Login lub e-mail Hasło   

Problem zakłamania świata Bogiem

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.sm.fki.pl/SMN.php?nr=Problem_(...)_Bogiem
Po wnikliwych badaniach historii pierwszych wieków chrześcijańskich doszedł on do wniosku, że Jezus Chrystus nie był Bogiem, a wszystko, co opowiada Kościół, to po prostu nie ma żadnego sensu.
Wyświetlenia: 31.435 Zamieszczono 28/02/2008

Dr. Marek Głogoczowski

Casus ks. prof. Węcławskiego, czyli problem „zakłamania świata Bogiem”

Pod koniec stycznia br. otrzymałem, dość rozpowszechnioną w polskich elektronicznych mediach, informację:

„Rewolta w Polskim Kościele Katolickim. Wystąpienie księdza profesora Tomasza Węcławskiego z kościoła katolickiego do niedawna ważnego duchownego, byłego rektora Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu, doradcy watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary.


Po wnikliwych badaniach historii pierwszych wieków chrześcijańskich doszedł on do wniosku, że Jezus Chrystus nie był Bogiem, a wszystko, co opowiada Kościół, to po prostu nie ma żadnego sensu. W marcu ub. r. 2007 prof. Węcławski zrzucił sutannę, a tuż przed świętami Bożego Narodzenia dokonał formalnego aktu apostazji, czyli wystąpienia z Kościoła.”

Ponieważ byłem akurat wtedy przejazdem w Warszawie, więc zapytałem o tę sprawę dość często występującego w katolickiej telewizji „Trwam” profesora filozofii Bogusława Wolniewicza, któremu chciałem zaprezentować mą najnowszą, podsumowującą mój dorobek filozoficzny, książkę pt. „’Młot na Rozum’ liberalnej demokracji”. Prof. Wolniewicz oczywiście o sprawie apostazji prof. Węcławskiego wiedział, ale ją zbagatelizował, twierdząc iż „zrobił to on dla poklasku”. Zupełnie inaczej zareagował na tę wiadomość mój kolega, warszawski prawnik, który przeczytawszy powyższą notkę stwierdził krótko „to nic nowego, przecież i muzułmanie twierdzą, że Jezus był tylko człowiekiem, a pomimo to wierzą w Boga”. Ta banalna uwaga dezawuuje opinię, że prof. Węcławski odszedł od Kościoła „dla poklasku”. Gdzie jak gdzie, ale w Polsce (podobnie jak w USA, którego prof. Wolniewicz okazał się być entuzjastą), afiszowanie się z poparciem dla „terrorystów islamskich” nie przysparza społecznego uznania. Zresztą i moi znajomi w Zakopanem, którzy o decyzji prof. Węcławskiego czytali, też twierdzili, że powody jego odejścia od Kościoła były głębsze, przypominali aferę związaną z pedofilią poznańskiego arcybiskupa Petza, w którego diecezji Tomasz Węcławski był rektorem seminarium duchownego.

Otrzymana internetowa notka precyzuje przyczyny nagłego zerwania z Kościołem jednego ze znamienitszych polskich teologów:

„Jest niezwykle rzadkie zjawisko. Jeśli bowiem ksiądz odchodzi ze stanu kapłańskiego, to jednak z reguły pozostaje w kościele, nie porzuca wiary. Natomiast, prof. Węcławski uznał, iż musi postąpić inaczej. Wyrzekł się on wiary katolickiej, jednocześnie ogłaszając, że Jezus Chrystus nie był Bogiem, ale zwykłym człowiekiem, przywódcą religijnym i społecznym. Do wniosku takiego doszedł jako szef Pracowni Pytań Granicznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, prowadząc badania w PPG dotyczące źródeł chrześcijaństwa – tego, co głosił Jezus Chrystus swoim uczniom oraz jak ta jego spuścizna została wykorzystana przez potomnych. Analizując źródła historyczne, filozoficzne, oraz teologiczne, wyciągnął z tego wnioski, że wszystko to, co leży u podstaw kościelnej doktryny, jest błędne i nie odpowiada prawdzie. Natomiast Chrystus niewiele dziś ma wspólnego z tym co głoszą kapłani wiernym. Jest to „wypaczenie” nauk Galilejczyka przez obecną hierarchię, ma ona źródło w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, kiedy kościół formował swoje pierwsze struktury.”

To też jest sprawa znana, zarówno filozofom jak i historykom Kościoła. Ja sam, około półtora roku temu na konferencji „Mut zur Ethik” jaka się odbyła w austriackiej miejscowości Feldkirch („Kościół polowy”), wygłosiłem referat na temat dwóch, zasadniczo rozbieżnych odmian chrystianizmu, chrześcijaństwa typu „L” („lewoskrętnego”), które dało ‘ideologiczny zaczyn’, w Polsce obecnie obecnie uznanej za zbrodniczą, „dyktaturze proletariatu”, oraz chrześcijaństwa typu „P” („prawowitego”), którego idee stanęły u podstaw dominującej u nas obecnie, anglosaskiej „milczącej tyranii kretynów oraz idiotów”. (Jak się niedawno dowiedziałem, określenia „kretyni i idioci” użył już kilka dekad wcześniej cybernetyk Barfflanty w swej „Teorii systemów”.)

Co ciekawsze, podobne do moich (oraz Węcławskiego i Barfflantego) poglądy były formułowane już uprzednio. W niedawno czytanej przeze mnie, w wersji internetowej, książce "Jews in Russia", pochodzący z Kijowa Andrei I. Diky przypomina znanego sto lat temu, zarówno w Rosji jak i w reszcie Europy, publicystę Aleksandra Amfiteatrova, wypędzonego przez carat z Rosji jeszcze przed Wielką Proletariacką Rewolucją. Ten Amfiteatrov pisał:

„Paulińskie chrześcijaństwo pojawiło się na świecie jako system budowy (międzyklasowych) przymierzy, jako teoria i etyka systemu burżuazyjnego, podczas gdy żydostwo, ze wszystkimi jego dziedzicznymi podziałami w religii i filozofii, pozostało żywotne aby socjalizm w świecie mógł się uratować ... w głosach Lassala, Marxa i w rewolucyjnych poczynaniach rosyjsko-żydowskich przywódców epoki wyzwolenia, słyszymy niezmienny krzyk starych ebonitów (tj. „biednych”), grzmoty Izajasza, lamenty Jeremiasza, szlachetne równościowe utopie Galileusza oraz Jezusa.”

