I Ty taki możesz być!
|
|
|
Od lat w Polsce obserwujemy zjawisko zwane znieczulicą. Objawia się ignorowaniem potrzebujących, a czasami nawet i ich tępieniem.
|
|
Wyświetlenia: 1.086
|
Utworzony: 22/04/2008
|
Ta funkcja wymaga zalogowania. Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta, załóż je korzystając z przycisku przy formularzu logowania w górnym panelu.
Wstaw poniższy kod na swoją stronę, a odwiedzający będą mogli przeczytać ten artykuł bezpośrednio na niej.
Kod:
Coraz częściej w mediach głośno o ludziach niepełnosprawnych, o dzieciach w domu dziecka.
Co z tego wynika?
Nic. Po prostu nic.
Ile osób zwróci uwagę (nie tylko, aby popatrzeć) na osobę o kulach, czy na wózku inwalidzkim?
Z autopsji wiem, że jest ich niewielu. Mało, kto zaproponuje pomoc, a w większości ma do nas pretensje, że np. załatwiani jesteśmy bez kolejki.
Już nie wspomnę o miejscu parkingowym (notorycznie zajmowanym przez „zdrowych”), które ma ułatwić i tak trudne życie.

Rozpędziłam się, ale nie o tym dziś chciałam napisać. Dziś poruszę bardziej złożony temat:
Domy społeczne
W takich domach najczęściej znajdują się ludzie niepełnosprawni psychicznie i fizycznie. Rodziny najczęściej nie radziły sobie z tak dużym obciążeniem, dlatego często zmuszone realiami życia oddają swoich najbliższych.
Jest to ból obustronny. Często cierpi rodzina jak i sam chory.
Czy możemy jakoś pomóc? Oczywiście, że tak.
Pierwszą i oczywistą rzeczą jest dofinansowanie rodzin, ale co zrobić jak sami niewiele mamy?
Wystarczy ich dostrzec. Obdarzyć ich miłym słowem, niczego więcej nie oczekują.
Przede wszystkim zobaczyć w nich LUDZI.
Ja wraz ze swoimi znajomymi znalazłam swój sposób.
Przynajmniej raz w tygodniu chodzę do ośrodka. Nie jestem w stanie opiekować się nimi. Po prostu rozmawiam, piję kawę i czasem jakiś film przyniosę.
Jacy oni są wtedy szczęśliwi.
Wcale nie trzeba dużo z siebie dać by wywołać (u ludzi i tak już pokrzywdzonych) uśmiech.
A teras najgorsze!
Otóż i TY taki możesz być!

Ja kilkanaście lat temu wracałam z pracy. Niczego się nie spodziewałam.
Nie dojechałam do domu, a do szpitala.
Nie chcę się rozpisywać o mnie a tylko uświadomić, że każdy z nas może znaleźć się z „drugiej” strony.
Tak, więc proponuję:
- Gdy zobaczysz osobę niepełnosprawną spytaj czy nie potrzebuje pomocy, (ale nierób tego nachalnie, bo się wystraszy)
- Nigdy nie stawaj i nie siadaj (komunikacja miejska) na miejscu oznaczonym dla inwalidy
- Nie krzycz, gdy osoba niepełnosprawna podchodzi bez kolejki (często nie jest wstanie czekać z powodu dolegliwości).
- Nigdy nie lituj się a współczuj takiej osobie (nie potrzebujemy litości, to nas wkurza)
Pewnie można by dopisać jeszcze kilka punktów, ale te są najistotniejsze.
Każdy, kto czyta moje słowa niech na chwile postawi się w miejsce niepełnosprawnego – BO ZA CHWILE TAKIM MOŻESZ BYĆ.
Osoby niepełnosprawne nie są traktowane na równi ze zdrowymi a szczególnie w Polsce.
Będąc zagranicą nigdy nie miałam problemu w dostaniu się do sklepu, kawiarni, restauracji. Nigdy nikt nie zwrócił mi uwagi, że „idę” bez kolejki. Tu w Polsce zdarza się to prawie na każdym kroku.

CZY MY NIEPEŁNOSPRAWNI POWINNIŚMY ŻYĆ W ZAMKNIĘCIU?
A MOŻE NAJLEPIEJ UMŻEĆ?
Wiem, że to mocne słowa, ale jakże prawdziwe.
Może nie jest to najładniejszy tekst, jaki napisałam, ale mam nadzieje, że troszkę wami wstrząsnął. I co po niektórzy zobaczą, że nie tylko zdrowi są na Tym świecie.
Pozdrawiam katatonia
Podobne artykuły
Powiązane tematy
 |
Katatoniu bardzo mi się to podobało! Tak jak i Ciebie mnie również smuci , drażni a przede wszystkim wkurza ta OKROPNA znieczulica. Ludzie to egoiści , nie pomagają ... "bo co inni pomyślą.." albo " co mnie to obchodzi , ja mam swoje życie " etc. Człowiek nie patrzy na to z tej perspektywy , że osoby niepełnosprawne to też ludzie , którzy mają uczucia i też chcą normalnie żyć. Prawda jest taka , że jak się widzi osobę niepełnosprawną na ulicy to odwraca się wzrok , ja pytam dlaczego(?) i nie potrafię tego zrozumieć. Miałam przypadek w hipermarkecie kiedy to dwoje ludzi na wózkach inwalidzkich prosiło przechodzących tam ludzi o podanie czegoś z górnej półki. Żadna z osób nie pomogła , udawając że nie widzą i nie słyszą po prostu odeszli.Okropne! Bardzo dobrze , że napisałaś na ten temat. Mam nadzieję ,że wiele osób to przeczyta i wyciągną jakieś wnioski. Super kati :) |
 |
jeszcze punkty ..... bo nie wiem co się dzieje muszę tak na raty :) Punkty dla autora artykułu: 150
|
 |
dzięki Marto za kometa i punkciki :) masz racje ja na co dzień spotykam się z takim zachowaniem w Polsce niepełnosprawni są niewidzialni |
 |
No właśnie , a trzeba tak niewiele aby osoby niepełnosprawne żyły spokojnie i z godnością. Wystarczy gest :) |
 |
Odnośnie tej "znieczulicy": łatwo się o tym czyta, jednak... Mimo iż rozumiem potrzebę odpowiedniego zachowania w pewnych sytuacjach (np. pomocy innym), nie zawsze pomagam. Dlaczego? Zwykle po prostu nie zawsze "zaskoczę", że to właśnie taki moment, w którym powinienem zrobić określone rzeczy. W naszej kulturze osoby upośledzone/niepełnosprawne są mało obecne, przez co zwykle nie wiemy, jak zachować się wobec nich w codziennych sytuacjach. Nie zawsze jest to oznaka złej woli, raczej po prostu braku praktyki. |
 |
To, że jestem niepełnosprawna wcale nie znaczy, że jestem jakimś dziwolągiem. Nie jestem inna niż przed wypadkiem. W dalszym ciągu śmieszą i irytują mnie te same rzeczy. Zgodzę się z Tobą w kwestii, że nie potrafimy się odpowiednio zachować, bo nikt tego nas nie nauczył. a osoby niepełnosprawne były izolowane i ukrywane, ale wystarczy być tylko człowiekiem i żadne nauki nie są potrzebne. Ze względu na to, że dokładnie zdaje sobie sprawę, jaka jest u nas edukacja w tej kwestii powstał ten artykuł. Większość osób, które przeżyły, np. wypadek, po jakimś czasie zostają same. Znajomi nie mają czasu, zgubili tel itp. Nie wiem jak dla innych, ale ja bym wołała usłyszeć prawdę, czemu to niecąca już dalej się „przyjaźnić”. Oczywiście wiele osób takich jak ja nie zagra „normalnie” w piłkę, ale są różne sposoby gry w piłkę itp. Nie nagabuje by raptem wszyscy rzucili się na niepełnosprawnych z chęcią pomocy, chodzi mi o to by zobaczyć jak to wygląda z drugiej str. Mimo że moja „karoseria” troszkę się pogięła mam wspaniałe życie. Kochającego męża i prawdziwych przyjaciół. Nie należy bać się niepełnosprawnych NIE GRYZIEMY – serio pozdrawiam |
 |
oczywiście że osoby niepełnosprawne nie ś gorsi od innych. każdemu z nas może coś takiego się zdarzyć podczas najprostszej czynności. Punkty dla autora artykułu: 60
|
 |
Masz rację. Każdy może mieć kiedyś problem lecz zwrócimy na to uwagę gdy bedziemy go mieć. Punkty dla autora artykułu: 168
|
 |
dzięki racjonalisto za punkciorki :) |
 |
To z przekory trochę napiszę śmieszne aż do "orgazmu" zdarzenie z autopsji. Prawie pusty miejski autobus, 3 osoby siedzą jedna sobie stoi na przegubie. Siedzę na jakimś miejscu, bo wsiadłem jako czwarty. Na kolejnym przystanku wchodzi jegomość, porusza się powoli, przeszedł cały autobus, doszedł do mnie na początek. Żąda abym mu ustąpił miejsca bo tu gdzie siedzę jest miejsce dla inwalidy. Powiedziałem mu: spadaj skur...lu, mało masz wolnych miejsc? On na to wyciąga jakiś świstek i dowodzi, że jest inwalidą i ma prawo do tego akurat miejsca, którego zajmować mu nie wolno. Woła do kierowcy, żeby mu pomógł opróżnić jego miejsce. A ja do gościa: a skąd chamie, kuternogo wiesz, że ja nie jestem przypadkiem inwalidą? Co? On na to, że mam mu się wylegitymować. Ja mu na to, że ma mi okazać upoważnienie do kontroli dokumentów. On mi na to, że jak mu nie ustąpię miejsca, to on wezwie policje. I tak minęły ze trzy przystanki. Nikt nie wsiadł ale dwie osoby z jadących tym prawie pustym autobusem wysiadły. Na kolejnym przystanku, kierowca się wychylił do durnego kuternogi i krzyknął: "wysiadaj baranie bo znowu przystanek przejedziesz". Piszę to po to tylko, żeby ludzie coś mówiący o znieczulicy zrozumieli dlaczego tak wiele osób jak widzi inwalidę, odwraca głowę albo przechodzi na drugą stronę ulicy. To właśnie z powodu takich "inwalidów" domagających się prawa do swojego oznaczonego miejsca w pustym autobusie. Niestety. I to jest ta druga strona medalu, która jest. W pełnym autobusie wstałbym bez słowa, ale w pustym ni cholery, tylko won maniaku pokazujący że inwalidztwo tyczy tylko i wyłącznie mózgu. Niestety... A jak jeszcze jegomościu wysiadł, kierowca dorzucił swój komentarz, ale nie da się zacytować z powodu bogactwa "epitetów". Widać znał klienta swojego autobusu... |
 |
Prema niestety to, co opisałeś też się zdarza, jest to pozostałość po starym systemie. Osoby starsze nie rozumieją, że mogą usiąść na każdym wolnym miejscu. Jest to irracjonalne. Najczęściej miejsca dla inwalidy są przy wejściu, co ma ułatwić osobie niepełnosprawnej. Bo przecież bardzo trudno jest nam ganiać po jadącym pojeździe. Mimo że u mnie widać, że jestem niepełnosprawna, zdarzało się tak że starsze osoby (inwalidzi) przeganiały mnie z tego miejsca bo jestem za młoda by tu siedzieć. I tu właśnie widać naszą kulturę . Sama tego nie rozumiem, przecież to od osób starszych my się uczymy. Naszczepcie od lat mam samochód i ten problem mnie nie dotyczy w tej chwili. Za to często mam problem z miejscem do parkowania. Po za tym wszyscy tak jak już pisałam jesteśmy normalni. Czasem osoby niepełnosprawne są opryskliwe, ale w większości wynika to z tego, że w codziennym życiu borykają się dodatkowo z rzeczami, na które „zdrowy” nie zwraca uwagi. 1. częste bóle nie do pokonania. 2. jak chce się załatwić cokolwiek w urzędach na przeszkodzie stoją schody. 3. często występuje frustracja bezradności Niestety zdarza się tak ze osoba niepełnosprawna jest opryskliwa, bo wydaje jej się ze inaczej jej nikt nie usłyszy, nie jest to dobre, ale u nas w Polsce brak jest opieki psychologicznej. Taka osoba boryka się z narastającą frustracja niemocy. Wywołują je to proste rzeczy np. zwykle poruszanie najczęściej sprawia ból, niemoc wykonania najprostszych czynności itp. W tym artykule mówiłam o niepełnosprawnych, czyli osobach, które maja problemy z poruszaniem. Inwalidzi (w szczególności osoby starsze to odrębny temat). Myślę, że gdybyśmy jednak do wszystkich podchodzili życzliwie to w końcu i tamci by „zmiękli”. Ja z natury jestem pogodną osobą, ale jak ktoś w super markecie najedzie na mnie wózkiem to się gotuje, a co jakaś nie widoczna jestem, kruszynka czy jak? Trudno mnie nie zauważyć tym bardziej, że sporo mam kilogramów. pozdrawiam PS To czy jesteśmy zdrowi czy też niepełnosprawni nie obliguje nas by być dla siebie „wilkiem”, w dalszym ciągu jesteśmy równi sobie |
 |
ostatnio wziosłem koleżankę do lekarza i zajołem miejsce dla inwalidów. Samochód osnakowany koleżanka inwalida bez jednej nogi więc stoję bo blisko wejscia. Podjeżdza klient i wymachyje kulami bo taki młody jestem i pewnie naklejkę kupiłem na bazarku i cała afera się zrobiła az musiałem slużbę miejską wezwać i oni też do mnie wystartowali bo w samochodzie powinna siedzieć osoba która ma uprawnienia aż tu nagle kolezanka wychodzi i wszyscy zdębieli. I co moówię gdzie mam stanąc aby ta osoba mogła spokojnie wsiąść do samochodu. Takie przypadki są oczywiście lecz widoczna jest niestety znieczulica i otepienie na ludzkie nieszczęście. Niestety. Ale to jest samożycie. |
 |
Ehhhhhhhh racjonalisto. Z tym to na co dzień się potykam bo i tu są równi i równiejsi haha. Było od razu służbę miejską wezwać. Niestety to wynika z cało kształtu. Osoba niepełnosprawna ma utrudnione codzienne życie. Wyobraź sobie, że nie możesz chodzić a miejsce oznakowane, które jest najczęściej najbliżej wejścia jest wiecznie zajęte. I co robisz? Najczęściej my mamy dużo czasu, (bo nie możemy pracowac), dlatego ci ambitniejsi walczą w urzędach. Często na szczęście wygrywają i w końcu powstaje np. na osiedlu miejsce oznakowane dla inwalidy. A tu tego nie rozumiem, czemu taka osoba uważa, że to miejsce jest tylko jej przypisane, może dlatego że w walce z „wiaterkami” pogubiła innych? Pozdrawiam PS Myślę, że przydałoby więcej wyrozumiałości z jednej i drugiej strony. Więcej słów życzliwych i uśmiechu. Zwykłych miłych gestów z obu stron. |
 |
Co, prawda w oczy kole :]? |
 |
O tak kole tym bardziej gdy ktoś do niego włoży swojego brudnego palucha. Ale nie chcę tutaj nikomu dokopywać. |
 |
Piszę gwoli wyjaśnienia bo mi się dostało dzisiaj za siebie za Premę bo pani Beata była bardzo wzburzona naszymi komentarzami. Ale dlaczego dostało mi się w e-mailu za Premę to nie wiem. Sytuacja wyglądała w ten sposób. Zawiozłem koleżankę jej samochodem oznakowanym a nie swoim. Dlatego też miał prawo stać na miejscu dla osób niepełnosprawnych. Doczepił się pan który nie miał gdzie stanąć swoim autem też jako niepełnosprawny. Odjechał bym dalej gdyby grzecznie mi zwrócił uwagę lecz od razu przystąpił do natarcia używając słów których tutaj trudno przytoczyć. Wezwałem straż miejską nie dla swojej ochrony lecz dla samochodu a raczej jego lakieru ponieważ wspomniany niepełnosprawny wymachiwał kulami jak szabelką. Służba miejska zaatakował mnie w ten sposób że po prostu mnie wylegitymowała zanim cokolwiek mogłem powiedzieć oraz chciała dokumenty wozu których nie miałem ponieważ koleżanka bez jednej nogi czyli niepełnosprawna wzięła je ze sobą. Pan niepełnosprawny jak się dowiedział że ja jestem tylko kierową to zaczął wykrzykiwać że jak ona taka majętna to do prywatnej kliniki powinna pojechać. Innymi słowy zapienił się okrutnie i tyle. Mam nadzieję pani Beato że teraz cała sytuacja jest jasna niemniej na koniec dodam coś jeszcze. Ludzie w swojej zapalczywości i gniewu nie mają czasami umiaru. Jadąc pociągiem chcąc nie chcąc byłem światkiem dysputy na temat żydowskiego pochodzenia niektórych polityków. Padały ciężkie słowa takie jak – Hitler zrobił swoje i jakby jeszcze tak dłużej był to by było po wszystkim lub żydów powinno się z polski powyrzucać. Przysłuchiwałem się mimo wszystko bo jeden pociąg i jeden wagon dla palących lecz nie mogąc znieść tej nienawiści odrzekłem. Teraz już wiem dlaczego Jezusa ukrzyżowano. Dostrzeżono mnie bo jak dotąd traktowano mnie jak powietrze. I jak pan myśli - zapytała kobieta która wiodła prym wśród rozjuszonych pasażerów jednego przedziału. Otóż dlatego droga pani ponieważ Jezus był żydem - odparłem jednym tchem. Skończyła się dysputa dzięki czemu mogłem zapalić papierosa na którego nikt nie zaoponował bo czasami to też jest problem. W przedziale dla palących zdarzają się pasażerowie którzy nie palą. Dlatego też myślę iż temat niepełnosprawnych powinien być kontynuowany ponieważ sami niepełnosprawni nie wiedzą jakie mają prawa w państwie zwanym dumnie Polska. Przepraszam za tak długi komentarz. |
 |
Niestety my jedyni jako naród jesteśmy sobie "wilkiem". Zamiast pomagać sobie nawzajem to jeszcze dokopiemy, a co tam. a czy nie byłoby fajniej jak byśmy częściej sie do siebie uśmiechali? no tak powtarzam się, ale być może jakaś garstka ludzi to usłyszy i przekaże to dalej :-) |
 |
Nie chce być nikomu wilkiem ani dokopywać, ale nazwę kraju pisze się z dużej litery, racjonalisto. |
 |
Mimo że polska pisze się przez duże „P” obrzucę autorkę punktami – a za co? Bo jest człowiekiem przez duże C i Z. I niech tak pozostanie. Punkty dla autora artykułu: 5000
|
 |
Wielki dzięki racjo, ale nie wiem czy mogę tyle przyjąć |
 |
Bierz ja dają – szkoda tylko że nie da się ich wymienić na coś bardziej sensownego. |
 |
haha a co byś chciał? może prześle Ci pocztą :-) |
 |
To jeszcze parę - a co mi tam. Punkty dla autora artykułu: 56
|
 |
pozdrawiam wszystkich :-) |
 |
Ładny artykuł. Taki osobisty i przez to aż promieniujący autentycznością. Artykuł jest wołaniem osób ułomnych o prawo do bycia "normalnymi". Problem w tym, że są osoby kalekie, których trauma tak złamała, że nie da się z nimi wytrzymać. Potrafią być bezsensownie okrutne, fałszywe, a nawet (znam takich) być mistrzami w natrętnym manipulowaniu innymi (by uzyskać np. pomoc w sprawie zakupu, "załatwienia" jakiegoś towaru, usługi itd.). Najbardziej irytują mnie jednak tzw. "normalni", którzy traktują osoby ułomne zgodnie z wyuczoną w przedszkolu postawą: że osoba kaleka jest "kochanym misiaczkiem". Co ciekawe (wiem to od koleżanki, chorej na zanik mięśni), że taka postawa jest także dla ułomnych irytująca. Na koniec prawdziwa anegdotka: na spotkanie osób niedowidzących i niewidomych została zaproszona moja znajoma (osoba