Anna Janicka-Galant
Jestem wielką pasjonatką ŻYCIA we wszelkich jego przejawach. Uwielbiam kąpać się w przerębli i chodzić po ogniu. Kocham niezależność, kreatywność i podróże - zarówno te w głąb duszy ludzkiej jak również w czasie i przestrzeni.
Anna Janicka-Galant: "Bardzo dobre subiektywne odniesienie do szkoły. Autorka napisała jak ONA się czuła i dobrze, tak wyobcowane jest wiele dzieci a i poczucie zmarnowanego czasu i odmóżdżenia też daje się we znaki. Na konferencjach pedagogicznych czasem ironizuję, że przeżyłam szkołę tylko dzięki wagarom, inaczej padłabym z NUDY.Całe szczęście jest już alternatywa - można w Polsce legalnie spełniać obowiązek szkolny poza szkołą w Edukacji Domowej. Uczy się tak już 500 rodzin w Polsce. Miały dosyć systemowej papki. Bez obaw - dzieci bez 30 osobowej klasy również się dobrze socjalizują. Jest w internecie na ten temat sporo stron i wątków. Mój syn podróżował po Europie i Azji zamiast siedzieć w szkolnej ławce i w ten sposób zdobywał wiedzę. Co roku zdawał egzaminy zgodnie z zaleceniem ustawodawcy. Są rodziny wiejskie, miejskie, małe lub wielodzietne, gdzie rodzice wspaniale animują edukację swoich dzieci. Są też fajne szkoły społeczne i prywatne np. montessoriańskie www.usawickich.pl Całe szczęście jest coraz więcej alternatyw dla koszmarnych szkół publicznych. Pozdrawiam autorkę." do artykułu Czego nauczyła mnie szkoła?. (08/12/2009) Anna Janicka-Galant: "W kwestii bezstresowości chciałabym zaznaczyć, że dzieci ED zdają co roku
egzamin pisemny i ustny z każdego przedmiotu. W liceum było to 14
przedmiotów. Egzamin jest komisyjny i ułożony zgodnie z podstawą
ministerialną i wytycznymi dla danej klasy. Jeśli syn był przypisany do klasy
o poszerzonej geografii i chemii to na takowym poziomie zdawał egzamin. Na
egzaminach gimnazjalnych miał 48 punktów na matematycznym i 38 na
humanistycznym - egzamin jest weryfikowalny i standaryzowany dla całej Polski,
więc teza o niższym poziomie dzieci tak edukowanych jest oparta na domysłach.
Rzeczywiście wiem o tym, że nauczanie indywidualne jest na bardzo niskim
poziomie, ale proszę pamiętać - tam uczą NAUCZYCIELE przychodzący do domu.
Od wielu rodziców, którzy z takiego trybu przeszli na ED słyszałam - 'mam
dosyć parzenia kawy i plot, oraz bycia na godzinę wybraną przez
nauczyciela.... wolę wziąć sprawy w swoje ręce.' Co do usamodzielniania też
mam wątpliwość. To najczęściej od rodziców gimnazjalistów i licealistów
słyszę - on nie ma czasu nic w domu zrobić ...bo on się uczy i jest
przemęczony. Mój syn zarabia na swoje pasje od 12 roku życia - na
wydobywanych kamieniach, robieniu grafiki, dawaniu korepetycji. Są to drobne
sumy, ale kształtujące zaradność życiową. U innych rodzin obserwuję
podobne podejście - szybkie usamodzielnianie i włączanie w działalność na
rzecz środowiska lokalnego lub organizacji NGO międzynarodowych. Każda
rodzina ED jest inna, ma inne pomysły na edukację i życie. Ja mogę pisać o
swoich rozwiązaniach i tych podpatrzonych. W najbliższych dniach będę
robiła wywiady z kilkunastoma rodzinami, więc napiszę jak to wygląda gdzie
indziej. O zagrożeniach też napiszę:-)" do artykułu Edukacja Domowa, czyli podróż z dzieckiem przez Świat Wiedzy. (28/09/2009) Anna Janicka-Galant: "Mam trochę kontaktów na tamte rejony, zwłaszcza Transylwania - i te ich wioski z pomnikami smoków... Trochę trudny autostop, ale można wytrzymać. Język podobny do włoskiego. Kolega pilot jest wielbicielem księcia Józefa i poleca tamte rejony zanim je turyści zdepczą. Od nas z Łodzi robiono wyprawę wozami cygańskimi do Rumunii, śpiewali, tańczyli z ogniem i socjalizowali się po małych wioskach... Zeszliśmy z tematu ED. Kontakt w kwestiach podróżniczych: galantautostop@op.pl " do artykułu Edukacja Domowa, czyli podróż z dzieckiem przez Świat Wiedzy. (28/09/2009) Anna Janicka-Galant: "Na szlaki mam receptę - 5 rano... i połoniny tylko z widokiem na 'grzebieniarzy' jagodowych. Od tych samych rejonów: Bieszczady i Jura zaczynaliśmy z synem podróże i edukację. I jeszcze Wolin - sentyment z czasów harcerstwa. Obecnie więcej ciągot na Kaukaz - piszę o tym w felietonach http://www.kobietapuszysta.pl/dzial/podroze-puszystej Trzy miesięczna wyprawa kosztowała nas 300 dolarów, trudno było wydać pieniądze.... Obecnie syn jest pełnoletni i zgodnie z zasadą 'najlepsze co mogą dać rodzice to mocne poczucie własnej wartości i szybki wykop z gniazda' szykuje się do samodzielnych wypraw w przeciwnym kierunku. " do artykułu Edukacja Domowa, czyli podróż z dzieckiem przez Świat Wiedzy. (28/09/2009) Anna Janicka-Galant: "Dziękuję za cenne spostrzeżenia i pozostanę przy pewnego rodzaju elitarności. Ale z przyjemnością zobaczyłam, że pan także całkiem 'elitarnie' się zabawia na bieszczadzkich szlakach. Zbawianie mas zostawiam telewizji (tu też jestem niekonsekwentna - występuję czasem a nie oglądam od 12 lat) i ojcu Dyrektorowi. Pozdrawiam :-))" do artykułu Edukacja Domowa, czyli podróż z dzieckiem przez Świat Wiedzy. (28/09/2009) Anna Janicka-Galant: "Tak, tak - przebija elitaryzm i się tego nie wstydzę. Wszystkie wyprawy były autostopem i pieszo, tak by poznać jak najwięcej ludzi. Noclegi spontanicznie u poznanych ludzi lub w namiocie. W Gruzji animowałam społeczność lokalną prowadząc warsztaty i przemycałam na grzbiecie nasiona warzyw, bo bieda aż piszczy. To była szkoła mojego syna. Ubogie wioski Kaukazu, bogaty Adampol w Turcji, biedne południe Włoch, wioseczki Grecji, blichtr Rzymu. Dzieciaki z rybackich wiosek i bananowa młodzież europejskich stolic - szerokie spektrum zamiast tablicy i ławki. Z tego samego powodu (nudy ) nie wybrałam pracy na etacie, gdzie mi dostarczą gotową papkę przez 8 godzin i ZUSik - tylko bycie freelancerem. Cena wolności - tego na warsztatach uczę innych ludzi. Idźcie za swoimi marzeniami, ale bierzcie za nie odpowiedzialność !" do artykułu Edukacja Domowa, czyli podróż z dzieckiem przez Świat Wiedzy. (28/09/2009) Anna Janicka-Galant: "Jak pan sobie wyobraża - zaproponuję mojemu synowi - 'Nie pojedziemy na wyprawę dookoła Italli uczyć się Antyku na żywo przez 3 miesiące, albo na Kaukaz na 4 miesiące bo masz poczuć odpowiedzialność społeczną i nudzić się z innymi?' Demokracje daje prawo wyboru. Można chodzić do szkoły albo nie chodzić. Można żyć w blokowisku, można w domu na wsi. Można oglądać telewizję a można nie..." do artykułu Edukacja Domowa, czyli podróż z dzieckiem przez Świat Wiedzy. (27/09/2009) Anna Janicka-Galant: "Od czasów babci zarówno moja mama jak i ja też byłyśmy w szkołach. Oczywiście czujemy 'społeczną odpowiedzialność', ale czy z tego powodu mój syn miał się nudzić w szkole? Inne dorosłe dziecko ED mocno działa z trudną młodzieżą u Salezjanów i prowadzi kapele rockowe... inne piszą na portalach młodzieżowych, są w bractwach rycerskich, harcerstwie. Nie dramatyzujmy. Mają większy wpływ na środowisko niż podczas szkolnej przerwy. A tak na marginesie. Gdyby nie wagary to nie wiem jak bym przeżyła (przenudziła) liceum. Na konferencji pedagogicznej pewna dyrektorka powiedziała, że ona sama ambitnemu uczniowi w klasie maturalnej radziła - ty sobie odpuść, nie marnuj czasu na siedzenie w szkole..." do artykułu Edukacja Domowa, czyli podróż z dzieckiem przez Świat Wiedzy. (27/09/2009)
|
Akcje
Informacje podstawowe
Login: annajg
Ranga: 
Ost. logowanie: 7 dni temu
Zarejestrowano: 24/09/2009
Statystyki
| Punkty: |
1.335 |
| Wyświetlenia artykułów: |
1.139 |
| Obserwujący użytkownicy: |
1 |
| Odwiedziny profilu: |
210 |
| Przeczytane artykuły: |
54 |
| Ocenione artykuły: |
3 |
| Komentarze: |
14 |
|