Login lub e-mail Hasło   

O wizytówkach

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.hopfer.com.pl/savoir-vivre.html
We współczesnym biznesie wizytówka to element kontaktów służbowych i towarzyskich. Dowiedz się wszystkiego, co powinieneś o nich wiedzieć.
Wyświetlenia: 6.850 Zamieszczono 25/04/2008

Biznesmen macający się po kieszeniach i stwierdzający; "Och, zostawiłem wizytówki w samochodzie", robi żałosne wrażenie. Inna sprawa, że nieoddanie wizytówki może oznaczać: nie interesują mnie kontakty z tobą, albo: byle komu wizytówek nie daję. Podejście na przyjęciu do prezesa banku ze słowami: "Iksiński jestem, oto moja wizytówka", pewnie wywoła u niego myśl: "Co za natręt, nie daje mi w spokoju dokończyć łososia".

Umiejętność posługiwania się wizytówką jest podstawowym warunkiem poruszania się w towarzystwie, ułatwia nawiązywanie kontaktu i zapamiętanie, z kim się spotkaliśmy.

Słowo "wizytówka" to skrócona forma "biletu wizytowego". Skonstatowanie tego faktu uprzytomni nam, że pierwotnie podstawowym zastosowaniem tego kartonika z imieniem i nazwiskiem było przesłanie go zamiast wizyty, ewentualnie poprzedzało wizytę.

Przywędrowały z Chin

 

Używanie wizytówek w Europie weszło w życie gdzieś w XV wieku i przywędrowało prawdopodobnie z Chin. Najstarsze polskie bilety wizytowe zachowane w zbiorach archiwalnych pochodzą z XVIII wieku. Były to kartoniki nieco większych rozmiarów niż używane obecnie, zaopatrzone w ozdobną ramkę i ręcznie wypisane nazwisko i tytuły, np. Bniński, Poseł Poznański. Imiona w owych czasach były najwyraźniej z mniejszą atencją traktowane, gdyż zbiory z XVIII wieku zawierają prawie wyłącznie wizytówki z nazwiskami i tytułami.
Wizytówka Tadeusza Kościuszki w ozdobnej ramce zawiera jego własnoręczny podpis z pierwszą literą imienia.

Ciekawe, jak w miarę upływu czasu zwiększała się ilość informacji na wizytówkach. Jeszcze w XIX wieku powszechne było zamieszczanie na wizytówkach tylko imienia i nazwiska, ewentualnie funkcji lub nazwy miejscowości.

Tak wyglądały wizytówki w końcu XIX wieku:

W okresie międzywojennym na wizytówkach pojawiają sie adresy.

Ściąga dla biznesmena

Wizytówki zawierające wyłącznie imię i nazwisko stosowane są rzadko i to w stosunkach prywatno-towarzyskich. Wizytówki służbowe biznesmena powinny być zaopatrzone w pełne informacje.

Na środku imię i nazwisko (a nie pierwsza litera imienia i nazwisko jak u Kościuszki) poprzedzone tytułami. Od razu dodać trzeba, że ich umieszczenie zależy od poglądów właściciela. Jeśli ktoś uważa, że mgr lub inż. przed imieniem i nazwiskiem nie wygląda dobrze, to nie należy się katować. Rzeczywiście mgr niewiele mówi, ale już mgr inż. arch., lek. med. lub lek. wet. to konkretna i pożyteczna informacja. A o informację tu przecież chodzi.
Przyjęło się w polskich zwyczajach, że dr, prof. i inne tytuły naukowe z reguły zamieszcza się na wizytówkach, zwłaszcza służbowych. To samo dotyczy stopni wojskowych. Innych skrótów przy nazwisku u nas się nie stosuje, podczas gdy na przykład w Wielkiej Brytanii w zwyczaju jest zamieszczanie po nazwisku skrótów literowych, informujących o przynależności do stowarzyszeń oraz otrzymanych orderach. Na przykład John Smith MBA FBIM C.B.E. oznacza: Master of Business Administration - czyli rodzaj skończonych studiów - w tym przypadku menadżerskich; Fellow of the British Institute of Management - czyli przynależność do towarzystwa zawodowego oraz Commander of the Order of the British Empire - czyli posiadane odznaczenie Imperium Brytyjskiego.

Pod imieniem i nazwiskiem zamieścimy stanowisko służbowe (dyrektor naczelny) lub uprawnienia zawodowe - biegły księgowy.

W lewym dolnym rogu znajdzie się pełna nazwa firmy i jej adres, a w prawym rogu numery telefonów, faxów, telexów lub/i poczty elektronicznej. Nie należy zapomnieć o kodzie pocztowym i niekiedy nazwie państwa, zwłaszcza gdy mamy często do czynienia z cudzoziemcami, o kodzie telefonicznym miasta i - na wizytówkach w języku obcym - kodzie telefonicznym naszego kraju.

Tu pojawia się interesująca kwestia - wizytówek w języku obcym. Tytuły proponuję zostawić polskie tam, gdzie można, na przykład tytuł dr przed nazwiskiem, gdyż mamy zwykle polski doktorat, a nie angielskie PhD, ale już LL.M. mówi, że jesteśmy magistrem prawa, podczas gdy ani mgr ani magister praw cudzoziemcomi wiele nie powie. Oczywiście stanowisko, uprawnienia i informacje adresowe po angielsku.

Ostatni element naszej wizytówki to znak firmowy umieszczony w górnym lewym lub prawym rogu.

Pewną pożyteczną odmianą wizytówki może być tzw. ślepak, na którym są wszystkie elementy oprócz danych osoby, która ją wręcza. Swoje imię i nazwisko wpisuje ona ręcznie przy odbiorcy. W takie wizytówki-ślepaki możemy wyposażyć krótkoterminowych akwizytorów, nie będących naszymi stałymi pracownikami. Mając w swojej kolekcji kilka tysięcy wizytówek (nigdy nie liczyłem, ile ich jest naprawdę) z różnych okresów, krajów i ludzi różnych profesji, mam chyba wszystkie możliwe wersje rozmieszczania ich elementów. Dowolność jest zupełna. Jeśli komuś pasuje do strategii firmy fikuśność - nie ma przeciwskazań. Ale podkreślam raz jeszcze - tylko wtedy, jeżeli firma chce być widziana jako fikuśna.

Standardowe rozmiary wizytówek: 10x5 cm. Radzę się ich trzymać, gdyż wizytowniki na całym świecie mają kieszenie mieszczące właśnie ten rozmiar. Inna sprawa, że tradycyjne kanony dyplomacji określały wielkość biletów wizytowych dla dyplomatów poszczególnych rang. Trzeci sekretarz ambasady nie mógł mieć wizytówki wiekszej od wizytówki ambasadora. Ale obecnie i te zwyczaje się zdemokratyzowały i wszyscy dyplomaci mają przeważnie wizytówki jednakowych rozmiarów.

Czego to ludzie nie wymyślą

Niewielką fikuśnością jest zamawianie wizytówek w pionie zamiast w poziomie. Robią to całkiem poważne instytucje. Trochę większe udziwnienie zastosował przedstawiciel pewnej szwedzkiej firmy, którego wizytówka jest składana. W zewnętrznej "okładce" wycięto okienko, przez które widać jedynie imię i nazwisko właściciela, dopiero po otwarciu - resztę informacji.
Poważna instytucja czy firma wydrukuje wizytówki na białym kartoniku. Jeśli firma chce się wyróżnić lub uchodzić za niekonwencjonalną ("na luzie"), robi wizytówki w kolorze beżowym, czerwonym lub fioletowym. I znowu wracamy do sprawy budowania obrazu firmy. Tak jak wizytówka ze złotymi obrzeżami na seledynowym papierze będzie dla zakładu cukierniczego lub kierownika kawiarni, tak nie pasuje do rafinerii czy urzędu celnego. W mojej kolekcji jest wizytówka wydrukowana na osłonce do kiełbasy czyli flaku. Ma ona, a jakże, kształt i "konsystencję" zwykłej wizytówki i należała do pewnego zagranicznego biznesmena handlującego tym towarem. Takąż koncepcję przyjął również właściciel firmy handlującej drzewem balsa (to takie drzewo, z którego robi się na przykład tratwy ratunkowe) i jego wizytówka wydrukowana jest na płytce 10x5cm z drzewa balsa.
Inne wizytówki-cuda to: kolorowe zdjęcia właściciela, mapka na odwrocie, by łatwiej było trafić pod podany adres, wizerunek budynku - siedziby firmy, wizytówki z dziurą w środku (od producenta sera szwajcarskiego) i z obciętymi rogami, podwójne wizytówki z wypisanym wewnątrz zakresem produkcji firmy.

Co wypada

Wizytówki zawsze trzeba mieć przy sobie. Po prostu, jeśli jestem przedsiębiorcą "bywającym" i często spotykającym się z kontrahentami, klientami czy partnerami z branży - wizytówkami trzeba mieć wypchny portfel czy teczkę.Biznesmen macający się po kieszneni i stwierdzający: "Och, zostawiłem wizytówki w samochodzie" lub "właśnie dałem ostatnią" robi dość żałośne wrażenie. Jeszcze bardziej żałosne jest nieoddanie wizytówki bez słowa wyjaśnienia (co może być odczytane:"no i jak tu z takim handlować, jeśli on nawet wizytówek nie ma") albo zapisywanie swoich danych na serwetce. Inna sprawa, że nieoddanie wizytówki może oznaczać: "nie interesują mnie kontakty z tobą" lub "byle komu wizytówek nie daję". Takie sytuacje mogą powstać z winy wręczającego zbyt nachalnie swoją wizytówkę komuś znanemu lub o bardzo wysokiej pozycji społecznej. Nie przy każdej okazji wypada wizytówki wręczać.

Oczywiście, jeśli przychodzimy na umówione wcześniej spotkanie "w interesach", to wręczenie na początku wizytówki jest po prostu elementem wymiany informacji. Natomiast podejście na tzw. stojącym przyjęciu do prezesa banku ze słowami:"Iksiński jestem, oto moja wizytówka", pewnie wywoła u niego myśl:"Co to za natręt, nie daje mi spokojnie dokończyć łososia". Przedstawić się należy słownie, a z rozmowy wyniknie, czy potrzebne i naturalne będzie wyciągnięcie wizytówki.

Czy wizytówki można użyć w celu przekazania informacji, życzeń, gratulacji? Jak najbardziej. Stosuje się to wprawdzie przede wszystkim używając wizytówek prywatnych, ale i w służbowych stosunkach może byc to przydatne.

A więc ręczny dopisek:"Byłem zgodnie z umową o 13.00. Proszę o telefon dziś do godz.17.00", i zostawienie wizytówki sekretarce czy współpracownikowi, dobitnie przypomni handlowcowi, że strzelił gafę zapominając, że się z nami umówił. Sympatyczne będzie również zostawienie na odjezdnym wizytówki z dopiskiem: "Dziękuję za miłe przyjęcie, do zobaczenia na targach". Oczywiście jeśli nie możemy tego zrobić osobiście.

Dobre zwyczaje

Jeśli przesyłamy komuś wizytówkę, zwykle z jakiegoś powodu, to zwyczajowo umieszczamy odręczne dopiski u dołu wizytówki (nie na odwrocie!) w formie skrótu. Pochodzą one z języka francuskiego - rozszyfrujmy je:

p.r. - pour remercier - z podziękowaniami, dla przypomnienia
p.f. - pour fete, pour feliciter - z powinszowaniami
p.f.n.a. - pour fete nouvel an - z życzeniami szczęśliwego nowego roku
p.f.c. - pour faire connaissance - dla zaznajomienia
p.p.c. - pour prendre conge - na pożegnania
p.p. - pour presenter - dla prezentacji, przedstawienia się
p.c. -pour condoleances - z kondolencjami

Tak jak wyżej już pokazaliśmy, stosowano i stosuje się również polskie skróty z.p.i. lub z.p.n.r. 1995 (z powinszowaniem nowego roku). Używać pewnie będziemy takich dopisków rzadko, ale wiedzieć warto.

Na bilety wizytowe złożone czy przesyłane nam wypada natychmiast zareagować, albo telefonicznymi podziękowaniami, albo odesłaniem wizytówki z odpowiednim dopiskiem, na przykład: "Serdecznie dziękuję za przesłane życzenia" (życzliwość, pamięć itp.).

Do biletów wizytowych są specjalne małe koperty, na których pisze się adres i można umieścić te same skróty literowe, które umieszczamy na wizytówce. A jeśli zrobimy coś nie tak, jak powyżej jest napisane - zawsze proszę pamiętać - gafa rzecz ludzka - też ma swój urok!

Autor reprezentuje Gdańską Fundację Menedżerską.
Źródło: CASH Nr 42, 20 października 1995

Podobne artykuły


25
komentarze: 84 | wyświetlenia: 2083
17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1095
16
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1783
15
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1474
14
komentarze: 119 | wyświetlenia: 1015
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 920
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 822
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 601
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 510
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 333
13
komentarze: 21 | wyświetlenia: 906
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 305
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 561
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 673
 
Autor
Dodał do zasobów: Łukasz Żyrański
Artykuł
Dodatkowe informacje



  ,  26/04/2008

Doskonały artykuł. Interesujący i pożyteczny. :-) Szczerze polecam.

Co z wizytówką elektroniczną?

Pozdrawiam.

Bardzo pożyteczny artykuł. Znalazłem go przy okazji szukania drukarni, bo chę wydrukować wizytówki. Może moglibyście jakąś polecić. Gdzie drukujecie wizytówki. Nie mam jeszcze projektu, więc chodzi mi o ofertę na druk i projekt w rozsądnej cenie.

Fajny artykuł, tylko hmm dziwnie się zaczyna :) - "Biznesmen macający się po kieszeniach i stwierdzający; Och...."



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska