Login lub e-mail Hasło   

Dziecko i rowerek - skuteczna metoda nauki jazdy bez kija i bocznych kółek.

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://mxl.neostrada.pl/aeo/dziecko_i_ro(...)ek.html
Zabawa z kijem i bocznymi kółkami powinna odejść do lamusa. Mam nadzieję, że wyniki moich eksperymentów przydadzą się komuś.
Wyświetlenia: 12.051 Utworzony: 03/01/2008

Mój najstarszy syn zaczął jeździć samodzielnie na rowerze mając 5 lat i 2 miesiące, córka w wieku 4 lat i 2 miesięcy, a najmłodszy syn miał zaledwie 3 lata i 8 miesięcy (2 m-ce później jeździł już na rowerze z kołami 16" - musiałem tylko przerobić ramę).
Czy to wina najstarszego syna, że uczył się tak długo? Nie - warunkiem nie jest wiek dziecka, tylko jego wzrost i umiejętności nauczyciela, który powinien odpowiednio przygotować rower.
5 lat uczyłem się: jak uczyć dzieci jazdy na rowerach.
Tą wiedzą chciałem podzielić się, bo mi już chyba się nie przyda (żona uważa, że 3 dzieci nam wystarczy).

  1. Etap I - "motor":
    1. odkręcamy lewą korbę z pedałem
    2. odkręcamy prawy pedał i blokujemy korbę (np.: przywiązujemy sznurkiem do ramy)
    3. siodełko obniżamy na tyle, by dziecko siedząc na rowerku, pewnie stało obiema nogami na ziemi
    4. blokujemy kierownicę (np.: przywiązujemy sznurkiem rączki do złączenia ramy z siodełkiem), tak by skręt był możliwy o ok. 15 stopni

      Na tak przygotowanym sprzęcie dziecko na początku po prostu "idzie" i uczy się utrzymywać równowagę.
      Nie przeszkadzają mu pedały, a zblokowana kierownica nie "ucieka".
      Pamiętajmy, że dziecko praktycznie nie ma hamulców, więc zjazdy tylko z lekkich górek.
      Gdy nasza pociecha zaczyna poprostu "sunąć" i trudno ją dogonić, to znak, że przyszedł czas na "utrudnienie".

  2. Etap II - "hulajnoga":
    1. przykręcamy prawy pedał
    2. podnosimy siodełko na tyle, by dziecko z siodełka sięgało tylko palcami nóg, natomiast stojąc mocno na lewaj nodze mogło stanąć na prawym pedałku
    3. można lekko zwiększyć skręt kierownicy

      Na tak przygotowanym rowerze dziecko uczy się sztuki ruszania z siodełka.
      Na początku zalecam zjazdy z lekkich wzniesień, pamiętając, że rower dalej nie ma hamulców.
      Gdy nasza pociech zaczyna szaleć i jeździć z nogami podniesionymi do góry, to najwyższy czas na naukę tego, co zwykle najtrudniejsze: bezpieczne zatrzymanie.

  3. Etap III - "hamulce":
    1. przykręcamy lewy pedał
    2. siodełko ustawiamy w połowie wysokości z etapów I i II
    3. odwracamy rower do góry kołami i pokazujemy dziecku, że kręcąc pedałami w jedną stronę rozpędzamy koło, a w drugą hamujemy (niech dziecko przez kilka dobrych minut pobawi się w ten sposób - będzie później mniej siniaków)

      Dzieci dość chętnie bawiły się w rozpędzanie koła.
      Kiedy nauczymy dziecko łagodnego hamowania (bo gwałtownego nauczy się samo) można przejść do kolejnego etapu.

  4. Etap IV - "rower":
    1. nie zalecałbym jeszcze zdejmowania blokady kierownicy, ale można trochę ją zluzować
    2. zakładamy obuwie sportowe
    3. bierzemy głęboki wdech i gonimy naszą pociechę, bo o ile do "startu" nas nie potrzebuje, to "lądowanie" może być nieprzyjemne

      Po przebiegnięciu kilku kilometrów, stwierdzimy z satysfakcją, że nasza pociecha jest już prawie rowerzystą.
      Pozostaje nam tylko zdjąć blokadę kierownicy i uczyć dziecko zasad ruchu drogowego.

