Cele życiowe - właściwa perspektywa
|
|
|
Najpierw zabieramy się za te krótkoterminowe, na końcu te najodleglejsze cele życiowe. Bo tak jest zgodnie z tym jak patrzymy w przyszłość – najpierw widzimy to co przed nami...
|
|
Wyświetlenia: 5.515
|
Utworzony: 27/01/2008
|
Ta funkcja wymaga zalogowania. Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta, załóż je korzystając z przycisku przy formularzu logowania w górnym panelu.
Wstaw poniższy kod na swoją stronę, a odwiedzający będą mogli przeczytać ten artykuł bezpośrednio na niej.
Kod:
To zasłania nam to co dalej: bliższa perspektywa miesiąca przysłania
nam kolejny rok… a ten zasłania okres ‘za 5 lat’. Do tego im dalej
ALE… czy takie podejście jest właściwe? Ano Nie!
Ćwiczenie, które otworzyło oczy
Małą rewolucję z podejściem do określania celów życiowych zafundował mi
(i nie tylko mi) na MBA wykładowca przedmiotu Zarządzanie dynamiczne.
Co ma piernik do wiatraka? No właśnie wielu ludzi się zdziwiło jak
wiele :) Przy okazji tematu określania strategii firm wykładowca
(przesympatyczny Brazylijczyk!) powiedział, że prościej będzie
zilustrować zagadnienie myśląc o własnym życiu… i zadał pytanie: jakie masz cele na najbliższy rok? Z tłumu padały różne odpowiedzi, które notował na tablicy w kolumnie ‘1
rok’: ukończyć MBA, rozpocząć lekcje hiszpańskiego, ożenić się,
skończyć budowę domu, zwiększyć sprzedaż o x% w firmie, zmienić pracę,
polecieć do Wenezueli itd… Pytanie nr 2: jakie masz cele na okres 5 lat? Tu już tłum myślał dłużej… ‘urodzić 2gie dziecko’, ‘kupić ziemię’,
‘sprzedać ziemię’, ‘założyć firmę’, ‘zostać dyrektorem’ ‘osiągnąć zwrot
z inwestycji X’, ‘zwiedzić Chiny w czasie półrocznego pobytu’,
‘przebiec maraton’ itd. No i pytanie nr 3: a jakie masz cele na okres do 30 lat? Tu parsknęliśmy śmiechem; ktoś rzucił: ‘dożyć!’ – ale potem zaczęliśmy
dumać i wykluły się takie odpowiedzi: ‘być zdrowym i nadal
przystojnym’, ‘być szczęśliwym’, ‘mieć szczęśliwą rodzinę’, ‘być
niezależnym finansowo i nie martwić się o pieniądze’, ‘zostawić coś
potomnym’, ‘zrobić coś wielkiego: napisać książkę, otworzyć szkołę,
uruchomić organizację non-profit’ itd. No i po efektownej pauzie spytał: a w jakim stopniu te cele jednoroczne wpływają na 30 letnie? Czy np. zwiększenie sprzedaży teraz sprawi że będziemy szczęśliwi za 30
lat? A to że chcemy być zdrowi za 30 lat – tylko wszyscy zostawiają to
na ‘kiedyś’ – bo nikt nie podał że chce zacząć dbać o zdrowie teraz czy
w ciągu 5 lat. W sali zrobiło się jakby spokojniej a ktoś nawet głośno zauważył, że te
studia nie są do szczęścia potrzebne-poszedł bo mu pracodawca kazał,
ale sam wykład to powinien się odbyć już dawno temu :) Więc…
Jak wyznaczać cele życiowe?
Właściwa kolejność jest taka 1. zacznij od końca: wyznacz cele na 30 lat Co chcesz osiągnąć w ciągu tych 20, 30 czy 40 lat. Spójrz na siebie z tej perspektywy, bo to daje właściwy punkt odniesienia. 2. weź pod uwagę wszystkie ważne aspekty Twojego życia: rodzina, zdrowie, kariera, osiągnięcia, finanse, wygląd itd. 3. skracaj perspektywę i ustalaj bliższe cele: na 5 lat i 1 rok A teraz zacznij się cofać z tej odległej przyszłości coraz bliżej dnia
dzisiejszego i wyznaczaj sobie cele, które są spójne z tymi dalszymi. Jeśli chcesz być zdrowy za 30 lat – to za 5 lat też musisz być zdrowy.
Proste! Tego nie można odłożyć na półkę i zabrać się za ratowanie gdy
jest już za późno. Cele na rok mogą być już bardzo namacalne – to może
być przebiegnięcie dystansu w jakimś czasie, bądź po prostu regularne
ćwiczenie i przejście na jakąś sensowniejszą dietę z mniejszą ilością
chemii i syfów. Wyznaczanie celów przypomina daleką podróż, chyba najczęściej porównuje
się ją do rejsu żaglowcem: wyznaczasz sobie punkt, do którego chcesz
dotrzeć, ustawiasz kurs – i wyruszasz z portu. Czasami znoszą Cię
prądy, czasami sam zmieniasz kurs… ba – czasami zmieniasz miejsce do
którego chcesz dopłynąć – ale co jakiś czas musisz sprawdzać gdzie
jesteś i korygować kurs by dotrzeć tam gdzie chcesz. Dryfowanie grozi zbłądzeniem, wpadnięciem na mieliznę lub
roztrzaskaniem się. Oddanie steru w ręce innych – to również nic
dobrego.
No i zrobiło się jakoś tak żeglarsko :)
Zapraszam na serwis http://www.dlasiebie.pl :: rozwój osobisty, kariera, finanse oraz na stronę domową - http://www.zieniu.pl
Podobne artykuły
Powiązane tematy
 |
Ten "artykuł" może być zalążkiem całkiem rzeczowej dyskusji w komentarzach. |
 |
Artykuł niezwykle ważny i potrzebny dla każdego, gdy ktoś nie wie, co dalej „robić”. Niestety bardzo często o tym się zapomina, dlatego też, gdy się stanie na rozstaju dróg swojego życia rzadko, kto wie, co dalej robić, dlatego też niektórzy popadają w stagnację czekając na coś. Znak lub sytuację, która ma wskazać jemu, co dalej. I to jest błąd, ponieważ w takim zawieszeniu można tkwić przez długie lata. Gdyby ktoś wytyczył swój cel (a jest to bardzo trudne) wiedziałby, co dalej czynić. Wiem, że jest to trudne, lecz nie zapominajmy, że cele podlegają pewnym modyfikacjom w trakcie ich realizacji, dlatego też nie bójmy się ich wyznaczać. Punkty dla autora artykułu: 30
|
 |
Udał mi się :) Wmanipulowałem Pana w dyskusję (no tak przynajmniej przypuszczam). Zgadzam się i popieram (art. + kom. = 5), ale wczoraj było już tak późno, że nie chciało mi się pisać i pomyślałem, że lepiej jak Pan zrobi to pierwszy. Pozdrawiam. |
 |
Panie Marku zalogowałem się (mimo braku dzisiaj czasu) tylko po to, aby panu odpowiedzieć. Bardzo lubię dyskusję, ponieważ ona zawsze do czegoś prowadzi. Napisałem to, co napisałem, ponieważ w mojej pracy spotykam się w ciąż z osobami, które twierdzą, że nic im nie idzie lub wciąż mają pod górkę. Po głębokiej (tylko bez domysłów) analizie okazuje się, że dana osoba sama nie wie, co chce w życiu „robić” – jaki ma swój własny cel życiowy. To bardzo trudne wiem sam po sobie, lecz wiem również, że dokładnie z takich celów i myślenia o przyszłości z twardą konsekwencją nas pozbyto. Żyjemy z miesiąca na miesiąc od wypłaty do wypłaty poddając się pewnym schematom, które jak runą to wtedy jest katastrofa. Planowanie jest trudne – wiem, lecz dzięki temu mamy jasność w tym, co w życiu chcemy osiągnąć. Bardzo często jestem pytany, dlaczego nie mogę znaleźć pracy i gdy proszę, aby w 10 punktach przedstawili mi jak ta praca ma wyglądać i za ile patrzą na mnie dziwnie, bo w głowie się nie mieści, że można się „wycenić’ Oczywiście pisze to w cudzysłowu, aby nie było nieporozumień. Lecz od tego się zaczyna. Zadaję pytanie do właściciela firmy, która wiąże koniec z końcem – jaki jest plan działania na następne pięć lat - najczęściej jest to wzruszenie ramionami – nie wiem odpowiadają i to jest odpowiedź dlaczego im nie idzie. NIE-mając planu nie wiemy, jakie błędy popełniamy i co należy zrobić, aby ich uniknąć następny raz. |
 |
i co dalej z tą dyskusją. |
 |
Czekamy na pogłębienie tematu przez innych czytelników EIOBA. Jak spojrzałby na to np.: racjonalista :)) |
 |
A może to pan (jako prowokator) wrzuci tutaj swoje przemyślenia i to więcej niż trzy linijki. |
 |
Rozumiem, że chodzi o mnie, więc odpowiadam: 1. moich linijek naliczyłem przynajmniej 11 (nie 3) 2. nie widzę powodu, żeby dodawać same ":)" lub coś w tym stylu Zgadzam się z Panem Mirosławem (i kliknąłem na + przy jego komentarzach) nie widzę powodu do sztucznej "gabinetowej" dyskusji i szczerze mówiąc (a właściwie pisząc) nie rozumiem skąd te minusy przy moich komentarzach - czyżby sekta "O" aż tak mnie nienawidziła? |
 |
Panie Marku tak naprawdę to autor tekstu mógłby włączyć się do dyskusji wtrącając swoje, co nieco ze swojego doświadczenia. Bo tak to narażamy się sami bez sensu na minusy, gdy ktoś odwiedzający z nami się nie zgadza lub od po prostu dla zabicia czasu kliknie sobie od tak dla ułańskiej fantazji w minus. Przerobiłem końcówkę zdania użytego w tym artykule, które nabiera innego znaczenia acz adekwatnego do tego, co tutaj się dzieje. „Wyjście z szeregu grozi zbłądzeniem, wpadnięciem na mieliznę lub roztrzaskaniem się o minusy serwowane przez użytkowników. Oddanie plusa w ręce innych – to również nic dobrego i może zakończyć się kalectwem” Mam nadzieję, że się pan uśmieje – bo ja owszem. |
 |
Uśmiałem się i to nieźle - musiałem nawet tłumaczyć żonie i dzieciom, co się stało. Fakt: autor artykułu może wolniej lub szybciej zbierać tylko plusy, a komentator :)) Ale ja mam tych punktów już tyle, że mogę sobie pozwolić na pisanie prawdy subiektywnej i pan również :)) W kontekście tematu ująłbym to tak: - artykuł - długofalowa perspektywa samych plusów - komentarz - ryzykowna lokata z nieobliczalną wartością chwilową. |
 |
To ja się też może do dyskusji włączę, bo temat bardzo ciekawy :-) Dlaczego mielibyśmy cele długofalowe ustalać tylko na 30 lat? Kiedyś, w swoich rozmyślaniach nad życiem poszedłem jeszcze dalej, niż 30 lat, poszedłem do momentu swojej śmierci i zacząłem patrzyć na swoje życie tak, jakbym patrzył spoza grobu. To było dosyć rewolucyjne doświadczenie, zmieniające kompletnie cały system wartości jakim się posługiwałem, a przy okazji spojrzenie na świat. Bo co tak na prawdę w życiu człowieka jest ważne? Do czego dążyć i do czego zmierzać? Co będzie miało znaczenie z takiego punktu widzenia, jakbyśmy już z tego świata odeszli? Ludzie angażują swoją świadomość i energię w realizację różnych swoich ziemskich celów, ale kiedy przychodzi im odejść z tego świata, uświadamiają sobie, że to, nad czym często tak ciężko pracowali - przeważnie nie ma zbyt wielkiego znaczenia. Znaczenie ma to, jakimi ludźmi byli i czy patrząc na swoje życie na łożu śmierci mogą zasnąć na zawsze z uśmiechem? To jest moje marzenie - chciałbym odejść z tego świata z uśmiechem na ustach i z poczuciem, że przeżyłem to życie w dobry sposób. I ustawiając sobie to jako życiowy cel, do którego zmierzam, wszystkie mniejsze cele w pewien sposób polaryzują się i ustawiają na niego, od tych długofalowych ważniejszych po te krótkofalowe... Pozdrawiam tymczasem, choć temat jest jak rzeka :-) |
 |
Cóż mogę powiedzieć na tak piękne i wzruszające wyznanie, które to kończy jakąkolwiek zbędną dyskusje. Jest wszystkim - bez zbędnych słów i linków ukrytych w tekście. To koniec. „w życiu piękne są tylko chwile” |
 |
Panie Mirosławe - to na pewno nie koniec. Wypowiedź @countera jest świetna do dalszej dyskusji. Swego czasu usłuszałem piękny komplement od mojego syna: "Jak będę dorosły, to będę taki jak Ty - będę Tatą" (cytat może nie dosłowny, ale chodzi o sens). Moja perspektywa życia stała się pełniejsza :) |
 |
He he, to się nazywa moc słowa pisanego, gratulacje, panie Mirku, dobrze panu idzie. Powiedział koniec i się temat urwał jak nożem uciął, he he, a przecież wiele by jeszcze można dopisać i na pewno sporo osób ma ciekawe doświadczenia, którymi by się mogło podzielić :-) |
 |
Ja to już mam na szczęście za sobą po ciężkim wypadku samochodowym(W wieku lat 15) przeleciało mi całe rzycie przed oczami i co stwierdziłem? Po co ja robiłem tysiące żeczy które mi nic nie dały, jedyny cel wart życia to pozostawienie świata piękniejszym niż się go zastało. Ja osobiście nie planuje sobie życia chociaż... mam cele i do nich zmierzam i to są raczej długo planowe cele zrobić coś by zmienić świat a nie planuje bo wolę być otwarty na wszelkie nadarzające się okazje a jak je wykorzystać do osiągnięcia celu,o to będe się martwił puźniej ważne żeby jeżeli życie się nam skończy nagle nie myśleć że je zmarnowaliśmy bo nie dotarliśmy do naszych celów. |
 |
Tak - każdy z nas jest "żeglarzem" własnego losu. W pracy nikogo nie dziwi, że zakłada się "biznes plan" długofalowy, a potem dzieli na etapy, które często są modyfikowane, by osiągnąć cel. A w życiu osobistym? Przecież rodzina, to też firma. Punkty dla autora artykułu: 100
|
 |
Znajomy twierdzi, że rodzina to instytucja charytatywna mającego jednego szefa i licznej grupie żywicieli. Cóż ma on sześcioro dzieci i pracuje sam. Zgadzam się z panem panie Marku w kwestii żaglarza i własnego losu jednak człowiek podlega różnym uwarunkowaniom które wpływają na swój własny los. Takim uwarunkowaniem jest los innego człowieka który wpływa na nas i na innych ludzi pomagając lub przeszkadzając w osiągnięciu wytyczonego celu. Mam nadzieję że będziemy kontynuować i inni się do tego przyłączą bo to bardzo ważny temat. |
 |
Parę lat temu wymyśliłem coś takiego co pasuje do tego artykułu lecz nie przebije Countera – a może :-) …Człowiek bez celu jest jak napompowany balon puszczony wolno trzepiący się na wszystkie strony po to, aby później paść wypompowany i niepotrzebny nikomu… |
 |
racjonalisto, zeby mnie przebic to potrzeba dlugiej i ostrej szpili, bo balon ego gruby i dobrze napompowany... |
 |
szkoda ze nic nowego sie nie dowiedzialem xD niezly art dla ludzi ktorzy nie wiedza co robic ;p |
Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
|
 Proszę czekać...
|
|
Autor
Artykuł
Rekomendowany: 8 razy
Czytający on-line: 1
Licencja:
Wszelkie prawa zastrzeżone
Odwiedza nas 1.200.000 osób miesięcznie!
|