Login lub e-mail Hasło   

Pod pseudonimem

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://wydawca.blogspot.com/2007_08_01_a(...)ve.html
Pod pseudonimem, po jakiego diabła?
Wyświetlenia: 1.097 Utworzony: 13/02/2008

Kiedyś, właścicielka pewnego poważnego wydawnictwa internetowego, stwierdziła, że nie rozumie nasautorów. Dlaczego ktoś, kto włożył wiele setek godzin pracy w jakiś projekt nie chce go podpisać własnym imieniem i nazwiskiem? – pytała.

Po chwili zastanowienia pomyślałem – no właśnie, dlaczego? Ale sam tak wydaję, więc znałem odpowiedź.  Odpowiedź jest bardzo prosta – przede wszystkim aby ukryć swoją tożsamość.  Ale nie zawsze a tożsamość ukrywa się z powodów, których oczywiście może być niezliczona ilość.

Po pierwsze – autor tworzy zwykle w jakiś określonych ramach, czy to gatunkowych czy tematycznych. Po pewnym czasie jest przez odbiorcę szufladkowany. I kiedy chcę pokazać światu cos zupełnie innego, może to nie być zbyt pochlebnie przyjęte. Przykre, ale prawdziwe... wiem o czym piszę tworząc poezje powieści i komercyjne poradniki... Nieznane nazwisko nie pociąga za sobą całego ciężaru, tego co już było wyśpiewane, przeczytane, czy obejrzane. Dobrze jest nie pozwolić się szufladkować, nikt nie chciałby przecież być Jankiem Kosem przez całe życie.

Czasem, sam temat jest tak bardzo osobisty, że publikacja go pod własnym nazwiskiem mogłaby narazić autora lub jego bliskich na nieprzyjemne perturbacje. Nie potrzebne jest to nikomu, wiec tak jest bezpieczniej. Nikt nie chciałby przecież aby wszyscy znajomi i bliscy znali szczegóły, których nie można uniknąć a które chciałby się ukryć.

Temat może być także bardzo kontrowersyjny i budzący wiele emocji, i jeśli jest ich wiele – często są również o rożnej temperaturze. Miłość, zdrada, polityka czy religia i przekonania. Nie chcąc się poparzyć bądź zamarznąć używa się pseudonimu. I po krzyku.

Może być tak, że nie chce się być utożsamianym z jakimś problemem, tematem czy historią jakkolwiek temat byłby kuszący. Wyjściem jest pseudonim. Czy Vladimir Nabokov podpisałby swoją Lolitę własnym nazwiskiem gdyby wiedział, że potem będą na niego patrzeć przez pryzmat upodobań do nimfetek? Pewnie nie.

Czasem decyduje mamona. Krótki i chwytliwy pseudonim jest o wiele lepszy niż nazwisko, którego nikt nie może wymówić a cóż dopiero zapamiętać. Niestety pieniądze są nieważne kiedy się je ma – ale są ważne wtedy kiedy ich brakuje. Violetta Villas, Madonna czy Prince. Freddie Mercury zamiast Farrokh Bulsara. Prawda że ładniej? Pseudomin to także taka druga skóra na artystyczne życie przy alter ego.

Prawda jest taka, że można i tak odkryć prawdziwą tożsamość autora, kiedy jest to naprawdę konieczne. Prokurator wytłumaczy Ci to – jak śpiewają dinozaury polskiej sceny rockowej. Ale przyjemne zwykle to nie jest. A czasem po prostu – dla zabawy, bo taki już jest przywilej twórców. Jeśli zrobisz coś z niczego, możesz to nazwać jak chcesz i siebie też. A jak jest w moim przypadku? Jeśli nadal nie wiesz, to więcej nie mogę już napisać niż to co przeczytałeś wcześniej. Nie wystarczyło? Miłej zabawy zatem. :-)

---

Aleksander Sowa

www.wydawca.net 


Poleć artykuł:  Ustaw jako status na GGWrzuć na Wykop.plDodaj na Śledzik.plOpublikuj na Facebook
Podobne artykuły




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje

Akcja Lubię czytać!


O EIOBA
Artykuły
Odkrywaj
Publikuj
Społeczność
Książki
Statystyki
Użytkownicy online: 543
Zarejestrowani: 17.865
Komentarze: 43.512
Artykuły: 9.537
EIOBA Świat

© 2005-2010 grupa EIOBA. Wrocław, Polska