Login lub e-mail Hasło   

Świat drobnoustrojów w którym żyjemy

Kto rządzi tym światem - my, czy drobnoustroje? Hipoteza własna oparta o obserwacje własne. Może warto zadbać o własny układ odpornościowy, bo on jest gwarantem naszego gatunku.
Wyświetlenia: 2.579 Utworzony: 05/05/2008

BAKTERIE

Na szczęście nie widzimy tego mikroskopijnego świata, który nas otacza dosłownie wszędzie. Drobnoustroje są wszędzie na lądzie, w powietrzu, w lawie, w wiecznej zmarzlinie, w nas i na nas. Już teraz sporo ludzi panicznie boi się bakterii. Dopiero by się działo gdybyśmy zobaczyli całe watahy pożerające np. nasz złuszczający się naskórek, albo pełzające na języku. Pewnie nikt by nikogo nie pocałował, nie podał ręki, o seksie nawet nie pomyślał. Może ten świat, właściwie należący do drobnoustrojów, tak został pomyślany, żebyśmy go nie widzieli. Przecież  lepiej nie widzieć tych stworków.

Myśl-zabić  i będzie po problemie jest niestety najczęstsza. Reklama środka do czyszczenia toalet: w obrębie lupy widzimy miliony bakterii, po oblaniu ich tym "wspaniałym" preparatem miliony zniknęły. ZOSTAŁY DWIE BAKTERIE. Jakie? Znacznie groźniejsze od tych "pokonanych" Czy zdajemy sobie sprawę, że nie ma próżni biologicznej. Miejsce po zniszczonych bakteriach, już wkrótce zajmą te dwie, wścieklejsze, groźniejsze namnożą się w tej wolnej przestrzeni.

Przeprowadzano badania odnośnie obecności bakterii w różnych miejscach w domu. Okazało się, że bakterie, mimo stosowania agresywnych środków, są w miejscach gdzie byśmy ich sobie nie życzyli. Bakterie kałowe na stole, bakterie w lodówce, na desce do krojenia chleba. Po prostu wszędzie?! 

Musimy się z tym pogodzić. ONE BYŁY, SĄ I BĘDĄ. ONE SĄ NIEŚMIERTELNE.

Produkując środki o coraz większej agresywności produkujemy coraz trudniejsze do usunięcia drobnoustroje.

BAKTERIE ROZWIJAJĄ SWÓJ UKŁAD ODPORNOŚCIOWY W STOPNIU NIEBYWAŁYM. Największym paradoksem jest to, że my przyczyniamy się do poprawy funkcjonowania drobnoustrojów, jednocześnie degradujemy własny układ odpornościowy. To jest droga do samozagłady gatunku. Bakterie są pasażerami na gapę. Są "posagiem”, który fundujemy naszym dzieciom.  Bakterie są przekazywane (czy to wmontowane w DNA, czy też w jakiejś innej formie )  następnemu pokoleniu.

Bakterie, zmieniając swoje antygeny bawią się z naszym układem odpornościowym w kotka i myszkę. Zanim wyprodukujemy określone przeciwiało. to bakteria zmieni swój antygen i cała praca naszego układu odprnościowgo na nic.

Bakteria może zabezpieczyć się, warstwą glikoprotein, które ją zabezpieczą przed rozpoznaniem.

To maleństwo może pozostać bez ściany komórkowej i też przetrwać.

Czy to bakterie same z siebie robią te różne sztuczki, a może w tych kombinacjach pomaga im nasz układ odpornościowy?

Jeśli w naszym DNA zloguje się w jakiejkolwiek formie bakteria (choćby jedna literka jej DNA) to nasz układ odpornościowy włącza alert. Obce DNA w naszym. Przystąpić do eliminacji. Włącza program czyszczenia DNA

Ale możliwy je jest wariant do jakiejś operacji biologicznej należy wykorzystać pracę tej zalogowanej bakterii. Zawsze zachodzi tu gradacja biolgiczna, im coś groźniejsze tym groźniejsza bakteria musi być użyta w biologicznej wojnie.

Ostatnie bakterie jakie może wykorzystywać nasz ustrój to promieniowce.

Każda bakteria, po wykonaniu zadania musi być wyeliminowana. To wiąże sie niestety z tym, co nazywamy chorobami bakteryjnymi. Jeśli jest w badaniu bakteria to nam sie wyaje, że nic prostszego - antybiotyk i po problemie. A tak nie jest. 

Od momentu zalogowania się jakiejś bakterii zaczyna się ciąg zagnieżdżania się kolejnych drobnoustrojów. DOSTAJĄ KOD DOSTĘPU. Do zabicia jednej bakterii układ odpornościowy  "wpuszcza" inną. Taką, która pomoże układowi odpornościowemu  pozbyć się poprzedniej. Może „wpuścić” taką, która pomoże rozłożyć związki chemiczne, które nieopatrznie, nieświadomie wprowadziliśmy do naszego ustroju. 

WARUNEK JEST TAKI: TO NASZ układ odpornościowy DECYDUJE, JAKĄ BAKTERIĘ, NA TYM ETAPIE "WPUŚCIĆ" I TO ON DECYDUJE, KIEDY JĄ WYKORZYSTAĆ.

Nie mówimy tu o tych bakteriach, bez których nasze istnienie byłoby niemożliwe. E. coli to nasz kochany "niewolnik" pod warunkiem, że siedzi i robi swoje tam gdzie powinna. 

Nie dziwne, że bakteria kałowa panoszy się na śluzówce naszego gardła. Dlaczeg nie zabija jej lizozym naszej śliny?

Dlaczego niewolnik jelitowy się znalazł w gardle? Jeśli jest w gardle...?! Kto pozwolił zasiedlić miejsce, do którego nie miała dostępu? Jakim kluczem otworzyła zamek? Jest bardzo prawdopodobne, że nie musiała niczego otwierać. Nie musiała się włamywać. Zamek został otwarty przez nasz system limfatyczny. 

Kombinacji w tej materii jest nieskończenie wiele.

Nauka nie diagnozuje ani utajonych genetycznie drobnoustrojów ani tych, które zamieszkują nasze DNA i różne struktury naszych komórek i przestrzeni międzykomórkowej. Przetrwalniki bakteryjne traktuje się jako coś normalnego.

Bakterie na języku-zeskrobywać, używać preparatów antybakteryjnych to są zalecenia powszechne. Czy one pomogą nam przetrwać?

Bakterie chorobotwórcze nie mogą przebywać na naszej skórze, na języku, w pochwie.

Gdyby to był stan normalny to nic szczególnego nie powinno się z nami dziać.

Niestety problemy zdrowotne, tzw. choroby genetyczne, lawina nowotworów i różnych zaburzeń psychicznych dowodzą, że ten stan nie jest obojętny dla naszego funkcjonowania.

Może zamiast skupiać się na problemie zabijania drobnoustrojów powinniśmy się skupić nad problemem:, dlaczego one się tam znajdują. 

Ostatnio nauka doniosła, że za wywoływanie (współcześnie) gruźlicy odpowiedzialne są atypowe bakterie trudne do rozpoznania w laboratorium. Nie dają się hodować na szkiełku. Kto kogo przechytrzył?  Nie wiadomo, co sprawia, że zaczynają nas konsumować.

Intensywnie walczy z nimi nasz układ odporościowy. Układ odpornościowy doskonale diagnozuje zagrożenie; jeśli zostawi  komórki bakteryjne i te quasinowotworowe to może się to dla nas źle skończyć.

Układ odpornościowy  robi, co może, aby nas najlepiej zabezpieczyć.Potrafi zaprojektować i wykonać różne systemy blokad np.zlepia te wściekłe komórki i otacza je włóknistą tkanką łączną. Zamurowywuje-zwapnia, zwapnia węzły chłonne, miejsce gdzie gromadzi komórki quasi nowotworowe i nowotworowe powstałe z mixu z gruźlicą ( wg genetycznego projektu, który sami wykreowaliśmy). NAWET WIELOMIESIĘCZNE LECZENIE ANTYBIOTYKAMI GRUŹLICY NIE JEST W STANIE USUNĄĆ JEJ Z ORGANIZMU. ZMIANIE ULEGA MIEJSCE JEJ BYTOWANIA I FORMA BYTOWANIA.

Takie działania prowadzą do przekazania zakażenia na następne pokolenie. Zakażenia w formie genetycznej. W formie np. genobakterii (mini mini mniejsza niż nanobakteria, albo w jeszcze innej formie).

Od tego momentu nie mamy do czynienia z bakterią, mamy problem genetycznej „choroby”.

U wielu osób dochodzi do unieszkodliwienia skupiska quasinowotworowych komórek, potencjalnie nowotworu.

Czy to, że obserwuje się cofnięcie zmian nowotworowych podczas gorączki, nie sugeruje, że układ odpornościowy generuje tę gorączkę na określonym poziomie, by zabić te mutanty ludzko-bakteryjne. 

ORGANIZM WALCZY. A MY, CZY MY MU POMAGAMY? Gdy nagle nasz organizm zaczyna produkować duże ilości cholesterolu (tego złego) zamiast zastanowić się, do czego ten cholesterol, postanawiamy go zlikwidować.

W czasie, gdy gruźlica miała jawną postać, zaobserwowano, wielki wpływ  słońca, cebuli i czosnku na zdrowienie ludzi. W Szwajcarii istniały sanatoria, w których pacjenci leżakowali na słońcu. Bakteria była jawna. Śmiertelność wśród zjadaczy czosnku była wyraźnie mniejsza. Gdyby stosowano dodatkowe skuteczne metody to efekty byłyby jeszcze lepsze. Po wielkich bojach, z użyciem antybiotyków, wyprodukowaliśmy gruźliczego potwora i pewnie wyprodukujemy jeszcze groźniejszego.

Na dziś mamy atypową bakterię, która robi, co chce. Bakteria w makrofagu. Prątek gruźlicy wewnątrz makrofaga. Czy można sobie wymyślić lepszego (oprócz zapisu w DNA)  konia trojańskiego? Prątek w tym osłabionym makrofagu namnoży się i skasuje makrofaga. Ten, makrofag, co miał nas ratować doprowadza do naszej zguby. A miało być odwrotnie.

Gruźlica wmotowana w DNA po mamusi, po tatusiu, taki prezent genetyczny. To nawet nie musi być całe DNA, wystarczy drobny fragment tego gruźliczego DNA, i to wystarczy, by skutecznie zakłócić pracę naszego DNA. To uruchamia lawinę fatalnych zdarzeń biologicznych i katastrofalnych skutków.

Czy wszystkich dałoby się wyleczyć? Pewnie nie. W przyrodzie nie ma gwarancji. Musisz walczyć. Dobrze jest rozumieć, na czym ta walka polega.

Gruźlica nie dopada każdego. Trzeba mieć odpowiedni zestaw-układ białek by mogła u nas "zagościć".

Zasady w przyrodzie obowiązują. Każdy drobnoustrój zna swoje miejsce. Warunki muszą być spełnione. Róbmy wszystko, by ich nie spełnić. 

Zwyczajna higiena, mydło proszki mydlane to są środki wystarczające do utrzymania czystości. Stosując się do tych prostych zaleceń nie musimy się martwić o te drobinki.

Zdrowe, świeże jedzenie, słońce i powietrze, naturalne sposoby wchodzenia z problemów zdrowotnych -  tylko tyle nam potrzeba i aż tyle.

Leczenie antybiotykami, antybiotyki w paszy, hormony, pestycydy,żywność GMO za to wszystko płacimy już wielką cenę. Bakterie sobie z tymi wszystkimi truciznami poradzą. My nie. Nasze ciało staje się magazynem różnych trucizn. Do ich rozkładu system limfatyczny „zaprasza” kolejnego „wroga”. Nakręcamy spiralę zbrojeń. Na własne życzenie. Dzieje się to poza naszą świadomością. My nie wiemy, jaki jest wzorzec czystości gatunku. To do niego system limfatyczny dostosowuje swoje działania.

Scientific American opisuje ciekawą bakterię "dziwną jagodą". Ta "jagódka" przetrwała 500x wyższą dawkę promieniowania, które zabiłoby człowieka. Co bardziej interesujące DNA samo naprawiło się. Porozrywane kawałki DNA poukładały się tak jakby nie były w strzępach. Kawałeczek DNA służył jako wzorzec. ( CZY W TYM KAWAŁECZKU NIE ISTNIAŁA  JAKAŚ INNA FORMA ZAPISU DNA?)  Naprawa przebiegała szybciej niż normalna replikacja .

Transpozony mogą być takim właśnie fragmentem DNA bakteryjnego.

Bakterie w niezłej formie przetrwają epokę antybiotyków. My już mamy wielkie problemy. 

Epoka antybiotyków kończy swój spektakularny żywot. Bakterie przeciwnie, urosły w siłę.

TYLKO INTENSYWNE METODY MEDYCYNY NATURALNEJ SĄ  W STANIE DAĆ RADĘ TYM MAŁYM WROGOM, bo tylko w ten sposób można dokonać genetycznego czyszczenia DNA. Takich systemów czyszczenia DNA jest wiele, jeśli nie zostaną wykorzystane to zostaną właczone inne programy. Niestety nie tak dobre dla nas. Coraz trudniej odbudowywać sprawność układu odpornościowego. Skomplikowane procesy nie przebiegają  łatwo. Jest to droga pod górę i po wielu latach zaniechania nie będzie łatwo je przełamać.

WIRUSY Dlaczego tak bardzo jesteśmy straszeni wirusami?  Wirusy przemieszczają się błyskawicznie. Ktoś kichnie w samolocie i po kilku godzinach wszyscy są chorzy. Ten "filmowy" scenariusz może się zrealizować w realu. Może jakiś wirus, który przeskoczył barierę gatunkową  (każdy gatunek ma swoje wirusy)  może narobić niezłego ambarasu.

Czy wszyscy staną się jego ofiarami?  Ci, co budują swój układ dpornościowy, stosują naturalne metody leczenia i żywienia są pod szczególną kuratelą. 

STOSUJĄC ZDROWE ŻYWIENIE, NATURALNE LECZENIE ZMIENIASZ METYLACJĘ SWOJEGO DNA. TO DAJE OCHRONĘ PRZED "NOWYMI " DROBNOUSTROJAMI. Z tymi "starymi" układ odpornościowy musi się uporać z większym wysiłkiem. Często musi odłożyć ten problem na potem, (kiedy warunki będą optymalne, albo przynajmniej lepsze). 

Wirusy nie dopadają każdego. Są dwa sposoby dostania się do organizmu:

1.Układ odpornościowy wpuszcza wirusa, dla swoich strategicznych celów. Np. do oznaczenia komórki z  genetycznym zakażeniem bakteryjnym, i do zniszczenia tej komórki.

W naszym organizmie wirusy dokonują operacji genetycznej.Układ odpornościowy utrzymuje wirusy , aby w odpowiednim momencie użyć tej "zmagazynowanej" broni.

2. Stan naszego układu odpornościowego jest kiepski.  (Metylacja DNA może kiedyś będzie miarą jego jakości).  Warunki środowiskowe w naszym organizmie są takie, że może go ten czy inny wirus skonsumować. Środowisko naszego organizmu staje się pożywka dla wirusa, przygotowaliśmy mu miejsce do opanowania. To zawsze musi być miejsce doskonałe dla wirusa. W innym nie zagości. To jest wielki problem.

Znamy kilka wirusów zapalenia wątroby. Kiedyś baliśmy się zwykłego wirusa A. Izolowano pacjentów. Teraz nosiciele wirusów B i C, czyli znacznie groźniejszych spokojnie chodzą po świecie. No, bo jak tu izolować setki tysięcy, a nawet miliony ludzi. Zawsze można przeszczepić wątrobę. Operacja przeszczepu 100-500 tys. zł, później roczna terapia przeciw odrzuceniu przeszczepu 30 tys. rocznie.

Co to będzie, gdy już wszyscy będziemy potrzebować cudzej wątroby. Czegoś musi zabraknąć.

Co zrobić, z WZW które znajduje się wklejone w komórki kłębuszków nerkowych, trzustki czy też innych narządów?

Genetyczne nosicielstwo WZW i innych wirusów nie jest diagnozowalne na dzisiejszym poziomie badań. Wirusy, które mamy, mogą się uaktywniać w różnych okolicznościach zdrowotnych /np. poród, operacja /. Żółtaczka po zabiegu wcale nie oznacza, że tym wirusem zostaliśmy zarażeni. Ten wirus mógł się ujawnić, ale on był w nas.

Modny wirus HIV - granty, szum. Czy wielu z nas wie, że posiadacze HIV mają jeszcze kilka innych, jawnych mikrobów, takich, jak cytomegalia, wirus brodawczaka, chlamydię i wiele innych jawnych i utajonych (genetyczne zakażenie)?

Wirus HIV blokuje rozwój jakiejś choroby psychicznej, to świeże odkrycie. Czy będą nas leczyć ze schizofrenii HIV-em?

Może dobór wirusów zostawić układowi odpornościowemu. Może nie wszyscy przetrwają, nastąpi selekcja, co jest bardzo przykre, ale zgodne z prawem przyrody. 

Dopiero zestaw wadliwie konstruowanych białek, przez zakażoną genetycznie komórkę daje możliwość rozwoju, namnażania się HIV.

AIDS rozwija się nie na skutek obecności wirusa, ale na skutek dramatu rozgrywającego się w DNA. Genetyczne zakażenie komórek systemu limfatycznego jest największym dramatem człowieka. Zepsuty jest serwis naprawczy.

Układ odpornościowy nie daje sobie rady z ogromem wadliwych białek produkowanych przez zmutowaną komórkę. Jeśli nie wystarczają apoptoza nekroza i inne systemy utylizacji, to trzeba zastosować broń biologiczną.

Aby usunąć problem trzeba mieć jakieś minimum środków. Jeśli ich nie wprowadzamy do ustroju to układ odpornościowy próbuje wykorzystać przeróżne mikroby, aby je sobie wyprodukować. Drobnoustroje potrafią wszak wiele: zabić, wyprodukować, rozłożyć. Niestety problemy okazują się ogromne i  układ odpornościowy nie zawsze jest nas w stanie uratować.

Dlaczego dopada coraz częściej, coraz większą grupę ludzi wirus grypy?  Wirus, musi być 'zaproszony' przez komórkę. Wirus, aby wniknąć do komórki musi mieć otwarte 'drzwi'. Wirus nie wnika do każdej komórki, tylko do ściśle określonej. Wirus może jest wpuszczany po to, by ziszczyć komórkę potencjalnie nowotworową. Może jest wykorzystywany do 'wyprodukowania' bakterii zalogowanej w naszym DNA jako zakażenie genetyczne zakażenie bakteryjne.

Może wirus kataru jest  potrzebny do regeneracji komórek nerwowych? Wirus kataru dokonuje manipulacji na komórkach mózgu, widocznie jest jakiś problem do eliminacji. Warto pobserwować to, co wysiąkamy, to są przeróżne wyzieliny. Zapewne zależy  to od tego z jakim zakażeniem genetycznym mamy do czynienia. Może dzięki katarowi unikamy np. SM-u, albo guza mózgu.

Media donoszą o coraz nowych wirusach. Póki, co, na szczęście, nie znalazł się jeszcze taki wirus, którego bazą żywicielską stanowiłaby większość populacji. Czy tak będzie zawsze?

Jaka jest polityka układu odpornościowego?

NACZELNA ZASADA - CZYSTOŚĆ GENETYCZNA GATUNKU.

My niewiele o niej wiemy. Błądzimy niestety.

Jak to się dla nas skończy? 

GRZYBY. Powszechność grzybic. Grzybica nigdy nie dotyczy jakiegoś miejsca w organizmie np. paznokcia, skóry. Grzyb w organizmie, tak jak każdy drobnoustrój, musi mieć szczególne warunki.Grzyb jest wprowadzany, dlatego, że w ustroju znajduje się materia martwa i trzeba ją rozłożyć.Grzyb może być wpuszczony w celu produkcji jakiegoś antybiotyku do zabicia ściśle określonej komórki bakteryjnej i quasi nowotworowej.Te specjalistyczne działania grzybów są w projekcie przyrody.

W projekcie przyrody nie ma takiej opcji, że każda komórka naszego organizmu wymaga naprawy. To jest ekstremalna sytuacja. 

Jeśli pozbędziemy się genetycznego zakażenia bakteryjnego problem grzybów, łupieżu przestanie nas dręczyć.Była kiedyś taka reklama w radiu: nie wiesz, jaką masz grzybicę stóp, my też nie wiemy, ale nasz preparat zabija aż 5 różnych grzybów. Zapewne na chwilę zabije. Co później? Już dzisiaj ludzi zaczynają zasiedlać grzyby odzwierzęce. Czy wybraliśmy dobrą drogę do zdrowia?

Grzybice masowo zabijają pacjentów po przeszczepach. Śmiertelność w białaczkach i chłoniakach z powodu zakażeń grzybami pleśniowymi wynosi 50 %. Dzienne leczenie (o ile to można nazwać leczeniem) kosztuje 4000 zł.

Jesteśmy rozkładani za życia. HORROR.

Na tych podkładach coraz lepiej mają się różne większe pasożyty. One też muszą mieć optymalne warunki do życia i coś dobrego do zjedzenia.

CZY DŁUGO BĘDZIE NAM DANE REALIZOWAĆ TE SCENARIUSZE? 

Tego nie wie nikt. Wielkie nadzieje pokładamy w szczepieniach. Czy słusznie? Posłużę się kilkoma cytatami z książki, którą każdy, kto szczepi siebie i swoich bliskich powinien przeczytać. "Szczepienia-niebezpieczne, ukrywane fakty" napisał Ian Sinclair który osobiście doświadczył problemów poszczepiennych. Dlaczego nikt nas nie zapoznaje z opiniami, które kwestionują zasadność stosowania szczepień? Czy to jest wiedza tajemna? To tylko statystka i myśl ludzi, którym na sercu leży dobro drugiego człowieka.

"Nadejście ery szczepień BCG spowodowało niewielki spadek śmiertelności z powodu gruźlicy w Anglii i Walii." Czy istnieje związek pomiędzy powszechnością stosowania szczepień a wzrostem nowotworów?

Prof. L.C. Vincent: "Szczepionki wytwarzają skłonności do zachorowań na raka i białaczkę." Czy szczepionka na koklusz jest odpowiedzialna za wzrost ilości zachorowań na cukrzycę? Skąd tak wielka ilość alergii?

Wprowadzenie "siłą", z przerwaniem barier biologicznych, obcego materiału genetycznego nie jest działaniem stosowanym w przyrodzie. Ciągle spotykamy się z przeróżnymi drobnoustrojami. Nasz organizm ma zdolność rozpoznawania i niszczenia wroga. Organizm sam się 'szczepi'. Jeśli tego nie czyni to należy się zastanowić, dlaczego? Wydawca tej książki A. Woźniak zrobił krok w stronę prawdy. Szukanie prawdy, trzymanie się prawideł obowiązujących całą przyrodę powinno towarzyszyć każdemu gatunkowi. Tym bardziej rozumnemu.

Jeden z laureatów nagrody Nobla w dziedzinie medycyny pytany o stan zdrowia naszego gatunku za 50 lat kilkakrotnie powiedział: "o ile przetrwamy". Oby się mylił. Oby się nie zrealizował scenariusz: „udział w życiu na ziemi wzięli”. 

   © ulmed  05.05.2008, wszystkie prawa zastrzeżone   


Podobne artykuły
Powiązane tematy



  papsy,  06/05/2008

Z niecierpliwością będę czekać na wydanie książki,bo artykuły są niesamowicie prosto i trafnie napisane...
pozdrawiam i czękam na więcej z niecierpliwością

  Anarchiusz  (www),  07/05/2008

Co by nie gadać jesteśmy zlepkiem drobnoustrojów zklejonym w jeden "organizm" i tyle ;) Każda nasza życiowa funkcja polega na bkteriach więc ludzie PAMIĘTAJCIE JESTEŚMY TYLKO OLBRZYMIĄ KOLONIĄ BAKTERII tak jak mrówki tworzące mrowie :)

Szanowny Panie!

Pański komentarz jest przesłanką na rzecz uznania człowieczeństwa od chwili poczęcia, od jednej komórki. Jednokomórkowiec jest taką samą fazą rozwoju człowieka, jak: noworodek, osesek, niemowlę, dziecko, starzec, płód, zarodek, blastula, granula, etc., etc.

Pozdrawiam.

  kocanka,  07/05/2008

Ulmed, dziękuję za kolejne cenne słowa. Są tacy którzy uważają, że mogą wszystko ... nawet poprawiać NATURĘ.Na Ziemi jesteśmy przecież tylko gośćmi jakiś czas. Co zostawimy naszym wnukom?.....Proszę, Ulmed o następny artykuł.

Punkty dla autora artykułu: 5

Czapki z głów znów ! :)) Super-prawda... Pisz, oświecaj - takie jest Twoje zadanie. I nie łam się tymi "inaczej" myślącymi.

Każda nowość przechodzi przez 3 stadia reakcji, z jaką się spotyka:
1. "Brednia!"
2. "To pewnie szkodzi. Niemożliwe, aby to była prawda..."
3. "Dlaczego wcześniej tego nie pojąłem? Ależ to oczywiste!"

Niestety - duchowi autorzy nowości zwykle nie są docenieni. Śmietankę spijają zaś "badacze", którzy najpierw byli przeciw, a później z mądrymi minami udowadniają, że "byli zawsze ZA, mimo tego, że byli zawsze PRZECIW" i babrali autora w błocie własnych naukAwych pseudo-opinii.

ULMED-ko - serdeczne gratulacje!

  ulmed,  08/05/2008

Świat byłby prostszy i łatwiejszy do życia gdybyśmy znali swoje w nim miejsce.Podziękować to za mało za tak pięknie ujęte pochwały.Nie wim czy na nie zasługuję? Ja tylko troszkę liznęłam prawdy. Jestem pewna, że nigdy jej nie poznamy. Jeszcze raz dziękuję.

Dzięki wielkie.Wypada w tym miejscu przytoczyć słowa najstarszej księgi:Ksiega rodzaju 1 rozdział werset 31 " A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.
I tak upłynął wieczór i poranek - dzień szósty". Jakoś mi te choróbska nie pasowały do tych słów,na szczęście wszystko się pomału wyjaśnia.Biblia nie może kłamać.pozdrowionka

Punkty dla autora artykułu: 12
  ulmed,  08/05/2008

Choróbska, niestety coraz gorsze i walka z nimi trudniejsza. Cóż warte jest zwycięstwo bez wysiłku. Dzięki i pozdrowienia.

  ulmed,  08/05/2008

Masz rację jesteśmy w dużej mierze zasiedleni przez drobnoustroje. Dobrze, by było żeby to były te które z nami miały /w projekcie/ współpracować. Niedobrze, że dopuściliśmy do tego, że one zaczęły nas niszczyć jeszcze za naszego życia . Tak nie miało być.

Ulmed pisz i nie przestawaj! A może jeszcze w ten sposób uratujesz następne organizmy przed zagładą farmakologiczną

  ulmed,  20/05/2008

Witaj piękny, ukochany czosneczku
Życie jest pękne. Marynuj się czosneczkiem i ziółkami. Griluj na słoneczku.
Wiesz, co robisz?! Jestem pewna, że już wiesz.
Tak trzymaj, Twoje życie w Twoich rękach.
Tak powinno być. Niestety, zaczęliśmy oczekiwać zdrowia od innych, a oni sami nie mają.
Całuski

Jak to dobrze ze Ciebie Ulmed mamy! Wyleczyc zapalenie korzonków w ciągu jednej nocy! Cud! A może strach przed czosnkiem spowodował nagłe ozdrowienie ;)

Witaj Ulmed.

Gdzie nowe artykuły? Mam nadzieję ,że wszystko u Ciebie w porządku.
Nie sądzę, iż nie masz o czym pisać. Więc czemu taka długa cisza? A może nad
czymś intensywnie pracujesz? Ja bardzo potrzebuję twoich przemyśleń na temat
zdrowia. Jeśli mogłabym coś zasugerować , to chętnie przeczytałabym Twoją opinię
na temat zapalenia stawów.
Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego co dobre.

Punkty dla autora artykułu: 25
  mason,  02/11/2008

Nie mogę się powstrzymać i zostawić pewne "sensacje" jakie się pojawiły w tym artykule

"BAKTERIE ROZWIJAJĄ SWÓJ SYSTEM LIMFATYCZNY W STOPNIU NIEBYWAŁYM."

Szkoda tylko, że bakterie systemu limfatycznego nie posiadają. To nie jest błąd, to jest wielbłąd. Człowiek, który pisze takie rzeczy wykazuje się brakiem podstawowej wiedzy biologicznej.

"Są "posagiem”, który fundujemy naszym dzieciom. Bakterie są przekazywane / czy to wmontowane w DNA, czy też w jakiejś innej formie / np. ciemnej materii/ następnemu pokoleniu."

Nie istnieją bakterie wbudowujące się w DNA, jedynie niektóre wirusy mają taką właściwość. Poza tym nawet jak się wbuduje w DNA komórki np. nabłonka jelita, to jak miałby stamtąd zawędrować do komórek generatywnych? Teorię z ciemną materią traktuję jako żart.

"Od momentu zalogowania się jakiejś bakterii zaczyna się ciąg zagnieżdżania się kolejnych drobnoustrojów. DOSTAJĄ KOD DOSTĘPU. Do zabicia jednej bakterii system limfatyczny "wpuszcza" inną. Taką, która pomoże systemowi limfatycznemu pozbyć się poprzedniej. Może „wpuścić” taką, która pomoże rozłożyć związki chemiczne, które nieopatrznie, nieświadomie wprowadziliśmy do naszego ustroju."

To tak zwany bullshit. Układ immunologiczny sam rozprawia się z drobnoustrojami, nie wiem skąd ten pomysł. Zresztą skąd niby nasz układ odpornościowy miałby wiedzieć która bakteria co rozkłada? Nie ma żadnych kodów dostępu a co najwyżej może się pojawić dodatkowe zakażenie, jeśli układ immunologiczny jest osłabiony walką z poprzednim patogenem.

"Gdyby to był stan normalny to nic szczególnego nie powinno się z nami dziać.
Niestety problemy zdrowotne, tzw. choroby genetyczne, lawina nowotworów i różnych zaburzeń psychicznych dowodzą, że ten stan nie jest obojętny dla naszego funkcjonowania."

Związek pomiędzy zaburzeniami psychicznymi a bakteriami?? Noo, to lepsze niż Talibowie w Klewkach.

"Ostatnio nauka doniosła, że za wywoływanie /współcześnie/ gruźlicy odpowiedzialne są atypowe bakterie trudne do rozpoznania w laboratorium. Nie dają się hodować na szkiełku."

Dają się hodować, tylko trwa to dłużej niż w przypadku innych bakterii. Poza tym są metody molekularne, o wiele szybsze i pewniejsze.

"Zamurowywuje-zwapnia, zwapnia węzły chłonne, miejsce gdzie gromadzi komórki quasi nowotworowe i nowotworowe powstałe z mixu z gruźlicą / wg genetycznego projektu, który sami wykreowaliśmy/."

Ciężko się rozeznać o co w ogóle chodzi w tym bełkocie...

"Takie działania prowadzą do przekazania zakażenia na następne pokolenie. Zakażenia w formie genetycznej. Od tego momentu nie mamy do czynienia z bakterią, mamy problem genetycznej „choroby”."

Jeśli ktoś się rozmnaża za pomocą węzłów chłonnych to i może. Ale z tego co wiem, to nasz gatunek preferuje np. plemniki...

"Gruźlica nie dopada każdego. Trzeba mieć odpowiedni zestaw-układ białek by mogła u nas "zagościć"."

Jaki niby układ białek?

"Zdrowe, świeże jedzenie, słońce i powietrze, naturalne sposoby wchodzenia z problemów zdrowotnych - tylko tyle nam potrzeba i aż tyle."

Ciekawe na ile by się słońce zdało komuś, u kogo zagości wirus Marburg. Powodzenia z testowaniem.

"STOSUJĄC ZDROWE ŻYWIENIE, NATURALNE LECZENIE ZMIENIASZ METYLACJĘ SWOJEGO DNA. TO DAJE OCHRONĘ PRZED "NOWYMI " DROBNOUSTROJAMI."

W skrócie metylacja DNA wpływa na hamowanie ekspresję białek, nie ma bezpośredniego związku z odpornością.

"System limfatyczny wpuszcza wirusa, dla swoich strategicznych celów."

Nieprawda. Wirusy to ciała obce i są zawsze zwalczane przez układ immunologiczny. I jak już pisałem organizm ludzki nie ma możliwości segregacji wirusów i wykorzystywania ich do swoich celów.

"Np. do oznaczenia komórki z genetycznym zakażeniem bakteryjnym, co jest wykorzystywane do zniszczenia tej komórki wtedy, gdy ta komórka zaczyna się dzielić wg wzorca podziałów bakterii. Dlatego w naszym organizmie wirusy dokonują operacji genetycznej. System limf. utrzymuje je, aby w odpowiednim momencie użyć tej "zmagazynowanej" broni."

Od tego mamy komórki układu immunologicznego i układy zgodności tkankowej. Żadnych wirusów.

"Stan naszego systemu limfatycznego jest kiepski. /Metylacja DNA może kiedyś będzie miarą jego jakości/."

Całkowite zmetylowanie DNA spowoduje niemożliwość transkrypcji. Co będzie warte takie DNA?

"Dopiero zestaw wadliwie konstruowanych białek, przez zakażoną genetycznie komórkę daje możliwość rozwoju, namnażania się HIV."

Kolejna teoria z księżyca.

"Dlaczego dopada coraz częściej, coraz większą grupę ludzi wirus grypy? Może jest on potrzebny do regeneracji komórek nerwowych? Wirus kataru dokonuje manipulacji na komórkach mózgu."

Mam nieodparte wrażenie, że na autorze tego "dzieła" owy wirus już dokonał manipulacji...

"Media donoszą o coraz nowych wirusach. Póki, co, na szczęście, nie znalazł się jeszcze taki wirus, którego bazą żywicielską stanowiłaby większość populacji."

A wirus ospy prawdziwej do niedawna? Kiedyś nawet uważano objawy zewnętrzne zakażenia ospą (krosty) za stan normalny, takie to było rozpowszechnione.

"My niewiele o niej wiemy. Błądzimy niestety. Jak to się dla nas skończy?"

Kiepsko, jeśli będziemy wierzyć w takie teorie i odrzucać naukę.

"Grzyb jest wprowadzany, dlatego, że w ustroju znajduje się materia martwa i trzeba ją rozłożyć.Grzyb może być wpuszczony w celu produkcji jakiegoś antybiotyku do zabicia ściśle określonej komórki bakteryjnej i quasi nowotworowej.Te specjalistyczne działania grzybów są w projekcie przyrody."

Kolejny bullshit.

Nie miałem już ochoty odpisywania na resztę "rewelacji" jakie zawiera owo "dzieło". A w sprawie szczepionek to zobaczcie jak to się stało, że wirus ospy prawdziwej nie zakaził nikogo od ponad 30 lat choć wcześniej był bardzo powszechny i dość zjadliwy.

Cyt. „masona”: „Nie miałem już ochoty odpisywania na resztę "rewelacji" jakie zawiera owo "dzieło".
OK… Ja w takim razie również nie zamierzam czepiać się wszystkiego. Ot, tylko dwie chociażby sprawy…

Pytanie: czy bakterie posiadają układ limfatyczny? Sięgnijmy do źródeł…

Cyt. „masona”:
„Szkoda tylko, że bakterie systemu limfatycznego nie posiadają. To nie jest błąd, to jest wielbłąd. Człowiek, który pisze takie rzeczy wykazuje się brakiem podstawowej wiedzy biologicznej.”

Cyt. http://www.zgapa.pl/zgapedia/U(...)y.html:
„Układ odpornościowy zwany jest również układem immunologicznym lub limfatycznym. (…) Bakterie i jednokomórkowe organizmy posiadają układ odpornościowy pozwalający na walkę przede wszystkim z bakteriofagami. Walka ta polega na wzmożeniu ekspresji genów enzymów tnących DNA w miejscach określonych sekwencji (enzymy restrykcyjne) oraz enzymów chroniących DNA przed enzymami restrykcyjnymi poprzez metylację. Dzięki temu mechanizmowi wirusowe DNA, które wnikło do komórki bakteryjnej nie jest chronione i zostaje zdegradowane przez enzymy restrykcyjne.”

Cyt. http://www.biolog.pl/encyclope(...)8.html:
„Układ odpornościowy zwany jest również układem immunologicznym lub limfatycznym.” (…) Bakterie i jednokomórkowe organizmy posiadają układ odpornościowy pozwalający na walkę przede wszystkim z bakteriofagami.”

A jaka jest rola układu limfatycznego? To proste - zapewnienie ochrony przed różnego rodzaju zagrożeniami. Czy bakterie nie chronią się przed nimi i nie potrafią się błyskawicznie uodparniać – np. na działanie antybiotyków?
Dla mnie było od początku jasne, że autorka pisząc „LIMFATYCZNY” miała wyraźnie na myśli układ odpornościowy Owszem, może to nie było najbardziej klarowne określenie, ale trzeba też patrzeć całościowo i zwrócić uwagę na przesłanie artykułu - bardzo wartościowe.

Cyt. „masona”:
„Związek pomiędzy zaburzeniami psychicznymi a bakteriami?? Noo, to lepsze niż Talibowie w Klewkach.”

Noo…, nie wiedziałem że odkrycia biologów molekularnych dotyczące wzajemnego oddziaływania pomiędzy układem immunologicznym a nerwowym i kolosalne znaczenie osiągnięć tejże gałęzi biologii dla rozwoju metod utrzymania lub poprawy naszego zdrowia jest równoznaczne z akcją talibów w Klewkach…

Jest dzisiaj absolutnie jasne, że układ nerwowy jest penetrowany przez komórki odpornościowe. A w jakimże celu? Bez przyczyny? Wzajemne oddziaływania między układem nerwowym i odpornościowym zachodzą na wielu poziomach. Czy również przypadkiem elementy układu immunologicznego są unerwione?
Po kie licho powstała psychoneuroimmunologia i jej dziedziny – neuroimmunomodulacja, neuroendokrynoimmunologia? Zresztą medycyny Wschodu oraz nasze, ludowe, doskonale znały zależności między zdrowiem fizycznym a psychicznym. Dzisiaj odkrywa się te zapomniane prawdy na powrót.

Kiedyś powiadano – „W zdrowym ciele zdrowy duch” (Mens sana in corpore sano). Dziś jest już jasne, że „Zdrowe ciało poprzez zdrowy umysł” (Corpus sano per mentem sanam). Przecież zły stan nerwów, to osłabiony układ odpornościowy i pole do ataku bakterii i wirusów. Jak można tego nie rozumieć? Człowiek – to nie tylko istota fizyczna. To również umysł, duch i uczucia, emocje. Połączone razem tworzą nierozerwalną jedność. Toksyny wytwarzają się również pod wpływem czynników emocjonalnych. Gniew, zawiść i nienawiść, strach, chciwość i zazdrość potrafią poczynić w organizmie przerażające spustoszenie.
Np. stłumiony gniew zmienia florę np. jelita cienkiego powodując stany zapalne jego błon śluzowych. Lęk i niepokój zmieniają florę jelita grubego, a trzewia wypełniają się wówczas gazami powodującymi ból.

I już dość o tym. Proponuję, aby „mason” zapoznał się z komentarzami tych wdzięcznych, którym ULMED pomogła.

Czy w działaniu „masona” istnieje tzw. „drugie dno”? Dziwny jest ten atak na ULMED. Ledwie zarejestrował się kilka dni temu… Dla porównania z jego napastliwym komentarzem warto wrócić do komentarza „biotechnologa” z dnia 29.08.2008r. – prawda – dość sceptycznego, stawiającego pytania, ale niczego nie przesądzającego i po prostu życzliwego.

O większą życzliwość wzajemną więc zadbać warto?

I jeszcze jedno - dla ewentualnie baaardzo upartego adwersarza: sądzę, że trochę pojmuję, co to jest układ odpornościowy i układ limfatyczny - patrz: http://www.eioba.pl/a78988/jak(...)giczny.

Tak trzymaj, ulmed.
Gratuluję odwagi i śmiałości w zwalczaniu "ciemnoty medycznej". Piszesz, że nie jesteś lekarzem, ale swoją mądrością, wiedzą i szerokim spojrzeniem na zdrowie człowieka przewyższasz niejeden instytut naukowy. Bardzo dużo Ci zawdzięczam, gdyby nie Twoje rady byłoby ze mną kiepsko, a tak mam się coraz lepiej. Jest to jednak sposób leczenia dla ludzi mądrych. Wielu swoich znajomych "zaraziłam" Twoim spojrzeniem na leczenie i zdrowie, za co są mnie i Tobie wdzięczni.
Czekam na nowe artykuły.
Pozdrawiam

  ulmed,  04/11/2009

Dawno nie zaglądałam do swojego artykułu. To szum wokół grypy mnie tu przywiódł. Podtrzymuję wszystko.
Jeśli idzie o grypę to pospolite, cebula czosnek, kiszonki, cytrusy i BAŃKI (draśnięte, są o wiele skuteczniejsze) to dla tych, którzy leczą się sami. Oczywiście konsultować się z mądrym lekarzem należy. Może warto przeczytać o gorączce i o bańkach i kiszonkach. Coś o tym też napisałam.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje
Grupy O artykule w internecie


Akcja Lubię czytać!


O EIOBA
Artykuły
Odkrywaj
Publikuj
Społeczność
Książki
Statystyki
Użytkownicy online: 423
Zarejestrowani: 17.835
Komentarze: 43.359
Artykuły: 9.518
EIOBA Świat

© 2005-2010 grupa EIOBA. Wrocław, Polska