Ratomir Wilkowski
Świętowit widzi więcej bo ma cztery twarze...
Wykształcenie wyższe (absolwent APS Warszawa).
Rodzimowierca. Żerca przy Rodzimym Kościele Polskim.
Publikuje w „Gniazdo – rodzima wiara i kultura”.
Ratomir Wilkowski: "Nie do konca - jego kiepska repyrtacja wynika z tego ze do jednego wora swojej hipotezy wrzuca zarowno fakty wybitnie zadziwiajace, trudne do wyjasnienia jak i zupelnie banalne..." do artykułu Zakłamana historia. (17/09/2009) Ratomir Wilkowski: "> Wbrew pozorom nie straciłby KK tylko wszyscy, bo wystarczy spojrzeć jakie
kwoty pochłania utrzymanie samych zabytków będących w zarządzie Kościoła.
A. Moga oddac do muzeum. B. Zamiast budownina nowych betonowych potworkow
bylaby kasa na utrzymanie tychze zabytkow. C. Czy kolega wie jak obecnie
'utrzymywane sa te zabytki przez KK? ...I czemu w takim razie tyle z nich jest z
taka latwoscia wykradana i wywozona do zachodnich kolekcjonerow? >
chociaż wiadomo jak wyglądają w większości zabytki utrzymywane przez
państwo i ile z nich uległo kompletnej degradacji. Wiadmo rowniez
(przynajmniej z grubsza) jak to wyglada w wywdaniu KK... Prosze np. zwrocic
uwage jak traktuje sie zabytki wczesnosredniowieczne odnalezione przy okazji
renowacji swiatyn katolickich (ostatnio chyba w Poznaniu). > Koleżanka
pracuje w biurze konserwatora zabytków, to kilka książek można by napisać o
tym, jakich trudnych wyborów trzeba dokonywać i ile pieniędzy brakuje na
cokolwiek, prócz tzw. 'priorytetowych renowacji'. Może Pan o tym nie wie, albo
udaje, że nie słyszał. Taaaa, a Watykan za to szczodrze sypie ta
konserwacje zabytkow... Moze natomiast gdyby panstwo nie musialo utrzymywac w
sporej czesci infrastruktury polskiego KK to i na zabytki by starczylo i na
kilka innych rzeczy... > Tak więc wyobrażenie ateistów, że oto
'prawda' zostanie obnażona i katolików nagle w Polsce ubędzie jest mylne.
Coz - szybko sie o tym nie przekonamy ale naturalnie ma pan prawo do swojej
opinii w tym wzgledzie. > Osobiście jestem przeciw wprowadzaniu
jakiegokolwiek podatku. Widzę jak powstają nowe kościoły bez podatków, z
dobrowolnych danin wiernych. uachachacha - tak jak warszawska tzw.
Swiatynia Opatrznosci Bozej??? No to faktycznie z dobrowolnych skladek...
> Znam kilku proboszczów W to nie watpie... > i wiem z jakimi
borykają się problemami, a mimo to walczą i prowadzą prócz renowacji i
remontów (na renowacje czasem można otrzymać jakieś fragmentaryczne dotacje,
biorąc udział w różnych konkursach, ale dotyczy to zwykle odpowiednio
starych budowli), akcje charytatywne. A w to i owszem... Zawsze to dobry
powod by po raz kolejny wyciagac pale do panstwa... a potem stawiac za to 13
kolejny kosciol w miescie. > Jeśli chcę się opodatkować na rzecz
swojej parafii, to żaden urzędnik mi nie będzie dyktował, że mi nie wolno,
tylko mam zapłacić jemu, a on już tam odpowiednio to podzieli... No
niewiem czy panstwo podziela te opinie... A urzednik czy to w habicie czy bez
zawsze sie znajdzie... kwestia tylko dotyczy jawnosci pozniejszego przplywu tych
srodkow... > Kościół w kwestii podatków też wcale nie jest
jednomyślny. JW. Ciezko sie bedzie o tym przekonac bo jego finansowanie
to zasadniczo jedna wielka niewiadoma, opierana na ogolnych szcunkach...
