś w swym apologetycznym ograniczeniu mózgowym nie wie, to ksywkę "Sadie Mae Glutz' nosiła Susan Atkins, członkini Rodziny Mansona, tego właśnie słynnego Charlesa Mansona i o niej jak powszechnie wiadomo w tym środowisku śpiewał John Lennon. Znana także jako Sexy Sadie, była Susan Atkins ściśle powiązana z Mia Farrow, jako przyjaciółka i duchowa "siostra". Sexy Sadie została aresztowana w październiku 1969 roku za popełnione morderstwa i skazana na karę śmierci zamienioną potem na bezwzględne dożywocie, a zbrodnie rodziny Mansona wstrząsnęły Ameryką. Inne jej pseudonimy to Sadie, Glutz, Sadie Mae; Sexy Sadie, King, Sharon; Powell, Donna Kay. Sexy Sadie jest to jej ksywka mansońska i o niej śpiewają Beatelsi, co zresztą widać z rękopisów Lennona. Sexy Sadie Susan Atkins wstąpiła do Rodziny Mansona mając na celu wspomożenie Mia Farrow, która była "śmiertelnie" zakochana w mężu Sharon Tate, a którą w 1969 roku brutalnie zamordowała podrzynając jej gardło, żeby jej "siostra" Mia miała otwartą drogę do miłości. Wiedział o tym przynajmniej John Lennon i piosenką "Sexy Sadie" próbował powstrzymać Susan Atkins przed spełnieniem tego zamiaru. Niestety nie udało się, a Mia Farrow po dziś dzień wspomaga duchową "siostrę" w więzieniu i walczy o jej warunkowe zwolnienie, odrzucone już 11 razy, ostatnio w 2005 roku. Tak to już jednak jest, że treści piosenek bywają fałszywie lub dowolnie interpretowane przez osoby zajmujące się apologetyką lub mające inne niegodziwe cele. Na pewno nie dziwi, że Beatlesi zmilczali i zbywali długo fakt przypisywania tytułu Sexy Sadie mistrzowi Maharishiemu, bo związki ich i ich przyjaciółki z Rodziną Mansonów byłyby całkowicie zabójcze dla ich kariery.
Zanim zespół The Beatles przylgnął do mistrza Maharishi Mahesh Yogi, był uczuciowo związany z osobnikiem greckiego pochodzenia, który nazywał się Alex Mardis. I tenże Alex był nazywany Guru Beatlesów, jak wspomina o tym Paul McCartney. Po tym jak zespół Beatlesów trafił do mistrza Maharishi, Alex Mardis starał się za wszelką cenę, aby poróżnić ich zespół z Maharishim i dostarczyć "dowodów" fałszywości czy przestępczości Mahesh Yogi. Chciał aby jego uznawali za mistrza i duchowego protektora chociaż nie miał nic duchowego do zaoferowania. Działania ich byłego autorytetu miały doprowadzić do ich poróżnienia się z Maharishim, a Alex miał nawet wpływy w mediach i kształtował brukową opinię publiczną. Wedle Paula McCartney'a to Alex był odpowiedzialny za wszelkie pomówienia publikowane przeciwko Maharishiemu, a to z powodu jego koneksji w agencji wywiadowczej CIA i innych podobnych organizacjach. Jak przebiegają manipulacje w brukowej prasie, pokazuje fakt, że w artykułach z początku lat 70-tych o członkach rodziny Mansona zamiast "mansonici" pisano "masonici", tak aby morderców skojarzyć z masonami w potocznej świadomości. Taka medialna psychomanipulacja, chociaż wiadomo było, że Charles Manson sympatyzował z rasistami, a "White Album" Beatelsów rozumiał jako zakamuflowane wezwanie do czyszczenia Ameryki, co też nie było na rękę zespołowi. O tym, że zabójca Lennona był wcześniej żarliwym fanem Sharon Tate i po prostu pomścił jej śmierć, kiedy nadarzyła się okazja też warto pamiętać, a to policja przyjmowała jako najbardziej prawdopodobny z wielu motywów. Zabił dopiero wtedy, jak się upewnił, że John Lennon wiedział o zamiarach Susan Atkins, ale oprócz piosenki nie zrobił nic dla ratowania Sharon Tate. Ale czy taka postawa dziwi, jeśli pamiętać w jakie ideały wtedy wierzono i jakie na cześć mansonitów wyśpiewywano, że o uzależnieniu od narkotyków nie wspomnę?
"O Mansonie nasz patronie, Króluj nami hippisami; Znieś te gliny, daj morfiny(*) I ampułkę kofeiny...
Wszystkie nasze dzienne sprawy Wszystkie nasze zapomnienia, Oprócz siebie nic nie mamy Nic nie mamy do stracenia!
(*) w pierwotnej wersji: "Zabij te gliny..."
A to tekst piosenki "Sexy Sadie" z rękopisów autora, dzięki którym nie ma wątpliwości kogo autor tekstu miał na myśli tworząc swoje dzieło, treść w nawiasach to zapiski autora:
Sexy Sadie what have you done You made a fool of everyone You made a fool of everyone Sexy Sadie ooh what have you done.
Sexy Sadie you broke the rules You laid it down for all (the court) to see You laid it down for all to see Sexy Sadie oooh you broke the rules.
One sunny day the world was waiting for a lover She came along to turn on everyone Sexy Sadie the greatest (Manson killer)of them all.
(Susan Atkins was a sexual lover of the Manson family)
Sexy Sadie how did you know The world was waiting just for you The world was waiting just for you Sexy Sadie oooh how did you know.
Sexy Sadie you'll get yours yet However big you think you are However big you think you are Sexy Sadie oooh you'll get yours yet.
Susan Atkins often bragged and boasted.
We gave her everything we owned just to sit at her table Just a smile would lighten everything Sexy Sadie she's the latest and the greatest of them all.
She made a fool of everyone Sexy Sadie.
However big you think you are Sexy Sadie. Brackets by author
Prema Dharmin
Oficjalna strona TM w Polsce: http://www.tm.net.pl/
Oficjalna strona międzynarodowa TM: http://www.tm.org/
Publiczna informacja naukowa o wynikach badań: http://www.pubmed.gov/
Podobne artykuły
Powiązane tematy
inkwizycja, światło, dusza, terapia, inicjacja, mózg, the beatles, tm, psychoterapia, medytacja, religia, stres, sekty, harrison, mia farrow, zdrowie, życie
 |
Widzę, że dużo piszesz. Cieszy mnie to, bo oprócz tego że dużo, to i ciekawe rzeczy. Wiele osób na świecie uprawia ten rodzaj medytacji toteż dobrze, że przybliżasz ją innym. Medytacja jest nauką samodzielnego myślenia i jest jednym z przedmiotów nauczania w szkołach w Indii. Dzieci od najmłodszych lat zapoznają się z wieloma technikami medytacji oraz pracy z ciałem, aby wybrać odpowiednią dla siebie metodę, a nauczyciel musi umieć im w tym doradzić i pomóc. Dlatego też dzieci, które medytują są odporne na stres i wszelkiego rodzaju depresje. Medytacjia i praca z ciałem to najlepsze lekarstwo na stres w jakim żyje obecna cywilizacja. Polecam, polecam innym medytację! A może coś o technikach pracy z ciałem byś mógł też dorzucić? ;-) |
 |
"...artyści, którzy do buddyjskich medytacji zen dodali przymiotnik "chrześcijański" i spokojnie sobie praktykują, nic nie próbując zniszczyć". Bardzo trafne porównanie oddające prawdziwego ducha medytacji chrześcijańskiej. Pozdrawiam |
 |
Prema - obywatel „lalit_moher” dobrze prawi. Wstawanie o wczesnej porze jest anormalne. Nie trzyma się to norm międzyludzkich a tym samym można by podejrzewać, że jest to zachowanie sekciarskie służące do prania mózgownicy. W takim razie jak jeszcze raz zobaczę, że ktoś o 2.00 lub 4.00 wstawi swój komentarz to pewnie jest z seksty i od razu zgłoszę administracji. Do służb specjalnych zgłaszać nie będę, bo oni to prawie wcale nie śpią to pewnie jest to organizacja ponadsekciarska a tym samym jeszcze groźniejsza niż sam moher. Hm. Jak by się tak przez chwilę zastanowić to ci co tak rano wstają skoro świt aby zdążyć do pracy również pod seksty podpadają. Duchowni na czele, bo nie dość, że wcześnie wstają to gdzieniegdzie w dzwony uderzają. Pewnie i to też jest sekciarskie zachowanie to w takim razie – wymiękłem. Normalnie to wszystko to jedna sekta. Coś muszę zrobić z teściowa, bo mnie o 4.00 obudziła. Tylko gdzie to zgłosić i do kogo. Peace& Love napisał gościu – no cóż spróbuję zgłosić się do "The United States Third Circuit Court”, lecz nachodzi mnie pytanie. O której wstają tam panowie i czy prowadzą sesje oddechowe? Bo jeśli medytacja nie pomoże to – o mój Borze? |
 |
A najgorsze to te sekty górników co o 4 rano wstają i na zjazd do kopalni się udają albo sekta kioskarzy i roznosicieli prasy co warczą motorami i trzaskają się pod okolicznymi kioskami nawet już o 3.30 rano. Niebezpieczna jest też sekta kierowców miejskich autobusów i tramwajów oraz trolejbusów, cholerniki już od rana 4-5 jeździć zaczynają, ludzi normalnych budzą i spać nie dają. Taki anormalny tryb życia te niebezpiecznie społecznie sekty prowadzą, pewnie mózgi sobie piorą patrząc w tory o tak wczesnej porze. I to są setki tysięcy członków opłacanych wypłatami sowicie w tych sektach tak wcześnie wstających i hałasujących od rana. Bardzo niebezpieczni! Zaprawdę powiadam wam! Naczelny Śpioch IV RP (W budowie) |
 |
Najbardziej niebezpiecznym sekciarzem to jest mój sąsiad, bo wstaje toto już o 3 rano i sie przygotowuje do tego, aby jechać do pracy na 5 hehe, bo ma daleko i cóż, trzeba będzie na niego donieść odpowiednim organom! Sekciarz jeden! A nie mógłby pospać sobie do 10?! A ten nie, tylko wstaje o 3 - taki uparty! I co on przez te 2 godziny robi?! |
 |
Mam prośbę do Coutera. Proszę nie przekręcać loginu obywatela lolit_mocher na mohan bo jest nam trudno go namierzyć. To jest bardzo ważne, bo mohan siedzi a mocher jeszcze nie no chyba, że się sklonował. |
 |
W istocie moher to mocherawy, żeby ledwie w miesiąc po śmierci Mistrza Maharishi już go opluwać i to jeszcze bezpodstawnie! Jeszcze się dobrze stypa nie skończyła a ten user były jako tomek111, tomek112, cugol, leon22 i lolitek mocherawy kilka razy zbanowany zieje na Maharishi'ego jadem nienawiści. A nie uczyli go nawet, że się o zmarłych źle nie mówi? I to w czasie żałoby szczególnie? Dlaczego z plugastwem tak ostro i nie przebierając w słowach jadę? A no właśnie dlatego, że nawet zmarłego na jego pogrzebie i w czasie żałoby nie uszanuje. Twierdzi, że coś wie na temat, a nie wie nawet, że jest świeżo po pogrzebie i że dwie znane postacie z wielką czcią i szacunkiem oddawały honory zmarłemu Maharishi Mahesh Yogi. A są to: Ringo Starr i Paul McCartney... Ale dopisze w artykule o Mahasamadhi i pogrzebie oraz o Mia Farrow, która ciągle twierdzi, że kocha Mistrza Maharishi Madesh Yogi... To mówi samo za siebie, a nie brukowe pomówienia zmyślone i powtarzane przez paranoików antysektowych. Paranoicy antysektowi są chorzy z nienawiści do osobistości takich jak Maharishi, bo 6 milionów osób zamiast paranoików antysektowych sponsoruje działalność organizacji Maharishi... A i przy okazji bredzenie że Beatelsi nie byli członkami organizacji Maharishi też mija się z prawdą. Zgodnie z indyjskim prawem, członkiem aśramu jest każdy kogo w nim widziano i są na to świadkowie. Członkostwo nabywa się z materialnego faktu pobytu u Guru i w jego Aśramie, z faktu przyjęcia inicjacji w TM, a nie z faktu zapisania się do stowarzyszenia czy opłacania składek. Ktoś kto wspiera aśram finansowo jest jego sponsorem, a nie koniecznie członkiem, jeśli w nim nie był i nie praktykował. Jak ktoś jest bez przeproszenia tak głupi, że nie wie jak się członkostwa nabywa w indyjskich świątyniach i u indyjskich guru, to po co wymyśla jakieś chore umysłowo idiotyzmy, androny, które są sprzeczne z prawdą materialną w rażący sposób i jeszcze szczeka roznosząc syfilis?! Jaki ma w tym interes, kto mu za parszywe i plugawe kłamanie płaci! Pewnie jakaś antysektowa SEKTA, mocherawa, bo od tomka111 i 112 cugola alias leon22 mohery są chyba inteligentniejsze. |
 |
O! Widzę Prema Dharmin, że wkurzył cię ten typ mocherawy co to pluje jadem na Świętego Mistrza! Ano nic wartego uwagi nigdy jeszcze nie napisał i jego "działalność" na eioba ma na celu rozbijanie tego serwisu i szkalowanie ludzi, którzy tak wiele dobrego dla innych zrobili! Jeśli to indywiduum podszywające się pod innych bo się wstydzi swojego nazwiska pewnie ujawnić - nie cierpi Mistrza Maharishi i pluje na niego jadem nienawiści - to znak jest widoczny, że nic z wartości ludzkich o których Mędrzec Święty prawił w swych przemówieniach, nie ma w sobie! I jest raczej zepsutym do szpiku kości pieniaczem, jakich w tych czasach pełno niestety na świecie. Nic toto nie wie o działalności Mistrza, bo gdyby wiedziało, to by się tak nie pluło! Przytaczanie bzdur na temat Mistrza, które wyczytało indywiduum mocherowate w rzeczypospolitej nie świadczy wcale dobrze na jego temat, a raczej pokazuje jakiego pokroju jest to typek. Nie cierpię plugastwa i niegodziwości szczególnie bardziej jeszcze jeśli tyczy ona tych, co WIELE DOBREGO ZROBILI DLA ŚWIATA! Precz z mocherawatym lolitem! |
 |
Fakt jest taki, że Beatlesi wylecieli z hukiem z Rishikesh za ćpanie w aśramie, to się Lennon odgryzł Maharishiemu za takie upokorzenie jego przerośniętego chorobliwie ego. Piosenka God chyba wszystko ładnie o Lennonie mówi jego własnymi słowami, a swój los za obsrywanie publiczne mistrza duchowego sobie Lennon wyśpiewał ładnie w Instant Karma. Ze wszystkich Beatlesów najbardziej uduchowionym był niewątpliwie Harrison, wystarczy sobie posłuchać jego krysznaickie produkcje jak Goddess of Fortune, żeby wiedzieć co to za dusza. I w przeciwieństwie do zaćpanego Lennona Harrison nigdy nie porzucił ani Maharishiego ani TM. Co do indyjskiego prawa to nikt nie każe Ci się pchać do żadnego aśramu kolego Tomek111. A jeśli już jedziesz i mieszkasz w jakimś aśramie, to znaczy, że grzecznie słuchasz Guru, prowadzeniu którego się z własnej woli poddałeś i nie porzucasz go dodatkowo na niego swoje gówno wylewając, jak zaćpany Lennon czy Mia Farrow. No nie dziwię się, że mistrzowie duchowi potem się wzdrygają przed strzelaniem miśków z uczniami, skoro po strzeleniu takiego pomedytacyjnego miśka z Mią Farrow po medytacji w jaskini zrobiła się taka afera, nakręcona i rozdmuchana przez zaćpanego Lennonka, któremu Guru stąpnął na narkomańsko baloniaste ego. Słuzba u Guru to niewąpliwie ciężka do zniesienia szkoła dla ćpunków pokroju Lennona czy Tomka111, dla których własne napuszone ego jest jedynym bożkiem. Na Wschodzie mówią, że kto siebie ma za Guru, ten diabła ma za Guru, to i od razu wiadomo, skąd taka Twoja, kolego Tomek111, nienawiść do wschodnich i nie tylko wschodnich ruchów, religii, czy duchowych mistrzów, do tego co święte i prowadzi człowieka do wolności. Nie widzę sensu Twojej egzystencji tu na forum, bo nic nie wnosisz do społeczności, poza obrażaniem coraz to nowych użytkowników myślących inaczej od Ciebie. Jeśli jesteś ateistą, to po jakiego diabła (no właśnie, po jakiego?) pchasz się do dyskusji o Maharishim, który o Bogu i dordze do Boga nauczał? Dyskutuj że sobie chłopie o gotowaniu, aerobiku, majsterkowaniu, hodowli gołębi pocztowych czy o czym tam ateiści sobie dyskutują, bo skoro Boga nie ma, to i nie ma o czym gadać. Chyba, że się jest fanatykiem nakręconym na jedyną słuszność swojego własnego 'najmojszego' poglądu i usiłuje się przekonać wszystkich, że popełniają błąd wierząc w to co wierzą, skoro powinni wierzyć w to co fanatyk. To się kolego musisz zapisać do poradni zdrowia psychicznego i czym prędzej podjąć leczenie ze swojego ateistycznego torquematyzmu, zanim się staniesz społecznie szkodliwy w stopniu znacznym. |
 |
Ze zacytuję countera: "Nie widzę sensu Twojej egzystencji tu na forum, bo nic nie wnosisz do społeczności, poza obrażaniem coraz to nowych użytkowników myślących inaczej od Ciebie. Jeśli jesteś ateistą, to po jakiego diabła (no właśnie, po jakiego?) pchasz się do dyskusji o Maharishim, który o Bogu i dordze do Boga nauczał? Dyskutuj że sobie chłopie o gotowaniu, aerobiku, majsterkowaniu, hodowli gołębi pocztowych czy o czym tam ateiści sobie dyskutują, bo skoro Boga nie ma, to i nie ma o czym gadać!" Wspieram i popieram! Kończ mocherek swoje wypociny na tym serwisie, wstydu oszczędź sobie! Bo ośmieszasz sie swoją ignorancję i niewiedzę objawiając we wszystkich tematach! |
 |
Counter, napisałeś, że Harrison nie porzucił Maharishiego ani TM. Hmmm..... Harrisson dołączył do ISKCONU, a Prabhupada skrytykował Maharishiego. Jesteś o tym przekonany, że Harrisson go nie opuścił? |
 |
A kogóż Prabhupada nie skrytykował? Yoganandę, Ramakrishnę, Vivekanandę, Gandhiego, Maharishiego, he he, i paru jeszcze innych wielkich i oświeconych Mistrzów Yogi, a pewnie i samego Śivę też... A Harrison wedle dostępnych biograficznych materiałów przeprosił ładnie Maharishiego za ćpanie w aśramie i swoje wybryki i zawsze był jego wielbicielem i uczniem. No skoro po 20 przeszło latach od wstąpienia do ISKCONU przyjeżdża sobie do aśramu Maharishiego w Holandi i się do jego stóp kłania, to chyba świadczy dobitnie o tym, że się raczej pod tą krytyką nie podpisuje... A tu Tibute dla Harrisona od TM po jego śmierci: http://www.gilray.ca/MT/GHarrisson.html Pozdrawiam. |
 |
Counter, mylisz się jeśli sądzisz, że Mahariszi Mahesh Yogi strzelał z kimś miśki. Był indyjskim tradycjonalistą i polskie zwyczaje raczej nie były mu znane. A Indii to się rączki składa nabożnie i pokłon z odległości ca 3 metry do Guru robi. Tylko przy inicjacji na chwile dotyka się dłońmi stóp, czołem do ziemi w pokłonie, ale to publicznie. Obejmowanie z Guru w Ashramie jeszcze to już skanadal byłby i by indyjska policja zamknęła Maharishiego na karę do 30 lat więzienia. Ale jak w Indii nie bywałeś to możesz nie wiedzieć że tamtejsze obyczaje surowsze i rygorystyczne są. A to były lata 60-te jeszcze, gdzie pokolenie moralnych purystów rosło w Indii! Indyjska policja jak w aśramie skandal seksualny w podtekście wywęszy zaraz wszystkich wielokrotnie przesłuchuje i tyłki przetrzepie. Bo wysokie kary grożą za niemoralność i profanacje miejsc świętych. NIC takiego nie było, tylko paru amerykanów wydalono z Indii... |
 |
Ano sobie doczytałem właśnie, o miśkach chyba faktycznie mowy być nie mogło: eatles spiritual guru 'never made a pass at Mia Farrow' http://www.telegraph.co.uk/new(...)i19.xml y David Orr in New Delhi Last Updated: 12:12am GMT 19/02/2006 The spat between the Beatles and Maharishi Mahesh Yogi in 1968 became an instant pop legend as perhaps the most bitter bust-up in the era of Free Love. Now, after almost four decades of rumour and counter-rumour, a confidant of both sides has gone public with revelations that could upset many of the band's fans. The spiritualist and author Deepak Chopra, a former maharishi disciple and a friend of the late George Harrison, has said that contrary to popular myth, the row was nothing to do with claims that the maharishi made sexual advances on Mia Farrow, the actress and friend of the band. Instead, he said, the maharishi had objected to the group taking drugs at his home in Rishikesh, northern India. Dr Chopra told the Sunday Telegraph: "What isn't generally known is that the maharishi had got fed up with the Beatles taking drugs while they were at his ashram [spiritual home]. They were smoking ganja [cannabis] and taking LSD. He hadn't come across anything like that before and he took a strong view." The group had gone to the ashram in search of spiritual enlightenment, meditating during the day and writing songs in the evening. According to reports, they consumed no alcohol or drugs when they first arrived and kept to a strict vegetarian diet. A few weeks into their much-publicised sojourn, however, relations soured between the guru and the band's entourage. In a subsequent television interview, John Lennon and Paul McCartney said they had lost interest in the maharishi's teachings. Dr Chopra said of the rumour that the guru had misbehaved with Farrow, who was part of the entourage: "There was never any truth to stories about the maharishi's womanising. When he was sick in the UK, he wouldn't even allow any female nurses near him. "As for the stuff about Mia Farrow, that was complete nonsense. I met her years later and she asked me to tell the maharishi that she still loved him," he said. Dr Chopra said Harrison later apologised to the Maharishi during a visit to his meditation centre at Vlodrop in Holland where he now lives as a recluse. Nobody at the centre was available for comment. Jakże typowa to historia, chyba się każdemu Guru takie zaćpane dupki jak Lennon czy Tomek111 zdarzają, co to potem na niego bzdury opowiadają. Odwyk polecam, im prędzej tym lepiej. |
 |
Wiesz, co Counter - jako racjonalista przeprowadziłem dogłębną analizę psychologiczną mocherowego obywatela i pewny jestem, że jest to „emeryt komunista” Ideologia katolicka jest mu nieznana, co potwierdza fakt komunistycznych zapędów. W Aśramie nie bywał, bo komunistów tam nie wpuszczają. Beatlesów i Lenona znał, bo inaczej tak autorytatywnie by się nad ich życiem nie rozwodził, z czego wynika, że stary gościu jest a tym samym czerwony. Być może zaraz się okaże, że nie Lenona on znał, lecz Lenina a to jest spora różnica i wiele wyjaśnia. Cechy charakteru „emeryt komunista” Jest to człowiek o skrajnych poglądach, radykał, zwolennik skrajnych, ostatecznych środków wyrażający poglądy o skrajnym natężeniu cechujący się nieustępliwym forsowaniu wąsko pojętych interesów własnych, bez respektowania interesów innych grup społecznych. Ludzie tacy jak „emeryt komunista” często nawet nie potrafią określić własnej orientacji seksualnej lub czynią to błędnie, ponieważ ich nadrzędnym celem (często wręcz maniakalnym) jest gotowość do podjęcia ekstremistycznych postaw wobec idei, które uważają za niesłuszne. Zachowania neurotyczne wynikające (z charakteru) umieszczonych w tym serwisie komentarzy przez „emeryta komunistę” obserwowane są również u terrorystów. Administracja powinna się zastanowić, co z „emerytem komunistą” powinna zrobić. Zezwalam na kopiowanie komentarza i powielanie go pod wszystkimi komentarzami „emeryta komunisty” Podpisane – Racjonalista. |
 |
HA HA HA! Racjonalisto! Pokładam się ze śmiechu! Czapki z głów przed Tobą! :-) |
 |
Racjonalisto. Lenin jak coś pisał, to przytaczał mnóstwo statystyk i dobrze udokumentowanych faktów na dowód i potwierdzenie swojego wywodu. A to co pisze Tomek111, to sobie wydłubuje ze swojego nosa. Czarny nie jest, bo się zarzekał. Czerwony też nie, choć może trochę. Zielony - niewątpliwie w tym o czym tu wypisuje. Mi tu sraczkowaty pasuje jak ulał. |
 |
Wiem Counter o tym, dlatego napisałem, że lolit_mocher go prawdopodobne znał a nie go miał. |
 |
No, niemniej analiza elegancka, trafiona myślę w sedno bez pudła. Ciekawe co na to pan sraczkowaty za nowego bąka puści w odpowiedzi :-) Ja tu czekam z pudełkiem zapałek na tą okazję, he he |
 |
Dodałem dwa akapity o Mahasamadhi Maharishi czyli o jego śmierci. Ostrzegam, że dodam następne i nie będzie to przyjemne ani dla fanów Mia Farrow ani dla Beatelsów... |
 |
Czekamy zatem niecierpliwie! |
 |
Wiesz co, Prema Dharmin? Ten artykuł jest po prostu zajebisty. Wielkie zań dzięki. Punkty dla autora artykułu: 300
|
 |
POWIEM KRÓTKO! ZARĄBISTE DOPISKI! Dodam też, że zaczynam lubić tego lolitmochera, bo dzięki niemu powstaje tak wiele FASCYNUJĄCYCH dopisków do artykułów hehehe! Dzięki Prema Dharmin, że postarałeś się w tak wyczerpujący sposób przedstawić tę historię! Może to otworzy oczy innym na to, aby nie wierzyć psychomanipulacji.pl :-) |
 |
A to dodałem jeszcze o Mia Farrow i Maharishi trochę smaczków na koniec, ale ile się trzeba nagrzebać tak w angielskich jak i hindusko-języcznych portalach:) I parę fotek, żeby było wiadomo, kto był czyim uczniem... |
 |
Byłem sobie na imprezce. Zapytałem znajomych i nieznajomych czy słyszeli, że zmarł guru Beatelsów. Jedna dziewczyna siedząca w pokoju zapytała: "A kto to są Beatelsi?" :) |
 |
ha ha ha (3 x ha = ch) - cóż można powiedzieć lub napisać więcej ;-) |
 |
Witam. Trafiłam tu przez przypadek, dorwałam ksiązkę Davida Lyncha (mojego ukochanego reżysera) "W pogoni za wielką rybą" książka dedykowana jest właśnie Panu Maharishi, wlazłam więc na internet i zaczełam szukać informacji o nim i o TM, niestety na początku sie przeraziłam że mój idol jest w jakiejś seksie a'la scjentolodzy itp. bo oczywiście pierwsze informacje wyświetlają się na wspomnianych w artykule stronach typu psychomanipulacja.pl. Jednak ten artykuł jest dużo bardziej przekonywujący chociażby na jego walory merytoryczne, wszystko tu jest klarownie wyjaśnione, każdą informację czy przytoczoną wypowiedź można sprawdzić w internecie. Dziekuję autorowi za ten artykuł, czasem warto poszukać głębiej żeby dowiedzieć się prawdy. Na pewno będę zaglądać tu częściej. Sama zainteresowałam się TM, głównie przez wspomnianą książkę Lyncha, ale znalazłam tylko kurs za 2500zł i to w Warszawie,może kiedyś dostane podwyżkę to sobie uzbieram ;) No cóż na razie zostają mi filmy Lyncha które, jak sam pisze, są owocem TM, zawsze coś. Faktycznie, świat Lyncha działa na mnie odstresowująco jak nic innego. |
 |
Artykuł zajebiaszczy, sprezentowałbym Cie trochę moich punktów ale 208 moich są w prezencie od Ciebie ;-). Fajnie wyjaśniona sprawa Beatles'ów. Więcej takich profesjonalnych artykułów nt. neohinduizmu powinno być w necie. Postaram się napisać długi o drugim współczesnym Maharyszim - Ramanie z Arunaćali. |
 |
"Koncepcja Boga bezosobowego w filozofii jest bliższa rzeczywistości, a jak ktoś twierdzi, że jest inaczej, to niech mi pokaże tego osobowego, tak abym brodę mógł mu zaczesać. To co niewidzialne z konieczności jest bez postaci osobowej i tak musi być ujmowane, inaczej jest nielogiczne i irracjonalne". Mam nadzieję, że to tylko wyraz ignorancji, a nie świadoma kpina z duchowości Zachodu. To drugie byłoby - niezależnie od czyichkolwiek przekonań - nieeleganckie. Koncepcja Boga niewidzialnego, niematerialnego, a mimo to osobowego nie jest bynajmniej nielogiczna. Wynika po prostu z innych filozoficznych podstaw. Według zachodniej duchowości (i - szerzej - filozofii) dla istnienia osoby nie jest konieczna postać widzialna, ani - tym bardziej - materialna. Warunkiem wystarczającym - sformułowanym przez Kartezjusza - jest "cogito ergo sum", czyli "myślę, więc jestem". Wystarczy zatem posiadać inteligencję, świadomość i samoświadomość, aby być osobą. Bóg osobowy wg tej koncepcji nie jest Bogiem widzialnym ani materialnym, a jednak jest Bogiem świadomym, samoświadomym i inteligentnym, a więc osobowym. Takie pojęcie Boga jest jest po prostu nieco inne przedstawionego przez Ciebie wedyjskiego rozumienia - ani lepsze, ani gorsze. Ale właśnie ta różnica koncepcji Boga (i - w nie mniejszym stopniu - człowieka) powoduje, że hinduizm i chrześcijaństwo prawdopodobnie nigdy nie dojdą do zgody. Roztopienia własnego "ja" w nieosobowym Brahmanie nijak nie da się pogodzić z postulatem osobistego kontaktu z JHWH (Ja Jestem Który Jestem). Te dwie koncepcje są totalnie rozbieżne i nie miejmy co do tego złudzeń. Pozdrawiam! |
 |
To tak w ramach dyskutowanego niegdyś wątku o Beatlesach --------------------------- 8 lutego 2008, Liverpool Daily Post Sir Paul McCartney i Ringo Starr oddali hołd świętej pamięci Maharishi Mahesh Yogi. Sir Paul powiedział: "Zostałem zapytany o swoje odczucia w związku z odejściem Maharish Mahesh Yogi i jedyne co mogę powiedzieć to to, że jestem głęboko zasmucony jego odejściem i zachowam jedynie radosne wspomnienia o nim. Był wspaniałym człowiekiem, który pracował niestrudzenie dla ludzi na całym świecie i ich jedności. Nigdy nie zapomnę dedykacji, jaką napisał kiedyś wewnątrz książki, którą mi dał, a która brzmiała: "jaśnienie, błogość, świadomość" i to mi wszystko mówi. Będzie mi go brakowało, ale zawsze będę o nim myślał z uśmiechem". Starr także wygłosił przemówienie podkreślając swój szacunek. Powiedział: "Był jednym z mędrców jakich spotkałem w swoim życiu, był Maharishim (Wielki Mędrzec). Zawsze byłem pod wrażeniem jego radości i szczerze wierzyłem, że wie dokąd zmierza". (...) |
Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
|
 Proszę czekać...
|
|
Autor
Socjopatie i społeczne dewiacje, paranoja antykultowa, zbrodnie inkwizycji a sektofobia, prawa człow... (więcej)Socjopatie i społeczne dewiacje, paranoja antykultowa, zbrodnie inkwizycji a sektofobia, prawa człowieka, mitologie, linux, esperanto, szachy, masaże i relaksacja, biofizyka, kosmobiologia, psychosynteza, filozofie orientalne, tantra i kamasutra, bioelektronika.
Artykuł
Rekomendowany: 6 razy
Czytający on-line: 1
Odwiedza nas 1.200.000 osób miesięcznie!
|