Login lub e-mail Hasło   

Czas cwaniaków się kończy

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.kapitalizm.org/?action=show_a(...)id=4971
Kapitalizm nie jest idealny, ale do tej pory nic innego nie wymyślono. Co się dzieje obecnie na światowych rynkach finansowych i co z tego wyniknie.
Wyświetlenia: 4.371 Zamieszczono 12/10/2008

11 lipca 2006 roku, a więc ponad dwa lata temu popełniłem artykuł Pt. „Cyferki na ekranie”, w którym (przyznaję z satysfakcją) bezbłędnie przewidziałem to, co dzieje się obecnie na światowych rynkach finansowych. ...

Artykuł ukazał się m.in. na jednym z portali internetowych, na którym osoby wpisujące komentarze do umieszczanych materiałów nie zostawiły na mnie suchej nitki – mówiły, że giełdy to normalna wymiana dóbr Wolnorynkowych, którymi w tym wypadku są akacje, a moje „rojenia” o ich wirtualnej, jeno, wartości są bez sensu. Okazało się jednak, że miałem rację. Skąd to wiedziałem? Przecież nie jestem, ani „wykształconym ekonomistą”, ani uchowaj Boże, „specjalistą od rynków finansowych”. Ano nie jestem; nie muszę. Jestem po prostu kupcem i to poznańskim kupcem, kupcami byli moi Dziadowie, a większość rodziny to więksi lub mniejsi przedsiębiorcy i to od pokoleń. Nie musimy uczyć się mechanizmów ekonomicznych – wyssaliśmy je z mlekiem naszych matek i pewne sprawy to dla nas „oczywista oczywistość”. Pieniądze i inne dobra nie biorą się z powietrza i przestawiania cyferek – musi stać za nimi jakaś wartość, sens; czyli produkt (im bardziej przetworzony tym lepiej), praca itp. To wszystko może sprawnie funkcjonować tylko na Wolnym Rynku, a jego głównym elementem jest Wolny Handel. To wszystko, prawdę mówiąc, jest stosunkowo proste dla człowieka, który umie, choć trochę, logicznie myśleć i jest uczciwy. Najlepiej funkcjonujące firmy to przedsiębiorstwa z jednym właścicielem. Niestety, czasem planowane przedsięwzięcia są zbyt duże, aby mógł je podźwignąć jeden człowiek – wtedy dobiera sobie wspólników i powstaje spółka, spółdzielnia itp. I dopóty wszyscy są zgodni i uczciwi wszystko jest w najlepszym porządku – nawet wtedy, kiedy jest to spółka akcyjna, ale akcjonariuszy jest kontrolowana ilość i się znają – wtedy wszystko jest OK. Niestety, jest masa spółek akcyjnych, których akcje są sprzedawane na czymś w rodzaju loterii, czyli Giełdach Papierów Wartościowych. Tutaj gracz sam się z poważną miną nazywający „inwestorem” kupuje i sprzedaje, zupełnie anonimowo, akcje przedsiębiorstw, których nigdy na oczy nie widział, a nawet nie ma pojęcia, co produkują. Mało tego! Jest możliwy obrót na takiej giełdzie akcjami firm, które istnieją wyłącznie na papierze. I tak zapewne niejednokrotnie bywa. Ceny akcji nie mają nic wspólnego z rzeczywistą kondycją emitujących je firm a ich cena rośnie lub spada wyłącznie, dlatego, że gracze giełdowe je mniej lub bardziej chętnie kupują albo sprzedają, a balon wirtualnych pieniędzy będących w obrocie na giełdach puchnie w stopniu absurdalnym. Absurdalnym, bo nie stoi za nimi, żaden produkt, praca, nic! Słyszałem niedawno trafne stwierdzenie a propos giełd: przypominają partię pokera rozgrywaną przez pacjentów szpitala psychiatrycznego. I dokładnie tak jest! Śmieszy mnie też określenie, że: „z giełd wyparowały miliardy dolarów”. Nieprawda. Nie wyparowały – nigdy ich tam nie było! Były tylko cyferki na ekranie.
Początkowo z katastrofy giełd nawet się ucieszyłem – uff! Co za ulga – balon pękł! Wreszcie stanie na nogach to, co stało na głowie! Ale krótka była moja radość. Zapomniałem, że rządy państw są zdominowane przez polityków mających takie pojęcie o funkcjonowaniu gospodarki jak ja o cyklotronach, a co gorsza kierujących się „wrażliwością społeczną”. W skali całego globu trwa pompowanie pieniędzy podatnika w banki i giełdy, żeby „nie upadły”. Rozumiecie? Zabiera się pieniądze skromnych ludzi, aby napchać kieszenie rekinom finansowym. Podobno nie można dopuścić do upadku banków, bo to źle. Tak? A dlaczego? Czym różni się bank od sklepu z butami? Tylko towarem. Jeżeli upadnie sklep z butami na jego miejsce powstanie następny – zapewne lepszy. Tak powinno być i z bankami – niestety nie jest. Rządy w przerażającym tempie zaczynają znowu napełniać sparciały, połatany balon finansów spekulacyjnych pieniędzmi bez pokrycia. Sądzę, że tym razem nadciąga KATASTROFA gospodarcza, a nie tylko finansowa. W Polsce nie będzie na szczęście tak dotkliwa jak w innych krajach, ale jednak będzie. Co zatem robić? Jak się zabezpieczyć? Ano po pierwsze: spieniężyć wszystkie akcje, obligacje i lokaty; po drugie: wiać z pracy w wielkich firmach i budżetówce (straszny będzie ich upadek); po trzecie: zapomnieć o emeryturach (nie dostaniemy ich na pewno!); po czwarte: otworzyć własną, nawet niewielką firmę (bez kredytu bankowego, z myślą, że przetrwa wiele lat, pokoleń…); po szóste: jeżeli coś zarobimy inwestujemy w stopniowy rozwój firmy, towar, surowce, nieruchomości (ale nie mieszkania – najlepiej ziemię!) złoto; po siódme: przygotujmy się najgorsze; po ósme głosujmy na UPR – tylko stąd może przyjść ratunek. Dobrze Wam radzę. Pamiętajmy: pretensję będziemy mogli mieć tylko do siebie.
Kiedy katastrofa nastąpi? Nie wiem. Myślę, że najpóźniej do polowy przyszłego roku, Ale może grubo wcześniej. Nie znamy dnia ani godziny, a więc bądźmy przezorni, roztropni i mądrzy, ale nie cwani i chciwi - czas cwaniaków i chciwców się kończy…

Zobacz też

Podobne artykuły


25
komentarze: 25 | wyświetlenia: 2412
8
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1914
7
komentarze: 1 | wyświetlenia: 7276
40
komentarze: 68 | wyświetlenia: 16380
32
komentarze: 34 | wyświetlenia: 2221
27
komentarze: 80 | wyświetlenia: 8406
22
komentarze: 10 | wyświetlenia: 49324
18
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1906
16
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1196
6
komentarze: 0 | wyświetlenia: 2127
5
komentarze: 0 | wyświetlenia: 2003
13
komentarze: 12 | wyświetlenia: 5031
 
Autor
Dodał do zasobów: Grzegorz Rossa.
Artykuł



  ,  12/10/2008

cyt.Kiedy katastrofa nastąpi? Nie wiem. Myślę, że najpóźniej do polowy przyszłego roku, Ale może grubo wcześniej. Nie znamy dnia ani godziny, a więc bądźmy przezorni, roztropni i mądrzy, ale nie cwani i chciwi - czas cwaniaków i chciwców się kończy…

Nie tylko finansowa, już trwa, moment kulminacji to listopad-grudzień 2008, a potem...to poleci jak domek z kart.

Istnieje w gospodarce pojęcie przegrzanie lub przechłodzenie koniunktury, rozsiewanie katastroficznych wizji uważam, co najmniej za dalece naciągane.

To nie są pojęcia gospodarcze, to jest nowomowa propagandy interwencjonistycznej. Katastroficzną wizją której nie należy rozsiewać najbardziej, jest przesąd, że jak biurokracja w gospodarkę nie będzie ingerować, to przytrafi się nieszczęście.

  wektor,  13/10/2008

Socjalizm już był przerabiany w kartach historii, może więc tylko przesądy pozostały w obiegu dla zwolenników

Socjalizm jest nieustannie przerabiany w życiu, grzęźniemy w nim coraz bardziej. Interwencjonizm jest jak alkoholizm, łatwiej popaść niż się uwolnić.

Kapitalizm to podkład pod (realny nie teoretyczny) socjalizm daje bowiem możliwość grupie ludzi zdobycia przewagi nad resztą świata, reszta to tylko czas a socjalizm tak powstały "będzie" naprawdę straszny.
To co pan panie Wektor broni działa na zasadzie Magii :D musimy kupować coraz więcej co przy niskim przyroście naturalnym i ograniczonych zasobach jest więcej niż trudne :D po zatym działa jeszcze giełda a o niej w artykule. MAGIA panowie i panie ;)

  gosc63,  13/10/2008

Czy Grzegorzu nie czeka nas wcześniej hiperinflacja co do reszty ogołoci ludzi ?

  henryka,  13/10/2008

Troche szokujace Pana wizje, ale wydaje mi sie, ze prawdziwe. To co sie dzieje ostatnio w sferze finansow wiele daje do myslenia. Tylko czy naprawde mozemy byc teraz przezorni, roztropni? Mam wrazenie, ze gospodarka swiatowa znajduje sie w stanie "zagrozenia lawinowego" i katastrofy finasowej uniknac sie nie da. Moze w Polsce jeszcze nie jest to tak widoczne, ale to co sie dzieje od dluzszego czas ...  wyświetl więcej

Wizje są Pana Mariusza Waszaka, ja tu robię tylko za kopiarkę.

"Mam wrazenie, ze gospodarka swiatowa znajduje sie w stanie »zagrozenia lawinowego« i katastrofy finasowej uniknac sie nie da. Moze w Polsce jeszcze nie jest to tak widoczne, ale to co sie dzieje od dluzszego czasu chociaz by w Stanach i nie tylko. Przecietny czlowiek nie ma szans na walke z »lawina«"

Czesław Miłosz: —

...  wyświetl więcej

Vladimir Jerenovski

Zagrożenie jest więcej niż realne Vladimir Jerenovski przedstawia swoją wizję przyszłości http://www.youtube.com/watch?v(...)imlW8ws tłumaczenie na angielski kiepskie ale sens merytoryczny zachowuje.
dobrym uzupełnieniem może być http://www.youtube.com/wa

...  wyświetl więcej

  netgear,  13/04/2009

Czas cwaniaków się kończy? Szkoda, że nie kończy się czas ideologów. A do takich ugrupowań należy UPR, na którą autor namawia aby głosować.
UPR chce likwidować wszystko co państwowe. Nieważne czy przynosi to dochód czy nie. Jest złe bo państwowe i koniec. UPR w tej dziedzinie niczym nie różni się od Hilarego Minca, który na tej samej zasadzie likwidował w początkach lat pięćdziesiątych wszy ...  wyświetl więcej

"UPR chce likwidować wszystko co państwowe. Nieważne czy przynosi to dochód czy nie. Jest złe bo państwowe i koniec. UPR w tej dziedzinie niczym nie różni się od Hilarego Minca, który na tej samej zasadzie likwidował w początkach lat pięćdziesiątych wszystko co prywatne"

Czy Panu czekolada też się myli, bo brązowa?

  netgear,  13/04/2009

Jeżeli możemy mówić tu o pomyłce, to raczej pańskiej. Nie porównuję UPR do Hilarego Minca, bo są to krańcowo odmiennie ideologie. Za to sposób działania i myślenia jest ten sam.

„UPR chce likwidować wszystko co państwowe”

Niestety, ci „mincowcy” z UPR nie „chcą likwidować wszystko co państwowe”, „wszystko co państwowe likwidować chcę” ja

http://eiba.pl/1rf7

  netgear,  14/04/2009

Panie Rossa proszę zajrzeć najpierw do programu UPR, a potem dopiero wypowiadać się na temat, co ta niewielka partia zamierza prywatyzować.
Nie znam wyrażenia "mincowcy" i nie zamierzam uczestniczyć w pańskiej zabawie w nowomowę. A co Pan osobiście zamierza likwidować, to mnie kompletnie nie interesuje.

„Nie znam wyrażenia "mincowcy"”

Definicja „mincownika”

„mincownik” — ten, którego netgear porównał do Hilarego Minca

  android  (www),  14/01/2015

Siedem lat minęło i żadnego kryzysu, który zmiótłby giełdę, nie było. WIG jest wyższy niż w chwili pisania artykułu, masowych bankructw nie było. Wszystko wskazuje na to, że idą lepsze czasy.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska