Login lub e-mail Hasło   

Samotność

Na emigracji samotność jest uczuciem, które dotyka chyba każdego wcześniej czy później. Decyzja o wyjeździe z kraju przeważnie wiąże się z jakimś rozstaniem &ndash...
Wyświetlenia: 2.300 Zamieszczono 01/03/2008

Na emigracji samotność jest uczuciem, które dotyka chyba każdego wcześniej czy później. Decyzja o wyjeździe z kraju przeważnie wiąże się z jakimś rozstaniem – z rodzicami, współmałżonkiem, dziećmi, znajomymi. Są obietnice, że to tylko na trochę, na jakiś czas, że przecież będziemy przyjeżdżać do siebie, że są telefony, maile, skype. Potem są samotne wieczory, samotne weekendy. Tęsknimy bardzo, po cichu płaczemy w poduszkę. Jeśli nie udaje się połączenie rodzin, trzeba zacząć jakoś sobie radzić z tym uczuciem, które bardzo utrudnia normalne funkcjonowanie.

Sposoby są bardzo różne , jak różne są ludzkie charaktery.

40-letnia Kasia pojechała do Niemiec, bo w małej miejscowości na Śląsku nie było pracy. Dwójka dzieci i mąż, który stracił pracę w kopalni muszą jeść, trzeba się ubrać, opłacić czynsz. A pieniędzy brakowało. Z jednej pensji ekspedientki nie można utrzymać rodziny. Po długich wieczornych rozmowach zapadła decyzja o wyjeździe. Mogła jechać Kasia bo koleżanka znalazła jej pracę przy sprzątaniu za dobre pieniądze. Mąż musiał zostać w domu. Od początku Kasia nie umiała sobie poradzić. Nowy kraj, nieznajomość języka i tęsknota. Straszna tęsknota i ciągłe martwienie się o dzieci nie pozwalały jej normalnie funkcjonować. Jeździła do domu raz na dwa miesiące, bo daleko i drogo. Najgorsze były wieczory i niedziele.

I wtedy to się zaczęło. Koleżanki zaczęły ją wyciągać do pubu. Jeden drink, dwa - było na chwilę weselej, zapominała o zmartwieniach. Spotykały się coraz częściej, nawet pomimo zmęczenia szły na jednego. A potem było już picie w domu, samotnie. Teraz jest już na etapie walki z nałogiem, bo musi pracować, bo chce wrócić do domu.

>>> ZDRADA....... to najłatwiejszy sposób na samotność. I niestety decyduje się na nią spora cześć wyjeżdżających. Nie ma statystyk, bo się o tym nie mówi, ale jest to bardzo częste zjawisko.
Czasami jest to wygodnictwo, bo we dwójkę łatwiej sobie poradzić z codziennymi problemami. Mężczyźni szukają kogoś, kto ugotuje, posprząta, wypierze. Chyba rzadko jest to miłość szybciej potrzeba bliskości.

A nawet jeśli wyjeżdżają razem, samotność też ich dotyka. Bo za granicą żyje się o wiele szybciej, w tygodniu nie ma czasu na bycie razem. Weekend to tylko odpoczynek i nie ma często siły na zadbanie o związek.

Niestety samotność to uczucie dotykające coraz więcej ludzi, nie tylko na emigracji. Dotyka ludzi w każdym wieku i w bardzo różnych okolicznościach. Jedni są samotni z wyboru, inni zostają sami bo bliscy umierają lub odchodzą, jeszcze inni są samotni w małżeństwie , w rodzinie. Każdy przynajmniej raz w życiu musi się z samotnością zmierzyć. I albo ją akceptuje albo z nią walczy.
Samotne są dzieci, dla których rodzice nie mają czasu. Tęsknią za rozmową, za bliskością, za dotykiem matki. Nastolatki nie radzące sobie z okresem dojrzewania nie przyznają się do swojej samotności, bo są za bardzo zbuntowane. Cierpią bo przecież bardzo chcą z kimś być. Rodziców w ty okresie nie akceptują, a nie zawsze udają się pierwsze związki uczuciowe.

No a potem to już jest bardzo dużo okazji do samotności. Cierpią po każdym rozstaniu z kolejnym partnerem, cierpią po rozwodzie, po odejściu z domu dzieci, po śmierci bliskich. To uczucie towarzyszy nam przez cale życie.

Ostatnio bardzo dużo się słyszy o samotności we dwoje. Jest to coraz częstsze zjawisko, dotykające związki o bardzo różnym stażu. Rutyna, monotonia codziennego życia, stres i brak czasu na zajęcie się sobą zniszczyły już wiele małżeństw. Trwają ze sobą bo są jeszcze w domu dzieci, bo nie ma dokąd odejść, jest wspólny dom, samochód , wspólny kredyt do spłacenia. Nie ma już żadnych wspólnych tematów do rozmów. Chyba tylko wymiana uwag o niezapłaconym rachunku czy złych ocenach syna w szkole. Każdy zaczyna żyć swoim życiem, w którym nie ma już miejsca na tą drugą , tak przecież kiedyś kochaną osobę. Szukają jakiś zajęć, uciekają w pasje , żeby tylko jakoś to życie przeżyć. Obojętnieją na siebie całkowicie. Rzadko taka sytuacja kończy się to szukaniem nowego partnera, bo to jest też już niewygodne. Trzeba by się ukrywać, kłamać, oszukiwać dzieci. Nie mają nawet na to ochoty. Taka pustynia uczuciowa powoduje, że zamiera chęć na jakiekolwiek działanie. Próby ratowania takich związków raczej się nie udają. A po rozstaniu tacy ludzie też nie umieją stworzyć niczego ciekawego z kimś innym . Gdzieś po drodze, w pędzie szalonego naszego życia gubimy umiejętność bycia razem i wtedy właśnie skazujemy się na samotność.

 

Zapraszam na stronę www.myPolinfo.com

Podobne artykuły


157
komentarze: 73 | wyświetlenia: 257451
72
komentarze: 26 | wyświetlenia: 110362
72
komentarze: 36 | wyświetlenia: 92182
55
komentarze: 15 | wyświetlenia: 40702
52
komentarze: 78 | wyświetlenia: 70587
48
komentarze: 21 | wyświetlenia: 43897
47
komentarze: 23 | wyświetlenia: 159458
42
komentarze: 59 | wyświetlenia: 14967
35
komentarze: 22 | wyświetlenia: 9713
24
komentarze: 10 | wyświetlenia: 5913
24
komentarze: 41 | wyświetlenia: 106033
23
komentarze: 4 | wyświetlenia: 14189
21
komentarze: 12 | wyświetlenia: 79932
22
komentarze: 7 | wyświetlenia: 20052
18
komentarze: 8 | wyświetlenia: 17934
 
Autor
Artykuł



  ,  03/03/2008

Przeczytałem i odechciało mi się żyć. Wygląda jakby wyjazd za granicę był równoznaczny z rzuceniem sie w objęcia smutku i samotności. Dziwne, bo większość osób jakie znam doła i asymilacyjną depresję złapało po powrocie do smutnej Polski i jej pomrocznej atmosfery. Pierwszym pytaniem znajomej Hiszpanki po przyjeździe do Polski było: dlaczego ludzie tutaj są tacy smutni? Ja jestem smutny od czytania takich smutnych artykułów dołujących i nie podających żadnych konkretnych rozwiązań.

Niczym „Samotność długodystansowca” Ile to od Polaków można się nauczyć.

W świetnym skądinąd filmie "Seksmisja", jedna z bohaterek widząc rozterki u towarzyszki stwierdza (cytuję z pamięci): "organizm chory dużo się zastanawia, a organizm zdrowy funkcjonuje".
Rozmyślania o samotności są zarówno dobre, twórcze, jak i destrukcyjne.

Zaś co do samego artykułu, to myślę, że skoro już ktoś został emigrantem, to lepiej uznać się za kosmopolitę, niż trwać przy s

...  wyświetl więcej

  ,  07/03/2010

Dziekuje Ci emka za te wszystkie "chyba","przewaznie" i tym podobne.Aby tyle.Jestem za granica Polski juz 22 lata i nie zgadzam sie z Toba w ogole.W zadnym punkcie.Tak bywa.Takie sytuacje sie zdarzaja,ale na litosc boska nie generalizuj !Poza tym,samotnym mozna byc wszedzie.Nie tylko na emigracji.
Artykul sprzed dwoch lat..... mam nadzieje,ze przeszedl Ci juz ten dolujacy nastroj......



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska