Login lub e-mail Hasło   

WIMANA - Latające Pojazdy Starożytności

Autor w sposób przystępny opisuje znane z kultury Indii relacje o latających pojazdach nazywanych Vimana. Wspomina o Mohendżodaro i innych miejscach, których radioaktywność można porównać do Hiroszimy i Nagasaki. Czyżby na ziemi już kiedyś kwitła cywilizacja? A może ludzkość przeżyła inwazję UFO?
Wyświetlenia: 23.170 Utworzony: 21/01/2008
Samoloty starożytności

 

W tybetańskiej Lhasie Chińczycy odkryli sanskryckie manuskrypty, w których znajdują się instrukcje budowy statków międzygwiazdowych(!) o napędzie antygrawitacyjnym, a Ramajana zawiera m.in. szczegółowy opis podróży na Księżyc w wimanie i walki, do jakiej tam doszło z pojazdem powietrznym Aświnów (Atlantydów).



Starożytne pisma Indii obfitują w opisy latających pojazdów, tzw. wiman. Czy te opisy są tylko fantastycznymi legendami? Wiele wskazuje, że tak nie jest i że dawne cywilizacje dysponowały technikami nawet przewyższającymi współczene wspaniałe osiągnięcia. Wydaje się też, że nasi ufolodzy powinni zwrócić większą uwagę na możliwość, iż przynajmniej niektóre z współcześnie obserwowanych NOL-i mogą pochodzić nie tyle od obcych cywilizacji, co od naszych dalekich przodków.

Jeśli latające maszyny przeszłości były rzeczywistością, to wypada ze smutkiem stwierdzić, że niestety, jak działo się z większością wynalazków na przestrzeni wieków, także wimany użyto ostatecznie do celów militarnych.

Najbardziej bodaj znanym latającym pojazdem opiewanym w hinduskich mitach jest Puszpaka, napowietrzny rydwan boga dostatku Kubery, który dostał się w ręce niegodziwego Rawany. W nim to Rawana uprowadził małżonkę awatara (zstąpienia Boga) Ramy, przez co doprowadził do katastrofy całe swoje demoniczne plemię rakszasów z Lanki. Losy Ramy i zagłada rakszasów stanowią przewodni nurt słynnego eposu Ramajana, gdzie wimana została przedstawiona jako latający cylinder o dwóch pokładach z iluminatorami i kopułą. Poruszała się z prędkością wiatru wydając melodyjny odgłos. Oto fragment z tej epopeji: Pojazd Puszpaka, przypominający Słońce i należący do mojego brata, został sprowadzony przez potężnego Rawanę; ten doskonały powietrzny pojazd mogący wszędzie polecieć na życzenie ... ten pojazd podobny do jasnej chmury na niebie ... I wtedy król [Rama do niego] wsiadł, a doskonały pojazd na polecenie Raghiry wzniósł się wysoko w niebo.

Z kolei w Mahawira of Bhawabhuti, tekście dżainistów z ósmego wieku opartym o starsze materiały źródłowe, czytamy: Napowietrzny rydwan Puszpaka wiezie wielu ludzi do stołecznej Ajodhji. Niebo jest pełne zdumiewających latających maszyn, ciemnych jak noc, lecz odróżniających się światłami o żółtawym blasku.

 

Wizerunki znalezione na belce stropowej w świątyni Nowego Królestwa (New Kingdom Temple) sprzed 3000 lat w Abydos, kilkaset mil na południe od Kairu. Widać na nich pojazdy przypominające współczesne latające maszyny

Inny wielki epos starohinduski Mahabharata podaje, że asura imieniem Maja posiadał wimanę mierzącą w obwodzie 12 łokci i wyposażoną w cztery mocne koła. W innym miejscu przedstawia ona Krisznę (następnego awatara po Ramie) goniącego po niebie swego wroga Salwę. Gdy wimana Salwy, Saubha, staje się niewidzialna, Kriszna natychmiast wysyła specjalny pocisk, który dosięga celu lecąc według głosu.

Starożytne teksty dotyczące wiman są podobno tak liczne, że możnaby zapełnić kilka tomów samymi opisami tych pojazdów. Co do autentyczności tych pism nie ma wątpliwości. Niestety, większość z nich nie została nawet przetłumaczona na angielski ze starego sanskrytu.

Niedawno w tybetańskiej Lhasie Chińczycy odkryli pewne dokumenty sanskryckie, w których naukowcy natknęli się na instrukcje budowy statków międzygwiazdowych (!) o napędzie antygrawitacyjnym. Ten napęd jest oparty o system analogiczny do laghimy, nieznanej mocy ego istniejącej w psychice człowieka, na ,,sile odśrodkowej zdolnej do pokonania wszelkiego ciążenia grawitacyjnego". Według hinduskich joginów ta właśnie laghima umożliwia ludziom lewitację.Jeśli wierzyć dokumentom, o jakich mowa, starożytni Hindusi mogliby wysyłać zastępy ludzi na dowolne planety. W tychże manuskryptach wyjawiono także m.in. tajemnice czapki niewidki i tego, jak stać się ciężkim jak góra ołowiu. Nie napisano tam wprost o zrealizowanych podróżach na inne planety, ale jest mowa o planowanej wyprawie na Księżyc. Ramajana natomiast daje szczegółowy opis podróży na Księżyc w wimanie i walki, jaka się tam odbyła ze statkiem powietrznym Aświnów (Atlantydów).

Istnieją całe podręczniki o rozmaitych typach wiman. Oto niektóre tylko tematy omawiane w starożytnych manuskryptach Indii:

  • Tajniki budowy pojazdów powietrznych odpornych na przełamanie, na cięcie, na spalenie i których nie można zniszczyć.
  • Tajniki wprawiania samolotów w bezruch.
  • Tajniki czynienia samolotów niewidzialnymi.
  • Tajniki podsłuchu rozmów i innych dźwięków w samolotach nieprzyjaciela.
  • Tajniki określania kierunku przylotu samolotów nieprzyjaciela.
  • Tajniki doprowadzania załogi nieprzyjacielskich samolotów do stanu nieprzytomności.
  • Tajniki niszczenia samolotów nieprzyjaciela. 
  • O konstruowaniu wimany w sanskryckim tekście Samarangana SutradharaKorpus wimany musi być mocny i wytrzymały, niczym wielki ptak z lekkiego materiału. Wewnątrz należy umieścić silnik rtęciowy z żelaznym aparatem grzewczym pod spodem. Dzięki mocy uśpionej w rtęci, która wprawia napędowy wir powietrza w ruch, siedzący wewnątrz człowiek może przelatywać niebem wielkie odległości. Ruchy wimany są tego rodzaju, że może ona wznosić się pionowo i pionowo opadać, a pochylona może poruszać się do przodu i do tyłu. Dzięku tym maszynom ludzie mogą latać w powietrzu, a istoty niebiańskie mogą przybywać na ziemię. W 230 strofach tego traktatu omówiono konstukcje wiman, startowanie, lot na tysiące kilometrów, zwykłe i awaryjne lądowanie a nawet możliwe kolizje z ptakami. Są tam informacje o pilotażu, zalecane środki ostrożności przy długich lotach, ochrona statków przed burzami i piorunami i instrukcje jak przejść na napęd ,,energią słoneczną" z energii typowej (antygrawitacyjnej?). 

    Śastra Wajmanika (Vymaanika-Shaastra) zawiera osiem rozdziałów ze szkicami opisujących trzy typy samolotów. Wspomina też 31 podstawowych części składowych tych wehikułów oraz 16 materiałów, z których są zbudowane, a mających własności pochłaniania światła i ciepła.

    Tabliczka z pismem rongorongo

    Równie fantastyczne wydają się informacje z chaldejskiej pracy Sifrala, w której znajduje się ponad sto stron technicznych szczegółów budowy latających maszyn. Są tam pojęcia, które tłumaczy się jako: pręt grafitowy, miedziana cewka, krystaliczny wskaźnik, wibrująca sfera itd. Hakata (Prawo Babilończyków) stwierdza zaś: Zaprawdę wielki jest przywilej kierowania latającą maszyną. Wiedza o lataniu należy do najstarszych z naszych dziedzictw. Jest to dar od `tych z góry'. Otrzymaliśmy ją od nich w celu uratowania wielu istnień.

    Wydaje się pewne, że starożytni Hindusi latali na swych maszynach po całej Azji, prawdopodobnie też do Atlantydy, a nawet do Ameryki Południowej. Może o tym świadczyć nieodczytane jeszcze pismo znalezione w starożytnym mieście Mohendżo Daro (na terenie obecnego Pakistanu), które bardzo przypomina również jeszcze nie odczytane pismo rongo-rongo z Wyspy Wielkanocnej.

  • Wprawdzie o Atlantydach nie ma prawie wcale świadectw historycznych, ale w oparciu o przekazy ezoteryczne można wnosić, że był to lud bardziej albo równie zaawansowany technicznie jak Hindusi, ale bardziej wojowniczy. Użyli oni swoich latających pojazdów, zwanych wajliksi, w celu podporządkowania sobie dosłownie całego świata. Według pewnego autora Atlantydzi, w hinduskiej literaturze nazywani Aświnami, rozwinęli swoje wajliksi 20 000 lat temu. Używali mechanicznych silników napędowych o mocy 80 000 koni mechanicznych.

    Pismo rongorongo

    Mahabharatha i inne teksty opisują okropną wojnę, która wybuchła jakieś 10-12 tys. lat temu między imperium Ramy i Atlantydą. Użyto w niej tak destrukcyjnej broni, że trudno było sobie to wyobrazić przed XX wiekiem. Cytat z Mahabharaty: Pojedynczy pocisk niósł całą potęgę Wszechświata. Rozpalona kolumna dymu i płomieni jasna jak tysiąc słońc wzniosła się w pełnej okazałości. Żelazny piorun, gigantyczny posłaniec śmierci, na popiół spalił całą rasę Wrisznich i Andhaków. Ciała były spalone nie do poznania. Wypadały włosy i paznokcie, naczynia pękały bez widocznej przyczyny, ptaki stawały się białe ... po kilku godzinach wszystkie artykuły spożywcze stawały się skażone ... chroniąc się przed tym ogniem, żołnierze rzucali się do strumieni, by obmyć siebie i swoje wyposażenie. Wygląda to na opis wojny atomowej. Podobnych doniesień jest więcej w literaturze starohinduskiej.

    Mohendżo Daro z lotu ptaka

    Kiedy w ubiegłym wieku odkopano miasto Mohendżo Daro, archeolodzy znaleźli szkielety leżące na ulicach, niektóre trzymające się za ręce, jakby mieszkańców zaskoczyła jakaś wielka katastrofa. Szkielety te zalicza się do najbardziej radioaktywnych, porównywalnie z tymi z Hiroszimy i Nagasaki. Starożytne miasta, w których kamienie i cegły zostały dosłownie stopione razem, znajdują się także m.in. na terenie Indii, Irlandii, Szkocji, Francji i Turcji. Trudno wytłumaczyć takie stopienie inaczej niż jako skutek wybuchu bomby atomowej. Ponadto na ulicach Mohendżo Daro znaleziono wiele czarnych kawałków szkła, w których później rozpoznano gliniane naczynia stopione pod wpływem wysokiego żaru.

    Warto odnotować też historyczną informację o tym, że gdy ponad dwa tysiące lat temu Aleksander Wielki napadł na Indie, w pewnym momencie jego wojska zostały zaatakowane przez ,,latające ogniste tarcze". Te ,,latające talerze" nie użyły jednak żadnej groźnej broni i Aleksander mógł kontynuować podbój Indii.

    Wraz z katastroficznym zatonięciem Atlantydy i zmieceniem imperium Ramy, być może za pomocą broni atomowej, świat pogrążył się w coś w rodzaju epoki kamiennej, a współczesna historia zaczęła się dopiero kilka tysięcy lat po tamtych wydarzeniach. Jednakże, jak się wydaje, nie wszystkie wimany i wajliksi Ramy i Atlantydy przepadły. Były przecież budowane, aby przetrwać tysiące lat, o czym świadczą manuskrypty Lhasy i księgi Dziewięciu nieznanych autorów króla Aśoki.

    Wielu autorów sugeruje, że istnieją tajne organizacje, Braterstwa, które posiadają pewną liczbę tych starodawnych latających maszyn w ukryciu na obszarach Tybetu albo gdzie indziej w środkowej Azji, gdzie współcześnie obserwuje się wzmożoną aktywność UFO.

    Czytelników szanujących Sathya Sai Babę, uważanego przez wielbicieli za kolejnego awatara po Krisznie, zapewne zainteresuje jego wypowiedź z 1976 r. podczas letniej szkoły w Ooty zdająca się potwierdzać to, cośmy tu napisali o latających maszynach starożytności. Oto jej dosłowne tłumaczenie: Zadajemy sobie pytanie, czy ląd, który dziś nazywamy Lanką, jest tym samym, który istniał w treta judze, w epoce króla Ramy, i którym rządził Rawana? Nie, tak nie jest. W tamtych czasach Lanka znajdowała się setki mil od południowego przylądka Indii — na równiku. Z upływem czasu, w okresie przejścia z treta jugi do kali jugi, ta szczególna wyspa przesunęła się z równika o setki mil w kierunku północy. Oglądając dziś tę wyspę, którą nazywamy Lanką, stwierdzamy, że przesunęła się na północ od równika. [Jednak] w historii Grecji zapisano, że wyspa, którą nazywamy dziś Lanką, całkowicie zatonęła podczas oceanicznej katastrofy nazywanej Atlantis. Grecy nie byli zwykłymi ludźmi. Byli bardzo zaawansowani w nauce i posiadali głęboką wiedzę w wielu dziedzinach. Opisali fakt, że Lanka pogrążyła się w wodach oceanu i przesunęła się i takie zjawisko akceptowali. W tamtych czasach ludzie ci byli tak zaawansowani, że podróżowali na Księżyc i opracowali kilka typów powietrznego transportu. Opanowali technikę latania.

    Sai Baba podpowiada nam tu zatem także, gdzie leżała Atlantyda.

  • Opracował (głównie na podstawie materiałów z Crystalinks; stamtąd pochodzą też ilustracje):     
    Kazimierz Borkowski     

         Tekst ten z niewielkimi zmianami opublikował Nieznany Świat (Nr 7/2002, 42–44.)
    File translated from TEX by TTH, version 2.89 on 14 Mar 2001.
  • Zajrzyj na oryginalną stronę autora, gdzie opublikowano tekst:

    http://www.astro.uni.torun.pl/~kb/Artykuly/NS/Vimana.htm

    Dodano za pozwoleniem autora


    Podobne artykuły



    Prem, bardzo ciekawy artykuł, ale gdzie zdjęcia?
    Linki prowadzą na http://1.1.1.../www.astro.uni.(...).pl/...
    Ja sobie obejrzałem, ale inni mogą mieć problem.

      mazur,  23/01/2008

    Panie Marku proszę się nie obrazić, ale coś mi się zdaje, że odleciały. To tylko humor na wieczór. W wojnie bogów używano jeszcze luster yin yang.

      Prema Dharmin  (www),  09/02/2008

    Melduję, że piloci Viman zdecydowali powrócić do artykułu:)

    Zdecydowanie lepiej :)

      mazur,  12/02/2008

    W takim razie przywitajmy ich tak jak to zwykle czyni człowiek gdy zobaczy obce pojazdy. Złapać i rozebrać na części.

    Teraz jest możliwość, więc zamienię 4 na 5 :)

    Wcale się nie obraziłem - tylko nieźle uśmiałem. Pozdrawiam.

      madia,  10/03/2008

    Bardzo ciekawy artykuł. Przydałoby się to jeszcze skonfrontować z oryginalnymi opisami z Ramajany i Mahabharaty.

    Punkty dla autora artykułu: 20

    Przyłączam się. Temat jest mi bardzo bliski z przypomnienia
    i mojej osobistej relacji z Sathya Sai Babą.

    Istnieje jeszcze więcej tekstów indyjskich, nawet bardziej technicznych niż Ramayana i Mahabharata, gdzie są opisy powietrznych pojazdów, a także statków do lotów na księżyc.. Jest też problem z ich precyzyjnym przetłumaczeniem. Na razie bowiem nie wiemy jak ani czym dolecieć na księżyc w jedną yamę, czyli w 3 godziny:)

    Czy można otrzymać link do Science lub jakiegoś fachowego archeologicznego pisma nt tych odkryć archeologicznych?

    विमान wrzuć sobie to hasło do Googla i przeszukaj temat, zapewne coś znajdziesz na temat. Jakby był kłopot z wyświetlaniem stron zainstaluj sobie czcionki devanagari. Jako dodatek np. do firefoxa też:) A swoją drogą z 200 tysięcy stron internetowych na hasło विमान na pewno sporo warto by potłumaczyć na polski...

    Chodzi mi o fachową literaturę archeologiczną na temat tego odkrycia. Po polsku lub po ang. Nie znam sanskrytu, jak już wspomniałem.

      counter,  19/08/2008

    Po co archeologia, wystarczy częściej na niebo spoglądać, a nie tylko smatrić w ekran monitora. Wimany vel ufo latają i da się zaobserwować, choć często włączają pola maskujące, czy co tam robią, że w sekundzie znikają (w sumie to znikać nawet amerykańska armia potrafi: http://wiadomosci.onet.pl/1805(...)em.html ). Czasem cygarowate czasem spodkowate, ktoś kto nie widział widać nigdy w niebo nie patrzył, no pożałować, bo niebo piękne jest i warte częstego oglądania. I sanskrycki znać nie trzeba, para nieuzbrojonych oczu w zupełności wystarczy, by empiryczny dowód uzyskać.

    Nie rozumiesz, że chcę TYLKO link do artykułu o tym odkryciu archeologicznym wspomnianym w artykule? Takie odkrycie musiało się ukazać w fachowej prasie w Science, może w Nature. Chyba, że nie jest prawdziwe.

    Założenie że coś się musiało ukazać akurat tu czy tam jest ze swej natury błędne i nie ma podstaw naukowych, a zatem wnioski z błędnego założenia także są błędne. Zdecydowana większość odkryć i wynalazków indyjskich publikowana jest w indyjskich pismach naukowych, w języku Hindi oraz Urdu. Podobnie jak chińskie publikowane są w chińskich periodykach naukowych po chińsku jak najbardziej.

      borek,  30/08/2008

    Patrząc na twój wykład Prema Dharmin oraz na twoją faszystowską stronę (www) czuję się jak więzień obozu na wykładzie Menngele o zdrowiu.

    Analfabetyzm? To zapisz się na kurs angielskiego, bo z obrazków czytać nie umiesz, a tego co na niej pisze nie rozumiesz. Stronka antyfaszystowska to trzeba mnie o faszyzm pomówić i bycie Mengele, dobre. Lepsze niż odmienianie się przez "H". A antyfaszystowska stronka pokazująca prawdziwe źródła faszyzmu i nazizmu - narodowego socjalizmu jest dla Polaków jak najbardziej wskazana. Bo dzieciaki nawet na lekcjach historii nie uczą się już czym było zło faszyzmu. Ani o tym, że to ideologia rodem z USA. Liczysz że w Polsce nikt angielskiego nie zna tak jak ty.

      borek,  31/08/2008

    Odpowiedż taka jak na; Rok 2012 już minął;

      borek,  01/09/2008

    Prawdopodobnie wiesz kim był Neron,Kaligula lub Beria lecz Menngele jest przykładem totalnego zezwierzęcenia [nie ubliżając zwierzętom] cywilizowanego świata.Brak pamięci o ofiarach eksperymentów wśród młodych ludzi świadczyłby tylko o znieczulicy ,lecz tak nie jest i nie będzie.Menngele wpisał się do historii na zawsze ,jako jeden z największych zbrodniarzy eksperymentatorów.Co do języka,w moich czasach uczono tylko rosyjskiego i niemieckiego,ale nie narzekam ,bo mogę Putina i Merkel słuchać w oryginale.

    Skąd taka agresja?

    Józek Mengele miał żonkę Irenkę podejrzaną o nieczystość rasową to się starał dla SS, żeby mu szczęścia nie zabrali z domu. Tak bywa. Z takich prozaicznych powodów stają się ludzie gorszymi od zwierząt. I bardzo wielu zrobi każdą podłość by uratować bliskich, rodzinę. To wykorzystują politycy, esbecje, gestapowcy... Szkoda że Mengele nie zajmował się anatomią ufoludków bo mniej szkód by z tego było, z uwagi na rzadkość materiału do eksperymentów i sekcji. Gdyby został dentystą tak jak planował a nie uczonym medykiem od identyfikacji ras ludzkich poprzez cechy budowy żuchwy też nie byłby sławnym Aniołem Śmierci. W zasadzie nie widzę tu agresji ale całkiem dobry temat na artykuł, bo Józka Mengele chyba jeszcze nie ma na eiobie - nikt go nie obrobił, a szkoda:)

    Skąd ta agresja - to pytanie o pewną dozę niepotrzebnej agresji w tonach borka.

    Starszy człowiek może mieć agresję do faszyzmu i Mengele etc. z powodu przykrych wspomnień...

      borek,  01/09/2008

    To nie agresja ,ale to co z tej tolerancji wyniknie.

    Czyli nie przeczytam o tym odkryciu?

      borek,  27/08/2008

    Szanuję tych co rozgryzają koło czasu ,jednak sami nie pokazują stropów starożytnych budowli a nawet nie mówią co na nich jest .A przecież hinduski zwyczaj malowania kropki na czole [chyba to jest tilaka] powstał w wyniku odcisku od długotrwałego używania urządzenia lekarskiego ,obejrzyjmy też rydwan ,czy to nie jest amerykański dwukołowy GINGER któremu wyczerpały się baterie i jest napędzany końmi. Więc mamy dylemat ; albo współcześni naukowcy robią plagiaty ,albo wszystko dopiero będzie .

    Gdzie bym nie zajrzal,wszedzie dokladnie takie same opisy i cytaty.wszyscy kopiuja jedno zrodlo.Ale najwazniejsze jest to,ze NIE MA absolutnie zadnych sladow,nawet najmniejszego kawaleczka swiadczacego,ze kiedys instnialy tak zaawansowane cywilizacje.A pisanie o tajnych bazach Wiman w Tybecie czy gdzies tam dzis, w dobie GPS i przyrzadow satelitarnych,to najzwyklejsze balwanstwo.
    Jesli kiedys,ktos znajdzie kopie Harrego Pottera,czy bedzie uwazal,ze dzisiejsi ludzie walczyli z potworami,umieli poslugiwac sie magia i latali na lijach od szczotki???
    czy stare mity germanskie uznajemy za prawde??? I tak dalej.
    A co z SG-1 ,Star wars itd ????
    Obcy przybysz bylby absolutnie przekonany,ze to wszystko prawda.
    Wiec dopoki ktos NIE pokaze czegokolwiek na dowod,dajmy sobie spokoj.A wszystkie stare miaste,odkopane i odszukane,to tylko najzwyklejsze miejsko-wiejskie,prymitywne,wczesne cywilizacje.

    wszystkich zainteresowanych tym tematem skłaniam do siegniecia po książki Enrica von Danikena :)

      AlChemik,  12/01/2009

    Skoro sa te dokładne instrukcje jak budować te pojazdy to czemu nikt jeszcze ich nie zbudował ? :)

    Czekam z niecierpliwością na odkrycie ruin starożytnych fabryk, gdzie syntezowano paliwo do tych niesamowitych maszyn. Ostatecznie mogą być również hangary, stacje serwisowe lub magazyny części zamiennych. No i koniecznie instrukcje i schematy serwisowe, obowiązkowo wykute w kamieniu. :D

    To prawda ze pierwszy samolot latal 20.000 lat temu ,byl napedzany i sterowany sila woli, podlozem bylo ogromne pole elektromagnetyczne ktore bylo wytwazane 3 miejscach t,j Atlantyda Sachara i Meksyk - Jukatan. Radze przeczytac "Mahabharate". Pilus

      Ashwalker  (www),  14/03/2009

    Poproszę źródło z którego czerpane były informacje. Poproszę o literaturę opisującą to odkrycie.

    proponuje w googlach wpisac "wimana" pierwsze kilka trafien to eioba, wrózka, astro uni torun, generalnie zawsze mi sie wydawalo ze jesli piszesz artykul to musisz powolac sie na zrodla, a zrodlem nie moze byc pisany artykul... szkoda ze nie ma wiecej info na temat tych pojazdow, tymbardziej w jakiejs bardziej fachowej literaturze, pomimo tego ze szukalem takich w klilku jezykach ale niestety wszystkie opieraja sie tylko i wylacznie na jedym rysunku w kamieniu i nie do konc przetlumaczonych tekstach, a jesli ktos nie potrafi zrozumiec indtrukcji obslugi to nie powinien pisac z przeswiadczeniem 100% prawdy artykulu na jakis temat, to tak jak by kupic chinski mikser bez polskiego tlumaczenia i wnioskowac ze jakis przycisk odpala smiercionosny promien, gorszy od bomby atomowej...

      V-Big,  02/09/2009

    zwykle takie informacje ciężko jest zdobyć, ostatnio nie mogłem znaleźć kompletnie nic o rozstąpieniu się Afryki (lub Azji, to było już dawno :P) a więc o powstawaniu nowego kontynentu... jak tylko będę miał trochę więcej czasu, to poszukam jeszcze raz, a napiszę o tym na 100% :)

      V-Big,  02/09/2009

    artykuł jest bardzo ciekawy, bardzo chciałbym wiedzieć jak to było na prawdę... szczególnie zainteresował mnie fragment o bombie atomowej... Jak dla mnie jest to kolejny dowód na to że kosmici istnieją, ale jest możliwość, że w jakiejś dalekiej przyszłości, takie maszyny zostaną zbudowane, a jakaś ekipa pana x cofnie się w czasie i zostaną uznani za Bogów... Teoria może jest do kitu, ale nie wiemy co przyniesie przyszłość ;]

    Cytat: Tyle jest światów, że nie warto się nimi zajmować. (Śri Ramana Maharishi).
    Kupię Skodę na wodę...
    Jestem przekonany, że wszystko już było (jest), a na Ziemi odkrywamy na nowo to, co da się TUTAJ zrealizować.
    Nie opanowaliśmy żywiołów, szczególnie piątego -eteru. Nie opanowaliśmy emocji. Całej różnorodności
    wszechświata nie zrealizujemy na Ziemi. Nie po to tutaj jesteśmy.

    Chwila, chwila, to jest dla ciebie dowód? Dowód?!

      V-Big,  10/09/2009

    tak, bo jak wyjaśnisz fakt że w tamtych czasach miała miejsce taka masakra?

    Ale jaki dowód? Na jaką masakrę? Co to za źródło?

    To żaden fakt, co najwyżej prasowy, jak 2012, Nibiru i co tam chcesz jeszcze albo humbug, a na pewno i zwyczajnie to pseudonauka. Pokaż mi ten artykuł w Nature, albo w Science, to pogadamy.

    Nauka nie ma jeszcze narzędzi do wyjaśnienia tych spraw.

    Tak, a Ty i Tobie podobni mają.

    Pewnie że mają, ze szwagrem w drewutni po paru flaszkach wynaleźli. :)

    Ne ma problema.

    a propos Vimanów zachęcam do obejrzenia filmu pt Cel / The Objective z 2008r. Po obejrzeniu go trafiłem na to forum :)



    Dodaj swoją opinię
    W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
     
    Autor
    Artykuł
    Dodatkowe informacje
    Grupy O artykule w internecie


    Akcja Lubię czytać!


    O EIOBA
    Artykuły
    Odkrywaj
    Publikuj
    Społeczność
    Książki
    Statystyki
    Użytkownicy online: 80
    Zarejestrowani: 17.814
    Komentarze: 43.221
    Artykuły: 9.499
    EIOBA Świat

    © 2005-2010 grupa EIOBA. Wrocław, Polska