Dzisiaj ten „głos Jezusa” dochodzi do nas przez wypowiedzi byłego księdza rektora, profesora Węcławskiego:

„Profesor w swoich wykładach podkreśla, iż „czynnik społeczny i kulturowy tamtych wydarzeń (tzn. początków chrześcijaństwa) pozostaje często niedoceniany, natomiast przeceniane jest »bezpośrednie« „działanie Jezusa”. Odróżnia on chrześcijan od pierwszego „ruchu Jezusa” -- emanacji pragnień ubogiej wiejskiej ludności ówczesnej Galilei – od kościoła tworzonego przez jego uczniów (z zwłaszcza św. Pawła – M.G.). Chrześcijanie byli bowiem wyznacznikiem już innego zjawiska, mniej spontanicznego, przypominającego nie ruch społeczny, ale „bardziej zorganizowaną i stabilną, zhierarchizowaną społeczność religijną”. „To, co było w centrum orędzia Jezusa i jego ruchu: głoszenie królowania Boga, schodzi na drugi plan, na pierwszy natomiast wysuwa się »chrystologia« - wizja Jezusa jako Mesjasza (Chrystusa), Syna Bożego, Pana wszystkich rzeczy i Zbawiciela wszystkich” – głosi prof. Węcławski. W taki sposób przywódca religijny Jezus został przekształcony przez potomnych w Boga Jezusa. „Chrześcijaństwo zdominował obraz Boga inny i stosunkowo daleki od tych możliwości, które zapowiadała nowa religijność »ruchu Jezusa«” – stwierdza teolog. Z tego pnia wyrosły wszystkie obecne kościoły chrześcijańskie, w tym kościół katolicki. Prof. Węcławski polemizuje z tezami jakoby kościół obecny został stworzony przez Jezusa. Taki kształt nadały mu kolejne pokolenia wiernych.”

Interesującym jest, że obrazoburcze opinie profesora Węcławskiego nie są li tylko „wyskokiem” wśród pozornego monolitu katolickiego, wyższego duchowieństwa. Jeden z moich doktoryzowanych kolegów z pracy, który kilka lat temu napisał książkę o filozofii księdza profesora Tischnera, opowiadał iż według tego, zmarłego przed dziesięciu laty przyjaciela Jana Pawła II „w najwyższych kręgach Kościoła twierdziło się, iż wewnątrz ich ‘korporacji’ wierzącymi były co najwyżej trzy osoby, z których jedną był żyd Lewinas”. W tym kontekście, skrywanym przed katolicką publicznością, warto przypomnieć, że:

„Decyzja prof. Węcławskiego jest bardzo bolesna dla Kościoła katolickiego, jako że był on jednym z najważniejszych katolickich teologów. Jak na ironię zakrawa fakt, że zasiadał w Międzynarodowej Komisji Teologicznej, czyli ciele doradczym watykańskiej Kongregacji Nauki i Wiary rządzonej wtedy przez kardynała Josepha Ratzingera, obecnego papieża Benedykta XVI. Instytucja ta jest następczynią sławnej Inkwizycji, mająca stać na straży tradycyjnej doktryny kościelnej. 0kazuje się więc, że nawet strażnicy świętego ognia zaczynają wątpić w jego istnienie. Lepiej późno niż wcale.” (info J.Ł.)

O co zaś chodzi obecnemu papieżowi, to powiedział on, „między wierszami”, w czasie swego akademickiego wykładu w Regensburgu, półtora roku temu. Patrz załącznik rozpoczynający mą książkę, noszącą wiele tłumaczący nadtytuł „Studium dehellenizacji kultury Zachodu”.

M.G.

Inny tekst:

Magda Hartman

Węcławski: Jezus nie jest Bogiem, katolicyzm to fałsz

Publiczne wyrzeczenie się Kościoła katolickiego przez jednego z czołowych katolickich teologów jest skandalem, który dopiero zaczyna się rozkręcać.

Stała się rzecz bezprecedensowa. Oto jeden z najwybitniejszych polskich chrystologów na drodze teologicznych dociekań doszedł do wniosku, że wyłożona w doktrynie katolickiej teoria Jezusa Chrystusa jako jednej z osób Boga w Trójcy Jedynego jest nie do obrony.

Profesor Tomasz Węcławski (55), jak zawsze niezwykle skromny i unikający rozgłosu, powodów swej decyzji o wystąpieniu z Kościoła katolickiego każe szukać w swych ostatnich wykładach. Zatytułował je "Uniwersum wczesnych chrześcijan - rekonstrukcja i znaczenie krytyczne". Omawia w nich proces, w rezultacie którego obwołano Jezusa z Nazaretu mesjaszem, a następnie - Bogiem.

Dla Węcławskiego Jezus to radykalny reformator religijny, twórca millenarystycznego ruchu, głoszącego rychłe nadejście Królestwa Bożego. Jezus opiera swe nauki na dwóch filarach - niezwykle bliskiej relacji z Bogiem i przebudowie istniejącej hierarchii społeczno-religijnej.

Jezus doznaje jednak porażki: pada ofiarą oczekiwań mesjanistycznych, co prowadzi do odrzucenia przez elity i skazania na śmierć. Jednak najdotkliwsza, zdaniem Węcławskiego, klęska Jezusa dokonuje się już po ukrzyżowaniu - jest nią reinterpretacja jego klęski jako ofiary.

Klęska Jezusa dokonuje się w reinterpretacji jego własnej śmierci, a za nią także obrazu Boga nie w tym kierunku, który on sam wskazywał swoją postawą, słowami i działaniem, ale w kierunku przeniesienia i na niego samego, i na obraz Boga oczekiwań, które on sam albo wprost odrzucał, albo rozumiał gruntownie inaczej.

Innymi słowy Jezus to ofiara oczekiwań społecznych. Egzystencjalną wartość radykalnych impulsów Jezusa chrześcijaństwo zaprzepaściło poprzez uniwersalizację. Przekaz Jezusa-człowieka został zagubiony, gdy uznano go za Boga.

Tymczasem według Węcławskiego zadaniem człowieka jest naśladowanie Jezusa jako

wyjątkowego człowieka, poprzez wzięcie pełnej odpowiedzialności za swoje życie. I to jest to, co ja skądinąd robię.

Tak kończy profesor Węcławski swoje życie w Kościele katolickim, dając dość wyraźne przesłanie - oczywiście mocno protestanckie w tonie.

Kościoły protestanckie już od dawna nie kładą wielkiego nacisku na boskość Jezusa - w tamtejszej refleksji teologicznej jest ona jakby drugorzędna. Naprawdę istotny jest Jezus-człowiek, człowiek w najwyższym stopniu, stanowiący przykład do naśladowania dla wszystkich ludzi. Do podobnych wniosków doprowadziła Węcławskiego jego osobista refleksja teologiczna, prowadzona, jak całe jego życie, z wielką uczciwością.

Wczorajszy tekst Artura Sporniaka w Tygodniku Powszechnym, będący pełnym szacunku przedstawieniem decyzji i poglądów Tomasza Węcławskiego, został natychmiast niezwykle ostro zaatakowany przez poznańską Kurię Metropolitalną.

Jej zdaniem tygodnik nie dość wyraźnie potępił poglądy Węcławskiego jako niezgodne z nauką Kościoła. Kuria podkreśla też, że Węcławski został ekskomunikowany, a więc obłożony kościelną klątwą.

Apostazja profesora Węcławskiego, autora ponad 30 książek i postaci bardzo znaczącej w światowej teologii, jest kolejnym z głośnych odejść wybitnych duchownych katolickich. Jednak ma wymiar krytyki systemowej, zaprzeczenia samym podstawom religii katolickiej.

Nie jest to instrumentalna krytyka Stanisława Obirka, znakomitego publicysty jezuickiego, który porzucił stan kapłański w odpowiedzi na liczne próby cenzurowania jego poglądów przez władze zakonne. Przypomnijmy, że Obirek nie bał się zadawać pytań.

Dlaczego w polskim Kościele błędów Kościoła nie wolno nazywać błędami i mówić o nich głośno?

Czy rolą kobiet w polskim Kościele jest wyłącznie sprzątanie kościołów?

Dlaczego dziwaczna, niemająca nic wspólnego z katolicyzmem koncepcja Kościoła, jaką proponuje ojciec Rydzyk i Radio Maryja, jest uznawana przez hierarchię?

Dlaczego pobożność maryjna jest uważana w Polsce za istotę chrześcijaństwa, podczas gdy nią nie jest?

Jednak pytania Obirka wydają się mało znaczące wobec pytań, na które przecząco odpowiedział sobie profesor Węcławski, uznając bezpodstawność istnienia Kościoła katolickiego.

Wiemy, jak rozpaczliwie pragnął pozostać katolikiem inny wielki teolog i wizjoner - Pierre Teillhard de Chardin. Nawet za cenę spójności swej myśli. Skończyło się to tym, że zmarł opuszczony i niezrozumiany, wyrzucając sobie własne intelektualne tchórzostwo.

Tomasz Węcławski tak nie chciał. Chciał być do końca uczciwy wobec drogi poszukiwania prawdy, która wiodła go od święceń kapłańskich do porzucenia stanu duchownego, a następnie wyrzeczenia się katolicyzmu.

Taka konsekwecja i wierność samemu sobie na pewno godne są szacunku - nawet jeśli nie zgadzamy się ze stojącą za nimi teologią.


Starszy tekst o Węcławskim:

Katarzyna Kolska
2004-05-07

Węcławski Tomasz

Zamiast na wygodnym łóżku w luksusowym hotelu woli spać w stogu siana, w starej szopie albo pod gołym niebem. Potrafi całymi dniami nic nie jeść, ale gdy wybiera się w długą podróż, ma przy sobie zawsze żelazne rezerwy - marcepan. O sobie mówi niewiele i raczej niechętnie. Nie lubi szumu i rozgłosu wokół własnej osoby. Nie goni za kościelnymi godnościami - przeciwnie, nawet odmawia ich przyjęcia. Inni o nim mówią, używając słów wielkich, i nie jest to okolicznościowa laurka na cześć bohatera, który odbierze dziś w Krakowie Nagrodę im. ks. prof. Józefa Tischnera, przyznawaną od kilku lat przez wydawnictwo Znak.

Ma 52 lata. Był już: wikarym, sekretarzem abpa Jerzego Stroby, prorektorem i rektorem Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu, dziekanem Wydziału Teologicznego UAM. Jest prodziekanem, naukowcem, autorem książek, tłumaczem, niezwykle zapracowanym człowiekiem. Gigantem - taką nagrodę, przyznawaną za wielkopolski styl pracy otrzymał dwa lata temu od naszej "Gazety". Nauczycielem, który ze swoimi najwierniejszymi uczniami spotyka się od lat na nieformalnych seminariach. Przede wszystkim jest jednak księdzem - za kilkanaście dni obchodzić będzie 25. rocznicę święceń kapłańskich.

Jako mały chłopak miał w ogrodzie własne obserwatorium astronomiczne i sam zrobił zwierciadła do teleskopów. - Pamiętam jak oglądaliśmy przez lunetę pierścienie Saturna. Nie mieściło mi się wtedy w głowie, że Tomek sam potrafił coś takiego zrobić - wspomina jego koleżanka z podstawówki. A Tomek prowadził poważne obserwacje plam słonecznych i wyniki przesyłał do jednego ze znanych astronomów we Wrocławiu. Obserwatorium stało się źródłem kłopotów: pewnego dnia w domu Węcławskich pojawiła się SB przekonana, że prowadzą działalność szpiegowską.

W liceum Tomasz skonstruował mechaniczną maszynę liczącą. Na II roku teologii w Seminarium Duchownym przetłumaczył na polski jedną z ksiąg Starego Testamentu, co uznano za kpinę. Bo nikomu nie mieściło się w głowie, że kleryk może przetłumaczyć Pismo Święte. Gdy inni zgłębiali, z mniejszym lub większym wysiłkiem, tajniki teologii i filozofii, on czytał dzieła wybitnego niemieckiego teologa Karla Rahnera w oryginale. Zna też wiele innych języków: łacinę, grekę, francuski, angielski, włoski. I czeski, którego nauczył się zupełnie sam. Jeszcze w seminarium przetłumaczył na ten język "Dogmatykę" ks. Wincentego Granata na prośbę podziemnego kościoła w Czechosłowacji.

Jako dziekan Wydziału Teologicznego sam napisał program komputerowy do układania planu zajęć. Bo komputery to jego konik. Ze swoim palmtopem nie rozstaje się - ma w nim wszystko. Pisze w metrze, samolocie, samochodzie, na konferencjach. - Gdy przejmował obowiązki dziekana, zastał na wydziale jedną elektryczną maszynę do pisania. Dziś nasz wydział jest chyba jednym z najlepiej skomputeryzowanych na UAM - ocenia ks. prof. Adam Przybecki. - I gdy jakiś komputer się zepsuł, to on jako pierwszy zabierał się za naprawianie.

Nim wstąpił do seminarium, przez dwa lata studiował na Politechnice Poznańskiej. Może dlatego już jako rektor seminarium budował razem z klerykami drogę. Potrafił chwycić za kilof i walić nim przez kilka godzin w sufit czytelni wydziałowej, z którego ciekła woda. A gdy był wikarym w Pniewach, to wdrapał się na kościelną wieżę i naprawił nieczynny od wielu lat zegar.

Zdystansowany, pozornie nieprzystępny - przed laty w seminarium przylgnął do niego przydomek "Suchy". Do dziś trudno ocenić, czy to z racji osobowości, czy ascetycznego wyglądu. Bo ks. Profesor prawie nic nie je. No, może poza wieczornym ciepłym posiłkiem, który sam sobie przygotowuje. Jego zdolności kulinarne, zwłaszcza w zakresie serwowania potraw kuchni włoskiej, są dla wielu zaskoczeniem. Niektórzy też zachodzą w głowę, skąd taki drobny, wręcz wątły człowiek czerpie siły do długodystansowych wypraw rowerowych. Rower to jego wielka pasja. Przejechał na nim całą Europę. W niektóre miejsca, zwłaszcza we Włoszech i Francji, wraca wielokrotnie. - Potrafię niemal wskazać, gdzie, na którym odcinku są dziury w asfalcie. Niektórzy go poznają i serdecznie witają, ot choćby, jak pewna włoska barmanka, która ilekroć go widzi, zawsze mówi: ja to bym umarła, gdybym przejechała na rowerze 20 km. On potrafi dziennie przejechać nawet ok. 170-190 km. Najdłuższa trasa, jaką pokonał bez wolnych dni, to 6700 km. Ma przy sobie niewielki bagaż - tylko najpotrzebniejsze rzeczy. I marcepan - na wszelki wypadek, gdyby nie miał co zjeść. Nocuje, gdzie popadnie: w starych szopach, stogach siana, pod gołym niebem. - To nie z oszczędności, to taka zabawa - mówi otwarcie. - Ilekroć przekracza włoską granicę, nuci sobie pod nosem hymn włoski - zdradza jeden z jego znajomych. Zawsze jeździ sam. To, jak tłumaczy, okazja, by wciąż spotykać nowych ludzi.

- Jest człowiekiem genialnym - mówi o nim obecny dziekan Wydziału Teologicznego UAM ks. prof. Paweł Bortkiewicz. - To jeden z najwybitniejszych i najbardziej oryginalnych polskich teologów - dodaje Jarosław Gowin, redaktor naczelny miesięcznika Znak. - Ani sekundy nie traci na rzeczy nieważne - mówi prof. Wojciech Cellary z Akademii Ekonomicznej, który wspólnie z ks. prof. Węcławskim i ks. prof. Bortkiewiczem napisał niedawno książkę "Rzeczywistość wirtualna". - Uparty. I ten upór buduje jego sukces - ocenia ks. Feliks Lenort. To m.in. dzięki jego uporowi Wydział Teologiczny został włączony w struktury Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.

Bezkompromisowy: był jedną z osób zaangażowanych w sprawę abpa Juliusza Paetza. Ks. prof. Węcławski, pewny dowodów, którymi dysponował, powiedział o tym publicznie. Wiele osób w Kościele miało mu to za złe. Na pewno nie było wśród nich poznańskich kleryków.


Biografia Księdza  Węcławskiego

Tomasz Węcławski urodził się w 1952 w Poznaniu. W 1973 roku, po dwóch latach studiów na Politechnice Poznańskiej wstąpił do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w tym mieście. Święcenia kapłańskie przyjął w 1979 roku. Na początku lat 80. studiował na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim, gdzie obronił doktorat z teologii. Habilitację otrzymał na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie.

W latach 1989-1996 był rektorem poznańskiego seminarium duchownego. W roku 1996 został dziekanem Papieskiego Wydziału Teologicznego w Poznaniu. Przyczynił się do włączenia w 1998 roku PWT jako wydziału teologicznego w struktury Uniwersytetu Adama Mickiewicza. Do 31 sierpnia 2002 roku był dziekanem tego wydziału. W latach 1997-2002 był członkiem Międzynarodowej Komisji Teologicznej w Rzymie a w 2003-2006 był członkiem Komisji Nauk Teologicznych PAN i prezydium Fundacji Guardiniego w Berlinie.

Jako jeden z nielicznych księży zdecydowanie mówił w 2000 r. o winie abp. Juliusza Paetza, gdy hierarsze zarzucono molestowanie seksualne kleryków i księży.

W deklaracji, w której 9 marca ub. r. ks. Węcławski informował o wystąpieniu z kapłaństwa czytamy m.in.: "Po wieloletnim i gruntownym zastanowieniu doszedłem do przekonania, że z racji sumienia nie powinienem już w moim działaniu reprezentować instytucji i wspólnoty kościelnej". Zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego porzucenie kapłaństwa jest równoznaczne z końcem tzw. misji kanonicznej. Ksiądz Węcławski nie może więc już prowadzić wykładów na Wydziale Teologicznym UAM, którego przez wiele lat był dziekanem. Nadal kieruje natomiast powołaną przez siebie w 2006 roku pozawydziałową Pracownią Pytań Granicznych.

21 grudnia 2007 roku w obecności proboszcza parafii zamieszkania i dwóch świadków, Tomasz Węcławski dokonał aktu apostazji, czyli odstępstwa od Kościoła katolickiego.
Do najgłośniejszych w ostatnich latach wystąpień z kapłaństwa należało odejście jezuity Stanisława Obirka oraz dominikanina Tadeusza Bartosia.

Tomasz Węcławski ma na swoim koncie ponad 30 publikacji naukowych, m.in. "Królowanie Boga". Tłumaczył też utwory Karla Capka i napisał "Ewangelię dla dzieci".

Podobne artykuły


17
komentarze: 18 | wyświetlenia: 5193
89
komentarze: 98 | wyświetlenia: 59861
70
komentarze: 71 | wyświetlenia: 24242
38
komentarze: 19 | wyświetlenia: 6241
21
komentarze: 22 | wyświetlenia: 3102
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 3506
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 2641
381
komentarze: 338 | wyświetlenia: 385230
112
komentarze: 102 | wyświetlenia: 19732
52
komentarze: 63 | wyświetlenia: 25458
101
komentarze: 224 | wyświetlenia: 45474
28
komentarze: 15 | wyświetlenia: 11248
62
komentarze: 127 | wyświetlenia: 26114
 
Autor
Artykuł



  racjonalista  (www),  01/03/2008

Po przeczytaniu pierwszego akapitu - Po wnikliwych badaniach historii pierwszych wieków chrześcijańskich doszedł on do wniosku, że Jezus Chrystus nie był Bogiem - śmiałem sie dłuższa chwilę. Założę sie że ponad 50% katolików o tym nie wie. Mało tego jestem pewien że 80 katolików w Polsce nie zna w całości lub części pisma świętego. Odpowiem na pojawiające się pytanie (skąd to wiem) - nie tylko on dokonał aktu apostazji. Inni również odważyli się na taki krok.

Moim zdaniem - masz rację. A dlaczego taki duży % nie wie tego, co powinni wiedzieć? Przede wszystkim ci ludzie nie chcą wiedzieć - ze strachu przede wszystkim i lenistwa. Bo kiedy już czegoś się dowiedzą - to trzeba będzie z tym fantem coś zrobić, podjąć jakąś decyzję. A nawet niepodjęcie żadnej decyzji - to też decyzja. Przecież nowa wiedza - to zamęt w umyśle, potrzeba przewartościowania pojęć, ...  wyświetl więcej

Teksty są tak obszerne, że aż trudno odnieść się do wszystkich kwestii tu poruszonych. Uważam, że ksiądz Węcławski doszedł do tego, do czego wcześniej czy później dojdziemy wszyscy.

Rzecz jasna, nie ze wszystkimi przemyśleniami można się zgodzić - są przecież często tylko interpretacjami, jak i moje, tu przedstawiane, obecne myśli.

Do jednego tylko odniosę się:
"Jezus doznaj

...  wyświetl więcej

  racjonalista  (www),  02/03/2008

Panie Januszu w takim razie już się chyba pogubiłem – jak to jest Jezus był odkupicielem czy męczennikiem, bo jedno zaprzecza drugiemu. To dla pana oczywiście a dla innych - to proszę mi tu nie wyjeżdżać z tekstem, że jedno i drugie, bo to niemożliwe.

:))
Fajnie...

Po pierwsze "primo" :)): JANUSZ.

Po drugie "primo": nigdzie nie "wyjeżdżałem" z tekstem, że Jezus był męczennikiem i jest odkupicielem jednocześnie. To tylko Twoja interpretacja - :).

Po trzecie "primo" - uważam, że Jezus robił to, co robił, wyjątkowo świadomie, nie czuł się męczennikiem i nie chciałby, aby Go tak traktować, bo z Jego punktu widzenia by

...  wyświetl więcej

  racjonalista  (www),  03/03/2008

"primo" po pierwsze i tylko jedne. Czytałem. Czytałem i dlatego takie pytanie zadałem i odpowiedzi nie otrzymałem. Dobry polityk z ciebie bo odpowiadasz tak aby wszyscy byli zadowoleni.

  zork,  03/06/2009

chyba "primo" pochodzi tu z filmu "Poranek kojota":)

:)) Primo, secundo, tertio, quarto itd. :))Można tak bez końca... :)

Mówisz, że odpowiadam tak, aby wszyscy byli zadowoleni... A są? No nieee... Spodziewałem, że mój artykuł ("Krzyż i zbawienie") będzie bardzo kontrowersyjny dla wielu, może nawet nie do przyjęcia, a tu okazuje się, że... KONFORMIZM! :)) Zaskoczyłeś mnie.

E tam zaskoczyłem. Sam pisałeś że spodziewasz się tego w innym komentarzu więc twoje myśli po prostu się zmaterializowały :-) Aaaapropos to nie ja przywaliłem ci minusa.

Spokojnie - nawet nie zwróciłem uwagi na ten minus. Dostrzegłem go wówczas, kiedy o tym wspomniałeś. Widocznie komuś nacisnąłem na odcisk moim pisaniem. I dobrze. Jak paluszki zaczynają boleć, to może i myśl pojawi się: "Dlaczego bolą?" A myślenie ma przecież przyszłość...:))

W dodatku nie muszę dogadzać wszystkim - nigdy nikomu się to nie udało. Jestem, jaki jestem i robię to, co robię. N

...  wyświetl więcej

  tomek351,  27/05/2008

Moje zdanie na temat wielkich teorii, prawd i autorytetów jest takie, że tych którzy uczą i są świadkami tego czego uczą, dziś odstawia się w kąt, a w ich miejsce wstawia się pionki błyskające sloganami będącymi dziś na topie.
Takich którzy wiele dyskutowali to w historii było wielu. Czas pokaże co się bardziej opłaci: wierzyć i należeć do wspólnoty zwanej Kościołem Katolickim, czy szukać s ...  wyświetl więcej

Święta prawda.

@tomek351: Zdecydowane veto za słowa: co się bardziej opłaci

Śmieszą mnie ci ateistyczni profesorowi i doktorzy badają dowodzą ,,ciężko pracują ,,a wynika z tego niwiele-mądrości tego świata śą głupstwem-tak pisze pismo święte.
Po prostu śą ślepcami patrzą a nie widzą.Na Boga trzeba patrzyć oczyma duszy a oni mają je wypalone przez zakłamanie.....jedynym ratunkiem dla nich jest miłujący BÓG .....niech sprawi cud i przywruci im wzrok......wtedy zobaczą inny swiat...Boga....i przestaną wątpić

  eljo,  13/04/2009

zgadzam się z tobą.. ale Bóg powiedział że na ziemi będziemy cierpieć .. Przykro patrzec..Czy chrzescijanie tez piszą tyle artykułów o np. ateizmie?nie..

  rolka,  29/06/2009

Chrześcijanie byli, są i będą prześladowani za swoje poglądy.Pomimo to, że jest to religia która opanowała całe 2 miliardy ludzi.
Ale jest jedna rzecz, którą staram się powtarzać-kościół to nie religia.Można się słuchać jedynie pisma, w umiarkowanym stopniu księdza, ale nigdy bezgranicznie słuchać się słów księdza!Ksiądz to człowiek-może się pomylić, stracić wiarę, skłamać.W pełni możemy si ...  wyświetl więcej

  Kitek,  13/01/2010

Do terapeuty.
Pan nie dokończył mówiąc: "zobaczą inny swiat...Boga....i przestaną wątpić ". Należało powiedzieć: zobaczą inny swiat... i Boga przez stos płonący ...i przestaną wątpić

a może tak chrześcijanie przestaliby się ośmieszać i zaczęli czytać ze zrozumieniem? Raz- nazwanie prof. Węcławskiego ateistą jest idiotyzmem (uznał jedynie brak boskości Jezusa a nie zaprzeczył istnienia Boga) a dwa - artykuł nie podważa właśnie istnienia Boga.
No ale już Tołstoj stwierdził, że wiara w autorytety powoduje przyjmowanie błędów autorytetów za wzorzec...

@rolka: Cyt [ religia która opanowała całe 2 miliardy ludzi.] Raczej kościoły chrześcijańskie styranizowały i zastraszyły używając miecza i gróźb wobec ludzi bez wiedzy. Nieludzko torturując i zabijając miliony ludzi.

  Tomasz Het  (www),  12/10/2008

Świat katolicki nie jest niczym świętym po obserwacji jego uczestników czy tym bardziej jego kapłanów. Jest to obłuda ale też nie jest ogólnie czymś złym. Pamiętajmy że wiara nie czyni sama nic złego ale ludzie ślepo w nią wierzący mogą krzywdzić innych o ile nie tolerują nic innego.

A kto powiedział, że wszyscy ludzie są święci?
Ty jesteś święty, że masz prawo oceniać całą wspólnotę za nieświętą?

Największym problemem świata jest to, że Ci którzy szukają prawdy nie są niczego do końca pewni, a reszta głupców pełna pewności co do ich fanatycznych dogmatów, także ateistycznych zawsze czuje się wszechwiedząca i im akurat buty i pewności siebie nigdy nie brakuje ;-) Trochę pokory.

  moniks,  06/03/2009

O ile pytania Obirka są dla mnie jasne i bardzo konkretne, to filozofii księdza Węcławskiego naprawdę nie pojmuję. Jedno co mi przychodzi na myśl czytając jego rozważania, to sformowanie Tołstoja: "szachrajstwo rozumu". Sądzę, że to go właśnie dopadło i..... zgubiło.

  contra,  09/03/2009

Nie wiadomo,czy go*zgubilo*.Moze jednak uwolnilo...ks.prof T.Weclawski spedzil wiele lat nad studiowaniem tego,o czym inni nie maja bladego pojecia.Jego studia i badania przyniosly mu pewnosc i dowod na to,co kazalo mu twierdzic,w jak wielkim zaklamaniu znajduje sie KK.Nie chcac dluzej zyc w klamstwie i w dodatku przekazywac je innym,odszedl.Decyzja odejscia kaplana nigdy nie jest sprawa latwa.To ...  wyświetl więcej

  probus,  09/03/2009

Contro, teologowie na ogół w Krk są nie lubiani, bo za dużo myślą. Wystarczy przeczytać kilkadziesiąt do kilkuset najwyżej odpowiednich książek spoza żelaznego arsenału kurialnej biblioteki, aby dojść do takich wniosków jak Prof. T. Węcławski. Problem polega na tym, że ksiądz ma większą barierę dogmatyzmu i zafałszowania rzeczywistości do pokonania.
Na czym polegają mechanizmy psychologiczn ...  wyświetl więcej

  moniks,  26/04/2009

Probusie, gdy Szaweł nagle zmienia poglądy nazywasz to epilepsją, a gdy to samo dotyczy Węcławskiego- mówisz, że to oświecenie, olśnienie. Czy chcesz przez to powiedzieć, że epilepsja jest uleczalną chorobą? Czy może po prostu uprawiasz werbalizm w celu "narzucenia światu swojego formatu"?

  probus,  26/04/2009

Jeśli zwalczasz realny socjalizm to kierujesz się ku wolnemu rynkowi i normalności...
Jeśli zwalczasz liberalny kapitalizm i wolny rynek to skłaniasz się ku socjalizmowi...
To co ty właściwie chcesz stworzyć? Nierealny socjalizm? Utopię? Czy nieliberalny kapitalizm (co też jest oksymoronem)?
A zwalczasz religie dlaczego? By zakazać ludziom wyboru i budować nowy totalitaryzm? M ...  wyświetl więcej

  moniks,  09/03/2009

Jeśli chodzi o ten "spokojny sen", to nikt z nas nie wie, czy Węcławski dziś lepiej sypia. Na pewno wiemy tylko jedno: już nie sam. :-)

  eljo,  13/04/2009

Dlaczego wszyscy się uwzieli na katolicyzm ??Najwiecej jest artykułów tego typu...

Nie, to katolicyzm uwziął się na wszystkich... Ci "wszyscy" tylko się bronią. Rzecz jasna, od strony katolickiej może to wyglądać inaczej.
Katolickie pojęcie "misji" jest równoznaczne z agresją, bez względu na subtelność formy.

  rolka,  29/06/2009

Bo katolicyzm jest sam w sobie czymś złym.Ale wiara, na której ta religia jest oparta, jest dobra.Jezus istnieje, Bóg istnieje, ale należy się słuchać pisma św. a nie np. papieża, który mówi, że holokaust nie istniał.
Sam jestem katolikiem, bo wierze.Ale tylko w wiarę.Nie w kościół, który przez to milenium z całkowicie dobrego zszedł na zło...Musimy to jakoś odmienić.

  moniks,  13/04/2009

I nawet mają swojego idola: Węcławskiego. :-)

  zork,  03/06/2009

Każdy człowiek przecież jest ateistą po urodzeniu.Potem niektórzy zostają "zgwałceni" podczas chrztu i mają pranie mózgu...Ateizm to forma wyjściowa, a potem może ewentualnie się przyłączyć (w sumie nie ma wyjścia, bo rodzice go przyłączą) do jakiejś sekty, czy jak tam zwał...Ciekawe jak by było, gdyby ludzie mieli wybór przyłączenia się do ugrupowania religijnego będąc osobą dorosłą i nic nie słysząc prędzej o boźkach jakichkolwiek

  rolka,  29/06/2009

Co mam rozumieć przez słowo "zgwałceni"?Mnie to obraża.I może doznałem prania mózgu, ale wyzwoliłem się z niego.
Teraz jestem katolikiem "myślącym" a nie ...hhmm...."wypranym":).
Przepraszam za minusa.Może to nic nie da, ale potępiam takie zachowanie.

ludzie powinni pomyslec zanim cos napisza, mnie taka wypowiedz tez razi. Ja nie mam 'spranego mozgu', bo jestem katolikiem z wyboru i mam swiadomosc w co wierze.

Hahaha
To chyba wołanie na puszczy fanatycznego ateisty i wroga wierzących, który nie dozwala innym wierzyć i szuka sposobów na udowodnienie nieudowadnialnego :)

Twojej teorii przeczy fakt istnienia nieprzebranych ilości kultów na świecie, które rozwijały się niezależnie.
Jakimś cudem ludzie na ziemi ciągle szukają sposobów na spełnienie ich potrzeb duchowych. Nawet zatwardzi

...  wyświetl więcej

Cały artykuł wielokrotnie podkreśla potęgę intelektu prof. Węcławskiego. Ma to zapewne rzucić czytelnika przed nią w pokorze na kolana, by bez zmrużenia oka i żadnych wątpliwości uznał wyniki "wieloletnich dociekań" profesora i odrzucił bóstwo Jezusa Chrystusa, jeśli je dotąd uznawał. Ani śladu w artykule, jak profesor doszedł do takiego wniosku.
Z całym szacunkiem dla profesora (wiele elem ...  wyświetl więcej

To bardzo przykre, że ksiądz utracił wiarę, bo to jest, tak naprawdę meritum. Wiarę można utracić z wielu powodów, z nadmiaru wiedzy, z jej braku, z negatywnych doświadczeń, opinii środowiska, słabości intelektu, siły intelektu itd. Można by wymieniać bardzo długo. Trzeba pamiętać, że wiara, jest tak naprawdę łaską, o którą trzeba się modlić, a jeśli się ją otrzymało, to modlić się, aby jej nie ut ...  wyświetl więcej

Ważne jest by szczegóły nie dzieliły nas wierzących jak to działo się z instytucją kościoła dawniej.
Każdy ma prawo modlić się do Boga jak chce, ważne by spełniał swoją naturalną potrzebę duchowego rozwoju i spełniania.
Szczegóły nie powinny nas dzielić, a każdy powinien mieć równe prawo do wiary i szacunku jako człowiek, bo bez tego nie ma dialogu, nie ma jedności, nie ma zrozumieni ...  wyświetl więcej

Panie Krzysztofie pieknie pan to ujal, zgadzam sie z pana wypowiedzia.

Nie znam wspolnoty religijnej, ktora by byla przykladem pod kazdym wzgledem, Im wiecej intelektualistow tym wiecej bledow i rozlamow.

Nie mozna tolerowac zlego postepowania, trzeba domagac sie dobrego przykladu od innych, ale tez i wymagac od siebie, Co przyjdzie nam z klotni i filozoficznych dywagacji??? Czy ten swiat stanie sie lepszy, ludzie beda sie bardziej szanowac??? Co zyskuja osob

...  wyświetl więcej

  tadeusz,  23/07/2009

Sedno artykułu jest takie, że nie mógł się doszukać związku między tym co mówi biblia a tym czego naucza Kościół.Nie wiemy jak długo walczył z myślami zanim podjął decyzję,ważne że zdobył się na odwagę,przyznał się do błędu i głośno powiedział DOŚĆ.Wielu z tych którzy go krytykują nie zdobędzie się na taką odwagę i szczere wyznanie nawet wtedy, gdy Jezus zstąpi z nieba i powie im osobiście że to nieprawda.IMO

Moim zdaniem, jezeli Trojca to trzy osoby boskie: Ojciec, Syn i Duch Sw., to jest to zwyczajny politeizm na podobienstwo poganskich trojcy. i nie jestem w tym odosobniony :

"Z innego punktu widzenia, Trójca wskazuje na Boga jako byt trzech oddzielnych części – Ojca, Syna i Ducha Świętego. Chrześcijaństwo rości sobie prawo do bycia religią monoteistyczną. Monoteizm, jednakże, ma w swoich fu

...  wyświetl więcej

No tak, bo akurat Instytut Islamski, który szerzy religię pokoju, która nakazuje kłamać i mordować by pójść do raju, gdzie będzie można chlać na umór i dostać zastępy dziewic, a której prorokiem był morderca i pedofil... jest najlepszym autorytetem w sprawie konkurencyjnego Boga Chrześcijan. Można się setnie ubawić :D

Trójca nie jest trzema oddzielnymi osobami tylko jednością trzech wspóln

...  wyświetl więcej

  Kitek,  13/01/2010

Do rolka
Jezus odpowiedział:pierwsze jest;Słuchaj izraelu, Pan Bóg wasz, Pan jest jeden.Będziesz miłował pana Boga swego, całym twoim sercem, całą twoją duszą, całym swoim umysłem, i całą mocą swoją, bo w Starym Testamencie, w II Moj (34, 14) napisano: „Albowiem Pan, którego imię jest „Zazdrosny”, jest Bogiem zazdrosnym”.
Poza tym napisano: “Słuchaj Izraelu (…)”, a gdzie indziej “I m ...  wyświetl więcej

Nie trzeba nawet.
Boże imię to Yeh, a Jezus to Yehsous - Bóg Zbawiciel podobnie jak Mojżesz zwał się z egipskiego Mosous/Moseus co znaczyło zbawiony od wody, a jego następca Jezus zbawiał też poprzez wodę.
Nie ma żadnego Jehovy czy Jahve, a Jah/Yah to dokładne imię bożka pogańskiego.
To tyle co do udowadniania kto jest Bogiem Chrześcijan i plemienia Mojżeszowego.
Jezus ...  wyświetl więcej

  Kitek,  13/01/2010

Do melisy.
Szaweł spadł z konia i mocno uderzył się w głowę. Dlatego uwierzył, że widział I słyszał. Nie było innych przyczyn.

A Pana bardzo bolało?

  Kitek,  13/01/2010

Do Pana Dąbrowskiego.
Pisze Pan:
>Po drugie "primo": nigdzie nie "wyjeżdżałem" z tekstem, że Jezus był męczennikiem i jest odkupicielem jednocześnie. To tylko Twoja interpretacja - :).
Po trzecie "primo" - uważam, że Jezus robił to, co robił, wyjątkowo świadomie, nie czuł się męczennikiem i nie chciałby, aby Go tak traktować, bo z Jego punktu widzenia byłoby to niedorzeczno ...  wyświetl więcej

Do: Kitek.
Co do jednego powinniśmy być zgodni - żaden z nas nie ma pewności, że jego jest racja :). Bo cała prawdę o sobie, o motywacjach, przeżyciach, postanowieniach, celu poddania się męczeńskiej śmierci itd. zna wyłącznie Chrystus Jezus. My możemy jedynie wysnuwać PRZYPUSZCZENIA. Dlatego pisałem - CYT.: " (...) uważam, że Jezus robił to, co robił (...)" - wyrażałem więc jedynie swoje, może błędne, zdanie, przy którym jednak obstaję.

Pozdrawiam!

  tewie,  01/07/2010

Z całym szacunkiem dla szacunku jakim niektórzy tu p. Węcławskiego obdarzają - już samo to, że dojście do owych wniosków zajęło mu tyle lat stawia pod znakiem zapytania Jego kondycję intelektualną. Niewielu pewnie zrozumie o co m ichodzi, nie dlatego że to trudne ale dlatego, że samodzielne myślenie jest dziś w totalnym odwrocie. Niemniej powiem to: apostazja p. Więcławskiego ma znaczenie li tylko ...  wyświetl więcej

zeby nie wiem ile dal dowodow narodowi ze kosciol katolicki sklada sie przedewszystkim z oszustow naciagaczy hopsztaplerow pedofili pedalow to i tak narod POLSKI bedzie ich czcil bardziej od boga bo to zaklamany bezduszny durny narod zasluguje na to co ma syf

Bla bla bla nie podoba Ci się polski "syf"? To wyjedź i zajmij się czymś innym niż ciągłym myśleniem o wierze innych zamiast zająć się własnymi sprawami ;)

LEAVE CHRISTIANS ALONE :D

Prosiłbym o nie wycieranie sobie brudnych ust imieniem Boga Jezusa Chrystusa przez szacunek dla wiary większości Polaków.

Co ludzie najchętniej nazywają głupotą?
Mądrość,której nie rozumieją.
Marie von Ebner - Eschenbach



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska