Login lub e-mail Hasło   

Czy finansowa wolność istnieje?

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://milionalternatywnie.blogspot.com/(...)je.html
Przedruk z mojego własnego bloga - dla tych, którzy interesują się tematyką finansowej niezależności.
Wyświetlenia: 5.611 Utworzony: 09/02/2009

pieniądze

Siedzę sobie właśnie przed telewizorem, na ekranie reporterzy CNBC wieszczą kolejną panikę, więc dla odprężenia postanowiłem troszkę dopisać do tego bloga....


Wielu z Nas (inwestorów lub przedsiębiorców) chciałoby w jakiejś bliższej lub dalszej perspektywie czasowej być finansowo wolnymi ludźmi. Czym jednak jest finansowa wolność? Otóż pojęcie to oznacza taki stan posiadania inwestycji (obojętnie jakich), w którym nie musimy już podejmować pracy zarobkowej, a utrzymujemy się jedynie z zysków naszej inwestycji; ważnym elementem jest tutaj, że do finansowej wolności nie pasują np. biznesy pochłaniające nas na kilkanaście godzin dziennie (nawet jeśli sądzimy, że robimy to dobrowolnie, to w przypadku sentymentów do własnego, raczkującego biznesu nie będziemy w stanie zostawić go na pastwę rynku i w efekcie stajemy sie jego niewolnikami-a chyba niewolnictwo jest antonimem wolności...).

Tak wiec finansowa wolność oznacza też dowolność w planowaniu własnym czasem-pieniądze ostro harują na nas, a My robimy co chcemy :) . Wizja jest niezwykle kusząca-robić co się chce i nie martwić się o pieniądze; Tu jednak nasuwa mi się pytanie, czy aby taki stan jest w rzeczywistości możliwy w 100% ?? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, przeanalizujmy kilka przypadków:


1. Inwestor giełdowy: pewnie każdy, kto odwiedza tego bloga słyszał cokolwiek o giełdzie (chociażby z TVN w ostatnich dniach :P ), wielu z nas jest aktywnymi inwestorami, jednak oprócz giełdy ma jeszcze inne zajęcia (ja na przykład mam studia oraz dwie prace). Idea tego rozwiązania jest taka: władować pieniądze na giełdę (poprzez TFI czy dokonując samodzielnych wyborów konkretnych papierów), a potem odcinać kupony z wzrastającej wartości naszych akcji, jednostek, kontraktów, FIZ-ów czy certyfikatów. Generalnie pomysł jest niezły, jednak ma swoje wady. Nie chodzi mi tu o możliwość bessy (na przykład takiej jak teraz), bo jak się człowiek porozgląda po naszej (lekko zaściankowej) GPW, to nawet nie mając możliwości gry na kontraktach terminowych może w okresie bessy sobie skubnąć niemałą kaskę. Pies pogrzebany jest pod innym drzewem - drzewem czasu: idealnie byłoby, gdyby hasło "giełda=wieczne wzrosty" - popularne pamiętnego lata 2007 -  było prawdziwe, no ale ideałów ponoć nie ma... więc inwestor musi od czasu do czasu (niekiedy oznacza to kilka razy dziennie lub częściej zależnie od przyjętej taktyki) zaglądać do notowań, sprawozdań, wyników finansowych itp. Jeśli ktoś z szanownych czytelników przeprowadził sobie kiedyś porządną analizę fundamentalną, to jest świadom, że aktywne formy inwestowania (w odróżnieniu od pasywnych, np. kup i trzymaj (dłuuuuugo) fundy indeksowe) to mimo wszystko dość ciężki kawałek chleba. Analitycy techniczni z kolei są pod silną presją psychiczną-tym większą, im częściej dokonują transakcji - często też technicy tworzą własne automatyczne systemy transakcyjne, w co trzeba włożyć niemało czasu (nauka np. kodu do programów analitycznych, opracowywanie elementów systemu) i troszkę pieniędzy (programy, dostęp do notowań itd). Widać tu jasno, że ta forma wolności finansowej jednak nie do końca odpowiada założeniom, które nakreśliłem wyżej (wkładamy czas i pieniądze, co niekoniecznie chroni nas przed stratami)...


2. Życie z  odsetek z lokat, z kuponów obligacji lub z dywidend:
Na pierwszy ogień w tej kategorii lokaty i obligacje - w początkach mojego zainteresowania tematem miałem taką strategię: jak najszybciej zarobić 1,5 miliona pln-ów, wpakować to na konto lokacyjne (te z wyższym oprocentowaniem) i co miesiąc wypłacać sobie tyle, ile będę potrzebował do życia(nie więcej jednak niż 1/12 pieniędzy narosłych z oprocentowania żeby nie przejeść odsetkodajnego kapitału 1,5 miliona), dla zilustrowania idei podam obliczenia (zakładam 5% oprocentowanie konta lokacyjnego):

miesięczna wypłata = 1 500 000 * (0,05 / 12) = 6250,-


Sześć tysiaków co miesiąc bez roboty - niezła perspektywa, jednak nie uwzględniłem tu inflacji, a że mam 24 lata i planuję jeszcze z 60 pożyć, to potem obliczyłem sobie ile będzie realnie wart mój kapitał tworzący odsetki za 60 lat w odniesieniu do siły nabywczej dzisiejszego złotego (w obliczeniach dotychczasowa, średnia inflacja od początków nowego ustroju RP, czyli 4,03%), oto obliczenia:

kapitał za 60 lat = 1 500 000 * (1 - 0,0403) ^60 = 127 122,-

Jak widzimy, jeśli przez te 60 lat nic nie zrobię, żeby powiększyć swój kapitał, to będę w opałach... Policzmy ile będzie warta comiesięczna wypłata w odniesieniu do dzisiejszej kasy:

przyszła wypłata = 6 250 * (1 - 0,0403) ^60 = 529 złotych - totalna klapa - inflacja zmieni naszą finansową wolność w finansową klęskę...
Opcja druga, czyli kupowanie akcji / udziałów dla samych dywidend: pierwszy minus jest taki, że nie mamy gwarancji wypłaty dywidendy, widać to po spółce, która w ostatnich latach wypłacała bardzo hojne dywidendy, tzn KGHM; z KGHM-em jest taka sytuacja, że jeśli cena miedzi spadnie poniżej 5000 usd/t, to miedziowy koncern jedzie na stratach. Obecnie cena właśnie jest poniżej takiego pułapu, w związku z  czym KGHM-a chyba nikt nie chce (pomijam, ze cena akcji spadła z maksimum około 140 do mniej niż 30 obecnie, bo mówimy o posiadaniu akcji dla samych dywidend). Ktoś nastawiony na dywidendy powiedziałby, ze "to świetna okazja, kupię KGHM po 30, przez 3 lata dostanę dywidendę 10 zł i za 3 lata mam akcje za darmo, a dywidendy co roku wpadają do kieszeni"; niestety wypłata dywidend zależy od tego czy spółka przynosi zyski, a kursy akcji spadają najczęściej w odpowiedzi na brak zysków / zbyt małe zyski. Kolejna sprawa: zanim dostaniemy jakąkolwiek dywidendę, spółka może upaść, a nieistniejące spółki na pewno nie wypłacają dywidend, daję głowę :) . Można zakupić kilka spółek płacących stale dobre dywidendy, jednak ja dostrzegam na GPW jak na razie dwie takie spółki, z czego przy jednej dowiodłem powyżej, że prawdopodobnie w przyszłym roku nic nie wypłaci.
Kończąc pkt 2 podsumuję: tutaj na naszą niekorzyść działa inflacja (zjada kapitał) lub rynek (możliwość braku zysków spółki) i trzeba podejmować działania naprawcze - zwiększające np. kapitał, który daje odsetki.


3. Nieruchomości: pominę teraz temat ceny kredytu, natomiast żeby nie zanudzać czytelników, powiem krótko: nieruchomości na wynajem - niby wszystko ok, ale musimy pracować (i kłaść kasę) przy utrzymaniu stanu technicznego nieruchomości, może się okazać, że lokatorzy nam narobią dodatkowych szkód, albo nie będą chcieli płacić (pół biedy jak lokal najmujemy firmie, po prostu wywalamy za drzwi i z głowy, gorzej, jak wynajmiemy niewypłacalnej rodzince, wtedy nie możemy wywalić ich tak długo, aż gmina nie zapewni im mieszkania o standardzie nie mniejszym niż w poprzednim lokalu - co - jeśli mamy wypasione mieszkanko do wynajmu - może szybko nie nastąpić, zresztą gminy raczej się z  "zapewnianiem lokali" nie spieszą) - słowem żadna to wolność, kupimy nieruchomość, która cały czas będzie kosztowała nas czas, pieniądze i nerwy (utrzymanie, lokatorzy).


Pominę już dalsze sposoby osiągania wolności finansowej, mam nadzieję że zauważyłeś Czytelniku, że tak na prawdę nie ma wolności finansowej (chociaż nie twierdzę-wbrew temu co mógłbyś sądzić po przeczytaniu tego wpisu - że powyższe metody zarobkowania nie są lepsze niż etat). W istocie to co określamy wolnością finansową jest tylko lepszą pracą (mniej wysiłku, mimo wszystko mniej nerwów niż na etacie, szczególnie jeśli masz nieprzyjemnego szefa) za większe pieniądze, na pocieszenie dodam, że pewne cechy wolności tu są, bo przecież mamy większa swobodę działań i decyzji, ponadto mamy całkiem spory wpływ na wysokość naszych przychodów. Na etacie nie ma ani jednego (jeśli przez dłuższy czas będziesz robił to co chcesz, a nie to co szef chce, to niebawem się z pracą pożegnasz), ani drugiego (teoretycznie możemy iść do szefa po podwyżkę, ale w praktyce to różnie bywa, nawet jeśli pójdziesz, to szef poświęci Ci trochę czasu na pogaduszkę o podwyżce, jednak o większej wypłacie możesz pomarzyć), toteż "wolność finansowa" (tak od dziś będę w uproszczeniu określał mniejszą pracę, za którą dostajemy większe pieniądze-nierzadko kilkukrotnie za wykonanie jednej pracy) jest całkiem fajnym rozwiązaniem.

Mam więc nadzieję, że nie zrezygnowałeś Czytelniku po lekturze dzisiejszego posta z dążenia do finansowej wolności, tak jak i ja nie zrezygnowałem :) Do zobaczenia wkrótce.

--

Leszek Maruszczyk

--

Finansowa niezależność w praktyce

Inwestycje w akcje to nie fizyka jądrowa

Zarabiać jak bank

Zezwalam na kopiowanie artykułu wyłącznie w niezmienionej formie (także w celach komercyjnych).


Podobne artykuły
Powiązane tematy



Nikt nie chce się wypowiedzieć? Może jakieś przemyślenia po przeczytaniu tekstu?

Jak student kończący edukację na etapie studiów licencjackich/magisterskich, dopiero rozpoczynający karierę zawodową ma osiągnąć niezależność finansową?Zanim sobie odpowiem na postawione pytanie posłużę się podanymi przez autora trzema przykładami. Widać, że dotyczą one ludzi biznesu posiadających już spory kapitał pozwalający im przynajmniej teoretycznie żyć z odsetek, zysków itp. Czyli nie dotyczy mnie jako osoby młodej wiekiem;) Nam się pięknie mówi o etatach niezwyczajnych, możliwościach rozwoju w AIP i zarabianiu już podczas studiów...ale tylko te osoby, które trafią ze swoim pomysłem w rynek, znajdą niszę, osiągną sukces. Tak było w przypadku Naszej-Klasy z tym, że oni nie korzystali raczej z AIP.
Mój wniosek jest następujący: 100% niezależność finansowa w Polsce jest możliwa tylko dla nielicznych, którzy jakimś sposobem wypracują sobie odpowiedni kapitał aby później z niego żyć.
Równie dobrze można się urodzić w ZEA i nie zaprzątać sobie głowy takimi problemami...

Mateuszu - nigdzie nie jest powiedziane, że nie możesz pracować już na studiach. Ja studiuję dziennie (dla ścisłości - budownictwo, czyli na pewno nie kierunek z grupy "rekreacyjno-wypoczynkowych"), a mimo to znalazłem pracę w dwóch firmach (nie mam 8 godzinnego czasu pracy, tylko dostosowuję go do swoich możliwości).
Tak samo nie jest nigdzie powiedziane, że nie masz budować kapitału, już od najmłodszych lat - każda droga zaczyna się od małego kroku - na początek dobre będzie wyrobienie w sobie samego nawyku nie wydawania całej dostępnej co miesiąc kasy. Klucz do każdego sukcesu jest prosty: uwierzyć, że się uda, a potem robić cokolwiek, żeby chociaż spróbować.
Jak już znajdziesz pracę, powiesz pewnie, że za mało zarabiasz - możesz znaleźć inną pracę, możesz wreszcie podjąć się dodatkowego zajęcia (na przykład rozkręcić swój mały biznes). Osiąganie finansowej niezależności oznacza tyle, że dana osoba jest w stanie pracować przez jakiś czas dwa razy ciężej, by potem nie musieć już pracować.
Najważniejsza sprawa: nie narzekać, tylko - jeśli jest nie tak, jak sobie życzysz - próbować coś zmienić. Nie twierdzę, że będzie łatwo, ale z drugiej strony - nigdzie nie jest łatwo (jesteś studentem, to powinieneś wiedzieć), wybór wygląda tak: opcja 1 - jest ciężko, ale nic z tym nie robię i do końca życia będzie ciężko; opcja 2 - jest ciężko, ale pomęczę się trochę bardziej, potem będzie laba. Jeśli nie spróbujesz, za 10-20 lat będziesz w tym samym miejscu, w którym jesteś teraz...

CYT.: "Najważniejsza sprawa: nie narzekać, tylko - jeśli jest nie tak, jak sobie życzysz - próbować coś zmienić. Nie twierdzę, że będzie łatwo, ale z drugiej strony - nigdzie nie jest łatwo..." doskonale powiedziane!

Uważam, że artykuł jest bardzo dobry. Podpowiada rozwiązania i inspiruje do działań. Rzecz jasna - nie podaje na tacy gotowych i idealnych rozwiązań, bo takich nie ma - jak często chcą tego co poniektórzy. Nikt za drugiego pracy nie wykona. I każdy sam powinien podejmować wszelkie decyzje. Lecz nawet niepodjęcie decyzji jest również podjęciem decyzji.

Punkty dla autora artykułu: 500

Aha! Ponownie - dla poparcia Twojego stanowiska - link:
http://www.eioba.pl/a83180/jak(...)_polsce

Januszu, tak apropos... kiedy wystawisz swoje konto na paypal w profilku? Bo bym Ci chciał przelać trochę punktów za arty :-)

Nie chodziło mi o to, że podczas studiów nie mogę podjąć pracy choć jeśli są one w trybie dziennym to jest to sporym problemem. Problemem jest zapewnienie sobie finansowej niezależności ale jak to ująłeś "pracować dwa razy ciężej aby mieć potem labę"na pewno jest jednym ze sposobów jej osiągnięcia.
Słyszałem (chyba nawet wyczytałem w artykule Pana Janusza Dąbrowskiego) o systematycznym oszczędzaniu jako jednym ze sposobów osiągnięcia niezależności finansowej. Jak widać, drogi do jej osiągnięcia są różne, o zróżnicowanym stopniu efektywności, ale wszystkie wymagają od nas włożenia w to wysiłku, cierpliwości i konsekwencji w działaniu. Z tym jest różnie więc pozostaje się zmotywować i spróbować coś zrobić w tym kierunku..najbliższe lata pokażą, czy takie lekcje przyniosły efekty

Może i warto zastanowić się na Twoją, Counter, propozycją? Pomyślę... :)

  counter,  11/02/2009

Nie ma się co zastanawiać Januszu, paypal się szybko zakłada w miarę, w ciągu tygodnia z potwierdzeniem powinieneś mieć gotowe konto. Ludzie się skarżą, że Ci nie mają jak za arty podziękować, no i mają rację - idź im, nam, trochę na rękę i ładnie umożliw przekazywanie darowizn. Dziękuję :-)

Nooo... Counter, jeśli ludzie się skarżą... Czegóż nie robi się dla ludzi...:)) Może to faktycznie podpowiedź pewna dla mnie? Uważnym zawsze trzeba być. Postaram się więc to szybko załatwić! :) Dzięki!

Jako przyczynek do dyskusji o wolności finansowej -czy istnieje i jak ją można osiągnąć - jeśli istnieje (istnieje, istnieje!):
http://www.eioba.pl/a83180/jak(...)_polsce
Rzecz jasna - jest to tylko jedna z metod osiągnięcia wolności finansowej. I od razu uprzedzam - żadnego gadania o krachach giełdowych i kryzysach finansowych! One zdarzają się i są stanem naturalnym - to oczywiste , ale nie są wieczne i są także ludzie, którzy właśnie w kryzysie potrafią również zarabiać.

Dziękuję Wam wszystkim za uznanie w postaci komentarzy i punktów. Widzę, że temat jest rozwojowy, zatem równolegle z moim blogiem będę kontynuował temat wolności finansowej. Tymczasem zapraszam do kolejnego mojego artykułu (http://www.eioba.pl/a95599/ ) - pokusiłem się o krótką analizę fiaska systemu emerytalnego.

Widzę, że dyskusja stoi w miejscu, chciałem więc zaprosić do lektury kolejnego wpisu: http://www.eioba.pl/a96480/ oraz do dyskusji na temat któregokolwiek z artykułów. Pozdrawiam

Niestety powyższy link nie działa, aktualny jest taki: http://www.eioba.pl/a96483/



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 
Autor
Artykuł

Akcja Lubię czytać!


O EIOBA
Artykuły
Odkrywaj
Publikuj
Społeczność
Książki
Statystyki
Użytkownicy online: 598
Zarejestrowani: 17.841
Komentarze: 43.376
Artykuły: 9.518
EIOBA Świat

© 2005-2010 grupa EIOBA. Wrocław, Polska