Nazwy etapów wymyśliły dzieci. Najmniejszy rower jaki mamy (na kołach 12") do dziś często zmontowany jest na "motor".
Zamiast blokowania kierownicy i prawej korby przy pomocy sznurków można zrobić bardziej zmyślne i funkcjonalne blokady (tak też i ja zrobiłem), ale metoda "sznurkowa" jest równie skuteczna, a co najważniejsze prosta.

Zachęcam do sprawdzenia metody. Zabawa z kijem i bocznymi kółkami powinna odejść do lamusa. Mam nadzieję, że wyniki moich eksperymentów przydadzą się komuś.

Zapraszam też do zapoznania się z innymi moimi projektami. Oryginalne, ale czy realne?

Marek Lewandowski


Poleć artykuł:  Ustaw jako status na GGWrzuć na Wykop.plDodaj na Śledzik.plOpublikuj na Facebook
Podobne artykuły



  mazur,  15/02/2008

Twoje Motto: pracuję po to, by żyć, a nie odwrotnie.
Mam nadzieję, że będziesz żył nie dla samej pracy, ale dla SIEBIE i całej RODZINY. Pozdrawiam M.M

Punkty dla autora artykułu: 30000

M.M. myślę, że wiesz jakie wrażenie wywołał na mnie Twój komentarz.

Potrafisz podejmować decyzje i wypowiadać się NA TEMAT! Wielu ludzi tego nie potrafi - są przedmiotem wszechobecnej manipulacji. Ty o tym wiesz - Ja też.

Stąd tylko jedna moja prośba: umieść w swoim profilu odnośnik do swojej strony. Dlaczego?
Twoje komentarze są jak zestaw cennych rad, które dla wielu ludzi mogą być drogowskazem. Nie pozwól, by nie mogli dotrzeć do Autora!
Sam napisałeś:
"Prośba do Marka - spokojnie. Tylko spokój nas uratuje."
Przemyśl moją prośbę - nie proszę dla siebie!

Ja znam Twój serwis i czytałem, ale nie mam tam konta. Być może Ty też przejrzałeś mój, ale w moim nie może być kont, bo jest w czystym HTML. Gdybym te punkty mógł zamienić na złotówki, to stworzyłbym kompletnie niepowtarzalny system.

Postaram się skontaktować z Tobą - może mi założysz konto u siebie?

Administracja nie usunie twojego konta, bo byłby to chaos techniczny na skalę globalną - już system w wielu miejscach podaje nieprawidłowe dane.
Co by było, gdyby mieli wyciąć wszystkie Twoje komentarze...?
Kompletny bezsens w całym portalu!

P.S. W moim mottcie właśnie o to chodzi. Moja RODZINA (w tym JA) liczy się przede wszystkim, a praca (jako źródło dochodu) jest na wiele dalszym poziomie. Dobra materialne są o wiele dalej niż NIEMATERIALNE.

  jacenty,  08/03/2008

A co jest ważniejsze dziecko czy rowerek ?

Pytanie wygląda na retoryczne, ale odpowiem.
Oczywiście, że dziecko jest ważniejsze od rowerka.
Natomiast, by nauczyć dziecko jeździć na rowerze, to najważniejsza jest wiedza i praktyka nauczyciela :)

  racjonalista  (www),  08/03/2008

Czyli byłoby to tak – dziecko na rowerek a rowerek z dzieckiem na nauczyciela – a kto będzie jeździł :)

Racjonalisto, ujmę to tak: to jest nieracjonalne :)

  racjonalista  (www),  08/03/2008

Wiem – ale jest adekwatne do tego co napisał „jacenty”. Mnie ojciec uczył jeździć na rowerze z pomocą kija. Nie udało się, ponieważ zawsze był wyczuwalny moment, kiedy go puszczał i wpadałem w panikę. Nauczyli mnie kumple w ten sposób, że umieli już jeżdić na rowerze i wybrali się na przejażdżkę a ja, aby pojechać z nimi odepchnąłem się od schodka i pojechałem za nimi. Jakoś poszło. Gorzej było później, ponieważ zapomniałem, że rowerek posiada hamulce no i wiadomo. Gleba – siniaki, potłuczone kolano i takie tam. Jednak byłem dumny mimo krzyków matki za rozerwane spodnie. Umiałem już jeździć na rowerku. Drugi porządny rower kupiłem już sam za sprzedaż makulatury składak. Swoje dziecko uczyłem już inaczej jeździć na rowerku. Najpierw kupiłem wrotki a później rower.

:)
Miałem podobne początki. Dlatego postanowiłem zracjonalizować metodę "z dziada pradziada" i całkiem nieźle mi poszło.
Żeby jeszcze wszystko było jasne: stosując moją metodę siniaki też są.
Zasada "jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz" będzie obowiązywała zawsze :)

Naważniejszy nie jest ani rowerek ani dziecko... ale nauczyciel bo to przecież on uczy i jemu należy sie chwała tak z komentarzy wynika. A co do artykułu jako mgr wychowania fizycznego stwierdzam, że gdybym wypalił z czymś takim to profesof nauczania metodyki dosłaby zpewnie zawału serca...
---
jakoś nie ufam komus który na swojej stronie www co trzecie słowi używa zaufanie i fundacja.

  racjonalista  (www),  04/04/2008

Coś mi się zdaje że pan Aleksander S się odgryzł. Nawet wiem za co.

Racjonalisto ja też wiem, ale odpowiem :-)

Aleksandrze:
- jako ojciec 3 dzieci potwierdzam skuteczność metody
- jako mgr inżyniera nie dziwi nie fakt, że profesorowie będą odradzali metodę, bo zdobywanie stopni naukowych w Polsce opiera się na podważaniu czegoś, a nie wymyślaniu czegoś nowego

Ten artykuł nie ma nic wspólnego z Projektami Fundacji Zaufania i Spółki Zaufania. Ani też całokształtu definicji Polityki Zaufania.
Mało kto rozumie te projekty, bo są bardzo innowacyjne i przyszłościowe.

Widzę jednak, że Ty przeczytałeś i zrozumiałeś, że w Sieci RTTF nie będzie ebooków, a jak się pojawią, to tylko z rzetelnymi informacjami.

Na dzień dzisiejszy nie liczę na współpracę z Tobą, ale w przyszłości ... kto wie?
Zgodnie z tym, co napisałem w serwisie: wykluczam współpracę tylko z politykami i wysokimi urzędnikami administracji państwowej.

Czyli co... jak książka jest w postaci elektonicznej a nie na papierze z definicji jest zła, niezależnie od zawartości... tak? A Pan mówi o jakiejś innowacyjności i ekologi.. będęc jednoczesnie po uszy zanurzonym w stereotypach i zacofaniu?
---
A jeśli chodzi o eksperymentowanie metodami nauczania ruchu na własnych dzieciach to polecam odwagi, naprawdę. Ale to nie nowość - antyczni lekarze testowali np ziołowe leki na sobie.:-)

Ano zacznę odpowiedź, choć większość nie na temat artykułu, ale takie pytania ;-)

1. Mam prośbę: nie pisz mi na „Pan”, bo ja zwracałem się do Ciebie „per Ty” i od jakiegoś czasu na EIOBA przyjętym jest zwracanie się do siebie „per Ty” i to popieram. Jeden pisze „ty, ciebie”, a drugi „Ty, Ciebie” i w drugim przypadku wyrażony jest wystarczająco Szacunek dla innego Człowieka.

2. To ja dodałem Ci po plusiku do Twych pytań, ale wyjaśnienie potem ;-)

3. Nie „walczę” na EIOBA z eBookami, ale z „artykułami czysto reklamowymi” na temat ebooków i nie tylko. Dla przykładu: Twój pseudoartykuł „Jak (dobrze) kupić używany samochód” zawiera:
- pytań: 20 (po liczbie znaków „?”)
- odpowiedzi: 0 (nie tylko ja nie znalazłem)
Natomiast na pytania w komentarzach, odpowiadasz: „Zgadzam się... już to zrobiłem. :-) W swoim poradniku, na artykuł trochę za dużo pisania - 80 stron.” ;-)
Inny sprzedawca ebooków - Agata Malwina Gartner, która też zamieściła tu 10 „reklamówek”, zachwyca się Twoim pseudoartykułem:
„Doskonały artykuł... esencja problemu. Nie opisuje ale wskazuje to co najbardziej istotne... a poradnik chyba napisany wprost dla mnie. Nawet nie taki nudny choć o samochodach. :-)”

Cóż: „towarzystwo wzajemnej asekuracji” w sprzedaży i manipulacji :-))

4. Nie jestem „po uszy zanurzonym w stereotypach i zacofaniu”, bo swoje artykuły publikuje tylko w internecie (w całości). Nie do końca jest to Eko... bo mało energii elektrycznej pochodzi z odnawialnych źródeł energii, ale ...

...czytałeś moje projekty, więc wiesz, że są to właśnie Innowacyjne projekty Masowej i Zyskownej produkcji m.in. energii z odnawialnych źródeł.
Ponadto Ogólnopolska Sieć Teleinformatyczna RTTF była by też wykonana w technologii energooszczędnej i miejsc pracy dla ludzi Twórczych będzie mnóstwo – dla Ciebie też (o ile zechcesz się przyłączyć).

Na koniec wątek „eksperymentowania na własnych dzieciach” :-))
Przypuszczam, że nie masz dzieci, bo gdybyś miał, to wiedziałbyś, że całokształt wychowania dzieci jest jednym wielkim „eksperymentem” ;-)

Pozdrawiam i zapraszam Cię do Współpracy.

Tymczasem biorę się do pisania artykułu (do którego mnie zainspirowałeś): „Requiem do Tlenu... bo właśnie mnie udusili”

P.S. Plusiki dodałem Ci dlatego, że zadając mi pytania robisz mi darmową reklamę :-)

1. Mój poradnik „Jak kupić używany samochód” nie jest ebookiem ale papierową książką.
---
2. Jeżeli mój artykuł uznajesz za „czysto reklamowy” dlatego, że zwraca uwagę na pewne problemy w formie pytań – to uważam, że Twoja krucjata anty reklamowa jest chora. Taka jest bowiem formuła tego artykułu – aby zwracał uwagę kupującego na pewne zagadnienia przez pytania. Odpowiedziawszy sobie na nie, można się lepiej do zakupu używanego samochodu przygotować. Pisząc artykuł nie wiedziałem innej (skuteczniejszej) możliwości zwrócenia na te aspekty uwagi w ramach krótkiego artykułu. Ale aby to stwierdzić trzeba artykuł przeczytać a nie liczyć pytajniki i obrzucać autora g.... z zawiści i fanatycznej walki z książkami elektronicznymi...
---
3. Nie odpowiadam za komentarze innych użytkowników, ale mogę na nie odpowiedzieć. Wiec odpowiadam – zgodnie z prawdą. Temat w poradniku rozwinąłem – przecież nie podałem strony gdzie można go kupić! Ale wiem, wiem... to i tak będzie reklama, bo piszę także ebooki.
---
4. Ja jednak twierdze dalej, że jesteś zanurzony w stereotypach i zacofaniu. Internet niczego nie zmienia. Ponadto jesteś zakłamany. Walczysz z eBookami (zacofanie), tylko dlatego, że są eBookami nawet ich nie przeczytawszy (Twoje komentarze) bo uważasz, że są bezwartościowe (stereotyp) chełpiąc się rzekomą walką z treściami reklamowymi. Co ta hipokryzja: przecież sam robisz dokładnie to samo... z czym (rzekomo) walczysz – nawet w komentarzu powyżej (Innowacyjne projekty Masowej i Zyskownej produkcji m.in. energii z odnawialnych źródeł, Ogólnopolska Sieć Teleinformatyczna RTTF). Przemycasz sprytnie zawoalowane własne treści reklamowe... jednocześnie uznając za reklamę wszystko to, co Ci się nie podoba i nie jest nie na rękę – konkretnie ebooki. Markowi ukraść krowę – grzech, Marek ukraść krowę – nie grzech. Innej przykłady Twojej reklamy:
---
Art. „Świąteczne zakupy...” zawiera link do Twojej strony allegro. (jak to nazwiesz?)
Art. „Klątwy Narodu” zawiera link do strony antylicho.pl (czemu on służy?)
Art. „Wegetarianizm...” zawiera treści promujące wegetarianizm, a odpowiedzi do komentarzy udowadniają to jeszcze bardziej! (o tym zaraz szerzej)
Art. „Podstawa komputerowego redagowania...” zawiera link do Twojej strony internetowej. (czemu ten link służy?)
Art. „Chatka na latka” ... j.w. (czemu ten link służy?)
Art. „Dziecko i rowerek” ... j.w. (czemu ten link służy?)
---
Podsumowując: Tym tokiem rozumowania można uznać, że niemal każdy artykuł jest reklamowy, bo zawiera jakiś link, albo opisuje jakieś zagadnienie promując to coś właśnie (jak np. wegetarianizm), a to można uznać również za działania reklamowe. To jest normalne? Każdy artykuł służy przekazaniu jakieś treści: jeśli uważasz, że reklamą jest artykuł w którym zwraca się uwagę na najważniejsze problemy pojawiające się przy zakupie używanego samochodu... to ja już się poddaję i nie chce mi się więcej z Tobą pisać.
---
5. Nie mam dzieci. Mam je sprowadzić na taki zakłamany świat?
---
6. Wiesz... z tym „Requiem do Tlenu... bo właśnie mnie udusili” to jednak pokazałeś jak skutecznie obrzucasz błotem. Dzięki... pokazałeś klasę...

Oj Aleksandrze!

Przeczytaj wątek na forum: „Co wolno, a czego nie?”
(http://www.eioba.pl/groups/0/f(...)hread53)
oraz
wytyczne Administracji EIOBA „Co jest uważane za SPAM”
(http://www.eioba.pl/index.php/(...)nt,spam)
Kawałek zacytuję:
”Treść artykułu powinna tworzyć kompletną całość. Nie dozwolone jest, aby artykuł był tylko wstępem czy zapowiedzią tekstu umieszczonego na innym serwerze. Wyjątkiem od tej reguły jest publikacja np. wybranego rozdziału z książki (jeżeli ten sam w sobie przekazuje ciekawą treść).”

Pozdrawiam :-)

  Ula,  08/03/2008

"..Po przebiegnięciu kilku kilometrów, stwierdzimy z satysfakcją, że nasza pociecha jest już prawie rowerzystą.".....a my potrzebujemy reanimacji. Zwłaszcza że ja mam zamiar w ten zmyślny sposób uczyć mojego wnuka. Dziękuję i pozdrawiam.

Na allegro widziałem buty na sprężynach, ale nie ręczę za efekty :)
Powodzenia i sukcesów w nauce.

P.S. Moja córka ma na imię Urszula (mała niedźwiedzica). Jeśli to Twoje prawdziwe imię, to na pewno sobie poradzisz :)

  Ula,  08/03/2008

Oczami wyobrażni widzę siebie biegnącą za rowerkiem w butach na sprężynach. Wtedy to mi nawet reanimacja nie pomoże. Ale dziękuję za chęć doradzenia mi. A może ja siądę na drugi rowerek...albo będę uczyła wnuka na tandemie, oczywiście nie ruszając moich pedałów. Coś wymyślę. Urszula to moje imię...więc muszę sobie poradzić

"Oczy wyobraźni" mają Wielką Moc.
Był na EIOBA świetny artykuł o MYŚLOKSZTAŁTACH, ale zniknął :(
Myśl Pozytywnie, a Twój wnuk będzie miał SURERBABCIE!
Nieważne jak będzie wyglądało Twoje ciało - Twoi uczniowie (wnuki) ocenią Cię za czyny, a nie kondycję fizyczną.
Z wyrazami Szacunku
ML

miły artykuł ;)
nie mam i nie planuję dzieci, ale kto wie, moze sie przyda ;)

  Anell,  27/02/2009

Muszę to wypróbować na bracie.
Ciekawe, czy poskutkuje...
Brawo dla Autora tekstu. Daję duży plus :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje
Grupy O artykule w internecie


Akcja Lubię czytać!


O EIOBA
Artykuły
Odkrywaj
Publikuj
Społeczność
Książki
Statystyki
Użytkownicy online: 695
Zarejestrowani: 17.870
Komentarze: 43.532
Artykuły: 9.542
EIOBA Świat

© 2005-2010 grupa EIOBA. Wrocław, Polska