Login lub e-mail Hasło   

Człowiek z Piltdown – jedno z najbardziej znanych oszustw naukowych

Charles Dawson twierdził, że odkrył w kamieniołomie Piltdown czaszkę nieznanego nauce hominida.
Wyświetlenia: 6.911 Zamieszczono 29/12/2008

czacha"Człowiek z Piltdown" to hipotetyczny małpolud, którego istnienie postulowano po odkryciu kilku skamieniałości w Wielkiej Brytanii w 1912 roku. Później znalezisko okazało się mistyfikacją. W roku 1912 Charles Dawson zadziwił świat paleontologii nowiną, że właśnie odkrył skamieniałe szczątki, które według niego należały do prehistorycznego Brytyjczyka o masywnej szczęce i wysokim czole, który polował na neandertalczyków. Brytyjskie czasopismo "Naturę" nazwało to "najważniejszym z dotychczasowych odkryć tego rodzaju w Anglii". Cała historia zaczęła się już w 1908 roku, kiedy Dawson, prawnik i zbieracz starych kości i skamienielin, znalazł starożytnie wyglądający kawałek czaszki w dole po żwirze w Piltdown Com-mon pod Lewes, w Anglii. Przystąpił więc do dalszego przeszukiwania terenu w nadziei znalezienia innych skamieniałości, a także podjął próby określenia wieku warstwy gleby. W 1912 roku Dawson przekazał czaszkę Arthurowi Smithowi Woodwardowi, wybitnemu geologowi z British Museum. Woodward określił wiek skamieniałości na 65 do 2,5 miliona lat temu (okres trzeciorzędu). Woodward i Dawson razem z Pierrem Teilhardem de Chardinem rozpoczęli dalsze roboty wykopaliskowe w tym samym miejscu. Znaleźli fragmenty mózgoczaszki, pół żuchwy z zębami trzonowymi oraz oddzielny kieł i kość nosową. Trochę dalej w tym samym rejonie wykopali kawałek kości czołowej, potyliczną i ząb trzonowy, które przypisali innemu osobnikowi tego samego gatunku (Piltdown II). Żuchwa wyglądała na pierwszy rzut oka bardzo małpio i była pokryta chromianem, tworzącym warstwę ochronną. Dalsze wykopaliska przyniosły plon w postaci prymitywnych wyrobów z krzemienia i dużego skamieniałego przedmiotu, przypominającego maczugę. Odkrycie resztek prehistorycznych zwierząt pozwoliło dokładnie datować warstwę gleby na wczesny plejstocen. Woodward próbował dopasować do siebie wszystkie resztki czaszki z Piltdown, przy czym natrafił na duże trudności.

Rekonstrukcja czaszki przypominała krzyżówkę człowieka z szympansem. Woodward nazwał ją Eoanthropus dawsoni - "człowiek świtu" Dawsona, Większości antropologów człowiek z Piltdown bardzo się nie podobał, ale kilka dalszych prób rekonstrukcji, poczynionych tak, by małpia żuchwa pasowała do czaszki typowej dla Homo sapiens, spaliło na panewce. W końcu niektórzy naukowcy zgodzili się uważać człowieka z Piltdown za aberrację, wybryk natury, ślepy zaułek ewolucji. Czaszka została jednak uznana za autentyczną i umieszczona w British Museum. Wątpliwości jednak stale narastały i w 1949 roku Alvan Theo-philus Marston, odkrywca skamieniałości ze Swanscombe sprzed 500 tysięcy lat, poprosił Kennetha P. Oakleya, badacza z British Museum, by ten spróbował datować fragmenty czaszki człowieka z Piltdown za pomocą odkrytej przez Marstona metody analizy zawartości fluoru. Testy przeprowadzone przez Oakleya i jego współpracowników w latach 1953-54 wykazały, że żuchwa, zabarwiona i powycierana dla nadania pozorów starości, w rzeczywistości należała do współczesnego orangutana. Fragmenty mózgoczaszki to prawdziwe skamieniałości, ale niezbyt stare i należące do Homo sapiens. Stwierdzono także, że szczątki zwierząt mają bardzo różne pochodzenie i sztucznie postarzono je, tak by wyglądały na współczesne skamieniałościom. Ponieważ zabarwiona chromianem szczęka została odkopana w obecności Woodwarda, związek chemiczny nie mógł zostać na nią naniesiony później bez jego wiedzy. Wynika stąd, że chromianu użyto, zanim kość znalazła się w ziemi. Chociaż można się z tym sprzeczać, jedynym możliwym wytłumaczeniem tego dziwnego faktu jest fałszerstwo. Przeprowadzone w 1959 roku datowanie przy użyciu metody węgla C 14 potwierdziło tę konkluzję. Publiczne ogłoszenie wykrycia oszustwa w listopadzie 1953 roku wywołało powszechną furię. W czasie debaty w Izbie Gmin do rządu wniesiono interpelację, jak możliwe jest,-by tak wybitni naukowcy i eksperci z mUzeum dali-się tak łatwo-oszukiwać przez tak długi czas.