Wprowadzenie podatku wiazalo by sie natomiast z koniecznoscia jawnosci przeplywu
tych srodkow a przed tym KRK bedzie sie bronil nogami i rekami. " do artykułu Ile kosztuje nas ateista ... ?. (17/09/2009) Ratomir Wilkowski: "> Po pierwsze nie wydaje mi się abyśmy byli na 'ty'. > Po drugie, nie rozumiem jaki cel mają Pańskie uszczypliwe komentarze w stylu: > '> A wszyscy ludzie to nie tylko katolicy > No patrz. Zauwazyles?. ' Szkoda, ze w PANSKIEJ powyzszej wypowiedzi praktycznie w najmniejszym stopniu nie odniusl sie pan do poruszonych przeze mnie kwestii merytorycznych (a skupil sie jedynie na wyluskanych z kontekstu wtretach)... > Poprzez szyderstwo próbuje Pan dowartościować swoje przekonania w stylu: 'Czlowiek musi w cos wierzyc chocby po to by miec cel wyzciu '. Proszę wybaczyć ale to co dobre dla kogoś nie musi być dobre dla mnie. I wice wersa - szkoda ze nie uwzglednil tego PAN w swoim artykule... > Po za tym podejmując się polemiki wypada zachować zarówno poziom merytoryczny jak i kulturalny. JW > Ma Pan prawo do swojego zdania ale proszę je zachować dla siebie, ewentualnie napisać własny artykuł, mnie to naprawdę nie interesuje. To niech pan nie czyta... Demokracje mamy - czyz nie? Swoj art zamiescil PAN w ramach tego portalu - umozliwiajacego jego skomentowanie - skozystalem wiec tylko z mozliwosci jaka tu istnieje (zaprezentowania swojego zdania, ktorego bynajmniej nie musze zachowywac dla siebie - pan wyrazil swoje stanowisko a ja analogicnzie moge wyrazic swoje w antytezie). Jesli to panu nie odpowiada (szczegolnie wzorem religinego fanatyzmu) to juz jest to PANA problem." do artykułu Ateizm w natarciu. (16/09/2009) Ratomir Wilkowski: "> To nie zmienia faktu, że czytać akty prawne nie jest wcale łatwo.
Otóż, gdyby ustawodawca czy w tym przypadku minister, chciał zaznaczyć, że
dotyczy to klas pierwszych, to by to zrobił. Chodzi o szkołę, a nie o
poszczególne klasy. Prosze to odniesc do wczesniejszego calosciowego
kontekstu. > Jeśli w ciągu lat jej funkcjonowania średnia liczba
uczniów religii przekraczała zawsze 50%, a mniemam, że było to znacznie
powyżej 70%, to jest normalne, że szkoła przygotowuje się, jak zwykle, do
nowego roku szkolnego tworząc plan zajęć uwzględniający taką lekcję.
Jesli dla kogos rutyna prowadzaca do lamania czyichs praw jest czyms
normalnym... Uwzgledniac powininno sie natomiast obie mozliwosci ( zapewnienie
wyboru, alterantywy) a nie doprowadzac by o te alternatywe (przyslugujaca
ustawowo) nalezalo dodatkowo walczyc (czesto z roznym skutkiem - p. jw).
> Natomiast jest równie oczywiste, że nie proponuje się z góry lekcji
etyki, jeśli chętnych było w poprzednich latach kilka osób. Oczywiste
to jest, ze znacznie latwiej zatrudnic wszedobylskiego kleche niz nauczyciela
etyki. Pan najwyrazniej nadal udaje, ze (albo rzeczywiscie nie ma pojecia) nie
wie jak wyglada rzczywistosc... Prosze porozmawiac chocby z samymi uczniami...
> Dlaczego? Chodzi m.in. o to, że szkoła nie może 'zamówić' z góry
nauczyciela, blokując mu możliwość zarobkowania, kiedy nie wie czy znajdzie
się choć kilka osób chętnych. Moze nie moze ale USTAWOWO winien byc do
tego przygotowany - jesli nie jest, to znaczy ze albo szkola jest do rzyci ,albo
prawo (ustawa) jest skonstruowane niewlasciwie (w sposob nie przystajacy do
rzeczywistosci a wowczas winno byc poprawione - np. zamiana przedmiotu 'Religia'
na 'Religioznastwo')! > Przypominam, że w większości szkół etyki
nie ma właśnie z tego powodu, że nikt jej nie chce. Moze w wiekszosci
szkol nikt jej 'nie chce' bo nie stwarza sie rzeczywistej mozliwosci jej
zorganizowania?! > Czy Pan chciałby, żeby się ktoś z Panem umówił
w lipcu, że we wrześniu będzie Pan pracował, a potem powiedział, że mu
przykro? Nie - wystaraczylby stosowny komunikat (w trakcie zapisu dziecka
do szkola) informujacy rodzicow o przyslugujacych ich prawach odnosnie
wprowadzneia religii i etyki do szkol... Informujacy, ze zarowno przedmiot
'Religia' jak i 'Etyka' jest organizowany NA ZYCZENIE rodzicow. Plan zajec
ogorny powinien zas woczas tak samo nie zawierac lekcji 'Etyki' jak i 'Religii'
lub tez tak samo zamiennie je zawieracd. Wystaczy byc konsekwetnym i chocby
starac sie dazyc do obiektywizmu - z czym pan ma najwyrazniej spory problem.
Reasumujac widze to tak - zapisuja rodzice dziecko do szkoly i jesli nie wyraza
zyczenia nauczania lekcji Religi/Etyki to plan zajec ich dziecka tego nie
uwzglednia (a nie ze Religia (konkretnego wyznania) jest wowczas wszystkim
nazucana odgornie). > A to jest dokładnie taka sytuacja. Umożliwienie
zajęć z innego przedmiotu, np. religii dla innego wyznania to też żaden
problem, jeśli znajdą się chętni i będzie ich więcej niż 7 osób. Tak
mówi rozporządzenie. I ono w żadnym punkcie łamane nie jest. Jest -
w neutralnosci swiatopogladowej organow swieckiego panstwa! > Może Pana
zaskoczę, ale czytam różną prasę, w tym sporo ekonomicznej, bo prowadzę
portal związany z taką tematyką. Gość Niedzielny jest ok. Muszę przyznać,
że zacząłem go czytać dopiero 3 miesiące temu i jestem pod wrażeniem.
Bardzo starannie wydany i dużo dobrej roboty dziennikarskiej. Gdyby nie to, że
jest też nieco informacji związanych z KK i wywiady z duchownymi, można by
się pomylić, sądząc, że to tygodnik całkiem świecki. Chyba tylko pan
moglby go z takim pomylic. > A wracając do tematu, nie upieram się,
że religia w szkołach jest idealnym rozwiązaniem. Tak byłoby, gdyby KK
dysponował znakomitą kadrą katechetów. A z tym jest tak, jak z nauczycielami
innych przedmiotów. Są lepsi i gorsi... Sytuacja gdy chrześcijanie byli
mniejszością już w historii występowała i nadal występuje w wielu krajach.
W niektórych oddają życie za wiarę nawet obecnie. Tak więc walka o prawa
ciągle trwa, a że akurat w Polsce jest katolików więcej niż w niektórych
krajach... cóż, widać ludzie chcą się nawracać. Prosze sobie darowac
te chlodne kawalki - albo sie powaznie traktujemy jako rozmowcy albo dalsza
romowa traci wiekszy sens... Jak sie chce nawracac widac chodzby po przykladzie
deklarownych katolikow od rzeczywiscie stosujacych sie do nauk katechizmu (ze o
tendencjach spadkowych tzw. 'nawrocen' nie wspomne). > Liczba
katolików, wbrew pozorom wcale nie spada. To nad czym tak ostatnio ublewa
KK? > Tzn. spada być może liczba osób, które deklarowały się jako
katolicy, natomiast nic w ich życiu nie wskazywało na to, że tak jest w
istocie. W kościołach jest obecnie więcej ludzi niż kilkanaście lat temu.
Ale jeśli ktoś ma udawać, to lepiej żeby tego nie robił. Chrystus
powiedział: 'Bądź zimny albo gorący'. Tak jest zdecydowanie bardziej
klarownie. Panie szanowny (?) - pan kpi czy o droge pyta? Skoro jest tak
dobrze to czemu KRK jest tak przeciwny wprowadzeniu tzw. podatku koscielnego,
ktory najlepiej odsialby ziarna od plew (deklarownych od rzeczywistych
katlikow)? Bo wazniejsze jest ile sie zbiera na tace?..." do artykułu Ile kosztuje nas ateista ... ?. (16/09/2009) Ratomir Wilkowski: "> Ostatnimi czasy, chyba we wszystkich możliwych serwisach, które
pozwalają na publikację treści użytkownikom, a nawet w komentarzach pod
artykułami na portalach Czyli nie cenzuruja w imie jedynej slusznej wiary?
;) Zbytnie uogolnienie (nie wszyscy teisci to katolicy). Jako panteISTY
czesciej moje stanowisko jest zgodne ze stanowiskiem ateistow niz chr-jan.
> Ponieważ ona nawet nie spełnia wymogów dyskusji wynikających z
definicji tego słowa. JW. > No, więc podsumowując, dyskusje z
teistami na gruncie wiara – nauka, według mnie nie mają sensu Po
pierwsze - nie zaczyna sie zdania od 'no wiec'. Po drugie - wiara to nie nauka,
choc jedna moze sie przenikac z druga... Podobnie 'to, co mityczne, traktowane
jest w naszej cywilizacji jako przeciwieństwo tego, co prawdziwe. Mit stał
się czymś w rodzaju worka, do którego wrzuca się klechdy, stare wierzenia,
fantazje z ery dzieciństwa ludzkości. Współczesny, wykształcony człowiek
uważa, że nauka demaskuje mity, odsyła je do muzeum opatrzone etykietą:
Historia, przeżytek myśli ludzkiej. Tymczasem - wbrew tej obiegowej
opinii - nauka wcale tak nie postępuje. Po pierwsze dlatego, że nie jest
niewdzięcznicą, a mitowi w dużej mierze zawdzięcza swoje istnienie. Gdy
pierwszy raz w dziejach świata ludzie podeszli rozumowo do mitycznej materii,
narodziły się filozofia i nauka, które zresztą wówczas stanowiły jedno.
Tymi pionierami racjonalizmu byli Grecy.' > Wielu ateistów uważa, że
nie można pozostać obojętnym i z głupotą należy walczyć. Osobiście
uważam, że z głupotą, choć walczyć można to wygrać się nie da. A
takie sformulowanie (szczegolnie uzyte w niniejszym kontekscie) najlepiej
swiadczy o ignorancji i braku elementarnych podtsaw dobrego wychowania jego
autora. Inna sprawa ze odgorne negowanie czegos moze prowadzic dokladnie do tego
samego fanatyzmu, co dogmatyczna wiara w czegos istnienie. > Miały one
jeden pozytywny aspekt, otóż dały mi dużo motywacji do zdobycia jak
największej wiedzy z zakresu kosmologii oraz biologii. I m.in. dla tego
nadal nie bardzo wiesz o czym sam piszesz. Sama wiedza bowiem nie wystarczy
bowiem by rozmawiac w kwestiach wiary. Inna sprawa ze zarowno twoja wiedza nadal
jeszcze wymaga sporego uzupelnienia a twoja zdolnosc dyskusji dodatkowow
szerszej znajomosci roznorodnosci teizmow, lepszej znajomosci terminolgi, a
twoje stanowisko wiekszego dojrzenia do obiektywizmu. > Nie możemy
pozwolić na mieszanie się Kościoła Katolickiego do spraw polityki
państwowej, do życia publicznego, które dotyczy również osób
niewierzących. A co ma piernik do wiatraka! To o czym piszesz wyzej to
klerykalizm i temu przedstawia sie nawet spora czesc katolikow. > A
wszyscy ludzie to nie tylko katolicy No patrz. Zauwazyles?. >
Jeśli nauczymy nasze dzieci właściwych wartości moralnych, oraz damy im
wiedzę naukową o otaczającym ich świecie, cóż lepszego będzie im wstanie
zaproponować religia żeby się skusili? Wiara jest wpisana w nature
czlowieka. Czlowiek musi w cos wierzyc chocby po to by miec cel wyzciu (chocby
ze jutro nadejdzie kolejkny dzien). Bez wiary nie rozwijala by sie nauka i nadal
siedzielibysmy w jaskiniach. > Życie wieczne po śmierci? W mojej
wierze zycie wieczne juz jest naszym udzialem. > 72 dziewice, w zamian
za wysadzenie się w powietrze przed ambasadą USA? Wolalbym te dziwice bez
wysadzania czegokolwiek. > Dzieci nie są głupie, jeśli nie
zaszczepimy im wiary we wczesnym dzieciństwie Dzieci sa naturalnymi
animistami. bo nie sa glupie i nie odrzucaja (nie)istnienia czegos a'priori.
Przede wszystkim wiec dzieciom analezy zagwarantowac prawo do samodzielnego
myslenia. > zamiast walczyć, bądźmy przykładem dla innych. No
to ty musisz nad tym jeszcze popracowac. Znam kilku ateistow do ktorych znacznie
wiele ci jeszcze brakuje." do artykułu Ateizm w natarciu. (15/09/2009) Ratomir Wilkowski: "> Reasumując, to właśnie piszę o praktyce, a Pan stara się nagiąć
fakty do jakiejś fatamorgany. Powtórze: JAKO PRZEDSTAWICIEL MNIEJSZOSCI
WYZNANIOWEJ DOKLADNIE ZDAJE SOBIE SPRAWE Z JAKIMI PROBLEMAMI PRZYCHODZI MI SIE
BORYKAC. PAN - ZAPEWNE JAKO PRZEDSTAWICIEL ZDECYDOWANIE DOMINUJACEGO W RP
ZWIAZKU WYZNANIOWEGO - NAJWYRAZNIEJ NIE MA O TYM NAJMNIEJSZEGO POJECIA, A CO
GORSZA NIE JEST PAN NAWET ZAINTERESOWANY BY SIE Z TYM RZECZYWISCIE ZAPOZNAC -
kto tu wiec zyje w swiecie 'fatamorgany'? > Prześladowanie ateistów w
Polsce naprawdę nie ma miejsca. Najwyrazniej w takim razie pan nie
rozpoznalby prawdy nawet wowczas gdyby ta zaszla pana od tylu i ugryzla w
rzyc... > Ponadto, jeśli ktoś czuje się prześladowany, albo uznaje,
że coś z konstytucją jest 'nie halo', to zawsze może się zwrócić do RPO,
czy poprosić posła np z opozycyjnego SLD o spowodowanie zaskarżenia
przepisów do TK. http://www.gniazdo.rodzimowiercy.pl/tekst.php?tekstid=709
> Wreszcie pozostają instytucje europejskie, które obecnie stoją na
straży prawa w państwach członkowskich, tak więc możliwości jest wiele.
Chyba nie powie Pan, że UE będzie bronić katolików, bo przy całej tej
teorii spisku, to już by Pan mocno przegiął... Mniejszosci moga byc
przesladowany bez wyraznego lamania prawa (tego czy innego) ale skad pan (JW) ma
o tym wiedziec?... > Problem polega na tym, że na rożnych forach
ludziska sobie chętnie poutyskują, jaki to ten KK jest okrutny i państwo
wyznaniowe im kłody pod nogi stale rzuca i w ogóle..., chociaż wiedzą
doskonale, że to ściema, której się nie da obronić w żaden rozsądny
sposób i przed żadnym sądem na świecie. Taaaaa... Prosze lepiej
sledzic media i zwrocic uwage na sprawy zglaszane jak wyzej... Prosze tez
przeglad panskiej prasy poszerzyc o publikacje inne niz Gosc Niedzielny czy
takie tam... Odrebna natomiast kwestia jest ze mnijszosciom, a tym bardziej
indywidualne osoby fizycznym znacnzie trudniej dochodzic swoich praw
(szczegolnie w Polsce) szczegolnie wchodzac w konforntacje z takim molochem jak
KK. > Ale miło jest czasem ponarzekać. Na kapitalizm też narzekają,
wspominając jak to było fajnie w socjalizmie, gdy w każdej aptece leki były
w jednej, niskiej cenie i wszyscy mieli pracę, zapominając, że w sklepach
był wówczas tylko ocet... Panie KS - ponazekac zawsze mozna... A
najwieksza krzywde i tak KK robi sobie sam. Innymi slowy - moze pan ignorowac
moje przyklady czy nawet logiczne rozumownaie, ba - moze pan nawet ignorowac
liczby wskazujace jak spada popularnosc KK... ale pewnego dnia sie pan po prostu
obudzi i sie okaze, ze to panski KK jest mniejszoscia, ktorej co raz czesciej
przyjdzi walczyc o swoje prawa... Zobaczymy wowczas jak przyjdzie sie panu
zmierzyc z rzeczywistoscia..." do artykułu Ile kosztuje nas ateista ... ?. (14/09/2009)
|
Akcje
Informacje podstawowe
Login: regulye
Ranga: 
Ost. logowanie: 25/01/2010
Zarejestrowano: 21/08/2009
Statystyki
| Punkty: |
302 |
| Wyświetlenia artykułów: |
140 |
| Obserwujący użytkownicy: |
1 |
| Odwiedziny profilu: |
202 |
| Przeczytane artykuły: |
45 |
| Ocenione artykuły: |
0 |
| Komentarze: |
73 |
|