Login lub e-mail Hasło   

Gównojady

»gównojad to gównojad i nikt tego nie zmieni«
Wyświetlenia: 4.328 Zamieszczono 14/09/2008

GównojadOmawiając rozmaite rodzaje agentów, czyli obywateli wolnego świata, którzy w ten czy inny sposób sprzedali się GRU, nie można pominąć jeszcze jednej ich kategorii, najbardziej ze wszystkich obrzydliwej. Choć monografia o ambicjach naukowych nie powinna ustosunkowywać się w sposób emocjonalny do omawianego tematu, tutaj jednakże rozgrzesza określenie, jakiego wobec wspomnianych osobników używali między sobą wszyscy oficerowie radzieckiego wywiadu.

Określenie owo brzmi "gównojad" (gawnojed), a skąd się wzięło nie sposób już dzisiaj dojść, używane było od zawsze i wszędzie, niezależnie od ustroju i położenia geograficznego państwa, a dotyczyło członków wszelkiej maści Towarzystw Przyjaźni ze Związkiem Radzieckim, działaczy organizacji pacyfistycznych (z ruchem na rzecz jednostronnego rozbrojenia na czele), Zielonych i innych postępowych radykałów. Oficjalnie nie można ich było zakwalifikować jako agentów, gdyż nikt ich nie werbował, oficjalnie też wszyscy przedstawiciele Związku Radzieckiego byli wobec nich uprzejmi i przyjacielscy,ale prawda jest inna: gównojad to gównojad i nikt tego nie zmieni.

Oficerowie GRU i KGB zazwyczaj szanowali swoich agentów. Motywy ich działania były jasne: albo przymus (np. szantaż), albo chęć wzbogacenia lub pragnienie mocnych wrażeń. To wszystko jest normalne. Poza tym agenci ryzykują: jeśli wpadną, to nie będzie ani gotówki, ani podniecającego dreszczyku emocji tylko długie lata nudy za kratkami albo nawet kara śmierci. Natomiast motywy postępowania gównojadów były dla każdego obywatela Związku Radzieckiego całkowicie niezrozumiałe.

W Związku Radzieckim każdy marzył, żeby znaleźć się za granicą - gdzie, to sprawa drugorzędna (mogła być nawet Kambodża). Kiedy Rosjanin chce powiedzieć, że coś jest naprawdę dobre - mówi: "To jest zagraniczne". Nie jest ważne skąd albo jakiej jest jakości - jest zagraniczne, a więc dobre. A tu nagle człowiek znajduje takiego przyjaciela Związku Radzieckiego, który ma wszystko (od żyletek Gillette po perfumowane prezerwatywy), który może wszystko kupić w sklepie (nawet banany), a który wychwala pod niebiosa Związek Radziecki. Jest to tak patologiczne, że jedynym właściwym określeniem był "gównojad".

Pogarda, jaką oficerowie GRU i KGB żywili wobec takich osobników, nie oznaczała naturalnie, że nie wykorzystywali ich gdzie i jak się dało, i to absolutnie nie zważając na ich bezpieczeństwo (w przeciwieństwie do bezpieczeństwa agentów). Gównojady robili wszystko - nawet przychodzili na spotkania do tak nie rzucającego się w oczy miejsca jak radziecka ambasada.

Nikt ich nie werbował, bo i po co - i tak robili, co im się kazało. Zwykle chodziło o jakieś drobiazgi: informacje o sąsiadach, współpracownikach czy znajomych, czasem o zorganizowanie przyjęcia z udziałem kogoś interesującego GRU. Po przyjęciu GRU oficjalnie takiemu dziękowało i kazało zapomnieć o wszystkim. Gównojad to dobrze wychowany osobnik - zapominał wszystko i to natychmiast, ale GRU nigdy nie zapomina...

Z czasem wielu gównojadów się ustatkowało. Osobnicy ci, zamieniwszy porwane dżinsy na garnitury od najlepszych krawców, zasiadają obecnie w gustownie urządzonych gabinetach, piastując często wysokie funkcje państwowe.

Nie pamiętają już "szlachetnych" porywów młodości, lecz tylko do czasu.

Zobacz też:

Podobne artykuły


95
komentarze: 44 | wyświetlenia: 15086
36
komentarze: 35 | wyświetlenia: 2332
35
komentarze: 94 | wyświetlenia: 3478
31
komentarze: 29 | wyświetlenia: 5957
31
komentarze: 26 | wyświetlenia: 2382
29
komentarze: 18 | wyświetlenia: 3861
28
komentarze: 9 | wyświetlenia: 2628
28
komentarze: 43 | wyświetlenia: 1869
26
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2277
25
komentarze: 7 | wyświetlenia: 4990
24
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1631
25
komentarze: 55 | wyświetlenia: 7586
24
komentarze: 17 | wyświetlenia: 2799
23
komentarze: 75 | wyświetlenia: 2324
 
Autor
Dodał do zasobów: Grzegorz Rossa.
Artykuł



Ciekawe dlaczego zieloni i pacyfiści mieliby akurat być gównojadami czy jakimiś agentami. Autor tu chyba swój autoportret wstawił i łyka:) To smacznego.

No jak to dlaczego? Napisane dokładnie jest. Czyżbyś Prema brała to do siebie? Warto przeczytać całość artykułu, a nie jedno zdanie. Najlepiej ze zrozumieniem. Tekst świetny.

„No jak to dlaczego? Napisane dokładnie jest. Czyżbyś Prema brała to do siebie? Warto przeczytać całość artykułu, a nie jedno zdanie. Najlepiej ze zrozumieniem. Tekst świetny”

Autor tekstu robił w tym biznesie, zna go od wewnątrz.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska