Wykrywacz Religijnej Manipulacji – program antywirusowy dla umysłu.
|
|
|
Wszyscy posiadamy narzędzia, dzięki którym z łatwością możemy odróżnić PRAWDĘ od FAŁSZU, SZCZEROŚĆ od MANIPULACJI. Tylko dlaczego nikt nie uczy nas z tych narzędzi korzystać?
|
|
Wyświetlenia: 2.672
|
Utworzony: 19/12/2008
|
Ta funkcja wymaga zalogowania. Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta, załóż je korzystając z przycisku przy formularzu logowania w górnym panelu.
Wstaw poniższy kod na swoją stronę, a odwiedzający będą mogli przeczytać ten artykuł bezpośrednio na niej.
Kod:
Człowiek jako istota rozumna, i często także chciwa i zachłanna, dąży ciągle do ulepszeń i modyfikacji. Stara się doskonalić wszystko, co tylko może: marchewkę (by była większa i bardziej kształtna), jabłko (by bardziej się błyszczało), krowę dojną (by dawała 4 razy więcej mleka niż w warunkach naturalnych). Wszystko to jest spowodowane chciwością, zasadami rynku, wymogami marketingu, chęcią zysku, konkurencyjną rywalizacją, itp., itd.
Niektórzy mówią że takie polepszenie jest korzystne, bo marchewka rośnie szybciej, jabłko jest smaczniejsze, mleka jest więcej… Ale czy chemia użyta przy tej modyfikacji jest dla organizmów konsumentów także korzystna? Technologia ewoluuje, żywność ewoluuje, lecz czy nasze organizmy nadążają za tą ewolucją?
Skoro człowiek dla swej własnej, szeroko pojętej korzyści jest skłonny polepszać wszystko, co tylko może polepszać, to dlaczego przed procesem “udoskonalania” miałyby się uchronić np. religie? Wyznawcy każdej religii twierdzą, że ich wiara jest autentyczna i pochodzi bezpośrednio od Stwórcy. Załóżmy że jest to prawdą. Kto jednak jest nam w stanie zagwarantować, że wśród hierarchów, patriarchów, mistrzów, papieży i innych zacnych mężów stojących na czele tej bądź innej religii, na przełomie jej całej historii, nie było osób kierowanych chciwością, zazdrością, fanatyzmem, chęcią zwiększenia popularności i dochodowości swojej religii? Który historyk, bądź religioznawca da nam gwarancję, że od momentu w którym Bóg ofiarował daną religię ludzkości do dnia dzisiejszego, nie nastąpiła w oryginalnym systemie choć jedna “polepszająca” modyfikacja?
Jeżeli teraz zastanawiasz się nad tym jak my, zwykłe szaraczki, bez nadzwyczajnej wiedzy historycznej możemy sprawdzić, co w takiej, bądź innej religii jest oryginalną PRAWDĄ pochodzącą od Stwórcy, a co celowo zmodyfikowanym FAŁSZEM, to prawdopodobnie będziesz mile zaskoczony, po lekturze tego artykułu.
Co jest potrzebne do uruchomienia testu antywirusowego.
Wszystkie narzędzia, za pomocą których sami możemy przeprowadzić rzetelny i logiczny test autentyczności jakiejkolwiek religijnej doktryny już znajdują się w nas. Oto trzy dary, które wszyscy bez wyjątku otrzymaliśmy wraz z przyjściem na świat:
1) sumienie; czyli intuicja, wewnętrzne światło i moralne prawo, cichy spokojny głos, który podpowiada nam co jest dobre, co życzliwe, co uczciwe, co sprawiedliwe. Sumienie jest moralną naturą człowieka, która nigdy się ulega zmianie i jest zawsze niezależna od religii, kultury, miejsca zamieszkania, narodowości, rasy. Wielu wierzy, że sumienie jest głosem Boga, który przemawia do nas bezpośrednio. Ja osobiście nie mam co do tego żadnych wątpliwości.
2) wyobraźnia; czyli wizja, możliwość tworzenia w umyśle czegoś, spoza naszej doświadczalnej rzeczywistości. To dzięki wyobraźni każdy z nas ma nieograniczoną moc i zdolność wymyślania na nowo swojego życia, wizualizowania, kreowania planów, by później każdego dnia zbliżać się do ich realizacji.
3) wolność wyboru; czyli zdolność do działania niezależnego od wszelkich zewnętrznych wpływów.
Żeby test mógł się w ogóle odbyć, wpierw musimy świadomie wyrazić taką wolę. Wbrew pozorom nie każdemu z nas może być łatwo to zrobić, gdyż wiele osób po prostu obawia się myśleć swobodnie, odważnie i otwarcie, szczególnie na temat Boga i religii. Ogromna masa ludzi woli po prostu ślepo wierzyć, że ich wiara jest słuszna i prawdziwa. Zewnętrznie mogą nawet drwić sobie z pomysłu poddania ich religii testom wiarygodności, ale czy wewnętrzna obawa przed negatywnym wynikiem takiego testu przypadkiem ich nie paraliżuje?
Jeżeli jesteś wystarczająco zaciekawiony by dalej czytać ten tekst, to chcę cię poinformować o czterech możliwych rezultatach które w konsekwencji mogą cię spotkać: 1) Twoja wiara zostanie zachwiana i będziesz tego żałował. Mam jednak nadzieję, że twój żal nie będzie trwał długo. 2) Twoja wiara zostanie zachwiana i będziesz odczuwał ulgę i wdzięczność że tak się stało. W końcu dowiesz się na czym stoisz. Może nadszedł już czas by odważnie i odpowiedzialnie iść przez życie, bez ulegania czyjejkolwiek manipulacji? 3) Twoja wiara zostanie wzmocniona, bo test wykazał, że to, w co wierzysz naprawdę pochodzi od Boga. 4) Twoja wiara nie zostanie ani zachwiana, ani wzmocniona, gdyż niczego nie zamierzasz testować. Być może w ogóle nie zawracasz sobie głowy kimś, lub czymś takim jak Bóg. Szanuję to, i zachęcam cię byś mimo wszystko kontynuował lekturę.
Uwagi wstępne
Przechodząc do sedna chciałbym podkreślić, że ten test jest bardzo ważny i poważny. Nie da się go przeprowadzić szybko. Tak naprawdę od jego wyników zależeć może całe twoje przyszłe religijne życie. Najlepiej byłoby abyś zarezerwował sobie godzinę, lub dwie godziny wolnego czasu, tak, aby nikt ci nie przeszkadzał. Być może, aby przeprowadzić test do końca będziesz potrzebował nawet kilku takich dwugodzinnych sesji.
Rób wszystko bardzo spokojnie i dokładnie. Wewnętrzny spokój i wyciszenie są tutaj kluczowym warunkiem, gdyż będziesz konsultować się ze swoim własnym wewnętrznym głosem sumienia. Innymi słowy będziesz poprzez sumienie rozmawiał z Bogiem.
Głos sumienia ze swej natury przemawia cicho, spokojnie, łagodnie. Nie usłyszysz go, jeżeli nie będziesz “dostrojony” do wibracji ciszy, dobroci, spokoju, łagodności. To jest bardzo istotny warunek. A jeśli przy okazji usłyszysz głos, który jest tyrański, despotyczny i dyktatorski – będzie to głos twojego własnego ego, krzyczącego przez umysł. Nie tłum głosu ego, słuchaj go spokojnie, niech się wypowie do końca. Większą uwagę jednak przykładaj do wypływającego z serca delikatnego głosu sumienia. Pamiętaj że sumienie zawsze mówi prawdę, ego zaś często wprowadza w błąd. Ufam że poradzisz sobie z ich odróżnianiem.
Instruktaż - krok po kroku
I. Akt wiary Jeśli już jesteś w spokojnej i cichej atmosfera, na czystej kartce papieru wypisz wszystko to, w co obecnie wierzysz – myślnik – po – myślniku. Niech to będzie twoje własne osobiste, wyznanie wary. Jeżeli jesteś członkiem jakiejś organizacji religijnej i wierzysz w oficjalną, wspólną dla wszystkich wyznawców doktrynę, to także wypisz ją na tej kartce, najlepiej własnymi słowami.
II. Uruchomienie wyobraźni Gdy już napisałeś wszystko w co wierzysz, lub w co nauczono cię wierzyć odłóż kartkę na bok i przygotuj się do przeprowadzenia wizualizacji.
Odpręż się, weź kilka głębokich oddechów i teraz w skupieniu i bardzo powoli przeczytaj to, co napisałem poniżej. Rób długie przerwy w miejscu znaków interpunkcyjnych.
Przywołaj proszę swym wewnętrznym wzrokiem obraz najbardziej ci życzliwej, troskliwej, i kochającej osoby jaką znasz, lub jeszcze nie znasz. Dotykaj przy tym szczytów swej wyobraźni. Może jest to twój ojciec, matka, brat, siostra, mąż, żona, przyjaciel, przyjaciółka, nauczyciel. Wyobraź sobie, że osoba ta kocha ciebie zawsze tak samo – miłością, która niczego nie chce w zamian, miłością, która nie osądza, która nie oczekuje, miłością która nie zna gniewu, miłością która nie stosuje kary. Osoba ta kocha cię, za to, że jesteś dokładnie taki jaki jesteś, tu i teraz, bez żadnej przyczyny, i nigdy cię kochać nie przestanie bez względu na to, co zrobisz, lub co się z tobą stanie. Czy czujesz tą miłość? Czy czujesz troskę i opiekę tej osoby?
Wyobraź sobie że osoba ta jest najbogatszą osobą na świecie, jest najmądrzejszą osobą na świcie, jest najsławniejszą osobą na świecie, najpiękniejszą osobą na świecie, najbardziej wpływową osobą na świecie, a przy tym wszystkim jest na dodatek najbardziej wyrzeczoną osobą na świecie…
Znając potęgę i bogactwa tej osoby wyobraź sobie, że wszystko to, co ona posiada (bogactwo, wpływy, sława, prestiż…) nie stanowi dla niej żadnej wartości w obliczu twojego malutkiego, ale szczerego i autentycznego miłosnego gestu odwzajemnienia w stosunku do niej.
Koniec wizualizacji…
Tak, w taki właśnie sposób Bóg kocha Ciebie, mnie i każdego z nas bez wyjątku. Mało tego, On tak samo kocha każde jedno stworzenie w tym całym przeogromnym świecie. Potwierdzają to wszystkie wielkie religie, i wiele mniejszych również. Oto kilka fundamentalnych założeń, wspólnych wielu religiom i systemom filozoficznym, które dla potrzeb tego testu nazywać będę “prawdami”:
a) Bóg jest stwórcą, właścicielem i utrzymującym żywicielem wszystkich. Jest on bezpośrednią, bądź pośrednią przyczyną wszystkich przyczyn. b) Bóg jest wszechobecnym, wszechpotężnym, wszechwiedzącym, ostatecznym kontrolerem wszystkiego co ruchome i nieruchome. Nic nie dzieje się bez jego przyzwolenia. Nawet źdźbło trawy nie może się poruszyć bez jego zgody. c) Bóg jest najbardziej kochającym, najbardziej życzliwym, najbardziej troskliwym ojcem wszystkich ludzi, oraz wszystkich innych żywych istot.
Tych wspólnych prawd jest z pewnością dużo więcej, jednak to, co wypisałem powyżej w zupełności wystarczy do przeprowadzenia naszego testu.
III. konfrontacja wyobraźni z sumieniem Teraz weź ponownie do ręki kartkę z twoim aktem wiary i przeczytaj powoli pierwsze zdanie (doktrynę/dogmat). Zastanów się chwilę nad tym. Niech treść tego zdania rozbrzmiewa w twoim umyśle.
Teraz osobiście dokonasz testu autentyczności tego zdania za pomocą 3 poniższych pytań, opartych na przyjętych przez nas fundamentalnych prawdach:
1) Czy to zdanie zgodne jest z prawdą, że Bóg jest najbardziej mi życzliwym, troskliwym i kochającym mnie Ojcem?
2) Czy to zdanie zgodne jest z prawdą, że Bóg jest najbardziej sprawiedliwym, najmądrzejszym, wszechobecnym, wszech-kontrolującym, wszechpotężnym, najbardziej kochającym, najbardziej życzliwym i najbardziej troskliwym ojcem wszystkich ludzi, oraz wszystkich innych żywych istot?
3) Czy to zdanie inspiruje mnie do tego, bym z szacunkiem, miłością braterską i równością odnosił się do wszystkich ludzi, innych żywych istot (moich większych i mniejszych braci) oraz całego Bożego stworzenia?
Znasz już wszystkie pytania. Skonfrontuj zatem pierwsze zdanie z twego aktu wiary z pierwszym pytaniem… Nie spiesz się z odpowiedzią… Użyj swojej wyobraźni. W wyciszeniu oczekuj na odpowiedź wypływającą z głębi twojego serca. Poproś swoje własne sumienie aby odpowiedziało na jeden z trzech możliwych sposobów: /tak/, /nie/, /ani tak, ani nie/. Ono nie powinno odmówić.
Gdy uzyskasz już odpowiedź, zapisz ją. Następnie w taki sam sposób skonfrontuj to samo zdanie z pytaniem nr 2 a następnie z pytaniem nr 3.
Jeżeli wśród odpowiedzi na wszystkie trzy pytania choć raz padnie /NIE/, oznacza to, że Bóg mówiący przez twoje serce nie do końca zgadza się z tą doktryną religijną, a być może całkowicie się z nią nie zgadza.
Dokładnie w ten sam sposób skonfrontuj z trzema pytaniami każde jedno zdanie wypisane w twoim akcie wiary. Następnie zrób podsumowanie i wyciągnij wnioski.
Zakończenie
Ułożyłem ten “Religijny Antywirus” na swoje własne potrzeby a uruchamiając go po raz pierwszy bylem zdumiony ilością wyłapanych przez niego intruzów. Osobiście jestem zadowolony z tego narzędzia. Lubię go od czasu do czasu włączyć, by upewnić się, że to, co właśnie zostało zasiane, kiełkuje, bądź przeobraża się w mojej głowie nie jest przypadkiem żadnym manipulacyjnym intruzem.
W tym miejscu pragnę Ci serdecznie podziękować, że przebrnąłeś przez tą długą czytankę do samego końca. Bardzo to doceniam. Jeżeli zdecydujesz się samemu przeprowadzić ten test, będę ci ogromnie wdzięczny jeśli później podzielisz się ze mną swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami.
============================== UWAGA!!! “Religijny Antywirus” jest rozprowadzany na zasadach licencji Open Source. Autor nie udziela gwarancji, ani nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek uszkodzenia i straty spowodowane błędnym funkcjonowaniem programu…
| Czy religia może ograniczać Twój rozwój? Pierwsza polska książka która mówi prawdę o religii. - bog-einsteina.zlotemysli.pl |
| Jak traktować ludzi, aby zawsze mieć z nimi udane relacje zawodowe i prywatne? Poznaj techniki przyciągania odpowiednich ludzi do swojego życia. - sztuka-przyciagania-ludzi.zlotemysli.pl |
| W jaki sposób skutecznie wpływać na innych i bronić się przed negatywnym wpływem z ich strony? - psychologia-manipulacja.zlotemysli.pl |
| REKLAMA |
 |
Niestety nie dałem rady nawet rozpocząć testu. Konkretnie to powstrzymało mnie to zdanie "Innymi słowy będziesz poprzez sumienie rozmawiał z Bogiem.". Ale z którym ? Już, już prawie zdecydowałem się pogawędzić z Quetzalcoatlem, ale naszły mnie wyrzuty sumienia. W imię czego miałbym pomijać całą pozostałą gromadkę ? Wszak wszyscy oni są jednakowo prawdziwi i ważni. Poproszę o radę jak wybrnąć z tej kłopotliwej sytuacji. Z góry serdecznie dziękuje :) |
 |
Nie ważne kto jest Bogiem, a kto jest BoGiEm. Rozmawiaj z tym boGieM, który jest w Tobie, który mówi do Ciebie jako sumienie. Wyłącz na czas testu całą swoją wiedzę o takich czy innych “Bog-ach”. Nie zastanawiaj się nad tym, kim on jest, jak ma na imie: Jahwe, Lucyfer, Przeznaczenie, Budda, Przypadek, Kryszna, Wielki Wybuch, Nicość, Quetzalcoatlem, Natura. A może on nosi te wszystkie imiona na raz? A może jest tylko wytworem ludzkiego pragnienia, albo ludzkiej chęci dominacji nad innymi ludźmi poprzez religię? Na czas testu te pytania wyrzuć po prostu ze swojej głowy. Skup się tylko i wyłącznie na tym w co ty sam teraz, dzisiaj, w tej minucie wierzysz? Nie skupiaj sie na tym w co nie wierzysz, ani nie chcesz wierzyć. Uważam że najważniejsze jest to, jak Ty sam się czujesz z tym w co wierzysz. Czy twoja wiara – jakakolwiek by nie była – daje Ci szczęście, radość, spełnienie, czy jest może przyczyną twej zgorzkniałości, smutku, żalu, udręki, cierpienia? Ty sam możesz stworzyć swoją własną wiarę, która sprawi że resztę swego obecnego życia (być może jedynego) – a może nawet wszystkich kolejnych (wiecznych lub tymczasowych) spędzisz w radości i szczęściu. Czy podoba Ci się ten pomysł? |
 |
Dziękuje za radę ale ja już mam własną drogę. Na dodatek moja droga w odróżnieniu od wielu innych poparta jest realnymi dowodami. Aby po niej kroczyć nie trzeba też zaprzestać myślenia , jak to dzieje się na wielu innych drogach. Specjalnie mnie ona nie uszczęśliwia, cierpienia też mi nie sprawia. W końcu jeśli mamy "wierzyć" po to aby być szczęśliwsi to lepiej użyć jakiegoś specyfiku, rytuały z tym związane znacznie prostsze i zawsze można reklamacje zgłosić jakby co. A z Wielkim Wybuchem rozmowa jest jakby trochę utrudniona, tzn jego słychać do dziś ale szansa że usłyszy nas jest nieskończenie mała. Post powyżej to była raczej demonstracja absurdu wiary jako takiej. Bo przecież jeśli wszyscy bogowie są prawdziwi to oddając cześć jednemu obrażamy zarazem innych (zwłaszcza tych którzy mówią "jestem bogiem zazdrosnym"). A jeśli prawdziwi nie są to .... po co marnować czas na modlitwy ? Chyba pomodlę się dziś z prośbą o radę do Czajniczka Russella. :) http://tinyurl.com/3upmfx |
 |
Dziękuję Ci za odpowiedź Darkwater Ja uważam że zastanawianie się (w spokoju i wyciszeniu) nad sensem i głębią swojego istnienia, oraz logiką wiedzy/wiary, która została nam wtłoczona przez rodziców, nauczycieli, bądź też, którą sami sobie wtłoczyliśmy jest czymś bardzo wskazanym, pożytecznym i pożądanym. Do tego w zasadzie miał zachęcać ten tekst. Nie wziąłem tylko pod uwagę faktu, że wielu ludzi zrażonych zachowaniem wyznawców różnych religii ma uraz do słowa “Bóg”. Teraz myślę o tym aby zrobić bardziej uniwersalną wersję tego testu i: 1) zastąpić w całym tekście słowo “Bóg”, słowem “Natura” 2) podstawowe założenia (prawdy) oprzeć na naszym indywidualnym dążeniu do szczęścia. Czyli na rzeczy, która łączy wszystkich ludzi bez wyjątku. 3) zmienić pytania testowe, aby nie pojawiało się w nich słowo Bóg. Myślę że w wolnym czasie przygotuję taką wersję testu dla wszystkich, a nie tylko tych, którzy nie mają problemu z zaakceptowaniem Boga jako Boga. Wracając do twojego powyższego komentarza... Ja również za absurdalne uważam założenie że Bóg może byż zazdrosny. Jednym z moich podstawowych założeń jest to, że “Bóg zazdrosny nie jest” - bo zazdrość nie rodzi życzliwości. Zazdrość rodzi zawiść i karę. Jeżeli jacyś ludzie przedstawiają Boga jako zazdrosnego, to jest z nimi coś “nie halo”. To nie z Bogiem jest coś “nie halo”, tylko z jego “przedstawicielami na ziemi”, którzy strasząc współwyznawców karą zazdrosnego Boga chcą ich trzymać za pyski niczym zwierzęta juczne. Powiedziałeś że masz już swoją drogę i że jesteś z niej zadowolony. Czy zechciałbyś opowiedzieć jak do niej doszedłeś? Czy zastanawiałeś się nad sensem każdego jednego szczegółu tej wiary/wiedzy przed złożeniem deklaracji “Oto moja wiara/wiedza”? Czy zakładasz że nic już do twojej wiedzy/wiary nie da się dodać? Czy wg Ciebie jest już ona kompletna doskonała i odpowiada na wszystkie możliwe pytania jakie mogą się zrodzić w ludzkiej głowie? Pozdrawiam serdecznie |
 |
Zastąpienie jednego przedmiotu wiary (bóg/bogowie) innym (natura) to tylko zmiana kosmetyczna. Cały test można sprowadzić, w ordynarnym uproszczeniu, do polecenia: Zastanów się człowieku dlaczego postępujesz tak a nie inaczej. Koncepcja boga jako wszechmocnego stwórcy nie odpowiada mi z wielu powodów. Ale wyjaśnianie tego za bardzo odbiega od tematu artykułu, a obiecałem że będę rzeczowy i merytoryczny :) Motyw "zazdrosnego boga" zaczerpnąłem ze Starego Testamentu - wybacz ale dosłownego brzmienia nie pamiętam, a szukać mi się nie chce/nie widzę potrzeby. Tym niemniej takie stwierdzenie występuje w utworze który przez bardzo wielu ludzi uznawany jest za słowa samego boga. Że o przykładach masowego ludobójstwa nie wspomnę. Do "swojej drogi" doszedłem stopniowo, zastanawiając się nad tym co zobaczyłem w otaczającym mnie świecie, co przeczytałem, co do mnie mówiono. Religia czy wiara są dla mnie nie do przyjęcia z powody własnych wewnętrznych niespójności - nierzadko jeden fragment zaprzecza drugiemu. Może napiszę o tym kiedyś artykuł. Nad sensem poszczególnych elementów tworzących "moją drogę" zastanawiałem się w momencie przyjmowania ich jako "swoich". Inne postępowanie jest moim zdaniem po prostu pozbawione sensu. Jak można "podpisać się" pod poglądami których się nie zna/nie rozumie ? Czy zakładam że moja wiedza/wiara jest już pełna i doskonała ? Oczywiście że nie. Uczenie się to proces ciągłego doskonalenia i trwa przez całe życie. Na obecną chwilę jednak moje przekonania dają mi sensowne i spójne odpowiedzi na wszystkie pytania które przychodzą mi do głowy. Inna sprawa że nie wszystkie odpowiedzi mi się podobają. Pozdrawiam równie serdecznie |
 |
Tak, masz rację mówiąc, że ten cały test można zastąpić krótkim poleceniem: “Zastanów się człowieku dlaczego postępujesz tak a nie inaczej”. Z doświadczenia jednak wiem, że gdy komuś mówi się coś takiego wprost, często może zostać wywołany zupełnie odwrotny efekt. Niewielu szanujących swą niezależność ludzi lubi i chce by wydawano im polecenia, sugestie, instrukcje - szczególnie gdy na końcu jest wykrzyknik... Rozmowa z ludźmi jest wielką sztuką. Ja cały czas się jej uczę. Zauważyłem że największe problemy mam ze słuchaniem innych... Często mówię, mówię i mówię nie dbając w cale czy mój rozmówca chce mnie słuchać. Jakbyś kiedyś zechciał napisać coś więcej na temat: “Dlaczego nie odpowiada Ci koncepcja Boga jako wszechmocnego stwórcy”, to daj mi proszę znać (bo w tym gąszczu artykułów mogę to ominąć). Bardzo chętnie poczytam, przemyślę, i na pewno wyciągnę jakieś wnioski. Tak czy siak, cieszę się że wiesz dokąd zmierzasz w życiu, masz swoją drogę i jesteś otwarty na rozwój. Życzę Ci wszystkiego co najlepsze. |
 |
Tak - niewątpliwie rozmowy (przynajmniej niektóre) są sztuką. Dziękuję za "dobre słowo", jeśli doczekam się przypływu weny twórczej to w końcu coś napiszę, a wtedy z pewnością dam znać. Czy ten "test" jest jednorazowym przedsięwzięciem, czy jest to może element jakiś szerszych badań (praca z psychologi, religioznawstwa, socjologi ...) ? Pozdrawiam |
 |
Religioznawstwo / kulturoznawstwo, psychologia, praca nad sobą to moje ogromne pasję. Ten tekst nie jest częścią jakiegoś intencjonalnego zadania/planu, ale teraz zaczynam dostrzegać w nim ciekawy potencjał. Twoje komentarze, oraz komentarze Was wszystkich bardzo mi w tym pomogły, gdyż pokazały mi istotę wielu niedopracowanych jeszcze szczegółów. Dzięki raz jeszcze. |
 |
Cała przyjemność po mojej stronie. Zawsze chciałem zostać betatesterem :D |
 |
Piotrusiu i Kajszo ! Według testu jesteście Bogami dla bliznich . Piotruś jakby Odynem a Kajsza Dianą .Niestety żyjecie w chrześcijańskim kraju, ociekającym miłosierdziem i rozumiem, że nie warto teoretycznie, ruszyc nawet palcem, skoro nie chce tego zrobić potężna i bogata Święta Trójca . |
 |
Jeśli już miałbym być "ubóstwiony" to chciałbym być kimś takim jak Sam z "Pana światła" R. Zelaznego. Skąd porównanie do Odyna akurat ? |
 |
Arturze - dla mnie Twój tekst to - w najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa - bomba! Oczywiście, że jego przesłanie nie każdy jest w stanie zrozumieć. Wymaga dojrzałości, której nabiera się zazwyczaj poprzez życiowe doświadczenie, życiowe lekcje i prawidłowe wnioskowanie. Przypuszczam, że podstawową przeszkodą w rozumieniu i przyjęciu przesłania tego typu tekstów jest po prostu rozbudowane EGO, a na jego bazie pycha racjonalizmu, tendencja do ubóstwienia samego siebie, do wykreowania siebie jako stero-żeglarzo-okrętu ( wykorzystuję bezczelnie Wieszcza...), próżnia samowiedzy i pragnienie posiadania racji. Pewnego jednak dnia nadejdzie potrzeba pokornego poszukania Prawdy (uwaga - nie należy mylić pokory z upokorzeniem!) Niestety - rozum i wiedza są ograniczone. I kiedyś chyba każdy z nas, tych niepokornych, pysznych, przekona się lub już się przekonał, że nie nasza jest vis vitalis - siła życia. I że JA SAM nie jestem w stanie - z przeproszeniem - nawet pupci obie umyć. CYT.: "Ogromna masa ludzi woli po prostu ślepo wierzyć, że ich wiara jest słuszna i prawdziwa. " Prawda - wg mnie. Uważam, że to zdanie można nieco zmodyfikować i również będzie prawdziwe: "Ogromna masa ludzi woli po prostu ślepo wierzyć, że ich NIEWIARA i ich RACJONALIZM są słuszne i prawdziwe." Oba stanowiska są podyktowane - uważam - tą samą postawą, o której wspomniałem - wynikającą z rozbuchanego EGO, z poczucia własnej, ludzkiej nieomylności, chęci wywyższania się ponad innych, z myśli, że tylko JA mam rację. Nasza ludzka pycha sprawia również, że nie rozumiejąc kompletnie kosmicznych praw krytykujemy i osądzamy Boga uważając, że jest okrutny i zły, bo dopuszcza do istnienia zła. Wskutek kompletnego niezrozumienia sięgamy nawet do biblii, aby tam znajdować dowody na poparcie swych tez. To ciągle są wyobrażenia małego Jasia... :), a Bóg patrzy na to wszystko z wielką pobłażliwością kochającego bez miar rodzica: "Jestem cierpliwy i wiem, że dojrzejecie. A moją Miłość ma każdy z was - cokolwiek nie uczyni..." Konsekwencje oddalenie z własnej woli od Boga jednak ponosimy - prawo jest prawem. Dlatego również wolna wola - nawet człowieka upadłego - musi być uszanowana.Każdy sam powinien podejmować decyzje - inni mogą mu w tym jedynie pomóc poprzez wsparcie, naukę, wyjaśnienia. Dałeś, Arturze, piękny obraz Boga. To również i mój obraz. Może - acz wcale nie musi - być obrazem i dla innych. Każdy jednak sam powinien go utkać, namalować, stworzyć. Jeśli tego nie zrobi - to już jego sprawa. Mnie nic do tego, podobnie jak nic nikomu do mnie - czy, jaki i dlaczego wizerunek Boga mam ja. Punkty dla autora artykułu: 500
|
 |
januszgwiazda7 pisze: "....I kiedyś chyba każdy z nas, tych niepokornych, pysznych, przekona się lub już się przekonał, że nie nasza jest vis vitalis - siła życia." Szantaż typowy dla religii "kiedyś staniesz na progu śmierci to zobaczysz" Żałosne. Takie są właśnie powody powszechności religii, to strach przed nieznanym, przed własną przemijalnością. Nauka może i nie daje nadziei na życie wieczne, nie udaje również jednak że zna odpowiedzi jak sobie to "życie" zapewnić. Proszę rozejrzeć się dookoła i zastanowić co zawdzięczamy nauce a co religii. "... i osądzamy Boga uważając, że jest okrutny i zły, bo dopuszcza do istnienia zła...." Skoro jest doskonały i wszechwiedzący to nieskończenie wcześniej wiedział kto umrze w cierpieniach, stanie się ofiarą morderstwa itd. Nie da się pogodzić boskiej wszechwiedzy i ludzkiej wolnej woli. Czyli NIC co uczynimy nie jest uczynione bez wiedzy i zamiaru boga. A ponieważ jest stwórcą doskonałym to my jako jego "twory" robimy dokładnie to co on chce. |
 |
Kajszo miła! :) Możliwe, że nie wyraziłem się dość jasno i dlatego doszło do nieporozumienia. Mam jednak wrażenie, że faktycznie dość osobiście przyjęłaś mój komentarz. Mam również wrażenie, że zwróciłaś uwagę na fragmenty komentarza - jakbyś nie uwzględniła całości. Jeśli taka jednak była Twoja reakcja - oznacza to, że jest jakaś tego przyczyna. I ta przyczyna tkwi w Tobie. Moje zdania były jedynie zapalnikiem, który wywołał reakcję. Proszę, zrozum mnie dobrze - nie jest to ocena, to próba zwrócenia uwagi na przyczynę na skutek zaistniałego faktu. Niejednokrotnie ja sam również stawałem wobec takich wyzwań. Dzięki temu mogłem lepiej siebie poznać, zobaczyć, co mi w duszy gra, przekonać się, jakie budzą się we mnie uczucia. Czy grają "anielskie chóry" , czy też słychać "diabelskie wycia" :). Trochę zaskoczyła mnie Twoja reakcja - nie pisałem przecież ad personam - w stosunku do żadnej osoby. Pisałem bardzo, bardzo ogólnie - o NAS, ludziach, o typowym zazwyczaj podejściu do zagadnienia "wierzyć-nie wierzyć". Masz prawo nie wierzyć w Boga, tak jak i inni mają prawo do tego, aby w Niego wierzyć. Fakt wiary-niewiary nie może powodować żadnych ocen. I nie dzielę ludzi wg takiego kryterium. Odwołam się do nieocenionego Pawlaka dyskutującego z Kargulem :) : "Oj, Władek, Jakiż ty głupi! A to ty nie wiesz, że ludzie nie dzielą się na tych tutejszych i tych zza Buga, a tylko tak po prostu - na mądrych i głupich?" Kajszo - aby wszystko było jasne - jestem bezwyznaniowcem, a więc nie jestem wyznawcą przypisanym do jakiejś konkretnej religii. Mnie też mierzą ci, którzy mają usta pełne słów o Bogu, a postępują często zgoła nie po "bożemu". Wiem więc bardzo dobrze, że można być dobrym i wielkim człowiekiem, bez Boga na ustach - jak to napisałaś. Nie dzielę, nie wartościuję ludzi podług ich wyznawanej wiary lub niewiary, koloru skóry, orientacji seksualnej itd. Staram się ich wszystkich kochać, choć wielu z nich po prostu nie lubię :). I z tymi nie trzymam po prostu. Mnie też nie muszą wszyscy lubić :). Grunt, że ja sam siebie lubię :)). Jesteś ateistką i bardzo dobrze! Nie mam nic do tego. Dla mnie po prostu JESTEŚ CZŁOWIEKIEM. Jakim? Ty to pokazujesz przecież na codzień. Podobnie jak i ja i każdy z ludzi. I nie zarzucam ateistom - absolutnie! - prawa do rozwoju duchowego lub niemożliwości tego. Sama przecież wiesz, że tak nie napisałem w komentarzu. Zresztą - nigdzie i nigdy tak nie napisałem, nie powiedziałem, nie pomyślałem. Gdybym to zrobiłbym, to byłoby równoznaczne, że katolikom, protestantom, muzułmanom, hinduistom, szintoistom, buddystom, animistom itp. również miałbym do zarzucenia, że nie są zdolni do rozwoju duchowego. Byłoby to absurdem. Dlaczego? Ponieważ uważam, że każdy z nas ma dwojaką naturę - duchową i materialną. Jeśli jesteśmy istotami duchowymi - to mamy zdolność do duchowego rozwoju. I nieważne, czy wyznajesz werbalnie to, co wyznajesz, albo nie wyznajesz. Najważniejsze jest - JAKIE OWOCE WYDAJESZ. Piszesz, że w Twoim systemie wartości EGO nie istnieje. OK, w porządku, ale nie istnieje w SYSTEMIE WARTOŚCI. Jednak to ego istnieje w nas, nieraz ukryte głęboko w podświadomości. W jednym jest bardziej rozbudowane, w innym mniej. Jeden potrafi przytłumić lub je wyplenić, inny potrafi je jeszcze bardziej rozbudować. Właśnie dlatego warto nad sobą pracować poznając siebie i eliminując wszelkie elementy "ciemnego JA". Oprócz tego istnieje ego tzw. pozytywne i ego negatywne - ale to już na inną dyskusje. Mam nadzieję, że to rozwiało już ostatnie Twoje wątpliwości i teraz rozumiemy się doskonale. :) Pozdrawiam najserdeczniej. :) |
 |
Do Darkwater: 1.dlaczego piszesz ' "januszgwiazda7 pisze"? nie miej obaw - możesz do mnie zwracać się bezpośrednio, 2.CYT.: "Szantaż typowy dla religii "kiedyś staniesz na progu śmierci to zobaczysz" Żałosne" Niczego na temat śmierci i straszenia nie napisałem. Każdy sądzi według siebie i właśnie dlatego odczytałeś to, co chciałeś odczytać. Za dużo DO-myślasz się. Domyślając się - zmyślasz. 3. Nie mam żadnej religii - w związku z tym nie można posądzić mnie o religijny szantaż. 4.Uważam, że śmierć nie istnieje - życie jest więc wieczne; właśnie dlatego nie obawiam się czegoś, co nie istnieje - tym bardziej nie mógłbym tym czymś nieistniejącym straszyć. Bo i po co? Zwłaszcza, że sam uczę, aby nie bać się niczego. 5. CYT.: a) "Proszę rozejrzeć się dookoła i zastanowić co zawdzięczamy nauce a co religii." - może dobra rada, ale nie dla mnie - umiem patrzeć i wyciągać wnioski. b) I nie lubię porad, o które nie proszę. c) Odnosi się to w takim razie i do udzielających porad - jako natrętów. 6.Na podstawie p. 5. a): nieobiektywnie stwierdzam, że jeszcze bardzo dużo powinieneś nauczyć się. Brak Ci odpowiedniej dozy pokory (mam nadzieję, że zrozumiesz, o co mi chodzi). Z kolei na podstawie treści wielu Twoich komentarzy umieszczanych pod wieloma artykułami uważam, że przemawia przez Ciebie zbyt często pycha i arogancja. 7. I właśnie dlatego, że jest tak, jak stwierdziłem - życzę Ci wszystkiego najlepszego - z największą autentyczną życzliwością. Najpoważniej! Masz ogromny potencjał, masz zdolności, które obecnie wykorzystujesz niewłaściwie. Zastanów się nad własnymi motywacjami - co chcesz osiągnąć komentując tak, jak komentujesz? Masz mnóstwo negatywnych emocji w sobie. Czy potrzebujesz dowartościowywać się próbując umniejszać innych? Nieznośny jest Twój ton wywyższania się jakbyś wszystkie rozumy pozjadał. Chłopie - zastanów się! Jeszcze raz powtórzę - masz ogromny potencjał. Dziel się z innymi tym, co w Tobie jest najbardziej wartościowe. Napisz coś o Twoich doświadczeniach życiowych. Napisz jakiś artykuł na temat pieszych wędrówek, które uwielbiasz, opisz trasy, które przebyłeś. To DOPIERO będzie piękne! Tym błyśnij... Powodzenia, brachu.. |
 |
Jak jeszcze można interpretować stwierdzenie " I kiedyś chyba każdy z nas, tych niepokornych, pysznych, przekona się lub już się przekonał, że nie nasza jest vis vitalis - siła życia." ? "Nie mam żadnej religii - w związku z tym nie można posądzić mnie o religijny szantaż." Granica między wiarą a religią jest mocno rozmyta. Tym niemniej, moim zdaniem, wiara głoszona publicznie jest nieodróżnialna od religii. "...może dobra rada, ale nie dla mnie - umiem patrzeć i wyciągać wnioski..." Czy te wnioski mówią że to co nas otacza zawdzięczamy religii i/lub wierze ? "I nie lubię porad, o które nie proszę." ale sam Pan nie waha się ich udzielać "....Chłopie - zastanów się! Jeszcze raz powtórzę - masz ogromny potencjał. Dziel się z innymi tym, co w...." "Na podstawie p. 5. a): nieobiektywnie stwierdzam, że jeszcze bardzo dużo powinieneś nauczyć się." Człowiek uczy się przez całe swoje życie - nie uważam się pod tym względem za wyjątek. I owszem, jestem świadomy że w wielu miejscach moja wiedza wymaga "rozbudowy". Proszę zrozumieć że ja nie ma nic osobistego do Pana czy innych forumowiczów. Tym niemniej jeśli widzę że ktoś głosi poglądy które zaprzeczają logice i/lub dowodom to wtedy wypowiadam się. Na poziomie na jaki pozwala mi moja skromna jak raczył Pan zauważyć wiedza. Dziękuje za miłe słowa i zachętę do pisania. Poczekam jednak na przypływ weny twórczej. Co do negatywnych emocji to owszem, czasem trudno mi zachować spokój kiedy widzę "argumenty" które przeczę nie tylko logice ale często i sobie nawzajem. Obiecuję że postaram się aby moje wypowiedzi były bardziej merytoryczne. "Nieznośny jest Twój ton wywyższania się jakbyś wszystkie rozumy pozjadał." Wynika to z faktu że wypowiadam się wtedy kiedy jestem pewien rzeczy które piszę. |
 |
Wolnego - co tu jest żałosne? Niezrozumienie? Jednak nie odpowiem w ten sposób - bo niezrozumienie jest stanem przejściowym. Ten, kto powiada "żałosne" powiada tak dlatego, że nie rozumie. Ten, który rozumie, nie odpowie oponentowi "żałosne", ponieważ rozumie. Zrozumiałeś? :) |
 |
Wolnego - rozjaśniło się :) Logicznie rozumujesz. W końcu to my sami podejmujemy decyzje. Sądzę, że marionetkami na kosmicznej scenie nie jesteśmy. Tu zgadzam się z Tobą. A Bóg chce tego, co my chcemy. Przecież dał nam możliwości stwórcze. Jest tylko problem - czy my stwarzamy to, co chcemy? Czy mamy do tego wystarczającą wiarę we własne możliwości? Bo bez tego ani rusz. |
 |
I o to właśnie chodzi. Zazwyczaj wewnętrzne jesteśmy "rozkraczeni" - raz tak, raz siak, ani tu, ani tam, krok do przodu, dwa kroki w tył. Nadmieniałem o tym w komencie do Sabriny. Wygląda to tak: "W końcu zdecyduj się człowieku, co chcesz? I czy wierzysz, że możesz to osiągnąć?" "Nooo... właśnie się zastanawiam..." "To ty zastanawiaj się, a ja tymczasem popracuję z tymi, którzy wiedzą.Nie zamierzam tracić czasu!" |
 |
Kajszo - sama piszesz, że CYT.: "miałam na myśli fakt, że Twój komentarz był skierowany do tych, którzy test uznali za "naciągany". Czy to, co TY miałaś na myśli miałem również na myśli Ja? I jeszcze jedno - CYT.: "Wychodzi na to, że jeśli ktoś nie uznał testu, jest niedojrzały itd.". Nie, Kajszo, nic nie wychodzi. W obu zdaniach - z całym dla Ciebie szacunkiem - jedynie DOMNIEMYWASZ , a nie WIESZ. Niczego, co mi imputujesz, nie miałem na myśli. Niestety - ciągle jeszcze żyjemy w paradygmacie: "ja myślę, że że ktoś myśli, że..." To są tylko domniemania i uznaniowość. To podkładanie znaczeń. Oczywiście - masz prawo nie zgadzać się ze mną czy też zgadzać się z kim tylko chcesz. Mnie nic do tego. Na tym m.in. właśnie polega wolność. Pozdrawiam! |
 |
ten komentarz znalazł się tu przez pomyłkę |
 |
Właśnie przeczytałem wszystkie Wasze komentarze. Lepiej późno niż wcale :) Januszu, dziękuję Ci za miłe słowa i punkty. Zdumiewające jest to, że Twój obraz Boga i mój obraz Boga są tak bardzo do siebie podobne. Nie znamy się fizycznie, nie widzieliśmy się, różni nas wiek, doświadczenia, przeczytane książki, tradycje mistyczne o które się otarliśmy, a Boga malujemy tak samo :) Czytając niektóre z twoich komentarzy kusiło mnie aby powycinać, powklejać i opublikować – podpisując Twoim imieniem :) Sabrina, Świstak, Darkwater, Wolnego, Kajsza – daliście mi dużo do myślenia. Poruszyliście wiele zagadnień, które ożywiły moje szare komórki. Zadaliście wiele pytań, na które Janusz podjął się odpowiedzi. Po lekturze wszystkiego, co napisaliście w komentarzach, moja lista artykułów oczekujących na wklepanie znacznie się powiększyła. Dziękuję Wam za to. |
 |
Arturze - zamiast dziękować powinieneś znaleźć jakieś szczeliny w naszym rozumowaniu i bezlitośnie je skrytykować. Inaczej grozi nam zamiana w kółeczko wzajemnej adoracji. Fakt że ktoś może tak łatwo zgodzić się z moimi poglądami wydaje mi się mocno podejrzany ;) |
 |
Bezlitosna krytyka? To nie jest mój styl :) Zamiast krytykować wolę uważnie wysłuchać, zadawać dodatkowe pytania, z empatią zrozumieć... Zanim coś zasugeruję staram się pytać czy druga strona chce mej sugestii wysłuchać. Ufam, że działając w ten sposób również będę uważnie wysłuchany. Zaobserwowałem że 95% ludzi słysząc słowa krytyki bardziej skupia się na obronie i kontrataku niż na przyswojeniu krytycznej treści (jakkolwiek mądra by nie była). Nawet jeśli prawda leżałaby po mojej stronie, to małe są szanse, że druga strona przyjmie tą prawdę, jeśli dopatrzy się w moich słowach choć odrobiny krytyki. To jak i w jakich okolicznościach mówimy przemawia głośniej niż to co mówimy. A najgłośniej przemawia to “kim jesteśmy” w oczach innych. Jeśli czuję że ktoś postrzega mnie jako wroga, to milczę aż upewnię się że wrogiem już nie jestem. Najchętniej i najwięcej mówię gdy czuję, że jestem darzony sympatią. To pewnie dlatego tak dużo teraz napisałem :) i nie zamierzam jeszcze skończyć :) Zamiast krytykować czyjeś szczeliny, chciałbym najpierw zrozumieć dlaczego ktoś sam tych szczelin jeszcze u siebie nie dostrzega. Być może te szczeliny nie są wcale wadą ale upiększającą ozdobą. Czy warto krytykować księżyc za to ze ma plamy? pozdrawiam serdecznie |
 |
Joga jak inne systemy duchowe poleca wiele metod oczyszczenia skażonego Sumienia, zatem to narzędzie rozeznawania u wielu nie działa lub działa wadliwie i najpierw trzeba je doprowadzić do stanu używalności. Przykładowo, ludzie wiedzą, że papierosy szkodzą ale palą. I to już samo w sobie pokazuje ilość procentową uszkodzonych w jakiś sposób sumień... skalę problemu. |
 |
powiem krótko – całkowicie zgadzam się Tobą. By móc spokojnie słyszeć głos sumienia (Paramatmę) niezbędne jest usytuowanie zmysłów, umysłu i inteligencji przynajmniej w dobroci (w sattva-gunie). Gdy dominuje pasja bądź ignorancja zamiast sumienia słyszymy tylko EGO. Zadaniem procesu/systemu jogi jest zatem wprowadzenie adepta przynajmniej do sattvy. A to nie zawsze odbywa się szybko. Świadom byłem tego pisząc ten tekst. Podświadomie chciałem chyba zarzucić przynętę... No i udało się... A teraz właśnie złowiłem największego rekina. Osobiście przecież dyskutuję z Prema Dharminem :) Pozdrawiam serdecznie |
 |
Poczułem się jak świąteczny karp i to złowiony:) heh, Pozdrawiam. |
 |
Nie wiem kto kryje się za nickiem Prema Dharmin. ale wiem na pewno że: - W rankingu autorów Prema Dharmin jest na pierwszym miejscu, dlatego pozwoliłem sobie żartobliwie (i chyba ten żart został odebrany jako żart) nazwać go największym rekinem. - Wiele z jego tekstów podoba mi się, choć muszę przyznać że przeczytałem tylko ich niewielki odsetek. - po lekturze kilku artykułów Prema Dharmina zauważyłem że mamy zbliżone zainteresowania dotykające kultury i filozofii Orientu, co chciałem podkreślić używając sanskryckej terminologii w moim komentarzu. - Jeśli mnie pamięć nie myli to był mój pierwszy kontakt z tym autorem. - Jest mi zawsze miło gdy ktoś komentuje coś pod moim artykułem lub nań głosuje. Uważam to za pewien sukces, gdyż jest to dowód na to przyciągnąłem uwagę czytelnika (jego uwaga wpadła w moje sidła) - Jest mi szczególnie miło gdy komentarz zostawia ktoś, kto wiem, że zna się na temacie, i nadaje na podobnych falach. To wszystko razem, plus mój żartobliwy nastrój tamtego wieczora spowodowało że napisałem co napisałem :) pozdrawiam serdecznie |
 |
Nie za bardzo rozumiem to pytanie. Objawienie czego? Objawienie komu? Objawienie przez kogo? Co rozumiesz przez słowo Objawienie? Czy mozesz proszę odnieść się do jakiejś mojej konkretnej wypowiedzi, w której określiłem już coś co Prema Dharmin napisał jako objawienie? |
 |
Kajszo, mój poprzedni post jest szczerą prośbą o wyjaśnienie Twojego pytania, które jest dla mnie obecnie niezrozumiałe. Nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi na pytanie, któregonie rozumiem. Według mnie prośba o wyjaśnienie pytania jest okazaniem szacunku osobie pytającej. Czyjekolwiek słowo pisane bądź mówione może być dla mnie jakąś inspiracją, Więc teoretycznie inspiracją dla mnie może być również komentarz Prema Dharmina pod twoim artykułem. Jestem jednak racjonalistą. Wierzę tylko w racjonalne doświadczenie. Nie wierzę w objawienie pozbawione racjonalności. Dlatefo wolę używać słowa inspiracja niż objawienie. Czy ta odpowiedź Cię satysfakcjonuje? Nie, nie uważam abyś kiedykolwiek odpowiadała mi zwodniczo. Czy czujesz że ja odpowiadam Ci zwodniczo? |
 |
Objawienie zwykle odnosi się do wizji z całą pewnością pochodzących od Boga lub Boskich Istot, Aniołów, Dewów. Zatem należy być ostrożnym w uznawaniu czegokolwiek za Objawienie. Nachodzące myśli, inspiracje, polecenia nawet jak są od Bóstwa nie są jeszcze Objawieniem, bo brak im elementu wizji, przeniesienia w czasie i przestrzeni do Boskiego Kina... |
 |
@ Kajsza Tak. Często w życiu zdarzało mi się kłamać i oszukiwać innych – To prawda. Jak każdy człowiek, ja również popełniam błędy, ulegam iluzji, mam niedoskonałe zmysły oraz skłonności do oszukiwania innych. Z całego serca pragnę jednak być prawdomównym, prostolinijnym i szczerym tak dalece jak to tylko możliwe. Wierzę, że tylko wtedy gdy jestem prawdomówny jestem całkowicie wolny od strachu. Prawdomówność nie jest wcale taka łatwa. Kajszo, Będę Ci bardzo wdzięczny jeśli zechcesz pomóc mi dostrzec moje własne, świadome, podświadome, lub nieświadome kłamstwo. Czuję się teraz trochę niezręcznie będąc oskarżonym o kłamstwo, i nie wiedząc jednocześnie, który fragment mego tekstu spowodował, że napisałaś to, co napisałaś. Bardzo chciałbym rozumieć Ciebie - mojego rozmówcę. Czy zechciałabyś wskazać mi moje kłamstwo i/lub wyjaśnić swój ostatni komentarz? |
 |
Arturze - chcę tylko powiedzieć Ci, że spośród wielu z nas, eiobowiczów, trudno byłoby znaleźć przykład osoby równie łagodnie wyrażającej się jak Ty (oprócz RoB'a jeszcze...). Stanowisz dla mnie przykład okazywania wielkiego szacunku dla KAŻDEGO z Twych rozmówców, przykład okazywania dobrej woli i wielkiej cierpliwości - niezależnie od sytuacji oraz umiejętności znajdowania w każdym zalet. Masz w sobie właściwie pojętą pokorę (niech nikt nie pomyli tego pojęcia z pojęciem upokorzenia!). Masz również odwagę przyznać się do własnych błędów. Tylko ludzie mocni i kochający siebie (znów nie należy pomylić tego z negatywnym egoizmem!) - i dzięki temu kochający innych - mają taką odwagę. Imponujesz mi swoją postawą. Pełny szacunek dla Ciebie! Pozdrawiam najserdeczniej :) |
 |
sabrina, jakie jest Twoje rozwiązanie tego problemu? uzdrawiam Jakub Sałacki |
 |
Witaj Arturze artykuł świetny jak widzę po raz kolejny nasze przemyślenia są podobne:) cieszę się że to ty jednak napisałeś nie ja :D względy (a nie powiem ;) ) Od siebie wystawiam artykułowi APR (Aprobatę Psychologa Renegata) ;) Nie grzecznie z twojej strony zaś że tak publicznie otwierasz ludzkie głowy :D ;) Oj spędzę nad postami sporo czasu tyle informacji tyle wiedzy tyle danych które pomogą mi stworzyć kolejne moje osobowości ;) :D Pozdrawiam i czekam na następny artykuł :) Punkty dla autora artykułu: 300
|
Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
|
 Proszę czekać...
|
|
Autor
Przeszłość i teraźniejszość są zawsze najlepsze. Tylko najlepsze czeka na mnie zatem w przyszłości. Cierpię wtedy, gdy myślę inaczej.
Artykuł
Rekomendowany: 7 razy
Czytający on-line: 1
Odwiedza nas 1.200.000 osób miesięcznie!
|