Pamięć wody - fakt czy bzdura?
|
|
|
Woda jest NOŚNIKIEM INFORMACJI, ma pamięć molekularną, co udowodnił francuski immunolog Jacques Benveniste w 1988, a potwierdził później w eksperymentach m.in. Rosjanin Bakhir.
|
|
Wyświetlenia: 22.713
|
Zamieszczono 09/07/2008
|
Ta funkcja wymaga zalogowania. Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta, załóż je korzystając z przycisku przy formularzu logowania w górnym panelu.
Wstaw poniższy kod na swoją stronę, a odwiedzający będą mogli przeczytać ten artykuł bezpośrednio na niej.
Kod:
Co to jest woda strukturyzowana?
Woda strukturyzowana występuje jakby w zamarzniętym stanie, tj. posiada strukturę quasikrystaliczną, (jak struktura lodu). Stwarza to możliwość przebiegu najważniejszych reakcji biofizycznych i biochemicznych. Woda strukturyzowana znacznie lepiej nasyca biomolekuły organizmu. Zwykła woda jest jedynie chaotycznym skupiskiem cząsteczek. Molekuły organizmu nie są w stanie prawidłowo ulokować cząsteczek takiej wody między sobą, wskutek czego jest ona źle zatrzymywana w organizmie. W związku z tym podstawowe wymagania stawiane wobec wody to:
- czystość,
- postać quasikrystaliczna,
- postać heksagonalna.
Potrzeba dopiero wydatkowania dużej ilości energii z organizmu, by nadać wodzie odpowiednią strukturę.
Czy w takim razie wolisz pić byle jaką wodę, o zniszczonej strukturze, która zmusi organizm do pracy i utraty energii życiowej, czy raczej wolałbyś podawać organizmowi gotową wodę metaboliczną, czyli wodę mającą własności oddawania energii podczas wchodzenia do organizmu (komórki)?Czy chciałbyś mieć taką wodę, by czuć się lepiej, by w Twoim organizmie zachodziły szybciej procesy naprawcze?
W oficjalnych testach jakości wody pitnej strukturze wody praktycznie nie przypisuje się jeszcze żadnego znaczenia. Jest to skutek nieświadomości, ignorancji i arogancji.Jakość wody pitnej w Europie Środkowej i Zachodniej regulowana jest prawem poprzez zbiór właściwych rozporządzeń. Gwarantują one, że w wodzie - tym składniku nr 1 naszych organizmów i naszego pożywienia - nie będą się znajdowały zarodki bakterii, metale ciężkie, substancje chemiczne w ilościach większych niż opracowane i zapisane normatywnie J. Normy i przepisy pozostają spełnione. Jednak tak istotny fakt, że wewnętrzna struktura wody stanowi decydujący czynnik jakości, nie został włączony do uregulowań prawnych.Tym niemniej podejmowane są już starania, aby przynajmniej termin „struktura wody” przyjąć do wytycznych WHO dotyczących wody pitnej. Od pewnego czasu zagadnieniami struktury wody zajmuje się Komitet ekspertów afiliowany przy Światowej Organizacji Zdrowia WHOWoda strukturyzowana, zwłaszcza zawarta w żywych organizmach cechuje się asymetrią. Każda asymetria stanowi źródło swobodnej energii. Przykładem takiej asymetrii są układy z różnicą potencjałów (np. przepływ wód z miejsca położonego wyżej do miejsca położonego niżej, przepływ elektronów między okładkami kondensatora itp.).
Co cząsteczka wody ma wspólnego z myszką Miki?
Asymetria ta w przypadku wody wynika ze wzajemnego ułożenia atomu tlenu i dwóch atomów wodoru w cząsteczce wody.Otóż kąt zawarty miedzy kierunkami wiązań dwóch atomów wodoru i atomu tlenu wynosi ok. 105O, choć z własności elektronowych powłok tlenu i wodoru wynika, że kąt ten powinien być zbliżony do 90O. Atom tlenu jest jednak stosunkowo niewielki i dwóm przyłączonym do niego atomom wodoru jest nieco za „ciasno”, więc „rozpychają się” wzajemnie zwiększając nieznacznie odstęp między wiązaniami. Ta dziwna wartość kąta nadaje wodzie piętno niezwykłej indywidualności.

W powiększeniu cząsteczka wody przypomina głowę myszki Miki lub niedźwiadka.
W jednej szklance wody mieści się około 8 kwadrylionów (8 bilionów bilionów) takich „główek” myszki Miki, tj. cząsteczek wody.Łeb stanowi atom tlenu, zaś para uszu - to dwa dużo mniejsze atomy wodoru. Elektrony atomów wodoru są przesunięte w kierunku atomu tlenu i dlatego uszy myszki Miki uzyskują ładunek dodatni, a głowa - ujemny. To z kolei oznacza, że cząsteczki wody łatwo będą łączyć się z cząsteczkami innych substancji, obdarzonymi ładunkami elektrycznymi. Oznacza to również, że cząsteczki wody przyciągają się nawzajem, ponieważ ujemnie naładowana „głowa” myszki Miki przyciąga dodatnio naładowane „uszy” innej „głowy”.Nie wdając się w szczegółowe rozważania wystarczy stwierdzić, że cała cząsteczka wody jest elektrycznie obojętna, ale ma własności dipolowe - jest spolaryzowana, dwubiegunowa elektrycznie. Wskutek tego posiada dużą przenikalność elektryczną (o czym mówiliśmy) i jest znakomitym rozpuszczalnikiem substancji jonowych.
Polaryzacja cząsteczek wody powoduje, że mogą one ustawiać się na różne sposoby. W normalnych warunkach woda nie jest więc substancją bezpostaciową, ale tworzy struktury quasikrystaliczne, których budowa jest uzależniona od wpływu oddziaływań otoczenia, w jakim woda przebywała. Tu kryje się tajemnica doskonałych własności rozpuszczania przez wodę różnych substancji.Otóż woda jest w stanie równie dobrze otoczyć dodatnio naładowane cząsteczki (np. jony sodu w soli kamiennej) jak i ujemnie naładowane cząsteczki (np. jony chloru soli kamiennej). Do tych pierwszych cząsteczki wody zwracają się ujemnie naładowanymi atomami tlenu, do tych drugich dodatnio naładowanymi atomami wodoru.Jedną z przyczyn specyficznego zachowania się wody jest zdolność do tworzenia między jej cząsteczkami niezwykle subtelnych wiązań zwanych wiązaniami wodorowymi (protonowymi). W głównej mierze ich przyczyną są oddziaływania elektryczne i magnetyczne.
Atom tlenu cząsteczki wody, oprócz przyciągania dwóch niejako „własnych” atomów wodoru może przyciągać atomy wodoru dwóch „obcych” cząsteczek. Zaś „własne” atomy wodoru mogą być przyciągane przez atomy tlenu dwu „obcych” cząsteczek. Wskutek tego cząsteczki wody są wzajemnie powiązane, tworząc jak gdyby jedną wielką cząsteczkę płynnego kryształu.Wiązania te ciągle pękają i tworzą się na nowo. Podczas pękania mostków (wiązań) protonowych jest oddawana energia, a to sprzyja nie tylko metabolizmowi (przemianie materii), ale również podziałom komórkowym, czyli w istocie działaniom naprawczym.Aby jednak dwie cząsteczki wody mogły utworzyć wiązanie wodorowe (protonowe), muszą zająć względem siebie ściśle określoną orientację - odpowiednio ustawić się względem siebie. W dodatku nie wszystkie cząsteczki wody korzystają z pełnej możliwości utworzenia czterech wiązań wodorowych. Wiele z nich wiąże się tylko z trzema, dwoma lub jedną cząsteczką albo nie tworzy w danej chwili żadnego wiązania.
I te dwa aspekty:
- konieczność odpowiedniego ustawienia się cząsteczek wody względem siebie,
- możliwość łączenia się z różną ilością innych cząsteczek
mają zasadnicze znaczenie, jeśli chodzi o własności (również lecznicze) wody.
Reasumując: zmiana ustawienia cząsteczek wody może być uzyskana przez oddziaływania ze strony sił, których źródłem są:
- pola elektromagnetyczne i magnetyczne,
- pola elektrostatyczne (np. cząsteczek innych pierwiastków lub związków
chemicznych),
- ciśnienie,
- temperatura itp.
lub kilka (również wszystkie) czynników jednocześnie.
Z kolei zmiana sposobu ustawienia cząsteczek wody względem siebie może objawiać się zmianą takich właściwości jak:
- napięcie powierzchniowe,
- własności biologiczne,
- przewodnictwo elektryczne,
- tzw. stała dielektryczna,
- postać widm spektroskopowych.
W zależności od rodzaju i natężenie wpływów, z którymi woda miała w przeszłości kontakt, posiada ona zróżnicowane własności. Badania naukowe wykazują m.in. specyficzne widmo spektroskopowe wody oraz specyficzne oddziaływania na organizmy żywe. Zjawiska te wyraźnie dowodzą, że woda strukturyzowana posiada swoistą „pamięć”. Wszelkie informacje, w tym i biologiczne mogą być przekazywane krystalicznym strukturom takiej wody.
Na czym polega pamięć wody?
Woda jest NOŚNIKIEM INFORMACJI, ma pamięć molekularną, co udowodnił francuski immunolog Jacques Benveniste w 1988 r., a potwierdził później w wielu eksperymentach m.in. Rosjanin Bakhir.
Jacques Benveniste
Prekursorem badań nad pamięcią wody był twórca homeopatii Samuel Hahnemann. Zagadnieniem zajmowali się również austriaccy badacze przyrody: Wiktor Schauberger, Johannn Grander oraz m.in. japoński naukowiec Masaru Emoto, Rosjanin S. Zenin i inni.
Układ nerwowy przekazuje tylko część informacji, natomiast informacje inne, np. o zapotrzebowaniu jakiegoś organu na substancje odżywcze przenosi woda. Czy woda nasycona związkami chemicznymi pochodzącymi spoza organizmu jest w stanie przekazać właściwe informacje? Temat jest na tyle fascynujący, że zatrzymajmy się przy nim na chwilę.Woda strukturyzowana wchodzi w skład świeżych owoców i warzyw. Można ją otrzymać ze stopniałego lodu lub śniegu. Właśnie taka woda – ze świeżo wyciśniętych soków lub ze świeżo stopniałego śniegu działa odmładzająco i leczniczo. Dlaczego? Zaraz to zrozumiesz na przykładzie wody mineralnej.Woda mineralna posiada własności lecznicze dzięki zakodowanej wcześniej informacji, którą wchłonęła przechodząc przez skorupę ziemską. Natomiast rozpuszczone w wodzie mineralnej substancje są pozyskiwane przez organizm w minimalnym tylko stopniu (będzie o tym mowa dalej). Taka woda może działać więc jak leki homeopatyczne!Podobnie woda ze śniegu i świeże soki – posiadają one cały szereg zakodowanych informacji.
Woda dysponuje informacjami o roślinie, z której wyciśnięto sok. Roślina z kolei posiada informacje, które napływały do niej ze świata zewnętrznego: o porze dnia i nocy, o porze roku, o zasobności, strukturze i zawartości gleby, o natężeniu pola magnetycznego, o położeniu słońca i gwiazd, nawet o ludziach, którzy uprawiali tę roślinę itd. Pijąc taką wodę lub sok wchłaniasz całą informację o danym miejscu i czasie. Czerpiesz z tego ożywczą energię. Adaptujesz się więc w taki sposób do danego miejsca.Podobnie jest ze zwierzętami. Ich krew przechowuje wiele danych, często straszliwych: rozpacz, strach, przerażenie. A jak odbywa się ich ubój? Byłeś chociaż raz w rzeźni zakładów mięsnych? Jest to horror. Podczas uboju, kiedy jedne zwierzęta są ubijane, inne widząc to, usiłują się cofać, ale nie są w stanie uciec popychane przez następne tłoczące się zwierzęta.W tym momencie, na krótko przed śmiercią organizm zwierząt produkuje całą masę hormonów i innych substancji „faszerujących” komórki ciała potwornym stresem.Stan psychiczny zwierząt jest dokładnie zarejestrowany w strukturach wodnych. W rezultacie otrzymujemy mięso z trwałym śladem agonii. Teraz „faszerujemy” się tym wszystkim MY, ludzie. I struktury wodne naszego organizmu otrzymują odpowiednią informację. A później zaczynają się różnego rodzaju choroby... Czyżby zemsta zwierząt zza grobu?
Ktoś spróbuje pewnie określić to wszystko jako piramidalną bzdurę. Kiedy jednak głęboko się zastanowimy, to sami dojdziemy do wniosku, że „coś w tym jest”. Dlaczego np. nakazy niektórych religii pozwalają spożywać tylko tzw. „czyste” potrawy, ubój zwierząt ma się odbywać w specjalny sposób, a zabronione jest spożywanie wszelkich produktów, do których dodano krew?Istotę „pamięci” wody można porównać do układanki literowej. Z tych samych liter można ułożyć różne słowa o różnym znaczeniu, niosące różne informacje. Takimi literami w przypadku wody są jej cząsteczki. Na sposób ich ustawienia wpływ ma wiele czynników. Sposób ustawienia – to swoisty „kod” zawierający cały szereg informacji i nadający odpowiednie właściwości. Podobnie, jak w przypadku choćby kodu genetycznego organizmów żywych.„Kod” ten może się zmieniać. Oznacza to, że cząsteczki wody mogą zmieniać swoje ustawienie na skutek wzajemnych oddziaływań elektromagnetycznych z cząsteczkami innych związków chemicznych, z którymi woda ma kontakt.Zmiana ustawienia cząsteczek, to zmieniona informacja i zmienione właściwości. Dla jeszcze lepszego zobrazowania zagadnienia można posłużyć się przykładem grafitu i diamentu. Oba minerały – to węgiel. Ale jakże różne są ich właściwości!Grafit jest czarny i kruchy, zaś diament przezroczysty i twardy. Różnice tych właściwości spowodowane zostały innym ułożeniem atomów w kryształach obu minerałów.
Pamięć wody a homeopatia
Słyszałeś z pewnością o homeopatii i lekarstwach homeopatycznych. Ten uznawany już obecnie przez medycynę akademicką sposób leczenia wynalazł około 200 lat temu lekarz niemiecki Samuel Hahnemann.
Samuel Hahnemann
Homois – (gr.) – podobny, pathos (gr.) – ból, choroba…
Lek homeopatyczny powstaje poprzez stopniowe rozcieńczanie kolejnych, coraz słabszych roztworów zasadniczego leku w czystej wodzie ( np. na zasadzie: 1 porcja leku i 99 porcji wody, później 1 porcja roztworu i 99 porcji wody i tak dalej). Dokonuje się tego poprzez wstrząsanie (a nie mieszanie!).
Okazuje się, że najwyższe potencjały lecznicze mają leki o najmniejszej zawartości pranalewki w roztworze. Z punktu widzenia fizyki i chemii taki lek składa się praktycznie wyłącznie z wody, ponieważ przy rozcieńczeniach rzędu powyżej 1023 (109 – to miliard) razy w pojedynczej dawce leku zawierającej kilka kropli praktycznie nie ma szans trafić choćby na jedną cząsteczkę aktywnie działającego leku. Dla farmaceuty im lek ma większe stężenie, tym ma większą moc terapeutyczną.
W jaki więc sposób wytłumaczyć skuteczność działania leków homeopatycznych, którymi leczy się wiele chorób, w tym nawet tak trudnych jak schizofrenia?Wyjaśnienie tego kryje się właśnie w swoistej pamięci wody, której cząsteczki pod wpływem energii cząsteczek pranalewki ustawiają się w określony sposób względem siebie nabywając jako duże molekuły szczególnych właściwości.Nie mamy więc tu do czynienia z mocą działań farmakologicznych, chemicznych, a jedynie z mocą oddziaływań energetycznych, a w zasadzie informacyjnych pranalewki na wodę.Później tak skonstruowany lek homeopatyczny oddziałuje swoją mocą energetyczną z polem energetycznym człowieka, wprowadza informację do struktur wodnych organizmu. Inaczej rzecz biorąc: do naszego organizmu dostarczany jest impuls elektromagnetyczny w postaci odpowiednio zakodowanej matrycy, która „poucza” niejako organizm, jaką drogę wyleczenia wybrać (czyli jak wyrównać zaburzenia energetyczne organizmu).Na zewnątrz objawia się to zazwyczaj wzrostem mocy układu immunologicznego i procesem zdrowienia, choć w przypadku złożonych chorób wyjaśnienie skuteczności leczenia homeopatykami jest ciągle praktycznie niemożliwe. Uczeni skonstruowali wprawdzie na gruncie fizyki kwantowej hipotezę próbującą wyjaśnić, dlaczego woda, z której „wytrząśnięto” całą aktywną substancję, działa leczniczo na żywy organizm, ale ciągle jest to tylko hipoteza.W tym kontekście można zastanawiać się nad się nad właściwościami wody z oczyszczonych ścieków. Woda ta jest z pewnością czysta biologicznie i w dużym stopniu chemicznie (o ile wszystkie procesy oczyszczania funkcjonują bez zakłóceń), ale co zostało zakodowane w pamięci takiej wody?
Jakie są naprawdę jej własności? Czy nie należałoby poddać takiej wody działaniu dodatkowych systemów naprawczych (np. magnetyzowaniu)?

Przygotowano układ jak na rysunku. Pozostawiono go na 36 godzin. Później zamrożono czystą wodę w naczyniu i poddano kryształki lodu badaniom na spektrometrze. Wyniki były szokujące - kryształki czystej wody wykazywały obecność NaCl - przynajmniej takie było widmo spektralne! Badania chemiczne nie wykazywały zaś obecności chlorku sodu w naczyniu z czystą wodą. O co więc chodziło? Sam się już domyślasz, że woda w fiolce przekazała odpowiednią informację o swoim składzie poprzez układ drgań (fal) do naczynia z wodą czystą, która nabyła w ten sposób cechy roztworu NaCl.
Wszystko to, o czym mówiliśmy można przyrównać do dyskietki komputerowej, taśmy magnetofonowej lub CD-rom. Oglądając je nie odróżnisz nośnika czystego od nagranego. Różnica polega na tym, jaka informacja jest nagrana na każdym z nich. Podobnie można „nagrać” informację „na wodę” - ustawić odpowiednio cząsteczki wody względem siebie.Wielu naukowców twierdzi, że medycyną przyszłości stanie się głównie medycyna informacyjna (na jej temat znajdziesz więcej wiadomości w opracowaniu „Biomagnetyzm: cudowna moc w życiu”), a zamiast leków będziemy przyjmować odpowiednio zakodowaną wodę (znacznie wyższy poziom swoistej homeopatii).Zresztą już i dziś stosuje się tzw. esencje energetyczne działające na poziomie informacji, opracowane przez angielskiego lekarza dr Edwarda Bacha i jego następcy, niemieckiego botanika Andreasa Korte, twórcy współczesnej terapii esencjami energetycznymi. Dodajmy, że i w Polsce jest nieliczne grono tego typu terapeutów, wśród których poczesne miejsce zajmuje Zbigniew Pląder („Nieznany Świat” nr 4/2006, „Terapia kwiatem paproci”, Ewa Dereń).
Woda posiada pamięć, jest więc w stanie gromadzić i przechowywać informacje.Pójdźmy jeszcze dalej - woda poddaje się wpływom uczuć i stanów świadomości. Tym razem przesadziłem, prawda? To już wydaje się kompletną bzdurą.
Co wykazały doświadczenia Masaru Emoto?
Wyniki badań wody prowadzonych od wielu lat przez japońskiego naukowca Masaru Emoto wykazały niezbicie, że woda magazynuje uczucia i stany świadomości. Wiadomości na ten temat podaje książka „The Message from the Water” („Wieści z wody”) Masaru Emoto (tytuł niemiecki: „Die Botschaft vom Wasser” - „Posłannictwo wody”).

Prace japońskiego naukowca dotyczyły m.in. badania stanu, zachowań, ułożenia cząsteczek itp. wskaźników wody poddawanej działaniu np. muzyki, słowa mówionego, pisanego, zanieczyszczeń.Jedna z metod badawczych polegała na obserwacji skutków tych działań na sposób zamarzania wody. Okazało się, że woda pozbawiona zanieczyszczeń (czysta) zamarza tworząc wspaniałe kryształy - gwiazdki jak płatki śniegu. Powiesz: i co w tym dziwnego? Przecież tak właśnie zamarza woda - w postaci przepięknych kryształków - „gwiazdek”, z których żadna nie jest podobna do innej.Otóż dziwne jest to, że woda zanieczyszczona nie tworzyła takich wspaniałych form po zamarznięciu - tworzyła chaotyczne, nieuporządkowane struktury. Pojawił się więc pierwszy kontrast.Z podobnymi kontrastami Masaru Emoto spotkał się, kiedy na jednej probówce z czystą wodą przyklejono karteczki z napisami: „miłość”, „dobroć”, „kocham cię”, „anioł”, „dusza”, „dziękuję”, „Matka Teresa” itp., a na drugiej „nienawiść”, „Hitler”, „diabeł”, „ty głupku!”, „robisz ze mnie idiotę! zabiję cię!”.
Woda poddawana wpływowi „dobrych” słów zamarzała tworząc przepiękne struktury krystaliczne, natomiast woda, którą poddano działaniu „złych” słów zamarzała tworząc struktury pełne bałaganu i nieuporządkowania. Od razu zastrzeżenie: okazało się, że rodzaj języka (angielski, japoński, niemiecki itd.) nie odgrywał tu żadnej roli.Zdjęcia kryształów lodu powstałych z wody poddanej działaniu różnorodnych informacji przedstawiono m.in. w książce, o której była wcześniej mowa. Z niej właśnie pochodzą ilustracje przedstawione dalej. Każdy z tych kryształów daje się reprodukować i za każdym razem będzie posiadał taką samą postać, co dotyczy również różnorodności form kryształów.Niesamowite efekty obserwowano, kiedy dwa naczynia z gotowanym ryżem poddawano oddziaływaniom podobnych słów - tym razem wypowiadanych przez dłuższy czas przez grupy 500 osób. Ryż poddawany działaniu „złych” słów w krótkim czasie pokrył się pleśnią i zgnił, natomiast ryż poddawany działaniu „dobrych” słów zachowywał swoje właściwości bez zauważalnych zmian organoleptycznych.
Innym przykładem zaskakującego skontrastowania wyglądu lodowych struktur było poddawanie czystej wody zawartej w dwóch probówkach wpływom muzyki: w jednym przypadku muzyki Mozarta, ludowej lub typowo relaksacyjnej, a w drugim przypadku - muzyki typu heavy metal. Od razu zastrzeżenia: sam lubię ostrego rocka, ale lubię również inne rodzaje muzyki, więc preferencje muzyczne nie mają tu nic do rzeczy.Postępując w podobny sposób stwierdzono negatywny wpływ telefonu komórkowego na wodę (umieszczając „komórkę” w bezpośrednim styku z naczyniem zawierającym czystą wodę). Okazało się, że można częściowo zniwelować „złe” oddziaływania „komórki” na wodę poprzez naklejenie na naczynie kartki z „dobrymi” słowami na niej wypisanymi.Jeszcze innym niesamowitym doświadczeniem była wspaniała krystalizacja przy zamarzaniu brudnej wody pobranej do badań z rzeki zanieczyszczanej ściekami i poddanej godzinnemu oddziaływaniu modlitwy. To tak, jakby modlitwa miała moc oczyszczania wody.Takie okazały się fakty. Można określić je jako totalną bzdurę, szukanie tanich sensacji, „nienaukowość” itp.Zawsze można właśnie w taki sposób określić to, co odbiega od przyjętych przez nas stereotypów, to, czego jeszcze nie rozumiemy, co nas szokuje. Historia ludzkości zna mnóstwo podobnych przypadków. Fakt, że woda jest w stanie magazynować informacje jest całkowicie oczywisty dla medycyny energetycznej. Natomiast ortodoksyjni naukowcy określają to mianem szarlatanerii.

Spring Water of Saijo, Japan. Spring Water of Sanbuichi Yusui, Japan.
(Wiosenne wody z różnych miejscowości Japonii)

Antarctic Ice (lód z Antarktydy). Fountain in Lourdes, France (źródło w Lourdes, Francja).

Biwako Lake, the largest lake Yodo River, Japan, pours into the Bay of Osaka.
at the center of Japan and the The river passes through most of the major cities in Kasai water pool of the Kinki Region. Pollution is getting worse.
Jezioro Biwako, największe w centralnej Japonii i woda Rzeka Yodo wpływająca do zatoki Osaka. Przepływa
z jednego z jego basenów w rejonie Kinki. przez większe miasta prowincji Kasa. Wzrastający poziom zanieczyszczeń.
 Fujiwara Dam, before offering a prayer. Fujiwara Dam, after offering a prayer.
Woda z Tamy Fujiwara przed ofiarną modlitwą. Woda z Tamy Fujiwara
po ofiarnej modlitwie.
 Beethoven's Pastorale Bach's " Air for the G string

Tibet Sutra (tybetańska sutra) Kawachi Folk Dance (taniec ludowy)
 Heavy Metal Music Untreated Distilled Water
Woda poddana destylacji.

Love and Appreciatio Thank You (dziękuję)
Miłość i uznanie (wdzięczność, podziękowanie)

You Make Me Sick. I Will Kill You. Adolph Hitler
„Doprowadzasz mnie do szału. Zabiję cię”.

Mother Teresa
Trudno takie fakty przyjąć od razu do świadomości. Przecież tak bardzo podane informacje odbiegają od wyuczonego i przyjętego przez nas dotychczas stereotypu!Zrozumieć istotę sprawy można wówczas, kiedy przyjmiemy zupełnie inny model człowieka w porównaniu do tego, jaki dotychczas był nam dany. Przez dziesiątki lat funkcjonował model biochemiczny.Rozpatrywanie człowieka jako wyłącznie układu biochemicznego jest więc dzisiaj naukowym nadużyciem, wręcz nieprawdą.Modele: biologiczny, a później biochemiczny funkcjonowały przez wiele lat, aż w końcu nie wytrzymały próby czasu, postępów nauki i jej odkryć. Tym niemniej odcisnęły mocne piętno przede wszystkim w medycynie. Skutek: traktowanie organizmu w kategoriach mechaniczno-chemicznych. Inaczej rzecz ujmując: jedynymi i właściwymi metodami leczenia miały być metody chirurgiczne i farmakologiczne. Najwyższy czas, aby to zmienić.

Artykuły autora są fragmentami jego książek z cyklu „BARWY TWOJEGO ZDROWIA”:
- „Biomagnetyzm: cudowna moc w życiu” Cz.1. i Cz.2. (wydane)
- „Sekrety wody” (wydana)
- „Tajemnice suplementacji odżywiania” (w przygotowaniu do wydania).
Więcej na temat książek – na stronie autora.
| Praktyk udanego, 40-letniego związku podpowie Ci, co robić, aby Twoje relacje z partnerem oraz najbliższymi Ci osobami były trwałe i szczęśliwe. - niwinski-my.zlotemysli.pl |
| W jaki sposób skutecznie wpływać na innych i bronić się przed negatywnym wpływem z ich strony? - psychologia-manipulacja.zlotemysli.pl |
| Jak efektywnie robić kilka rzeczy na raz i zyskać wiele wolnego czasu, dzięki wiedzy Harrego Kahne? - umysl.zlotemysli.pl |
|
 |
Zastanawiam się, czy metodę zamarzania wody z kartką i czyimś imieniem i nazwiskiem można wykorzystać do sprawdzania czyjejś energii. Czy woda pobierała energię słowa które było na kartce, czy też energię jaka towarzyszyła komuś gdy to słowo pisał? |
 |
Do Spojlerka. Dobre pytania:). Myślę, że jeśli woda rejestruje stany energetyczne (zapisuje je w swojej pamięci) - to na tej podstawie można jednak sprawdzić poziom i jakość czyjejś energii. Dziś jedynie nie wiemy jeszcze, jak tego dokonać. Wielu naukowców japońskich zajmujących się badaniami wody twierdzi, że w medycynie niedalekiej przyszłości podstawowym lekiem będzie odpowiedni ... wyświetl więcejDo Spojlerka. Dobre pytania:). Myślę, że jeśli woda rejestruje stany energetyczne (zapisuje je w swojej pamięci) - to na tej podstawie można jednak sprawdzić poziom i jakość czyjejś energii. Dziś jedynie nie wiemy jeszcze, jak tego dokonać. Wielu naukowców japońskich zajmujących się badaniami wody twierdzi, że w medycynie niedalekiej przyszłości podstawowym lekiem będzie odpowiednio przygotowana woda. Współgra to doskonale z tezami prof. Sedlaka o medycynie informacyjnej. A co do drugiego pytania... Sądzę że woda pobierała energię emocjonalną wyzwalaną podczas pisania słów na kartce. To przecież my sami przyporządkowujemy słowom znaczenia i emocje, prawda? |
 |
Polecam przeczytac artykul na angielskiej wikipedii o Masaru Emoto. Wynika z niego ze pan Masaru nie jest zbyt wiarygodnym naukowcem ;) |
 |
Tutaj jest mania przedstawiania "naukowych autorytetów" - po bardziej wnikliwym sprawdzeniu te "autorytety" upadają - tak już sam osobiście tego doświadczyłem sprawdzając bodajże dwa nazwiska. W którejś witrynie dot. również niewyjaśnionych zjawisk, pewien internauta wytworzył artykuł dotyczący planety Nibiru - podał nazwiska z tytułami, instytucje w skrótach i ich rozwinięcie oraz liczby. ... wyświetl więcejTutaj jest mania przedstawiania "naukowych autorytetów" - po bardziej wnikliwym sprawdzeniu te "autorytety" upadają - tak już sam osobiście tego doświadczyłem sprawdzając bodajże dwa nazwiska. W którejś witrynie dot. również niewyjaśnionych zjawisk, pewien internauta wytworzył artykuł dotyczący planety Nibiru - podał nazwiska z tytułami, instytucje w skrótach i ich rozwinięcie oraz liczby. Reakcja była zadziwiająca - jeden z komentujących napisał nawet, że faktycznie, nawet czytał już gdzieś o tym. Na koniec autor artykułu przyznał, że wymyślił wszystko od A do Z - internauci pośmiali się trochę, ale wynik ostateczny był taki, że "wiedza o Nibiru" poszła w świat jako "fakt naukowy". |
 |
Paul Dirac ( laureat Nobla z fizyki) powiedział kiedyś : to nawet nie jest błędne....dodam od siebie ...to jest obłędne ! |
 |
Widać już jaskółki nadziei na horyzoncie. Działy fizyki zajmujące się wodą coraz częściej znajdują się w centrum zainteresowania. Komitet ekspertów afiliowany przy Światowej Organizacji Zdrowia WHO zajmuje się od dłuższego czasu zagadnieniami struktury wody. Podejmowane są też starania, aby przynajmniej termin „struktura wody” przyjąć do wytycznych WHO dotyczących wody pitnej. Dwie różne p ... wyświetl więcejWidać już jaskółki nadziei na horyzoncie. Działy fizyki zajmujące się wodą coraz częściej znajdują się w centrum zainteresowania. Komitet ekspertów afiliowany przy Światowej Organizacji Zdrowia WHO zajmuje się od dłuższego czasu zagadnieniami struktury wody. Podejmowane są też starania, aby przynajmniej termin „struktura wody” przyjąć do wytycznych WHO dotyczących wody pitnej. Dwie różne próbki wody o tym samym składzie chemicznym mogą mieć różne właściwości biologiczne, co oznacza, że każda z nich może zachowywać się w organizmie żywym inaczej, chociaż obie wykazują zawartość tych samych składników. Dlatego ocena wody wyłącznie pod względem chemii i mikrobiologii nie wystarczy, należy znaleźć metody oceny jej wewnętrznej struktury. I dlatego że tak jest, bada się wewnętrzną strukturę wody i szuka rozwiązania. Nie wiem tylko dlaczego niektórzy do każdej próby rozwiązania zagadek naukowych są już z góry paranoicznie uprzedzeni. Postęp nauki zasadza się na odkrywaniu tego, co dotąd nieznane. http://www.grander-technologie.com/pl/ |
 |
Nie do każdej , a tylko do niektórych , zwłaszcza do tych, które same pachną paranoją na kilometr i mają z nauką tyle wspólnego co nic. Dla mnie te schizofreniczne rojenia są " teoretyczną" dźwignią homeopatii. Otumanionym pacjentom "leczącym" się homeopatią lub bicomem potrzeba teoretycznego , nibynaukowego wsparcia. Oto i je mają. "Poważni" panowie piszą o tym w internecie. To, że ich psychiatra nic o tym nie wie , to już inna bajka... |
 |
cytat: Technologia produkcji leków homeopatycznych polega na wielokrotnym rozcieńczaniu różnych substancji wybranych przy pomocy klucza okultystyczno-astrologicznego. Rodzaj substancji nie ma żadnego znaczenia, gdyż w ostatecznym rozcieńczeniu zazwyczaj nie ma już po niej śladu. Jednak dzięki specjalnemu sposobowi rozcieńczania (wytrząsanie) sam płyn staje się "duchowy" na skutek "dynamicz ... wyświetl więcejcytat: Technologia produkcji leków homeopatycznych polega na wielokrotnym rozcieńczaniu różnych substancji wybranych przy pomocy klucza okultystyczno-astrologicznego. Rodzaj substancji nie ma żadnego znaczenia, gdyż w ostatecznym rozcieńczeniu zazwyczaj nie ma już po niej śladu. Jednak dzięki specjalnemu sposobowi rozcieńczania (wytrząsanie) sam płyn staje się "duchowy" na skutek "dynamicznego uwolnienia energii kosmicznej leku". Rozcieńczenia te określane są w skali dziesiętnej i setnej. Przykład: skala dziesiętna: 1 kroplę zawiesiny substancji "leczniczej" miesza się z 9 kroplami obojętnej cieczy. Po ich wymieszaniu otrzymuje się roztwór drugi dziesiętny, oznaczony symbolem D2. Z otrzymanego roztworu pobiera się 1 kroplę i miesza ją z kolejnymi 9 kroplami obojętnej cieczy. Z otrzymanej mieszaniny pobiera się, itd., itd. W skali setnej wyjściową kroplę "leku" miesza się z 99 kroplami cieczy. Jest to drugi roztwór setny oznaczony jako C 2 lub CH 2. Z otrzymanej mieszaniny pobiera się, itd., itd. Rozcieńczenia takie powtarzane są wielokrotnie według uznania producenta. Np. żeby uzyskać powszechnie stosowany na grypę "lek" oscillococcinum (mgr farm. Iwona Wojtysiak-Karwacka, "Alma Mater" 2002, 160-161) substancję wyjściową, którą jest ekstrakt z wątroby i serca dzikiej kaczki (sic!) rozcieńcza się w opisany wyżej sposób 200 razy (CH 200). Oznacza to ni mniej ni więcej, że szansa trafienia na jedną "aktywną terapeutycznie kaczą molekułę" wynosi 10 do 400. Ta ostatnia liczba to jedynka i czterysta zer - 10 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 - raptem około cztery razy więcej cząstek niż zawiera widzialny wszechświat (fizycy, z którymi rozmawiałem nie wykluczają tych wielkości). Czysta poezja. Według "U.S. News & World Report" (17.02.1997) z jednej ustrzelonej kaczki można uzyskać oscillococcinum za około 20 milionów USD (Biuletyn Sceptyczny, 2002, www.amsoft.com.pl/bs/Homeopatia.html). Prosty eksperyment wykazał, że po przeprowadzonym "homeopatycznie" dwunastokrotnym rozcieńczeniu roztworu soli kuchennej, w badanym roztworze nie ma już ani jednej cząsteczki NaCl. Na etykietach leków homeopatycznych widzimy zaś często symbole CH 30, CH 100, a nawet CH 1000. W tym miejscu poddaję się. Nie wiem, jak to skomentować, by nie być niegrzecznym i nie poddawać w wątpliwość zdrowych zmysłów lekarzy i farmaceutów traktujących poważnie homeopatię. Oni jednak nie ukrywają tego dążenia do nieskończoności; co więcej podkreślają, że jest to istota homeopatii. Według nich aktywność leku jest tym większa, im bardziej jest on rozcieńczony i "wytrzęsiony". Wytrząsanie, czyli tzw. potencjalizacja pomaga wydobyć "niematerialną naturę substancji" posiadającą "energię witalną". Objawienie Tylko tak można nazwać początki homeopatii. Nie jest to bowiem medycyna znana w czasach starożytnych jak pisze pani I. Wojtysiak-Karwacka, ani "medycyna naturalna" gromadząca przez wieki różne zabobony, lecz "cud-medycyna" (przyp. aut.) nie potrzebująca przyczyny dla wywołania skutku. Wywodzi się ona w prostej linii z powszechnego w XVIII wieku okultyzmu, i jak to zwykle bywa, "objawiła się" jak deus ex machina w umyśle jednego człowieka dr. Samuela Hahnemanna (1755-1843). Według odkrywcy stało się to podczas seansu spirytystycznego. Zrozumiał wtedy, że "choroba to tylko duchowy, dynamiczny rozstrój". W podobny sposób rozumują zwolennicy medycyny holistycznej i tutaj koło się zamyka, gdyż wiemy, że Hahnemann był wyznawcą ideologii panteistycznej Spinozy, która jest istotą holizmu. Stąd już tylko krok do uwzględnienia w teorii homeopatii "leczniczych energii kosmicznych". Objawienie musi posiadać swój przedmiot kultu, tak by przyszli wyznawcy mieli się do czego odwoływać. Najlepiej, gdyby to było coś na kształt Biblii. I rzeczywiście. W 1810 roku powstaje Organon sztuki leczenia, który zawiera podstawy filozofii homeopatii. W 1960 r. na międzynarodowym kongresie homeopatii w Montreux kilkuset (sic!) współcześnie praktykujących lekarzy stwierdziło, że Organon dla homeopaty jest tym, czym Biblia dla chrześcijanina. Jeden z uczestników kongresu, Kunzli, tak to ujmuje: Suche i teoretyczne studia zdają się na nic i waszym chorym nie przyniosą żadnej pomocy. Trzeba, byście przeniknęli ducha tej niezwykłej książki, byście rozmyślali i medytowali nad wszystkim co zawiera. Im więcej będziecie ją studiować, tym większy będzie pożytek, który z niej wyciągniecie. Jest w tym dużo racji, bo tylko w stanie "alfa-theta" (osiągnięcie skupienia zwanego "wewnętrznym sanktuarium") można zrozumieć teksty zawarte w Organonie. Przeczytajmy np. fragment paragrafu 16: Lekarz jest więc w stanie usunąć owe chorobowe zaburzenia jedynie przez oddziaływanie na ową niematerialną energię przy pomocy substancji obdarzonych mocami modyfikującymi, także niematerialnymi (dynamicznymi), a odbieranymi przez unerwioną wrażliwość obecną w całym organizmie. Tak oto jedynie dzięki ich dynamicznemu oddziaływaniu na energię witalną mogą leki przywrócić zdrowie i rzeczywiście odnawiają równowagę biologiczną chorego. Za czasów komuny można było wziąć każde, odpowiednio długie przemówienie sekretarzy partyjnych, przemieszać w nich w dowolny sposób rozdziały, akapity, zdania i słowa, by w efekcie otrzymać logiczny wywód np. o wyższości socjalizmu, nienaruszalności paktów wojskowych i geopolitycznym przymusie kochania Związku Radzieckiego. Taką samą nowomową posługują się wszystkie medycyny holistyczne, homeopatyczne, naturalne, a także bioenergoterapie, radiestezje i Bóg wie, jakie jeszcze systemy leczenia paranormalnego. Wymusza to logika języka. Nie mogą przecież te "paranauki" zaanektować języka stricte naukowego, bo natychmiast stałyby się źródłem dowcipów. Posługują się więc filozoficznymi ogólnikami, które nie dostarczają żadnej interpretowalnej informacji i żadnego dowodu skuteczności leczenia. Doktryna i język homeopatii Homeopatia opiera się na czterech zasadach: 1) podobieństwo: słowo homeopatia składa się z dwóch greckich słów - homoion (podobne) i pathos (ból, choroba). Podobne leczy się podobnym (similla similibus curantur). Oznacza to, iż jeśli jakiś patogen powoduje objawy choroby, to może też z niej wyleczyć. Np. nic nie stoi na przeszkodzie, by homeopatycznie rozcieńczone do 10 do 18 (czyli całkowicie usunięte z roztworu), sproszkowane kamienie nerkowe leczyły kamicę nerkową (autentyczna kuracja jest opisana w Guide practique d'homeopathie przez J. Hodlera). Kompletny absurd jest tu uderzający i żaden normalnie myślący człowiek nie podejmie dyskusji na ten temat. Ja osobiście zawsze byłem przekonany, że patogen trzeba zwalczać środkiem skierowanym przeciwko niemu i o dziwo - sprawdza się to do dzisiaj. 2) rozcieńczanie pozwala na zastosowanie zasady najmniejszej dawki leku. Według homeopatów im większe rozcieńczenie, tym silniejsze działanie leku. Działanie terapeutyczne wykazuje także roztwór, w którym leku już nie ma. Mało tego, im więcej go nie ma, tym jest skuteczniejszy. Dla celów artystycznych zasadę tę można odwrócić, jak to zrobiła Natalia Kukulska śpiewając: "im więcej Ciebie - tym mniej" 3) potencjalizacja: fakt, że rozcieńczanie samo w sobie nic nie wnosi do aktywności leku był zrozumiały nawet dla Hahnemanna. Nie mając pewnie pojęcia o brzytwie Ockhama wprowadził więc nową jakość. Było to wytrząsanie (jeden raz przy pierwszym rozcieńczaniu, dwa razy przy drugim itd.). Proces ten nazwał potencjalizacją. Cóż to takiego jest ta potencjalizacja. Otóż potencjalizacja w najgłębszym sensie odpowiada znaczeniowo potencjalizacji i służy do uzyskania właściwej potencji leku. Potencja leku jest zaś miarą jego potencjalizacji, którą uzyskuje się drogą potencjalizacji. Szanowni Czytelnicy, poproście jakiegokolwiek homeopatę, by wytłumaczył wam, co znaczy potencjalizacja. Jeżeli się zgodzi, zachowajcie chociaż przez 5 minut powagę. Dłużej się nie da. Przygotowując się do napisania artykułu przeprowadziłem dyskusję z farmaceutą stojącym za ladą swojej apteki z lekami homeopatycznymi. Występowałem w roli klienta i za wszelką cenę chciałem się dowiedzieć czegoś o potencjalizacji. Rozmawialiśmy jak gęś z prosięciem. Z apteki zostałem wyproszony. Farmaceuta obraził się, gdy stwierdziłem, że zamiast określenia potencjalizacja - równie dobrze można by używać terminów: maksymalizacja, energetyzacja, sublimacja, centralizacja, synchronizacja, homogenizacja, mobilizacja, multiplikacja lub mistyfikacja. Język zniesie wszystko, tyle że przez to nie nabiera cech naukowości. Wprost przeciwnie: jak drogowskaz wskazuje pustkę myślową kryjącą się za takimi wyrażeniami. Zbędna już wydaje się uwaga, że z punktu widzenia współczesnej wiedzy chemicznej, fizycznej, mechanicznej i molekularnej - opisywana potencjalizacja wpływa jedynie na zmęczenie ręki wytrząsającej roztwór leku. Pisanie, że jest to magia czy szamaństwo byłoby dowartościowaniem dziecinnej zabawy w fabrykę lekarstw. 4) personalizacja: zanim wspomnę o "odkryciach" Hahnemanna, muszę powiedzieć, że żaden zdrowy na umyśle lekarz nie rozpocznie leczenia chorego bez dokładnego przestudiowania historii jego dolegliwości i określenia możliwych reakcji na zastosowane leki. Fakt, że należy wykonać odpowiednie badania i dostosować postępowanie do aktualnego stanu chorego i jego warunków środowiskowych nie wymaga przypominania. Tego uczą na studiach medycznych. A oto co uroiło się w głowach homeopatów: nie ma potrzeby poszukiwać konkretnej choroby czy dysfunkcji organu. Należy jedynie znaleźć "lekarstwo", które wywołuje objawy podobne do chorobowych. Po odpowiednim rozcieńczeniu ma ono mieć skutek terapeutyczny. Dobór leku jednak musi być zindywidualizowany (personalizacja) przez określenie typu konstytucyjnego i typu charakteru chorego. Typy konstytucyjne wg homeopatów to: 1) karboniczny (węglowo-wapienny), 2) fosforyczny (fosfo-wapienny) i 3) fluoryczny (fluoro-wapienny). Typy charakteru - 1) ignatia (typ płaczliwy), 2) pulsatilla (typ płochliwy, romantyczny i czuły), itd., itd. "Typy" te odpowiadają nazwom specyfików homeopatycznych. Pisałem już, że homeopatia to poezja. Tutaj widać, że liryczna. Badania naukowe (mistyfikacje i oszustwa) Zaletą leków homeopatycznych, jak pisze mgr farm. Iwona Wojtysiak-Karwacka, jest ich skuteczność potwierdzona badaniami naukowymi. Otóż należy wiedzieć, że literatura naukowa na temat homeopatii finansowana jest niemal wyłącznie przez francuskie laboratoria BOIRON i DOLISOS produkujące leki homeopatyczne. Żaden niezależny naukowiec nie potwierdził nigdy wyników tych badań. Żadne poważne czasopismo naukowe nie zamieszcza prac na temat homeopatii. Pierwsze próby kliniczne (oparte na poprawnej metodzie badawczej) zostały przeprowadzone przez Fritza Donnera w 1939 roku. Zakończyły się kompletnym fiaskiem. W latach osiemdziesiątych, mimo kpin środowiska naukowego, przeprowadzony został we Francji eksperyment, którego inicjatorem była Georgina Dufoix, ówczesna minister zdrowia. Wyniki opublikował "Lancet" w 1988 roku. Okazało się, że u chorych, którzy otrzymywali leki homeopatyczne, uzyskano wyniki gorsze niż w grupie kontrolnej (przyznać trzeba, że nie były one statystycznie istotne). 30 czerwca 1988 r. Rada Naukowa tygodnika "Nature" zgodziła się na opublikowanie wstępnego komunikatu na temat doświadczeń z lekami homeopatycznymi dr J. Benveniste. Warunkiem publikacji całego artykułu była weryfikacja danych przez niezależny zespół naukowców. Komisja, w której składzie był James Randi, iluzjonista, bez trudu wykazała ordynarne oszustwo dokonane w trakcie prezentacji eksperymentów laboratoryjnych, co zostało opublikowane w tymże periodyku 27 października 1988 roku na stronie 763. Nie przejmując się tą kompromitacją, Dolisos Laboratoires w 1994 roku tak opisuje wyniki prac Jacques'a Benveniste (obecnie awansował już na profesora - przyp. aut.): potwierdzono zasadę biologicznej aktywności preparatów wysokorozrzedzonych. Oto skuteczność firmowych badań naukowych. Jako ciekawostkę podaję, że roczny obrót firmy, która finansowała badania ww. naukowca wyniósł w 1994 roku 595 milionów FF. Miejsce homeopatii we współczesnej medycynie Homeopatia sama w sobie nie jest ani lepsza ani gorsza od różnych szamańsko-magicznych działań bioenergoterapeutycznych wywołujących efekt placebo. Smuci tylko fakt, że zajmują się nią osoby posiadające dyplomy lekarza medycyny. Są to więc ludzie, którzy posiadają akademicką wiedzę farmaceutyczną, która przecież nijak nie przystaje do homeopatycznego bełkotu. Gdyby byli ludźmi honoru, zwróciliby dyplomy lekarskie. W przeciwnym wypadku deprecjonują zawód lekarza. Nie chcę pisać, że oszukują pacjentów. Po prostu starają się poprawić swoją sytuację materialną. Według mnie wprowadzanie na rynek leków homeopatycznych nie różni się niczym od wprowadzania do obiegu fałszywych pieniędzy. O ile jednak fałszywe pieniądze nie czynią większej szkody (są wychwytywane przez banki i policję), to stosowanie leków homeopatycznych może prowadzić do zaniechania lub opóźnienia właściwego leczenia ze wszystkimi z tego wynikającymi skutkami. Kto wie jednak, czy nie większą szkodę wyrządza się młodym, niedoświadczonym lekarzom, informowanym przez "specjalistów homeopatii" o skuteczności takiego postępowania. Stąd już bowiem tylko krok do mentalnej akceptacji innych, "komplementarnych" metod leczenia propagowanych przez prymitywne, chciwe i oszukańcze media. I tak, w części środowiska lekarskiego szerzy się ignorancja, objawiająca się posiadaniem własnej opinii na temat homeopatii. "Opinii", a nie wiedzy. Z oczywistego powodu broni się jej za wszelką cenę, czego dowodem będą pełne oburzenia reakcje na ten artykuł. Ważne uwagi Żyjemy w wolnym kraju. Nikt nie może zabronić działalności żadnemu stowarzyszeniu wielbicieli homeopatii. Nikt nie może zabronić prowadzenia praktyki przez lekarzy homeopatów. Nikt nie powinien krytykować pacjentów przyjmujących preparat o nazwie oscillococcinum. Ja jednak przysięgałem, że nie sprzeniewierzę się prawdzie naukowej i zdrowemu rozsądkowi. Dlatego też nigdy nie podam moim pacjentom chorym na grypę granulek sporządzonych z laktozy i sacharozy, które są w laboratorium BOIRON nasączane metodą potrójnej impregnacji "kaczym panaceum" w ilości 10 do 400 razy mniej niż nic. Proszę mi wybaczyć, ale nie chce mi się wierzyć w to, co pisze mgr farm. Iwona Wojtysiak-Karwacka w ostatnim numerze "Alma Mater". Cytuję dosłownie: Lubelska Akademia Medyczna również współpracuje z CEDH. Na Wydziale Farmaceutycznym organizowane są kursy I i II stopnia z zakresu leczenia metodą homeopatyczną, na które bardzo serdecznie zainteresowanych zapraszamy. Mam nadzieję, że jest to raczej osobista inicjatywa ww. pani magister realizowana poza programem akademickim Wydziału Farmaceutycznego. Wyjaśniam, że skrót CEDH oznacza Centrum Kształcenia i Rozwoju Homeopatii utworzone z inicjatywy laboratorium BOIRON. Tak, tak - to samo laboratorium, które fałszuje wyniki swoich badań, co zostało naocznie stwierdzone przez niezależną komisję naukową. Z niecierpliwością oczekuję na drugą część artykułu pani mgr farm. Iwony Wojtysiak-Karwackiej pt. Homeopatia, który ukaże się w najbliższym numerze "Alma Mater". Tym razem Szanownym Czytelnikom będzie łatwiej skonfrontować nasze poglądy. Uprzejmie proszę o przesyłanie uwag na adres: and_greg@dsk.lublin.pl prof. dr hab. med. Andrzej Gregosiewicz Katedra i Klinika Ortopedii Dziecięcej Podczas pisania artykułu korzystałem m.in. z danych zawartych w "Biuletynie Sceptycznym" redagowanym przez Adama Pietrasiewicza. Autor ten zaproponował, by na opakowaniach leków homeopatycznych umieszczać bardziej szczegółowe zalecenia np.: Nie należy nadużywać bez zasięgnięcia opinii dozorcy. czytajcie też: http://www.psychomanipulacja.p(...)sad.htm http://www.psychomanipulacja.p(...)cji.htm |
 |
To jest "głos na puszczy", Panie Kolego. |
 |
I jeszcze to : " Woda poddawana wpływowi „dobrych” słów zamarzała tworząc przepiękne struktury krystaliczne, natomiast woda, którą poddano działaniu „złych” słów zamarzała tworząc struktury pełne bałaganu i nieuporządkowania. Od razu zastrzeżenie: okazało się, że rodzaj języka (angielski, japoński, niemiecki itd.) nie odgrywał tu żadnej roli. " Hilfe...! |
 |
Na wstępie: – do „dromkusa”, który bełkoce coś na temat psychiatrii - : medice – cura te ipsum; przetłumaczyć?; – cytuję „dromkusa”: „Paul Dirac ( laureat Nobla z fizyki) powiedział kiedyś : to nawet nie jest błędne....”; nie znam okoliczności wypowiedzenia tych słów; czy donoszą się one do pamięci wody? jeśli nie – to prostu posługujesz się manipulacją, jeśli tak – w co bardzo wątp ... wyświetl więcejNa wstępie: – do „dromkusa”, który bełkoce coś na temat psychiatrii - : medice – cura te ipsum; przetłumaczyć?; – cytuję „dromkusa”: „Paul Dirac ( laureat Nobla z fizyki) powiedział kiedyś : to nawet nie jest błędne....”; nie znam okoliczności wypowiedzenia tych słów; czy donoszą się one do pamięci wody? jeśli nie – to prostu posługujesz się manipulacją, jeśli tak – w co bardzo wątpię - to czy Dirac badał zagadnienia związane z wodą, o których mowa w moim artykule? – do „mad_mani” – w naszym układzie wydawanie mi przez Ciebie poleceń jest w najwyższym stopniu arogancją; - co do wiarygodności „Wikipedii” – SUGERUJĘ (PROPONUJĘ) zapoznać się z treścią artykułu „Wikipedia – krytyczna perspektywa”, autor – „Ganeś” (http://eiba.pl/1qsf). ”Dromkus” posługuje się w komentarzach zwykłymi inwektywami. Oznacza to po prostu, że brakuje mu konkretnych argumentów (wiedzy), co każdy logicznie myślący czytelnik już zauważył. A może – „dromkus-ie” - opublikujesz coś i Ty? Czy masz odpowiednią wiedzę i czy masz dość odwagi? Jaką masz świadomość – taki jest Twój świat. Taka prosta prawda. Jak to powiedział Henry Morgenau? „Świadomość jest pierwotnym ośrodkiem wszelkiej rzeczywistości. Nawet świat zewnętrzny jest w istocie przyjęciem założenia, projekcją rzeczywistości.” Twój świat widzi mi się więc jako świat dogmatów i paradygmatów. Typowy przykład postawosklerozy. A może mylę się? I jeszcze jedno małe wyjaśnienie. „Pamięć wody” – to temat wchodzący w dziedzinę fizyki kwantowej. „Jeśli ktoś nie jest zaszokowany fizyką kwantową, to znaczy, że jej nie zrozumiał” (Niels Bohr). A teraz nieco szersze rozwinięcie. W jakim celu? A otóż dlatego, abyśmy nie dali zamknąć się w skorupie jedynie słusznych poglądów i abyśmy nie stali się niewolnikami tzw. „autorytetów”. PRECZ Z AUTORYTETAMI! (http://eiba.pl/1oah) Na początek kilka cytatów: – „Największą przeszkodą w poznawaniu przyrody jest człowiek z wytworzonym światem wyobrażeniowych szablonów. (W. Sedlak), – „Kto rzeczywiście pragnie wymyślić coś nowego nie może nie być szalonym." (Niels Bohr), – „Nie ma nadziei dla żadnej spekulacji, która już, na pierwszy rzut oka, nie wygląda na szaloną." (Freeman J. Dyson), – „Pańska teoria jest zwariowana, ale nie na tyle zwariowana, aby była prawdziwa” (słowa Nielsa Bohra do jednego ze swoich asystentów), – „…rzeczywistość nie jest czymś niezależnym i stabilnym” (Niels Bohr), – „Bariera ignorancji wznosząca się w świadomości większości ludzi stanowi podstawowy czynnik stabilizujący wszelki ortodoksyjny dogmatyzm, zarówno religijny, jak i naukowy.” („Ewangelia życia doskonałego”), – „...do pewnej wiedzy trzeba dużej dojrzałości i otwartości umysłu, krępowanego często przez dogmaty współczesnej nauki, której fundamenty – jak się okazuje – nie stanowią podłoża pod tak solidną budowlę.” („Czwarty Wymiar” nr 12/2005, „Magiczny świat według Rupperta Sheldrake’a”, Damian Trela), – „Nadmiar wiedzy może być niebezpieczny, ponieważ można za nią nie zauważyć najważniejszego” (z filmu „Dziewczyna z kawiarni), – „Najbardziej nieprawdopodobna jest prawda przyrodniczej rzeczywistości, ale wyłącznie dla ignorantów trwających w swoim zaciekłym uporze.” (zasłyszane), – „Jak wytłumaczyć tego rodzaju zjawiska? Jak je rozumieć? Ale czy tylko dlatego, że ich nie rozumiemy, mamy prawo ich nie akceptować? Przede wszystkim właśnie należałoby dążyć do poznania tego wszystkiego, co stworzyła natura dla dobra człowieka.” (dr Stefania Szantyr-Powolny, lekarz medycyny i bioenergoterapeuta, „Między mitem a naukowym poznaniem”, „Nie z tej Ziemi” Nr 9/93), Szanowni adwersarze nie potrafiący dyskutować merytorycznie i ci, którzy potrafią powiedzieć jedynie „NIE!” – bez żadnego uzasadnienia. I pewnie jedynie dlatego, że w głowach im się nie mieści to, co obiega od schematu. I dziwne – bo jest pewna grupka młodzieży, która powinna być otwarta na nowe, a nie jest. Młodzi „starzy” po prostu… Szyderstwem nic nie wskóracie, ponieważ oficjalna wersja rzeczywistości niekoniecznie jest wersją prawdziwą - „By wyrazić się bez ogródek – nauka nie zawiera już prawd absolutnych.” (Henry Morgenau). Dowodzi to tylko skostnienia, arogancji, ignorancji i braku pokory w stosunku do przyrodniczej rzeczywistości zarówno Was, jak i niektórych ludzi nauki, którzy á priori wypowiadają się na tematy, o których nie mają zielonego pojęcia. Powinniśmy wszyscy mieć świadomość, że również naukowcy nie są wolni od uprzedzeń i coraz częściej stają przed problemem, że to, co dziś kłóci się ze zdrowym rozsądkiem, jutro może być bazą do tworzenia rewolucyjnych idei opisujących świat. Nie można więc odrzucać à priori nawet zwariowanych pozornie teorii. A nuż okaże się, że „wariactwo” jest po prostu genialną myślą, genialnym odkryciem? Historia nauki zna mnóstwo przykładów szyderczych, prześmiewczych zachowań ludzi nauki w stosunku do swoich kolegów ogłaszających teorie lub odkrycia, które okazały się niejednokrotnie genialne. Kilka przykładów. Ignaz Sommelweis – lekarz i badacz, odkrywca przyczyn tzw. „gorączki połogowej” spotkał się z wielką krytyką świata medycznego i jawną wrogością personelu szpitali (został zresztą później zamknięty w szpitalu dla... wariatów!) Dlaczego? Ponieważ bezwzględnie żądał każdorazowego mycia rąk i narzędzi po i przed najdrobniejszymi nawet zabiegami medycznymi. Wyjaśnijmy, że „gorączka połogowa” dziesiątkowała kobiety w XIX wieku, u których porody odbierali lekarze wykonujący wcześniej sekcje zwłok, opatrujący rannych i którzy po tych zabiegach nie myli ani rąk, ani narzędzi. Przenosili więc po prostu zarazki jadu trupiego bezpośrednio na rodzącą kobietę. ównież Joseph Lister – mało znany lekarz, odkrył dezynfekcyjne działanie kwasu karbolowego, co przyniosło rewelacyjne efekty w zapobieganiu zakażeniom ran. Jednak świat naukowy wykpił działania Listera. Także Louis Pasteur, który nie był lekarzem, lecz chemikiem, został na początku swych odkryć wprost wyszydzony, a studenci medycyny śpiewali niewybredne kuplety na temat istnienia rzekomych „mikrobów”, o których mówił Pasteur. W czasach współczesnych wyśmiewano przez dziesiątki lat Denhama Harmana – twórcę wolnorodnikowej teorii starzenia organizmu oraz amerykańskiego gastroneurologa Michaela Gersohna – odkrywcę tzw. „brzusznego mózgu" (dodajmy - niedawno odkryto również tzw. "sercowy" mózg). Z absolutną wrogością świata medycznego spotkał się także doktor medycyny Ryke Geerd Hamer – twórca teorii powstawania nowotworów na bazie konfliktu w organizmie spowodowanego nagłym u traumatycznym przeżyciem będącym źródłem potężnego i długotrwałego stresu. Oficjalna medycyna i największe sławy niemieckiej onkologii uznały cytologa dr Alfonsa Webera za szarlatana, a jego odkrycia za brednie. Otóż odkrył on już w latach 70-tych XX wieku pasożytnicze drobnoustroje, pierwotniaki (Protozoa) – w postaci zarodników grzybów w organizmie ludzkim. Dr Weber twierdzi, że są one źródłem infekcyjnych zakażeń krwi i atakują czerwone ciałka krwi. Wraz z krwiobiegiem rozprzestrzeniają się po całym organizmie stając się źródłem tzw. przerzutów. Niemiecki mikrobiolog stwierdził, że pasożyty te są wyjątkowo trudne do zniszczenia, a typowe metody w postaci działań chemicznych i promieniowania tylko osłabiają organizm i ułatwiają rozprzestrzenianie się zabójczych pasożytów. Prof. Fritz-Albert Popp, czołowy ekspert od biologicznie emitowanych fotonów z Międzynarodowego Instytutu Biofizyki w Niemczech postrzegał człowieka nie jako zjadacza kalorii, lecz jako żywy organizm „pobierający ze środowiska światło” .Według niego jednym z najważniejszych źródeł światła i emisji biofotonów jest DNA. Już to wystarczyło, aby spotkać się z wrogością świata nauki i w efekcie relegowaniem A.F. Poppa z uczelni. Dopiero po kilku latach uznano odkrycia naukowca. Takie przykłady można mnożyć. Zazwyczaj podstawowym argumentem wszelkich przeciwników nowego jest: „ To jest nienaukowe!”. Po czym zamyka się temat, nie podejmuje badań ze względu na „nienaukowość” teorii lub odkrycia. Później dochodzi dodatkowy argument: „Brak potwierdzających badań naukowych”. W rezultacie błędne koło zamyka się. Dlaczego tak się dzieje? Najprawdopodobniej z dwóch powodów: 1. z powodu strachu o utratę swojego autorytetu, strachu o to, że może trzeba będzie zmienić swoje dotychczasowe przekonania i przyznać się do błędów, 2. z powodu zwykłej arogancji, ignorancji i zawiści - ludzie nauki nie są od nich wolni, to nie są aniołowie! nie padajmy więc plackiem na ziemię przed tytułami; szanujmy ludzi, jednak nie ubóstwiajmy ich i nie bądźmy bezkrytyczni (podziwiam osiągnięcia i upór Masaru Emoto, ale on także nie jest dla mnie autorytetem jak i wielu innych wspaniałych naukowców). Kiedyś Max Planck powiedział: – „W pierwszym etapie nauka zawsze zwalcza nowe idee i twierdzenia, a także ich zwolenników przeciwstawiających się akceptowanym poglądom. Jeśli okaże się, że te idee tylko częściowo są nie do utrzymania, to w drugiej fazie będą przebadane przez naukę i jeśli znajdą uznanie, to w trzeciej fazie są przedstawiane jako rezultaty badań naukowych, nie przynosząc właściwie uznania duchowym ojcom tych osiągnięć.” „Czy człowiek kulturalny może wierzyć w cuda? W zjawiska niezwykłe, fenomeny, o których głucho w szkole, których nie znajdziemy w podręcznikach fizyki, w panowanie ducha nad ciałem, w przepowiadanie przyszłości, w latające talerze, w telepatię? Czy to nie jest po prostu kompromitacja? (...) Skąd się taka postawa bierze? Najogólniej, zapewne z braku otwartości umysłu na rzeczy niekonwencjonalne. Ale także stąd, że jedne zjawiska często przeczą drugim i trudno je wszystkie złożyć w zborną i teoretycznie racjonalną całość. Warto sobie jednak uświadomić, że właśnie dzieje burzliwego rozwoju nauk ostatnich stuleci dowiodły, jak pobieżna, naskórkowa wręcz jest nasza wiedza (...) mamy więc prawo (a może i obowiązek) podejrzewać, że i obowiązujące dzisiaj poglądy nie są jakąś ostateczną prawdą (...). (Piotr Kuncewicz, „Podejrzewanie świata”, „Nie z tej Ziemi” Nr 7/92). Pozwolę sobie na koniec na małe podsumowanie: JEDYNA STAŁA W NASZEJ RZECZYWISTOŚCI – ZMIENNOŚĆ. Pozdrawiam WSZYSTKICH „eiobowiczów”! P.S. Prema – bardzo dziękuję za wsparcie. Dodam tylko, że jakość wody pitnej w Europie Środkowej i Zachodniej regulowana jest prawem poprzez zbiór właściwych rozporządzeń. Gwarantują one, że w wodzie - tym składniku nr 1 naszych organizmów i naszego pożywienia nie będą się znajdowały zarodki bakterii, metale ciężkie, substancje chemiczne w ilościach większych niż opracowane i zapisane normatywnie - ha, ha, ha! Normy i przepisy pozostają spełnione. Jednak tak istotny fakt, że wewnętrzna struktura wody stanowi decydujący czynnik jakości, nie został włączony do uregulowań prawnych. To prawda, co piszesz, że podejmowane są już starania, aby przynajmniej termin „struktura wody” przyjąć do wytycznych WHO dotyczących wody pitnej. |
 |
No to komentsa walnąłeś, a nie lepie było to jako drugi artykuł na temat wrzucić? :) Ale prawda jest taka że na japońskim internecie jest na temat dużo więcej niż na angielskim, gdzie są raczej jakieś streszczenia nad badaniem pamięci wody, jej zdolności gromadzenia i przechowywania informacji oraz ich odtwarzania. Na Zachodzie to jest taka opinia o Polakach, że oni szczególnie swo ... wyświetl więcejNo to komentsa walnąłeś, a nie lepie było to jako drugi artykuł na temat wrzucić? :) Ale prawda jest taka że na japońskim internecie jest na temat dużo więcej niż na angielskim, gdzie są raczej jakieś streszczenia nad badaniem pamięci wody, jej zdolności gromadzenia i przechowywania informacji oraz ich odtwarzania. Na Zachodzie to jest taka opinia o Polakach, że oni szczególnie swoich udupią zawsze jak się ktoś wychyli z jakimś wynalazkiem czy innowacją. Japończycy i Chińczycy zaś to takie narody, że wszystko biorą na serio i pracują nad tym żeby to jednak działało, i dlatego są potęgą elektroniczną bo są otwarci na nowe pomysły. A nie tam bezmózgo negować wszystko i niszczyć potencjał możliwości. Ale czy to powinno dziwić, kiedy badania inteligencji narodowej wskazały średnio 92 pkt dla Polski a dla Japonii 112. I dlatego średnio głupszy nie jest w stanie zrozumieć średnio mądrzejszego w tej samej skali narodu... Wałęsa nie mógł zrobić z Polski drugiej Japonii, bo by musiał podnieść przeciętną inteligencję narodu o 20 punktów. A to skok cywilizacyjny i wysiłek wielu pokoleń. I przypomnę może że 92 pkt to nie tak wiele powyżej 89 pkt od których się głupota kompletna zaczyna. Tylko Polska, Chorwacja i Portugalia taką niską średnią inteligencję miała w całej Europie. Dlatego to co jest wielkim wynalazkiem dla elektronicznej potęgi i mądrego narodu jest nazywane głupotą przez naród ciemny i nierozgarnięty. Tak jest w każdej kwestii. Nawet w dziedzinie diety czy ćwiczeń zdrowotnych. Tylko szabelką powstańczą głupio i samobójczo wymachiwać, ale mądrzejszych Polacy nie chcą słuchać nigdy w historii. |
 |
A walnąłem, walnąłem, bo mnie kapkę ruszyło :)) I nie to, że osobiście - tylko chodzi o szersze sprawy, o których Ty właśnie tak świetnie napisałeś. O tym polskim kociołku, przy którym diabli pilnujący go nudzą się po prostu, bo Polacy sami ściągają swoich usiłujących się wydostać, stworzyć nowa jakość. A w Polszcze z tą historią jest tak, że "Historia uczy, że Polaków historia niczego nie uczy." |
 |
Tak sobie myślę, że od 1939 roku do 1944 Hitler wybił nam kwiat inteligencji, a resztę dobił Stalin do 1953. No i teraz ciężko temu biednemu narodowi się podźwignąć. O Stalinie trochę napisałem, a Hitlera obrobię może przy okazji. Nawet nie ma puli inteligentnych genów do rozrodu i widać trzeba jakieś in-vitro od japońskich geniuszy sprowadzić:) |
 |
Na szczęście dwóch inteligentnych przetrwało ( co prawda obaj piszą z zakładu zamkniętego, ale niech tam). Owszem wszystko co piszemy jest projekcją naszej rzeczywistości, wynikiem styku świata zewnętrznego z naszym umysłem, tyle, że pan Gwiazda nie dostrzega różnicy między jednym a drugim. Nie wie kiedy kończy się sen a zaczyna jawa. Czy trzeba udowadniać, że bzdura jest bzdurą ? ... wyświetl więcejNa szczęście dwóch inteligentnych przetrwało ( co prawda obaj piszą z zakładu zamkniętego, ale niech tam). Owszem wszystko co piszemy jest projekcją naszej rzeczywistości, wynikiem styku świata zewnętrznego z naszym umysłem, tyle, że pan Gwiazda nie dostrzega różnicy między jednym a drugim. Nie wie kiedy kończy się sen a zaczyna jawa. Czy trzeba udowadniać, że bzdura jest bzdurą ? Mam ciekawsze zajęcia, komentarz totalnie krytyczny jest tu niezbędny nie dla mnie samego, tylko dla tych nieuzbrojonych w wiedzę i ...może zbyt młodych, zeby nie zarazili się głupotą. Odniesienie do polskiego kociołka do Hitlera Stalina, do polskiej wymordowanej inteligencji wstawić w zasadzie można w każdym kontekście. Przywołanie tu Japończycy mają tyle wspólnego z Leczem Wałęsą , co z badaniami na temat wody pamiętającej przekleństwa lub kołysanki. |
 |
Hau, Hau, Hau! Hauuuuuuuuuuuuuuuu! |
 |
Nie pochlebiaj sobie za bardzo. nie jesteś wyszydzanym mikrobiologiem ani lekarzem, tylko nawiedzonym paranormalnym ewentualnie cynicznym biznesmenem żerującym na braku wiedzy lub naiwności. Tędy nie wiedzie droga do postępu, tylko do zwykłych przekrętów, bo trudno to inaczej nazwać. |
 |
Polecanie czegoś komuś przystoi raczej w stosunkach - przełożony-podwładny. Inaczej jest to co najmniej niegrzeczne. A co do wzmiankowanego artykułu - uczonych durniów nie brak. Nie pierwszy on ci (autor tego pamfletu) i nie ostatni. Nie twierdzę, że nie pojawiają się hochsztaplerzy, ale... Autor zaliczył do oszustów nawet Johana Grandera i Masaru Emoto. To gościa zupełnie dyskwalifikuje. ... wyświetl więcejPolecanie czegoś komuś przystoi raczej w stosunkach - przełożony-podwładny. Inaczej jest to co najmniej niegrzeczne. A co do wzmiankowanego artykułu - uczonych durniów nie brak. Nie pierwszy on ci (autor tego pamfletu) i nie ostatni. Nie twierdzę, że nie pojawiają się hochsztaplerzy, ale... Autor zaliczył do oszustów nawet Johana Grandera i Masaru Emoto. To gościa zupełnie dyskwalifikuje. Polecam wziąć się za solidną naukę (może coś z fizyki kwantowej?) i nie dawać omamiać mózgu bełkotem pseudoracjonalistów. Równiez pozdrawiam. |
 |
Za słownikiem Poprawnej Polszczyny PWN: "polecić - polecać 1. powiedzieć komuś, żeby coś zrobił 2. dać kogoś lub coś pod czyjąś opiekę 3. przedstawić kogoś lub coś w korzystnym świetle." Sugeruję pilną uwagę skierować na trzeci punkt definicji. Rozumiem, że w redakcji PWN zasiadają głównie uczeni durnie, ale niestety, nie znalazłem nigdzie "alternatywnej" wersji ... wyświetl więcejZa słownikiem Poprawnej Polszczyny PWN: "polecić - polecać 1. powiedzieć komuś, żeby coś zrobił 2. dać kogoś lub coś pod czyjąś opiekę 3. przedstawić kogoś lub coś w korzystnym świetle." Sugeruję pilną uwagę skierować na trzeci punkt definicji. Rozumiem, że w redakcji PWN zasiadają głównie uczeni durnie, ale niestety, nie znalazłem nigdzie "alternatywnej" wersji słownika języka, w którym usiłuję się z Panem komunikować. Polecam (to też w rozumieniu punktu trzeciego) zaznajomić się z tym dziełem, żebyśmy nie musieli tracić czasu na wyważanie drzwi już otwartych, czyli definiowaniu zdefiniowanego. Tak się zabawnie składa, że to ja jestem tym zdyskredytowanym autorem pamfletu, który poleciłem (znów trzeci punkt definicji) szanownemu Panu pod uwagę. Pomyślałem, jak widać błędnie, że spodoba się Panu ten tekst, gdyż pełno w nim cytatów ludzi znanych (i mniej znanych) siedzących po tej samej stronie okopu co Pan, a przecież jest Pan miłośnikiem cytatów. Mylę się? Znalazłem Pański tekst "Pamięć wody – fakt czy bzdura?" zupełnie przypadkowo i przyznam, że z ciekawością przeczytałem Pańskie wywody. Cóż poradzić, szlag mnie o mało nie trafił (wiem, brzydki związek frazeologiczny, ale i takie funkcjonują w języku polskim). Zastanawiam się, czy kłamie pan nieświadomie (ignorancję potrafię zrozumieć, chociaż jej nie popieram), czy świadomie. W tym drugim przypadku ustawia się Pan w jednym rzędzie z rzeszą zwykłych hochsztaplerów i szamanów. Nie podoba się Panu, że umieściłem w swojej liście zaklinaczy Johna Grandera oraz Masaru Emoto? Zacznijmy od tego pierwszego wodnego szamana. Tak się składa, że od dłuższego już czasu śledzę zabawną karierę pana Emoto. Jak to się dzieje, że jego publikacje nie są znane w świecie nauki? Ano bardzo prosto się dzieje. Otóż, "naukowiec" Emoto, absolwent stosunków międzynarodowych na uniwersytecie w Yokohamie, po opublikowaniu pierwszych książek o zamrażaniu wody, doczekał się miażdżącej krytyki swoich teoryjek. Kilka lat temu, w "Nature" (www.nature.com) opublikowano obszerny artykuł na ten temat. Polecam (czy nadal mam pisać, że chodzi o trzeci punkt definicji?) zaznajomić się z opracowaniami dra Stephena Lowera. James Randi kilkukrotnie zapraszał "naukowca" Emoto do odebrania miliona dolarów, niestety nie doczekał się wizyty. Zapraszaliśmy go również my - Australian Sceptics. Nie mamy co prawda do zaoferowania miliona, ale sto tysięcy też piechotą nie chodzi. Niestety, "naukowiec" nie zaszczycił. Podejrzewam, że znam odpowiedź na pytanie "dlaczego?". Podobna historia tyczy czarodzieja z Austrii - Grandera. Również o jego wspaniałych odkryciach milczy świat nauki. Zastanawiające dlaczego... Czyżby to znowu spisek przeciwko nieszczęsnym pionierom? Niekoniecznie. Analizę wodnych bredni Grander'a zlecił w 2005 roku Rząd Nowej Zelandii, kiedy zaczęto sprowadzać i sprzedawać jego czarodziejskie maszynerie do produkowania "żywej wody". Nie stwierdzono żadnych różnic pomiędzy wodą przed obróbką, a po przepuszczeniu jej przez "granderowe" urządzenia. Nowozelandzki sprzedawca został ukarany grzywną 136 tysięcy dolarów za wprowadzanie konsumentów w błąd. Grander nie raczył nawet skomentować tego zdarzenia, choć sprzedawca prosił o wstawiennictwo producenta. Australian Sceptics zaprosili pana Johanna do odebrania nagrody. Bez rezultatu. Poleca mi Pan zaznajomić się z solidną nauką. (Biorąc pod uwagę, że zna Pan jedynie pierwszą definicję słowa "polecać", brzmi to co najmniej niegrzecznie.) Współczesny paradygmat nauki nakazuje opierać się na faktach i metodzie naukowej. Cała współczesna medycyna opiera się o te same pryncypia (EBM – Evidence Based Medicine). Pan nawołuje w ostatnim zdaniu swojego tekstu do odrzucenia tych pryncypiów i zastąpienia ich... no właśnie, czym? Rojeniami szaleńców, którym wydaje się, że coś odkryli, choć nie potrafią dowieść prawdziwości swoich twierdzeń? Którzy odrzucają oferty zweryfikowania swoich hipotez? Którzy pomimo faktu, że wykazano im podstawowe błędy zarówno w otrzymanych wynikach, jak i w metodologii (Emoto, Grander i s-ka) dalej brną w swoich rojeniach, a zgraja klakierów (do których z zupełnie niezrozumiałych powodów chce się Pan zaliczać) broni swoich mistrzów. Nie tędy droga drogi Panie. Nie tak funkcjonuje nauka, do zaznajomienia z którą tak mnie Pan namawia. Taki model naukowy, jak promują Pańscy czarodzieje, już przerabialiśmy w czasach, gdy fizycy uważali, że strzała leci tylko dlatego, że popycha ją słup powietrza wywołany ruchem cięciwy, a medycyna sprowadzała się do przepisywania driakwi jako panaceum na wszelkie choroby. Na szczęście odrzuciliśmy przyjmowanie czegokolwiek na wiarę. Obecnie, zgodnie z zasadą "onus probandi" (przetłumaczyć?) to na barkach twierdzącego daną tezę leży obowiązek dostarczenia dowodów na jej poparcie. Musi się też liczyć z tym, że zostanie ona sprawdzona, przetestowana i poddana żarliwej krytyce. Dopiero wówczas może coś wnieść do nauki. Polecam (jak zwykle – trzeci punkt definicji) zaznajomić się z pracami Thomasa Kuhna. Niestety, pan "naukowiec" Emoto obraził się na brzydkich naukowców, którzy zamiast pochylić się nad latami ciężkiej pracy i poklepać go po przyjacielsku po pleckach, przetestowali jego wyniki i pokazali ich bezsens. Jak już zauważyłem na początku, chcę wierzyć, że promowanie przez Pana szamanizmu i hochsztaplerstwa wynika z ignorancji, bo tylko taką formę spychania świata współczesnego w otchłań średniowiecza jestem skłonny zrozumieć. Załączam pozdrowienia PS. Proponuję (nie polecam, bo to było by niegrzecznie) zapoznać się również z innymi moimi tekstami. Znajdzie Pan do nich odnośniki na Racjonaliście. Niestety, nie mogę publikować ich na tym portalu, gdyż wyłączność na nie posiada Racjonalista.pl. Chętnie podyskutuję jeśli wyrazi Pan na to ochotę. |
 |
Ale co z fizyki kwantowej? Wystarczy użyć kilku mądrze brzmiących słów i zamyka się przeciwnikowi buzię? Zajmuję się fizyką kwantową od lat i wiem już, że większość napisanych na EIOBA artykułów dot. tego tematu i pokrewnych to "inżynierski bełkocik" - jak ktoś już raczył zauważyć oraz maniactwo - grafomania. |
 |
"W jaki więc sposób wytłumaczyć skuteczność działania leków homeopatycznych, którymi leczy się wiele chorób, w tym nawet tak trudnych jak schizofrenia?" - efekt placebo? |
 |
Jacku, a takie Chindogu jak np. podpórka do podtrzymywania brody w czasie drzemki na stojąco, nie przydałaby ci się czasem? W Polsce pewnie się nie przyjmie taki opatentowany wynalazek, ale w Japonii jest nie tylko opatentowany ale używany, bo Japończycy umieją drzemać na stojąco, tyle, że broda opada i podpórka jest w sam raz bardzo przydatnym wynalazkiem, jak najbardziej naukowym i inżynierskim. ... wyświetl więcejJacku, a takie Chindogu jak np. podpórka do podtrzymywania brody w czasie drzemki na stojąco, nie przydałaby ci się czasem? W Polsce pewnie się nie przyjmie taki opatentowany wynalazek, ale w Japonii jest nie tylko opatentowany ale używany, bo Japończycy umieją drzemać na stojąco, tyle, że broda opada i podpórka jest w sam raz bardzo przydatnym wynalazkiem, jak najbardziej naukowym i inżynierskim. Jeszcze 10 lat temu twierdzili poważni naukowcy, że nie da się zbudować komputera z komórek mózgu. A tu proszę, właśnie brytyjscy specjaliści od robotyki zaprezentowali robota, którego rdzeniem jest 100 tysięcy komórek z mózgu szczura. I maszyna bardzo efektywnie pracuje. Kolejne naukowe mity upadają, że czegoś tam niby nie ma, że coś jest niemożliwe. W latach 60-tych wyrzucono z UW studenta fizyki, który twierdził, że planety istnieją w kosmosie przy innych gwiazdach, a potwierdzanie ich istnienia to kwestia budowy dobrych urządzeń pomiarowych lub wysłania teleskopu w kosmos. Bo się naukowcom nie mieściło w ich mózgach, że gwiazdki na niebie to słońca i układy planetarne mieć mogą. Wywalony student opuścił w końcu Polskę i pracuje w USA, jako ekspert od odkrywania układów planetarnych i rozwoju techniki badawczej w tej materii. I to jest nauka co pod hasłem falsyfikacji uprawia bezdenne krytykanctwo i upierdzielanie wszystkiego co należy zbadać, odkryć i wynaleźć. Ciekawe że nikt nie wyrzucił dotąd poza nawis nauki tych wszystkich naukowych osłów, co studenta za głoszenie "herezji i pseudonauki" wylali z uczelni. A z twórcą Polskiego komputera z przełomu lat 70-tych też mam przypomnieć co polskie przymuły racjonalistyczno-naukowe zrobiły, czy chociaż tyle masz świadomości, że racjonalizm jest ciasnotą umysłową gorszą od teologii? Bo teologia zajmuje się spekulacją filozoficzną a racjonalizm naukowy jedynie wynalazki i postęp nauki zawsze upierdzielał, często w brutalny i durny sposób. Patrz turbina Kowalskiego, patrz zderzaki Łągiewki i kilka tysięcy innych bezcennych wynalazków udupionych w Polsce przez racjonalistyczne przymuły, którym się coś w głowie nie mieści tak jak pecet się nie mieścił na przełomie Gomułki i Gierka... Pierwsza lodówka skonstruowana w Niemczech też była uważana za monstrum i dziwactwo, a idioci z naukowymi tytułami, twierdzili, że bracia Wright to szarlatani a nie inżynierowie ani konstruktorzy. Sugerował świat nauki braci Wright za szarlataństwo zamknąć do czubków bo nikt normalny nie będzie twierdził, że żelazna maszyna może latać w powietrzu. Przed zgniciem w domu wariatów za dziwaczne teorie jakoby można latać w powietrzu samolotami uratował ich amerykański pułkownik, żądny posiadania samolotu do strzelania we wroga z powietrza. Pułkownik jak wiadomo był członkiem Towarzystwa Teozoficznego w USA. Mądrzy ludzie nie są racjonalistami. Są np. Teozofami. Starczy czy za mało przykładów? |
 |
Wszytko to prawda i nie będę z tym polemizował. Zauważ jednakże, że znajdujemy artykuły faktycznie obnażające niewiedzę nawet w zakresie słownictwa, stosowania pojęć - jak ktoś napisał, że "...S - promienie..." - nie można czegoś nazywać S-promieniami i takim terminem posługiwać. Trzeba pojęcia, jeśli są nowe, zdefiniować. Jak napisał jeden z polskich matematyków, czytelnik EIOBY: " ot, pou ... wyświetl więcejWszytko to prawda i nie będę z tym polemizował. Zauważ jednakże, że znajdujemy artykuły faktycznie obnażające niewiedzę nawet w zakresie słownictwa, stosowania pojęć - jak ktoś napisał, że "...S - promienie..." - nie można czegoś nazywać S-promieniami i takim terminem posługiwać. Trzeba pojęcia, jeśli są nowe, zdefiniować. Jak napisał jeden z polskich matematyków, czytelnik EIOBY: " ot, pouczyli człowieka elementów wyższej matematyki i przeczytał dwie niezłe książki o fizyce teoretycznej..." I tak to wygląda. |
 |
Jacku, zgadzam się z tym, że niedoróbki się zdarzają, że uczony jak coś bada to i pobłądzić na manowce może zanim coś odkryje, albo hipotezę ogłosi niedorobioną. Tylko jestem też zajadłym wrogiem wylewania dziecka z kąpielą poprzez stosowanie racjonalistycznej taktyki oszczerstw, kłamstw, pomówień i ciasnomózgowego krytykanctwa bez pokrycia w rzeczywistości. A wystarczy obejrzeć zamrożoną kropelkę ... wyświetl więcejJacku, zgadzam się z tym, że niedoróbki się zdarzają, że uczony jak coś bada to i pobłądzić na manowce może zanim coś odkryje, albo hipotezę ogłosi niedorobioną. Tylko jestem też zajadłym wrogiem wylewania dziecka z kąpielą poprzez stosowanie racjonalistycznej taktyki oszczerstw, kłamstw, pomówień i ciasnomózgowego krytykanctwa bez pokrycia w rzeczywistości. A wystarczy obejrzeć zamrożoną kropelkę wody pod mikroskopem 400x, jedną co słuchała kilka godzin muzyki relaksacyjnej, a drugą co słuchała ostrego metalu, i nawet można sobie 1000 razy powtórzyć eksperyment. Zamiast pieprzyć głupoty... |
 |
Mój komentarz nie dotyczył istnienia bądź nie, samego faktu pamięci wody. |
 |
Drogi Dharminie, Zdaję sobie sprawę, że nie do mnie kierowałeś swoje odpowiedzi, ale pozwolę sobie wtrącić swoje racjonalistyczne trzy grosze. - "Jeszcze 10 lat temu twierdzili poważni naukowcy, że nie da się zbudować komputera z komórek mózgu." - dowód proszę. Kto i kiedy coś takiego twierdził. "W latach 60-tych wyrzucono z UW studenta fizyki [...]" - coś więcej? Czy ot tak ... wyświetl więcejDrogi Dharminie, Zdaję sobie sprawę, że nie do mnie kierowałeś swoje odpowiedzi, ale pozwolę sobie wtrącić swoje racjonalistyczne trzy grosze. - "Jeszcze 10 lat temu twierdzili poważni naukowcy, że nie da się zbudować komputera z komórek mózgu." - dowód proszę. Kto i kiedy coś takiego twierdził. "W latach 60-tych wyrzucono z UW studenta fizyki [...]" - coś więcej? Czy ot taka ciekawostka? Zderzaki Łągiewki? Mówisz o tym gościu, co to zapomniał o oporze Ziemi w swoich wzorach? Cóż to słychać u pana Zenona? Podobno wyjechał do Francji i miał produkować swoje cudaczki. Jakoś cisza... Nic nie słychać o zderzakach, ani o rewolucji w fizyce :-) Ciekawe ile to jeszcze będziemy musieli czekać na te cuda? Drogi Dharminie, nie zauważyłeś jeszcze, że to dzięki metodologii i paskudnym naukowcom, których to tak potępiasz w czambuł, jesteśmy na tym stopniu zaawansowania, na którym jesteśmy? Rozumiem, że jesteś zwolennikiem hokus-pokus, ale pech chce, że to nie dzięki szarlatanom nauka idzie do przodu. A co do zamarzanej wody... Owszem, można sobie eksperyment przeprowadzić. Polecam! Tylko proszę to robić z zastosowaniem podwójnie ślepej próby. A jak już wyjdzie i będzie powtarzalne, to walić do Randiego po kasę :-) Pozdrawiam. |
 |
Proszę bardzo: neurolog RichardThompson, Anthony Smith, Karl Sabbagh, dr R. i B. Bruun i cała masa innych... |
 |
Dziękuję. Gdzie i kiedy. Jakieś publikacje? |
 |
Szanowny "Abadonna" (-o?)! :)) Ciekawa więc wymiana ognia… Ale III światowej z tego nie będzie, mam nadzieję? Jeśli pisałem „uczeni durnie” – to miałem na myśli statystyczną część „jajogłowych” o tych właśnie przywarach. Do tej części statystycznej nie zaliczam akurat autorów „Słownika poprawnej polszczyzny” – proszę więc niczego nie uogólniać. Gdybym się wyzbył szacunku dla ludzi ... wyświetl więcejSzanowny "Abadonna" (-o?)! :)) Ciekawa więc wymiana ognia… Ale III światowej z tego nie będzie, mam nadzieję? Jeśli pisałem „uczeni durnie” – to miałem na myśli statystyczną część „jajogłowych” o tych właśnie przywarach. Do tej części statystycznej nie zaliczam akurat autorów „Słownika poprawnej polszczyzny” – proszę więc niczego nie uogólniać. Gdybym się wyzbył szacunku dla ludzi nauki i ich osiągnięć - nic bym nie wiedział., niczego bym się nie nauczył. To jasne. Mam więc na myśli pewną enklawę "naukowców". .„Pewien wykładowca uniwersytetu zapytany przez studenta o opinię ta temat kontrowersyjnej wypowiedzi innego naukowca, odrzekł: Proszę pana, statystyki dowodzą niezbicie, że ilość durniów wśród profesorów jest identyczna jak wśród hydraulików, tokarzy i innych szacownych zawodów”. Ot, tyle o tym…Cytat wziąłem z art. „Lecznicza moc duszy”, autor Andrzej Szmilichowski, „Nieznany Świat” nr9/2008 (najnowszy numer). Myślę, że warto z treścią tego artykułu zaznajomić się, jak również i z teścia artykułu „Dotknąć innych wymiarów”, J.M. Wadowskiego – z tego samego wydania pisma. Bardzo pouczające… A szamanem i hochsztaplerem być mogę, ale jedynie w cudzej opinii. O tę akurat nie dbam. Czy tylko na inwektywy stać było Pana? Zarówno pod moim adresem jak i adresem Grandera i Emoto? Dlaczego nawet słowem nie zająknął się Pan n.t. innych treści mojego artykułu – chociażby o tych, gdzie wyjaśniam budowę cząsteczki wody i inne aspekty z tym związane? To również jest objaw mojej ignorancji i „nienaukowości”? Ale, ale… Hochsztaplerka kojarzy się zazwyczaj z „interesownością”. O jaką „interesowność” Pan mnie posądza? Ale już mniejsza z tym. Zostawmy to. O strukturze wody pisze Pan, że są to bzdury. To dlaczego zagadnieniami struktury wody zajmuje się Komitet ekspertów afiliowany przy Światowej Organizacji Zdrowia WHO? Głupcy tam pewnie siedzą… A dlaczego pojawiła się nowa dziedzina wiedzy, jaką jest inżynieria molekularna? Dla przykładu - i grafit i diament są zwykłym węglem pod względem chemicznym. Jak różne są jednak ich właściwości i dlaczego? To w końcu właściwości materiałów są zależne od ich struktury wewnętrznej, czy nie? I jeszcze o hochsztaplerce… Proszę Pana - nadal zamierzam wsadzać kij w mrowisko i mieszać ludziom w głowach – jak już kiedyś napisałem w jednym z komentarzy. Bo trzeba ruszyć z posad bryłę świata. Jak widać, skrzypi i trzeszczy w łożyskach. Ale ruszy – nie ma wyjścia. I nie jestem jedynym, który przykłada rękę do korby. Efekt motyla… Chętnie zapoznam się z Pana artykułami. Bo faktycznie – widać wówczas więcej – sposób myślenia, argumentację itd. Może właśnie dlatego i Pan zapozna się z innymi moimi artykułami? Sam przekona się, że przecież nie odżegnuję się od nauki – wprost przeciwnie. Odrzucam jedynie wszelką ortodoksję, zaskorupienie. Nie trafiają do mnie metody badawcze oparte jedynie o „mędrca szkiełko i oko”. To za mało, to się zestarzało i nie wytrzymuje już próby czasu i wyzwań współczesności. Wielokrotnie dawałem temu wyraz w moich publikacjach. acjonalistyczne myślenie wniosło dużo dobrego po wiekach zacofania i kołtuństwa, to prawda, ale przyszedł już czas na zmiany – na zwrócenie uwagi na intuicję, na serce po prostu, na nieznane do tej pory, a ciągle nieodkryte światy i wymiary. I o tym właśnie ciągle mówię w wielu moich artykułach. Bo dziś mamy już do czynienia z kołtuństwem oświeconym, pseudoracjonalizmem. A to, że komuś się w głowie coś nie mieści (żeby było jasne - absolutnie nie piszę tego pod Pana adresem!), to może ma za przyciasnawą główeczkę? Kamienie mentalne spowodowały niedrożność w zwojach mózgowych, jak kamienie kałowe w jelicie. Sam Pan doskonale wie, że często tak jest, a tzw. „luminarze” nauki wcale nie są tymi, za jakich chcą się uważać. O autorytetach pisałem w moim artykule „O autorytetach”. A teraz pozornie z innej beczki…Czy wierzy Pan w miłość? Nieważne, w jaką – rodzicielską, między kobietą i mężczyzną. W to, że ONA istnieje, że się ją odczuwa? A może to tylko gra chemicznych związków w organizmie? Nie ma dowodów naukowych, że miłość istnieje! Nie da się jej zważyć, zmierzyć. Nie ma nawet żadnych narzędzi pomiarowych, badawczych, by to zrobić. W takim razie miłość nie istnieje. To taki ma być sposób argumentowania? Jak w dowcipie o pewnym uczonym, który udowodnił, że mucha ma narządy słuchu w nogach – przestała chodzić po wyrwaniu jej wszystkich odnóży, ale jedynie dlatego, że razem z odnóżami pozbawiono ją narządów słuchu i mucha przestała słuchać rozkazów - „Mucho, chodź!”. Czy sądzi Pan, że człowiek, to jedynie zespół narządów, tkanek i komórek? Że to tylko biomechanizm? I tylko tyle? Odrzuca Pan sferę ducha? Jeśli tak, to w takim razie jesteśmy tylko kawałkiem poruszającego się i myślącego (czasem…) mięska. easumując – za bardzo wąsko – moim zdaniem – postrzega Pan świat, który jest WIELKI po prostu. I niech Pana szlag nie trafia. To nie jest pozytywne uczucie – mówię jak najpoważniej. Mnie nie trafia i czuję się znakomicie. Pozdrawiam serdecznie. :) |
 |
Panie Januszu, Niestety, nie potrafię czytać w myślach i nie mam pojęcia co też "miał Pan na myśli" pisząc o uczonych durniach. Raczył Pan wygłosić tę opinię pod adresem autora tekstu, który Panu poleciłem (rozumiem, że kwestia definicji czasownika "polecać" została już wyjaśniona), a tak się niefortunnie złożyło, że to ja jestem tym autorem. Nie zdefiniował Pan również kogo jest Pan skłon ... wyświetl więcejPanie Januszu, Niestety, nie potrafię czytać w myślach i nie mam pojęcia co też "miał Pan na myśli" pisząc o uczonych durniach. Raczył Pan wygłosić tę opinię pod adresem autora tekstu, który Panu poleciłem (rozumiem, że kwestia definicji czasownika "polecać" została już wyjaśniona), a tak się niefortunnie złożyło, że to ja jestem tym autorem. Nie zdefiniował Pan również kogo jest Pan skłonny zaliczać do tej niechlubnej kategorii. Skoro definicji nie ma, albo nie ma ona ostrych granic, to nie ma mowy o popełnianiu błędu generalizacji. Cieszę się również, że znaleźliśmy źródło definicji, które obaj akceptujemy. To zdecydowanie ułatwia sprawę komunikacji, zwalnia obie strony z konieczności "czytania myśli" i rozwiewa problemy natury słownikowej. Na początek może doprecyzujmy kogo ma Pan na myśli pisząc "enklawa naukowców"? To bardzo niejasny termin i przyznam się, że go nie rozumiem. Enklawa to terytorium, bądź miejsce, a nie grupa ludzi. Czy dobrze rozumiem, że nie darzy Pan sympatią tych, którzy zbierają się w jakimś konkretnym miejscu (laboratoria, centra badawcze, katedry uczelniane)? Czy mam to raczej rozumieć jako równoważnik określenia "Oni", którym posługują się ludzie dotknięci obłędem? A może tych, którzy nie podzielają Pańskiego poglądu? Będę zobowiązany jeśli zechce Pan doprecyzować tę nieścisłość i podać ostrą kategorię kwalifikacji danej osoby do grona uczonych durniów. Anegdotka o wykładowcy udzielającemu odpowiedzi na pytanie studenta bardzo mi się podobała. Rozkład Gaussa jest bezwzględny i bezlitosny w każdej grupie. Chętnie przyjrzałbym się tym statystykom i rozkładom, o których wspomina zabawny profesor. Ze swojej strony stawiam śmiałą hipotezę, że większość tych naukowców zasila szeregi ID. Mam nadzieję, że dostrzega Pan absurdalność swojego argumentu. Skoro zaliczanie się do grona szamanów, tudzież hochsztaplerów Panu nie przeszkadza, to może powinien Pan poczytać coś o etyce? Polecam prace naszego genialnego filozofa Tadeusza Kotarbińskiego oraz bardzo ciekawe poglądy Henryka Elzenberga. ędę szalenie zobowiązany, jeśli zechce mi Pan wskazać ustępy (proszę nie rozumieć opacznie), w których zarzuciłem Panu hochsztaplerkę tudzież szamaństwo. Przyznałem co prawda, że promuje Pan szamaństwo i nadal podtrzymuję ten zarzut, jednak nie przypominam sobie, żebym określił Pana tym mianem. Jeszcze tego nie zrobiłem. Co się zaś tyczy panów Johanna Grandera oraz Masaru Emoto, to owszem – nazywam ich, z pełną odpowiedzialnością za swoje słowa, oszustami, hochsztaplerami i współczesnymi szamanami. Powody dla których to robię przedstawiłem w swoim poprzednim liście do Pana oraz w artykule. Ciekawe dlaczego pominął je Pan? Czyżby były to informacje niewygodne? Pyta mnie Pan, dlaczego nie wspominam o tych prawdziwych elementach Pańskiego opracowania. Fakt, iż miesza Pan bujdy wyssane z palca z prawdziwymi informacjami nijakiej chluby Pańskiemu opracowaniu nie przynosi. Mało tego – czyni Pański tekst jeszcze bardziej niebezpiecznym! Promuje szamaństwo w paskudnej, zawoalowanej formie, a przez to czyni je trudniejszym do wykrycia przez niewprawionego czytelnika. Komuś, kto coś jeszcze pamięta z lekcji chemii, czy fizyki daje złudne poczucie, że skoro miejscami pisze Pan prawdę, to reszta również prawdziwą być może. Hochsztaplerka istotnie kojarzy się z interesownością. Nie śmiem posądzać Pana o interesowność. Podejrzewam jednak, że nieświadomie (mam nadzieję, że nieświadomie) przygotowuje Pan swoimi publikacjami grunt dla tych, którzy z przyjemnością przerobią te bzdury na pieniądze. Nigdzie nie napisałem, że woda nie posiada struktury. Proszę nie wkładać mi w usta słów, których nie wygłosiłem. Twierdzę, że woda nie posiada struktury takiej, jak to opisują Pańscy szamani. Twierdzę, że nie istnieje twór zwany "wodą strukturyzowaną", a więc trwale połączoną w jakieś określone wzory, tudzież nie posiadającej jakichś charakterystycznych układów, czy klastrów. Nie wiem czym zajmuje się jakiś "komitet ekspertów" afiliowany przez WHO. Jeśli zechce mi Pan przedstawić stosowne odnośniki, to chętnie zapoznam się z nimi. Proszę nie zapominać, że swego czasu CIA zatrudniało wróżki i jasnowidzów. Oczywiście do czasu, kiedy przetestowano ich przydatność i w wyniku czego przegoniono ich w diabły. Rządy bogatych państw mogą pozwolić sobie na pewną ekstrawagancję i pewną rozrzutność. Panie Januszu, to że węgiel i kilka innych pierwiastków przyjmuje różne formy, jak choćby wspomniane przez Pana diament i grafit, nie znaczy to wcale, że wszystko na co spojrzymy zachowuje się w taki sam sposób. Nauka ciągle się rozwija, jak zechciał Pan zauważyć, i ciągle pojawiają się nowe dziedziny. To normalny i zupełnie naturalny proces. Coraz więcej wiemy o świecie i coraz głębiej wnikamy w jego tajemnice. Czy fakt, że pojawiają się nowe działy nauki jest równoznaczne, że jakaś forma idiotyzmu staje się prawdziwa? Non sequitur. Ale, ale! Pan pisze, że "nadal zamierzam wsadzać kij w mrowisko i mieszać ludziom w głowach". Pan to robi celowo? Pański tekst to otwarte nawoływanie do zrezygnowania z metody naukowej! Pan bezczelnie kłamie, by w ostatnim akapicie swojego tekstu napisać coś takiego: "Modele: biologiczny, a później biochemiczny funkcjonowały przez wiele lat, aż w końcu nie wytrzymały próby czasu, postępów nauki i jej odkryć. Tym niemniej odcisnęły mocne piętno przede wszystkim w medycynie. Skutek: traktowanie organizmu w kategoriach mechaniczno-chemicznych. Inaczej rzecz ujmując: jedynymi i właściwymi metodami leczenia miały być metody chirurgiczne i farmakologiczne. Najwyższy czas, aby to zmienić." Jak można być takim ignorantem?! Nie wytrzymały próby czasu, postępów nauki i jej odkryć? To dzięki tym paskudnym modelom udało nam się poradzić sobie z plagami, które dziesiątkowały ludność średniowiecznej Europy. To dzięki metodzie naukowej udało nam się opanować większość chorób zakaźnych i zakażeń bakteryjnych. Dzięki szczepieniom ochronnym większość dzieci przeżywa pierwsze lata swojego życia. Dzięki nauce i jej "nienadążającej za odkryciami" metodologii dożywamy do późnej starości. Mnożyć dalej? Pan nawołuje, żeby tę metodę porzucić? Przyszedł czas na zmiany? W poprzednim liście zapytałem Pana czym chce Pan zastąpić metodę naukową? Co chce Pan dać medycynie zabierając jej EBM? Czym chce Pan zastąpić statystykę? Mówi Pan, że nie przemawiają do niego metody badawcze, ani "mędrca szkiełko i oko". W zamian proponuje Pan... intuicję. Ręce opadają... Model intuicyjny już był przerabiany. Luminarze intuicyjnej nauki na większość dolegliwości stawiali pijawki, a inni – też intuicyjnie puszczali krew. Dzięki intuicyjnej medycynie umarło więcej ludzi niż zostało wyleczonych. To intuicję i wiarę (rozumianą w sensie wewnętrznego przekonania o słuszności czegoś) zastąpiła metodologia, która zawiera w sobie samokorygujący się mechanizm. Przeczytałem Pański tekst "O autorytetach". Doprawdy, nie rozumiem co niby miał wnieść ten religijny bełkot do naszej rozmowy. Czyżbym gdzieś deklarował zamiłowanie do autorytetów? Zechce mi Pan wyjaśnić tę kwestię? Każde odkrycie, które znajduje miejsce w nauce jest sprawdzane zgodnie z mechanizmem jaki podałem Panu w poprzednim liście. Zanim hipoteza stanie się teorią musi przejść przez szereg etapów. Jeśli jest w stanie się obronić i coś tłumaczy, coś uzupełnia, to na tej teorii (nie hipotezie!) buduje się kolejne hipotezy, które się testuje. Bardzo rzadko we współczesnej nauce dochodzi do tych rewolucji, o które tak Pan zabiega. I to bynajmniej nie z przyczyn "teoriospiskowych". Odsyłam ponownie do Thomasa Kuhn'a. W nauce podpieramy się badaniami i obserwacjami dokonanymi przez innych ludzi. Trudno wszystko zbadać samemu. Zakładamy (o kurcze!), że to co ktoś odkrył jest prawdziwe i w oparciu o to założenie stawiamy własne hipotezy. Jeśli okazuje się, że nasza hipoteza nie jest zgodna z teorią, to zdecydowanie rozsądniejszym jest stwierdzenie, że gdzieś się pomyliliśmy, aniżeli to, że teoria jest błędna. Jeśli jednak dane wskazują, że nasza hipoteza jest prawdziwa (choć niezgodna z teorią), wtedy się ją ogłasza i poddaje krytyce (testom, weryfikacji). Nie ma innej drogi. Zdarzało się w historii nauki, co podaje się jako anegdoty, że intuicja natchnęła jakiegoś odkrywcę (Mendelejew, czy Maxwell), nie zdarzyło się (i mam nadzieję, że się nie zdarzy), żeby ktokolwiek zaakceptował jakąś hipotezę na podstawie czyjejś intuicji. Intuicja jest zawodna. Nie posiada mechanizmu weryfikacji. Roić można sobie wszystko, czy fakt, że coś się komuś uroiło sprawia, że to od razu jest prawdziwe? "Kamienie mentalne spowodowały niedrożność w zwojach mózgowych [...]". Kamienie mentalne? Widzę, że poniosła Pana pseudonaukowa nowomowa. Nie umiem dyskutować ze zdaniem posiadającym zerową wartość logiczną. Czy wierzę w miłość? Nie wiem dlaczego, ale nie pierwszy już raz spotykam się z sugestią, że nie rozumiem pojęć abstrakcyjnych. Czy muszę deklarować, że wierzę w świadomość? Nie muszę w nią wierzyć, bo codziennie jej doświadczam. Nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi, że świadomość nie istnieje. Postrzegam ją jako funkcję pracy mózgu. Podobnie rozumiem potrzebę akceptacji, potrzebę przywiązania, tęsknotę oraz miłość. Człowiek jest istotą społeczną i jako taka dąży do tworzenia więzi. Gdyby zwierzęta stworzyły język, prawdopodobnie odpowiednik ludzkiego rozumienia miłości znalazł by się w ich słowniku. easumując ten fragment. Miłość jako przejaw funkcji mózgu jak najbardziej istnieje. Czy to zadowalająca Pana definicja? Argument o naukowcu wyrywającym nogi muchom ominę. Jest to typowy chwyt erystyczny zaliczany do błędów logicznych. Reductio ad absurdum. Sądzę, że człowiek to zespół narządów, tkanek i komórek. Bio-mechanizm. Odrzucam sferę ducha w Pańskim rozumieniu. Akceptuję istnienie świadomości jako funkcję pracy mózgu. Nie widzę nic niewłaściwego w porównaniu do kawałka myślącego (czasem) mięska. Za bardzo wąsko postrzegam świat? Pozwolę sobie zakończyć ten list cytatem z Richarda Dowkinsa: "Czy nie wystarczy, że ogród jest piękny? Czy koniecznie muszą mieszkać w nim wróżki?" Pozdrawiam |
 |
Parę zdań już tylko… „(…) rozumiem, że kwestia definicji czasownika "polecać" została już wyjaśniona.” Z przykrością Pana informuję, ze niestety – nie została przez Pana wyjaśniona, ponieważ nie zna Pan własnego tekstu i pogubił się Pan nieco w próbach wytłumaczenia mi znaczenia czasownika „polecać”. To się zdarza. Każdy może przecież błąd popełnić. W pierwszym komentarzu na ... wyświetl więcej Parę zdań już tylko… „(…) rozumiem, że kwestia definicji czasownika "polecać" została już wyjaśniona.” Z przykrością Pana informuję, ze niestety – nie została przez Pana wyjaśniona, ponieważ nie zna Pan własnego tekstu i pogubił się Pan nieco w próbach wytłumaczenia mi znaczenia czasownika „polecać”. To się zdarza. Każdy może przecież błąd popełnić. W pierwszym komentarzu napisał Pan: „Polecam przeczytać ten tekst…” Zwracam uwagę na sformułowanie: „polecam przeczytać”. Przyzna Pan, że „polecam tekst” jest czym innym niż „polecam przeczytać tekst…” Patrz więc p.1, a nie p. 3. Za słownikiem Poprawnej Polszczyzny PWN: "polecić - polecać 1. powiedzieć komuś, żeby coś zrobił .” Chciałem już to pominąć, ale znów Pan zaczął. Jak więc sam Pan to już z pewnością dostrzegł – jest kolosalna różnica pomiędzy sformułowaniem „polecam coś (kogoś)”, a „polecam coś ZROBIĆ”. Oznacza to po prostu WYDANIE komuś „POLECENIE WYKONANIA czegoś”. Wydał więc mi Pan po prostu polecenie, a nie „polecał” Pan, co słusznie potraktowałem jako niegrzeczność – jak i Pan to ostatecznie już z pewnością zrozumiał. Mam w takim razie nadzieję, że tym razem ostatecznie kwestia definicji czasownika "polecać" została już wyjaśniona. esztą Pana bieżącego komentarza nie zamierzam się zajmować. Za dużo jednak nas dzieli. Na ten czas bardzo trudno byłoby o wzajemne zrozumienie. W dalszym ciągu posuwa się Pan do inwektyw i przypisuje mi Pan wyłącznie niecne intencje wcale nie usiłując nawet zrozumieć tego, o czym piszę. Może w takim razie piszę kompletnie niezrozumiale? Wszystko jest możliwe. Może więc inny tekst Pan zrozumie? Polecam Pańskiej uwadze – ponownie zresztą – artykuł „Dotknąć innych wymiarów” Jana Marii Wadowskiego, „Nieznany Świat” 9/2008. A Dawkins nie jestem dla mnie żadnym autorytetem. Dla Pana widocznie jest. Dodam, że ja nie mam żadnych autorytetów. Tylko znów nie mam pewności, czy zrozumie Pan, o czym mówię? Mój tekst „O autorytetach” okazał się przecież dla Pana „religijnym bełkotem”. W taki sposób – na inwektywy, na próby łapania za słówka - niecelne zresztą, na jakieś drobne złośliwostki itd. - nie zamierzam polemizować. Jest Pan świetny, ale ja nadal czuję się świetnie. I w dalszym ciągu uważam, że zbyt wąsko postrzega Pan świat. Może ja zbyt szeroko? Odchodzę więc do mojego „Tajemniczego Ogrodu” podyskutować z wróżkami… Zostawiam Panu chwałę zwycięzcy w naszym sporze. Chylę czoła… Serdeczności! |
 |
Dla mnie oczywistym jest, że woda ma pamięć jednak np. w stanie zamrożenia też posiada pamięć lecz informacja zawarta w pamięci zmienia się. |
 |
Jessico! Bardzo dziękuję przede wszystkim za to, ze masz odwagę powiedzieć to, co powiedziałaś (napisałaś). I za punkty również dziękuję:). |
 |
Panie Januszu ! Jajogłowi się głowia jak taka rzeka w Indiach, jak Ganges nie jest przyczyną epidemii tylko dlatego ,ze jest Święta ? Osobiście piję herbatę podgrzewaną w mikrofali i mi smakuje .Ciekawe czy mikrofale mają wpływ na właściwości enrgetyczme / pomijając wzrost temperatury/ i informacyjne wody . Może jakiś abadonna to zbada jak krystalizuje się woda po kontakcie z mikrofalówką ? pozdrowienia |
 |
po kilku akapitach zwątpiłem, ale czytałem dalej. niby wporządku, niby ciekawie ale przy 4 czy 5 podrozdziale poprostu POLEGŁEM. HOMEOPATIA jako uznana KLINICZNIE nauka? WTF?! to żart, tylko zapomniał pan dodac uśmieszku. Fajnie się przeglada takie artykuły, bo sa w nich zawsze jakies nowe orginalne spojrzenia, ale to jzu podchoidzi pod okłamywanie. Ktoś inny gdzies napisał że grawitony są ... wyświetl więcejpo kilku akapitach zwątpiłem, ale czytałem dalej. niby wporządku, niby ciekawie ale przy 4 czy 5 podrozdziale poprostu POLEGŁEM. HOMEOPATIA jako uznana KLINICZNIE nauka? WTF?! to żart, tylko zapomniał pan dodac uśmieszku. Fajnie się przeglada takie artykuły, bo sa w nich zawsze jakies nowe orginalne spojrzenia, ale to jzu podchoidzi pod okłamywanie. Ktoś inny gdzies napisał że grawitony są faktem. Prosze pana, warto wskazać na tą "pamięc wody" że sama chemia nie wystarcza i podac swoje powody czemu tak. Ale czemu tak ściemniać. Ci ludzie od homeopatii to nic innego jak szamani XX wieku. Jak to Dawkins powiedizał w ropzmowie z jednym takim "doktorem" "Czemu pan tego nie opisze badaniami? Nobel gwarantowany!" Czemu? Bo nie ma jak! sprzedają barwioną wode i tyle, a ze poświęcają pacjentowi duzo czasu to sie czuje wazny i jest mu lepiej. Ale może sprzedają mu wode z zakodowanym jego imieniem i karta chorobową. Na homeopatii nie ma jakiegos spisku naukowego, jak w przypadku kreacjonistów i innych religijnych grup, gdzie ewolucja to lipa. A jednak nikt za to nobla nie dostał. eh... i pozdrawiam PS. dodam jeszcze że z panskim zakończeniem (pod obrazkami) w pełni sie zgadzam, ale z tą homeopatią to również nadużycie. |
 |
Cześć, Świstaku! „Jajogłowi” są różni - tak samo jak my wszyscy, więc nie warto wrzucać ich do jednego worka :). A co do Gangesu, to sprawa przedstawia się podobnie jak z innymi tzw. „świętymi” wodami (np. w Lourdes) wykazującymi uzdrawiające właściwości. Mam na myśli wpływ częstotliwości na kodowanie informacji w strukturach wodnych. Niektóre wody charakteryzują się posiadaniem bar ... wyświetl więcejCześć, Świstaku! „Jajogłowi” są różni - tak samo jak my wszyscy, więc nie warto wrzucać ich do jednego worka :). A co do Gangesu, to sprawa przedstawia się podobnie jak z innymi tzw. „świętymi” wodami (np. w Lourdes) wykazującymi uzdrawiające właściwości. Mam na myśli wpływ częstotliwości na kodowanie informacji w strukturach wodnych. Niektóre wody charakteryzują się posiadaniem bardzo korzystnych z punktu widzenia człowieka częstotliwości, inne zaś nie. Dlaczego tak jest? A któż to wie? Czynników korzystnych, podobnie jak szkodliwych w przypadku innych wód, może być mnóstwo.Charakterystyczne promieniowanie skał, przez które przepływa, wpływ podłoża, po którym płynie itd. Z wieloma zanieczyszczeniami biologicznymi układ immunologiczny człowieka potrafi sobie poradzić (o ile nie przekroczymy granic wytrzymałości organizmu), z chemicznymi już jest znacznie gorzej. Bo natura nie jest źródłem chemicznych trucizn wyprodukowanych przecież przez człowieka. A najgorzej jest z zanieczyszczeniami fizycznymi zakodowanymi w strukturach wodnych. Ich neutralizacja jest bardzo niełatwa. "Nawet chemicznie czysta woda pitna, z punktu widzenia fizyki obciążona jest szkodliwymi informacjami. To nie chemiczne substancje oddziałują na organizm podczas spożywania wody, lecz niekorzystne częstotliwości." - dr Wolfgang Ludwig (fizyk). |
 |
MZT, hm…wątpisz…Sceptycyzm jest na miejscu, zwątpienie - absolutnie! A woda pamięć molekularną ma – dla mnie nie ulega to wątpliwości :). Dlatego twierdzę, że nie wystarczy oczyszczać ją z biologicznych, chemicznych i mechanicznych zanieczyszczeń przy pomocy aparatów osmotycznych, ale należy dodatkowo oczyszczać ją z zanieczyszczeń fizycznych, tj. szkodliwych częstotliwości. Co do h ... wyświetl więcejMZT, hm…wątpisz…Sceptycyzm jest na miejscu, zwątpienie - absolutnie! A woda pamięć molekularną ma – dla mnie nie ulega to wątpliwości :). Dlatego twierdzę, że nie wystarczy oczyszczać ją z biologicznych, chemicznych i mechanicznych zanieczyszczeń przy pomocy aparatów osmotycznych, ale należy dodatkowo oczyszczać ją z zanieczyszczeń fizycznych, tj. szkodliwych częstotliwości. Co do homeopatii, której podstawą działania i skuteczności jest molekularna pamięć wody – przecie nie napisałem, że w Polsce jest uznana klinicznie… W Polsce jeszcze pewnie długo wspólny front chrześcijańskich fundamentalistów (wystarczy poczytać tylko komenty na niektórych stronkach) i ortodoksów lekarskich (vide: Naczelna Rada Lekarska) będzie traktował homeopatię jako wymysł z piekła rodem, w dodatku nie dla kliento-pacjentów z Media Markt :). Mały cytat jako ilustracja: „Piszę do Was z nadzieją, że pomożecie mi w wyjaśnieniu nurtującego mnie problemu. Przyznam, że korzystam z porad dr homeopatki i leczenie okazuje się skuteczne. Ale dowiedziałam się od córki, która wróciła z rekolekcji, że homeopatia ma związek z satanizmem i przyjmowanie tych ”lekarstw” wpływa niekorzystnie na podświadomość, wzbudzając niepokoje itp.” (http://zapytaj.wiara.pl/?grupa(...)5970149). Jestem człowiekiem nadziei i wiary :), więc wierzę, że jednak warto jest pracować i siać, siać i siać :). Może więc warto, aby moi adwersarze pokusili się i popracowali trochę? Zasieję więc małą listę – dwadzieścia i jeszcze kilka nazwisk. Szukać mi „na necie”, szukać i czytać! Naukowcy i eksperci, szefowie grup badawczych, zajmujący się tematyką „Woda jako nośnik informacji”: FRANCJA: 1. J. Benveniste (Instytut Badawczy Zdrowia i Medycyny, Uniwersytet Paryski) JAPONIA: 1.M. Emoto (założyciel i dyr. Instytutu badania wody Hado w Tokio, filia Europa w Lichtenstein i w USA) NIEMCY: 1. W. Ludwig (doradca Word Research Foundation z siedzibą w Los Angeles, współpracownik Tempel University of Philadelphia) 2. H. Pietschmann AUSTRIA: 1. H. Felsch (badacz technologii Grandera), 2. E. Fuchs (Uniwersytet w Graz), 3. I. Engler i P. Kokoschinegg (Instytut Biofizyki i Badań Promieniotwórczych, Wiedeń), 4. H. Mayer (Uniwersytet w Insbrucku), 5. V. Gutman i G. Resch ( obaj z Uniwersytetu Wiedeńskiego) CZECHY: 1. F. Kozisek (Państwowy Instytut Zdrowia - Praha) ROSJA: 1. J. Rachmanin (ekspert WHO, v-ce przew. Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych) 2. W. Kondratow (Rosyjska Akademia Nauk Przyrodniczych), 3. S. Zenin (Centrum Kliniczno - Eksperymentalne Ministerstwa Zdrowia Rosji, autor pracy habilitacyjnej na temat pamięci wody z 2005 r.), 4. W. Płycin (członek Międzynarodowej Akademii Informatyzacji przy ONZ), 5. A. Stiepanow, 6. E. Mołdaszew WŁOCHY: 1. E. Ciccolo (grupa badawcza Cooperativa Nuova, Mediolan), 2. E. del Giudice 3. G. Preparata (Uniwersytety Bar, Mediolan i w USA) ; USA: 1. L. H. Lorenzen (New Jersey Institute of Technology) WIELKA BRYTANIA: 1. C.W. Smith (Uniwersytet w Salford, Wydz. Elektroniczny) KANADA: L. Rainer (Uniwersytet w Toronto) KOREA PŁD.: 1. I. Mu Shik (Koreańska Akademia Nauk) A na dodatek warto byłoby, abyście zastanowili się na d jeszcze jednym - dlaczego agent 007 Jej Królewskiej Mości Dżems Bont (ten, ten właśnie !) zawsze kazał sobie podawać martini z lodem (z lodem, waszmościowie, z lodem, z którego powstaje cudowna wprost woda) - WSTRZĄŚNIĘTE - nie MIESZANE? Chyba wziął przykład z homeopatów, którzy również wstrząsają te swoje próbówki z barwioną wodą...:) Tylko dlaczego wziął z nich właśnie przykład? Hę? A otóż dlatego, mili moi przeciwnicy, że jak dowodzą badania naukowe (a poszukajcie sobie, poszukajcie - na tacy wam nie podam) - informacje szybciej są przekazywane krystalicznym strukturom wodnym podczas wstrząsania, a nie zwykłego mieszania. Pozdrawiam serdecznie! I idę napić się osmotyczanki z lodem - wstrząśniętej, nie zmieszanej. Pa. |
 |
Panie Januszu ! Chyba 90 % masy naszego ciała stanowi woda co pięknie opisał Herbert w "Diunie" .Dlatego trzeba kochać tą swoja wodę jak i wodę blizniego swego amen |
 |
otóz Panie Januszu informuje pana ze woda wystepuje w postaci zasocjowanej a zapis H20 a co za tym idzie wyglad "myszki miki" to tylko uproszcznie, wiec nie wiem jak moze Pan brac to pod uwage piszac taki art. Ale tak to jest jak ktos opiera sie na szczatkowej wiedzy. |
 |
Do: eremita. Dziękuję za ten link. Co prawda, sam często zaznajamiam się z tekstami prof. Jadczyka, ale wielu innych mogło tego nie znać. Nieprzekonanych twardogłowych to i tak nie przekona, ale ludzie otwarci zaznajomią się z dodatkowymi informacjami. |
 |
Witam Panie Januszu i mam pytanie, proszę wybaczyć naiwność, ale jestem nowa "w temacie". Czy umieszczenie miłych słów na dzbanku z wodą przegotowaną ( mam taki nawyk od lat, że zawsze jest w domu woda przegotowana do picia) też poprawi jej jakość. Jeśli nie, to jaką najlepiej pić?? Mam awersję do wód kupowanych w plastikowych butelkach, pozdrawiam. |
 |
Do: elka. Co do naiwności - kto pyta - nie błądzi i nie ma głupich pytań - mogą być jedynie głupie odpowiedzi :). Jaką wodę pić? Ja piję wodę osmotyczną (oczyszczaną w aparacie osmotycznym). Wcześniej podgrzewam ją nieco i dodatkowo strukturyzuję ją (przy pomocy urządzenia CEM TECH, choć istnieją już i inne urządzenia do strukturyzacji). Awersja do wód kupowanych w sklepach wydaje mi się c ... wyświetl więcejDo: elka. Co do naiwności - kto pyta - nie błądzi i nie ma głupich pytań - mogą być jedynie głupie odpowiedzi :). Jaką wodę pić? Ja piję wodę osmotyczną (oczyszczaną w aparacie osmotycznym). Wcześniej podgrzewam ją nieco i dodatkowo strukturyzuję ją (przy pomocy urządzenia CEM TECH, choć istnieją już i inne urządzenia do strukturyzacji). Awersja do wód kupowanych w sklepach wydaje mi się całkiem zrozumiała. Gotowanie wody niewiele daje. Może co najwyżej zniszczyć bakterie i wytrąci niektóre związki (osad), natomiast nie usunie w żadnym wypadku całej plejady aktywnych związków chemicznych obecnych w wodzie wodociągowej czy studziennej. Dlatego warto przemyśleć zakup filtra osmotycznego. We wszelkich słowach, mówionych czy pisanych, skierowanych do wody (a także pożywienia, roślin, zwierząt i - co oczywiste - ludzi), powinna być zakodowana czysta emocja miłości i dobra. Najprościej jest po prostu błogosławić wodę i podziękować, że ją codziennie mamy pod dostatkiem. Warto pamiętać, że całe nasze ciało składa się w ogromnym procencie z wody. I właśnie dlatego tak ważne jest, aby traktować siebie z szacunkiem i miłością, bowiem struktury wodne organizmu zapamiętują wszystko - i przekleństwa i błogosławieństwa. Jaki ma to wpływ na wodę zawartą w naszych organizmach i w rezultacie na organizmy - na to pytanie każdy sam może sobie odpowiedzieć. Prof. Stanisław Zenin, rosyjski naukowiec, wybitny badacz wody, powiedział kiedyś, że "WODA JAK DYSKIETKA ZAPAMIĘTUJE WSZYSTKO." „Każde nasze słowo, jak kropla wody, niesie w sobie harmonię lub dysharmonię naszego wewnętrznego stanu, który wpływa na wszystkich wokół. A wielkie słowa: «Na początku było Słowo…» zobowiązują nie tylko wierzących, ale też i niewierzących, aby zaczęli inaczej myśleć i zrozumieli, że odpowiadamy za każde złe słowo przed Bogiem i ludźmi.” (prof. S. Zenin). |
 |
Piękny komentarz Panie Januszu. |
 |
Do: suki. Bardzo dziękuję! :) |
 |
Rekomenduję jedynie w mym mniemaniu wartościowe art.Niekoniecznie muszą odpowiadać wysokiej akceptacji czytających.Ponadto już mam swych ulubionych autorów uczestniczących w tym forum.Czy zawsze się z nimi zgadzam ? oczywiste ze nie.Lecz ich wypowiedzi w wszelkich poruszanych tematach,skłaniają mnie na szacunek i przychylność,wszak wątpliwości me winny zmusić mnie do dogłębnego poznania tematu.Teg ... wyświetl więcejRekomenduję jedynie w mym mniemaniu wartościowe art.Niekoniecznie muszą odpowiadać wysokiej akceptacji czytających.Ponadto już mam swych ulubionych autorów uczestniczących w tym forum.Czy zawsze się z nimi zgadzam ? oczywiste ze nie.Lecz ich wypowiedzi w wszelkich poruszanych tematach,skłaniają mnie na szacunek i przychylność,wszak wątpliwości me winny zmusić mnie do dogłębnego poznania tematu.Tego rodzaju podejście onegdaj zmieniło mój ogląd świata.Dzięki temu cieszę się że żyję w tak pięknym świecie wśród cudownych acz niedoskonałych ludzi.Warto pogłębiać wiedzę,korzystać z wirtualnych nauczycieli i szanować przeciwników,bawić się słowną żonglerką tutejszych trolli....a jako że temat wody w tym ..(jednym z wielu ) aspekcie mnie interesuje,,za linki bardzo dziękuję.Wakacje minęły prawie..może niedługo jakiś ciekawy artykuł? . mój autorze.Serdecznie pozdrawiam. |
 |
Do: jotko 49. Myślę, że jest to bardzo racjonale, zdroworozsądkowe podejście świadczące o posiadaniu obszernej, wewnętrznej przestrzeni wolności. Tylko pogratulować i brać przykład. Ja również - CYT.: "(...) cieszę się, że żyję w tak pięknym świecie wśród cudownych acz niedoskonałych ludzi." Co do nowego artykułu - może coś się pojawi, kto wie? Bardzo dziękuję za koment , mój Czytelniku :). I równie serdecznie pozdrawiam! |
 |
Do:aqua1. Dziękuję za linki! "Wielka tajemnica wody" - "Wielikaja tajna wody" (ros.) - jest bardzo interesującym filmem wyprodukowanym przez jeden z głównych kanałów rosyjskiej telewizji. Warto go obejrzeć. Kilka lat temu wzbudził w Rosji bardzo duże zainteresowanie (połączone z kontrowersjami, co oczywiste). Z tym, że właśnie w Rosji, ludzie traktują inaczej różne fenomeny, ponieważ ... wyświetl więcejDo:aqua1. Dziękuję za linki! "Wielka tajemnica wody" - "Wielikaja tajna wody" (ros.) - jest bardzo interesującym filmem wyprodukowanym przez jeden z głównych kanałów rosyjskiej telewizji. Warto go obejrzeć. Kilka lat temu wzbudził w Rosji bardzo duże zainteresowanie (połączone z kontrowersjami, co oczywiste). Z tym, że właśnie w Rosji, ludzie traktują inaczej różne fenomeny, ponieważ - tak twierdzę - są bliżej zarówno natury jak i bliżej spraw "z nie z tego świata" dzięki bliższej łączności z kulturą ludów szeroko pojętego Wschodu. |
 |
To bzdura!!!!!!!!!!Nieprawda!!!!!!!!!!!!!Tak naprawdę woda występuje pod jedną postacią -cząsteczkową!!!!!!I co jeszcze ja wam dam BANA na wszystko jak jeszcze raz napiszecie takie bzdury!!!!!!!!!!!!!! |
 |
Do: patryk10072003. Aha! Wszystkie 8 części znajdziesz tu: http://www.eioba.pl/managearticles Czy naprawdę masz odwagę zmierzyć się z problemem? Do tego trzeba mieć albo WIEDZĘ, albo zwyczajną OTWARTOŚĆ na nowe i chęć przełamywania własnych paradygmatów tkwiących w każdym z nas. Bo - jak zauważysz w komentarzach - nie za bardzo ... wyświetl więcejDo: patryk10072003. Aha! Wszystkie 8 części znajdziesz tu: http://www.eioba.pl/managearticles Czy naprawdę masz odwagę zmierzyć się z problemem? Do tego trzeba mieć albo WIEDZĘ, albo zwyczajną OTWARTOŚĆ na nowe i chęć przełamywania własnych paradygmatów tkwiących w każdym z nas. Bo - jak zauważysz w komentarzach - nie za bardzo działa na mnie krytykanctwo typu "NIE, BO NIE!" A moją specjalnością jest - powiem Ci to w wielkiej tajemnicy (proszę - nie rozgłaszaj!) - robienie ludziom WODY Z MÓZGU :)). |
 |
Do: patryk10072003. CYT.: "To bzdura!!!!!!!!!!Nieprawda!!!!!!!!!!!!! Że też się tak podniecasz... :) Przestań! Co ludzie pomyślą! Jakiś "ekshibi" z Ciebie, czy coś podobnego? A mógłbyś dodać (co do bzdury) - "Według mnie..."? Proszę... :) Mam zresztą więcej takich "bzdur" - jeśli tylko zdzierżysz, bo jest 8 części... :): "Homeopatia i pamięć wody" - http://eiba.pl/97 |
 |
Oho! Stara metoda niektórych w dyskusji - minusy :). Czyżby znów odezwał się Brat Minusator-Masturbator? Rzeczowych argumentów zabrakło? Zabolało? :)) |
 |
Do: The Meaning. Dobrze wiedzieć, że TWA funkcjonuje zawsze i pewnie! :)) Dziękuję! |
 |
Eee... nie... ja "niezrzeszona":P |
 |
Do: The Meaning. Niezrzeszona, ale praktykująca... :) |
 |
Informacje godne rozpowszechnienia. |
 |
Cała teoria związana z tzw. "pamiecia wody" jest jedną wielką bzdurą. Twierdzę to z całą odpowiedzialności i, jak sądzę, mam ku temu odpowiednie kwalifikacje. Jako naukowiec zajmuję się wodą od kilkunastu lat, a moje publikacje doczekały się wielu cytowań w cenionych periodykach. Żadne poważne badania nie potwierdziły ani zdolnosci wody do "pamiętania" czegokolwiek (zresztą kochania, deduko ... wyświetl więcejCała teoria związana z tzw. "pamiecia wody" jest jedną wielką bzdurą. Twierdzę to z całą odpowiedzialności i, jak sądzę, mam ku temu odpowiednie kwalifikacje. Jako naukowiec zajmuję się wodą od kilkunastu lat, a moje publikacje doczekały się wielu cytowań w cenionych periodykach. Żadne poważne badania nie potwierdziły ani zdolnosci wody do "pamiętania" czegokolwiek (zresztą kochania, dedukowania, tęsknoty i wielu innych rzeczy również ;) ). Podobnie homeopatia została zdyskredytowana w wielu bdaniach przeprowadzonych metoda podwójnej slepej próby, a jej obserwowany przez niektórych dobroczynny wpływ jest niczym więcej, jak efektem placebo. Zainteresowanych odsyłam do opatrzonego bogatą i poważną bibliografią bardzo dobrego artykułu w Wikipedii http://en.wikipedia.org/wiki/W(...)_memory Oto jego początkowy akapit: "Water memory is the claimed ability of water to retain a "memory" of substances previously dissolved in it to arbitrary dilution. No scientific evidence supports this claim.[1][2] Shaking the water at each stage of a serial dilution is claimed to be necessary for an effect to occur.[3] The concept was proposed by Jacques Benveniste to explain the purported therapeutic powers of homeopathic remedies, which are prepared by diluting solutions to such a high degree that not even a single molecule of the original substance remains in most final preparations. Benveniste sought to prove this basic tenet of homeopathy by conducting an experiment to be published "independently of homeopathic interests" in a major journal.[4] While some studies, including Benveniste's, have reported such an effect, double-blind replications of the experiments involved have failed to reproduce the result. The concept is not consistent with accepted scientific laws and is not accepted by the scientific community.[5][6] Liquid water does not maintain ordered networks of molecules for longer times than a small fraction of a nanosecond.[7]" |
 |
@tomaszek31: CYT.: "Jako naukowiec zajmuję się wodą od kilkunastu lat, a moje publikacje doczekały się wielu cytowań w cenionych periodykach." W takim razie serdeczne gratulacje! Nie wiedziałem, że homeopatia została zdyskredytowana i jej skuteczne działanie jest jedynie efektem placebo... Żadne poważne badania nie potwierdzają zjawiska pamięci wody... Hm... Zabił mi Pa ... wyświetl więcej@tomaszek31: CYT.: "Jako naukowiec zajmuję się wodą od kilkunastu lat, a moje publikacje doczekały się wielu cytowań w cenionych periodykach." W takim razie serdeczne gratulacje! Nie wiedziałem, że homeopatia została zdyskredytowana i jej skuteczne działanie jest jedynie efektem placebo... Żadne poważne badania nie potwierdzają zjawiska pamięci wody... Hm... Zabił mi Pan klina... :) W takim też razie muszę napisać do prof. Stanisława Zenina (4 fakultety - fizyka, biologia chemia, filozofia), że tytuł nadany mu w 2003 r. przez Rosyjską Akademię Nauk (po obronie doktorskiej pracy habilitacyjnej) - "doktor nauk o pamięci wody" jest całkiem psu na budę... W takim także i razie praca wielu innych znanych naukowców zajmujących się tym zagadnieniem i twierdzących, że zjawisko pamięci wody istnieje - również zdaje się pieskom na budy :) - "Ludzie nauki - badacze wody" http://eiba.pl/9e I jeśli tylko będzie miał Pan wolę do zapoznania się z innymi moimi - przyznaję już teraz - "bzdurnymi" tekstami :) - to nieśmiało polecam: http://eiba.pl/97 http://eiba.pl/2k0 http://eiba.pl/2lf http://eiba.pl/9a http://eiba.pl/9b http://eiba.pl/9c http://eiba.pl/9d http://eiba.pl/9e |
 |
@Janusz Dąbrowski: To się nazywa kontrszarża z rozwiniętymi skrzydłami. ;) |
 |
@hussair: Właśnie wpadłem dość niespodziewanie na "eiobkę" - dość rzadko teraz to robię (rzeczywistość skrzeczy...). A tu - siurpryza... :)). A teraz odetchnę nieco i może w końcu zapoznam się z Twoimi nowymi "nordyckimi polami minowymi na wiewiórki" :)) Dziękuję, Tomku! :) |
 |
@Janusz Dąbrowski: Super! No to po maluchu! Oczywiście szklankę wody mam tu na myśli. :) |
 |
@tomaszek31: Nad badaniu pamięci wody nie spędziłem ani sekundy, ale tak sobie myślę, że skoro mój mózg składa się w 99% z wody, niestosownie byłoby twierdzić, że woda nic nie ma wspólnego z pamięcią. |
 |
@barkarz: Ciekawy to argument, ale nauka będzie domagać się dowodów. :) |
 |
@hussair: Na szczęście nie jestem naukowcem:))) |
 |
@Janusz Dąbrowski: Że też niektórzy ludzie nie mają pędu do wiedzy... a potem opiniują jak Tomaszek... Ciekawe, co by powiedział na sugestię pomodlenia się nad wodą, by mu lepiej służyła w dobie dzisiejszej kontaminacji. Dobrze, że wpadłeś Januszu:) |
 |
@barkarz: CYT.: "Nad badaniu pamięci wody nie spędziłem ani sekundy, ale tak sobie myślę, że skoro mój mózg składa się w 99% z wody, niestosownie byłoby twierdzić, że woda nic nie ma wspólnego z pamięcią." SUUUUPER! :)) |
 |
Januszu nie wszyscy mają to szczęście, nie wszyscy. Wielu takich, którym Pan nie dał, a i oni nie szukają: " Nie dał wam Pan aż do dnia obecnego serca, które by rozumiało, ani oczu, które by widziały, ani uszu, które by słyszały". Jakoś mi ich żal. Słoneczne pozdrówka, bo zima sypnęła :))) |
 |
@Ulmed, Skalny Kwiat, Barkarz, Hussair. A żebyście wiedzieli, że i ja witam Was z wielką radością :). Czasem TU wpadam - ledwie zerknę na komenty, zakonotuję sobie w pamięci wodnej moich zwojów mózgowych (na odpowiedzialność Barkarza - ta pamięć wodna - hihihihihi...) tytuły artów, jakie jeszcze powinienem przeczytać - tyle świeżych i ciekawych ciągle się pojawia i lulkać do bambetli się ud ... wyświetl więcej@Ulmed, Skalny Kwiat, Barkarz, Hussair. A żebyście wiedzieli, że i ja witam Was z wielką radością :). Czasem TU wpadam - ledwie zerknę na komenty, zakonotuję sobie w pamięci wodnej moich zwojów mózgowych (na odpowiedzialność Barkarza - ta pamięć wodna - hihihihihi...) tytuły artów, jakie jeszcze powinienem przeczytać - tyle świeżych i ciekawych ciągle się pojawia i lulkać do bambetli się udaję... Ale czasem też widzę, że kogoś jakieś obwiesie próbują za klapy chwytać. Oj, to wówczas niełatwo w spokoju wytrzymać - i wówczas jednak jak iść spać można?! :)) |
 |
@Janusz Dąbrowski: W specjalnych przypadkach wzywamy Legion Nadreński albo X-ty Cezara. ;) |
 |
TAJEMNICA WODY Zdrowiem ci czyste źródło tryska, Zdrowiem się morska fala pieni. I bór, i pola, i pastwiska Z dżdżu piją, z rosy, ze strumieni, Przedziwna moc wody trwa z wieku po wiek, Wszystkiemu co żyje, śle pokarm i lek... Lecz jest tu więcej jeszcze pono: Przedwieczny duch tu utajono, A przecie milczy o tym lud, I ... wyświetl więcej TAJEMNICA WODY Zdrowiem ci czyste źródło tryska, Zdrowiem się morska fala pieni. I bór, i pola, i pastwiska Z dżdżu piją, z rosy, ze strumieni, Przedziwna moc wody trwa z wieku po wiek, Wszystkiemu co żyje, śle pokarm i lek... Lecz jest tu więcej jeszcze pono: Przedwieczny duch tu utajono, A przecie milczy o tym lud, I Czuwający tylko wie, Że z ziemi się objawia cud, Co z mędrkowania "mądrych" drwi... Chcesz li prawdziwie wodę znać, Zaprawdę, masz ją "świętą" zwać, Albowiem gdzież Duch boży tak Wyższej świętości jawi znak, Jak tu, gdzie ponad ziemią drga I z wodnych fal: prąd życia tka! J.A.S |
 |
@adam4: Piękne... I przejmująco prawdziwe. Dziękuję! :) |
 |
@Janusz Dąbrowski: A jednak mistyczność ma i materialną postać. To woda. :) |
 |
@adam4: Hmm .... tak, nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z doniosłości występowania wody.Przywykli do powszechności jej występowania na naszej planecie. Dla większości ludzi deszcze, chmury, plony są rzeczą zwyczajną. Nie są niczym niezwykłym. Nie dostrzegają ścisłego związku między występowaniem wody, a życiem na Ziemi. Być może gdzieś istnieje jakieś życie, które radzi sobie bez wody. ... wyświetl więcej@adam4: Hmm .... tak, nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z doniosłości występowania wody.Przywykli do powszechności jej występowania na naszej planecie. Dla większości ludzi deszcze, chmury, plony są rzeczą zwyczajną. Nie są niczym niezwykłym. Nie dostrzegają ścisłego związku między występowaniem wody, a życiem na Ziemi. Być może gdzieś istnieje jakieś życie, które radzi sobie bez wody. Na razie jednak dla naszych badań kosmosu i innych planet podstawowym warunkiem ewentualności powstania życia jest występowanie wody. |
Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
|
 Proszę czekać...
|
|
Autor
Propagator Programu "ZDROWIE i URODA".
Własne prezentacje multimedialne - m.in. "Sekrety zdrowia ... (więcej)Propagator Programu "ZDROWIE i URODA".
Własne prezentacje multimedialne - m.in. "Sekrety zdrowia i urody", " "Aloes - król roślin leczniczych", "Stres i ciało", "Emocje i stres".
Książki: "Biomagnetyzm - cudowna moc w życiu" , "Sekrety wody", "Witaminy i minerały", "Lecznicza moc roślin - bioflawonoidy i inne polifenole", Naturalne składniki w suplementach diety", "Magnetostymulacja i magnetorelaksacja w teorii i praktyce".
Artykuł
Rekomendowany: 8 razy
Czytający on-line: 1
Licencja:
Wszelkie prawa zastrzeżone
Odwiedza nas 1 400 000 osób miesięcznie!
|