Login lub e-mail Hasło   

Zarządzanie dziećmi i wychowywanie ludzi

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.proaktywnie.pl/zarzadzanie-dz(...)-ludzi/
Kto by pomyślał, że bycie ojcem pomaga być lepszym managerem, a doświadczenie managerskie wspiera wychowanie dzieci? Nie jest to jeszcze naukowa teoria, ale na dobrej drodze ;)
Wyświetlenia: 1.546 Zamieszczono 03/09/2008

Tytuł to trochę twist. O zarządzaniu ludźmi każdy zapewne słyszał. Nie jest to dla mnie obca dziedzina. Na studiach prowadziłem projekty od kilku do blisko 40 osób, w pracy byłem coachem, od jakiegoś czasu formalnie zarządzałem karierą i pracą kilkuosobowego zespołu, teraz odpowiedzialność wzrosła do kilkunastu. Wychowanie dzieci też nie jest czymś nowym :). Moje doświadczenie tutaj jako ojca jest mniejsze niż managera. Ale miałem okazję przyjrzeć się procesowi z punktu widzenia dziecka, jak każdy z nas ;). Zaskakujące: jak bardzo te dwie pozornie niezwiązane dziedziny są do siebie podobne.

Nie zwariowałem, naprawdę tak myślę. Wczujmy się na chwilę w rodzica. Czego może chcieć dla swojego dziecka, czego może chcieć dla siebie, co go ogranicza, co daje mu siłę? Każdy rodzic chce, żeby jego dziecko było szczęśliwe, żeby wyrosło na zaradnego człowieka, który będzie sobie w stanie poradzić w życiu i nie będzie po prostu egzystował, ale też odnosił widoczne sukcesy.

Żeby to zrobić trzeba pozwolić dziecku na naukę na błędach, trzeba kształtować umiejętność podejmowania decyzji, wiary w siebie i trwania przy własnym zdaniu. Trudniej to zrobić nawet w przypadku prostych spraw. Gdy jako ojciec patrzyłem jak moje dziecko zaczyna wchodzić na drabinkę przed oczami stawały mi obrazy katastrofy, która się zaraz wydarzy. Może lepiej będzie jak jej tego zabronię, albo będę cały czas trzymał za kaptur, to wtedy nic się nie wydarzy? Zapewne będzie lepiej dla mnie w tej chwili, bo mam pewność, że dziecku nic się nie stanie. Czy to lepiej dla moje córki i dla mnie w długim okresie? Zdecydowanie nie. Nie ma możliwości nauczenia się pewnych rzeczy, bez ich robienia.

Można sobie zadać pytanie jakie znaczenie może mieć plac zabaw i drabinka jeżeli chodzi o całość życia? Pokazuje pewną tendencję. Jeżeli boisz się o takie głupoty to co będzie później? Pierwszy wyjazd na obóz, wyjazd do innego miasta, imprezy? Nie ma możliwości, żeby zawsze być przy dziecku i trzymać za kaptur. Trzeba przełamywać własną strefę komfortu i pozwalać dziecku na doświadczanie nowych rzeczy, uczyć o ryzyku związanym z konkretnym działaniem, przekazywać wiedzę, tak, żeby dziecko samo dokonywało właściwych decyzji. W innym przypadku prędzej lub później albo się zbuntuje, albo popełni błąd przyzwyczajone do tego, że zawsze ktoś inny decyduje. Tak więc jako rodzic czeka mnie jeszcze sporo stresu, ale wiem, że to konieczne.

Jak się to ma do zarządzania ludźmi. Podobny strach przed przekazaniem odpowiedzialności na poziom niżej. Przyzwyczajasz się przez studia i początek kariery, że samodzielnie osiągasz swoje cele dochodzisz do wniosku, że wszystko zrobisz najlepiej. Tymczasem dostajesz zespół ludzi, którzy inteligentni i ambitni są gotowi na nowe zadania. Najtrudniejsze dla managera to zaakceptowanie faktu, że pewne rzeczy mogą zostać zrobione w inny sposób niż on sam by to zrobił. Jego rola to określenie czego oczekuje i wspieranie pracowników w osiągnięciu celu, ale nie przez bezpośrednią interwencję w sposób działania. Trudne to strasznie, szczególni, gdy widzisz, że samemu można tę pracę wykonać w pół dnia, podczas gdy nowa osoba „zmarnuje” tydzień.

Ten tydzień to jednak nie czas stracony, tylko inwestycja. Uczysz pracownika radzić sobie samemu, jako manager uczysz się, że nie zajmować się wszystkim. W rezultacie otrzymujesz dużo silniejszy zespół. Tak samo jak z dziećmi. Twoja wiedza w porównaniu z nimi jest bardzo duża, wiesz, że dużo szybciej je ubierzesz, umyjesz, czy podejmiesz za nie decyzję. Ale w tym przypadku nie chodzi tu o czas! Chodzi o jakość tego, kogo tworzysz. Jeżeli chcesz mieć automatycznych pracowników i bezwolne dziecko rób wszystko sam. Jeżeli zależy Ci na zespole i szczęśliwym dziecku to im pomagaj pozwalając się uczyć.

Jest jeszcze jedna rzecz, której nauczyłem się będąc ojcem, a którą wykorzystuję w pracy. Cierpliwość. Spróbujcie wytłumaczyć dziecku, że trzeba teraz coś zrobić. To jest dopiero wyzwanie dla inteligencji emocjonalnej. Po kilkudziesięciu tego typu sytuacjach niewiele sytuacji w pracy jest w stanie wyprowadzić Cię z równowagi ;).

Podobne artykuły


49
komentarze: 8 | wyświetlenia: 8417
40
komentarze: 9 | wyświetlenia: 7458
34
komentarze: 17 | wyświetlenia: 365553
33
komentarze: 47 | wyświetlenia: 14776
32
komentarze: 68 | wyświetlenia: 11883
32
komentarze: 98 | wyświetlenia: 9838
30
komentarze: 7 | wyświetlenia: 4053
29
komentarze: 18 | wyświetlenia: 369748
28
komentarze: 6 | wyświetlenia: 29874
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  ,  02/12/2008

Niektórzy twierdzą, że bycie MD dużej korporacji to pikuś wobec odchowania bachorków :-) Chyba każdy mężczyzna gdy przychodzi mu pociecha na świat musi się wcielić w rolę menadżera i to zanim pociecha na świat przyjdzie :-) A temat ciekawy, może się podzielisz szerzej swoimi doświadczeniami w jakimś większym artykule, bo mi się ten fajnie czytało. Pozdrawiam.

  swistak  (www),  02/12/2008

Dobry szef dotąd doglada roboty aż powstanie samograj zdolny obyć się bez niego .Masz racje ,ze wymaga to cierpliwości, tolerancji ,zaufania poszanowania godności .Dobrze jest też rotować ludzi na stanowiskach,by poradzic sobie z absencją, choroba , wypadkiem .Analogia do dzieci nasuwa sie sama gdy oglada sie super nianie .



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska