Login lub e-mail Hasło   

Iluzja wolnej woli

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.neurotyk.net/?p=133
Artykuł o tym, jak mocno nam się wydaje, że świadomie podejmujemy decyzje.
Wyświetlenia: 2.779 Utworzony: 09/06/2008

Wielki Interpretator - siedzi w głowie każdego z nas. Pracując na usługach Królowej Podświadomości jest najbardziej wydajnym cenzorem i specjalistą od propagandy jakiego poznał świat. Nikt do końca nie wie, kim jest i gdzie dokładnie leży jego urząd. Nazywano go różnie - wśród popularniejszych pseudonimów można wyróżnić świadomość, wolną wolę oraz aktywację tworu siatkowatego. Dzisiaj poznamy parę jego sztuczek…

W moim starszym i mniej udanym wpisie próbowałem jakoś przybliżyć problem świadomości. Uzbrojony w nowe fakty, mogę rozpocząć drugą rundę tej walki, która moim zdaniem jest niezłą umysłową gimnastyką. Dlaczego? Spróbujcie sobie wyobrazić nasze kochane, własne myśli, analizowanie plusów i minusów podjętych decyzji czy wszelakie dokonywanie wyborów jako prostą próbę zinterpretowania już zaistniałych procesów. Nasza świadomość staje już przed dokonanym wyborem i jej zadaniem jest tylko szybkie wymyślanie argumentów dlaczego podjęliśmy taką a nie inną decyzję. Ale chwila - kto dokładnie tą decyzję podjął?

Podświadomość. A przynajmniej procesy w niej zachodzące, które dla świadomości są ukryte. Ale zacznijmy od początku. Cały ten abstrakcyjny problem powstał przez badanie Benjamina Libeta z Uniwersytetu Kalifornijskiego. Polecając ochotnikom by poruszali palcem, jednocześnie rejestrował aktywność mózgu za pomocą EEG oraz poziom drgania mięśni dzięki miografowi. Libet wiedział więc dokładnie kiedy badany świadomie chce poruszyć palcem oraz kiedy ten ruch wykonuje. 200 ms różnicy między podjęciem decyzji a ruchem palca to czas, który można było przewidzieć i nie był on dla nikogo zaskoczeniem. Interesujący za to wydał się fakt, że pół sekundy przed pojawieniem się świadomej decyzji, mózg już pracuje nad jej wykonaniem. Droga do wykonania polecenia nie szła więc od góry - od najmłodszych ewolucyjnie partii kory mózgowej będącej habitatem wolnej woli - lecz od dołu. Kora została po prostu powiadomiona, że coś się z palcem zacznie dziać.

Oczywiście można się przyczepić do metodyki tego badania - w końcu było przeprowadzone w latach 80 ubiegłego wieku, lecz i dzisiaj dość ciekawie przedstawia się sprawa świadomego wyboru. Prof. Brian Knutson w Uniwersytetu Stanforda, posługując się już lepszym sprzętem, bo funkcjonalnym rezonansem magnetycznym, chciał zobaczyć jak mózg podejmuje decyzje. Ochotnikom dawano 20 dolarów, które mogli wydać dowolnie na któryś z 80 przedmiotów. Najpierw pokazywany był obiekt, a później jego cena - czyli wypisz wymaluj sytuacja w sklepie. Widząc takiego batonika uaktywniało się jądro półleżące przegrody, związane z przyjemnością. Widok ceny uaktywniał wysepkę, co z kolei wiązało się z nieprzyjemnym uczuciem i wygaszeniem jądra półleżącego. Wnioskując z aktywacji tych dwóch ośrodków, badaczowi udawało się przewidzieć który produkt wybierze ochotnik zanim badany sam podjął świadomą decyzję. Podświadomość już wybrała - teraz świadomość miała się zająć interpretacją. A skąd wiem, że wolna wola tak lubi wyjaśniać?

Świetny eksperyment został pokazany w serialu BBC Horizon z 2008 roku. W odcinku How to Make Better Decisions Peter Johanson prosił ochotników by wybierali z pary zdjęć osobę, która wydaje im się bardziej atrakcyjna. Gdy badana była kobieta i wybrała jakiegoś mężczyznę, dostawała jego zdjęcie do oglądnięcia. Od czasu do czasu pytana była, dlaczego wybrała akurat tego osobnika. “Nieciekawe! Nudy! Idę poczytać Pudelka!” - zakrzykniecie. Spieszę więc donieść, że Johanson stosował karcianą sztuczkę. Czasami gdy kobieta wybierała faceta A, dostawała niepostrzeżenie zdjęcie faceta B. Nie dość, że 80% badanych nie zauważyło tego, że dostało złe zdjęcie, to na pytanie o powody tej decyzji z chęcią odpowiadało o lepszych włosach, łagodniejszym spojrzeniu, piękniejszych ustach czy głębszej osobowości (?!). Sytuacja analogiczna jak z podświadomym wyborem - świadomość widzi przed sobą zaistniałą sytuację i szybko dobudowuje argumenty które mogły do tej decyzji doprowadzić.

Lecz nie tylko podświadomość korzysta z usług Interpretatora. Wszystko co ma wpływ na nasze zachowanie w jakiś sposób musi zostać wyjaśnione przez świadomość. Wszystko - łącznie z rzeczami spoza naszego organizmu, na przykład z pasożytniczymi pierwotniakami. Te stworzonka z rodzaju Toxoplasma, gdy zarażą szczura oddziaływają na jego temperament, zachowanie, podejmowane decyzje. Gryzoń staje się odważny, nieustraszony, przez co jest łatwym celem dla drapieżników. W taki sposób pasożyt dostaje się do organizmu kota. Koło by się zamknęło, bo najczęstszymi żywicielami pierwotniaka są właśnie te dwie rodziny zwierząt, gdyby nie przypadki zarażenia człowieka. Homo Sapiens, niby taki mądry, uległ manipulacji pasożyta. Mężczyźni byli bardziej odważni, mięli mniejsze opory przed przekraczaniem społecznych reguł i norm, łatwiej łamali zasady. Kobiety stawały się bardziej otwarte, szukające wrażeń. Niczym szczury padłyby ofiarą tygrysów szablozębnych, czy innych drapieżników, bo tak chciały pierwotniaki. Szablozębiaści wymarli, więc po prostu osoby zarażone powodują więcej wypadków drogowych niźli zdrowi.

Orwell tworzył wymyślone państwo by gdzieś w sensownym miejscu postawić Ministerstwo Prawdy. Okazuje się, że każdy z nas ma takie Ministerstwo Propagandy w głowie.


Poleć artykuł:  Ustaw jako status na GGWrzuć na Wykop.plDodaj na Śledzik.plOpublikuj na Facebook
Podobne artykuły



Zatem najlepiej mózg sformatować i wgrać nowy system operacyjny z lepszym oprogramowaniem:) W przyszłości w miarę postępów nad badaniem nośników inteligencji węglowej stanie się to możliwe.

  teloch  (www),  10/06/2008

Hm, bardzo ostrożnie trzeba ważyć słowa mówiąc o przyszłości związanej z łączeniem mózgu i części elektronicznych. W sumie nieświadomość jest najbardziej wydajnym systemem o jakim możemy śnić więc nie wiem co Ty chcesz tutaj formatować - świadomość za to nas ogranicza, bo nie widzimy wszystkiego co przetwarzamy, ale jest ona ewolucyjnie usprawiedliwiona.

Dodatkowo wchodzą tutaj takie pojęcia jak przeczucia, wglądy i długotrwałe świadome przetwarzanie danych. Więc temat nie jest nawet w jeden setnej wyczerpany - problem określenia świadomości jeszcze długo nie będzie w pełni rozwiązany.

  swistak  (www),  03/12/2008

Podswiadomość to oportunista a swiadomość to tchórz .Wystarczy upić podświadomość a wtedy swiadomość łapie wiatr w skrzydła jak ułan albo pirat drogowy .

Najwazniejszy jest dobry'program antywirusowy' ,aby nie dac paskudztwu soba powodowac :-) Jesli chodzi o problem swiadomosci,to po pierwsze ,jak dotad okresla ja byt a po wtore nie nalezy sie spodziewac wkrotce fizycznego jej okreslenia,ani naukowych potwierdzen jej regul.Czlowiekowi jest niestety niezmiernie jeszcze daleko do poznania samego siebie,gdyz jest wielce zlozona forma istnienia bialka,skladajaca sie nie tylko z czynnikow fizycznie definiowalnych.Milo jest jednak miec przeswiadczenie posiadania wolnej woli a chociazby jej zludzenia.Wielokrotnie zastanawialam sie,czym sa moje wlasne mysli i dlaczego moja percepcja nigdy nie ulega 'wylaczeniu',nawet podczas snu,w ktorym tylko czesc mojego mozgu ulega relaksacji.Czesto rowniez wydaje nam sie,ze 'cos',lub 'ktos' kieruje nasze mysli na wlasciwe,lub niewlasciwe tory.Wowczas zastanawiamy sie,czy w ogole nasze wszystkie mysli i decyzje naprawde do nas naleza. Ciekawy art.Moze troche zbyt sztywno poparty naukowo.Brak w nim elementow metafizycznych,co byc moze wynikalo z zalozenia.Pozdrawiam-contra

Punkty dla autora artykułu: 6
  mugol,  10/03/2009

Dopóki możemy czynić zło jesteśmy wolni . Jeżeli tego nie czynimy jesteśmy dobrzy . Jeżeli czynimy dobro jesteśmy wspaniali . By zdefiniować zło , które w dalszej perspektywie zamienia sie w dobro w formie nauczki potrzebujemy wiedzy i doswiadczenia . Te najlepiej zdobywać teoretycznie mniejszym kosztem niż uczenie sie na błędach. Może podswiadomośc to magazyn zgromadzonych doswiadczeń z poprzednich wcieleń zniechecajacych nas jak rutyniarz i profesjonalista do ryzykownych zachowań
Taki wieczny malkontent i oporunista drwiacy z młodzieńczego zapału i wigoru .Stąd przysłowie " dla chcacego nic trudnego" Gdyby nam sie chciało chcieć !

Punkty dla autora artykułu: 10

Wolna wola to nie pierwotne instynkty, tylko wlasnie ten Interpretator w glowie. To wlasnie jest wolna wola. Moze i moj mozg (albo inna, nizej polozona czesc ciala) moze chciec ruszyc palcem, ale chciec sobie moze. To mozg musi na to pozwolic. No i w badaniach z rezonansem i drganiem palca - czy byly wydawane polecenia typu : "rusz palcem"? Polecenia pochodzace z zewnatrz i przechodzace najpierw przez kore mozgowa? Czy w tych badaniach odkryto, ze badany juz podjal decyzje o ruszeniu palcem, zanim wybrzmial rozkaz? To, ze miesnie drgaja rowniez niezaleznie od naszej woli - to nic dziwnego. To, ze na widok atrakcyjnego osobnika plci przeciwnej podnosi nam sie cisnienie - to jedno, co z tym zrobimy - to juz kwestia tego Interpretatora - wolnej woli.
Sily, jakie w nas siedza i nas popedzaja, jak to wzrastajace cisnienie, pierwotniaki, czy inne mimowolne skurcze miesni to nie jest nasz swiat wewnetrzny (choc fizycznie siedzi w naszych cialach). To jest wplyw srodowiska fizycznego, zawierajacego rowniez nasze cialo na nasze "ja". Tak, jak wplywa na nas wiatr, deszcz, toksoplazmoza i inne takie, podobnie wplywaja na nas nasze instynkty. Z tym nic nie mozemy zrobic - to jest tane z zewnatrz. Ale nasza reakcja na nie juz zalezy od nas samych. Ktos zakazony toksoplazmoza wcale nie musi lamac kodeksu drogowego, czy gzic sie z kim popadnie. Bedzie mu troche trudniej, ale nadal moze sie kontrolowac.
Poza tym umowmy sie: wolna wola to nie iluzja. Ja nie mam poczucia, zebym nie mial wolnej woli. Dopoki moge robic co zechce, nawet cos, co przeczy mojemu zyciu, jak np. popelnienie samobojstwa, ale rowniez moge, nawet w stanie glebokiej depresji go nie popelnic - znaczy to, ze mam wolna wole. A choroby i srodowisko zewnetrzne wplywajace na moj gust i upodobania jest zewnetrzne w stosunku do mnie, nawet, gdyby siedzialo w moim mozgu.
Wolnosc to wlasnie ten Wielki Interpretator. Swiadomosc natomiast, to wiedza zdobyta doswiadczeniem i nauka: jak srodowisko zewnetrzne (lacznie z tym, ktore siedzi we mnie, jak np. toksoplazmoza, czy wirus wscieklizny) sie zmieni, jesli ja zrobie to a to i jakie beda tego konsekwencje. To jest wlasnie swiadomosc. Czyli swiadomosc, to np. mozliwosc wytlumaczenia sobie swoich dziwnych zachowan, jako np. rezultatu choroby. Jak wieje wiatr, to sie chowam za sciane przed nim, jak pierwotniaki mnie kusza do szybkiej jazdy, to ja wlasnie zdejmuje noge z gazu. To jest wolnosc. Natomiast niewola to wlasnie bezkrytyczne sluchanie instynktow i pierwotniakow.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 
Autor
Artykuł

Akcja Lubię czytać!


O EIOBA
Artykuły
Odkrywaj
Publikuj
Społeczność
Książki
Statystyki
Użytkownicy online: 511
Zarejestrowani: 17.865
Komentarze: 43.512
Artykuły: 9.537
EIOBA Świat

© 2005-2010 grupa EIOBA. Wrocław, Polska