Od tego czasu często i zaciekle rozpatrywano wszystkie kwestie sporne, dotyczące sposobów popełnienia mistyfikacji. Zawiłość przestępstwa była rzeczywiście zadziwiająca. Skąd wzięła się szczęka, pasująca do czaszki? Kto tak profesjonalnie zabarwił ją chromianem? Po co w ogóle fałszerz zadał sobie tyle trudu? Dawson, którego można by podejrzewać, był ogólnie uznawany za osobę uczciwą, choć posiadał umiejętności konieczne do popełnienia oszustwa. Możliwe, że Dawson był współodpowiedzialny, ale tylko jako niewinna ofiara, przez własny uczciwy błąd. Sprawcą mógł być człowiek, chcący zyskać sławę czy nieśmiertelność, lub jakiś fanatyczny przeciwnik teorii ewolucji, liczący na to, że skandal na tle fałszerstwa ośmieszy wszelkie badania paleontologiczne. R. Millar w książce The Piltdown Men ("Ludzie z Piltdown", 1972) przebadał te i inne możliwości i doszedł do wniosku, że winnym jest najprawdopodobniej Grafion Elliot Smith, australijski anatom i jeden z badaczy zaangażowanych w badania nad czaszką z Piltdown. Millar wyeliminował z kręgu podejrzanych Woodwarda, ponieważ był on zbyt uczciwy, i Teilharda de Chardina, ponieważ nie miał on niezbędnej wiedzy anatomicznej. Po pierwsze, twierdzi Millar, odkrycie tak prymitywnej formy przedludzkiej tak daleko na zachód potwierdziłoby ulubioną teorię Smitha - migracji kulturalnej w kierunku zachodnim. Po drugie, według Millara w okresie przypuszczalnego "ulokowania" skamienielin Smith tkwił na niskoprestiżowej i niskopłatnej posadzie w Kairze i mógł popełnić fałszerstwo, by zająć bardziej eksponowaną pozycję w Wielkiej Brytanii. Millar przyznaje jednak, że jego konkluzje nie są w żadnym wypadku ostateczne.

 

Podobne artykuły


21
komentarze: 6 | wyświetlenia: 32807
72
komentarze: 23 | wyświetlenia: 162788
28
komentarze: 17 | wyświetlenia: 2728
27
komentarze: 4 | wyświetlenia: 6617
24
komentarze: 36 | wyświetlenia: 13039
20
komentarze: 7 | wyświetlenia: 2331
17
komentarze: 6 | wyświetlenia: 3191
16
komentarze: 1 | wyświetlenia: 5892
13
komentarze: 21 | wyświetlenia: 4149
11
komentarze: 2 | wyświetlenia: 6068
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 4692
7
komentarze: 0 | wyświetlenia: 477
27
komentarze: 16 | wyświetlenia: 12075
158
komentarze: 114 | wyświetlenia: 71354
 
Autor
Artykuł



Oszustów nie brak nigdzie. Ostatnio modne są "znaleziska" figurek sprzed ..... kilkuset MILIONÓW lat.

Bardzo ciekawy artykuł. Szkoda, że taki niezauważony, ale tak to bywa, że to co wartościowe, to się musi długo przebijać! Swego czasu będąc za granicą oglądałam film w wersji angielskiej na temat oszustw w archeologii właśnie i był to tak szokujący materiał, że nabrałam sporego dystansu do tego, co to nieraz w mediach piszą i mówią. A chodzi w tym wszystkim oczywiście o pieniądze.

  Gamka  (www),  30/12/2009

Widzę ,że mamy te same zainteresowania :)
Pozdrawiam serdecznie Gamka :)

Obie czaszki, ta z wyspy Zealand i ta z The Starchild Project www.starchildproject.com wyglądają na potencjalne dowody ingerencji kosmitów na naszej planecie :

http://eiba.pl/2udn

.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska