Login lub e-mail Hasło   

Paradoks Monty Halla

Paradoks Monty Halla to jeden z paradoksów opartych na rachunku prawdopodobieństwa. Nazwa paradoksu pochodzi od Montego Halla, autora teleturnieju Idź na całość.
Wyświetlenia: 7.455 Zamieszczono 11/07/2008

Paradoks Monty Halla to jeden z paradoksów opartych na rachunku prawdopodobieństwa. Nazwa paradoksu pochodzi od Montego Halla, autora teleturnieju Let's make a deal (w polskiej wersji Idź na całość).

Treść paradoksu

Zawodnik stoi przed trzema zasłoniętymi bramkami. Za jedną z nich (za którą – wie to tylko prowadzący program) jest nagroda (umieszczana całkowicie losowo). Gracz wybiera jedną z bramek. Prowadzący program odsłania inną bramkę (co istotne – anonsując, że jest to bramka pusta) po czym proponuje graczowi zmianę wyboru.

Intuicyjnie nie ma znaczenia, czy zawodnik pozostanie przy swoim wyborze, czy nie. Okazuje się jednak, że jest inaczej. Przy wyborze strategii pozostawania przy swoim pierwszym wyborze prawdopodobieństwo wygranej wynosi 1/3. Natomiast przy wyborze "strategii zmiany" wynosi 2/3.

Oznacza to, że zawodnikowi opłaci się zmienić bramkę, ponieważ ma wtedy dwa razy większe szanse na wygraną. Paradoks wynika z niedocenienia informacji jaką "między wierszami" przekazuje prowadzący. Informacją tą jest wskazanie (zawsze!) pustej bramki.

Rozwiązania intuicyjne

Łatwiej spudłować

Załóżmy, że zawodnik wskazuje pierwotnie bramkę, za którą jest nagroda (zdarza się to z prawdopodobieństwem 1/3). Prowadzący program odsłoni wtedy jedną z pozostałych bramek i wówczas zmiana wyboru z pewnością doprowadzi do przegranej.

Jeżeli jednak zawodnik początkowo wskazuje bramkę pustą (a dzieje się tak z prawdopodobieństwem 2/3), wówczas prowadzący program musi odsłonić drugą z dwóch pustych bramek. Zmiana wyboru przez zawodnika w tym przypadku doprowadzi do pewnej wygranej.

Paradoks polega na tym, że intuicyjnie przypisujemy równe szanse dwu sytuacjom -- wskazanie wygranej w jednej z dwóch zakrytych ciągle bramek wydaje się "rownie prawdopodobne" jak posiadanie bramki pustej, bo przecież "nic nie wiadomo". Tymczasem układ jest warunkowany przez początkowy wybór zawodnika i obie sytuacje nie pojawiaja sie równie często.

W pewnym sensie zmiana bramki zamienia miejscami prawdopodobieństwa – prawdopodobieństwo przegranej staje się prawdopodobieństwem wygranej i odwrotnie. Przy pierwszym wyborze łatwiej jest spudłować, zatem "strategia zmiany" prowadzi do łatwiejszej wygranej.

Sto bramek 

Często przytaczanym wyjaśnieniem paradoksu jest rozszerzenie zadania na większą liczbę (np. 100) bramek. W tej sytuacji po pierwotnym wyborze gracza (powiedzmy bramki numer 13) prowadzący odsłania 98 pustych bramek zostawiając bramkę gracza i jeszcze jedną (powiedzmy: numer 7).

Oczywiste jest, że w bramce 13 nagroda znajduje się z prawdopodobieństwem 1/100. Zamiana na bramkę 7 gwarantuje wygraną w 99 przypadkach na 100. Pozostawanie przy pierwotnym wyborze jest wiarą w słuszność swoich przeczuć bez posiadania racjonalnych dowodów.

Przy tym wyjaśnieniu powstaje pytanie: Dlaczego prowadzący musi odsłonić 98 bramek, a nie jedną jak w przypadku z trzema bramkami? W przypadku trzech bramek wybór gracza jest zerojedynkowy: albo pozostaję przy wyborze, albo zmieniam. Aby sytuacja była analogiczna gracz przy stu bramkach musi mieć także taki prosty wybór (bramka 13 czy 7). Odsłonięcie jednej bramki spowodowałoby, że gracz miałby 99 wyjść z sytuacji, co jest zadaniem jakościowo różnym.

Prawdopodobieństwo łączne

Można rozpatrywać prawdopodobieństwo znalezienia się nagrody nie w stosunku do każdej bramki, ale dzieląc je na dwie grupy. W początkowo wybranej przez gracza bramce (nazwijmy ją G) nagroda znajduje się z prawdopodobieństwem 1/3. A zatem w pozostałych dwóch bramkach rozpatrywanych łącznie (B i C) z prawdopodobieństwem 2/3.

Przez fakt otworzenia bramki przez prowadzącego prawdopodobieństwa nie mogą się zmienić (nikt przecież nie przesuwa nagrody). Skoro prowadzący pokazuje, że w jednej z dwóch pozostałych bramek (powiedzmy: B) prawdopodobieństwo wystąpienia nagrody wynosi 0, to całe prawdopodobieństwo dotyczące obu bramek (B i C) musi się "skupić" w bramce C. Zatem wynosi dla niej 2/3.

Dowód 

Od strony rachunku prawdopodobieństwa sytuację tę opisuje wzór Bayesa.

 

Tekst udostępniany na licencji GNU Free Documentation License. Źródło: Wikipedia.pl

Podobne artykuły


13
komentarze: 1 | wyświetlenia: 6657
22
komentarze: 5 | wyświetlenia: 25504
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 10683
77
komentarze: 36 | wyświetlenia: 30765
71
komentarze: 36 | wyświetlenia: 142428
32
komentarze: 12 | wyświetlenia: 25716
30
komentarze: 21 | wyświetlenia: 40510
30
komentarze: 7 | wyświetlenia: 57954
29
komentarze: 14 | wyświetlenia: 5048
25
komentarze: 15 | wyświetlenia: 19953
24
komentarze: 6 | wyświetlenia: 58539
21
komentarze: 14 | wyświetlenia: 63829
22
komentarze: 3 | wyświetlenia: 13213
20
komentarze: 4 | wyświetlenia: 12337
20
komentarze: 10 | wyświetlenia: 7369
 
Autor
Dodał do zasobów: Marcinek
Artykuł



Z przykrością stwierdzam, że to stek bzdur! Po zmianie warunków gry, prawdopodobieństwo należy obliczyć od nowa. Mamy dwie bramki, w jednej jest wygrana, czyli 1/2, znaczenie może mieć jedynie czynnik psychologiczny.

  pawiano,  12/07/2008

z przykroscia stwierdzam ze pzrzydaloby sie wiecej skromnosci ...

z przyjemnością przyznaję się do błędu, grzechy główne nie są ponumerowane przypadkowo :)

Hahaha, genialny argument.
Z jednej strony, w momencie kiedy zostają dwie bramki (a jedna bramka z oryginalnego wyboru jest pokazana jako jedna z pustych), prawdopodobieństwo miedzy dwoma pozostałymi bramkami wynosi jeden do dwóch, czyli 50%. Jeśli zostanie przy swojej bramce tez wyniesie 50%, nie 1/3 bądź 2/3, zakładając że obie "możliwe" bramki są jako absolutne niewiadome dla gracza, gdz ...  wyświetl więcej

Masz rację, przecież po odkryciu jednej pustej brami, mamy znowu do czynienia z wyborem, możemy z równym przecież prawdopodobieństwem wybrać albo tę trzecią bramkę, albo swoją(ponownie). Faktem jest jednak, gdybyśmy nie mieli możliwości ponownego wyboru, o tak, wtedy to jest zupełnie inna sytuacja. Więc ten artykuł to bzdury.

Sztuka dla sztuki - branie za przykład teleturnieju jest bezcelowe. Zakładając, że chodzi o zbudowanie dodatkowego napięcia (co przy okazji zwiększa oglądalność - 'czy aby mu się uda?') - prowadzący niemalże zawsze spyta 'czy jest Pan pewny?' ;-)

Trochę wiedzy matematycznej by się co poniektórym przydało... Chodzi o prawdopodobieństwo dojścia od pierwotnego wyboru do bramki z wygraną. I faktycznie - artykuł jest w tej kwestii prawdziwy. Nie można zatem rozbijać prawdopodobieństwa na składowe, ponieważ w tym akurat przypadku jest ono całościowe.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska