Login lub e-mail Hasło   

Temat kontrowersyjny - mleko

Mleko dzisiaj – to źródło zdrowia, czy źródło chorób?
Wyświetlenia: 9.940 Utworzony: 23/01/2008

TEMAT KONTROWERSYJNY  MLEKO

 

 

I prawie na koniec temat pozornie nie wiążący się bezpośrednio  z tym, o czym mówiliśmy, ale niesłychanie ważny z punktu widzenia profilaktyki zdrowotnej i prawidłowego odżywiania. Jak myślisz – o czym teraz porozmawiamy?

 „Pić, albo nie pić? Oto  jest pytanie.” Ta trawestacja słynnego hamletowskiego „To be or not to be” nabiera specyficznego znaczenia – naprawdę „Być, albo nie być” .

Mleko dzisiaj – to źródło zdrowia, czy źródło chorób?

Dla ogromnej większości P.T. Czytelników z pewnością problem nie istniał – przynajmniej do tej pory, ponieważ prawda wydawała się zupełnie oczywista.

Jak to? Czy mleko może być źródłem chorób? Cóż za pytanie?Przecież na mleku wychowały się całe pokolenia w wielu krajach. Mleko zawiera dużo białka, wapń i inne składniki. Mleko jest tak reklamowane. Pij mleko, będziesz wielki – mówili w reklamówkach telewizyjnych znana piosenkarka i znany aktor. Półki sklepowe uginają się od produktów mlecznych: twarogi, sery twarde, kefiry, jogurty, biojogurty z bakteriami kwasu mlekowego. Jest tego mnóstwo.

Jaka jest więc prawda o mleku?

Czy zauważyłeś ciekawą prawidłowość w naturze polegającą na tym, że żaden ssak (oprócz człowieka, oczywiście) będąc dorosłym osobnikiem nie ma w swoim jadłospisie mleka?

Każdy ssak odżywia się cudownym wszakże pokarmem, jakim jest mleko matki, ale pochodzącej z tego samego gatunku. Dla człowieka takim cudownym pokarmem jest również mleko kobiece – mleko matki.

Spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy nasz ludzki organizm jest przystosowany do spożywania innego rodzaju mleka – poza ludzkim.

Tym innym rodzajem mleka jest mleko krowie i jego przetwory spożywane w ogromnych ilościach przez ludzi wywodzących się z zachodnioeuropejskiego kręgu kulturowego.

Mleko krowie zawiera przede wszystkim ponad 2,5 razy więcej białka niż mleko kobiece. Jest to typowe mleko kazeinowe, ponieważ w ogromnym procencie białko to stanowi kazeina, niezbędna cielęciu do budowy rogów i kopyt. Mleko kobiece zaś jest tzw. mlekiem albuminowym, ponieważ zawiera przede wszystkim białka albuminowe, a kazeiny zaledwie 0,2% (w całej ilości białka).

 Czy człowiekowi nie jest potrzebne białko? Ależ jest! Tyle tylko, że dzisiaj żywieniowe normy są zawyżone. Dorobiona została więc do tego „ideologia”, że źródłem wartościowego białka są produkty mleczne (to zrozumiałe – chodzi przecież o interes rolnictwa i całego przemysłu mleczarskiego).

Prawdę mówiąc, człowiek potrzebuje znacznie mniej białka, niż zwykle nam się wydaje. Jego najlepszym źródłem jest pokarm roślinny, ponieważ niektóre z bakterii naszej „dobrej” mikroflory jelitowej posiadają zdolność syntetyzowania białka z węglowodanów.

Spożywanie mleka krowiego sprzyja  nieprawidłowej pracy śledziony, w wyniku czego następuje widoczny nadmiar produkcji śluzu. Składniki mleka krowiego, częściowo tylko strawione (wskutek zaniku w organizmie enzymów trawiących po ok. 4-ym roku życia), wędrują wraz z krwią zostawiając w naczyniach wieńcowych wspomniany już śluz oblepiający wnętrze serca, oskrzela i płuca blokując prawidłową ich pracę. Może to skutkować w efekcie mukowiscydozą.

Białko mleka krowiego jest dla żołądka dziecka  (i osób dorosłych również) bardzo ciężko strawne ze względu na znaczną zawartość kazeiny i nieorganicznego wapnia.

Po dostaniu się do żołądka mleko ścina się pod wpływem kwasów żołądkowych, tworząc substancję przypominającą twaróg – gąbczastą kazeinę. Proces trawienia jakiegokolwiek innego składnika pokarmowego nie rozpocznie się dopóty, dopóki najpierw ten „twaróg” nie zostanie strawiony. A oblepia on dokładnie inne cząstki pokarmu znajdujące się w żołądku. Tracony jest czas i olbrzymie ilości energii na strawienie tej całej mieszanki. . Spożywanie mleka blokuje więc pracę żołądka, a  w efekcie również jelit.

Kazeina znajdująca się w mleku jest rozkładana w organizmie przy pomocy  enzymu zwanego podpuszczką. Jednak ludzki układ trawienny przestaje wydzielać ten enzym po osiągnięciu przez dziecko wieku zaledwie kilku lat.

Podobnie jest z enzymem laktazą, którą organizm dziecka produkuje w celu trawienia cukru laktozy. Dlatego mleko jest potrzebne dziecku do 3-go roku życia i najlepiej, aby było to mleko matki. Po tym okresie dziecko powinniśmy odżywiać zwykłym, urozmaiconym pokarmem.

Pewnie słyszałeś, że kazeina jest surowcem do wyrobu kleju kazeinowego. „W naszym organizmie niestrawiona kazeina „klei” kamienie w nerkach, powoduje powstawanie guzów w nogach, deformację palców rąk, a inne niestrawione składniki mleka osiadają w naszych tkankach i ścięgnach pod postacią śluzu.” (M.Tombak, „Droga do Zdrowia”)”.

 Ktoś może powiedzieć jednak: Ale np. Masajowie piją duże ilości mleka!. Zgadza się, piją, ale jest to mleko surowe, a nie pasteryzowane lub gotowane, a w dodatku często wymieszane ze świeżą krwią krów (pozyskaną poprzez lekkie nacięcie na ciele zwierzęcia) zawierającą mnóstwo witamin, enzymów i innych składników ułatwiających trawienie mleka.

Proces pasteryzacji mleka prowadzi do wytrącenia się soli wapniowo-fosforowych, skutkiem czego przyswajalne sole organiczne zawarte w surowym mleku zamieniają się na praktycznie nieprzyswajalne sole nieorganiczne w mleku pasteryzowanym lub gotowanym.

I tu kryje się źródło nieporozumień, ponieważ skład mleka nie ulega zmianie. Zmienia się postać składników. Spożywanie zaś w nadmiarze produktów  z dużą ilością nieorganicznego wapnia – żółtych serów, jogurtów, twarogów, lodów jest niekorzystne dla przyswajania witaminy D, magnezu, żelaza i sprzyja powstawaniu alergii, astmy i przeziębień.

Dodatkowo przedłużone ogrzewanie ogranicza potencjalne właściwości zdrowotne mleka i niszczy pewne jego zalety.

Mleko zawiera również tłuszcze. W przypadku mleka kobiecego są to tłuszcze z przewagą nienasyconych kwasów tłuszczowych (linolowy, oleinowy). W przypadku zaś krowiego w przewadze są nasycone kwasy tłuszczowe.

 Tłuszcz zwierzęcy powoduje zwiększenie ilości cholesterolu i wypłukuje wapń z organizmu. Dlatego mleko odtłuszcza się. Zresztą przyswajalność takiego tłuszczu sięga zaledwie 20% w porównaniu z bardzo wysokim stopniem przyswajalności w wysokości 80% tłuszczów roślinnych (orzechy, ziarno). Przez zabieg odtłuszczania traci się jednak nie tylko tłuszcz, ale i witaminy w nim rozpuszczalne – np. A, D, E oraz mnóstwo biopierwiastków (mangan, selen, molibden, połowę zawartosci chromu).

Mleko kobiece obfituje w witaminy rozpuszczalne w tłuszczach: A, D, E, K (szczególnie ważne dla systemu odpornościowego małego dziecka), zaś krowie – przede wszystkim w witaminy rozpuszczalne w wodzie.

To mleko kobiety zawiera wszelkie składniki przystosowane dla delikatnego, niedojrzałego jeszcze i niewykształconego przewodu pokarmowego dziecka. Pamiętasz pewnie z lektury rozdziału poświęconego układowi odpornościowemu, że w takim mleku znajduje się cała masa ciał odpornościowych.

Dodaj do tego lekkostrawne białko, odpowiednią ilość węglowodanów i tłuszczów, selen w ilości 2-krotnie większej niż w mleku krowim i witaminę E w ilości 6-krotnie większej niż w krowim. Oprócz tego mleko kobiety zawiera 2 razy więcej cholesterolu w porównaniu do mleka krowiego, ponieważ jest to niezbędne m.in. do zdrowego rozwoju mózgu dziecka.

Mówiliśmy już w części poświęconej układowi odpornościowemu, że mleko matki jest najzdrowszym i niezastąpionym pokarmem dla noworodka i niemowlęcia. Podsumujmy więc (mam nadzieję, że wybaczysz mi te „poetyckie wzloty”):

 

MLECZKO DLA DZIDZIUSIA

JEDYNIE

Z MAMUSI SŁODKIEGO CYCUSIA!

 

 

I jeszcze jeden mit związany z mlekiem.

Mleko nie jest w żadnym wypadku lekiem na osteoporozę! Przyczynami osteoporozy są zaburzenia hormonalne, zakwaszenie i złe przyswajanie wapnia (m.in. wskutek zaburzeń równowagi wapniowo-magnezowej, niedostatecznego poziomu witaminy A i D).

To, że zwiększymy ilość wapnia wprowadzanego do organizmu wraz z pożywieniem nie oznacza, że więcej wchłonie się go  do organizmu (przypomnij sobie odpowiednie wiadomości na temat wapnia i jego bioprzyswajalności).

 Badania wpływu warunków życia i pracy na zdrowie wskazują, że mieszkańcy Europy, Ameryki Północnej i Oceanii (wpływ Ameryki!) zużywają ponad 900 g wapnia dziennie, z czego 70-90% pochodzi z mleka i jego przetworów.

Mieszkańcy Japonii, Indii, Chile, Turcji zużywają zaledwie 300-350 g wapnia na dobę, przy czym mleko stanowi 10-30% składu ich menu. Pozostałą część stanowią, ziarna, orzechy, ryby, owoce, warzywa. Okazuje się mimo to, że stopień przyswajania wapnia u tych narodowości jest znacznie wyższy.

Nadmiar serów, twarogów, mleka – to nadmiar białka, które przy niedoborach witaminy C gnije, zatruwa i zakwasza organizm. Ten broni się przy pomocy układów buforowych, a po wyczerpaniu ich pojemności „ściąga” wapń z kości i zębów. Czyż to nie jest paradoks? W ten sposób mleko i jego przetwory przyczyniają się do powstawania osteoporozy.

Prawda, że wydaje się to aż nieprawdopodobne? Przecież tyle lat uczono nas, że mleko, to źródło wapnia.

Oczywiście, jest to prawda, ale ... I to „ALE” już poznałeś. Jak wspominaliśmy, mleko piją przede wszystkim mieszkańcy globu wywodzący się z zachodnioeuropejskiego kręgu kulturowego. Pozostałe 2/3 ludzkości mleka nie pije i ... nie choruje na osteoporozę.

Nadmiar produktów mlecznych w jadłospisie, to nadmiar białka i nadmiar nieorganicznego wapnia. Te nadmiary wywołują zaburzenia w pracy wielu narządów i trudności z przyswajaniem wielu substancji niezbędnych do prawidłowej pracy organizmu. Do tego dochodzi, że nadmiar wapnia w pożywieniu – to niedobór wapnia w organizmie.

Czy to oznacza, że powinieneś zrezygnować zupełnie z produktów mlecznych? Ależ nie. Nie bądźmy fanatykami.

Może powiesz, że autor wymądrza się, ale autor ma własne doświadczenia z mlekiem.

Od małego dziecka byłem żywiony mlekiem (ale było to mleko „prosto od krowy” – jeszcze ciepłe, wprost z udoju). Do tej pory uwielbiam mleczne zupy i to mocno słodzone.

W pewnym okresie życia, tuż przed „40-tką”, zacząłem mieć problemy z układem pokarmowym. Do tego dołączały częste bóle głowy (zwłaszcza wcześnie rano), nudności i ogólnie złe samopoczucie.

Dużo czasu kosztowało mnie skojarzenie prostych dzisiaj faktów: 1,5-2 litrów zupy na „słodko” wieczorem (przecież „lekkostrawna”!) i ból głowy rano.

Dopiero obserwacje zachowań własnego organizmu i bolesne „próby” w postaci poważnych zatruć spowodowały, że zacząłem poszukiwać przyczyn złego samopoczucia. Dzisiaj już wiem: MLEKO! Zresztą byłbym niesprawiedliwy – nie tylko mleko.

Ciężko strawna, słodka mleczna zupa zatruwa organizm i dokładnie go zakwasza. Wątroba nie jest w stanie oczyścić krwi z toksyn, zwłaszcza w nocy, kiedy krążenie słabnie i maleje zaopatrzenie organizmu w tlen. Zanieczyszczona krew trafia do mózgu i zatruwa go produktami procesów fermentacyjnych, co objawia się bólami głowy.

 Czy to oznacza, że nie piję mleka, nie jem serów i twarogów? Nic z tych rzeczy. Nie mogę przecież dopuścić do tego, aby puścić z torbami rolnictwo i cały przemysł mleczarski ...

A na poważnie: zasadą stało się dla mnie ograniczenie spożycia tych produktów. I moją ulubioną zupę mleczną gotuję sobie raz na 2-3 tygodnie albo jeszcze rzadziej, aby tylko spełnić „zachciewajki”. Do tego dochodzi odkwaszanie suplementacyjne i dieta alkalizująca. Zapomniałem już, co to ból głowy.

Fragment książki z cyklu "Barwy Twojego Zdrowia"  - "Tajemnice suplementacji odzywiania".

Autor:  Janusz Dąbrowski

 

 

 


Podobne artykuły



Panie Januszu, ale treść tyczy się chyba "mleka" sprzedawanego w sklepach, czyli wody z odrobiną tłuszczu i ciut białka?
Bo mleko od krowy, która jadła by naturalną żywność (nie wiem, czy są teraz gdzieś takie) było by o wiele bogatsze.
W dzieciństwie piłem mleko prosto od krowy (ale nie z wymiona :)) i było pyszne, a to ze sklepu ...

Panie Marku!

Jako komentarz pozwolę sobie zamieścić fragment mojego opracowania n.t. tzw. sprzężonego kwasu linolowego C.L..A. - dość istotnego dla naszych organizmów.

"Sprzężony kwas linolowy (C.L..A..) jest kwasem tłuszczowym zawartym w mięsie i produktach nabiałowych. W organizmach zwierzęcych – przede wszystkim bydlęcych – jest tworzony pośrednio poprzez przyswajanie ze spożywanej trawy.

I tu dotykamy pewnego problemu, charakterystycznego dla dzisiejszych czasów. Otóż "nowoczesne" metody hodowli bydła powodują, że zwierzęta coraz częściej nie pasą się na otwartej przestrzeni, a są trzymane w zamkniętych pomieszczeniach i karmione suchą karmą (często z dodatkami mączek pochodzących z przerobu kości – i nie tylko – zwierzęcych).

Ponieważ nie otrzymują świeżej trawy, nie są w stanie „wyprodukować” takiej ilości sprzężonego kwasu linolowego, jak przy tradycyjnych metodach hodowli. Wielu ekspertów uważa, że zawartość C.L..A. w obecnych produktach spożywczych pochodzenia zwierzęcego spadła nawet o 80% w porównaniu do lat 60-tych czy 70-tych XX wieku.

Zwykły schemat – my, „mądrzy” ludzie, w pogoni za zyskiem nauczyliśmy krowy jeść to, czego nie przewiduje ich jadłospis. Jest przecież faktem, że w krajach Unii Europejskiej dozwolono prawnie skarmianie bydła paszą z dodatkami przemysłowo przetworzonej padliny zwierzęcej lub tzw. pozostałości poubojowych. A później dziwimy się, że krowy „oszalały”. Doprawdy? Czy to krowy oszalały?"

Pozdrawiam! :))

  racjonalista  (www),  30/01/2008

Jest takie powiedzenia. Pij mleko a będziesz kaleką. Panie Marku to ze sklepu szkoda gadać. Moje ulubione zsiadłe nawet nie wychodzi bo wcześniej jest wyciskana z niego śmietana a dosypana chemia po to aby się nie zsiadło jest jej tyle że wątrobę rozwala.

No i o to chodziło :)
Produkt ze sklepu nie jest mlekiem, tylko produktem mlekopodobnym :(

Pamiętam jeszcze czasy, kiedy to moja babcia, u której na wakacjach krówkę się pasało (cudowne wspomnienia...), nastawiała mleko na zsiadłe w zwykłym garnczku. A później takie mleko można było nożem w plastry kroić...

Dzisiaj to już praktycznie niewyobrażalne nawet...

  mazur,  02/02/2008

Mam to szczęście, że wyemigrowałem na wieś, lecz mleka nie piję. Przelatuje przez mój organizm szybciej niż woda. Wiadomo chyba, o co chodzi. Punkty za odwagę publikacji tak kontrowersyjnego tematu.

Punkty dla autora artykułu: 100

Objaw zrozumiały - wiele osób z tym się boryka. Po co więc? Naprawdę da się żyć bez mleczka, choć przepadałem za nim.

Dziękuję za prezent! Właśnie podrzuciłem komu innemu trochę punktów i - o dziwo! sam otrzymałem. Jak to mówią: "Rzuć za siebie, zajdziesz przed sobą..."

  mazur,  02/02/2008

To tak jak z kasą. Nie lubi stagnacji i chowania do skarpety. Tym bardziej, że za dobre powinno się wynagradzać, aby zostać wynagrodzonym. Tak myślę.

Ach, co za cudowne wspomnienia obudził Pan w mym sercu! Widzę, że mamy podobne wspomnienia... Mleczko zsiadłe w takim kamiennym garnku, z którego można było wyjadać łyżką, a mleczko było takie, że nożem kroić by je można było... A jaki smak, jakie pyszne masło babcia ze śmietany zebranej z tego mleka robiła...
Gdzie te czasy, gdzie???
I mej babci już nie ma... i takich wakacji już nie ma i takiego mleka już nie ma...
Świetny artykuł, jak wszystkie inne zresztą!

A moi rodzice, to kiedyś mieli krowy, a z wirówki wychodziła śmietana jak masło.
Chyba wszyscy tęsknimy za czystym środowiskiem i naturalną żywnością.
Może kiedyś ludzkość się opamięta :))

Nooo...Andromedko sympatyczna - mile łechcesz moja próżność :)). Powinienem pamiętać o losie szczura z bajki biskupa Krasickiego, którego kot zdusił zaczadzonego kadzidłem na ołtarzu... :))

Jednak miłe słowa przyjmuję z wdzięcznością - nie będę udawał, że jestem "zimny". Fajnie jest, że ta wiedza, którą otrzymałem i przekazuję dalej przydaje się ludziom. A ja radość mam... :))

Ja praktycznie całe życie wychowywałem się w (jakimś) mieście (Borne Sulinowo to wiocha, ale krów przynajmniej nie ma ;-) ), a na wsi byłem... z dwa-trzy razy, z czego raz pamiętam, jednak wasze opowieści niemal wycisnęły mi łzy z oczu ^^. Ach, ta empatia xD

  flo,  30/01/2008

ja mam problem z bialkiem,od dziecka pije mleko,mam raptem 18 lat a alergia i biale plamy na moim ciele nie daja mi spokoju...to swedzi ,ale nie umiem sobie odmowic kanapki z zoltym serem czy platkow kukurydzianych,po za tym to swietny artykow panie januszu,ale jesli wie pan jak mi pomoc to prosilabym zeby pan do mnie napisal,bo nie chce rezygnowac z mleka ani sera,nie ma jakiegos warzywa ktore zmniejszy mi te bialko we krwi prosze o pomoc

Witam!

Dostrzegam tu problem - jak zjeść ciastko i mieć ciastko? Proponuję na początek wykonać mały test - po prostu odstawić mleko i jego przetwory na jakieś - to bagatela dla Ciebie :)) - choć na 5-6 tygodni. Obserwuj wówczas uważnie swój organizm, jego reakcje. Warto również, abyś wszystko notował - dzień po dniu.

Na początku Twój stan może się pozornie pogorszyć. Organizm przyzwyczaił się do "stanu posiadania". Nie chce więc nic zmieniać. Dlatego może przejściowo buntować się.Tymczasem zmiany trzeba przeprowadzić i tyle. Nie ma nic za darmo... :))

Po tym czasie znów przejdź do mleczka... I znów przekonaj się, jaka będzie reakcja Twojego organizmu.

Upewnisz się w ten sposób, że to faktycznie mleko jest źródłem Twoich utrapień lub po prostu nie. Najpierw więc DIAGNOZA ( przynajmniej jej próba)!

A problemu nie da się załatwić od zewnątrz. Trzeba po prostu wejść do wnętrza - bo tam kryją się przyczyny, które należy zlikwidować.

Dopiero po takim teście będzie można podjąć konkretne działania. Trzeba byłoby oczyścić (odtruć) organizm z różnych toksyn i odbudować funkcje jelita oraz wątroby. A temu służy przede wszystkim błonnik! Czyli pokarmy roślinne znów się nam kłaniają i zachęcają do ich spożywania.

Do tego picie czystej wody - żadnej mineralizowanej! Od wielu już lat piję wodę filtrowaną aparatem osmotycznym. Czysta woda ma przepłukiwać komórki ciała, zwłaszcza komórki wątrobowe.

I jeśli nawet spotkasz się z negatywnymi opiniami n.t. osmozy, to po prostu mogą je wyrażać ludzie, którzy - tak twierdzę - mają zbyt mały zasób wiedzy na ten temat i temat zanieczyszczeń zawartych w wodzie pitnej oraz funkcji wody w organizmie.

Wskazane byłoby również wykorzystać suplementy służące właśnie takim celom. - oczyszczeniu i odtruciu organizmu. Jakie i jakich firm - o, to już kłopot dla mnie, ponieważ jeśli polecę chociażby produkty, które ja sam wypróbowałem z doskonałym skutkiem, to mogę być podejrzany o kryptoreklamę :)). Najpierw jednak przeprowadź test, proszę - choć to wyłącznie Ty o wszystkim decydujesz.

I nie mów, że nie jesteś w stanie zrezygnować z mleka. Ja to zrobiłem. I nie tylko ja.
Praktycznie już go nie piję i zjadam bardzo mało produktów mlecznych, choć niejednokrotnie mam na nie ochotę. I nie wpłynęło to na zmniejszenie twardości moich kości... :))

Naprawdę można poradzić sobie z "zachciewajkami"! Jeśli tylko zechcesz.... Masz w sobie tę siłę, tylko w to uwierz.

Dziękuję Ci, Flo, za sympatyczną opinię n.t. artykułu i prośbę o poradę. Wróćmy do tematu po zakończeniu testu, OK?

Życzę powodzenia! Bądź mocny (-a)!

Z pewnością wiesz już wiele na temat alergii, bo szukałeś pomocy, a więc i wiedzy o tej chorobie. Tym niemniej zainteresuj się nowym moim artykułem na temat alergii. Zainspirowałeś mnie do jego zamieszczenia, choć nie myślałem o tym. Więc ponownie Ci dziękuję... :))

Pozdrawiam

Przepraszam, że wcześniej nie rozpoznałem Twojej płci..:)) Już wiem - po ponownym, bardziej uważnym przeczytaniu Twojego komentarza , że jesteś TĄ, a nie TYM Flo... :)

  flo,  05/02/2008

dziekuje panu:) no to teraz zostaje mi tylko zaczac kuracje...bedzie ciezko ale jesli mowi pan ze pan dal rade to czemu ja nie mam dac rady...jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam

Miła Dziewczyno, Flo!

A czy masz inne wyjście? Dasz sobie radę, dasz... I w ten sposób odkryjesz w sobie potężną moc, której istnienia nawet się teraz nie domyślasz.

Najtrudniejszym dla nas przeciwnikiem zawsze jesteśmy MY SAMI. To nie truizm. Banalna ta prawda, ale prawda. Przekonasz się jaką to da Ci satysfakcję, kiedy już pokonasz własną niemoc.

To trzeba przeżyć - tę radość z przekonania się, że można zwyciężyć, pokonać własne, wydumane przez siebie, lęki, niemożności i inne "dziadostwa" stworzone tak naprawdę przez nasze EGO.

A jemu zależy wyłącznie na tym, żebyśmy tak naprawdę byli słabi, zalęknienie i uzależnieni od niego. i żebyśmy ciągle byli w jego niewoli.

To tak na marginesie - tej troszkę mojej 'filozofii' :))).

Flo - może nie być łatwo, ale dasz sobie radę. Kiedy podjęłaś temat, to zrobiłaś pierwszy krok. Idź więc dalej po prostu! Powodzenia I bądź w kontakcie.

Pozdrawiam serdecznie. I dziękuję za zaufanie... :))

  flo,  07/02/2008

po tym co pan mi powiedzial to napewno dam rade dziekuje za swlowa otuchy,a tak na marginesie mam na imie florentyna;) pozdrawiam

W USA powstał ruch omijający mleko pasteryzowane, z chemicznymi dodatkami. Powstał wielki i nielegalny czarny rynek dostarczania świeżego mleka prosto od krowy. Bez odtłuszczania, bez pasteryzacji, która zmienia strukturę białka na toksyczną. Przepytałem ze 20 znajomych. Nikt nie wie jak smakuje mleko prosto od krowy. Ludzie znają od dzieciństwa ten chemicznie przetworzony i zakonserwowany, białawy płyn z mleczarni. Powoduje on masową alergię i robi zespół metaboliczny. Ale to nie jest mleko. Mleko krowie bowiem to jest to, co się z krowy wydoi do wiaderka... A to dwa zupełnie różne produkty. I póki pito mleko nie było takich problemów z jego toksycznością.... Mleko to bowiem produkt wytworzony przez krowę, a nie przez mleczarnię... Ale może współcześni nie bardzo wiedzą w czym różnica, bo i krowy wielu nie widziało:)

  counter,  14/03/2008

fakt jest faktem, mleko od krowy ma zupelnie inny smak niz to z kartonika. Jeszcze pamietam smak, jak piłem za młodu mleko prosto od krowy, nawet sam doiłem u babci, he he :) No nic tylko sobie krowe albo lepiej koze sprawic i sobie samemu doić :)

Popieram! Janusz już wcześniej przyznał, że pisz tu o produkcie "mlekopodobnym" - o odpadku z mleczarni, który za ciężkie pieniądze jest sprzedawany pod nazwą "mleko".

Dodam tylko, że u nas w Polsce taki rynek także istnieje. Tworzą go mieszkańcy podmiejskich wiosek, sprzedający swoje wyroby często w okolicach targowisk z warzywami i owocami. Zauważyłem to w swoim mieście.
Ja nie mam problemów z trawieniem mleka, nawet je lubię :)
Sęk w tym, że trzeba wybrać mniejsze zło: sprawdzony produkt mlekopodobny ze sklepu czy nieprzebadane mleko z targu.

  focus,  17/05/2008

Panie Januszu!
Pisząc artykuł na temat czegoś i podważając jakieś informacje należałoby podać źródła, z których Pan korzystał. Bo nie podejrzewam, by Pan samodzielnie wykonał badania kliniczne statystycznie wiarygodne z zakresu dietetyki, biochemii, fizjologii czy farmakologii. Z opisu pańskiej postaci nie wynika by miał Pan jakieś medyczne wykształcenie zatem wszelkie treści tego typu powinny być referowane do wiarygodnych źródeł lub do Pańskich badan. W przeciwnym razie mogą to być wyssane z palca teorie, w które ludzie naiwni mogą łatwo uwierzyć. Nie twierdze, ze wszystko w artykule nie jest prawda i zgadzam się, ze mleko matki jest najlepsze dla dziecka ale to podpowiada mi zdrowy rozsadek i nie potrzebne mi dowody naukowców. Natomiast co do innych teorii wolałabym zobaczyć jakieś potwierdzenie naukowe.
Proszę być ostrożnym z teoriami, bo może Pan namieszać ludziom w głowach. Chociażby, mukowiscydoza jest choroba genetyczna wiec nie powstaje z powodu spożywania mleka.
Czy sadzi Pan, ze ludzie z Instytutu Żywności i żywienia zalecaliby picie mleka, gdyby było ono tak szkodliwe? Tam raczej pracują specjaliści, którzy opierają się na badaniach naukowych, prawda? Pozdrawiam.

Witaj, Focus-ie! 

Na początek - mówmy do siebie per TY - nic nowego w necie. A teraz do meritum – z pełnym szacunkiem dla Twojej osoby – przemawiają przez Ciebie przecież najczystsze, najszersze intencje.

Zrozumiałe, że masz prawo do obiekcji. Z chęcią wyjaśnię więc kilka spraw.

Po pierwsze: uwielbiam mieszać P.T. Czytelnikom w głowach :)). Z tego "mieszania" może zawsze coś dobrego wyniknąć - choćby próba udowodnienia, że autor się myli i dlaczego się myli. A to może dostarczyć wiedzę niedowiarkowi - o ile zechce mu się popracować. Mieszam więc czytelnikom nie tylko na temat mleka, ale i np.na temat wody, dogmatów wiary i innych spraw :)).

Po drugie: moje artykuły powstały na bazie trzech książek z cyklu "Barwy Twojego Zdrowia" dotyczących szeroko rozumianej profilaktyki zdrowotnej. We wstępie do każdej z nich piszę m.in. (dwa cytaty):

"To, o czym dowiesz się z tego cyklu może wzbudzić w Tobie pewne obiekcje. Niektóre treści mogą wydać się szokujące, a nawet dość trudne do przyjęcia, (zwłaszcza w części „Biomagnetyzm: cudowna moc w życiu”). I jest to całkiem zrozumiałe.

Zrozumiałe dlatego, ponieważ zwykle oceniamy nowe idee, odkrycia zgodnie ze swoimi dawnymi ideami i oczekiwaniami, starymi systemami wierzeń oraz wpojonymi, utartymi nawykami, schematami myślowymi. Nie ukrywam, że ja również w trakcie ponad 8-letniej pracy nad „Barwami Twojego Zdrowia” wielokrotnie musiałem zmierzyć się ze swoimi problemami mentalnymi i pokonywać wewnętrzne ograniczenia."

"Cykl „Barwy Twojego Zdrowia” w żadnym razie nie jest pracą naukową. Z tego względu zawiera szereg celowych uproszczeń, na które mogą zżymać się fachowcy. Nie jest też poradnikiem, który ma wskazać, jak leczyć choroby. Interwencje w nagłych przypadkach należy pozostawić profesjonalistom – lekarzom.
W tym kontekście opracowanie nie jest przeznaczone dla chorych. Jego celem jest przekazanie w najbardziej prosty, zrozumiały i obrazowy sposób informacji z d r o w y m, jak zdrowie mają zachować, jak je chronić w dobie wielu występujących zagrożeń, jakie metody ochrony zdrowia mogą wykorzystać, ale zrozumiałe jest, że ludzie mający różnego rodzaju dolegliwości z pewnością mogą wspomagać leczenie wykorzystując poznane wiadomości."

W każdej książce cyklu zamieszczam bibliografię, na której bazowałem (a jest to ponad 80 pozycji - w tym raporty naukowe). Nie zamierzam więc w każdym z artykułów podawać jakichkolwiek podstaw tzw. naukowych - przypuszczam, że dla większości czytelników artykuły stałyby się przez to mało strawne.

Jeśli chciałbyś poznać tę bibliografię oraz dodatkowo wykaz szkoleń, w których uczestniczyłem - z nazwiskami naukowców wykładających (m.in. uznanych lekarzy) - proszę - podaj mi Twój mail - prześlę Ci niezbędne - wg Ciebie - informacje. Co to jednak da? Co to zmieni?

Czytelnik może moje argumenty przyjąć lub odrzucić. Nie zamierzam nikomu niczego udowadniać. Każdy może poszukać potwierdzeń lub zaprzeczeń w dostępnej literaturze, w internecie, zasięgnąć opinii profesjonalistów itd. Niech każdy robi to, co chce.

Jakich zresztą dowodów mam dostarczyć? I dlaczego miałbym prowadzić własne badania? Czy nauczając uczniów np. prawa Ohma miałbym im udowadniać, jakie są podstawy naukowe dotyczące zagadnienia, robić jakieś własne badania i udowadniać w jakiś szczególny sposób, że prawo to działa? Udowodnił to już - w tym przypadku - pan Ohm. Ja przedstawiam wynik jego osiągnięć.

Po trzecie: mam dość ostrożne podejście do osiągnięć wszelkich specjalistów. Za często tzw. oficjalna nauka myli się. Później wycofuje się z pierwotnych stwierdzeń i szuka - a jakże! - naukowych argumentów - aby uzasadnić nowe stanowisko. Również naukowcy – to ludzie, którzy maja swoje słabości: „Polscy naukowcy z branży spożywczej robią nas w balona i za pieniądze uzyskane od koncernów żywnościowych polecają w reklamach produkty o wątpliwej jakości.
«Przekrój» wyliczył, że instytucje takie jak Centrum Zdrowia Dziecka, łódzkie Centrum Zdrowia Matki Polki, Instytut Matki i Dziecka oraz Instytut Żywności i Żywienia użyczają swojego logo produktom spożywczym. Za jego umieszczenie na opakowaniu koncerny płacą im od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych.
Okazało się, że wiele przetestowanych przez niemieckie laboratoria reklamowanych produktów nie nadawało się do regularnego spożycia. I tak w wodzie Żywiec Zdrój, polecanej w żywieniu najmłodszych, było więcej bakterii niż w zwykłej kranówce.” (Tygodnik ANGORA, nr 18, 30.04.2006r., „Przeczytane – Instytuty naukowej reklamy”, opr. Z. Natkański).

A i różne normy badań są różne". Nie spotkałeś się przypadkiem z taką sytuacją, kiedy SANEPID udowadnia, że brudna, mętna woda lecąca z rur nadaje się do picia, bo - sic! - spełnia wszelkie normy? Ja w każdym bądź razie z takim przypadkiem zetknąłem się. Staram się więc nie dać ogłupić.

Wolę więc bazować dodatkowo na INTUICJI i zdrowym rozsądku - jak również i TY to robisz zgadzając się ze stwierdzeniem, że najlepsze mleko dla oseska - to mleko matki. Dodam jednak, że jeszcze zupełnie niedawno wielu naukowców udowadniało, że najlepszym pokarmem są mieszanki sztuczne. To tylko - oczywiście - przykład "naukowego" podejścia do zagadnienia.

Więc co? Czy w kontekście chociażby powyższego ja - "nienaukowiec", "niespecjalista" nie mam prawa wypowiadać się na bardzo ważne tematy? Czy nie mam prawa przybliżać wiedzy czytelnikom?

Po czwarte: wyraźnie piszę o mleku DZISIEJSZYM, które ma się tak do mleka sprzed np. 30-40 lat jak pięść do nosa. Mówię o mleku pozyskiwanym od krów karmionych m.in. odpadami z rzeźni, padliną i wszelkimi innymi świństwami niemającymi nic wspólnego z karmą, którą krowy jeść powinny. Temat jest bardzo szeroki. Proponuję, abyś zapoznał się z wytycznymi Unii Europejskiej dotyczącymi zagadnienia żywienia bydła. Może mały szok przeżyjesz...

Po piąte: zgadzam się, że mukowiscydoza jest chorobą genetyczną. Jak większość chorób genetycznych - wcale jednak nie musi wystąpić. Jest to zagrożenie potencjalne (patrz: pola zdrowotne Lalonda) i trzeba dopiero "zapalnika", aby uruchomić proces chorobowy. Mleko MOŻE stać się takim zapalnikiem.

I na koniec już - nie zamierzam zaprzestać mieszania w głowach - absolutnie! Mam zresztą zaufanie do Czytelników - zrobią to, co będą chcieli, bo są ludźmi wolnymi. Ty również jesteś przecież wolny. Możesz więc pić mleko lub nie. Jeśli TAK - po prostu - smacznego! :))

Pozdrawiam serdecznie.

Przede wszystkim to witam wszystkich użytkowników tego portalu, gdyż jestem świeżym użytkownikiem forum :).Od jakiegoś już czasu interesuję się zdrowym stylem życia i sam staram się wcielić możliwie jak najwięcej swojej wiedzy do własnego życia. Wiedziałem, że mleko dla człowieka jest zbędne, a wręcz szkodliwe,ale nie wiedziałem dokładnie co i jak. Dzięki Autorowi wszystkie wątpliwości zostały rozwiane:).Aha i jeszcze jedno: Ja od bardzo długiego już czasu nie wspieram przemysłu mleczarskiego i nie odczuwam potrzeby by to zmienić,mleko nigdy mi nie odpowiadało.Pozdrawiam :).

Kamil

Witaj na EIOBA :).

Co do artykułu: nie ufał bym tak bezgranicznie autorowi.

Witam :).Moja wiedza o mleku nie opiera się tylko na tym co przeczytałem w tym artykule,ale właśnie w nim znalazłem te rzeczy,które wcześniej wiedziałem i tylko się utwierdziłem w swoim przekonaniu :).

Edit: Post wcześniej przy powitaniu zaszła pomyłka -jestem świeżym użytkownikiem tego portalu,a nie forum :),po prostu mi się coś pomyliło...

Jedna prawda, mleko kupne smakuje zupełnie inaczej niż świeże,krowie :)

A ja zauważyłem coś ciekawego. Jako dziecko (tak do 16 roku życia, może jeszcze krócej) uwielbiałem mleko i często je piłem. Zwykle piłem przegotowane mleko z woreczka, a mam wrażenie że to robi różnicę, bo moja mama zawsze mówiła, że mleko trzeba zawsze najpierw przegotować żeby można je było wypić. Potem pojawiło się mleko w kartonikach, którego przegotowywać nie było trzeba. Dalej je chętnie piłem, ale coraz mniej. Teraz mieszkam w anglii, tutaj mleko jest tylko w butelkach. Nie dosć, że nienawidzę go kupować (jakby ktoś nie wiedział - butelka o kwadratowej podstawie, jeśli mała, albo prostokątnej jeśli duża, z uformowaną pustą w środku rączką), bo uchwyt jest za mały, gniecie palce, zimny w środku a skrawki plastiku łaskoczą skórę palców, to jeszcze jest wręcz ohydne w smaku. Może to z moimi kubkami smakowymi coś jest nie tak, ale pijąc je, niemal wyraźnie czuję plastik. Od tej pory mleka nie piję w ogóle (czasem okazjonalnie pod postacią kakao, zdarza się że truskawkowym - kolejna ohyda, udająca milkshake'a, nie polecam kupować Nesquk kakao truskawkowe w proszku). Z tego co widzę to nawet dobrze robię ^^

Punktów do artykułu daję 50, też za odwagę i wreszcie szczegółowe wyjaśnienie DLACZEGO mleko ostatnio jest uznawane za złe. (dałbym więcej, ale nie mam...). Jedyne co mi się nie podobało to to podsumowanie o cycusiu mamusi. mi osobiście brzmi naprawdę... nieprzyjemnie.

I jeszcze jedno. Zwykle jak pytam o coś w komentarzach pod artykułem, nie dostaję żadnej odpowiedzi. To sprawia wrażenie jakbym pisał do samego siebie. Mam do tego niejaki uraz, bo moi rodzice - starający się być dobrymi rodzicami - zwykle ignorowali to co mówiłem i moje opinie. Jednak sądząc po komentarzach pod tym artykułem wnioskuję że mam szansę dostać odpowiedź xD Nawet mimo iż o nic nie pytam, to jakiś komentarz, cokolwiek, by mieć świadomość że moje klepanie w klawisze nie idzie na marne ^^

Punkty dla autora artykułu: 50

Wiesz Max King, ostatnio kupiłam mleko w kartoniku aby sobie zrobić kakao, bo je bardzo lubię. Resztę mleka schowałam od razu do lodówki. Po paru dniach - trzech, jak mniemam znowu chciałam sobie zrobić kakao i wyobraź sobie, że to, co się stało było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Mleko tak śmierdziało, a w smaku było ohydnie gorzkie i było wyczuć można smak antybiotyku... Brr do dziś na samo wspomnienie to mnie obrzydzenie bierze. Nie kupuję więc mleka, bo to co jest nazywane mlekiem - nie nadaje się do spożycia.
Jednakże muszę przyznać, że jest to doskonały lek na różne schorzenia, ale trzeb stosować mleczko prosto od ZDROWEJ krowy i najlepiej świeże. Kwaśne mleczko od takiej krówki też jest pycha! Ale to trudno zdobyć teraz, a szkoda.

Witaj Max King!

Jak widzisz - doczekałeś się komentarza :)). I nie dlatego, że mnie sprowokowałeś do tego Twoim komentem, ale dlatego, że zwykle odpisuję - jak sam zauważyłeś. Twoje spostrzeżenia co do angielskiego mleka są bardzo ciekawe. Dla mnie w pewnym sensie odkrywcze ponieważ nie mam osobistych doświadczeń z takim mleczkiem :).

Dziękuję Ci za punkty. Doceniam to, zwłaszcza, że dałeś to, co miałeś. Tzw. "wdowi" grosz jest najcenniejszy - zwykle świadczy o pojemności serducha :).

Co do "dzidziusia i cycusia"... Możliwe, że nie wzbudza ta "poezja" w Tobie zachwytu, ale jedynie pewnie ze względu na to "cycusiowe mleczko"? Bo jednak przeciw cycusiom to chyba nic nie masz i z ochotą nieraz potrafisz się do nich przyssać? :))

Dziękuję Ci za Twój koment. Dla mnie jest cenne, jak ktoś wnosi coś nowego, rozmawia merytorycznie. Nie musi zgadzać się z autorem, ale dyskutuje ad rem, a nie doszukuje się nie wiadomo czego i usiłuje dowalić za wszelką cenę - jak to często tu się zdarza.

Pozdrówka serdeczne!

Cześć, Andromedko!

Właśnie - zsiadłe mleko jest bardzo OK, ale wytworzone z mleka krowy żywionej naturalnie - jeśli rozumiemy dokładnie, o co chodzi. Takiego mleka nie należy poddawać żadnym "zabiegom" tylko po prostu postawić do zakwaszenia. A "mleko" sklepowe? Oczywiście, że nic z niego nie będzie. Próba pozyskania zsiadłego z takiego mleka skończy się niepowodzeniem i nabraniem wstrętu. Gorycz i smród po prostu - jak piszesz.

Kiedy byłem mały, często pasałem z moją babcią krowę. Zwierzę wracało do obory grube jak beka - najedzone najlepszą trawą. Babcia doiła krówkę, przecedzała mleko, ale my - maluchy najbardziej lubiliśmy mleko prosto od krowy - z pianką. To naprawdę było coś pysznego. Dzisiejsze dzieci nie mają szansy znać takiego smaku.

A zsiadłe? W dużych garnkach lub dzbankach stawiała babcia mleko na kuchni, daleko za fajerkami, aby tylko mleko "miało" ciepło. Później takie zsiadłe mleko dawało się kroić w plastry. A jakie były twarogi! Mleko wlewało się do płóciennego, trójkątnego woreczka, zawiązywało się, wieszało do odcieknięcia, a później kładło się na deseczkę, nakrywało się drugą, dociskało kamieniem i twaróg był, że palce lizać.

Fantastyczne wspomnienia z dzieciństwa... :)

Mmmm aż chce się pisać komentarze! Wreszcie człowiek z pozytywnym nastawieniem. Od razu milej się poczułem. Nawiasem mówiąc, mów mi Max, nazwiska dodawać nie musisz ^^.

Co do angielskiego wrażenia, po reakcjach reszty rodziny wnioskuję że to ze mną jest coś nie tak, ze mną i moim zmysłem węchu, a także smaku. Często czuję różne zapachy jak wchodzę do swojego pokoju, i to nie że śmierdzi, tylko różne zapachy z przeszłosci, perfumy, zapachy miejsc... Coś ze mną jest nie tak xD

Co do twojej poezji... cóż, jestem purystą, liczba sylab nie pasuje (przed pierwszą linijką jest mniej niż przed drugą), poza tym wręcz nienawidzę zdrobnionek xD dlatego mi się nie podoba ^^ Kwestia gustu.

Drobna prośba: czy mógłbyś może skomentować mój artykuł o dzieciach indygo? Nikt nie komentuje, a ja naprawdę chciałbym poznać opinie innych na ten temat. Z góry dzięki.

Witaj! Ale żeś mi przykadził! Właśnie dlatego nie będę w takim razie pisał "Max-iuniu" , aby Ciebie nie wkurzać zdrobnieniami :). A pozytywne nastawienie mam - i do ludzi i w ogóle - do życia. Chyba, że ktoś mi złośliwie próbuje po raz "enty" po paluszkach stópeczek - sorry - po paluchach stóp - deptać. Wówczas na chwilę do pozytywnego nastawienia dołączam inne - argumenty "wychowawcze" :)).

A teraz poważniej. Max - z Tobą wszystko jest OK. Jestem tego pewien. Dlaczego? Nie wiem. Mogę tylko przypuszczać, domyślać się, o co chodzi, ale jednocześnie mam pewność, że jest w porządku. Możesz być po prostu bardziej wrażliwy, masz zupełnie inne częstotliwości nadawania i odbioru, niż wszyscy wokół.

Większość ludzi ma np. częstotliwość pracy mózgu na poziomie częstotliwości fal Schummana - ok. 7,8 Hz - równym częstotliwości drgań pola napięciowego wokół Ziemi - 7,83 Hz. Oczywiście, nie oznacza to - zastrzegam, że mózg pracuje tylko na takiej częstotliwości. Twoje częstotliwości mogą być znacznie wyższe, ponieważ możesz być jednostką o znacznie wyższym stopniu rozwoju duchowego w porównaniu do innych ludzi - choć niekoniecznie możesz to akceptować i mieć nawet w związku z tym dość niepochlebne zdanie o piszącym te słowa :) - bo cóż to jest rozwój duchowy? Podejrzenie od razu budzi się - że jakieś modły, jakieś wyklękiwania, jakieś pielgrzymki, medytacje, kadzidła, "janiołki", lewitacje i takie tam :).

Najprawdopodobniej te wyższe częstotliwości i większa wrażliwość - nie tylko uczuciowa, ale i wrażliwość zmysłów ciała, wiąże się z faktem, że pewnie jesteś dzieckiem indygo. Możliwe jest również, że po prostu dociera do Ciebie znacznie więcej informacji z kosmosu. Tak, tak - z kosmosu - bo odbierasz na szerszym paśmie częstotliwości w porównaniu z innymi. Nie można tego wykluczyć. Coraz więcej ludzi to odczuwa. Niektórzy zastanawiają się nawet, czy przypadkiem nie jest "coś" z ich głową? Oczywiście, nie wiedzą, jakie są tego przyczyny, więc podejrzewają siebie nawet o chorobę psychiczną.

ądź więc spokojny. Przyjdzie czas, że zrozumiesz, co jest grane. Po prostu akceptuj to, co masz - bo to dar. Do czego to ma służyć? Nie wiem. Powtarzam - pewnie się to wyjaśni we właściwym czasie. Znam kilka osób z mojego otoczenia, które potrafią poczuć nagle przepiękne zapachy. A są zupełnie normalne :).

Na temat pojęcia "normalność" mam swoją opinię. Kto w końcu ustala kryteria "normalności"? I od czego one zależą? A czy te kryteria nie są uzależnione od epok, środowisk itd.? Wolę ja sam w takim razie być po prostu NATURALNY. Bądź więc i Ty, Max, NATURALNY. Przecież nie robisz nic na przekór komuś czy sobie. I nikogo nie krzywdzisz wykorzystując swoje cechy ? Po prostu jesteś, jaki jesteś. A inni mają to zaakceptować - tę pozorną "inność".

Teraz o poezji...No comments :)

Twój artykuł bardzo chętnie przeczytam i postaram się coś napisać. Myślę, że już ten mój koment w pewnym sensie jakby odnosi się do treści artykułu - tak to czuję.

Pozdrawiam Cię serdecznie.

Max - jeszcze jedno. Wibracje Ziemi rosną powoli od przełomu lat 1986/87. Wg naukowców (jeśli ktoś zapyta mnie o źródła naukowe - to odeślę go do...pracy - niech sam szuka, leń!) mają wzrosnąć do 2012 r. (hehehehe!) do ok. 13Hz. Jakie skutki ten wzrost powoduje i spowoduje? Pożyjemy, zobaczymy...

Yyyyh... aha... okej... dzięki... jak zrozumiem to dam znać xD

(Sorry, od wczoraj mnie jakaś grypa złapała.)

"efka" - bo żadnego końca świata nie będzie. To jawi mi się jako totalna bzdura. Owszem - może być koniec naszej dotychczasowej świadomości. Dla niektórych może oznaczać to koniec świata.

Dla wielu z nas np. rok 1989 r. i związany z tym przełom w Polsce był końcem ich świata, ale jednocześnie początkiem nowego świata. Zawsze jest tak, że jak coś się kończy, to coś nowego się zaczyna. wszystko się zmienia. Bądźmy więc spokojni i nie poddawajmy się idiotycznym przepowiedniom "proroków".

Pewnie, że strach i straszenie to bardzo medialny temat, a ludzie uwielbiają być straszeni i nakręcają się nawzajem głupotami. Może mamy zaszczepiony gen strachu? Może dokonały tego jakieś istoty, abyśmy ciągle się bali i produkowali dla nich naszą energię strachu jako "pożywienie? :)) Tym bardziej więc nie dawajmy się ogłupiać i produkujmy zupełnie inną energię. Więcej śmiechu i radości życia!

  dorka,  09/05/2009

dlaczego cycuś mamusi kojarzy ci sie z czymś nieprzyjemnym?Ty też pewnie ssałeś kiedyś pierś! Twoje dzieci też będą i wtedy zmienisz zdanie zobaczysz .Sama karmię synka ,chociaż już myślałam aby przestać, ale tak mi go żal szczególnie wtedy gdy patrzy mi w oczy i mówi ''mama, am !''Pozdrawiam gorąco.

  Krzysiek,  16/02/2009

Pamiętam jak będąc dzieckiem jeździłem do prababci i piłem ciepłe mleko prosto od krowy. Pychotka.

Takiego mleka nie kupimy w sklepie.

Przez kilka lat wypijałem co najmniej 1 litr mleka dziennie (tego ze sklepu w kartoniku z zaw. tłuszczu do 0,5%). Miałem problem ze wzdęciami. Obecnie od kilku lat prawie wcale nie piję mleka i nie widzę różnicy w zdrowiu.

  Paweł G,  15/03/2009

Ciekawy artykuł.

Ja zawsze jedząc płatki z mlekiem rano, na pusty żołądek, źle się czułem. Pewnego razu musiałem wysiąść z autobusu w połowie swojej trasy do szkoły bo robiło mi się ciemno przed oczami i tak słabo, że nie miałem siły ustać na nogach. Jeszcze kilka sekund więcej stania w autobusie i bym zemdlał. Po całym zdarzeniu poddałem się jakimś badaniom na tolerancje laktozy, ale podobno wszystko było ze mną w porządku. Uważam, że moja reakcja na spożycie mleka jest niezbitym dowodem na jego szkodliwość. Co sądzisz o tym Januszu? Czym to jest spowodowane?

Dodam jescze, że jako dziecko mniej wiecej do 12 roku życia jadłem prawie wyłącznie sery różnego rodzaju(nie lubiłem nic innego) i piłem dużo mleka. Teraz moje kości są wręcz żałośnie słabe (miałem wiele złamań, do których nie powinno dojść np. złamany palec, kiedy poślizgnąłem się na schodach i podparłem rękami o ziemie) tak samo jak zęby. Na potwierdzenie informacji zawartych w artykule powiem jeszcze, że moje palce u rąk i nóg są krzywe. Wygląda na to, ze wszystko się zgadza.

W związku z powyższym mam następujące pytanie: Czy nie jest jeszcze za późno by coś poradzić na moje słabe kości? (19 lat skończyłem w listopadzie ubiegłego roku jeśli to ma znaczenie)

Pozdrawiam,

Paweł.

Do: Paweł.G.
Dziękuję za opinię i ciekawe spostrzeżenia.

Co do pytań. Nigdy nie jest za późno na zmiany - niezależnie od dziedziny życia. Trzeba byłoby jednak zrobić dokładne badania medyczne, może m.in. tzw. "analizę pierwiastkową włosa". Później zacząć inaczej się odżywiać - również z udziałem odpowiednich suplementów (naturalne witaminy, antyoksydanty itd.).

Nie wiem, czy za Twoje problemy ze zdrowiem może odpowiadać wyłącznie mleko i jego przetwory. To może być zbytnie uproszczenie.

Wszystko to wymaga wiedzy, poznania swojego organizmu, jego zachowań i znaków, jakie nam daje. Wymaga to również zmiany świadomości dotyczącej wielu obszarów, zmiany postrzegania siebie samego, dojrzenia w sobie pięknego, wspaniałego stworzenia, które zostało powołane do życia w zdrowiu i wszelkim powodzeniu.

Powodzenia we wszystkich wspaniałych działaniach! :)

o najlepszy artykuł! 3 lata juz nie pijam tego syfu.

  dorka,  09/05/2009

Jakie informacje ma Pan o mleku kozim?Czy jest takie jak krowie?Podobno jest lepsze od krowiego?Poza tym ma Pan rację,że mleko matki jest najlepsze,sama karmię synka piersią już 19 miesięcy.Pozdrawiam cieplutko.

  dorka,  09/05/2009

Zapomniałam dodać,że czasem kupuję mleko bezpośrednio od krowy na zsiadłe.Nie wiem dlaczego ale mleko ma konsystencję zsiadłego mleka ale nie jest kwaśne w smaku no może troszeczkę.Kiedyś jak zostało troszkę mleka w szklance (surowego) która stała w lodówce jakiś czas to nie skwasiło się ale było gorzkie.Może coś z tą krową nie tak hehe.

Do: dorka.
Na temat mleka koziego nie wypowiadam się, ponieważ mam za małą wiedzę na ten temat - przynajmniej na ten czas :). Co do zsiadłego mleka - jeśli krowy są karmione w sposób naturalny, tj. np. latem na naturalnie utrzymywanym pastwisku, to nie powinno być problemów z zakwaszeniem mleka. Mleko tzw. "sklepowe" nie nadaje się zupełnie do zakwaszania - będzie po prostu wstrętnie gorzkie. Oprócz tego poziom tzw. ujemnego potencjału REDOX (antyoksydacyjnego) takiego mleka w porównaniu z mlekiem prosto z udoju od krowy karmionej naturalnie jest zdecydowanie antyzdrowotny.

Tymczasem dziś karmi się krowy nie tym, co zjadać powinny. W efekcie mleko nie zawiera tego, co powinno zawierać - m.in. tzw. CLA.. Pastwiska raczy się obficie sztucznymi nawozami, aby trawy rosły bujniej. Przemysłowe pasze zawierają m.in. antybiotyki, hormony, przerobioną padlinę, kości zwierząt rzeźnych itd. Później okazuje się, że krowy "zwariowały". Krowy czy ludzie?

  dorka,  14/05/2009

Zgadzam się z Panem,Panie Januszu.Teraz ludzie idą na łatwiznę a potem są skutki.Sami siebie trujemy,tylko po co?Cóż lepiej to już nie będzie!

Pamietam mleko z pianka prosto od krowki i wspaniale siadle mleko, ale teraz choc na wies czasem wpadam do rodziny i znajomych ( krow nie maja) to mleka juz sie nie napije. No chyba , ze wiem, ze ktos pasie krowy na lace gdzie nie wylewa szamba i akurat krowa nie ma chorych wymion i nie zazywa antybiotykow. Straszne dla mnie jest to, ze ludzie sa bezmyslni i bezwzgledni, ze oddaja takie mleko do mleczarni a ta niby to mleczarnia dbajaca o jakosc, mleko sprawdza i wszystko przyjmuje. Mleko w UK ma slodki, lekko smietankowy smak, ale tylko wkrotce po otwarciu, plastik smierdzi. Szybko to mleko sie psuje, uuu koszmarna gorycz i zapach penicyliny i niestety nie mozna go zakwasic.Przydatnosc do spozycia 3 dni po otwarciu , jesli jest w lodowce. Na osteoporoze najlepsza jest praca w ogrodku:)))

  tadeusz,  29/10/2009

Bardzo dobry artykuł.Niepochlebne opinie na temat mleka pamiętam jeszcze z diety Diamondów.

Czytając ten artykuł przypominają mi się czasy PRLu . Ocet na pólkach, kartki i puste haki i telewizyjne opinie i różnych " autorytetów" o szkodliwości mleka . Czyżby autor był lobbystą Mc' Donalda. Nie pijmy mleka - jedzmy hamburgery.

Do: Hamilton.
Przykro mi - hamburgery mają - podobnie jak mleko - "krowie" pochodzenie. Nie jadam ich i namawiam do tego samego innych :)

  duvima,  14/12/2009

Moje dzieci miały od urodzenia uczulenie na mleko, które objawiło się jak ja, matka karmiąca nieopatrznie zjadłam cos mlecznego. Dlatego obydwoje do końca drugiego roku życia karmiłam sama. nie dostały ani razu w butelce żadnego preparatu mlekopodobnego i mlekozastępczego. Uzalano się nade mną, że jak ja będe miała mleko, jak go nie piję... no cóż, krowa mleka przeciez tez nie pije :-) dzięki eliminacji wtedy mleka z mojej diety i bardzo ostrożnemu pozwalaniu na spożywanie dzieci są zdrowe i teraz uczulenia na mleko nie mają, nie maja tez astmy, alergii innego rodzaju.
Za to znam dzieci które miały podobne reakcje na mleko krowie jak moje, i mimo to jadły serki, jogurciki itp ( bo trzeba) i teraz maja niekończące się choroby, infekcje i sa leczone i antybiotykami i sterydami i nie wiadomo juz co podawać przy nastęnych chorobach.
Także zalecam wszystkim dużą ostrozność przy uzywaniu mleka, pamiętajmy że przemysł mleczarski w naszym kraju jest bardzo silny:-) i zrobi wszystko żeby sprzedać nawet państwu mleko do rozdawania dzieciom w szkole - a wystarczyłoby zamiast tego jabłko...
pozdrawiam

Do: Duvima.
Dziękuję za podzielenie się własnymi doświadczeniami :). Wszystkiego dobrego!

  Alan,  04/01/2010

Gratuluję kolejnego dobrego artykułu :) Rozjaśnia dość szczegółowo nasze polskie mleko, aczkolwiek nadal nie wiem czy mleko granulowane w proszku jest również szkodliwe, może posiada jakieś specjalne specyfiki, które nawet w wieku dorosłym nie przeszkadzają organizmowi ?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje
Grupy O artykule w internecie

Nasza-Klasa.pl


O EIOBA
Artykuły
Odkrywaj
Publikuj
Społeczność
Statystyki
Użytkownicy online: 500
Zarejestrowani: 17.222
Komentarze: 39.409
Artykuły: 9.000
Książki
EIOBA Świat

© 2005 grupa EIOBA.