Rola Kobiet w Złotym Wieku
Connie Shaw
|
Connie jest wieloletnią wielbicielką Bhagawana Śri Sathya Sai Baby i autorką książki Wake Up Laughing – My miraculous life with Sai Baba (Budź się ze śmiechem – moje cudowne życie z Sai Babą). Więcej informacji podaliśmy tutaj.
Przedstawiamy jedno z jej wystąpień podczas wizyty w Vancouver (Kanada)
w czerwcu 2001 r. dokąd przyjechała z Colorado w USA. Tekst ten
zaczerpnęliśmy z The Ramala Centre Newsletter z marca 2002 r.
|
Aby
osiągnąć wewnętrzny pokój, który odbije się we wszystkich aspektach
społeczeństwa, wszyscy z nas, chłopcy i dziewczęta, mężczyźni i
kobiety, będą musieli skupić się na trzech rzeczach. Są to:
1. Nowa wizja – nowe widzenie siebie, społeczeństwa i tej planety.
2.
Nowe wartości – nowe wartości, które wiążą się z odwiecznymi
wartościami jakie podtrzymują życie na Ziemi: miłość, pokój, prawda,
prawość i niekrzywdzenie.
3. Nowe strategie – nowe sposoby zmiany społeczeństw na całym świecie.
Co
mamy na myśli mówiąc nowa wizja? Nowa wizja oznacza, że wszyscy ludzie
i wszystkie gatunki muszą być uszanowane, że aby zapoczątkować i
utrzymywać pokój we wzajemnych relacjach, w domach i innych miejscach,
społecznościach i narodach, musimy zakończyć wykorzystywanie ludzi
starszych, biednych, niepiśmiennych, bezrobotnych, mniejszości narodowe
oraz dzieci i kobiety. Jeśli będziemy dalej zanieczyszczać powietrze,
wody i glebę, bardzo szybko popełnimy planetarne samobójstwo. Czas
ucieka.
Po co nam nowe wartości? Muszą one
być wykorzystane jako wzorce w każdym wynalazku, w każdym planie, we
wcielaniu w życie każdej idei. Musimy stawiać sobie pytania: czy dana
działalność nam zaszkodzi, czy zaszkodzi naszym dzieciom, czy zaszkodzi
Ziemi albo jakiemukolwiek gatunkowi, czy zaszkodzi naszym wnukom?
A
nowe strategie? Te bezwarunkowo muszą uwzględniać lokalne korzenie,
współpracę międzywyznaniową, międzykulturową i interdyscyplinarną –
między wszystkimi ludźmi we wszystkich sferach społeczeństwa. Dzisiaj
na świecie mamy gigantyczny niedobór przywódców, zarówno na poziomie
lokalnym, jak i narodowym. Gdyby nasi liderzy wiedzieli jak lepiej
wszystko robić, już by to robili lepiej. Gdybyśmy my wiedzieli jak
lepiej spędzać życie, już byśmy to robili lepiej. Potrzebujemy większej
jasności, więcej wglądu i więcej przewodnictwa w życiu.
Przywrócenie
świętości życia zależy od nas wszystkich, ale Sai Baba mówi, że obecnie
w tym względzie kobiety zaczynają przejmować role liderów. Czym może
być to duchowe porozumienie, które byłoby w stanie wszędzie zdopingować
kobiety do działania, do zainspirowania mężczyzn, chłopców, dziewcząt i
kobiet do wstąpienia na drogę szlachetnego życia? Chciałabym
zasugerować kilka kluczowych zasad koniecznych, jeśli mamy w tym
kierunku odnosić sukcesy.
1. My kobiety
musimy być bezwzględne wobec siebie jako kobiet, w jasnym dostrzeganiu
naszych egoistycznych umysłów, wytworów takich umysłów i wtórnych
osobowości oraz w wychodzeniu ponad ego.
2.
Będąc wymagającymi wobec siebie, musimy być współczujące oraz
wyrozumiałe i twórcze w prowadzeniu naszych rodzin, w stosunku do
sąsiadów i znajomych. Musimy przewodzić przykładem.
3.
Musimy ponownie przedstawić i wprowadzić do społeczeństw – tak
wschodnich, jak i zachodnich – głęboką i przykuwającą uwagę wiedzę o
szacunku i wierze w święty żeński aspekt Boga i w nas same.
Inaczej
ujmując te zasady: po pierwsze, my kobiety musimy przejść od słów do
czynu. Na nic się nie zda, jeśli poprzestaniemy na mówieniu. Po drugie,
musimy kierować świeżo, zręcznie i skromnie. Po trzecie, musimy
honorować nasze żeńskie intuicyjne aspekty oraz musimy do tego samego
zachęcać naszych chłopców i mężczyzn, musimy pomóc im rozpoznać i w
pełni zrozumieć to, że w intuicji jest siła, że w czułości jest siła,
że w życzliwości jest siła. Musimy uczyć ich, że nie powinni się
obawiać podjąć odpowiedzialność za swoje emocje, za porozumiewanie i
stosunki z nami, że wszyscy musimy jednakowo odpowiadać za nasze
kochanie i nasze życie, nie bojąc się ani żyć, ani umrzeć, ani wyrażać
swój stosunek. Wszyscy musimy dorosnąć – to zrozumiałe. To, czy ten
proces będzie radosny, czy nie, zależy od nas.
Jak
mamy wcielać w życie to, o czym mówimy? Po prostu nie dręcząc, nie
rażąc, nie kontrolując i nie manipulując. Postawmy, panie, sprawę
jasno, wszystkiego tego już próbowałyśmy i nic z tych rzeczy nie
działało. Nikomu nie podoba się fakt, że mężczyźni nie słuchają, że nie
zwracają uwagi; poza tym to nie całkiem fair wobec nich. Jak więc to zrobimy? Będąc entuzjastyczne, subtelne,
wspierające, stając się mentorkami i kierowniczkami rodziny
utalentowanych ludzi. Trafiło się, że żyjesz w rodzinie utalentowanych
ludzi, trzeba ich więc traktować jako takich; im potrzeba uznania,
zachęty, prawdziwego kierownictwa. Naszym zadaniem jest wspierać
talenty i kierownictwo każdego wokół nas. Jeśli im się uda, nam się
uda. Takie jest nasze zadanie, takie jest zadanie każdego na Ziemi, ale
my musimy zachowywać się jak błyskotliwi marszałkowie polowi – bardzo
współczująco, bardzo stanowczo. Musimy więcej uczyć się o
porozumiewaniu, o gospodarowaniu czasem, o przewodzeniu. Istnieje
wspaniała książka porucznika dr M.L. Chibbera zatytułowana Sai Baba's Mahavakya on Leadership (Doniosłe wypowiedzi Sai Baby o przewodnictwie), która zawiera wiele
przydatnych wiadomości o kierowaniu. Jest bardzo, bardzo dobra. W
Toronto (Kanada) istnieje ponad dwadzieścia Ośrodków Sai z tysiącami
wielbicieli i wielu z nich czyta tę książkę. Studiują ją w
szczególności młodzi ludzie.
Wszyscy
powinniśmy wykazać cechy spokoju, zdolności do działania, humoru i
mądrości. Możemy zapoznawać się z życiem naszych wielkich bohaterów i
świętych. Powiedzmy otwarcie, życie większości dzisiejszych sław,
mistrzów sportu i politycznych przywódców naprawdę nie jest specjalnie
inspirujące. W rzeczy samej, raczej z rozczarowaniem słucham o ich
próżnym miłosnym życiu, a tymczasem mamy tysiące świętych i bohaterów,
których kroniki życia można znaleźć w bibliotekach całego świata.
Czytając je możemy zapoznać się z chwilami ich próby, ich przejściami,
wyzwaniami, chwilami przygnębienia, z ich bardzo ludzkimi losami.
Wszyscy możemy się do nich odnieść, gdyż wszyscy podobnie cierpieliśmy,
wiemy co to za uczucie, bardzo dobrze znamy ból, aczkolwiek cierpienie
jest z wyboru. Wszyscy wiemy jak cierpieć, ale czy rozumiemy, że nie
musimy? Szczęśliwie się składa, że mając obecnie na Ziemi Sathya Sai
Babę, nie musimy cierpieć, możemy z tego zrezygnować – jeśli chcemy,
ale nikt nie będzie nas do tego zmuszał. Sami musimy to zrobić.
Matki,
ważne jest, byście uczyły swoje córki bycia partnerkami, a nie
zależnymi przylepami. Słyszałam ostatnio jak pewne hinduski rozmawiały
o tym, że jako kobiety Sai postanowiły zrewidować praktykę dawania
posagu i jej wpływ na społeczeństwo w kontekście takich wartości jak
miłość, niekrzywdzenie i współczucie. Tutaj, na Zachodzie, my kobiety
możemy natomiast przeanalizować jak stałyśmy się narzędziem reklamy i
zostałyśmy zniewolone przez artykuły, których w rzeczywistości nie
potrzebujemy. Powinnyśmy rozważyć, czy chcemy naprawdę przerwać nasze
uzależnienie ciągłego starania się o uwagę innych ludzi, o uznanie,
pochwały, miłość i aprobatę poprzez określonego rodzaju postępowanie,
ubieranie się, zachowanie, oddając na to całą naszą energię w nadziei,
poniżającej nadziei, że w jakiś sposób da to właściwą odpowiedź na
pytanie: do czego my dążymy? Czy zauważyłyście, że wszyscy szukamy u
innych ludzi rzeczy, które możemy otrzymać jedynie od Boga? Jeśli
chcesz miłości, daj ją sobie sama; jest tego w bród. Jeśli chcesz
szacunku, daj go sobie sama. Chcesz czasu lub uwagi, daj to sobie sama.
Uczcie swoich synów samodzielnego prania własnych rzeczy, prasowania
własnych koszul, przyrządzania prostych posiłków, tak by radzili sobie
sami. Wiecie, że gdy wasi synowie dorosną, być może nie ożenią się,
może się rozwiodą (odstukać!); wiele rzeczy może się im przytrafić i
jak wówczas sobie poradzą? Nie uzależniajcie od siebie swoich mężów i
dzieci. To wychowuje kaleki. Nie robicie im tym przysługi, a poza tym
macie większe zadanie do wykonania. Nasze życie nie ma być poświęcone
tylko dla tych kilkoro; żyjemy dla wielu.
Gdy
starannie wypełniamy swoje obowiązki na przydzielonym polu, nasze pole
służby poszerza się. Nie trzeba nawet się tego dopominać. Będzie się
poszerzać i poszerzać. Nigdy w swoim życiu nie pomyślałam nawet, że
będę podróżować po całym świecie przemawiając do publiczności takiej
jak ta na tematy takie jak ten. Nie miałam pojęcia, jak mogłabym być
wykorzystana jako instrument, ale nauczyłam się nie mówić Bogu 'nie'.
Nie do mnie należy kwestionowanie tego, co On dla mnie zamierzył.
Podobnie nie wasza sprawa, jeśli On zamierza zrobić z was mówcę, albo
nauczyciela, albo uzdrawiacza, albo wykorzysta was w jakiś inny sposób.
Po prostu powiedzcie ochoczo: ,,Boże, jeśli widząc mnie myślisz, że
mogę to zrobić, będziesz musiał wiele mi pomóc, gdyż ja myślę, że nie
dam rady". Bóg odpowie: ,,W porządku, gdyż to Ja jestem wykonawcą, ty
nim nie jesteś; proszę więc, bacz na Mnie i stosuj się do Moich
wskazówek".
Kiedy ludzie wchodzą w
niewłaściwe układy z innymi ludźmi, np. dla zapewnienia bezpiecznych
dochodów, albo posiłków lub prania, albo dlatego, że są samotni, może
się to zakończyć bardzo kosztownie. W rzeczywistości nie musicie tego
robić. Zatem, matki, musicie uczyć swoje dzieciaki umiejętności
zadbania o siebie, a wtedy nie będą musiały pakować się w układy tylko
po to, by mieć pozory bezpieczeństwa, które obrócą się w ból i
cierpienie. To zadziwiające, że my ludzkie istoty decydujemy się tak
postępować. Tak więc, panie, wszystkie musimy dorosnąć, jeśli mamy
inaugurować i podtrzymywać nadchodzący Złoty Wiek. Nie musi być to
bolesne. Może być to proces niezmiernie wyzwalający, pełen zabawy i
radości.
Chciałabym teraz opowiedzieć wam
pokrótce o wolności od myślowych uzależnień. Jednym z nich jest
narzekanie. Wszyscy już teraz od ręki możecie ustanowić w rodzinie lub
w pracy forum pięciominutowego narzekania. Polega to na tym, że każda
osoba w domu lub pracy otrzymuje na ponarzekanie codziennie pięć minut,
i nic więcej. Jeśli ktoś już narzekał z rana przez pięć minut, musi
poczekać 24 godziny zanim może zrobić to znowu. Jeśli ktoś będzie
wybrzydzał przez całe pięć minut codziennie o tym samym, po jakimś
czasie zacznie być to śmieszne. Będzie miał tego absolutnie dość, tak
jak wszyscy inni, i wtedy zacznie uświadamiać sobie, co jego
przyjaciele i rodzina musieli cały czas znosić! Moja matka niedawno
zadzwoniła do mnie i powiada: ,,Kochanie, właśnie zdałam sobie sprawę z
czegoś o sobie. Lubię narzekać, naprawdę lubię ponarzekać".
Odpowiedziałam: ,,Wiem, Mamo, ja też to zauważyłam u siebie, ale
wzbudziło to we mnie takie obrzydzenie do siebie, że postanowiłam się
zmienić. Uzmysłowiłam sobie, że po prostu nie zważałam na to, co
mówię". Moi biedni przyjaciele i rodzina musieli znosić wszystkie moje
narzekania po prostu dlatego, że nie uważałam na to, co wychodzi z
moich ust. Zarzucałam więc wszystkich w koło ciągłymi narzekaniami.
Byłam zwyczajnie nieświadoma. Nie ma złych ludzi, są tylko ludzie
zagubieni. Próbujemy robić najlepiej jak potrafimy, ale gubimy się.
Wszyscy
ludzie, którzy cierpią, są błogosławieni Łaską Boga. Dlaczego cierpią?
Jest tak, gdyż tylko cierpienie skłoni ich do zwrócenia się ku wnętrzu
i do dociekania. Kto cierpi? Tylko ego. Zapewniam was, że wasze
szczęście nie zależy od okoliczności. Niezależnie czy jesteście chorzy
czy zdrowi, samotni czy w małżeństwie, zatrudnieni czy bezrobotni,
bogaci czy biedni, możecie, a w istocie powinniście, nauczyć się trwać
w głębokim spokoju i szczęściu. Lwią część ubiegłego roku spędziłam w
wózku inwalidzkim, gdyż złamałam nogę i kostkę w związku z czym
założono mi metalową płytkę i dziewięć śrub, by utrzymać stopę przy
nodze. Przez cały czasie tego doświadczenia pozostawałam w głębokim
spokoju. W życiu byłam bogata i biedna, miałam pracę i byłam bez pracy,
byłam samotna i zamężna, i musiałam nauczyć się być spokojna i
szczęśliwa oraz odstawić i podporządkować wszystkie okoliczności, gdyż
one nie mają żadnego wpływu na to czym jestem albo czym wy jesteście.
Jesteśmy doskonałymi, nieskalanymi i mocarnymi istotami ducha, które
żyją wiecznie, których nie dotykają warunki panujące wokół nas. Nie
dajcie się nabrać ulegając okolicznościom.
Sai Baba mówi: ,,Zrób
jeden krok w moim kierunku, a ja zrobię sto w twoim. Uroń tylko jedną
łzę, a ja zetrę sto z twoich oczu. Z wieku na wiek inkarnuję się w celu
ochrony ludzi prawomyślnych, zniszczenia zła i osadzenia prawości na
solidnych podstawach."
Mówi też: ,,Wielu
ludzi nie chce uwierzyć, że poprawi się sytuacja na tej Ziemi, że życie
będzie szczęśliwe i pełne radości oraz że Złoty Wiek naprawdę powróci.
Zapewniam was, że to boskie ciało nie przyszło na próżno. Odniesie
sukces w odwracaniu wielkiego kryzysu, jaki ogarnął ludzkość."
Ktoś
pewnego razu zagadnął Mahatmę Gandhiego: ,,Proszę pana, czy mógłby pan
w trzech słowach ująć istotę swoich nauk". Bez mrugnięcia okiem Gandhi
spytał: ,,Trzema słowami?" Osoba pytająca potwierdziła: ,,Tak". Wtedy
Gandhi odrzekł: ,,Wyrzeczenie i radość". Czym jest to, czego wy i ja
wyrzekamy się? Dzięki łasce Boga i z pomocą nauk Sai Baby, przy
maleńkim udziale naszych chęci, wyrzekamy się egoizmu. Zrzekamy się
beznadziei, izolacji, litowania się nad sobą i radujemy w pożytecznych
czynach bezinteresownej służby. Odpuszczamy sobie uzależnienia i
celebrujemy trzeźwość. Odrzucamy plotki i pielęgnujemy prawdziwą
przyjaźń. Poświęcamy się jako instrumenty Boga i podziwiamy jego cuda.
Wreszcie, poprzez odwagę i mądrość wyrzekamy się panoszenia oraz
manipulacji i radujemy pokojem.
[tłum.: KMB]
Bajpasy
Phyllis Krystal
[Zaczerpnięte z Sai Chandana wydanego z okazji 60 Urodzin w 1985 r.]
Kilka
lat temu, w pewnego rodzaju zamyśleniu, odniosłam wrażenie, że w mym
wewnętrznym widzeniu ukazał się Baba i skinął na mnie bym podążyła za
nim. Chętnie przystałam i wydawało się, że zostałam poprowadzona na
miejsce dogodne do obserwacji, skąd miałam otwarty widok na cały świat
usytuowany poniżej. Usłyszałam w głowie jego głos mówiący ,,Pokażę ci
teraz prawdziwe bajpasy". Byłam zaintrygowana tym stwierdzeniem i
zastanawiałam się co ono oznaczało.
Wskazał następnie w dół na
ziemię, a mnie zaskoczył widok rozpostartego na jej tle zarysu
olbrzymiego ludzkiego serca. Baba przeszedł do wskazania na ludzkim
ciele o rozmiarach świata, że pozostało bardzo niewiele połączeń czy
wymiany między ćakrą serca a pozostałymi sześcioma centrami.
Kiedy śledził kanały palcem, mogłam bardzo wyraźnie zobaczyć, że
przejścia były albo częściowo zablokowane, albo całkowicie zamknięte.
Było oczywiste, że na poziomie świata serce rzeczywiście jest omijane,
i że uniemożliwia to przepływ miłości z jej naturalnego źródła w sercu
tak, że jest ona zmuszona wyrażać się poprzez głowę, gardło, splot
słoneczny albo ośrodek mocy, lub pozostałe trzy niższe fizyczne centra,
szczególnie to seksualne.
Przedstawienie tej sytuacji w tak jasny
i szokujący sposób było dla mnie czymś odkrywczym. Czy współczucie,
litość, afekt, uprzejmość i wszystkie inne subtelne, czułe cechy, które
tradycyjnie kojarzy się z miłością, mogą się wyrazić, kiedy serce jest
odcięte?
Baba wskazał dalej, że w minionych epokach, kiedy
mężczyźni okresowo zamykali swe serca, tłumili swoje współczucie i
angażowali się w wojny i przemoc, które wyzwalały przeciwne emocje
nienawiści, większość kobiet kontynuowała odgrywanie swojej roli
wychowujących, współczujących, macierzyńskich i kochających członkiń
społeczeństwa. W ten sposób była utrzymywana ciągła równowaga, nawet w
najciemniejszych okresach historii.
Jednakże, początkowo silna i kochająca kobieta, jako śakti (boski żeński pierwiastek), w roli matki i wychowującego partnera
swojego męża, ulegała stopniowej degeneracji do nędznego służalstwa
mężczyznom, które dalej sprowadziło je do środków zaspokajania
fizycznych żądz ich mężów. Prawdziwa rola kobiet została wypaczona,
straciła swą pozytywną siłę w świecie, co doprowadziło do utraty
kontaktu z sercem. Takie warunki prowadzą także do rozbratu z naturą i
wymiany sił życiowych na sztuczne substytuty. Rezultatem jest owa
smutna plajta tego świata wyzutego z miłości, któremu grozi nawet
jeszcze gorsze, o ile trend ten nie zostanie wkrótce odwrócony.
Baba
dał mi do zrozumienia, że w ostatnich latach kobiety, szczególnie na
Zachodzie, w końcu zbuntowały się przeciwko byciu używanymi jak
przedmioty i traktowaniu jak obywateli drugiej kategorii zamiast być
cenionymi na równi z mężczyznami. Kobiety często pierwsze reagują na
stan nierównowagi — tak w świecie, jak i swoim życiu osobistym. Tak
więc, kiedy ich naturalne funkcje uczuciowe zostają stłumione albo
wypaczone, to one cierpią najbardziej z powodu tego braku miłości w
sobie i w innych.
Jednakże, w swej walce o wyzwolenie z tego
pogarszającego się dylematu, błędnie zdecydowały starać się o stanie
się kalkowymi kopiami mężczyzn, ogłaszając że są równe pod każdym
względem — często popadając w absurdalne skrajności, by dowieść swych
racji. Rezultatem ich dążeń do wyzwolenia i równości były świadome
decyzje wielu kobiet o blokadzie swoich serc. W ten sposób odcięły,
stłumiły lub zamroziły swe emocje w obawie, że uczucia będą przeszkodą
w konkurowaniu z mężczyznami.
Poprzez wiele żywotów niewątpliwie
inkarnowałyśmy się czasami jako mężczyźni, a innym razem jako kobiety.
Tym sposobem nauczyłyśmy się doświadczać odmian każdej z ról.
Karl Jung dał światu pojęcia ,,anima", oznaczające żeński aspekt w mężczyznach, i ,,animus" dla męskich cech u kobiet. Baba stwierdza, że jest Śiwą-Śakti,
na równi męski i żeński w doskonałej równowadze, działając poprzez
jedno ciało, które jest pełnią i zupełnością, a do której my wszyscy
zmierzamy. Jest zatem dość oczywiste, że powinnyśmy starać się żyć
pełnią naszej obecnej żeńskiej roli, w celu zrównoważenia karmy z nią
związanej, zamiast nalegania na powtórzenie poprzedniej roli jako płci
przeciwnej.
Baba wbił mi do głowy, że kiedy w świecie pomija się
serce, powstają rozliczne poważne problemy. Przestępstwa i przemoc
gwałtownie wzrastają; przeważa materializm, którego skutkiem jest żądza
i egoizm; zboczenia seksualne stają się bardziej powszechne, a zatem
akceptowane; wzrasta kazirodztwo i napastowanie nieletnich; rozmaite
nałogi, stosunki pozamałżeńskie i rozbite rodziny stają się zwykłymi
faktami codziennymi, by wspomnieć tylko kilka przykładów światowych
plag obecnych czasów.
Z listy tej w sposób oczywisty wynika, że
brakującym składnikiem jest miłość, co jest właśnie — jak Baba
podkreśla — podstawą na każdym etapie życia. ,,Rozpoczynaj dzień z miłością. Wypełnij dzień miłością. Kończ dzień z miłością."
Wiedziałam
z absolutną pewnością, że ponury wgląd, jaki otrzymałam, był aż nadto
prawdziwy, mimo to byłam oszołomiona przez to wybitnie niepokojące
doświadczenie. Często myślałam o stanie świata, jak to robią wszyscy
nieobojętni ludzie. Lecz otrzymanie tego doświadczenia w stanie zadumy,
będąc całkiem otwarta, a więc w pełni podatna, oznaczało że otrzymałam
inne, poszerzone uświadomienie sytuacji poprzez intuicję pod ścisłym
nadzorem i prowadzeniem Baby.
Bardzo jasno zdałam sobie też
sprawę, że jedną z głównych przyczyn uciekania się młodych ludzi do
zażywania narkotyków jest chęć przytępienia wglądu w przygnębiający
brak miłości i wyraźnie beznadziejny stan świata, które bezpośrednio
odbiją się na ich przyszłości. Oczywiście, stosowanie narkotyków czy
jakichkolwiek innych środków ucieczki nie jest wyjściem, ale co można
zrobić dla załagodzenia tych wielkich problemów?
,,Co mam robić?"
— wykrzyknęłam do Baby. Jakby w odpowiedzi przyszło wspomnienie jego
częstych zapewnień, że w minionych erach, kiedy świat bywał w poważnej
nierównowadze, a ludzie odeszli zbyt daleko od drogi prawości
naszkicowanej przez dawnych mędrców, pojawiał się Awatar. W takich
czasach, Bóg przyjmował ludzką postać, by wzmocnić wszystkich, którzy
tego chcieli, boską miłością, która sama jest w stanie uzdrawiać
chorobę i zaspokajać głód nie tylko pokarmu dla ciała, ale i czystej
miłości dla serca. Baba wielokrotnie oświadczał, że głównym powodem
jego przyjścia na ten świat w tym szczególnym czasie jest ponowne
zapalenie lampy miłości, która została zgaszona przez ludzkie
przywiązanie do ciała i jego niezliczonych pragnień.
Ciągle
jeszcze żywo wspominam grupowe widzenie w lutym 1977 r., kiedy Baba
wszedł do pokoju pełnego niecierpliwie czekających wyznawców, drobiąc
lekki krok i podśpiewując wesoło refrenik ,,Who is Sai Baba? He is
love, love, love" (Kto to Sai Baba? To miłość, miłość, miłość).
,,Ale
co mamy robić?" — nalegałam. Wyglądało, że odpowiedzią jest iż kobiety
tego świata powinny znaleźć sposób powrotu do swego dawnego dziedzictwa
przechowujących i ochraniających dar miłości dla ludzkiej rasy. Muszą
one być kanałami, przez które znowu z ich serc Boska miłość mogłaby
przepływać ku światu równoważąc tradycyjnie bardziej umysłowe i
fizyczne zaangażowanie mężczyzn w sprawy świeckie. Kobiety powinny
zaakceptować swoją rolę śakti i uzupełniać mężczyzn, zamiast
ich małpować albo konkurować z nimi. Tylko wtedy mogą być im równe; a
obie płcie mogą się zespolić i pracować harmonijnie razem zamiast
konkurować jedna z drugą.
Poza dość niedawną skłonnością
identyfikowania się z mężczyznami, kobiety także zamknęły swoje serca,
aby uniknąć zranienia, rozczarowania, wyśmiania bądź dla wielu innych
powodów. Ale Baba często oświadczał, że tylko ego może zostać zranione
czy zatrwożone. Bóg, który jest naszą prawdziwą tożsamością, jest
odporny na odrzucenie i brak miłości. Tak więc, bajpasy wzmacniają
tylko ego i przeszkadzają ludziom pamiętać, że ich prawdziwe
dziedzictwo jest boskie.
Baba uczy także, że ludzka miłość w
większości jest samolubna i ograniczająca, w przeciwieństwie do boskiej
miłości, która jest bezinteresowna i ekspansywna, podsuwając w ten
sposób podpowiedź, co my wielbiciele możemy zrobić indywidualnie i jako
grupa dla załagodzenia nierównowagi w świecie wywołanej przez blokady
serca.
My, którzy zostaliśmy tak pobłogosławieni przez świadomość
jego przyjścia w obecnych czasach gwałtu, możemy prosić go o
uaktywnienie jego aspektu w naszych sercach, dzięki czemu moglibyśmy
natchnąć nasze domy, miejsca pracy i każdą spotkaną osobę jego
ekspansywną bezinteresowną miłością. Jej uzdrawiający prąd jest jedyną
siłą zdolną do ponownego włączenia światowego serca, a z tym także
naszych ludzkich serc, tak by miłość mogła znów płynąć po całym świecie.
Chciałabym
podzielić się tym, jak nauczył mnie on uruchomienia tego procesu w
życiu codziennym. W marcu 1974 r. został porwany samolot, w którym
lecieliśmy z mężem z Bombaju do Londynu. Wydało mi się, że słyszę głos
Baby mówiący bym przesłała miłość porywaczom. Byli tak groźni, że
kompletnie nie byłam w stanie tego uczynić. Zamiast tego, poprosiłam
Babę telepatycznie, by zezwolił swej miłości popłynąć do mnie, a ja z
wdzięcznością skierowałabym ją ku nim.
Osiem lat później, podczas prywatnego widzenia, z dr-em Bhagavantamem jako tłumaczem, pierwsze słowa Baby brzmiały: ,,Jak to było z porwaniem, pani Krystal?"
Jego pytanie tak zbiło mnie z tropu, że byłam pewna iż źle zrozumiałam
i poprosiłam go o powtórzenie pytania, co posłusznie uczynił — słowo w
słowo. Nie czekając jednak na odpowiedź, zwrócił się do Bhagavantama i
powiedział po angielsku ,,Samolot był wypełniony moją miłością." Potem, zwracając się znów do mnie, dokończył ,,Nieprawdaż, pani Krystal?"
Byłam niezmiernie wdzięczna, że po tylu latach otrzymałam jego
zapewnienie, iż nie uroiłam sobie wówczas słyszenia jego wskazówek.
Owa
sytuacja była rzeczywiście rozpaczliwa, ale nie trzeba czekać na
kryzys, by zmusił nas do pamiętania o poproszenie Baby, aby
promieniował swoją miłością poprzez nas w celu wsparcia rozpraszania
nienawiści i innych negatywnych uczuć na świecie.
Kobiety mają
ważną rolę do odegrania na scenie świata w tych krytycznych czasach.
Jednakże, Baba mówi, że są one obdarzone duchowymi aktywami w większej
liczbie niż mężczyźni. Skutkiem tego, są one lepiej wyposażone do swej
roli dostarczycieli miłości w tym zgłodniałym miłości świecie.
Lecz
nam kobietom nie powiedzie się, jeśli będziemy próbowały stosować to,
co Baba nazywa kontraktową miłością. Odniesiemy sukces tylko wtedy, gdy
— jak owe pradawne gopi (pasterki) — pozwolimy Babie tak
wypełnić siebie jego ekspansywną miłością, że natchniemy wszystko i
każdego, kogo spotkamy, jej uzdrawiającym balsamem, który jest jedynym
lekarstwem na blokady serca.
[The Heart By-pass z QM 23 (Spring 1989), 4-7 tłum. KMB; Toruń, grudzień 1993 r.]
File translated from TEX by TTH, version 3.12 on 8 Sep 2002.
Teksty oryginalnie opublikowane na stronie tłumacza:
http://kazik1.republika.pl/SSB/Inne/Connie-Woman.htm
http://kazik1.republika.pl/SSB/Inne/Bajpasy-Krystal.htm