zdrowa), jako gość firmy. Wyszła ze spotkania mocno zaskoczona. Stwierdziła, że w życiu nie słyszała takiej ilości kawałów o "ślepych" (jak to mówili niewidomi uczestnicy). Kawałów okrutnych i śmiesznych. To jest dla mnie dowodem, że nie wolno traktować osób ułomnych jak "misiaczków". Są bowiem tacy, którzy naprawdę chcą uczestniczyć w życiu codziennym tak jak zdrowi, czyli bez taryfy ulgowej. Chcą śmiać się także i z siebie, oczywiście pod warunkiem, że ten śmiech nie będzie szyderstwem, a jedynie reakcją na dowcip. Bezradny i niechętny, a nawet wrogi jestem wobec osób, którzy swoje kalectwo nauczyli używać jako narzędzie do manipulowania innymi. Jakoś nie potrafię ich zaakceptować. Na koniec, myślę, że nie powiem nic rewolucyjnego, twierdząc że świat osób ułomnych jest taki sam jak zdrowych. Są ludzie szlachetni, są i gnojki. Pozdrawiam autorkę artykułu. |
 |
Po części zgadzam się z Tobą. ale myślę że używanie zwrotu ułomni jest trochę nie na miejscu. Niepełnosprawni niczym od nas się nie różnią. Mają takie same potrzeby, oczywiście zdążają się też takie osobniki co wykorzystują swoją niepełnosprawność, ale przecież i my zdrowi czasem nadużywamy uprzejmości innych. Artykuł jak najbardziej potrzebny. moim zdaniem powinno się edukować społeczeństwo by umiało żyć z "innymi". Przecież to może każdemu z nas sie przydarzyć. pozdrawiam Punkty dla autora artykułu: 20
|
 |
dzięki serdeczne za komentarze niedoinformowana dzięki za punkciki :-) |
 |
Pani "niedoinformowana" pisze, że "niepełnosprawni niczym się od nas nie różnią". Chmmm... Od nas, czyli od kogo? Od normalnych ("normalny", od słowa "norma", czyli zdecydowana większość)? Mam inne zdanie w tej sprawie, co nie znaczy, że pozwalam sobie na bycie nieprzyjemnym dla kogoś tylko dlatego, że jest inny ode mnie. |
 |
Powyższy artykuł nie miał na celu wzbudzać litości ani pogardy. Chodziło mi o to by zwrócić uwagę, iż niepełnosprawni są. Często pozamykani w czterech ścianach, bez możliwości „normalnego” życia. Jeśli chodzi o charaktery to zarówno u ludzi zdrowych jak i niepełnosprawnych są zróżnicowane. Tu i tu występują ludzie o tak zwanym wielkim sercu jak i podli. Moja babcia nauczyła mnie ważnej rzeczy: nie sztuka iść przez życie tylko wygrywając, sztuką jest przegrywać i umieć śmiać się nawet z siebie. Pyzatym, iż niepełnosprawność bezpośrednio mnie dotyczy to ten artykuł ma też na celu zwrócenie uwagi na podejście człowieka do człowieka i nie tylko. Nie jednokrotnie byłam świadkiem jak jakiś samochód stał na poboczu a kobieta czy też mężczyzna zatrzymywał wozy. Myślicie, że ktoś się zatrzymał. Otóż nie. Ludzie z jadących samochodów tylko odmachiwali. Smutnego nie? Jak widać nie trzeba być niepełnosprawnym by być „niewidzialnym” lub ignorowanym. |
Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
|
 Proszę czekać...
|
|
Autor
...Dopóki człowiek żyje,
nie ma takich rzeczy,
których nie można naprawić,
przyszłość jest zawsze... (więcej)...Dopóki człowiek żyje,
nie ma takich rzeczy,
których nie można naprawić,
przyszłość jest zawsze w naszych rękach,
a nieszczęścia rzeźbią nasze charaktery...
Maria Szulc
Artykuł
Rekomendowany: 2 razy
Czytający on-line: 1
Licencja:
Wszelkie prawa zastrzeżone
Dodatkowe informacje
Grupy
O artykule w internecie
Odwiedza nas 1.200.000 osób miesięcznie!
|